Ela210 napisał/a:Facet79 napisał/a:Jedna sprawa.
Jeśli byłoby rozstrzygnięte, czy lepiej mają faceci czy kobiety, to chyba każdy zmieniałby płeć, czyż nie ? Dziś operacyjnie jest to możliwe.
No to pytanie do kobiet : jeśli zgadzacie się, że lepiej mają faceci to czemu masowo nie zmieniacie płci ? Czy coś was może jednak powstrzymuje ? Może są jednak zalety które przeważąją ?
No to jak to jest ?
O płci decyduje mózg- a głowy raczej sobie nikt nie urwie
, lepiej dostosować ciało.
A na marginesie- ja uważam, ze mężczyźni mają gorzej w dzisiejszych czasach.
Prosty przykład jeden z wielu- kobieta może zachowywać się i ubierać jak facet i jest to akceptowane.
A facet w spódnicy czy makijażu ma przechlapane..
To jest akurat małe piwo. Nie sądzę, żeby przysparzało facetom wiele cierpienia to, że nie mogą wyjść w spódnicy i jest to do przeżycia (aczkolwiek nie wypowiadam się za wszystkich). Kobieta też nie zawsze może się przyodziać w dowolne łaszki, bo będą komentować ją za plecami, że ubrała się jak dziwka, śmiać się itd, ale to są już skrajności.
Należy mówić o tym co jest istotnym problemem, a istotnym problemem jest funkcjonowanie facetów na poziomie emocjonalnym i to jakich społeczeństwo dokonuje wyborów w ocenie jednostki, czy jakiegoś kolektywu. Największym poważaniem cieszą się jednostki wyszczekane, pewne siebie bez umiaru i nie znające własnych ograniczeń, a dotyczy to przede wszystkim facetów, z pewnością w stopniu znacznie wyższym niż kobiet.
Na płaszczyźnie emocjonalnej faceci mają prawo do kanalizowania emocji tylko w jeden sposób, poprzez agresję, pewność siebie, euforię i motywację, do smutku, sentymentu, wruszeń, a już zwłaszcza LĘKU i STRACHU facet nie ma prawa. Kobieta, której nadepnięto na odcisk, która wycierpiała i o tym opowiada/pisze jest zraniona, a facet w tej sytuacji jest "użalającą się nad sobą pipą, nieudacznikiem", który zostanie poczęstowany, albo wręcz zalany trywialnymi, mało śmiesznymi ripostami kobiet i ich giermków, białorycerzy, jak to widać było już choćby na przykładzie tego tematu. Znajdzie inny dowolny i wpiszcie te frazy typu: "zostań gejem", "nieudacznicy", "pizda a nie facet itd", dać ci chusteczkę?" w wyszukiwarkę to zobaczycie, że aż się roi od tego typu tekstów, a to jest po pierwsze prostackie, żałosne i prymitywne, a po drugie świadczy o zupełnym braku szacunku do adwersarza i niezbyt dobrze o poziomie osoby, która taką metodę dyskusji obrała.
W każdym razie to facet ma być tym, który ma sobie radzić, wszystko ma mu wychodzić, zachować "chłodną głowę" i "łeb na karku" w każdej sytuacji, wręcz nienormalną pewność siebie.
Faceci partycypują w realiach przemocy i rywalizacji, są całe życie wręcz spychani w ten areał, o którym kobiety nie mają pojęcia, co nie przeszkadza im rościć i oczekiwać, a także oceniać. Facet ma być tym agresywnym, który zakasuje rękawy, drze koty z każdym, nigdy nie przegrywa z lękiem, da w mordę każdemu i jest jak terminator. W nieustającej atmosferze rywalizacji ma brać udział w gonitwie, a nie daj boże nie ma ochoty to już czyhają na niego pełne wstrętu i odrazy spojrzenia kobiet, rubaszne śmiechy wujasów, tępych kumpli, ekstrawertyków i innych prostaków i prymitywów, którzy mają "łeb na karku" i "twardo stąpają po ziemi".
Więc taki nerd, studencik, naukowiec, który nie ma ponadprzeciętnie wysokiego poziomu konfliktowości, agresji, ekstrawersji i wyszczekania ma przejebane i jego wiedza, intelekt, wrażliwość to jakieś "jebane filozofie", wyżej w oczach kobiety będzie np. jakiś dresik z tatuażami, macho, który "ma łeb na karku", bo wyhodował marihuane za domem i diluje, a j*panego filozofa i leszczyka ma na strzała i wprawdzie nie zdobywał latami zasobów intelektualnych, wiedzy itd, ale umie dobrze uderzyć cepem i ma szerokie, potężne ramię, do którego "można się przytulić", a jak czasem lutnie i kobitę, a ona w ferworze adrenaliny wezwie policję to po przyjeździe funkcjonariuszy powie, że uderzyła się o skórkę od pomarańczy i stąd siniaki.
Więc facet ma drzeć koty z każdym i budzić respekt u wszystkich, żeby torować kobiecie drogę do przywilejów, więc zawsze "misiaczek" może "skasować jakiegoś leszcza", który nie ustąpił jego lasce miejsca na dyskotece, otarł się ramieniem, albo zwyczajnie wygrał z nią dyskusje na argumenty. Trzeba się z każdym przekrzykiwać i wygrywać z opakowaniem terminatora. Ileż to ja razy pamiętam niezadowolenie i skrzywienie kobiet, z którymi byłem po tym, jak na jakiejś imprezie przerżnąłem z pewnością siebie jakiegoś typa, który rzucał wprawdzie bardzo płytkimi i ogranymi tekstami, ale za to wypowiadał je pewnym siebie tonem, a wszystkiemu wtórował rechot podpitych, ekstrawertycznych kumpli, którzy natychmiast awansowali w hierarchii wyżej. Ileż ja razy widziałem ukradkowe spojrzenia kobiet, z którymi byłem w związku, gdy na imprezach skrycie z pożądaniem przyglądały się najbardziej wyszczekanym typkom, duszom towarzystwa, podczas, gdy ja jestem tylko jakimś "introwertycznym dziwakiem" i nie mam ochoty przekrzykiwać się z debilami.
Takie rozmnażanie się z cwaniaczkami oczywiście wiedzie całkowicie świat ku zagładzie. Preferencje kobiet (zawsze wygra najbardziej wygadany, pewny siebie cwaniaczek) rodzą się kolejni debile, cwaniactwo i patola się szerzy ku podziwowi kobiet.
Oczywiście masz prawo płakać będąc facetem. Achilles wylewał łzy ciągle. Musisz być tylko adonisem, który w razie potrzeby naj*ebie stu karków po sterydach, zarobi dwie średnie krajowe i naszczeka na typa, który wejdzie jej w drogę.
Pamiętam, gdy jakiś czas temu siedziałem sobie spokojnie z kolegami w parku i podeszły do nas dwie pijane pannice w wieku licealnym, które w pewnym momencie zaczęły z nas szydzić i doszło do utarczki słownej, którą usiłowałem merytorycznie prowadzić. Skończyło się tak, że na obelgę odpowiedziałem obelgą, dostałem od panienki liścia, nie oddałem. Potem dalsze utarczki i dostałem drugiego liścia, więc stwierdziłem, że nie będzie mnie laska jak worek treningowy traktować, oddałem i co wtedy? Oczywiście szybciutko telefon do fagasów. Bo kobieta ma prawo wyszydzić, wyśmiać, kpić, obrazić, czy wygrać dyskusję z facetem. Facet nie ma prawa, bo albo będzie obraza majestatu, albo przekrzykiwanie z koleżankami, albo misio, czyli pies na smyczy przyjedzie BMW z kumplami i spuści wpierdol.
Możecie oponować, ale uważam, że prawie sto procent kobiet preferuje niezbyt bystrych pógłówków, tępych cwaniaczków, ekstrawertyków i terminatorów bez emocji, którym tylko konfrontacja w głowie, rywalizacja i po trupach do celu. Uważam, że każdej zdrowej kobiecie to imponuje.
Facet ma w sytuacji kryzysowej, gdy pięciu karków wyłoni się zza rogu najebać wszystkim kopnięciami półobrotowymi jak na filmach. Kobieta może spanikować, uciec, stać sparaliżowana bać się, krzyczeć ze strachu, a facet nie. Ma się tłuc, narażać życie, dać wybić zęby, żeby zostawiła go dla kogoś kto lepiej się bije (bo przegrał). Taka jest znajomość realiów przemocy przez kobiety, że nie wiedzą, że życie to nie film i nikt nie wygra sam z pięcioma nasterydowanymi typami. Jeśli facet ucieknie i zostawi kobietę to na drugi dzień lincz przez wszystkich. Odwrotnie? Nie ma problemu, kobieta może uciec, panikować, zadzwonić po karetkę, gdy jej misia okładają i butują na glebie. No, a jeśli zignorujesz zaczepki, albo nie pójdziesz się kłócić z pijanymi tępakami, dresami itd. to pożądanie kobiety zredukuje się od tego momentu o 300%.
To samo w życiu zawodowym. Masz być terminatorem, który po trupach i konfrontacjach pnie się na szczyt, bo inaczej nie masz ambicji. Oczywiście nie wszystkie kobiety chcą ambitnego faceta, który bierze udział w wyścigu szczurów, niektórym wystarczy, że ich facet "zarabia te skromne 6 tysięcy" i nie chce więcej, a niektóre nawet utrzymają faceta, oczywiście o ile jest recydywistą w tatuażach, którego pragnie pół miasta.
Ja jestem z miasta, gdzie jest 50 tysięcy mieszkańców i u nas największe powodzenie ma typek, który nie ma średniego wykształcenia, jest głupi. Na facebooku 9/10 jego zainteresowań dotyczy napierdalania się, a jak klikniesz w książki to wyskakuje: "brak pozycji do wyświetlenia", jest głupi i prowadzi jakieś ciemne interesy z bratem, a dodatkowo zatrudnia się w ochronie w klubie, żeby mieć pretekst do bicia się z ludźmi. I nie umawiają się z nim prymitywne karyny, tylko zarówno głupie, dyskotekowe blachary, jak i spokojne, wykształcone dziewczyny z katolickich rodzin.