Ewika99 napisał/a:kammiś napisał/a:Ola...la. Ech to Twoje cytowanie wypowiedzi z innych watkow.
Owszem, moze byc trudno bo BIOLOGIA faceta jest taka, ze (mowiac bezposrednio, przepraszam bardzo) mu staje. Albo ze kobieta bardziej chce w czasie owulacji niz 2 dni przed okresem.
Aaaa... Kolega mojego kumpla powiedzial ze mam idealny rozmiar stanika
no to jest tragedia, zwlaszcza, ze:
1. Jest dla mnie z osoba bliska
2. Byl to zart
3. Sama go podpuszczalam
No naprawde, jezeli dziewczyny TAKIE PIERDOLY biora za dyskryminacje to ja sie nie dziwie, ze czujecie sie dyskryminowane.
A kobiety nie smieja sie ze ktos tam ma malego penisa. Chyba gorsze niz skomentowanie rozmiaru stanika. A jego tekst o idealnej kobiecie byl ZARTEM. Chodzilo mu o wymiary. I byl to KOMPLEMENT.
O, moj facet nie umie naprawic kranu. I moze jakis typ po zawodowce powiedzialby "co to aza facet". Bo jest ograniczony i niech sobie bedzie.
Od ludzi ktorzy pracuja umyslem jakos tego nie slyszy.
Tej wypowiedzi zupelnie nie zrozumialas:
"Kamis twoje słowa ,,I naprawde facetowi moze byc...ciezko, nawet jesli nie ma zlych zamiarow. Zwlaszcza jezeli ten facet wczesniej uprawial seks regularnie. No po prostu dla wiekszosci facetow mam kobiete = uprawiam z nia seks. ,, I tu: ,,Zgodze sie z Garym. Sama kiedys zastanawialam sie czy facet (moj obecny) chce tylko seksu czy jednak nie tylko. I kiedy sie mialo okazac jak nie PO seksie? Zachowanie faceta PO swietnie obrazuje jego intencje".A jednak facetowi trudniej, bo na jedno ma pokazac zainteresowanie kobiecie a na drugo jak to zrobić by nie wyjść na napalonego samca:)"
Na drugo? To jest takie sformulowanie?
Nie moja droga.
Facetowi jest CIEZKO wytrzymac bez seksu.
Tyle bylo przeslania tekstu.
WYRYWASZ Z KONTEKSTU I SKACZESZ PO WATKACH.
Gratuluje, ale manipulacje Ci sie nie udadza.
Inko - najlepsze jest to ze tych "twardych facetow" czesto NIE STAC na wybudowanie domu. I nie maja przed czym drzewa sadzic. Wiesz, ja wole inteligentnego prawnika ktorego stac na wybudowanie tego domu, niz twardego fizola, ktory bedzie niby "potrafil wszystko" a przyniesie 1700 i domu tez nie bedzie.
Moj nie umie zrobic remontu. No i co z tego? Stac go na wynajecie ekipy. A tego co umie nie stac czesto nawet na materialy. I d*** blada 
Nie zgadzam sie. Moj maz zadnym magistrem prawa nie jest, a z budowa od przyszlej wiosny ruszamy. Bez kredytu. Poza tym jest madrym czlowiekiem. Moze mi uwierzysz, moze nie, ale moj maz pracuje fizycznie i bywaly lata, kiedy w jeden sezon zimowy na cieciu sadow zarobil 24 tys. zl. W 4 miesiace. Wiec jednak mozna fizycznie pracowac za calkiem godziwe pieniadze, i to w Polsce. Oczywiscie nie jest to jakas stawka, ktora zarobi kazdej zimy, ale jemu sie bardziej oplaca pracowac w Polsce niz np. za granica. I jest calkiem rozgarniety. A ze potrafi zrobic cos w domu to tylko na jego korzysc dziala. Mam ciotke, ktora mieszka w Slupsku, jest podinspektorem policji, a dokladniej pelni sluzbe w pionie logistycznym Szkoly Policyjnej na stanowisku kierownika Sekcji Administracyjno-Gospodarczej. Pochodzi z tej wsi, co ja. Gdy byla mloda chodzila do technikum budowlanego, po przyjsciu ze szkoly zasuwala w polu, plewila ziemniaki, itd. Jej maz jest marynarzem. Tylko ze ona nie bala sie pracy. Nigdy nie gardzila ludzmi, ktorzy pracuja fizycznie, maja gorsze wyksztalcenie. Sama zasuwala na swoj sukces (nie miala bogatego i wyksztalconego tatusia). Na pewno ma wyzsze wyksztalcenie niz Ty Twoj facet, a nigdy w zyciu nie dala nikomu odczuc, ze jest od niej gorszy. Malo tego- zawsze mowi, ze z wielkim sentymentem wraca na lubelska wies, kandydatow na policjantow, ktorych szkoli czesto zaprasza do siebie do domu, gdy dowie sie, ze sa z lubelskiego... Ma dwoch synow- jeden jest architektem, drugi pracuje w Marynarce RP. I ona jest dla mnie uosobieniem sukcesu, czlowiekiem pracy, bo ani fizycznej ani umyslowej sie nie boi. Nie jest ukierunkowana tylko na jedno- ze jesli zajmuje wysokie stanowisko w policji, to juz nic innego nie przystoi jej robic. Sama dogladala budowy domu, gdy maz byl w rejsie. Sama zrzucala lopate wegiel, gdy przywieziono jej opal... To jest postawa godna podziwu.
1. "Na pewno ma wyzsze wyksztalcenie niz Ty Twoj facet"
Ja jestem studentką z racji wieku.
A ma tytuł doktora? Bo mówisz że ma wyższe wykształcenie niż mój facet, a on doktorem jest.
Więc jak nie wiesz, to nie komentuj.
2. "Sama zrzucala lopate wegiel, gdy przywieziono jej opal... To jest postawa godna podziwu".
Rozumiem, że jak profesor, członek Naczelnej Rady Adwokackiej nie musiał zasuwać przy łopacie i węglu, to jego osiągnięcia nie są niczym godnym podziwu.
A, zapomniałam! Bo sama praca umysłowa się nie liczy! Liczy się albo tylko fizyczna, albo fizyczna w połączeniu z umysłową.
Świetne teorie.
3. Ile Twój mąż ma lat? Mój facet ruszył z budową jeszcze w czasie apli. To z 26? Młodziutki chłopak był wtedy. Można? Można.
4. 24 tysiące w 4 miesiące? Nie wiedziałam, że to super wielki sukces zarobić 24 tysiące w 4 miesiące. Nie mówię że mało, ale nie na tyle, żeby po forach o tym pisać...
5. "Sama zasuwala na swoj sukces (nie miala bogatego i wyksztalconego tatusia)".
Rozumiem, że ojciec załatwia mi studia, a, pewnie mój facet nie zdawał też państwowego egzaminu po aplikacji, tylko jego ojciec pewnie mu to załatwił, bo jest bogaty i wykształcony.
Ogarnij się, to że rodzice danej osoby mają pieniądze i wykształcenie NIE znaczy, że ta osoba nie musi zasuwać.
MUSI, I TO OD MAŁEGO DZIECKA. Wiesz dlaczego? Bo tacy rodzice nie pozwalają dziecku na bycie miernotą nawet na plastyce w podstawówce, więc zasuwa.
Więc tak, sama zasuwam na swój sukces. Zarwanymi nockami i głową, nie muszę przy łopacie. Mój mężczyzna podobnie.
Ewiko, może nie chciałaś nic złego powiedzieć ALE SZLAG MNIE TRAFIA, kiedy ktoś deprecjonuje pracę umysłową, nawet jeżeli ktoś miał bogatych i wykształconych rodziców. Bo bez rodziców w pracy w której trzeba myśleć nie pociagniesz. Np. nie zdasz egzaminu radcowskiego/adwokackiego (jak mój facet). I bogaci rodzice NIC nie pomogą.
Mój facet wczoraj w nocy do 4 siedział, bo dziś rozprawa. Wstał o 6 i dalej ogarniał. A Ty powiesz, że on nie pracuje na swój sukces, bo nie robi przy łopacie.... no żal.
Albo piszesz, że ktoś jest bardziej od niego wykształcony, a on się do haba zbiera powoli (powoli, bo ma czas). Doktorat ma. Dwie podyplomówki (z prawa inwestycyjnego i z zamówień publicznych). Państowy NIEŁATWY (spójrz na statystyki) egzamin zawodowy zdał. Zna biegle 2 języki obce - oba również w pakiecie z legal english, potwierdzone certyfikatami (nie, nie jest łatwo zdać egzamin). Specjalizuje się w prawie nowych technologii i obsłudze podmiotów zagranicznych i SAM współtworzył kancelarię, nie dostali jej po tatusiu. Na szczęście nowe technologie to strzał w 10
Lepiej wykształcony to jest mój promotor. I inni profesorowie i doktorzy habilitowani.
Ale ona NA PEWNO NA PEWNO NA PEWNO ma wyższe wykształcenie... Teraz się uśmiałam, bo zapewne ma tytuł magistra 
Wiesz kto dla mnie jest prawdziwym człowiekiem sukcesu? Mój profesor, jeden z członków NRA. Wątpię, że węgiel zrzuca
Nie, on snuje doktrynalne rozważania czy sformułowanie w ustawie "nieznaczny" oznacza to samo co "nie jest znaczny"
I uwielbiam go za to.
Swojego faceta też, bo w weekend rozpisywał się na temat kształtowania europejskiej kultury prawnej
Jakby się uwalił w jakimś smarze, to by mnie nie pociągał tak, jak obłożony tymi ksiażkami, w okularach i zaczytany.