No właśnie jest tylu przystojniaków, a zarywają do mnie w większości jacyś brzydale. Niscy, łysiejący, z pryszczami, krzywymi zębami. Nawet się wysłowić dobrze nie potrafią. Po prostu ble. Po prostu jak taki ktoś do mnie zagaduję na ulicy czy imprezie to mam ochotę zapaść się pod ziemię. Wy też tak macie?
Podobne tematy
Bo mogą.
Obiektywnym miernikiem atrakcyjności jest to u jakiego 'sortu' masz podobanie a co ci mówi lustereczko to wiesz... ![]()
Haha Ciekawa jestem kto nas wkręca w ten temat ![]()
5 2022-08-28 16:47:06 Ostatnio edytowany przez Legat (2022-08-28 16:47:33)
Też mnie to dziwi. Powinno się takich umieszczać w obozach koncentracyjnych i tam ich się pozbywać. Ale nie dostali przyzwolenie na życie i łażi taki jeden z drugim i jeszcze za kobiety się biorą.
A brzydkie kobiety mogą startować do przystojnych mężczyzn? ![]()
Nie karmić trolla pls.
8 2022-08-28 17:55:40 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2022-08-28 17:58:15)
O jeżu.... Może ty piękna jakoś inaczej jesteś?
Niektórzy to mają chyba do końca życia mentalność dziesięciolatków. Nie ma moderatorów na forum, to trolle dokazują. Wymyśl przynajmniej coś oryginalnego, bo uderzanie w te tony już się zdecydowanie przejada.
Jeśli przystojny faceci wcale do Ciebie nie startują, to chyba za wysoko siebie oceniasz pod względem wyglądu.
Był taki Bond kiedyś, gdzie zebrali grupę atrakcyjnych kobiet i mężczyzn i mieli wysłać to towarzystwo w kosmos, a ludzi pozostałych na Ziemi pozbyć się. Potem ci trakcyjni mieli wrócić i dać początek nowej ludzkości, więc... kombinuj Autorko jak się tego barachła pozbyć ![]()
A brzydkie kobiety mogą startować do przystojnych mężczyzn?
Dokładnie, to działa w obie strony; ja mogę potwierdzić na przykładzie choćby kobiet, które do mnie zagadywały na portalu (niektóre to chyba lustra w domu nie mają), ale i dwie znane mi posiadaczki kont na portalu randkowym (to znaczy te dwie, które były skłonne podzielić się swoimi doświadczeniami) też mi opisywały analogiczne sytuacje z Januszami startującymi do nich.
Niektórzy po prostu chyba wychodzą z zasady: "Spróbuj, może się uda". Nie zawsze ma to podstawy, niektórzy brak samokrytycyzmu mylą z odwagą, ale... ![]()
Bo możemy!
Był taki Bond kiedyś, gdzie zebrali grupę atrakcyjnych kobiet i mężczyzn i mieli wysłać to towarzystwo w kosmos, a ludzi pozostałych na Ziemi pozbyć się. Potem ci trakcyjni mieli wrócić i dać początek nowej ludzkości, więc... kombinuj Autorko jak się tego barachła pozbyć
Pamiętam. O ironio, plan by się powiódł gdyby główny goryl od czarnej roboty (Jaws czyli "Szczęki" - w tej roli niezastąpiony Richard Kiel) nie zabujał się w mało urodziwej lasce przeznaczonej (w myśl wspomnianej idei) do kasacji.
Ci mniej atrakcyjni też szukają szczęścia, tylko (jak to ktoś brutalnie acz szczerze ujął) czasem nie w swojej lidze. Tylko to jak z definicją przegrywu: tak jak nie ma precyzyjnej definicji dotyczącej powyższego pojęcia, tak i nie ma precyzyjnych kryteriów, wg których dany facet czy dana kobieta należy do tej, a nie wyższej czy niższej ligi...
krzywymi zębami.
Pokaż mi stan swoich zębów, a powiem ci, czy ty taka idealna jesteś. Polacy mają uzębienie T R A G I C Z N E. To, że niektórzy mają wady zgryzu takie, że widać ,,z daleka'', to jedno. Przy czym kwestia estetyczna to i tak sprawa drugorzędna, istotne jest to, że to jest sprawa zdrowotna. Ale, że mam wydawać kasę na leczenie ortodontyczne? A w życiu, szkoda zachodu, z krzywymi też można żyć (pewnie można, ale później wychodzi to życie, jak się zaczną problemy z paradontozą, próchnicą czy nadwrażliwością zębów - przy czym tych problemów z nieleczeniem wad zgryzu jest więcej i to znacznie). Tak, takie myślenie NIE JEST rzadkością.
Są tacy, którzy w wieku 40 lat nie mają połowy zębów . Braki w uzębieniu? A co tam, pewnie, lepiej machnąć ręką, kto by się tam jakimś wypadniętym zębem przejmował. A że się zęby zaczną rozjeżdżać, bo nieuzupełnione braki powodują po czasie zaburzenia ustawienia pozostałych zębów czy problemy ze stawem skroniowo-żuchowowym? Walić to, lepiej pojechać na malediwy czy inne seszele, zamiast wydać kasę na leczenie. Higiena jamy ustnej? Są elementy, które myją zęby tylko raz dziennie i to przy dobrym wietrze. To, że robią to ujowo i niedokładnie, to jedno. Same szczotkowanie (zresztą to też trzeba UMIEĆ robić, nie wystarczy ,,pomachać'' szczoteczką po zębach i gotowe) nie wystarczy. A gwarantuje ci, że masę ludzi nawet nie używa nici dentystycznych (zapobiegasz chorobom przyzębia) - ale, uwaga, tutaj potrzebne jest wyczucie, bo inaczej można sobie biedy napytać, jak się pokaleczy - i płynów do płukania jamy ustnej. Aha, język TEŻ trzeba myć.
Higienistki stomatologiczne robiące instruktaż prawidłowej higieny jamy ustnej powinny pokazywać od najmłodszych lat dzieciakom jak prawidłowo dbać o zęby, to się może chociaż w przyszłości naród ogarnie i zauważy, że zęby to nie ,,tylko'' zęby.
Tak więc... Może masz podobne ,,ząbki'' to sobie ściągasz podobnych sobie facetów, pani ,,idealna''.
16 2022-08-29 22:03:22 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2022-08-29 22:17:58)
ZaczarowanaMarzeniami napisał/a:krzywymi zębami.
Pokaż mi stan swoich zębów, a powiem ci, czy ty taka idealna jesteś. Polacy mają uzębienie T R A G I C Z N E. To, że niektórzy mają wady zgryzu takie, że widać ,,z daleka'', to jedno. Przy czym kwestia estetyczna to i tak sprawa drugorzędna, istotne jest to, że to jest sprawa zdrowotna. Ale, że mam wydawać kasę na leczenie ortodontyczne? A w życiu, szkoda zachodu, z krzywymi też można żyć (pewnie można, ale później wychodzi to życie, jak się zaczną problemy z paradontozą, próchnicą czy nadwrażliwością zębów - przy czym tych problemów z nieleczeniem wad zgryzu jest więcej i to znacznie). Tak, takie myślenie NIE JEST rzadkością.
Są tacy, którzy w wieku 40 lat nie mają połowy zębów . Braki w uzębieniu? A co tam, pewnie, lepiej machnąć ręką, kto by się tam jakimś wypadniętym zębem przejmował. A że się zęby zaczną rozjeżdżać, bo nieuzupełnione braki powodują po czasie zaburzenia ustawienia pozostałych zębów czy problemy ze stawem skroniowo-żuchowowym? Walić to, lepiej pojechać na malediwy czy inne seszele, zamiast wydać kasę na leczenie. Higiena jamy ustnej? Są elementy, które myją zęby tylko raz dziennie i to przy dobrym wietrze. To, że robią to ujowo i niedokładnie, to jedno. Same szczotkowanie (zresztą to też trzeba UMIEĆ robić, nie wystarczy ,,pomachać'' szczoteczką po zębach i gotowe) nie wystarczy. A gwarantuje ci, że masę ludzi nawet nie używa nici dentystycznych (zapobiegasz chorobom przyzębia) - ale, uwaga, tutaj potrzebne jest wyczucie, bo inaczej można sobie biedy napytać, jak się pokaleczy - i płynów do płukania jamy ustnej. Aha, język TEŻ trzeba myć.
Higienistki stomatologiczne robiące instruktaż prawidłowej higieny jamy ustnej powinny pokazywać od najmłodszych lat dzieciakom jak prawidłowo dbać o zęby, to się może chociaż w przyszłości naród ogarnie i zauważy, że zęby to nie ,,tylko'' zęby.Tak więc... Może masz podobne ,,ząbki'' to sobie ściągasz podobnych sobie facetów, pani ,,idealna''.
Pedantyczne wręcz podejście do tematu IMHO może wynikać z dwóch rzeczy:
1) Masz pyertolca na punkcie swoich ząbków i Twój narcyzm skupia się na nich;
2) Po prostu żyjesz z tego (stomatolog, ortodonta czy podobny) i dlatego intensywnie kujesz żelazo (szczerze mówiąc czuję że właśnie o to chodzi) ![]()
Ja o swoje staram się dbać (jak mam wolny czas, to idę do dentysty coś nieżącego zrobić, staram się raz w roku piaskować zęby), ale niestety: powszechnie stosowany w latach 80-tych amalgamat rtęci narobił sporo złego (sam niestety mam po matce słabe zęby, więc do wieku lat nastu miałem już ileś plomb, zdarzyło się i leczenie kanałowe; wizyta u nieudolnej dentystki w wielu lat kilku, podobnie jak u mało delikatnej w wieku lat 10 też zrobiły swoje), więc nawet przeleczone w tych latach 80-tych zęby skończyły na leczeniu kanałowym i się porozpadały jako martwe (stąd kilka nabudowanych zębów i dwa mosty); jest też kilka ubytków z tyłu, ale trudno: na razie do końca roku muszę się zająć pewnie kwestią spie...onego przez dentystkę (bo przecież gwarancji nie dają, odpowiedzialności nie biorą, nawet jak kasują po kilka tysi!) mostu; te z tyłu to głównie szóstki, więc z zewnątrz w miarę ok. Problemem jest masakryczna wręcz cena usług protetycznych w PL (do tego stopnia że przed Covidem i tą cholerną wojną rozważałem nawet skorzystanie z ukraińskiego rynku dentystycznego). Ostatnio wspomniany most do poprawy (podwójny) dentystka wyceniła na 7 koła ( po tym stwierdziłem że o implanty nie ma co pytać, zresztą od rozwodu jeszcze się nie odkułem, bo choć ta sama firma, to zarobki z roku na rok coraz gorsze). Tak więc (czego nie łapią niektóre zarozumiałe dupki) to nie kwestia przedkładania wyjazdu na Seszele nad zęby; po prostu nawet średnio zarabiającego człowieka stać jedynie na "bieżącą" konserwację (czyli leczenie zachowawcze); jak się komuś po drodze trafił okres że nie było go stać nawet na tę bieżącą, to już jest gorzej (nieco ponad dekadę temu zaliczyłem praktycznie 1,5 roku bezrobocia, wyjąwszy coś dorywczego); mści się to że NFZ prawie niczego istotnego nie dofinansowuje... Dla osób zarabiających poniżej średniej wydatkiem już jest plomba czy dwie (ja na ten most też muszę ciut zebrać, bo po obecnym skoku cen praktycznie jadę od pierwszego do pierwszego; niestety, zaliczam się do tych którzy mają na czarną godzinę oszczędności pozwalające przetrwać jakieś 2 miesiące i to skromnie, ale też nie mogę szaleć, bo w perspektywie wisi wciąż nade mną roszczenie byłej żony; co prawda w zależności od prawnika może nawet nic jej nie będę musiał zwracać, ale to zależy od sądu).
Reasumując: mści się to że stomatologia jak mało która dziedzina zdrowia opiera się na leczeniu prywatnym, a to w połączeniu z biedniejącym społeczeństwem nie może przynieść pozytywnych rezultatów.
EDIT: doczytałem w innym wątku ze faktycznie jesteś dentystą, czyli dobrze zdiagnozowałem źródło tej pompatyczno-zarozumiałej narracji. Próżna też nadzieja że 30-letni dentysta (nastawiony na robienie kasy i branie z życia co się da) okaże zrozumienie że ktoś nie ma kasy i nie uważa napchania mu kabzy za główny priorytet; u starszych lekarzy czasem jest więcej zrozumienia.
Wyście kurwa poszaleli panowie?
Ty weź jeden z drugim zawiń swój diagram z gabinetu i jej wyslij na pocztę co? Sprawdzi oceni a gdy da zielone światło to jazda w konkury, widać że fajna babka ![]()
Wyście kurwa poszaleli panowie?
Ty weź jeden z drugim zawiń swój diagram z gabinetu i jej wyslij na pocztę co? Sprawdzi oceni a gdy da zielone światło to jazda w konkury, widać że fajna babka
Nie zamierzam do samozwańczej ślicznotki startować, bardziej chodziło mi o sprowadzenie na ziemię pana dentysty, któremu (sądząc po tematach, w których pisze) nieco się pozajączkowało w głowie ![]()
Pozajączkowało mi się w głowie, bo wiem, że zęby i cała ich otoczka to nie tylko problem estetyki, ale - przede wszystkim - zdrowotny? I że się to może pięknie czkawką odbić na całym organizmie (zaniedbania w tej sferze)?
Tak, stomatologia kosztuje. Mam swiadomość, że nie każdego stać, ale zdrowa paszcza jest CHOLERNIE ważna. Pozbycie się ognisk zapalnych to podstawa przed np operacjami.
A są i tacy, co u dentysty kilkanaście (!) lat nie byli.
20 2022-08-29 23:41:21 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-08-29 23:45:03)
Mam trzy lub cztery krzywe zęby na dole, ale góra prosta jak od linijki, masz jeszcze szansę na męża? Może być brzydki ![]()
A ja przestrzegam przed dentystami. Przed covidem chodziłem na NFZ do jakiejś starej prukwy i spierdoliła sprawę na maksa. Teraz od roku chodzę prywatnie i cały czas naprawiam to co tamta zjebała...
Pokaż mi stan swoich zębów, a powiem ci, czy ty taka idealna jesteś. (...)
Ja też chcę przegląd stomatologiczny przez Internet!
![]()
Tomeek-92 napisał/a:Pokaż mi stan swoich zębów, a powiem ci, czy ty taka idealna jesteś. (...)
Ja też chcę przegląd stomatologiczny przez Internet!
![]()
Ja tam nie chcę, on bije kobiety.
24 2022-08-30 11:29:13 Ostatnio edytowany przez Tomeek-92 (2022-08-30 11:32:52)
jeneste92 napisał/a:Tomeek-92 napisał/a:Pokaż mi stan swoich zębów, a powiem ci, czy ty taka idealna jesteś. (...)
Ja też chcę przegląd stomatologiczny przez Internet!
![]()
Ja tam nie chcę, on bije kobiety.
Hamuj się trochę, koleżanko.
Jakis_człowiek - bo stara prukwa pewnie jeszcze żyje stomatologią z czasów PRL. Teraz to nawet znieczulenie jest bezbolesne (the wand), a leczenie kanałowe można zrobić pod mikroskopem. Jakby zupełnie inny poziom WSZYSTKIEGO.
Wiem, że to troll ale co tam, rzucę trochę karmy ![]()
26 2022-08-30 13:45:16 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-08-30 13:46:00)
Pomijając wątek, który raczej jest dziełem trolla, to widzę, żę Koledze Tomkowi się mocno oberwało. Pewnie za to, co opisał w swoim wątku( i słusznie), ale już za to, kim jest z zawodu, to niekoniecznie.
Sam dentystą nie jestem, ale mam paru znajomych i oni załamują się nieraz jak widzą stan uzębienia swoich pacjentów. Sam nie jestem w tym względzie święty, bo miałem robioną już ze 2 razy kanałówkę a kilka pustych przestrzeni w obu szczękach niestety też mam...Wiem, co to znaczy zaniedbanie, ale widzę, ze chyba właśnie większość ludzi bardziej o te zęby dba(jeśli dba) mając na względzie w pierwszym rzędzie estetykę a nie zdrowie.
Sam się wkurzałem nieraz, jak usługi stomatologiczne były dostępne jedynie w minimalnej i podstawowej formie, jeśli nie trzeba było za nie płacić. Ale czy zdrowie ma swoją cenę?
Koledze dostało się chyba tylko za to, że "ośmielił się"wtrącić swoje uwagi, jako specjalista, co jest przeważnie odbierane jako wymądrzanie się. Co by nie mówić, jest to zawód nieco bardziej skomplikowany i wymagający niż wiele innych, co nie oznacza, że te inne są gorsze.
Ooo to jak Bagiennik uświadomił mi, Tomeek-92 to dentysta, to mam do Tomeek-92 pytanie.
6 temu miałam wyrwaną 8, nerw został uszkodzony. Do tej pory się nie zregenerował. Moja 8 miała zrośnięte korzenie. W sumie przyzwyczaiłam się do tego, na zewnątrz tego nie widać. Chciałabym pozbyć się drugiej dolnej 8, bo czuję, że są czasem minimalne stany zapalne, ale na zdjęciu widzę, że korzenie też są połączone.
Czy jest możliwość by bez ryzyka uszkodzenia nerwu wyrwać tę drugą 8? Czy są od tego specjaliści, którzy potrafią się takimi przypadkami zająć. Czy to zawsze takie będzie jak będzie, uda się to się uda, nie to nie ?
Ooo to jak Bagiennik uświadomił mi, Tomeek-92 to dentysta, to mam do Tomeek-92 pytanie.
6 temu miałam wyrwaną 8, nerw został uszkodzony. Do tej pory się nie zregenerował. Moja 8 miała zrośnięte korzenie. W sumie przyzwyczaiłam się do tego, na zewnątrz tego nie widać. Chciałabym pozbyć się drugiej dolnej 8, bo czuję, że są czasem minimalne stany zapalne, ale na zdjęciu widzę, że korzenie też są połączone.
Czy jest możliwość by bez ryzyka uszkodzenia nerwu wyrwać tę drugą 8? Czy są od tego specjaliści, którzy potrafią się takimi przypadkami zająć. Czy to zawsze takie będzie jak będzie, uda się to się uda, nie to nie ?
A tę ósemkę wyrywałaś u stomatologa czy u chirurga? Ja przed wyrwaniem swoich czytałam, że zdecydowanie lepiej powierzyć to zadanie doświadczonemu chirurgowi. Miałam wyrywane wszystkie trzy ósemki na jednej wizycie i zero komplikacji, dziąsła pięknie się zrosły. Co prawda wyszłam lżejsza o 1200 zł, ale było warto.
Ajko napisał/a:Ooo to jak Bagiennik uświadomił mi, Tomeek-92 to dentysta, to mam do Tomeek-92 pytanie.
6 temu miałam wyrwaną 8, nerw został uszkodzony. Do tej pory się nie zregenerował. Moja 8 miała zrośnięte korzenie. W sumie przyzwyczaiłam się do tego, na zewnątrz tego nie widać. Chciałabym pozbyć się drugiej dolnej 8, bo czuję, że są czasem minimalne stany zapalne, ale na zdjęciu widzę, że korzenie też są połączone.
Czy jest możliwość by bez ryzyka uszkodzenia nerwu wyrwać tę drugą 8? Czy są od tego specjaliści, którzy potrafią się takimi przypadkami zająć. Czy to zawsze takie będzie jak będzie, uda się to się uda, nie to nie ?A tę ósemkę wyrywałaś u stomatologa czy u chirurga? Ja przed wyrwaniem swoich czytałam, że zdecydowanie lepiej powierzyć to zadanie doświadczonemu chirurgowi. Miałam wyrywane wszystkie trzy ósemki na jednej wizycie i zero komplikacji, dziąsła pięknie się zrosły. Co prawda wyszłam lżejsza o 1200 zł, ale było warto.
U stomatologa chyba. Miałaś korzenie zrośnięte?
Ooo to jak Bagiennik uświadomił mi, Tomeek-92 to dentysta, to mam do Tomeek-92 pytanie.
6 temu miałam wyrwaną 8, nerw został uszkodzony. Do tej pory się nie zregenerował. Moja 8 miała zrośnięte korzenie. W sumie przyzwyczaiłam się do tego, na zewnątrz tego nie widać. Chciałabym pozbyć się drugiej dolnej 8, bo czuję, że są czasem minimalne stany zapalne, ale na zdjęciu widzę, że korzenie też są połączone.
Czy jest możliwość by bez ryzyka uszkodzenia nerwu wyrwać tę drugą 8? Czy są od tego specjaliści, którzy potrafią się takimi przypadkami zająć. Czy to zawsze takie będzie jak będzie, uda się to się uda, nie to nie ?
Zdecydowanie do chirurga stomatologicznego. Ze zdjęciem, nie daj sobie usuwać ósemek bez zdjęcia, bo może być klapa.
A tutaj miałas napisać 6 miesięcy temu?
Ajko napisał/a:Ooo to jak Bagiennik uświadomił mi, Tomeek-92 to dentysta, to mam do Tomeek-92 pytanie.
6 temu miałam wyrwaną 8, nerw został uszkodzony. Do tej pory się nie zregenerował. Moja 8 miała zrośnięte korzenie. W sumie przyzwyczaiłam się do tego, na zewnątrz tego nie widać. Chciałabym pozbyć się drugiej dolnej 8, bo czuję, że są czasem minimalne stany zapalne, ale na zdjęciu widzę, że korzenie też są połączone.
Czy jest możliwość by bez ryzyka uszkodzenia nerwu wyrwać tę drugą 8? Czy są od tego specjaliści, którzy potrafią się takimi przypadkami zająć. Czy to zawsze takie będzie jak będzie, uda się to się uda, nie to nie ?Zdecydowanie do chirurga stomatologicznego. Ze zdjęciem, nie daj sobie usuwać ósemek bez zdjęcia, bo może być klapa.
A tutaj miałas napisać 6 miesięcy temu?
I na ten uszkodzony nerw nic Ci nie powiedzieli ? Żadnych preparatów z wit z grup B, żadnego laseru? NIC?
32 2022-08-30 15:28:19 Ostatnio edytowany przez Ajko (2022-08-30 15:29:35)
Ajko napisał/a:Ooo to jak Bagiennik uświadomił mi, Tomeek-92 to dentysta, to mam do Tomeek-92 pytanie.
6 temu miałam wyrwaną 8, nerw został uszkodzony. Do tej pory się nie zregenerował. Moja 8 miała zrośnięte korzenie. W sumie przyzwyczaiłam się do tego, na zewnątrz tego nie widać. Chciałabym pozbyć się drugiej dolnej 8, bo czuję, że są czasem minimalne stany zapalne, ale na zdjęciu widzę, że korzenie też są połączone.
Czy jest możliwość by bez ryzyka uszkodzenia nerwu wyrwać tę drugą 8? Czy są od tego specjaliści, którzy potrafią się takimi przypadkami zająć. Czy to zawsze takie będzie jak będzie, uda się to się uda, nie to nie ?Zdecydowanie do chirurga stomatologicznego. Ze zdjęciem, nie daj sobie usuwać ósemek bez zdjęcia, bo może być klapa.
A tutaj miałas napisać 6 miesięcy temu?
Dziękuję, to będę szukać chirurga. Jeśli pytasz o ten pogrubiony fragment, to było 6 lat temu. Zdjęcie wtedy też było. No ale to już się nie odstanie, to tak tylko informacyjnie napisałam. Ja wtedy nie miałam świadomości, że może być uszkodzony nerw. Dowiedziałam się po fakcie.
Tomeek-92 napisał/a:Ajko napisał/a:Ooo to jak Bagiennik uświadomił mi, Tomeek-92 to dentysta, to mam do Tomeek-92 pytanie.
6 temu miałam wyrwaną 8, nerw został uszkodzony. Do tej pory się nie zregenerował. Moja 8 miała zrośnięte korzenie. W sumie przyzwyczaiłam się do tego, na zewnątrz tego nie widać. Chciałabym pozbyć się drugiej dolnej 8, bo czuję, że są czasem minimalne stany zapalne, ale na zdjęciu widzę, że korzenie też są połączone.
Czy jest możliwość by bez ryzyka uszkodzenia nerwu wyrwać tę drugą 8? Czy są od tego specjaliści, którzy potrafią się takimi przypadkami zająć. Czy to zawsze takie będzie jak będzie, uda się to się uda, nie to nie ?Zdecydowanie do chirurga stomatologicznego. Ze zdjęciem, nie daj sobie usuwać ósemek bez zdjęcia, bo może być klapa.
A tutaj miałas napisać 6 miesięcy temu?
Dziękuję, to będę szukać chirurga. Jeśli pytasz o ten pogrubiony fragment, to było 6 lat temu. Zdjęcie wtedy też było. No ale to już się nie odstanie, to tak tylko informacyjnie napisałam. Ja wtedy nie miałam świadomości, że może być uszkodzony nerw. Dowiedziałam się po fakcie.
Dziwne, że nic na to nie doradzili, bo to bywa odwracalne.
Chirurg, zwłaszcza jak ósemki kłopotliwe.
Pomijając wątek, który raczej jest dziełem trolla, to widzę, żę Koledze Tomkowi się mocno oberwało. Pewnie za to, co opisał w swoim wątku( i słusznie), ale już za to, kim jest z zawodu, to niekoniecznie.
Sam dentystą nie jestem, ale mam paru znajomych i oni załamują się nieraz jak widzą stan uzębienia swoich pacjentów. Wiem, co to znaczy zaniedbanie, ale widzę, ze chyba właśnie większość ludzi bardziej o te zęby dba(jeśli dba) mając na względzie w pierwszym rzędzie estetykę a nie zdrowie.
Ale czy zdrowie ma swoją cenę?
O to mi chodzi. Ludzie niektórzy sprawy sobie nie zdają, jak choroby przyzębia wpływają na układ sercowo naczyniowy chociażby. No ale... W narodzie pokutuje myslenie, że to TYLKO zęby.
W ogóle to takie bardzo polskie, żeby unikać wizyt kontrolnych, badań profilaktycznych, a później: o boże, mam zaawansowanego raka, jak to możliwe?
Ja wiem, że temat pod gównoburzę, ale tak sobie myślę, że coś w tym jest. Panowie zazwyczaj bardziej bezkrytycznie podchodzą do swojego wyglądu i w lustrze częściej widzą młodego boga niezależnie od stanu faktycznego niż kobiety, które - tak stereotypowo - dostrzegą najbardziej niewidoczną fałdkę czy inne niedoskonałości. Z tym że ja takie zjawisko częściej widziałam związane z wiekiem niż z samym wyglądem. Typu starsi, nie najlepszego zdrowia panowie wyrywający o 20 lat młodsze sprawne i zgrabne babki, i to wszystko z miną "ale ci się szczęście trafiło". Z tym że to też głównie panowie 60 - 70+, młodsi jakby lepiej ogarniali rzeczywistość, choć też nie zawsze. Hitem był 70-latek po udarze, ledwo chodzący, ledwo żyjący właściwie, który nie mógł zrozumieć, dlaczego wysportowana i zgrabna babeczka po 40-tce nie chce się z nim umawiać. I to dla mnie faktycznie jest trochę takie niedostrzeganie, że za wysokie progi. Sam wygląd jeszcze niekoniecznie, bo dlaczego przeciętniak nie miałby podrywać ślicznej równolatki? Nie wszystkie pary muszą się dobierać pod kątem wyglądu.
Z kolei, żeby nie było, że tylko facetów się czepiam, to mam wrażenie, że wiele kobiet równie bezkrytycznie podchodzi do swojej sytuacji życiowej/materialnej. Znaczy: "mam bardzo poukładane życie; troje dzieci, były mąci i nie płaci alimentów, ale już po rozwodzie, pracuję na pół etatu, ale więcej siedzę na zwolnieniu, mieszkam kątem u rodziców, więc dlaczego ten przystojny bezdzietny programista z własnym domem i dwoma mieszkaniami nie chciał się ze mną związać, skoro mamy taką samą sytuację?". ![]()
Takie narzekanie pokazuje, żę jednak gusta bardzo mocno się różnią, ale...zapewne niektóre kaknony urody są stałe, bo np poza tym nieszczęsnym wzrostem to np już chód czy sylwetka jakiegoś faceta możę sprawiać, że staje się on nieatrakcyjny. Problemem może być dostrzeganie jednej lub bardzo niewielu niedoskonałości, kiedy raczej reszta jest całkiem przyzwoita. Swego czasu na portalach randkowcyh tez miałęm do czynienia z kobietami, które wyjatkowo nie przypadły mi do gustu z wyglądu, ale i tak to były wyjątki. Wydaje się jednak, iż oczekiwały, że poleci na nie każdy.
Dawno się tak nie uśmiałam hahahahaaaaaaa
Salomonka rozbiłaś bank ![]()
38 2022-09-02 10:13:39 Ostatnio edytowany przez Waterman (2022-09-02 10:14:34)
Odpowiedź jest bardzo prosta... Hipergamia.
"Hipergamia" jest prawidłowością etologiczną kobiet, która implementuje poszukiwanie mężczyzny o jak najwyższym statusie i najlepiej wyższym, niż swój własny.
Innymi słowy, aspirujesz do wyżej klasy facetów niż sama reprezentujesz i nie jesteś w stanie tego zaakceptować ![]()
39 2022-09-02 10:46:14 Ostatnio edytowany przez rossanka (2022-09-02 10:46:38)
Odpowiedź jest bardzo prosta... Hipergamia.
"Hipergamia" jest prawidłowością etologiczną kobiet, która implementuje poszukiwanie mężczyzny o jak najwyższym statusie i najlepiej wyższym, niż swój własny.
Innymi słowy, aspirujesz do wyżej klasy facetów niż sama reprezentujesz i nie jesteś w stanie tego zaakceptować
Nie wiem co to ta hiperogamia, ale jeśli tak jest, to podoba mi się to.
Ma to o wiele wyższy sens niż wiązanie się z osobą z niższej klasy niż się samemu reprezentuje( przy czym rozumiem, że słowo "klasa" to przenośnia, nie mówimy tu o klasie społecznej czy statusie materialnym). Aspirując wyżej masz szansę popracować nad sobą i piąć się mentalnie wyżej
Podczas gdy osoba "klasę nizej" - przy niej będziesz ciągnąć w dół, to na dobre nie wyjdzie.
Nie wiem co to ta hiperogamia, ale jeśli tak jest, to podoba mi się to.
Ma to o wiele wyższy sens niż wiązanie się z osobą z niższej klasy niż się samemu reprezentuje( przy czym rozumiem, że słowo "klasa" to przenośnia, nie mówimy tu o klasie społecznej czy statusie materialnym). Aspirując wyżej masz szansę popracować nad sobą i piąć się mentalnie wyżej
Podczas gdy osoba "klasę nizej" - przy niej będziesz ciągnąć w dół, to na dobre nie wyjdzie.
Jeśli 80% kobiet chce tylko 20% najlepszych mężczyzn to z racji że jest ich tak mało sprawia że większość kobiet zostaje sama albo są tylko kochankami takich panów. Dodatkowo połowa populacji panów nie ma szans na partnerkę bo nikogo nie interesują. W efekcie mamy plagę samotnych matek i plagę samotnych kawalerów.
Kiedyś przymuszano do małżeństw i nie dawano rozwodów. W efekcie większość ludzi miało partnera/partnerkę na życie być może nie byli z nich zadowoleni.
Waterman napisał/a:Odpowiedź jest bardzo prosta... Hipergamia.
"Hipergamia" jest prawidłowością etologiczną kobiet, która implementuje poszukiwanie mężczyzny o jak najwyższym statusie i najlepiej wyższym, niż swój własny.
Innymi słowy, aspirujesz do wyżej klasy facetów niż sama reprezentujesz i nie jesteś w stanie tego zaakceptowaćNie wiem co to ta hiperogamia, ale jeśli tak jest, to podoba mi się to.
Ma to o wiele wyższy sens niż wiązanie się z osobą z niższej klasy niż się samemu reprezentuje( przy czym rozumiem, że słowo "klasa" to przenośnia, nie mówimy tu o klasie społecznej czy statusie materialnym). Aspirując wyżej masz szansę popracować nad sobą i piąć się mentalnie wyżej
Podczas gdy osoba "klasę nizej" - przy niej będziesz ciągnąć w dół, to na dobre nie wyjdzie.
To dotyczy wielu aspektów, zarówno materialnych, jak i statusu społecznego etc. Ty jak widać, skupisz się na urodzie, pytanie czy nie aspirujesz do wyższej "klasy" urody niż sama reprezentujesz. Powiem Ci jak to wygląda z mojej perspektywy: faceta ze stabilnymi finansami, podobno przystojnego, wysportowanego, chodzącego na co dzień w garniturach. Nigdy nie związałbym się z kobietą z niższej "klasy", kobietą której jedynym walorem jest uroda, lub jedynym walorem jest majątek. Dla mnie kobieta musi być atrakcyjna zarówno fizycznie, zawodowo, kulturalnie, finansowo i społecznie. Bo to, że kobiety aspirują do wyżej "klasy" jest oczywiste, pytanie czy ta wyższa "klasa" interesuje się nimi. Bo chyba wszyscy mamy świadomość, że przystojny wysportowany i niezależny finansowo mężczyzna z dużego miasta może przebierać w kobietach jak w ciastkach z cukierni ![]()
Zatem zadaj sobie pytanie, czy przypadkiem nie aspirujesz do za wysokiej klasy ![]()
To dotyczy wielu aspektów, zarówno materialnych, jak i statusu społecznego etc. Ty jak widać, skupisz się na urodzie, pytanie czy nie aspirujesz do wyższej "klasy" urody niż sama reprezentujesz. Powiem Ci jak to wygląda z mojej perspektywy: faceta ze stabilnymi finansami, podobno przystojnego, wysportowanego, chodzącego na co dzień w garniturach. Nigdy nie związałbym się z kobietą z niższej "klasy", kobietą której jedynym walorem jest uroda, lub jedynym walorem jest majątek. Dla mnie kobieta musi być atrakcyjna zarówno fizycznie, zawodowo, kulturalnie, finansowo i społecznie. Bo to, że kobiety aspirują do wyżej "klasy" jest oczywiste, pytanie czy ta wyższa "klasa" interesuje się nimi. Bo chyba wszyscy mamy świadomość, że przystojny wysportowany i niezależny finansowo mężczyzna z dużego miasta może przebierać w kobietach jak w ciastkach z cukierni
Zatem zadaj sobie pytanie, czy przypadkiem nie aspirujesz do za wysokiej klasy
Tyle, że to, że taki facet ma duże powodzenie u kobiet nie oznacza z automatu, że zainteresuje się nim kobieta, która jest podobnej "klasy" czy wyższej. Takie kobiety też mają duże powodzenie i wcale nie jest ich tak dużo. Także może się zdarzyć, że kobieta, która by Ci odpowiadała w 100% z różnych powodów wybierze innego. Wtedy siłą rzeczy musiałbyś szukać w tych pozostałych, które nie były pierwszym i najlepszym wyborem.
rossanka napisał/a:Nie wiem co to ta hiperogamia, ale jeśli tak jest, to podoba mi się to.
Ma to o wiele wyższy sens niż wiązanie się z osobą z niższej klasy niż się samemu reprezentuje( przy czym rozumiem, że słowo "klasa" to przenośnia, nie mówimy tu o klasie społecznej czy statusie materialnym). Aspirując wyżej masz szansę popracować nad sobą i piąć się mentalnie wyżej
Podczas gdy osoba "klasę nizej" - przy niej będziesz ciągnąć w dół, to na dobre nie wyjdzie.Jeśli 80% kobiet chce tylko 20% najlepszych mężczyzn to z racji że jest ich tak mało sprawia że większość kobiet zostaje sama albo są tylko kochankami takich panów. Dodatkowo połowa populacji panów nie ma szans na partnerkę bo nikogo nie interesują. W efekcie mamy plagę samotnych matek i plagę samotnych kawalerów.
Kiedyś przymuszano do małżeństw i nie dawano rozwodów. W efekcie większość ludzi miało partnera/partnerkę na życie być może nie byli z nich zadowoleni.
Jak są samotne matki to są gdzieś w świecie ojciwie płacący alimenty. Matki same sobie dzieci nie zrobiły, a wiele kobiet odrzucać mize mężczyzn, którzy już mają dzieci, bo chcą mieć własne.
Piszesz, że połowa populacji panów jest sama bo nikogo nie interesują-bo celują w kobiety o klasę wyżej, dlatego są sami. Inaczej związałaby się już dawno z pierwsza lepsza kobietą, po 30stce desperatek nie brakuje, bo zegar im tyka, jest parcie na dziecko. To wszystko słowa mężczyzn na forach, że po 30 kobiety tracą na wartości I biorą już kogoś kto się nawinie, więc ta połowa mężczyzn, którzy są sami-oj tu przekombinowałeś. Na własne życzenie są sami.
Co do przymuszania do małżeństw, to wyobraź sobie, że rodzina żeni Cię z kobietą, która Cię nie interesuje ma okropny charakter, lubi inne rzeczy niż Ty, mało macie wspólnych tematów, jest otyła, zaniedbana, wulgarna, pyskata i masz się z nią ożenic i jeszcze rozwodu nie możesz wziąć.
To już bym wolała zostać mnichem.
rossanka napisał/a:Waterman napisał/a:Odpowiedź jest bardzo prosta... Hipergamia.
"Hipergamia" jest prawidłowością etologiczną kobiet, która implementuje poszukiwanie mężczyzny o jak najwyższym statusie i najlepiej wyższym, niż swój własny.
Innymi słowy, aspirujesz do wyżej klasy facetów niż sama reprezentujesz i nie jesteś w stanie tego zaakceptowaćNie wiem co to ta hiperogamia, ale jeśli tak jest, to podoba mi się to.
Ma to o wiele wyższy sens niż wiązanie się z osobą z niższej klasy niż się samemu reprezentuje( przy czym rozumiem, że słowo "klasa" to przenośnia, nie mówimy tu o klasie społecznej czy statusie materialnym). Aspirując wyżej masz szansę popracować nad sobą i piąć się mentalnie wyżej
Podczas gdy osoba "klasę nizej" - przy niej będziesz ciągnąć w dół, to na dobre nie wyjdzie.To dotyczy wielu aspektów, zarówno materialnych, jak i statusu społecznego etc. Ty jak widać, skupisz się na urodzie, pytanie czy nie aspirujesz do wyższej "klasy" urody niż sama reprezentujesz. Powiem Ci jak to wygląda z mojej perspektywy: faceta ze stabilnymi finansami, podobno przystojnego, wysportowanego, chodzącego na co dzień w garniturach. Nigdy nie związałbym się z kobietą z niższej "klasy", kobietą której jedynym walorem jest uroda, lub jedynym walorem jest majątek. Dla mnie kobieta musi być atrakcyjna zarówno fizycznie, zawodowo, kulturalnie, finansowo i społecznie. Bo to, że kobiety aspirują do wyżej "klasy" jest oczywiste, pytanie czy ta wyższa "klasa" interesuje się nimi. Bo chyba wszyscy mamy świadomość, że przystojny wysportowany i niezależny finansowo mężczyzna z dużego miasta może przebierać w kobietach jak w ciastkach z cukierni
Zatem zadaj sobie pytanie, czy przypadkiem nie aspirujesz do za wysokiej klasy
Nie, mam dokładnie jak Ty.
Praca, wysportowana, ładna, nie chodzę oczywiście w garniturach, ale w sukienkach, spódnicach ołówkowych, lubię czasem spodnie , jakieś czarne skórzane, plus obcas, a czasem na sportowo.
Dla mnie też odpada facet, który poza dobrym wyglądem jest po prostu pusty, albo który ma tylko pieniądze.
Mam te cechy co Ty.
Waterman napisał/a:To dotyczy wielu aspektów, zarówno materialnych, jak i statusu społecznego etc. Ty jak widać, skupisz się na urodzie, pytanie czy nie aspirujesz do wyższej "klasy" urody niż sama reprezentujesz. Powiem Ci jak to wygląda z mojej perspektywy: faceta ze stabilnymi finansami, podobno przystojnego, wysportowanego, chodzącego na co dzień w garniturach. Nigdy nie związałbym się z kobietą z niższej "klasy", kobietą której jedynym walorem jest uroda, lub jedynym walorem jest majątek. Dla mnie kobieta musi być atrakcyjna zarówno fizycznie, zawodowo, kulturalnie, finansowo i społecznie. Bo to, że kobiety aspirują do wyżej "klasy" jest oczywiste, pytanie czy ta wyższa "klasa" interesuje się nimi. Bo chyba wszyscy mamy świadomość, że przystojny wysportowany i niezależny finansowo mężczyzna z dużego miasta może przebierać w kobietach jak w ciastkach z cukierni
Zatem zadaj sobie pytanie, czy przypadkiem nie aspirujesz do za wysokiej klasyTyle, że to, że taki facet ma duże powodzenie u kobiet nie oznacza z automatu, że zainteresuje się nim kobieta, która jest podobnej "klasy" czy wyższej. Takie kobiety też mają duże powodzenie i wcale nie jest ich tak dużo. Także może się zdarzyć, że kobieta, która by Ci odpowiadała w 100% z różnych powodów wybierze innego. Wtedy siłą rzeczy musiałbyś szukać w tych pozostałych, które nie były pierwszym i najlepszym wyborem.
Ja oczywiście patrzę ze swojej perspektywy, czyli faceta mającego 35 lat. Zauważyłem, że w tym wieku jest znacznie więcej dostępnych kobiet z mojej lub wyższej "klasy", niż facetów. To oczywiście moja subiektywna obserwacja. Ja przez wiele lat byłem "poza rynkiem" jako, że byłem żonaty. No ale, że żona postanowiła "rozerwać" się z kolegą z pracy, to moje małżeństwo się zakończyło i wróciłem na rynek. Ilość fantastycznych kobiet, inteligentnych, atrakcyjnych, wykształconych przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Nigdy nie aspirowałem do "ekstraklasy", a nagle okazało się, że gram w Lidze Mistrzów ![]()
To już bym wolała zostać mnichem.
Nie wolała.
Ty już jesteś, ale siostrą zakonną.
Waterman napisał/a:rossanka napisał/a:Nie wiem co to ta hiperogamia, ale jeśli tak jest, to podoba mi się to.
Ma to o wiele wyższy sens niż wiązanie się z osobą z niższej klasy niż się samemu reprezentuje( przy czym rozumiem, że słowo "klasa" to przenośnia, nie mówimy tu o klasie społecznej czy statusie materialnym). Aspirując wyżej masz szansę popracować nad sobą i piąć się mentalnie wyżej
Podczas gdy osoba "klasę nizej" - przy niej będziesz ciągnąć w dół, to na dobre nie wyjdzie.To dotyczy wielu aspektów, zarówno materialnych, jak i statusu społecznego etc. Ty jak widać, skupisz się na urodzie, pytanie czy nie aspirujesz do wyższej "klasy" urody niż sama reprezentujesz. Powiem Ci jak to wygląda z mojej perspektywy: faceta ze stabilnymi finansami, podobno przystojnego, wysportowanego, chodzącego na co dzień w garniturach. Nigdy nie związałbym się z kobietą z niższej "klasy", kobietą której jedynym walorem jest uroda, lub jedynym walorem jest majątek. Dla mnie kobieta musi być atrakcyjna zarówno fizycznie, zawodowo, kulturalnie, finansowo i społecznie. Bo to, że kobiety aspirują do wyżej "klasy" jest oczywiste, pytanie czy ta wyższa "klasa" interesuje się nimi. Bo chyba wszyscy mamy świadomość, że przystojny wysportowany i niezależny finansowo mężczyzna z dużego miasta może przebierać w kobietach jak w ciastkach z cukierni
Zatem zadaj sobie pytanie, czy przypadkiem nie aspirujesz do za wysokiej klasyNie, mam dokładnie jak Ty.
Praca, wysportowana, ładna, nie chodzę oczywiście w garniturach, ale w sukienkach, spódnicach ołówkowych, lubię czasem spodnie , jakieś czarne skórzane, plus obcas, a czasem na sportowo.
Dla mnie też odpada facet, który poza dobrym wyglądem jest po prostu pusty, albo który ma tylko pieniądze.
Mam te cechy co Ty.
Wiesz, w zasadzie to ja mam podobne obserwacje. Jak przez krótki okres czasu miałem znaną aplikację randkową, i z ciekawości patrzyłem kto dał mi "lajka" to niektóre Panie... cóż albo miały ogromną pewność siebie, albo liczyły na cud
.
Z drugiej strony nie rozumiem do końca, dlaczego do Ciebie odzywają się nieatrakcyjni faceci. Jeśli jest tak jak mówisz (a nie mam podstawy twierdzić, że jest inaczej i generalnie ja ludziom wierzę) czyli jesteś "Praca, wysportowana, ładna, nie chodzę oczywiście w garniturach, ale w sukienkach, spódnicach ołówkowych, lubię czasem spodnie , jakieś czarne skórzane, plus obcas, a czasem na sportowo." to z samego opisu sam bym się Tobą zainteresował.... A faceci, no cóż często wyżej aspirują niż pozwala im ich status a potem mają pretensję, że zła kobieta nie wykazała zainteresowania...
rossanka napisał/a:Waterman napisał/a:To dotyczy wielu aspektów, zarówno materialnych, jak i statusu społecznego etc. Ty jak widać, skupisz się na urodzie, pytanie czy nie aspirujesz do wyższej "klasy" urody niż sama reprezentujesz. Powiem Ci jak to wygląda z mojej perspektywy: faceta ze stabilnymi finansami, podobno przystojnego, wysportowanego, chodzącego na co dzień w garniturach. Nigdy nie związałbym się z kobietą z niższej "klasy", kobietą której jedynym walorem jest uroda, lub jedynym walorem jest majątek. Dla mnie kobieta musi być atrakcyjna zarówno fizycznie, zawodowo, kulturalnie, finansowo i społecznie. Bo to, że kobiety aspirują do wyżej "klasy" jest oczywiste, pytanie czy ta wyższa "klasa" interesuje się nimi. Bo chyba wszyscy mamy świadomość, że przystojny wysportowany i niezależny finansowo mężczyzna z dużego miasta może przebierać w kobietach jak w ciastkach z cukierni
Zatem zadaj sobie pytanie, czy przypadkiem nie aspirujesz do za wysokiej klasyNie, mam dokładnie jak Ty.
Praca, wysportowana, ładna, nie chodzę oczywiście w garniturach, ale w sukienkach, spódnicach ołówkowych, lubię czasem spodnie , jakieś czarne skórzane, plus obcas, a czasem na sportowo.
Dla mnie też odpada facet, który poza dobrym wyglądem jest po prostu pusty, albo który ma tylko pieniądze.
Mam te cechy co Ty.Wiesz, w zasadzie to ja mam podobne obserwacje. Jak przez krótki okres czasu miałem znaną aplikację randkową, i z ciekawości patrzyłem kto dał mi "lajka" to niektóre Panie... cóż albo miały ogromną pewność siebie, albo liczyły na cud
.
Z drugiej strony nie rozumiem do końca, dlaczego do Ciebie odzywają się nieatrakcyjni faceci. Jeśli jest tak jak mówisz (a nie mam podstawy twierdzić, że jest inaczej i generalnie ja ludziom wierzę) czyli jesteś "Praca, wysportowana, ładna, nie chodzę oczywiście w garniturach, ale w sukienkach, spódnicach ołówkowych, lubię czasem spodnie , jakieś czarne skórzane, plus obcas, a czasem na sportowo." to z samego opisu sam bym się Tobą zainteresował
Niezupełnie wszystko jest tak pięknie. A co jakbym napisała, że od 20lat leczę się psychiatrycznie?
To już tak dobrze nie wygląda.
Waterman napisał/a:rossanka napisał/a:Nie, mam dokładnie jak Ty.
Praca, wysportowana, ładna, nie chodzę oczywiście w garniturach, ale w sukienkach, spódnicach ołówkowych, lubię czasem spodnie , jakieś czarne skórzane, plus obcas, a czasem na sportowo.
Dla mnie też odpada facet, który poza dobrym wyglądem jest po prostu pusty, albo który ma tylko pieniądze.
Mam te cechy co Ty.Wiesz, w zasadzie to ja mam podobne obserwacje. Jak przez krótki okres czasu miałem znaną aplikację randkową, i z ciekawości patrzyłem kto dał mi "lajka" to niektóre Panie... cóż albo miały ogromną pewność siebie, albo liczyły na cud
.
Z drugiej strony nie rozumiem do końca, dlaczego do Ciebie odzywają się nieatrakcyjni faceci. Jeśli jest tak jak mówisz (a nie mam podstawy twierdzić, że jest inaczej i generalnie ja ludziom wierzę) czyli jesteś "Praca, wysportowana, ładna, nie chodzę oczywiście w garniturach, ale w sukienkach, spódnicach ołówkowych, lubię czasem spodnie , jakieś czarne skórzane, plus obcas, a czasem na sportowo." to z samego opisu sam bym się Tobą zainteresowałNiezupełnie wszystko jest tak pięknie. A co jakbym napisała, że od 20lat leczę się psychiatrycznie?
To już tak dobrze nie wygląda.
No to gdzie jest problem Twoim zdaniem ?
rossanka napisał/a:Waterman napisał/a:Wiesz, w zasadzie to ja mam podobne obserwacje. Jak przez krótki okres czasu miałem znaną aplikację randkową, i z ciekawości patrzyłem kto dał mi "lajka" to niektóre Panie... cóż albo miały ogromną pewność siebie, albo liczyły na cud
.
Z drugiej strony nie rozumiem do końca, dlaczego do Ciebie odzywają się nieatrakcyjni faceci. Jeśli jest tak jak mówisz (a nie mam podstawy twierdzić, że jest inaczej i generalnie ja ludziom wierzę) czyli jesteś "Praca, wysportowana, ładna, nie chodzę oczywiście w garniturach, ale w sukienkach, spódnicach ołówkowych, lubię czasem spodnie , jakieś czarne skórzane, plus obcas, a czasem na sportowo." to z samego opisu sam bym się Tobą zainteresowałNiezupełnie wszystko jest tak pięknie. A co jakbym napisała, że od 20lat leczę się psychiatrycznie?
To już tak dobrze nie wygląda.No to gdzie jest problem Twoim zdaniem ?
Z moim zdrowiem psychicznym nie bywa czasem zbyt dobrze a to dla mnie krępujące.
Z moim zdrowiem psychicznym nie bywa czasem zbyt dobrze a to dla mnie krępujące.
No ale tego nie widać na pierwszy rzut oka, wiec raczej faceci tego nie wyczuwają od razu. A temat dotyczył tego, czemu zarywają do Ciebie brzydale.
A co do zdrowia psychicznego, zależy gdzie leży problem?
rossanka napisał/a:Z moim zdrowiem psychicznym nie bywa czasem zbyt dobrze a to dla mnie krępujące.
No ale tego nie widać na pierwszy rzut oka, wiec raczej faceci tego nie wyczuwają od razu. A temat dotyczył tego, czemu zarywają do Ciebie brzydale.
A co do zdrowia psychicznego, zależy gdzie leży problem?
Mam lęki. ![]()
Tzn teraz już mniej ale 10 czy 20 czy 30 lat temu, to był horror, który dezorganizował mi życie w szkole, a potem już jako dorosłej.
Plus objawy somatyczne, lądowałam na sorze albo biegłam do lekarza, bo myślałam, że mam zawał, udar, czy umieram, to było 20lat temu, a potem zaczęłam się leczyć, ale tak do zera objawów nie zbiłam.
Waterman napisał/a:rossanka napisał/a:Z moim zdrowiem psychicznym nie bywa czasem zbyt dobrze a to dla mnie krępujące.
No ale tego nie widać na pierwszy rzut oka, wiec raczej faceci tego nie wyczuwają od razu. A temat dotyczył tego, czemu zarywają do Ciebie brzydale.
A co do zdrowia psychicznego, zależy gdzie leży problem?Mam lęki.
Tzn teraz już mniej ale 10 czy 20 czy 30 lat temu, to był horror, który dezorganizował mi życie w szkole, a potem już jako dorosłej.
Plus objawy somatyczne, lądowałam na sorze albo biegłam do lekarza, bo myślałam, że mam zawał, udar, czy umieram, to było 20lat temu, a potem zaczęłam się leczyć, ale tak do zera objawów nie zbiłam.
To mogą być traumy z dzieciństwa a nawet traumy przeniesione na Ciebie przez Twoich rodziców. Niestety temat traum i pracy nad nimi to bardzo ciężki i w Polsce średnio rozpoznany problem. Leczenie farmakologiczne to tylko maskowanie objawów ale nie dotyka się przyczyn. Byłaś może na terapii u healerów specjalizujących się w traumach, szczególnie tych ukrytych?
rossanka napisał/a:Waterman napisał/a:No ale tego nie widać na pierwszy rzut oka, wiec raczej faceci tego nie wyczuwają od razu. A temat dotyczył tego, czemu zarywają do Ciebie brzydale.
A co do zdrowia psychicznego, zależy gdzie leży problem?Mam lęki.
Tzn teraz już mniej ale 10 czy 20 czy 30 lat temu, to był horror, który dezorganizował mi życie w szkole, a potem już jako dorosłej.
Plus objawy somatyczne, lądowałam na sorze albo biegłam do lekarza, bo myślałam, że mam zawał, udar, czy umieram, to było 20lat temu, a potem zaczęłam się leczyć, ale tak do zera objawów nie zbiłam.To mogą być traumy z dzieciństwa a nawet traumy przeniesione na Ciebie przez Twoich rodziców. Niestety temat traum i pracy nad nimi to bardzo ciężki i w Polsce średnio rozpoznany problem. Leczenie farmakologiczne to tylko maskowanie objawów ale nie dotyka się przyczyn. Byłaś może na terapii u healerów specjalizujących się w traumach, szczególnie tych ukrytych?
Byłam na terapii częściowo pomogła, ale w niektórych punktach nie pomogła.
Ponadto mam od jakiegoś czasu problemy zdrowotne, powiedzmy, że hematologiczno- neurologicznie.
Waterman napisał/a:rossanka napisał/a:Mam lęki.
Tzn teraz już mniej ale 10 czy 20 czy 30 lat temu, to był horror, który dezorganizował mi życie w szkole, a potem już jako dorosłej.
Plus objawy somatyczne, lądowałam na sorze albo biegłam do lekarza, bo myślałam, że mam zawał, udar, czy umieram, to było 20lat temu, a potem zaczęłam się leczyć, ale tak do zera objawów nie zbiłam.To mogą być traumy z dzieciństwa a nawet traumy przeniesione na Ciebie przez Twoich rodziców. Niestety temat traum i pracy nad nimi to bardzo ciężki i w Polsce średnio rozpoznany problem. Leczenie farmakologiczne to tylko maskowanie objawów ale nie dotyka się przyczyn. Byłaś może na terapii u healerów specjalizujących się w traumach, szczególnie tych ukrytych?
Byłam na terapii częściowo pomogła, ale w niektórych punktach nie pomogła.
Ponadto mam od jakiegoś czasu problemy zdrowotne, powiedzmy, że hematologiczno- neurologicznie.
Przykro mi z tego powodu, ale pytanie, jak to wszystko ma się do tego, że interesują się Tobą brzydale ?
rossanka napisał/a:Waterman napisał/a:To mogą być traumy z dzieciństwa a nawet traumy przeniesione na Ciebie przez Twoich rodziców. Niestety temat traum i pracy nad nimi to bardzo ciężki i w Polsce średnio rozpoznany problem. Leczenie farmakologiczne to tylko maskowanie objawów ale nie dotyka się przyczyn. Byłaś może na terapii u healerów specjalizujących się w traumach, szczególnie tych ukrytych?
Byłam na terapii częściowo pomogła, ale w niektórych punktach nie pomogła.
Ponadto mam od jakiegoś czasu problemy zdrowotne, powiedzmy, że hematologiczno- neurologicznie.Przykro mi z tego powodu, ale pytanie, jak to wszystko ma się do tego, że interesują się Tobą brzydale ?
Wiesz, myślę, że mężczyźni mają mniej kompleksow. Kobieta na Tinderze, może zobaczy profil fajnego faceta, ale nie kliknie nie napisze, nie zagada,bo pomyslize za wysokie progi dla niej, bo ma cellulit, kiepskie włosy, czy beznadziejna pracę czy cokolwiek. A mężczyzna, może to być bezzębny Zenek, który kąpie się raz na dwa tygodnie, chleje wyhodował piwny brzuch, w wieku 45 lat wygląda na pana pod 60kę ale kompleksowe nie ma i uważa się za młodego Boga i nie ma problemu zagadać do jakiejkolwiek kobiety na portalu. Tak zaobserwowałam.
Waterman napisał/a:rossanka napisał/a:Byłam na terapii częściowo pomogła, ale w niektórych punktach nie pomogła.
Ponadto mam od jakiegoś czasu problemy zdrowotne, powiedzmy, że hematologiczno- neurologicznie.Przykro mi z tego powodu, ale pytanie, jak to wszystko ma się do tego, że interesują się Tobą brzydale ?
Wiesz, myślę, że mężczyźni mają mniej kompleksow. Kobieta na Tinderze, może zobaczy profil fajnego faceta, ale nie kliknie nie napisze, nie zagada,bo pomyslize za wysokie progi dla niej, bo ma cellulit, kiepskie włosy, czy beznadziejna pracę czy cokolwiek. A mężczyzna, może to być bezzębny Zenek, który kąpie się raz na dwa tygodnie, chleje wyhodował piwny brzuch, w wieku 45 lat wygląda na pana pod 60kę ale kompleksowe nie ma i uważa się za młodego Boga i nie ma problemu zagadać do jakiejkolwiek kobiety na portalu. Tak zaobserwowałam.
A wiesz, że ja mam podobne spostrzeżenia tylko w stronę przeciwną. Sam mimo, że ponoć jestem przystojny miałem problem z lajkowaniem lasek z Ekstraklasy, właśnie dlatego, że uważałem się zbym mało dobry. Z drugiej strony, miałem lajki od dziewczyn, co tu dużo mówić, grających raczej w lidze okręgowej a nawet podokręgowej
.
Myślę, że problem polega na tym, że ludzie atrakcyjni często mają dużo większe kompleksy niż własnie bezzębny Zenek, czy tłuściutka Malwina ![]()
A wiesz, że ja mam podobne spostrzeżenia tylko w stronę przeciwną. Sam mimo, że ponoć jestem przystojny miałem problem z lajkowaniem lasek z Ekstraklasy, właśnie dlatego, że uważałem się zbyt mało dobry. Z drugiej strony, miałem lajki od dziewczyn, co tu dużo mówić, grających raczej w lidze okręgowej a nawet podokręgowej
.
Myślę, że problem polega na tym, że ludzie atrakcyjni często mają dużo większe kompleksy niż właśnie bezzębny Zenek, czy tłuściutka Malwina
Mnie zawsze zastanawia jak ci ludzie, wyglądają z tej ligi okręgowe babek i facetów. Bo gusta są tak względne. Ciekawe czy też bym te osoby tak oceniła?
Parafrazując Franka Sinatrę:
"Całe życie szukałam idealnego mężczyzny. Kiedy już go znalazłam okazało się, że on szuka idealnej kobiety".
![]()
Parafrazując Franka Sinatrę:
"Całe życie szukałam idealnego mężczyzny. Kiedy już go znalazłam okazało się, że on szuka idealnej kobiety".
Jak mnie wkurzają takie mądrości podworkowe.
To tak samo jak "ładna miska jeść nie daje" , brzydka też nie. "Cuerpienie uszlachetnia" nie wiem kogo. I "co nas nie zabije to nas wzmocni" albo złamie.
Albo "siedź w kącie a Cię znajdą" brednie. Czy "prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie" - tylko jak odniesiesz sukces też niewielu przyjaciół jest w stanie to znieść.
Mnie zawsze zastanawia jak ci ludzie, wyglądają z tej ligi okręgowe babek i facetów. Bo gusta są tak względne. Ciekawe czy też bym te osoby tak oceniła?
Wbrew pozorom nie są względne. Pamiętam kiedyś byłem na jakimś weselu. Tam była kobieta dj-a. Odpowiedni wzrost, biust, tyłek, długość nóg, talia i podkreślająca to wszystko sukienka, nawet pan młody biegał oglądać i co jakiś czas z nią tańczyć. Powstrzymać się nie mógł. Nie tylko ja, ale każdy uznał ją bezapelacyjne za najładniejszą kobietę na tej imprezie.
Waterman napisał/a:A wiesz, że ja mam podobne spostrzeżenia tylko w stronę przeciwną. Sam mimo, że ponoć jestem przystojny miałem problem z lajkowaniem lasek z Ekstraklasy, właśnie dlatego, że uważałem się zbyt mało dobry. Z drugiej strony, miałem lajki od dziewczyn, co tu dużo mówić, grających raczej w lidze okręgowej a nawet podokręgowej
.
Myślę, że problem polega na tym, że ludzie atrakcyjni często mają dużo większe kompleksy niż właśnie bezzębny Zenek, czy tłuściutka MalwinaMnie zawsze zastanawia jak ci ludzie, wyglądają z tej ligi okręgowe babek i facetów. Bo gusta są tak względne. Ciekawe czy też bym te osoby tak oceniła?
No cóż, oni wcale nie muszą być jakoś przesadnie "brzydcy" po prostu są przeciętni, trochętacy statyści. Patrzysz i za kilka sekund już o nich nie pamiętasz. nie mają w sobie nic, co pozwala zatrzymać na nich wzrok na więcej niż sekundę
63 2022-09-02 14:51:08 Ostatnio edytowany przez kobietapo40 (2022-09-02 14:53:37)
Wiesz, w zasadzie to ja mam podobne obserwacje. Jak przez krótki okres czasu miałem znaną aplikację randkową, i z ciekawości patrzyłem kto dał mi "lajka" to niektóre Panie... cóż albo miały ogromną pewność siebie, albo liczyły na cud
.
Z drugiej strony nie rozumiem do końca, dlaczego do Ciebie odzywają się nieatrakcyjni faceci. Jeśli jest tak jak mówisz (a nie mam podstawy twierdzić, że jest inaczej i generalnie ja ludziom wierzę) czyli jesteś "Praca, wysportowana, ładna, nie chodzę oczywiście w garniturach, ale w sukienkach, spódnicach ołówkowych, lubię czasem spodnie , jakieś czarne skórzane, plus obcas, a czasem na sportowo." to z samego opisu sam bym się Tobą zainteresował.... A faceci, no cóż często wyżej aspirują niż pozwala im ich status a potem mają pretensję, że zła kobieta nie wykazała zainteresowania...
Wiem, że to temat "prowokacja" ale muszę bo się uduszę
no i postaram się odpowiedzieć "dlaczego do Ciebie odzywają się nieatrakcyjni faceci", bo niestety mam to samo, i tyczy się to zazwyczaj aplikacji randkowych. A wiec:
1. wiek, atrakcyjni faceci celują w atrakcyjne kobiety, ale jeśli maja wybór młodsza lub starsza, to wybierają młodsze
2. ktoś tu już napisał, faceci jednak maja wyższe mniemanie o sobie i to też nie teoria wyssana z palca tylko potwierdzona moimi doświadczeniami.
3. mniej atrakcyjni, przesuwają w prawo jak leci, może któraś się złapie, w internecie są anonimowi więc co im szkodzi, pewnie w realu by nie podeszli.
I tu też parę doświadczeń miałam.
Też uważąm się za atrakcyjną kobietę i nie mówię tylko o wyglądzie, ale większość "podbijających" panów to jest porażka intelektualna oraz wizualna.
ale większość "podbijających" panów to jest porażka intelektualna oraz wizualna.
Bo ci lepsi są już dawno zaklepani.
Waterman napisał/a:Wiesz, w zasadzie to ja mam podobne obserwacje. Jak przez krótki okres czasu miałem znaną aplikację randkową, i z ciekawości patrzyłem kto dał mi "lajka" to niektóre Panie... cóż albo miały ogromną pewność siebie, albo liczyły na cud
.
Z drugiej strony nie rozumiem do końca, dlaczego do Ciebie odzywają się nieatrakcyjni faceci. Jeśli jest tak jak mówisz (a nie mam podstawy twierdzić, że jest inaczej i generalnie ja ludziom wierzę) czyli jesteś "Praca, wysportowana, ładna, nie chodzę oczywiście w garniturach, ale w sukienkach, spódnicach ołówkowych, lubię czasem spodnie , jakieś czarne skórzane, plus obcas, a czasem na sportowo." to z samego opisu sam bym się Tobą zainteresował.... A faceci, no cóż często wyżej aspirują niż pozwala im ich status a potem mają pretensję, że zła kobieta nie wykazała zainteresowania...Wiem, że to temat "prowokacja" ale muszę bo się uduszę
no i postaram się odpowiedzieć "dlaczego do Ciebie odzywają się nieatrakcyjni faceci", bo niestety mam to samo, i tyczy się to zazwyczaj aplikacji randkowych. A wiec:
1. wiek, atrakcyjni faceci celują w atrakcyjne kobiety, ale jeśli maja wybór młodsza lub starsza, to wybierają młodsze
2. ktoś tu już napisał, faceci jednak maja wyższe mniemanie o sobie i to też nie teoria wyssana z palca tylko potwierdzona moimi doświadczeniami.
3. mniej atrakcyjni, przesuwają w prawo jak leci, może któraś się złapie, w internecie są anonimowi więc co im szkodzi, pewnie w realu by nie podeszli.
I tu też parę doświadczeń miałam.
Też uważąm się za atrakcyjną kobietę i nie mówię tylko o wyglądzie, ale większość "podbijających" panów to jest porażka intelektualna oraz wizualna.
Plus to, że internet jest anonimowy. Łatwiej wysłać wiadomosc: jesteś gruba, stara i nikt Cię nie zechce, niż na żywo podejsc i powiedzieć to komuś.