Tamiraa napisał/a:Te problemy, które wymieniłeś już się raczej opatrzyły.
Masz rację, że problemy we współczesnym związku bywają takie i są częstsze rozwody, bo wreszcie nie żyjemy pod presją otoczenia, religii i nie wiem czego jeszcze.
Sama jestem ciekawa jakbyś zinterpretował powodzenie tego wątku.
Się wcisnę z odpowiedzią;)
Mechanizm jest cały czas ten sam- dotknąć delikatnej sfery, która wywołuje emocje. Jak w tym przypadku, poczucie krzywdy i niesprawiedliwości, albo oburzenie bo gość ma wymagania.
To się szczególnie sprawdza w sprawach damsko- męskich, choć polityka i religia też nieźle grzeją.
My, jako odrębne płcie, które działają na siebie w określony sposób, jesteśmy dla siebie nawzajem źródłem wielu emocji. One często gdzieś są cały czas schowane, wyparte i w stosownej chwili znajdują ujście.
Do tego schematy społeczne i programy, z których każdy próbuje inaczej podawać receptę na to jak być powinno, a jest ich od jakieś czasu więcej niż kiedykolwiek, stare miesza się z nowym. A my to w sobie nosimy i w takich sytuacjach konfrontujemy.
Od jakiegoś czasu wojna płci. Kiedyś, przez setki czy tysiące lat schemat był podobny. Duży nacisk kładzie się na pokazanie w tym schemacie krzywd kobiety. Bardzo rzadko pokazuje się, że facet też nie miał zbyt wiele do gadania, choć na pewno mógł więcej. W swoim wąskim zakresie, zależnym od drabiny społecznej.
Od jakiegoś czasu jest silna tendencja, by ukazywać kobiece krzywdy i im przeciwdziałać.
Dochodzi do takich kuriozalnych sytuacji, że w części planety kobieta jest traktowana gorzej niż u nas w śreniowieczu, nikt im nie pomaga a same nic nie mogą, a w innej części zawzięcie walczy o swoje prawa, których obiektywnie już ma więcej niż mężczyźni (wiek emerytalny, itp itd)
Ta druga postawa zaczyna wzbudzać sprzeciw, bo mężczyźni zaczynają coraz wyraźniej widzieć, że coś tu nie gra. Zaczyna się asymetria, ale w drugą stronę.
Od dzisiejszego faceta wymaga się, by ogarniał jak jego dziadek, był sprawczy i męski, zdobywał, czyli stał w swojej tradycyjnej męskiej roli, a jednocześnie stawał się bardziej miękki, wpisywał w te wszystkie nowoczesne koncepcje, wymagania. W pracy i poza domem wojownik, ktory w domu zakłada fartuszek i zmywa naczynia z oseskami uwiązanymi u nogi, kiedy w tym czasie jego kobieta 'się realizuje".
Oczywiście przejaskrawiam, jednak z grubsza to pokazuje sytuację. Tak nie było nigdy w historii świata, tyle różnych, czasem skrajnych pomysłów na życie i wolność* w ich wyborze, przynajmniej w naszej części globu.
Gubimy się w tym.
Efekt, jak w tym temacie. Mamy bohatera, od którego oczekuje się tradycyjnej postawy mężczyzny, ale nie daje w zamian tradycyjnych korzyści.
Gość to widzi i chce w bardziej nowoczesny sposób, ale z drugiej strony dostaje opór i niezrozumienie. Prawdopodobnie nie będą umieli pogodzić różnych koncepcji.
Choć u niego wydaje się to jasne, on się może wpisać w jedną lub w drugą, byle też coś dostawać.
Ona chce czerpać z obu, jest skupiona tylko na sobie.
To już nawet nie jest istotne, fejk czy nie fejk. Takie rzeczy są codziennością w zachodniej półkuli, gdzie mieszają się różne możliwości i różne interesy.
Dobrze sobie poczytać i wysondować, co tam komu w głowie. Jak się ocenia innych, wg jakich kryteriów i podstaw.
"Wyższa liga";) XDD
*wolność o tyle, o ile ktoś umie się odciąć od nachalnej propagandy, próbującej nam wmówić jak mamy myśleć i jak mamy żyć.