rossanka napisał/a:Kompletnie, to ja nie rozumiem podejścia co poniektórych.
Ja również
.
misiando napisał/a:Po tych historiach tutaj dochodzę do wniosku, że lepiej być kompletnym 
Ależ ja zupełnie nie czuję się niekompletna
, ale też - pomimo że uważam się za samowystarczalną i zdolną do samodzielnej egzystencji (taaak, wiele męskich tematów też całkiem nieźle ogarniam
, a jak nie ogarniam, to zawsze znajdzie się ktoś, kto pomoże, choćbym miała za to zapłacić) - nie mam w sobie potrzeby udowadniania, że we wszystkim jestem najlepsza. Jeśli więc ktoś jest w czymś ode mnie lepszy (tu: osobisty mężczyzna), to mu na to z miłą chęcią pozwalam, w zamian odwdzięczę się tym, co sama robię od niego z jakiegoś powodu lepiej. Dzięki temu ja czuję się doceniona, mężczyzna podobnie, wszystko wspólnie ogarniamy sprawniej i dokładniej niż każde z nas miałoby to robić z osobna. Dla mnie rachunek jest prosty
.
P.S. Zdążyłam przeczytać Twój post przed jego edycją.