netkobietyWszystkie działy
Styl życia i społeczeństwo kobiecym okiem

Czy tolerancja powinna mieć granice?

50 odpowiedzi6 963 wyświetleniazałożony przez bbasia, 09.10.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Czy tolerancja powinna mieć granice?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 51 ]

1

Temat: Czy tolerancja powinna mieć granice?

"Według niemieckiej Rady Etyki, rząd powinien rozważyć zmianę prawa tak, aby kazirodztwo było legalne.

Rada podjęła taką decyzję po ogłoszeniu przez Europejski Trybunał Praw Człowieka wyroku w sprawie niemieckiego rodzeństwa, które żyje jak małżeństwo. Rodzeństwo z Saksonii ma czworo dzieci, w tym dwoje z nich jest upośledzonych.

?Podstawowe prawo dorosłego rodzeństwa do samostanowienia w kwestiach seksualnych należy w tym przypadku przedkładać ponad abstrakcyjną ochronę rodziny" ? napisano w uzasadnieniu.

Taka opinia została wydana większością 14 z 25 członków Rady. Dziewięciu było przeciw, a dwóch wstrzymało się od głosu. "

źródło: niezalezna.pl

Czy według Was granice tolerancji dla zachowań uważanych przez stulecia jako niewłaściwe powinny być przesuwane?
Czy złem jest brak tolerancji dla rzeczy czy zachowań budzących nasz odruchowy sprzeciw?

2

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?
bbasia napisał/a:

"Według niemieckiej Rady Etyki, rząd powinien rozważyć zmianę prawa tak, aby kazirodztwo było legalne.

Rada podjęła taką decyzję po ogłoszeniu przez Europejski Trybunał Praw Człowieka wyroku w sprawie niemieckiego rodzeństwa, które żyje jak małżeństwo. Rodzeństwo z Saksonii ma czworo dzieci, w tym dwoje z nich jest upośledzonych.

?Podstawowe prawo dorosłego rodzeństwa do samostanowienia w kwestiach seksualnych należy w tym przypadku przedkładać ponad abstrakcyjną ochronę rodziny? ? napisano w uzasadnieniu.

Taka opinia została wydana większością 14 z 25 członków Rady. Dziewięciu było przeciw, a dwóch wstrzymało się od głosu. "

źródło: niezalezna.pl

Czy według Was granice tolerancji dla zachowań uważanych przez stulecia jako niewłaściwe powinny być przesuwane?
Czy złem jest brak tolerancji dla rzeczy czy zachowań budzących nasz odruchowy sprzeciw?

oj basiu basiu, jakie tam stulecia i niewlasciwe?:) Na wsiach od dawien dawna dochodzilo do takich wlasnie kazirodczych zwiazkow, nieco moze ukrytych pod plaszczykiem "dalekie pokrewienstwo" ale kto to tak naprawde wiedzial. I nie tylko w Polsce. Sama bylam w jakims tutejszym muzeum, gdzie opowiadano nam, ze jeszcze 100 lat temu zwiazki malzenskie w rodzinie bylydosc powszechne. Brak mozliwosci podrozowania i przywiazanie mieszkancow do tego samego miejsca od lat powodowaly, ze koniec koncow krewni zaczynali sie we wlasnym sosie mieszac.

A dzisiaj? W sumie jesli chca byc razem, to czemu im bronic. Jedynie w kwestii prokreacji mialabym obiekcje. Albo niech sie zdecyduja na zwiazek bez wlasnego potomstwa (sa na to metody) albo musza byc dobrze uswiadomieni o istniejacym ryzyku.

O ile brat + siostra jakos przelkne, przyznam, ze rodzic + dziecko byloby dla mnie dosc niesmaczne.

3

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?

Jeżeli rzecz ma dotyczyć osób pełnoletnich, świadomych tego co robią, to ja nie widzę przeszkód.

W zasadzie JEDYNYM argumentem przeciwko takim związkom jest możliwość poczęcia upośledzonego dziecka.

Niemniej jest to tylko możliwość, a nie nieunikniona konsekwencja.

Czy zabrania się kobietom po 40 zawierania związków małżeńskich? A przecież oczywistym jest, że takie kobiety będą uprawiać seks, a więc istnieje prawdopodobieństwo, że zajdą w ciążę. Ciążę, która będzie w ponad 30% obciążona ryzykiem wystąpienia zespołu Downa, Edwardsa czy uszkodzeniem bądź niedorozwojem serca czy innych organow.


Czy zabraniamy ludziom, którzy są nosicielami wadliwych genów posiadania dzieci? Nie. Nigdzie na świecie nie ma zakazu, by dwie osoby chore na hemofilię, karłowatość i tym podobne choroby zawarły związek małżeński i miały dzieci. Choć w wielu sytuacjach z takich par niemal jest 100% pewność, że dzieci odziedziczą chorobę.

Ale takie związki tolerujemy i uważamy, że decyzja o posiadaniu potomstwa nawet obarczonego upośledzeniem czy kalectwem jest sprawą woli tych ludzi.

A ludziom blisko spokrewnionym się takich związków zabrania.

To jest naruszenie prawa do wolności i możliwości decydowania o sobie dwóm dorosłym i świadomym osobom. I to jest moim zdaniem dyskryminacja.

Tak że owszem, jestem za smile

4

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?

W przypadku dorosłych ludzi nie widzę powodu by im zabraniać się łączyć jak im się podoba. Zakładam, że są świadomi zagrożeń jakie wynikają z płodzenia dzieci w takim układzie. I jakoś nie wydaje mi się, że jakieś bratersko- siostrzane związki byłyby bardzo częste. Większość ludzi raczej nie szuka przyszłej żony w domu rodzinnym.

5

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?

Oczywiscie, ze powinna miec. Zwiazek kazirodczy to nie tylko zwiazek siostry z bratem,ale tez matki z synem, ojca z corka... Jezeli swiat zezwoli na tego typu relacje tobedzie oznaczalo, ze jest juz doszczetnie zgnity moralnie... Jakis porzadek jednak panowac musi i jakies zasady. Ludzie natomiast sami sobie popuszczaja cugli w imie zle pojetej wolnosci. Jak daleko ludzkosc musi sie posunac w swych glupich pomyslach, by byla gotowa powiedziec STOP? Nie zdziwie sie, gdy niedlugo jakas "wazna komisja" stwierdzi, ze zabranianie pedofilowi molestowania dzieci to ograniczenie jego Wolnosci seksualnej i prawa do wyboru orientacji. Jak dla mnie pomysl ze zwiazkami kazirodczymi absolutnie poroniony. Dokad zmierzamy z nasza bezgraniczna tolerancja? Czy z powodu wiekszych swobod i praw w sferze seksualnej swiat stal sie lepszy? Nie sadze. Trzeba byc tolerancyjnym, ale nie slepym.

6

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?

Ewika99, ale jest dość ważna różnica pomiędzy pedofilem i jego ofiarą, a dorosłymi spokrewnionymi osobami. Wola. Dziecko nie chce być molestowane, nie zgadza się na to, to nie jest związek, a nawet jak się powie, że dziecku może ktoś namieszać w głowie, to za nie i tak odpowiadają rodzice i np. 6-letnia ofiara pedofilii nie wejdzie w związek z oprawcą. Natomiast rodzeństwo (czy jakiekolwiek inne pokrewieństwo), jeśli jest dorosłe, to ma prawo decydować o sobie. Jeżeli dwie strony chcą, to niech będą razem, co komu do tego? Przecież to nie jest przymus zawierania związków pomiędzy bliskimi krewnymi, a możliwość dla tych, którzy tego chcą.

7

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?

Niektóre plemiona to podobno praktykują od dawna. W naszej polskiej świadomości jest to niedopuszczalne. W sumie  nie wiem czy powinno być legalne. Może w takich Niemczech?  Staram się wyobrazić, jakby to u nas miało wyglądać. Powiedzenie, że żyją jak siostra z bratem straciłoby swój sens. My mamy całkiem inną historię i kulturę i powinniśmy ją chronić. Polskość  to my.

8

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?
Eileen napisał/a:

Ewika99, ale jest dość ważna różnica pomiędzy pedofilem i jego ofiarą, a dorosłymi spokrewnionymi osobami.

No właśnie obawiam się, że ludzie zasiadajacy w tych wszystkich komisjach nie widzą tej różnicy. Różnica jakaś tam jest, ale zarówno jedno jak i drugie budzi niesmak. Sami tworzymy świat, na który niedługo nie będziemy mogli patrzeć bez obrzydzenia i poczucia, że straciliśmy nad nim kontrolę. Przyjmujemy każdy pomysł bez zastanowienia, bo tolerancja tak nakazuje. Więc pytam, gdzie jest ta granica?

9

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?

Ależ jest granica jasna i wyraźna - tam, gdzie jest świadoma zgoda obu stron i nikt z tego powodu nie cierpi.
Naprawdę nie widz? powodu, żeby dwoje dorosłych ludzi chronić przed nimi samymi.

Jeżeli istnieje przymus to nie ma mowy o woli i to jest gwałt lub molestowanie.

Jeżeli mowa o dzieciach to nie może być mowy o świadomej decyzji.

Ale dlaczego ktoś ma decydować o tym komu wolno z kimś żyć lub nie?

10

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?

Poważnie? Nawet gdyby chodziło np. o ojca i córkę? Jestem ciekawa opinii mężczyzn w tym temacie. Może się panowie wypowiedza?

11

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?
Ewika99 napisał/a:

Jak daleko ludzkosc musi sie posunac w swych glupich pomyslach, by byla gotowa powiedziec STOP?

Jeszcze nie raz się zdziwisz.

12

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?
Ewika99 napisał/a:

Poważnie? Nawet gdyby chodziło np. o ojca i córkę? Jestem ciekawa opinii mężczyzn w tym temacie. Może się panowie wypowiedza?

Co to znaczy "nawet gdyby"? Układ ojciec-córka jest jakiś szczególny?
kazirodztwo na tym polega, że seks uprawiają osoby blisko spokrewnione, więc to nie jest przypadek "nawet gdyby" tylko jeden z układów kazirodczych. Ani bardziej straszny, ani mniej od innych.

13

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?

Owszem, taki zwiazek jest duzo bardziej straszny niz, np. zwiazek ciotki z siostrzencem. No ale ja chyba jestem jakas ograniczona ze swoimi, mam wrazenie, pogladami z okresu przedwojennego. Twierdzisz, ze nikt nie bedzie cierpial w takim ukladzie, bo to to zwiazek dwojga doroslych ludzi? Nieprawda. A rodzina? Chcialabys, by Twoja siostra sypiala z Twoim ojcem? Albo by Twoje dzieci tworzyly zwiazek? Prawda jest taka, ze jestesmy tolerancyjni, gdy chodzi o inne, obce osoby. Gdy dotyka nas takie nieszczescie (bo to jest nieszczescie) to nasza tolerancja latwo wyparowuje. Jakis tam lad panuje na tym swiecie, cos jest dozwolone, cos zakazane. Po co to burzyc? Ta, jak twierdzisz, wolnosc jest az tak wazna, by swiat musial stawac na glowie? Wedlug mnie jest to przereklamowane. Odwraca sie uwage ludziod prawdziwych problemow. I pomyslec, ze kiedys slowo wolnosc mialo zupelnie inne znaczenie. Kiedys oznaczalo to, ze moglam poslac dzieci do szkoly, miec co im dac jesc, gdzie spac, bez obaw, ze wrog zapuka do drzwi... Dzisiaj ta tak wszedzie i ochoczo. promowana wolnosc oznacza, ze ludzie moga sypiac nawet z wlasnymi rodzicami. Szok. Moze nie zabrzmi to najlepiej, ale ludzkosci faktycznie potrzeba duzej wojny, by zrozumieli, co to slowo wolnosc oznacza, bo w dupkach sie juz nam przewraca od tego dobrobytu.

14

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?
Mussuka napisał/a:

Na wsiach od dawien dawna dochodzilo do takich wlasnie kazirodczych zwiazkow, nieco moze ukrytych pod plaszczykiem "dalekie pokrewienstwo" ale kto to tak naprawde wiedzial. I nie tylko w Polsce. Sama bylam w jakims tutejszym muzeum, gdzie opowiadano nam, ze jeszcze 100 lat temu zwiazki malzenskie w rodzinie bylydosc powszechne. Brak mozliwosci podrozowania i przywiazanie mieszkancow do tego samego miejsca od lat powodowaly, ze koniec koncow krewni zaczynali sie we wlasnym sosie mieszac.

Oj tam, nawet za chłopa pańszczyźnianego nie było problemu wydać córkę za chłopaka z sąsiedniej wsi. Natomiast tak ogólnie, to "mundry" świat podważa kolejne wypracowane przez setki pokoleń tabu. To, że to i inne tabu, przesądy, zwyczaje powstały zazwyczaj miało głęboki sens i przyczyny sprawdzone i okupione wieloma ofiarami. W tym przypadku mamy konfrontację interesu par kazirodczych z interesem całej populacji oraz z interesem potomstwa takich par. Z lekcji biologii wiadomo, że sama idea rozmnażania w naturze dąży do zwiększenia wymiany puli genów, bo to daje większe szanse na przeżycie. Im mniejsza pula genów tym większe ryzyko uwypuklania się różnych chorób. Jedne mogą się urzeczywistniać od razu w potomstwie, a inne wiązać się z mniejszą odpornością na jakieś choroby. Wystarczy prześledzić te zbadane przypadki małych społeczności, które przez dłuższy czas kitwasiły się we własnym, genetycznym sosie. Po prostu nie jest to zdrowe i tyle. A pedofilia jest następna w kolejce, bo są całkiem spore lobby twierdzące, że dla dziecka, to wręcz korzyść. Poczekajcie, zobaczycie...

15 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-10-11 10:15:51)

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?
Ewika999 napisał/a:

Chcialabys, by Twoja siostra sypiala z Twoim ojcem? Albo by Twoje dzieci tworzyly zwiazek? Prawda jest taka, ze jestesmy tolerancyjni, gdy chodzi o inne, obce osoby. Gdy dotyka nas takie nieszczescie (bo to jest nieszczescie) to nasza tolerancja latwo wyparowuje. Jakis tam lad panuje na tym swiecie, cos jest dozwolone, cos zakazane. Po co to burzyc

Nie chciałabym, żeby moja córka sypiała też z narkomanem, psychopatą, kryminalistą itd. Mimo to ona i tak może to zrobić i nikt, nawet ja, jej tego zabronić nie może. A już na pewno nie pośle jej z tego powodu do więzienia.

Czy ty byś chciała żeby twoja córka trafiła do więzienia za uprawianie seksu z "zakazaną" osobą?


A atosunek ciotka - siostrzeniec to według prawa nie jest juz kazirodztwo.


Poza tym, bądźmy szczerzy, takie związki już istnieją i istniały zawsze. Przecież żadne prawo nie zabroni ludziom uprawiać seksu.
To jest tak naprawdę martwe prawo, bo ma zastosowanie jedynie w sytuacjach patologicznych, kiedy kazirodztwo wychodzi przy okazji innych przestepstw.  Jeszcze tak nie było, żeby policja sprawdzała czy dwie osoby mieszkajace pod jednym dachem sypiaja ze soba czy nie.

Nawet jeżeli moja DOROSŁA córka zaczęłaby sypiać ze swoim ojcem ro co? Mam lecieć na policję zeby zamknęli ją w więzieniu?  Bo przecież wyrok w zawieszeniu jej by nie powstrzymał.

Gdzie tu jest logika?

Takie związki mogą być potępiane, ale karalne? To absurd.


Poza tym w dzisiejszych czasach największą chyba grupę stanowią ludzie spokrewnieni, ale nie mający ze sobą kontaktu - gdzie ujawnia się tzw. genetyczna atrakcyjność seksualna. Jak się zaglębisz w temat, to się dowiesz, że takich par zyjących sobie spokojnie gdzies na swiecie i w Polsce jest wcale nie tak mało (choć oczywiscie w skali spoleczenstwa to jakis ułamek promila).

16 Ostatnio edytowany przez Ewika99 (2014-10-11 11:49:49)

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?

Iceni, przestań majaczycl, bo mam wrażenie, że nie mówisz poważnie. Już to widzę, jak nie robisz absolutnie nic, gdy dowiadujesz się, że Twoja córka sypia z własnym ojcem... Nie wiem czly śmiać się, czy współczuć takiej "tolerancji". Snake ma rację- to niezdrowe i koniec.

Poza tym nie odpowiedzialas mi konkretnie na pytanie. Nie pisz mi, czy nie chcialabys by Twoja corka sypiala z narkomanem itd., bo nie o narkomanow chodzi. Odpowiedz szczerze, czy chciaabys aby Twoja corka mogla, legalnie wedlug prawa, tworzyc zwiazek z jej ojcem? Tylko krociotka odpowiedz- tak lub nie...

17

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?
Iceni napisał/a:
Ewika999 napisał/a:

Chcialabys, by Twoja siostra sypiala z Twoim ojcem? Albo by Twoje dzieci tworzyly zwiazek? Prawda jest taka, ze jestesmy tolerancyjni, gdy chodzi o inne, obce osoby. Gdy dotyka nas takie nieszczescie (bo to jest nieszczescie) to nasza tolerancja latwo wyparowuje. Jakis tam lad panuje na tym swiecie, cos jest dozwolone, cos zakazane. Po co to burzyc

Nie chciałabym, żeby moja córka sypiała też z narkomanem, psychopatą, kryminalistą itd. Mimo to ona i tak może to zrobić i nikt, nawet ja, jej tego zabronić nie może. A już na pewno nie pośle jej z tego powodu do więzienia.

Czy ty byś chciała żeby twoja córka trafiła do więzienia za uprawianie seksu z "zakazaną" osobą?

Nie chcialabym, by w ogole z zakazana osoba sypiala. I dlatego za pedofilie mozna isc do kicia, bo to jesy uprawianie seksu z zakazana osoba. Jak myslisz, slusznie ida pedofile do pierdla za spanie z "zakazanymi" osobami? To samo tyczyloby sie mojej corki- zlamala prawo, niech siedzi. Jej wybor.

A atosunek ciotka - siostrzeniec to według prawa nie jest juz kazirodztwo.


Poza tym, bądźmy szczerzy, takie związki już istnieją i istniały zawsze. Przecież żadne prawo nie zabroni ludziom uprawiać seksu.
To jest tak naprawdę martwe prawo, bo ma zastosowanie jedynie w sytuacjach patologicznych, kiedy kazirodztwo wychodzi przy okazji innych przestepstw.

Jakie by nie bylo, martwe, czy nie, ale PRAWO-nalezy przestrzegac.


Poza tym w dzisiejszych czasach największą chyba grupę stanowią ludzie spokrewnieni, ale nie mający ze sobą kontaktu - gdzie ujawnia się tzw. genetyczna atrakcyjność seksualna.

No wlasnie, CHYBA...

18

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?

Ostatnio prof. Hartman też poruszył ten temat i rozpętała się gównoburza. Ja nie widzę powodu, dla którego można by zakazywać związków kazirodczych. Jeśli to dwoje, dorosłych ludzi podejmuje decyzję, to ich wybór i konsekwencje. Że mogą się urodzić upośledzone dzieciaki? Jest przecież antykoncepcja. Nie mówiąc o tym, że śmierdzi to eugeniką - może ludziom upośledzonym, chorym genetycznie, też zakazujmy się rozmnażać? Nie mówiąc o tym, że u dzieci pary blisko spokrewnionej może dojść albo do wzmocnienia negatywnych, albo pozytywnych cech. Czyli: może być bardzo źle, ale może być też bardzo dobrze.

I nie, kazirodztwo nie było uważane za złe "przez stulecia". W rodzinach królewskich nawet popierano takie związki dla zachowania "czystości krwi".

19

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?
Ewika99 napisał/a:

Owszem, taki zwiazek jest duzo bardziej straszny niz, np. zwiazek ciotki z siostrzencem. No ale ja chyba jestem jakas ograniczona ze swoimi, mam wrazenie, pogladami z okresu przedwojennego. Twierdzisz, ze nikt nie bedzie cierpial w takim ukladzie, bo to to zwiazek dwojga doroslych ludzi? Nieprawda. A rodzina?

A co ma do tego rodzina? To każdy ma znaleźć partnera, który będzie jemu odpowiadał, czy całej rodzinie? Może kwestionariusze rozesłać, czy się mama, tata, dziadek, babcia i cała reszta zgadzają na wybranka? Więc jak np. siostra zacznie sypiać z bratem, to mają zostać ukarani, bo rodzina cierpi? Śmiechu warte. Bo serio, rozumiem, że można być przeciw, kontrowersyjny temat itd., ale ten argument jest bez sensu.
Oczywiście, że nie podobałoby mi się, gdyby moje potencjalnie dziecko nr 1 zaczęło sypiać z potencjalnym dzieckiem nr 2, ale żadnego bym za to nie chciała karać w żaden sposób.

Mam wrażenie, że do części (większości?) nie dotarł sens tego tematu. Rozmawiamy o tym, czy to powinno być zalegalizowane, czy tolerancja powinna mieć granice itd., przynajmniej takie odniosłam wrażenie, podczas gdy większość postów jest na zasadzie "Nie wolno, to fuuuuj". To jak rozmowy o narkotykach:
- Zalegalizować narkotyki?
- Narkotyki to zło.

Tak że nie chodzi chyba o to, czy nam się podoba sypianie z bratem, córką, ojcem, matką, ciotką, babcią i całą familią na swingers party na raz, tylko czy uważamy, że granice powinny zostać w tym wypadku przesunięte - innymi słowy, czy powinni być za to karani. A w związku z tym nasze odczucia (błeeee, fuj, ohyda, jak można) nie mają większego znaczenia, prawda? Np. ja uważam, że dłubanie w nosie jest obrzydliwe, ale nikogo bym za to nie skazała. :3


Ewika99 napisał/a:

Iceni, przestań majaczycl, bo mam wrażenie, że nie mówisz poważnie. Już to widzę, jak nie robisz absolutnie nic, gdy dowiadujesz się, że Twoja córka sypia z własnym ojcem... Nie wiem czly śmiać się, czy współczuć takiej "tolerancji". Snake ma rację- to niezdrowe i koniec.

Poza tym nie odpowiedzialas mi konkretnie na pytanie. Nie pisz mi, czy nie chcialabys by Twoja corka sypiala z narkomanem itd., bo nie o narkomanow chodzi. Odpowiedz szczerze, czy chciaabys aby Twoja corka mogla, legalnie wedlug prawa, tworzyc zwiazek z jej ojcem? Tylko krociotka odpowiedz- tak lub nie...

Wybacz, ale rozpatrywanie czegokolwiek na przykładzie najbliższych osób odbiera zazwyczaj obiektywizm. Gdyby ktoś skrzywdził mojego kota, chętnie wysłałabym go (najlepiej w częściach) do szpitala, gdyby zrobił krzywdę mojej babci - chciałabym go widzieć martwego, co nie oznacza, że uważam, że za np. kopnięcie zwierzęcia powinno się torturować ludzi, a za pobicie człowieka powinna być kara śmierci.
Nie wiem, zawsze wolałam racjonalną dyskusję, niż opierającą się na "a gdyby Tobie/Twojemu dziecku/Twojemu kanarkowi..." - bo jaki to ma sens? Wtedy wchodzą w grę emocje, które w oczywisty sposób zmieniają postrzeganie problemu - ale właśnie konkretnego problemu (chciałabym, żeby ten, kto skrzywdził moją rodzinę, został poćwiartowany i bla bla bla...), a nie ogółu (nie uważam, że tortury są odpowiednią metodą kary). No ale jak ktoś chce uzyskać "przewagę" w dyskusji, grając na emocjach, to proszę. wink

20

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?

Dorosłe rodzeństwo - ok.
Rodzice z dziećmi - nie.

21

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?

Fakt, legalizacja związków kazirodczych bardzo się spodobała panu profesorowi Janowi Hartmanowi z żydowskiego Zakonu Synów Przymierza. Czyżby dlatego, że i Synowie Przymierza też chętnie przykładają rękę do duraczenia narodów mniej wartościowych, żeby tym łatwiej je potem zoperować??? ;D

22

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?

Fantastyczny pomysł. Że ludzkość nie wpadła na to wcześniej!

Już się ślinię na widok swojego syna.
Gdybym dwadzieścia lat temu wiedziała, że pojawi się taka możliwość, wychowałabym sobie idealnego partnera.
W ogóle związałabym się z facetem, tylko po to, żebyśmy mogli spłodzić i wychować sobie partnerów.
Jaką wspaniałą myślą jest, że potomstwo moje i mojego syna, byłoby idealnie do nas podobne. On, jako ojciec, ja mama i babcia równocześnie.

No cóż, rozmarzyłam się. Moje dzieci są już dorosłe i niestety popełniliśmy z mężem błąd wychowawczy, stworzyliśmy indywidualistów, którzy nie nadają się na naszych partnerów.
Ale wszystko w rękach kolejnych pokoleń. Ich dzieci, będą z pewnością inaczej wychowywane, bo pod kątem związków kazirodczych.

Komuna wprowadziła, a przynajmniej próbowała, styl architektoniczny zwany warszawskim. Pamiętacie te domy z płaskim dachem? Wciąż jeszcze stoją. W imię wolności ludzie uparli się na skośne dachy. Już widać efekty. Takie poronione pomysły, mogły się narodzić tylko pod skosami;)

23

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?
ewka3 napisał/a:

Fantastyczny pomysł. Że ludzkość nie wpadła na to wcześniej!

Już się ślinię na widok swojego syna.
Gdybym dwadzieścia lat temu wiedziała, że pojawi się taka możliwość, wychowałabym sobie idealnego partnera.
W ogóle związałabym się z facetem, tylko po to, żebyśmy mogli spłodzić i wychować sobie partnerów.
Jaką wspaniałą myślą jest, że potomstwo moje i mojego syna, byłoby idealnie do nas podobne. On, jako ojciec, ja mama i babcia równocześnie.

No cóż, rozmarzyłam się. Moje dzieci są już dorosłe i niestety popełniliśmy z mężem błąd wychowawczy, stworzyliśmy indywidualistów, którzy nie nadają się na naszych partnerów.
Ale wszystko w rękach kolejnych pokoleń. Ich dzieci, będą z pewnością inaczej wychowywane, bo pod kątem związków kazirodczych.

Komuna wprowadziła, a przynajmniej próbowała, styl architektoniczny zwany warszawskim. Pamiętacie te domy z płaskim dachem? Wciąż jeszcze stoją. W imię wolności ludzie uparli się na skośne dachy. Już widać efekty. Takie poronione pomysły, mogły się narodzić tylko pod skosami;)

Racja. Nie wiem, jak w ogóle komuś może nie przeszkadzać taki absurd. To ja proponuję zalegalizowanie związku dwóch 14- latkow... Na świecie dużo takich związków, a i przymusu nie ma, tylko wolna wola nastolatkow. Głupie? Dlaczego? Jak tolerancja, to na całego. Prędzej czy później ten świat całkiem zidiocieje. Pozwalanie ludziom na wszystko, nawet dorosłym i w pełni świadomym, doprowadzi do zguby. Ciekawe tylko, kiedy to zrozumiemy?

24

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?

Ja bym tu jednak rozróżniła depenalizację i legalizację. Karanie takich osób rzeczywiście może wydawać się przesadzone, w końcu o ile to świadoma decyzja dwojga dorosłych ludzi, to nikomu krzywda się nie dzieje (o ile z takiego związku nie ma dzieci). Ale za legalizacją takich związków nigdy bym się nie opowiedziała. Do tej pory uważałam się za osobę tolerancyjną, ale związki kazirodcze jednak przerastają moją tolerancję.

25

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?
busiu napisał/a:

I nie, kazirodztwo nie było uważane za złe "przez stulecia". W rodzinach królewskich nawet popierano takie związki dla zachowania "czystości krwi".

A konkretnie to których? Podaj ilu to monarchów poślubiło swoje córki albo siostry rodzone. Natomiast problem jako taki istniał ze względu na to, że często różne rodziny dynastyczne miały małą wymianę puli genowej, bo wszyscy i tak byli ze sobą jakoś spokrewnieni. Ze wszystkimi konsekwencjami chowu wsobnego... Weź sobie zwykłego kundla i dowolnego psa tzw. rasowego i sprawdź jaka jest przewidywalna średnia życia tego psa rasowego. Do tego biorąc sobie psa rasowego możesz z dużą dozą prawdopodobieństwa przewidzieć na jaką chorobę zemrze, bo takie są konsekwencje takiego chowu.

26

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?

Poza tym co to za tolerancja? Zalegalizować związki kazirodcze, a zakazać rozmnażania się? Ho ho, dopiero byłby raban! Prawie jak z homoseksualistami, którzy próbują ciągle przesuwać granicę ludzkiej tolerancji- najpierw były śluby, teraz już o prawo do adopcji walczą...

27

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?
Snake napisał/a:
busiu napisał/a:

I nie, kazirodztwo nie było uważane za złe "przez stulecia". W rodzinach królewskich nawet popierano takie związki dla zachowania "czystości krwi".

A konkretnie to których? Podaj ilu to monarchów poślubiło swoje córki albo siostry rodzone. Natomiast problem jako taki istniał ze względu na to, że często różne rodziny dynastyczne miały małą wymianę puli genowej, bo wszyscy i tak byli ze sobą jakoś spokrewnieni. Ze wszystkimi konsekwencjami chowu wsobnego... Weź sobie zwykłego kundla i dowolnego psa tzw. rasowego i sprawdź jaka jest przewidywalna średnia życia tego psa rasowego. Do tego biorąc sobie psa rasowego możesz z dużą dozą prawdopodobieństwa przewidzieć na jaką chorobę zemrze, bo takie są konsekwencje takiego chowu.

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

Nie ma tam nic o rodzeństwie czy rodzic-dziecko, natomiast i tak genetyczne problemy były.

Przy okazji, z info na Wiki "Dobrowolne stosunki seksualne między dorosłymi krewnymi nie podlegają karze w Belgii, Holandii, Luksemburgu, Hiszpanii, Francji i Portugalii". Nie wydaje mi się, żeby w każdym z tych krajów zaczęto ee... korzystać z tego przywileju z nie wiadomo jak wielką częstotliwością.

28

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?

Ewika, nie demonizuj. Jeśli Cię kazirodztwo obrzydza, to go nie stosuj, ale dlaczego wszystkim tego zabronić? Ja tam nikomu pod kołdrę nie zaglądam, choć pomysł sypiania matki z synem wydaje mi się ohydny. Niech sobie śpią, jak chcą. Ich sprawa, ich moralność (albo jej brak). Na tym polega tolerancja.

29

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?

Tolerancja tolerancja, wiele rzeczy , spraw toleruje.
Kazdy żyje swoim życiem, jak chce i nikt tego nie zmieni.

W mojej rodzinie wujek związał sie ze swoja siostra cioteczna. Dzieci nie mają. Wiadomo ryzyko obciążeń genetycznych mnostwo. Ślubu nie wezmą , zyja sobie na kocią łapę.
Skoro im dobrze to nie widzę problemu aby sie mieszac w nich.

Nie popieram takiego zachowania , takich związków.
Ale toleruje, co innego mozna zrobić ?
Toleruje.

30 Ostatnio edytowany przez Ewika99 (2014-10-11 15:51:08)

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?

Belgia, Holandia, Francja- akurat to są przykłady najbardziej zdemoralizowanych panstw... Jakoś mnie nie dziwi, że tam kazirodztwo jest legalne. Jak już pisałam wcześniej, zalegalizowanie pedofilii w tych krajach to tylko kwestia czasu chyba. Tam lykaja wszystko jak leci. Co za problem więc zrobić z pedofilii legalną orientację? Zawsze znajdzie się jakiś mądry naukowiec, który wmówi "tolerancyjnej" masie, że to dzieciom na dobre tylko wychodzi.

w takich jak ta dyskusjach bardziej przekonuje mnie zdanie mężczyzn. Oni zdrowo podchodzą do tematu, zwracają uwagę na minusy takich legalizacji. Wiedzą, że przede wszystkim liczy się dobro większości. Nigdy nie będzie tak, że i mniejszośc i większośc będzie zadowolona. Zawsze ktoś będzie poszkodowany. A lepiej żeby poszkodowana była mniejszość niż wiekszosc. Brutalne, ale prawdziwe. Kobiety w takich wątkach jak ten zachowują się trochę jak pies spuszczony po długich latach z łańcucha. Krzyczą o wolności na prawo i lewo. Ktoś rzuci hasło, a one lecą za nim ślepo jak cmy do ognia... Taki trochę kompleks niewolnicy. Mężczyźni bardziej rzeczowo i że zdrowym rozsądkiem podchodzą do tematu. Takie mam wrażenie...

31

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?

Ewika, rzucasz slogany. Byłaś kiedyś we Francji, żyłaś tam? Pewnie nie.

32 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-10-11 15:53:44)

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?
Ewika99 napisał/a:

Iceni, przestań majaczycl, bo mam wrażenie, że nie mówisz poważnie. Już to widzę, jak nie robisz absolutnie nic, gdy dowiadujesz się, że Twoja córka sypia z własnym ojcem... Nie wiem czly śmiać się, czy współczuć takiej "tolerancji". Snake ma rację- to niezdrowe i koniec.

Poza tym nie odpowiedzialas mi konkretnie na pytanie. Nie pisz mi, czy nie chcialabys by Twoja corka sypiala z narkomanem itd., bo nie o narkomanow chodzi. Odpowiedz szczerze, czy chciaabys aby Twoja corka mogla, legalnie wedlug prawa, tworzyc zwiazek z jej ojcem? Tylko krociotka odpowiedz- tak lub nie...

Po pierwsze nie mogę na to pytanie odpowiedzieć obiektywnie - mogę spokojnie napisać TAK, chciałabym, bo mam 99% pewności, że tak się nie stanie. Po drugie kiedy moja córka będzie dorosła, to moje chcenie nie będzie miało większego znaczenia.
po trzecie ciśnie mi się odpowiedż NIE, ale nie dlatego, że jest jej ojcem, tylko, że nie nadaje się do jakiegokolwiek związku - w końcu sama od niego odeszłam - nie sposób być w takiej suytuacji obiektywą.

Ale zasadniczo - tak, owszem, chciałabym. z dwojga złego wolałabym, żeby mogła to zrobić legalnie, niż musiałaby żyć w ukryciu i strachu, lub co gorsza publicznym potępieniu.

33

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?

Iceni, to że zylaby legalnie nie znaczy, że nie zylaby w publicznym potepieniu...

Cyniczna, ja wcale nie demonizuje. Ludzie za bardzo są zapatrzeni w zachodnie wzorce. A ja myślę, że właśnie ten zachód skazany jest na unicestwienie, bo do tego dąży.

34

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?
Ewika99 napisał/a:

Belgia, Holandia, Francja- akurat to są przykłady najbardziej zdemoralizowanych panstw... Jakoś mnie nie dziwi, że tam kazirodztwo jest legalne. Jak już pisałam wcześniej, zalegalizowanie pedofilii w tych krajach to tylko kwestia czasu chyba. Tam lykaja wszystko jak leci. Co za problem więc zrobić z pedofilii legalną orientację? Zawsze znajdzie się jakiś mądry naukowiec, który wmówi "tolerancyjnej" masie, że to dzieciom na dobre tylko wychodzi.

w takich jak ta dyskusjach bardziej przekonuje mnie zdanie mężczyzn. Oni zdrowo podchodzą do tematu, zwracają uwagę na minusy takich legalizacji. Wiedzą, że przede wszystkim liczy się dobro większości. Nigdy nie będzie tak, że i mniejszośc i większośc będzie zadowolona. Zawsze ktoś będzie poszkodowany. A lepiej żeby poszkodowana była mniejszość niż wiekszosc. Brutalne, ale prawdziwe. Kobiety w takich wątkach jak ten zachowują się trochę jak pies spuszczony po długich latach z łańcucha. Krzyczą o wolności na prawo i lewo. Ktoś rzuci hasło, a one lecą za nim ślepo jak cmy do ognia... Taki trochę kompleks niewolnicy. Mężczyźni bardziej rzeczowo i że zdrowym rozsądkiem podchodzą do tematu. Takie mam wrażenie...

Yyyy... a przepraszam, ty jesteś mężczyzną? Wybacz zatem, nick mnie zmylił... Bo chyba absurdem byłoby pisać jakieś ogólniki o kobietach samej będąc jedną z nich...

35

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?

Chodziło mi o to forum przede wszystkim, raczej nie generalizuje.

36

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?
Ewika99 napisał/a:

Chodziło mi o to forum przede wszystkim, raczej nie generalizuje.

No dobrze - to teraz ja pozwolę sobie pójść twoim tropem i odwrócić sytuację - zakładając, że masz dwoje dzieci, dorosłych i samodzielnych, o których dowiadujesz się, że odbywają stosunki kazirodcze. które z nich powinno trafić za ten czyn  (nielegalny, a więc karalny) do więzienia? A może oboje? wtedy byłabyś szczęsliwsza niż gdyby trwali w takim związku nadal?

37

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?
Ewika99 napisał/a:

Iceni, to że zylaby legalnie nie znaczy, że nie zylaby w publicznym potepieniu...

Cyniczna, ja wcale nie demonizuje. Ludzie za bardzo są zapatrzeni w zachodnie wzorce. A ja myślę, że właśnie ten zachód skazany jest na unicestwienie, bo do tego dąży.

Ewika, ja mieszkałam kawał czasu we Francji i żadnej demoralizacji nie przyuważyłam, dlatego też pytam.

38

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?
Iceni napisał/a:
Ewika99 napisał/a:

Chodziło mi o to forum przede wszystkim, raczej nie generalizuje.

No dobrze - to teraz ja pozwolę sobie pójść twoim tropem i odwrócić sytuację - zakładając, że masz dwoje dzieci, dorosłych i samodzielnych, o których dowiadujesz się, że odbywają stosunki kazirodcze. które z nich powinno trafić za ten czyn  (nielegalny, a więc karalny) do więzienia? A może oboje? wtedy byłabyś szczęsliwsza niż gdyby trwali w takim związku nadal?

Iceni, wiem, że pytanie nie do mnie, ale tak się składa, że właśnie mam dwoje dzieci, przeciwnej płci, dorosłych. Dlatego pozwolę sobie odpowiedzieć i będzie to odpowiedź baz założeń.
Gdyby moje dzieci żyły i współżyły ze sobą, to byłaby to dla mnie ogromna porażka wychowawcza.
Dobrowolnie pozwoliłabym się odizolować od społeczeństwa, żeby więcej nie wyrządzać takiej krzywdy. Moje dzieci nie byłyby winne moich błędów wychowawczych, ale poniosłyby ich konsekwencje. Jako rodzic mam moralny obowiązek wpoić dzieciom, co jest dla nich dobre, a co złe.
Gdybym była moralnie wypaczoną jednostką, zboczoną, to przy prawnym przyzwoleniu, wychowałabym syna na partnera dla siebie.

Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy są seksualnie zaburzeni, ale przyzwolenie prawne otwiera furtkę zboczeńcom.
Josef Fritzl-Fall zaciera ręce w austriackim więzieniu, bo jak Niemcy "prostują" prawo, to tylko patrzeć, jak stanie się austriackim bohaterem narodowym.

Wcześniej ktoś wspominała o związkach z narkomanem i psychopatą, porównując je do kazirodczych.
Mniej potępiane społecznie, ale równie groźne, bo we wszystkich przypadkach działa presja psychiczna lub zaburzenie opiekuńczości. Takie związki się zdarzają - nie przeczę, ale mają podwaliny w niewłaściwym postrzeganiu partnerstwa.
Mało mamy wątków na forum założonych przez osoby, które latami borykają się z problemami emocjonalnymi po związaniu się z niewłaściwym człowiekiem? Za mało przykładów, przepraszam za wyrażenie, naiwnych, którzy uwikłali się w "partnerstwo" z upośledzoną moralnie osobą?
Kazirodztwo jest samo w sobie zaburzeniem. Nie dla tego, że ja tak uważam, ale dla tego, że jego powstanie pobudza niewłaściwy odbiór wartości. Jeżeli człowiek stawia swoją przyjemność i satysfakcję seksualną ponad cierpienie innych (kalekich dzieci), to należy jego zachowanie uznać za egoizm ze skłonnością do psychopatii. Stawia siebie i swoją przyjemność na pierwszym miejscu nie licząc się z konsekwencjami, które zaciążą na życiu innych. Ma głęboko gdzieś cierpienie potomstwa.

Związki kazirodcze nie podchodzą pod tolerancję. Tolerancja obejmuje prawo do wyboru, które nie rzutuje na życie innych.
Można tolerować Islamistów, dopóki ich ideologia nie wpakuje się ostrymi pociskami do naszego domu. Można też, tolerować homoseksualistów, dopóki nie pakują się nam do łóżka i nie narzucają własnego modelu związku propagując go za jedyny właściwy.
Ale nie można tolerować kazirodztwa, pedofilii i gwałtu, bo mają podłoże w przemocy i zaburzeniach.

Brat, który pożąda siostrę, nie jest normalny. Jeżeli zdobywa siostrę z przyzwoleniem, to właściwy przekaz partnerstwa i odpowiedzialności za życie innych (rodzeństwa i potomstwa) został zaburzony.

Tolerować można, a nawet się powinno. Pytanie co?
Nie toleruję przemocy, zarówno psychicznej, jak i fizycznej. Nie toleruję manipulacji i prania mózgu.

Pytanie.: Czy osoba godząca się na związek z spokrewnioną osobą jest świadoma?

39 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-10-11 18:37:21)

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?
ewka3 napisał/a:

Jeżeli człowiek stawia swoją przyjemność i satysfakcję seksualną ponad cierpienie innych (kalekich dzieci), to należy jego zachowanie uznać za egoizm ze skłonnością do psychopatii. Stawia siebie i swoją przyjemność na pierwszym miejscu nie licząc się z konsekwencjami, które zaciążą na życiu innych. Ma głęboko gdzieś cierpienie potomstwa.

Znaczy jak ktoś jest nosicielem genów odpowiedzialnych za hemofilię, mukowiscydozę, atrofię mięśniowa, zespół Huntingtona etc. i rodzi dziecko to ma skłonności do psychopatii? A może kobiety po 40 rodzące dzieci też, bo jak wspomniałam gdzieś wyżej - takie kobiety bardzo często rodzą kalekie dzieci.

Lub patrząc od innej strony - jeżeli kobieta lub mężczyzna się ubezpłodni to już taki związek będzie ok?


a czy osoba wiążąca się z osobą blisko spokrewnioną jest świadoma - świadoma czego?


poza tym pytanie nie brzmiało "co powina zrobić matka"  tylko "czy matka byłaby szczęsliwsza wiedząc, że jej dzieci z tego powodu trafiły do więzienia". Bo tak szczerze mówiąc, to co zrobiłaby matka, nie ma tu większego znaczenia. Moznaby się doszukiwać błędów wychowawczych jeżeli byłyby to osoby 15 - 19 letnie, ale jeżeli takie stosunki podejmują osoby dajmy na to 30-letnie to ich decyzje mogą być podejmowane w zupełnym oderwaniu od wychowania w domu rodzinnym,. bo przez ostatnie 15 lat miały czas i możliwość wyrobienia sobie własnych opinii i spojrzenia na świat a nie tylko taki, który wyniosły z domu rodzinnego. (Ja na przykład, w odróżnieniu od moich rodziców i rodzeństwam, stałam się ateistką - czy to znaczy, ze to "wina" mojej matki? big_smile, czy może wynik zmiany mojego swiatopoglądu w zyciu dorosłym? )

40

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?
Iceni napisał/a:
ewka3 napisał/a:

Jeżeli człowiek stawia swoją przyjemność i satysfakcję seksualną ponad cierpienie innych (kalekich dzieci), to należy jego zachowanie uznać za egoizm ze skłonnością do psychopatii. Stawia siebie i swoją przyjemność na pierwszym miejscu nie licząc się z konsekwencjami, które zaciążą na życiu innych. Ma głęboko gdzieś cierpienie potomstwa.

Znaczy jak ktoś jest nosicielem genów odpowiedzialnych za hemofilię, mukowiscydozę, atrofię mięśniowa, zespół Huntingtona etc. i rodzi dziecko to ma skłonności do psychopatii? A może kobiety po 40 rodzące dzieci też, bo jak wspomniałam gdzieś wyżej - takie kobiety bardzo często rodzą kalekie dzieci.

Lub patrząc od innej strony - jeżeli kobieta lub mężczyzna się ubezpłodni to już taki związek będzie ok?


a czy osoba wiążąca się z osobą blisko spokrewnioną jest świadoma - świadoma czego?


poza tym pytanie nie brzmiało "co powina zrobić matka"  tylko "czy matka byłaby szczęsliwsza wiedząc, że jej dzieci z tego powodu trafiły do więzienia". Bo tak szczerze mówiąc, to co zrobiłaby matka, nie ma tu większego znaczenia. Moznaby się doszukiwać błędów wychowawczych jeżeli byłyby to osoby 15 - 19 letnie, ale jeżeli takie stosunki podejmują osoby dajmy na to 30-letnie to ich decyzje mogą być podejmowane w zupełnym oderwaniu od wychowania w domu rodzinnym,. bo przez ostatnie 15 lat miały czas i możliwość wyrobienia sobie własnych opinii i spojrzenia na świat a nie tylko taki, który wyniosły z domu rodzinnego. (Ja na przykład, w odróżnieniu od moich rodziców i rodzeństwam, stałam się ateistką - czy to znaczy, ze to "wina" mojej matki? big_smile, czy może wynik zmiany mojego swiatopoglądu w zyciu dorosłym? )

'
NIE! Żadna kobieta nie biedzie szczęśliwa!!!

Żaden światopogląd nie wmówi matce, że powinna sypiać ze swoimi synami dla, nie bójmy się tego słowa, satysfakcji.

Pytanie brzmiało: "co ma zrobić matka?".
Nie wiem jak Wy, ale ja nie dopuszczam opcji związków kazirodczych.

Zadaniem rodziców jest przygotowanie do życia.

41

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?

Hm... ja zostawiam na chwilę choroby genetyczne i spróbuję na to z psychologicznego punktu widzenia spojrzeć.

Pedofilia wg psychologii to seks z dzieckiem przed okresem dojrzewania, dalej to efebofilia/nimfofilia.
Wg prawa pedofilia to seks z osobą przed 15 rokiem życia, a od 15 można.

W związku z powyższym, gdyby kazirodztwo było legalne, ojciec mógłby zupełnie otwarcie uprawiać seks z 15-letnią córką bądź synem (matka naturalnie też). I owszem, zgadzam się, że związki między rodzeństwem nie stałyby się szaleńczo popularne, ale myślę, że związki między ojcem, a córką/synem tak. Nawet nie między matką, a dziećmi, ale ojcem właśnie i to wynika z paru względów, głównie dlatego, że mężczyźni częściej mają tendencję do traktowania rodziny w kategoriach swojego terytorium, czegoś, co do niego należy.

Jak ustalić, czy ojciec sypiający ze swoją nastoletnią córką, robi to za jej entuzjastyczną zgodą i jako wyraz miłości, czy może dlatego, że po prostu może. Bo ona jest jego. Przyjść, zapytać się? Zdecydowana większość ofiar pedofilii czy wykorzystywania seksualnego przez członka rodziny z którą rozmawiałam, ukrywała ten fakt w obawie, że zostanie zabrana w jeszcze gorsze miejsce - dom dziecka np. Spora część była pod tak przemożnym wpływem oprawcy, że po prostu dawali mu do tego prawo.

Dziecko jest idealną ofiarą, bo ma bardzo ograniczone możliwości obrony, praktycznie żadne, a z drugiej cały świat od niego wymaga podporządkowania się i zaufania autorytetowi rodzica. I pisząc dziecko nie mam na myśli tylko 6 czy 10 -latka.

42

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?
Vian napisał/a:

Hm... ja zostawiam na chwilę choroby genetyczne i spróbuję na to z psychologicznego punktu widzenia spojrzeć.

Pedofilia wg psychologii to seks z dzieckiem przed okresem dojrzewania, dalej to efebofilia/nimfofilia.
Wg prawa pedofilia to seks z osobą przed 15 rokiem życia, a od 15 można.

W związku z powyższym, gdyby kazirodztwo było legalne, ojciec mógłby zupełnie otwarcie uprawiać seks z 15-letnią córką bądź synem (matka naturalnie też). I owszem, zgadzam się, że związki między rodzeństwem nie stałyby się szaleńczo popularne, ale myślę, że związki między ojcem, a córką/synem tak. Nawet nie między matką, a dziećmi, ale ojcem właśnie i to wynika z paru względów, głównie dlatego, że mężczyźni częściej mają tendencję do traktowania rodziny w kategoriach swojego terytorium, czegoś, co do niego należy.

Jak ustalić, czy ojciec sypiający ze swoją nastoletnią córką, robi to za jej entuzjastyczną zgodą i jako wyraz miłości, czy może dlatego, że po prostu może. Bo ona jest jego. Przyjść, zapytać się? Zdecydowana większość ofiar pedofilii czy wykorzystywania seksualnego przez członka rodziny z którą rozmawiałam, ukrywała ten fakt w obawie, że zostanie zabrana w jeszcze gorsze miejsce - dom dziecka np. Spora część była pod tak przemożnym wpływem oprawcy, że po prostu dawali mu do tego prawo.

Dziecko jest idealną ofiarą, bo ma bardzo ograniczone możliwości obrony, praktycznie żadne, a z drugiej cały świat od niego wymaga podporządkowania się i zaufania autorytetowi rodzica. I pisząc dziecko nie mam na myśli tylko 6 czy 10 -latka.

Zgadzam się całkowicie.
W prawnym przyzwoleniu na kazirodztwo, widzę ogromne ryzyko manipulacji dziećmi. Jak udowodnić, że związek jest dobrowolny? Przecież dzieci wychowane w pewien sposób, nie będą umiały ocenić sytuacji. Jeżeli wpoi im się, że tak jest właściwie, to tak będą postępować.
Oprócz tego, dla córki pierwszym wzorem mężczyzny jest ojciec (dla syna często matka). Więź nawiązuje się automatycznie.
Czy w takim przypadku można mówić o braku uczucia?

43

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?

No po prostu skrajna nietolerancja. Zamiast puszczać "w eter" fałszywe informacje, jakoby kazirodztwo było w jakiś sposób groźne, lepiej jest pomyśleć nad ewentualnym terminem radosnego skreślenia incest z listy parafilii przez WHO, na wzór działań z roku 1990- oczywiście ku uciesze wszystkich i wedle porządku demokratycznego- czyli przez głosowanie smile

44 Ostatnio edytowany przez ApoteozaPrawdy (2014-10-15 23:14:04)

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?

Gdzieś było wspomniane o tym, że nadejdą czasy, kiedy żywi będą zazdrościć umarłym.
Nie wiem, czy to się dopiero zaczyna, czy zaczęło się już kilka lat wcześniej.

Wszechobecna tolerancja... te wszystkie hasła to przykrywka dla złych ludzi, którzy chcą wprowadzać swoje nienormalne, poronione pomysły w czyn. Ludzie chcą być nowocześni, na czasie i tacy cool, więc łykają wszystko jak leci, byleby tylko nie wyjść na brzydkich, bo nietolerancyjnych ludzi.

Dzisiaj kazirodztwo, jutro pedofilia, a pojutrze nekrofile, zoofile i inni chorzy umysłowo wyjdą na ulicę, by domagać się swoich praw.
Dla mnie to absurd w czystej postaci.

Prawda jest taka, ze jestesmy tolerancyjni, gdy chodzi o inne, obce osoby. Gdy dotyka nas takie nieszczescie (bo to jest nieszczescie) to nasza tolerancja latwo wyparowuje.

Dokładnie tak jest. Geje? Super! Tylko nie chciałbym, żeby moja córka/syn był/a homo.
Prostytutki? Proszę bardzo, niech wszyscy korzystają, ale mój drogi mężuś/syn/ojciec do burdeli chodzić nie może.
Mogłabym tak dalej wymieniać... Po prostu są to osoby egoistyczne, których tak naprawdę nie obchodzi los i cierpienie innych. Ważne, żeby im było dobrze, a reszta? Jaka reszta?

Tylko proszę pamiętać, że los bywa okrutnie przewrotny, także ta przesadna tolerancja może niektórym jeszcze wyjść wszystkimi otworami ciała. ;]

45 Ostatnio edytowany przez mortisha (2014-10-16 10:58:32)

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?

Jeśli  osoby chciały by legalną uzyskać zgode na związek kazirodczy priorytetowo powinni poddać się wazektomi i podwiązania jajowodów
Płodzenie dzieci z tak bliskich genetycznie więzi krwi doprowadza do efektów opłakanych , wystarczy zobaczy w Indiach jak ludzie wyglądają zdeformowani, z naroślami , gdzie nagminne jest kazirodztwo z najbliższymi członkami rodziny
Jeśli dwóch DOROSLYCH zdrowych psychicznie  osobników  morale na to pozwalają ,aby seks uprawiać z sobą  to  najwyraźniej jest to za obopólną  zgoda, choć jak pisałam ,aby  legalnie żyć w takim związku powinni w pierwszej kolejności poddac się zabiegowi, aby wykluczyć rozmnazanie się

Tak poza tym    nawet w Polsce  w małym pipidówkach  znane są przypadki kazirodztwa , tzn   większość mieszkańców o tym wie ,no ale  nie wtrąca się  bezpośrednio do czyjeś mentalności. Sama znam przypadek ,ze siostra z bratem mieszka  od 45 lat( bliźniaki tyle mają lat) razem w tej samej kawalerce.Nigdy nie mieli  partnerów. Są jak para, wszystko robią razem,wszedzie razem ich można spotkać  od  marketu po jakieś inne miejsca . Nigdy osobno ich nie widać, zawsze jak się pojawią w jakimś miejscu to razem.  Nawet w kawalerce mają jedną wersalkę, zero materaca, lecz pod kołdrę im nie zagląda.
Nie pracują, mają rentę ( nie wiem na co, choć wiem  ,ze  jak  chodzili już do szkoły trafili do domu dziecka)
Kobieta  czasami dorabia na lewo pilnując dzieci

46 Ostatnio edytowany przez kicur (2014-10-16 12:13:10)

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?

Misericordias antysemityzm jest karalny, faszyzm też. mortisha tak samo ludzie z wrodzonymi wadami genetycznymi oraz kobiety po 40-stce. Bo tu tez i to od razu a nie za 2 3 pokolenia dochodzi do wad genetycznych.
Tak samo zakaz związków homo bo homo się nie rozmnażają pachnie to eugeniką i  polityką masowej rozrodczości jak za Hitlera, tylko Aryjczyków zmienimy na polaków czy Celtów.
Poniżej fragment  ciekawego artykułu.
"Zazwyczaj konkretny rodzaj danego genu, determinującego chorobę, musi wystąpić podwójnie, czyli być przekazany i przez ojca i przez matkę. Ponieważ bliscy krewni mają z definicji sporą grupę wspólnych genów, szansa, że niekorzystna mutacja pojawi się w dwóch egzemplarzach u potomka pochodzącego z kazirodczego związku, jest dużo większa, niż w przypadku dziecka niespokrewnionej pary.
To medyczny dowód jednoznacznie świadczący przeciwko kazirodztwu. Okazuje się jednak, że bycie dzieckiem spokrewnionych rodziców (zdrowych) może mieć też dobre strony - oczywiście z medycznego punku widzenia.  Próbował dowieść tego m.in. włoski naukowiec, prof. Giuseppe Passarino z Uniwersytetu Kalabria. Prowadząc badania etnologiczne zauważył on, że mieszkańcy pewnego regionu Włoch żyją przeciętnie dłużej niż mieszkańcy innych terenów. Gdy sprawdzał jeszcze raz wyniki swoich badań, ze zdumieniem odkrył, że większość z tych długowiecznych osób nosi to samo nazwisko!. Profesor Passarino rozpoczął więc badania genetyczne. Okazało się, że wyjątkowo dużo genomów było u większości osób identycznych. Szczególnie ciekawe było to, że identyczne były m.in. geny wpływające na długość życia! I to w dodatku w zdwojonej dawce ? bo jeden z takich genów pochodził od matki, a drugi od spokrewnionego z nią więzami krwi - ojca.
Włoski naukowiec stwierdził także, że małżeństwa między kuzynami w tej społeczności to norma. Norma, jak się okazało, która ludziom przedłuża życie.  Są też inne przykłady podwajania mocy genów długowieczności w związkach z bliskim członkiem rodziny. W brytyjskiej rodzinie królewskiej już od ponad 150 lat krewni króla czy królowej brytyjskiej cieszą się długim życiem i dobrym zdrowiem.
Nierzadkie są przypadki dożywania stu lat. A przecież od wieków europejscy władcy zawierali małżeństwa tylko ze sobą, mieszając, jak w shakerze, swoje geny po wielokroć.
Według brytyjskich naukowców, aż do połowy XIX wieku małżeństwa z kuzynami były normą. Dopiero wraz z rozwojem medycyny, ale głównie z dojściem do głosu bardzo twardych reguł moralnych w XIX wieku, związki takie zaczęły być traktowane jako coś złego.  Przez wiele lat o tym się nie mówiło, a nawet karano krewnych, którzy np. uprawiali ze sobą seks. Jednak naukowcy wyjaśnili i opisali dziwne zjawisko, które zdarza się i jest odkrywane dopiero w momencie badań genetycznych małżonków np. w momencie sprawdzania zdrowia przed decyzją o posiadaniu potomka. To tak zwany genetyczny pociąg seksualny, czyli GSA.
Medycyna nazywa tak zjawisko, które może dotknąć krewnych, którzy spotykają się dopiero jako osoby dorosłe. Nie jest ono dokładnie tym samym, co kazirodztwo, chociaż, kiedy dochodzi do seksu, może się nim stać.  Takich związków opisano wiele. Tematem zajął się nawet Zygmunt Freud.
Według jego teorii, ludzie mają ukryte skłonności kazirodcze, ale społeczne tabu i normy pozwalają im opanować te pokusy. Freud twierdził, że rodzic płci przeciwnej stanowi dla każdego człowieka pierwszy i najsilniejszy obiekt pożądania seksualnego (wiąże się to z tak zwanym kompleksem Edypa i kompleksem Elektry). Ponieważ tabu kazirodztwa nie można znaleźć w psychice człowieka, istnieje potrzeba surowego zakazu. Freud uważał, że gdyby nie tabu kazirodztwa, to cały gatunek ludzki byłby narażony na bardzo skomplikowane choroby genetyczne.
Z jednej więc strony ludzie bardzo obawiają się kłopotów genetycznych, wynikających z kazirodztwa, ale z drugiej strony, o czym niewiele osób wie, wykorzystuje kazirodztwo do zarobków. Czym innym bowiem, jak nie kazirodztwem jest kojarzenie między sobą psów tej samej rasy? Psie rasy powstawały właśnie w taki sposób, że łączono w pary bardzo podobne do siebie i bardzo blisko spokrewnione osobniki, by ich potomek przejął i odziedziczył te cechy, na których najbardziej zależało hodowcom."
Kolejna sprawa Ewito matka nie wytresuje dziecka, nie może zmienić skłonności, bo jak się okazuje dziedziczymy większość osobowości i bardzo mały mamy na to wpływ.
Za dużo tu ludzi popierających PIS ..

47 Ostatnio edytowany przez ApoteozaPrawdy (2014-10-16 18:36:18)

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?
kicur napisał/a:

Tematem zajął się nawet Zygmunt Freud.
Według jego teorii, ludzie mają ukryte skłonności kazirodcze, ale społeczne tabu i normy pozwalają im opanować te pokusy. Freud twierdził, że rodzic płci przeciwnej stanowi dla każdego człowieka pierwszy i najsilniejszy obiekt pożądania seksualnego (wiąże się to z tak zwanym kompleksem Edypa i kompleksem Elektry). Ponieważ tabu kazirodztwa nie można znaleźć w psychice człowieka, istnieje potrzeba surowego zakazu. Freud uważał, że gdyby nie tabu kazirodztwa, to cały gatunek ludzki byłby narażony na bardzo skomplikowane choroby genetyczne.

Jak już tak wypisujesz z wiki, to pisz o wszystkim, a nie tylko wybrane i pasujące ci fragmenty. Teoria jest tylko teorią, niczym więcej, a poza tym:

"Teorie Freuda oparte zostały na błędnych założeniach. Pierwsze błędne założenie dotyczy tego, że atrakcyjność równa się atrakcyjności seksualnej (jednak np. jeśli młoda dziewczynka kocha ojca, to nie znaczy to, że go jednocześnie pożąda seksualnie). Drugie założenie niepoparte dowodami opiera się na tym, że w ludziach tkwią żądze kazirodcze (freudyści uważają, że są one stłumione i dlatego rzadko demonstrowane). Po trzecie Freud zakładał, że tabu zapobiegające małżeństwom pomiędzy kuzynami zapobiega wsobności ? do niedawna naukowcy i laicy podzielali ten pogląd, współcześnie wiadomo jednak, że wcale tak być nie musi".

Żaden normalny i zdrowy człowiek nie ma skłonności kazirodczych, tylko awersję seksualną do członków rodziny. Nikt zdrowy na umyśle nawet nie pomyśli o czymś tak nienormalnym i obrzydliwym zarazem.
Nie rozumiem tego - z patologii, z różnych wypaczeń chce się robić normę, a ty temu przyklaskujesz. Nie wnikam nawet, czemu to robisz.

matka nie wytresuje dziecka, nie może zmienić skłonności, bo jak się okazuje dziedziczymy większość osobowości i bardzo mały mamy na to wpływ.

Co to za brednie? Po kim dziedziczymy osobowość? Osobowość kształtuje się przez całe życie, każdy ma swój własny charakter, nawyki i upodobania.
Odpowiednie wychowanie, miłość do dziecka i wpojone mu zasady to już przynajmniej połowa sukcesu.

48

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?

Ja kazirodztwo źle oceniam, zwłaszcza w przypadku rodzeństwa, w przypatku matki syna to już w ogóle dla mnie "hardkor". Wiadomo, jak są dorośli ludzie, to nikt im nie zabroni, ja też nie, ale ogólnie oceniam to źle. Też uważam, że ludzie bez jakichś skrzywień nie myślą o tym nawet. Z tego co wiem było nawet dowiedzione, że to, że mamy podobne geny, mieszkamy ze sobą np od małego rodzeństwo sprawia, że żadnego pociągu nie ma, natura sama nas chroni i automatycznie wytwarza się siostrzano braterska relacja. Jeśli coś innego między nimi jest, to moim zdaniem normalne to nie jest. No ich sprawa prawda, ale raczej właśnie są to dość rzadkie przypadki i ciężko nazwać je normalnymi z punktu widzenia biologii. Skoro ten naturalny mechanizm, że bliska rodzina choćby nas nie pociąga potrafili przezwyciężyć, to coś z nimi myślę, że jest nie tak. To podobnie jak ktoś nie ma instynktu samozachowawczego czy jest samobójcą - też świadczy to o zaburzeniach. Wiadomo, może ktoś mieć problemy i nie dać rady, ale jednak są to pewne zaburzenia. No bo działa wbrew instynktowi, więc wiadomo, że z jego psychiką może być coś mocno nie tak. Podobnie i tutaj. Inaczej jedyne myślę w przypadku rodzeństwa ciotecznego czy dalszego, tutaj uważam, że może już nie jest to aż tak nienormalne jak właśnie brat rodzony z siostrą rodzoną. Pokrewieństwo dalsze, czasem i ślub mogą brać. Nie mieszkali razem, więc mogli nie traktować się jako rodziny.

Geny podobnie, ale już nie aż tak. No więc to myślę, że prędzej. Nie karałabym kazirodztwa może więzieniem, wiem, że to dorośli ludzie i może się nie podobać nam, ale są dorośli.. Jednak też uważam, że wtedy powinni nie płodzić dzieci, chodzi mi właśnie o rodzeństwo bliskie, bo ryzyko jest bardzo duże. Za legalizacją nie jestem, jakby to miało wyglądać? Wiadomo, że jak chcą, to będą razem, ale po co jakaś legalizacja? Chyba, że źle doczytałam. Ja jednak ogólnie tego za normalne nie uznam, wiele osób pewnie też, bo po prostu takie to raczej nie jest. A jak będą chcieli być razem, to wiadomo, że będzie, nasze zdanie tu nic nie zmieni, ale mamy prawo je mieć. Mamy przecież prawo uważać, że nie jest to zdrowe, nie musimy uważać, że wszystko jest ok.

49 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-10-16 21:31:12)

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?

Dowiedzione jest również, że istnieje coś takiego, jak genetyczna atrakcyjność seksualna.

Jest też potwierdzone, że jeżeli para taka nie jest obciążona genetycznie to nie ma ryzyka wystąpienia upośledzenia potomstwa.

Jeżeli natomiast są nosicielami jakichś pożądanych cech - cechy te mogą się skumulować i urodzi się "superdziecko". tongue

Trudno jest też wychować sobie "żonę" z córki, o czym wspomniała Vian, bo mamy też w sobie zakodowaną niechęć seksualną do osób, z którymi się wychowaliśmy, często nawet nie spokrewnionymi (chyba że nastąpiła długoletnia rozłąka) - odwrotnie niż w genetycznej atrakcyjności seksualnej

No i to, że takie związki zostaną zalegalizowane to jeszcze nie oznacza, że brat z siostrą będzie się mógł żenić. W przypadku Niemiec to oznacza jedynie, że takie osoby nie będą karane w świetle prawa.

50

Odp: Czy tolerancja powinna mieć granice?

Ten artykuł tyczy związków brat siostra i tp. Nie ojciec matka.

Posty [ 51 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Czy tolerancja powinna mieć granice?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026