Iceni napisał/a:Ewika99 napisał/a:Chodziło mi o to forum przede wszystkim, raczej nie generalizuje.
No dobrze - to teraz ja pozwolę sobie pójść twoim tropem i odwrócić sytuację - zakładając, że masz dwoje dzieci, dorosłych i samodzielnych, o których dowiadujesz się, że odbywają stosunki kazirodcze. które z nich powinno trafić za ten czyn (nielegalny, a więc karalny) do więzienia? A może oboje? wtedy byłabyś szczęsliwsza niż gdyby trwali w takim związku nadal?
Iceni, wiem, że pytanie nie do mnie, ale tak się składa, że właśnie mam dwoje dzieci, przeciwnej płci, dorosłych. Dlatego pozwolę sobie odpowiedzieć i będzie to odpowiedź baz założeń.
Gdyby moje dzieci żyły i współżyły ze sobą, to byłaby to dla mnie ogromna porażka wychowawcza.
Dobrowolnie pozwoliłabym się odizolować od społeczeństwa, żeby więcej nie wyrządzać takiej krzywdy. Moje dzieci nie byłyby winne moich błędów wychowawczych, ale poniosłyby ich konsekwencje. Jako rodzic mam moralny obowiązek wpoić dzieciom, co jest dla nich dobre, a co złe.
Gdybym była moralnie wypaczoną jednostką, zboczoną, to przy prawnym przyzwoleniu, wychowałabym syna na partnera dla siebie.
Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy są seksualnie zaburzeni, ale przyzwolenie prawne otwiera furtkę zboczeńcom.
Josef Fritzl-Fall zaciera ręce w austriackim więzieniu, bo jak Niemcy "prostują" prawo, to tylko patrzeć, jak stanie się austriackim bohaterem narodowym.
Wcześniej ktoś wspominała o związkach z narkomanem i psychopatą, porównując je do kazirodczych.
Mniej potępiane społecznie, ale równie groźne, bo we wszystkich przypadkach działa presja psychiczna lub zaburzenie opiekuńczości. Takie związki się zdarzają - nie przeczę, ale mają podwaliny w niewłaściwym postrzeganiu partnerstwa.
Mało mamy wątków na forum założonych przez osoby, które latami borykają się z problemami emocjonalnymi po związaniu się z niewłaściwym człowiekiem? Za mało przykładów, przepraszam za wyrażenie, naiwnych, którzy uwikłali się w "partnerstwo" z upośledzoną moralnie osobą?
Kazirodztwo jest samo w sobie zaburzeniem. Nie dla tego, że ja tak uważam, ale dla tego, że jego powstanie pobudza niewłaściwy odbiór wartości. Jeżeli człowiek stawia swoją przyjemność i satysfakcję seksualną ponad cierpienie innych (kalekich dzieci), to należy jego zachowanie uznać za egoizm ze skłonnością do psychopatii. Stawia siebie i swoją przyjemność na pierwszym miejscu nie licząc się z konsekwencjami, które zaciążą na życiu innych. Ma głęboko gdzieś cierpienie potomstwa.
Związki kazirodcze nie podchodzą pod tolerancję. Tolerancja obejmuje prawo do wyboru, które nie rzutuje na życie innych.
Można tolerować Islamistów, dopóki ich ideologia nie wpakuje się ostrymi pociskami do naszego domu. Można też, tolerować homoseksualistów, dopóki nie pakują się nam do łóżka i nie narzucają własnego modelu związku propagując go za jedyny właściwy.
Ale nie można tolerować kazirodztwa, pedofilii i gwałtu, bo mają podłoże w przemocy i zaburzeniach.
Brat, który pożąda siostrę, nie jest normalny. Jeżeli zdobywa siostrę z przyzwoleniem, to właściwy przekaz partnerstwa i odpowiedzialności za życie innych (rodzeństwa i potomstwa) został zaburzony.
Tolerować można, a nawet się powinno. Pytanie co?
Nie toleruję przemocy, zarówno psychicznej, jak i fizycznej. Nie toleruję manipulacji i prania mózgu.
Pytanie.: Czy osoba godząca się na związek z spokrewnioną osobą jest świadoma?