netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Kto powinien płacić w związku

947 odpowiedzi28 504 wyświetleniazałożony przez carlitos9, 01.11.2025

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kto powinien płacić w związku

Strony Poprzednia 1 … 6 7 8 9 10 … 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 456 do 520 z 948 ]

456

Odp: Kto powinien płacić w związku
carlitos9 napisał/a:

Napewno jest także moja wina i wszyscy praktycznie wspominaliście że komunikacja z mojej strony szwankuje i ok zgadzam się tylko od jakiegoś czasu jestem przez partnerkę regularnie wpędzany właśnie w to cholerne poczucie winy a ona nie ma sobie nic do zarzucenia kiedy ja nie widzę jej specjalnego zaangażowania.

Zaczęło się od jakiegoś czasu że ja nie wymyślam, nie organizuję itp.
z tym że ja za wszystko płaciłem od początku i ok płaciłbym dalej ale gdzie w tym wszystkim druga strona ? Co jest w stanie zaproponować?
Akcja z kinem i chipsami mnie rozwaliła ale to nic. Wyjazd nad morze pokazał że to skrajnie roszczeniowa osoba.

To dlaczego z nia jesteś? Z jakich powodów?

457

Odp: Kto powinien płacić w związku

Z jakichś powodów zauroczyłem się po prostu z tym że z czasem zacząłem zauważać coraz więcej rzeczy które mi przeszkadzają.
Podkreślam nie chodzi o moje pieniądze. To jest tylko symbol tej relacji .
Co gorsza nie dostrzegam empatii.

458

Odp: Kto powinien płacić w związku

Carlitos, skoro czytasz to dużymi literami ode mnie  DAJ SOBIE SPOKÓJ Z TĄ DZIEWCZYNĄ, IM PRĘDZEJ TYM LEPIEJ.




bagienni_k napisał/a:

Co do Twojego długiego związku: udało się prowadzić wydatki w systemie pół na pół? No niebywałe!:D Jedna rzecz mi się nasunęła: wiadomo, że w trakcie zwiazku różnie bywa. Sama przyznałaś, że raz utrzymanie całości spoczywało na jednej stronie, raz na drugiej. Życie biegnie różnymi ścieżkami, więc ciężko przewidzieć, jak się sytuacja potoczy.
Pytanie zasadnicze brzmi: czy byłabyś gotowa świadomie wejść w taką relację, gdzie OD SAMEGO POCZĄTKU ten podział miałby być skrajnie asymetryczny? Zaczynając od wkładu i kosztów, związanych z rozwojem relacji, jak potencjalnego późniejszego życia....? Poznając potencjalnego partnera, wiesz, że dzieli Was znacząca różnica w zarobkach (choćby 10-krotna), ale poza tym świetnie się dogadujecie i razem tworzylibyście zgraną parę, uzupełniając się wzajemnie?
Jeśli oczekujesz ode mnie odpowiedzi, to właśnie brzmi ona: zdecydowane NIE big_smile
Nie wspominam już o tym, że raczej miałbym marną szansę kogoś takiego w ogóle spotkać na swojej drodze.

Absolutnie nie udało się wprowadzić wydatków w systemie 50/50, nikt nawet o tym nie myślał. To wychodzi z podsumowania całości, że samoistnie i bez rozmawiania o jakimś 50/50 per saldo tak wyszło. Świadomie piszę "wyszło" bo nigdy w ten sposób nie podchodziliśmy do finansów. Były ogólnie i totalnie wspólne. Co przypuszczam dla Ciebie jest totalnie niepojmowalne.
Teoretyzując, bo pytasz, czy byłabym gotowa świadomie wejść itd.  Gdybologia stosowana znaczy smile
Poznaję człowieka. Istnienie rażącej dysproporcji majątkowej to na pewno coś, co by się nie dało nie zauważyć tak z marszu czyli bardzo szybko, czyli poznając człowieka dowiedziałabym się, jak ta druga strona do tej dysproporcji podchodzi.  Jak ja podchodzę wiem doskonale, jak on - nie wiem. I dalej to zależy. Albo na spontanie podejście plus minus takie jak moje albo zupełnie inne. Przy zupełnie innym zapewne nici ze związku na wczesnym etapie czyli poznawania się, umiera związek nim się narodził.
Twoją odpowiedź znałam nim ją napisałeś smile
Moje podejście do kwestii materialnych w związku jest mocno związane z rodziną szeroko pojmowaną (nie sami rodzice, ale też dziadkowie, wujowie, ciotki i ich dzieci) , zauważalnie nietypową, istna piekielna mieszanka to była smile . Pieniądze i pozycję można stracić w każdej chwili skutkiem działania Historii, podobnie z zyskaniem tychże. Ot-tak.

459

Odp: Kto powinien płacić w związku
carlitos9 napisał/a:

Z jakichś powodów zauroczyłem się po prostu z tym że z czasem zacząłem zauważać coraz więcej rzeczy które mi przeszkadzają.
Podkreślam nie chodzi o moje pieniądze. To jest tylko symbol tej relacji .
Co gorsza nie dostrzegam empatii.

To tym bardziej zakoncz ten związek. Przeciez nawet miłości nie ma. Po co Tobie taka sknera? Jest bogata,a nie potrafi tez zapłacic za wspolne wyjścia.

460 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-11-04 21:48:25)

Odp: Kto powinien płacić w związku
bagienni_k napisał/a:

Rodzinie zaś nie mam zamiaru płacić, to jest oczywiste. Zresztą, często sami z siebie wykazują chęć opieki nad wnukami, przynajmniej czasowej.

Czyli rodzinę można wykorzystywać? Interesujące.

bagienni_k napisał/a:

W ogóle opieki nad maleńkim dzieckiem nie uwzględniałem w całej tej dyskusji. Wiadomo, że jest to wyjątkowa sytuacja, aczkolwiek przewidywalna w znacznym stopniu. Biorąc pod uwagę, że to jednak w zdecydowanej większości matki zostają z dziećmi w domu, podczas urlopu macierzyńskiego, nie widzę powodu, aby nie nie dnać w TYM KONKRETNYM czasie o domowe finanse.

A dlaczego w domu miałaby zostać kobieta?
Skoro wymagasz od kogoś, by cały czas nadążał z zarobkami, to jakim prawem możesz oczekiwać, że na kilka lat zatrzyma się w rozwoju zawodowym?
Z jakiej racji tylko ona miałaby się poświęcić?
Dzielisz wszystko na pół, więc opiekę także.
Rok siedzi w domu ona, następny Ty.
Albo bulicie wspólnie gruby hajs na nianię.

Skoro lubisz bezpośredniość, to napiszę, że cwaniak jesteś.
Bronisz swoich pieniędzy jak niepodległości, powtarzasz, że wszystko musi być po równo, że jak wymiana, to tylko zasobami z tej samej kategorii, po czym stwierdzasz, że przysługi od rodziny są pro bono, bo przecież to oczywiste, że nie dostaną ani grosza.
Układy, w których kobieta zajmuje się domem, podczas gdy mężczyzna bierze na swoje barki finanse, nazywasz patologią, ale gdy zeszło na temat potomstwa, nagle nie widzisz nic złego w tym, by to partnerka zrezygnowała z pracy na rzecz opieki.
Naturalnie tylko dopóki dziecko nie podrośnie, bo potem wraca dawny podział.
W końcu nikomu nie pozwolisz się doić.

Sorry, ale... XD

461

Odp: Kto powinien płacić w związku
Julia life in UK napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Czy było mnie stać mieć nianię przez wiele lat na pełen etat? Zgadnij? Nie.
Więc kobieta zostaję często w domu kosztem swojej pracy. Co z tego wynika?
Że  nie warto wiązać się z mężczyzną, który brak pracy zawodowej nazwie wykorzystywaniem męża, chyba że dzieci są naprawdę wykluczone..
A ponieważ instynkt nakazuje nam łączyć się w pary dla prokreacji, czy się chce czy nie chce dzieci deklaratywnie, tęgo typu postawa mężczyzny nie jest atrakcyjna podświadomie.

Aaaa, tu Cię boli. Czyli jednak wyliczyli Ci emeryturę i stąd te gorzkie żale i wkurw skierowany w stronę ex męża?
Wiesz co, dziwię się że akurat Ty to piszesz, bo  (jako co najmniej kilka lat starsza ode mnie) lepiej pamiętasz dawniejsze czasy, kiedy ludzie (W TYM KOBIETY) korzystali ze żłobków i nie wydziwiali (oraz nie wydziwiały) jak dziś i mimo braku męża zarabiającego 10 koła na rękę i płatnej niańki potrafili zacisnąć pasa, odmówić sobie czegoś (RAZEM!) i mimo wszystko potrafili być szczęśliwi!

Tylko porównaj sobie jakie byly ceny wszystkiego kiedyś, a jakie są teraz. To nawet nie ma co porownywac.  A ludzie nie tylko sobie odmawiali, ale tez i dzieciom jak juz musieli zaciskac pasa to cala rodzinka zazwyczaj

Julcia, wyklaruj mi proszę jedną kwestię: co dla Ciebie oznacza dokładnie "kiedyś"? Jakie to lata, bo nie mam wątpliwości że jesteś znacząco młodsza ode mnie.

462

Odp: Kto powinien płacić w związku
Mrs.Happiness napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Rodzinie zaś nie mam zamiaru płacić, to jest oczywiste. Zresztą, często sami z siebie wykazują chęć opieki nad wnukami, przynajmniej czasowej.

Czyli rodzinę można wykorzystywać? Interesujące.

bagienni_k napisał/a:

W ogóle opieki nad maleńkim dzieckiem nie uwzględniałem w całej tej dyskusji. Wiadomo, że jest to wyjątkowa sytuacja, aczkolwiek przewidywalna w znacznym stopniu. Biorąc pod uwagę, że to jednak w zdecydowanej większości matki zostają z dziećmi w domu, podczas urlopu macierzyńskiego, nie widzę powodu, aby nie nie dnać w TYM KONKRETNYM czasie o domowe finanse.

A dlaczego w domu miałaby zostać kobieta?
Skoro wymagasz od kogoś, by cały czas nadążał z zarobkami, to jakim prawem możesz oczekiwać, że na kilka lat zatrzyma się w rozwoju zawodowym?
Z jakiej racji tylko ona miałaby się poświęcić?
Dzielisz wszystko na pół, więc opiekę także.
Rok siedzi w domu ona, następny Ty.
Albo bulicie wspólnie gruby hajs na nianię.

Skoro lubisz bezpośredniość, to napiszę, że cwaniak jesteś.
Bronisz swoich pieniędzy jak niepodległości, powtarzasz, że wszystko musi być po równo, że jak wymiana, to tylko zasobami z tej samej kategorii, po czym stwierdzasz, że przysługi od rodziny są pro bono, bo przecież to oczywiste, że nie dostaną ani grosza.
Układy, w których kobieta zajmuje się domem, podczas gdy mężczyzna bierze na swoje barki finanse, nazywasz patologią, ale gdy zeszło na temat potomstwa, nagle nie widzisz nic złego w tym, by to partnerka zrezygnowała z pracy na rzecz opieki.
Naturalnie tylko dopóki dziecko nie podrośnie, bo potem wraca dawny podział.
W końcu nikomu nie pozwolisz się doić.

Sorry, ale... XD

Dokładnie masz racje, nic dodac i nic ujac

463

Odp: Kto powinien płacić w związku

Mi w sumie nie przeszkadzało, gdy większość organizacji wspólnych spraw były mąż zostawiał mnie. Lubię to i było po mojemu.
Ale to chyba była pułapka, skoro wybuchło.
Obecny partner nie oddaje mi tyle inicjatywy, lubi sam organizować wiele rzeczy dla nas, ale tez cieszy się gdy ja coś robię.
Pewnie równowaga w tym wszystkim jest lepsza niż wyciąganie portfela tylko.
wszystkie bieżące dylematy emocjonalne są załatwiane tego samego dnia.
sprawdza się niejaki egoizm, czyli mówienie o swoich potrzebach bez obawy że się kogoś urazi. Takiej komunikacji się od niego nauczyłam i świat się nie zawala, wypracowują się ramy smile Ale zaangażowanie wzajemne to podstawa. Letnie układy, jednostronne układy mają słabe podstawy jednak.

464

Odp: Kto powinien płacić w związku
Ela210 napisał/a:

jednostronne układy mają słabe podstawy jednak.

8 stron tematu, ponad 400 postów i wreszcie coś dociera big_smile

465

Odp: Kto powinien płacić w związku
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
Ela210 napisał/a:

jednostronne układy mają słabe podstawy jednak.

8 stron tematu, ponad 400 postów i wreszcie coś dociera big_smile

No to bardzo dobrze, ze cos dociera  big_smile

466

Odp: Kto powinien płacić w związku
Mrs.Happiness napisał/a:

.
W końcu nikomu nie pozwolisz się doić.

Zracjonalizowany lęk przed "byciem wydojonym" ? wink

467 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2025-11-04 22:25:04)

Odp: Kto powinien płacić w związku

Aj, ile to złości się polało...

Urlop tacierzyński..
W sumie, czemu nie? Pewnie trzeba by to było przemyśleć, ale konia z rzędem temu, kto spotka kobietę, która by się zgodziła na powierzenie opieki nad dzieckiem mężowi bądź też nie kręciła nosem na jego propozycję przejęcia tymczasowej opieki, kiedy to ona będzie się rozwijać, ale mimo wszystko nie spodoba się jej, że partner spoczął na laurach.
Jakie zatem wyjście? A może pół na pół? wink

Dla mnie bomba! Tylko właśnie.. Nie widzę raczej entuzjazmu po drugiej stronie.. big_smile
Jak nas stać, to jak najbardziej niania albo żłobek, tudzież: właśnie opieka po połowie. Da się o dziwo, popatrz! smile
Jeśli tylko matka dopuści mnie do dziecka, bo zdarzają się przypadki, kiedy ojciec chce, ale napotka opór z wiadomej strony.

Wykorzystywanie rodziny? Ale gdzież tam! smile Co najwyżej delikatna propozycja skierowana w stronę dziadków, którzy być może(o zgrozo!) zechcą sami podjąć się tego zadania smile
Między rodzicami a partnerem dostrzegam jednak różnicę, dość znaczącą smile



Muqin Aaa, wyszło pół na pół.. Czyli coś w rodzaju średniej tudzież mediany? I tak dobrze smile

Gorzej, jakby właśnie per saldo wyszła znacząca przewaga po jednej stronie. Trzeba by jeszcze dodatkowe testy statystyczne zrobić big_smile
Finanse wspólne? Tak, w pewnych określonych sferach to się zgodzę. Oby nie było tylko czegoś w stylu sytuacji, o jakiej Legat wspomniał wcześniej czy też podobnej. Jak to szło? "Pensja jednej strony to 6 tys, pensja drugiej to 4 tys, a budżęt domowy to 6 tys".. big_smile

Co do gdybologii, to dzięki za odpowiedź! big_smile

468

Odp: Kto powinien płacić w związku
Julia life in UK napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
Ela210 napisał/a:

jednostronne układy mają słabe podstawy jednak.

8 stron tematu, ponad 400 postów i wreszcie coś dociera big_smile

No to bardzo dobrze, ze cos dociera  big_smile

na dwoje babka wrózyła- jeśli autor by doprecyzował i wyszło z tego że dziewczyna jest zaangażowana, spędzają wspólnie weekendy gdzie Ona sie stara dla niego, robi zakupy itd, miałabym inne zdanie, rozumiem że Wy nie, bo nie płaci w knajpkach, a ma być po równo smile

469

Odp: Kto powinien płacić w związku
Ela210 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

8 stron tematu, ponad 400 postów i wreszcie coś dociera big_smile

No to bardzo dobrze, ze cos dociera  big_smile

na dwoje babka wrózyła- jeśli autor by doprecyzował i wyszło z tego że dziewczyna jest zaangażowana, spędzają wspólnie weekendy gdzie Ona sie stara dla niego, robi zakupy itd, miałabym inne zdanie, rozumiem że Wy nie, bo nie płaci w knajpkach, a ma być po równo smile

Gdyby autor doprecyzowal  takie rzeczy to wtedy inna sprawa,ale nie doprecyzował, a że nie jestem wrozka to nie będę się domyślać co jego dziewczyna se robi jak są razem w weekendy big_smile

470

Odp: Kto powinien płacić w związku
bagienni_k napisał/a:

Muqin
Zakładam, że jeśli ktoś wynajmuje nianię, nie robi tego bezmyślnie, nie zdając sobie sprawy z kosztów oraz nie przemyślając tego uprzednio. Czy dzielić wydatek pół na pół? Czemu nie? Rodzinie zaś nie mam zamiaru płacić, to jest oczywiste. Zresztą, często sami z siebie wykazują chęć opieki nad wnukami, przynajmniej czasowej.
W ogóle opieki nad maleńkim dzieckiem nie uwzględniałem w całej tej dyskusji. Wiadomo, że jest to wyjątkowa sytuacja, aczkolwiek przewidywalna w znacznym stopniu. Biorąc pod uwagę, że to jednak w zdecydowanej większości matki zostają z dziećmi w domu, podczas urlopu macierzyńskiego, nie widzę powodu, aby nie nie dnać w TYM KONKRETNYM czasie o domowe finanse.
Co do Twojego długiego związku: udało się prowadzić wydatki w systemie pół na pół? No niebywałe!:D Jedna rzecz mi się nasunęła: wiadomo, że w trakcie zwiazku różnie bywa. Sama przyznałaś, że raz utrzymanie całości spoczywało na jednej stronie, raz na drugiej. Życie biegnie różnymi ścieżkami, więc ciężko przewidzieć, jak się sytuacja potoczy.
Pytanie zasadnicze brzmi: czy byłabyś gotowa świadomie wejść w taką relację, gdzie OD SAMEGO POCZĄTKU ten podział miałby być skrajnie asymetryczny? Zaczynając od wkładu i kosztów, związanych z rozwojem relacji, jak potencjalnego późniejszego życia....? Poznając potencjalnego partnera, wiesz, że dzieli Was znacząca różnica w zarobkach (choćby 10-krotna), ale poza tym świetnie się dogadujecie i razem tworzylibyście zgraną parę, uzupełniając się wzajemnie?
Jeśli oczekujesz ode mnie odpowiedzi, to właśnie brzmi ona: zdecydowane NIE big_smile
Nie wspominam już o tym, że raczej miałbym marną szansę kogoś takiego w ogóle spotkać na swojej drodze.

Odnośnie domów wielopokoleniowych: docelowo, to wiadomo, że młodzi raczej chcą być na swoim. Nie należy wykluczyć, że będą jednak postawieni przed pewnymi wyborami, gdzie zdecydują się przez jakiś czas zamieszkać na takim własnym piętrze, gromadząc w tym czasie środki na zakup własnego mieszkania czy domu, zamiast wynajmować mieszkanie i płacić za nie obcym ludziom. Zakładamy, że z teściami da się jakoś blisko żyć. big_smile

Piniądze to nie wszystko. A w zwiazku jeszcze mniej. Tak masz w cholere rzeczy do przehandlowania smile

471

Odp: Kto powinien płacić w związku
Bert44 napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Muqin
Zakładam, że jeśli ktoś wynajmuje nianię, nie robi tego bezmyślnie, nie zdając sobie sprawy z kosztów oraz nie przemyślając tego uprzednio. Czy dzielić wydatek pół na pół? Czemu nie? Rodzinie zaś nie mam zamiaru płacić, to jest oczywiste. Zresztą, często sami z siebie wykazują chęć opieki nad wnukami, przynajmniej czasowej.
W ogóle opieki nad maleńkim dzieckiem nie uwzględniałem w całej tej dyskusji. Wiadomo, że jest to wyjątkowa sytuacja, aczkolwiek przewidywalna w znacznym stopniu. Biorąc pod uwagę, że to jednak w zdecydowanej większości matki zostają z dziećmi w domu, podczas urlopu macierzyńskiego, nie widzę powodu, aby nie nie dnać w TYM KONKRETNYM czasie o domowe finanse.
Co do Twojego długiego związku: udało się prowadzić wydatki w systemie pół na pół? No niebywałe!:D Jedna rzecz mi się nasunęła: wiadomo, że w trakcie zwiazku różnie bywa. Sama przyznałaś, że raz utrzymanie całości spoczywało na jednej stronie, raz na drugiej. Życie biegnie różnymi ścieżkami, więc ciężko przewidzieć, jak się sytuacja potoczy.
Pytanie zasadnicze brzmi: czy byłabyś gotowa świadomie wejść w taką relację, gdzie OD SAMEGO POCZĄTKU ten podział miałby być skrajnie asymetryczny? Zaczynając od wkładu i kosztów, związanych z rozwojem relacji, jak potencjalnego późniejszego życia....? Poznając potencjalnego partnera, wiesz, że dzieli Was znacząca różnica w zarobkach (choćby 10-krotna), ale poza tym świetnie się dogadujecie i razem tworzylibyście zgraną parę, uzupełniając się wzajemnie?
Jeśli oczekujesz ode mnie odpowiedzi, to właśnie brzmi ona: zdecydowane NIE big_smile
Nie wspominam już o tym, że raczej miałbym marną szansę kogoś takiego w ogóle spotkać na swojej drodze.

Odnośnie domów wielopokoleniowych: docelowo, to wiadomo, że młodzi raczej chcą być na swoim. Nie należy wykluczyć, że będą jednak postawieni przed pewnymi wyborami, gdzie zdecydują się przez jakiś czas zamieszkać na takim własnym piętrze, gromadząc w tym czasie środki na zakup własnego mieszkania czy domu, zamiast wynajmować mieszkanie i płacić za nie obcym ludziom. Zakładamy, że z teściami da się jakoś blisko żyć. big_smile

Piniądze to nie wszystko. A w zwiazku jeszcze mniej. Tak masz w cholere rzeczy do przehandlowania smile

Ja też to juz zauważyłam

472

Odp: Kto powinien płacić w związku
carlitos9 napisał/a:

Dziękuję wszystkim za tak żywą dyskusję i udział w niej mimo że nie zgadzam się ze wszystkimi opiniami to doceniam zaangażowanie w temat.
Na początek żeby rozwiać wątpliwości ten temat to nie jest fejk. To jest realny problem z którym mierzę się od pewnego czasu. Wiem że dużo w tym mojej winy. Nie chodzi o wydawane pieniądze i to że żałuję czegoś kupować czy wydawać na partnerkę.
Na początku zupełnie mi to nie przeszkadzało. Po jakimś czasie przyszło zastanowienie.
Ostatnio a w zasadzie od wspólnego wyjazdu kilkudniowego nad morze zacząłem się martwić czy nie robię sobie kłopotu. Czy ja się nie zaangażuję emocjonalnie a ta relacja tak naprawdę nie rokuje w żaden sposób. Dodam że wyjazd opłacony po połowie za hotel i paliwo.
Koszty życia natomiast podczas wyjazdu już po mojej stronie. Partnerka ani razu nie wyciągnęła portfela do płacenia przez te wszystkie dni wypoczynku.
Zgadzam się z opiniami że my raczej do siebie nie pasujemy. Jesteśmy chyba z innych światów i nie chodzi tu jedynie o kwestie finansowe.
Tak w ogóle można być bogatym z urodzenia ale biednym mentalnie. Partnerka ma bogatych ale wiekowych rodziców. Została ustawiona materialnie tylko pytanie czy potrafi zarządzać odpowiednio majątkiem. Ja mam wątpliwości i wynika to z moich obserwacji. Nie ma takiego majątku którego nie można zmarnować jeśli nie potrafi się wydawać rozsądnie pieniędzy .
Pełne szafy markowych ubrań i dziesiątki par butów to wszystko kosztuje.
Ktoś wspomniał o milionowych inwestycjach...
Nie tu chodzi o małe mieszkania które nie mają takich wartości. Oczywiście lepiej mieć niż nie mieć. Tak czy owak ona po pół roku od zakupienia w kredycie drugiego mieszkania wynajęła swoje pierwsze kupione przez rodziców i wprowadziła się do willi rodziców gdyż tak łatwiej.
Mieszkamy po dwóch stronach dużego miasta wojewódzkiego.
Dzieli nas jakieś 45 minut drogi. Spotykamy się głównie w weekendy. W tygodniu jeśli już to przejeżdżam w większości ja. Partnerka jest zupełnie niedostępna trzy dni w tygodniu ze względów zawodowych. W pozostałe dwa dni też bywa problem ponieważ siłownia, nauka języka i czasami koleżanki.
Co więcej czasami sama odwołuje spotkanie z powodu jakichś zajęć albo jest zwyczajnie zmęczona.
Mało jest tego czasu.
Ogólnie jakieś 95% naszych spotkań kończy się z jej inicjatywy. Po prostu przychodzi taki moment że mówi iż musimy się zbierać bo jest późno albo ma coś jeszcze do zrobienia. W weekend jest dokładnie to samo.
Spotykamy się w sobotnie popołudnie i spędzamy czas do niedzieli.
Czuję się właśnie od jakiegoś czasu właśnie jak taki czasoumilacz a nie do końca partner.
Świadczą też o tym uwagi jakobym nie angażował się odpowiednio, nie proponował spontanicznych wyjść i wyjazdów.
Tylko pytam co proponuje moja partnerka ?
Tak to prawda że większość czasu spędzamy u niej a nie u mnie. Z tym że posiłki są głównie na mieście. Partnerka nie gotuje. Czasami zrobimy razem pizzę albo spaghetti. Zostaje wino i herbata oraz coś słodkiego. Zawsze przywożę coś ze sobą.
Partnerka twierdzi że od początku znajomości jest na bardzo wysokich obrotach. Jest sobą zachwycona. Nie ma sobie nic do zarzucenia.
Lubi gdy coś się dzieje, lubi wyjścia itp.
Sorry ale ja tego nie widzę.
Ja dostrzegam w niej osobowość narcystyczną. Trudno z nią rozmawiać. Argumentów raczej nie słyszy i nie przyjmuje.
Ktoś wspomniał o kinie... byliśmy cztery razy i zawsze ją płaciłem. Ostatnio wróciliśmy mimo że staliśmy pod kasami z biletami ale uznała że 20 w sobotę to za późno mimo że to był jej pomysł... ręce mi opadły , to wtedy gdy po drodze mówiła że wzięła chipsy bo za drogo kupować w kinie. Dla mnie sorry ale to żenada.
Dla odmiany kiedy idziemy na zakupy jest bardzo aktywna i zawsze prowadzi zakupy z telefonem w ręku rozmawiając z mamą i konsultując się cały czas, robiąc zdjęcia i dzieląc nimi. Ja tam wtedy robię jako kwiatek do kożucha.

Po prostu jesteśmy różni i nic chyba z tego nie będzie.

Po.pierwsze teraz wystawiam 4-. Coś tam się dowiedzieliśmy.

Po drugie po co z nia jestes? Nie oceniam ani jej ani Ciebie teraz ale oceniam "perspektywy rozwojowe" Waszego zwiazku. Tych brak. Jest po wszystkim

473

Odp: Kto powinien płacić w związku
Ela210 napisał/a:

Autorze, skoro tak jest jak opisujesz, to nie są problemem te pieniądze na wyjsciach, tylko ogólny jej brak zaangażowania.

O czym mowilo badz czego sie domyslalo 20 osób w tej dyskusji. M.in. Rozrabiaka

474 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2025-11-04 23:22:58)

Odp: Kto powinien płacić w związku

Zostawmy jednak może moją skromną osobę... big_smile
No, różnimy się bardzo z niektórymi, odnośnie wielu rzeczy, więc czemu tak bardzo to drążyć? tongue Nie każdy się musi z każdym zgadzać smile



Autor się pojawił, zatem może lepiej przejść do jego historii?

Autorze:

Jeśli historia jest prawdziwa, to widzisz teraz, jak bardzo się nie dobraliście.
Wychodzi tutaj najwyraźniej jeszcze bardziej jej podejście, gdzie wg niej związek ma polegać na jakimś dziwnym podziale zadań a Twoją największą satysfakcją ma być ciągłe sprawianie jej przyjemności, umilanie (Wam) wspólnie spędzonego czasu. Innymi słowy coś w stylu: Ona to Ona, Ty to Wy. Nie wychodzi z inicjatywą odnośnie płacenia, nie pyta się o Twoje potrzeby, gdyż najwyraźniej zakłada, że największą nagrodą dla Ciebie jest inwestycja w nią: Twoich środków, czasu i formy jego spędzania. Twoje potrzeby indywidualne, połączone z pewnym elementarnym poczuciem przyzwoitości, zakładającym cokolwiek zaproponować w ramach rewanżu, najwyraźniej nie istnieją.
Pomijając już same finanse, to jej charakter wydaje się być nieco dziwny, wręcz odklejony. Opis tych zakupów, to dopiero mnie zdziwił.. Chociaż częściowo też rozbawił.
Wszystko wskazuje na to, że trochę niedojrzałości w niej tkwi, takiej typowej dla rozpieszczonej córeczki bogatych rodziców, która mimo, że ma głowę na karku, to jednak trochę bywa odklejona, kiedy przychodzi do stworzenia uczciwej relacji, opartej (choćby w pewnym stopniu) na wzajemności i szacunku.

Wydajesz się takim zapchajdziurą, która jest potrzebna chyba tylko wtedy, kiedy nie ma nic innego do roboty. Skoro już jednak się spotkacie, to przecież co stoi na przeszkodzie, aby to w dowolnej chwili zakończyć, bo coś tam się jej odwidziało..?

Słowo klucz brzmi.... ZAANGAŻOWANIE big_smile

Skoro nie słyszy czy nie przyjmuje żadnych argumentów, to chyba już wiesz, co masz robić wink

475

Odp: Kto powinien płacić w związku
Nowe_otwarcie napisał/a:

potrafili zacisnąć pasa, odmówić sobie czegoś (RAZEM!) i mimo wszystko potrafili być szczęśliwi!

Ja prdl ale mam krótka pamięć. Dzięki za przypomnienie

476

Odp: Kto powinien płacić w związku
carlitos9 napisał/a:

Po prostu jesteśmy różni i nic chyba z tego nie będzie.

Przecież wiesz, że nic z tego nie będzie, więc to "chyba" zdecydowanie było tutaj nie na miejscu wink
Na moje oko, to Tobie po prostu brakuje polotu i fantazji, żeby móc swobodnie prowadzić relację z tą dziewczyną, a te wymuszone wyjścia, za które musisz dodatkowo płacić, to są takie sobie, zresztą raz są, raz nie są, raz jej się nie chce, innym razem nie może, raz coś odwoła w ostatniej chwili, innym razem oleje zupełnie... Tak się nie zachowuje 30 letnia kobieta, której zależy na facecie i spędzaniu z nim czasu. Przecież o tym też wiesz, prawda? Tak się zachowują laski, które chwilowo nie mają w zasięgu wzroku lepszej gałęzi, na którą mogłyby bez żalu przeskoczyć, a że trochę głupio samej przy stoliku w restauracji siedzieć, no to chyba sam rozumiesz co chcę powiedzieć. Mniej więcej to samo, co już mówiłem tutaj wcześniej na poprzednich stronach.
Ta konkretna dziewczyna ma zakodowany w głowie całkiem inny wzór związku od tego, co Ty jej możesz zaoferować. Siedzenie w domu przy ciastkach i herbacie jest fajne, nie mówię że nie, ale ona potrzebuje akcji, strzelania szampanów i fajerwerków. Ona czuje że żyje przy facetach, którzy zabierają swoje dziewczyny na zakupy do galerii handlowych w Berlinie, a na weekend do Hiltona w Paryżu (tym we Francji dla jasności) nie przy cienkim bolku z samochodem na raty, których nie jest w stanie regularnie spłacać, chociaż pewnie na początku ich znajomości miała o nim lepsze zdanie, kiedy jeszcze był wydolny finansowo na tyle, żeby skutecznie ukrywać pewne fakty, o których nie miała pojęcia. O i taki ktoś, to jest dla niej ktoś. Nawet mogła się z nim zaręczyć i zamieszkać, a przecież o tym również bardzo dobrze wiesz, że ludzie nie decydują się na taki krok, po kilku miesiącach spotykania się tylko w weekendy na herbatę i to głównie u niej, bo dorosły facet po 30-tce cały czas pomieszkuje u rodziców. I nie chodzi o to czy masz tam całe piętro dla siebie czy nawet dwa piętra i basen na dole, tylko chodzi o to, że w dalszym ciągu jest to "u rodziców".
Tak więc już nie przynudzając... a bzykacie się w ogóle? Wszystko jest okej w tej materii przynajmniej? Czy też najpierw musisz sobie zasłużyć odpowiednim zachowaniem, a finalnie i tak bywa z tym różnie, bo nagle jej się coś przełączy i odwraca się do Ciebie plecami? No więc jeśli chociaż na tym polu gra i buczy, to może zmień swoje podejście i nastawienie do tej znajomości. Zamiast nazywać związkiem coś, co nim nie jest, po prostu nazwij rzeczy po imieniu i traktuj jak normalne FWB a wtedy może twoje samopoczucie ulegnie poprawie. Kiedy ograniczysz lub całkowicie wycofasz zaangażowanie emocjonalne w relację, skupiając się tak jak ona tylko i wyłącznie na czerpaniu korzyści i przyjemności ze spotkań, za które oczywiście dalej będziesz płacił, ale ich częstotliwość zauważalnie zmaleje, bo przecież tak jak ona będziesz zajęty swoimi sprawami, a nie umilaniem jej wolnego czasu swoim towarzystwem i organizowaniem atrakcji, na które i tak ma wylane, więc możecie się spotkać ewentualnie w którąś tam sobotę wieczorem na jakąś fajną kolację i seks... istnieje takie prawdopodobieństwo, że po jakimś czasie, to jej zacznie zależeć bardziej na czymś więcej i jeśli ona czegoś ma się domyślić, to szybciej domyśli się właśnie tego, a nie że ma sama zapłacić za swój popcorn w kinie, do którego i tak idzie na siłę, bo już jej głupio było kolejny raz odwołać albo w ostatniej chwili się wykręcić. 
P.S.
Ja zawsze każdemu powtarzam, że aby móc ocenić czy do siebie pasujemy, czy to jest to, czy jesteśmy inni itp. warunkiem koniecznym jest wspólne zamieszkanie. Takie spotykanie się od czasu do czasu na godzinę czy dwie czy nawet na cały weekend, można ciągnąć latami i latami gówno tak naprawdę wiedzieć o drugim człowieku, a jeszcze mniej o tym czy do siebie pasujecie czy jesteście inni. Randki i romantyczne kolacyjki rządzą się swoimi prawami, a życie pod jednym dachem całkiem innymi. To wtedy wychodzi, kto jaki jest naprawdę. A nie wtedy jak wszyscy są wypoczęci, zrobieni, napaleni, problemy zostawili w domu i rano nie muszą iść do pracy.

477

Odp: Kto powinien płacić w związku
bagienni_k napisał/a:

Muqin Aaa, wyszło pół na pół.. Czyli coś w rodzaju średniej tudzież mediany? I tak dobrze smile

Gorzej, jakby właśnie per saldo wyszła znacząca przewaga po jednej stronie. Trzeba by jeszcze dodatkowe testy statystyczne zrobić big_smile
Finanse wspólne? Tak, w pewnych określonych sferach to się zgodzę. Oby nie było tylko czegoś w stylu sytuacji, o jakiej Legat wspomniał wcześniej czy też podobnej. Jak to szło? "Pensja jednej strony to 6 tys, pensja drugiej to 4 tys, a budżęt domowy to 6 tys".. big_smile

Co do gdybologii, to dzięki za odpowiedź! big_smile

Wyszło samo z siebie i na totalnym spontanie,  w momencie startu i przez cały czas podejście było "nasze" odnośnie majątku. Radykalne to było, za to zgodne nad podziw.
Ocenić można z perspektywy czasu, wyszło pi razy oko 50/50.
Wiesz, zaczynając związek (to nie to samo, co relacja jak dla mnie) człowiek nie wie, nie przewidzi, jak to na końcu wyjdzie. Przypuszczam, że w związku ważne jest raczej zgodne podejście obu stron, jakie by ono nie było. 

Czepiłam się Ciebie trochę, boś mnie zaklasyfikował (niechcący) do patologii, i to publicznie ! wink

478

Odp: Kto powinien płacić w związku
Mrs.Happiness napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Rodzinie zaś nie mam zamiaru płacić, to jest oczywiste. Zresztą, często sami z siebie wykazują chęć opieki nad wnukami, przynajmniej czasowej.

Czyli rodzinę można wykorzystywać? Interesujące.

bagienni_k napisał/a:

W ogóle opieki nad maleńkim dzieckiem nie uwzględniałem w całej tej dyskusji. Wiadomo, że jest to wyjątkowa sytuacja, aczkolwiek przewidywalna w znacznym stopniu. Biorąc pod uwagę, że to jednak w zdecydowanej większości matki zostają z dziećmi w domu, podczas urlopu macierzyńskiego, nie widzę powodu, aby nie nie dnać w TYM KONKRETNYM czasie o domowe finanse.

A dlaczego w domu miałaby zostać kobieta?
Skoro wymagasz od kogoś, by cały czas nadążał z zarobkami, to jakim prawem możesz oczekiwać, że na kilka lat zatrzyma się w rozwoju zawodowym?
Z jakiej racji tylko ona miałaby się poświęcić?
Dzielisz wszystko na pół, więc opiekę także.
Rok siedzi w domu ona, następny Ty.
Albo bulicie wspólnie gruby hajs na nianię.

Skoro lubisz bezpośredniość, to napiszę, że cwaniak jesteś.
Bronisz swoich pieniędzy jak niepodległości, powtarzasz, że wszystko musi być po równo, że jak wymiana, to tylko zasobami z tej samej kategorii, po czym stwierdzasz, że przysługi od rodziny są pro bono, bo przecież to oczywiste, że nie dostaną ani grosza.
Układy, w których kobieta zajmuje się domem, podczas gdy mężczyzna bierze na swoje barki finanse, nazywasz patologią, ale gdy zeszło na temat potomstwa, nagle nie widzisz nic złego w tym, by to partnerka zrezygnowała z pracy na rzecz opieki.
Naturalnie tylko dopóki dziecko nie podrośnie, bo potem wraca dawny podział.
W końcu nikomu nie pozwolisz się doić.

Sorry, ale... XD

Szczęśliwa gdzie byłaś jak Cie nie bylo? Coś sie zmieniło? Mam wrażenie ze jestes jakaś bardziej ?asertywna?, bezpośrednia?. Oczywiście dalej na poziomie w stosunku do rozmówcy ale mocniejszą. Wydaje mi sie?

479

Odp: Kto powinien płacić w związku

Bert44 Muszę sobie chyba pogratulować, bo kogoś wk***łem big_smile A jednak nieczęsto mi się to zdarza, przynajmniej w realnym życiu.
Cóż poradzić..  smile
Tutaj na forum jednak spotykam, jak się okazuje, dużo więcej ludzi z innej bańki, niż w realu. Takie życie smile

Muqin Pozostaje pogratulować serdecznie, że się Wam udało. Akurat u Was się to sprawdziło, pytanie czy sprawdzi się u każdego..?
Zapewne nie..

480

Odp: Kto powinien płacić w związku

Nic się, miły bagiennik_u nie sprawdzi u każdego smile

481 Ostatnio edytowany przez Shoggies (2025-11-04 23:06:20)

Odp: Kto powinien płacić w związku
bagienni_k napisał/a:

Aj, ile to złości się polało...

Urlop tacierzyński..
W sumie, czemu nie? Pewnie trzeba by to było przemyśleć, ale konia z rzędem temu, kto spotka kobietę, która by się zgodziła na powierzenie opieki nad dzieckiem mężowi bądź też nie kręciła nosem na jego propozycję przejęcia tymczasowej opieki, kiedy to ona będzie się rozwijać, ale mimo wszystko nie spodoba się jej, że partner spoczął na laurach.
Jakie zatem wyjście? A może pół na pół? wink

Dla mnie bomba! Tylko właśnie.. Nie widzę raczej entuzjazmu po drugiej stronie.. big_smile
Jak nas stać, to jak najbardziej niania albo żłobek, tudzież: właśnie opieka po połowie. Da się o dziwo, popatrz! smile
Jeśli tylko matka dopuści mnie do dziecka, bo zdarzają się przypadki, kiedy ojciec chce, ale napotka opór z wiadomej strony.

Wykorzystywanie rodziny? Ale gdzież tam! smile Co najwyżej delikatna propozycja skierowana w stronę dziadków, którzy być może(o zgrozo!) zechcą sami podjąć się tego zadania smile
Między rodzicami a partnerem dostrzegam jednak różnicę, dość znaczącą smile



Muqin Aaa, wyszło pół na pół.. Czyli coś w rodzaju średniej tudzież mediany? I tak dobrze smile

Gorzej, jakby właśnie per saldo wyszła znacząca przewaga po jednej stronie. Trzeba by jeszcze dodatkowe testy statystyczne zrobić big_smile
Finanse wspólne? Tak, w pewnych określonych sferach to się zgodzę. Oby nie było tylko czegoś w stylu sytuacji, o jakiej Legat wspomniał wcześniej czy też podobnej. Jak to szło? "Pensja jednej strony to 6 tys, pensja drugiej to 4 tys, a budżęt domowy to 6 tys".. big_smile

Co do gdybologii, to dzięki za odpowiedź! big_smile

A ja powiem z doświadczenia: ten tacierzyński i urlop rodzicielski pół na pół to nie każdy pan by chciał i dał radę.
Mój partner jest bardzo zaangażowanym tatą, przed porodem nawet żartował, że chętnie by się ze mną tym urlopem podzielił, bo też by sobie odpoczął, ale prawda jest taka, że opieka nad niemowlakiem jest często frustrująca i nudna.
Większość dni jest powtarzalna, a wielu panów nie bardzo ma pomysł co robić z małym dzieckiem, które jeszcze nie chodzi, nie mówi i nie za szczególnie się z kimś w coś pobawi.
Za to wali w pampers kilka/kilkanaście razy dziennie, płacze jak się go odłoży, potrzebuje mieć kilka drzemek dziennie i stale pory spania, karmione na żądanie.
Żłobki, jak wskazują liczni specjaliści, w tym osoby pracujące w żłobkach, to jest słaby pomysł, bo dzieci do 3 roku życia potrzebują stałego opiekuna.
Wiadomo, są ludzie co tam chodzili i żyją, ale ludzie kiedyś chodzili załatwiać się do rowu i też żyli. Chodzi jednak też o to, żeby życie miało jakość.
Po prostu jak trzeba to oddaje się dzieciaka do żłobka, ale nie ma się co oszukiwać, że mu to nie szkodzi.

Dlatego też domyślam się większość panów woli scedować opiekę nad tak małym dzieckiem na matkę. Oczywiście na pewno są nieliczne jednostki, które z chęcią siedzą z niemowlakiem w domu i sama znam taki egzemplarz. Ale to wyjątek potwierdzający regułę.
Mój partner, jako zaangażowany tata, który i zmieni pieluchę, i posiedzi z młodym jak muszę wyjść, i się pobawi, i wykąpie, i do snu ulula - znając już realia życia z dzieckiem - nie czuje już potrzeby wzięcia drugiej połowy urlopu wink

482

Odp: Kto powinien płacić w związku
Shoggies napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Aj, ile to złości się polało...

Urlop tacierzyński..
W sumie, czemu nie? Pewnie trzeba by to było przemyśleć, ale konia z rzędem temu, kto spotka kobietę, która by się zgodziła na powierzenie opieki nad dzieckiem mężowi bądź też nie kręciła nosem na jego propozycję przejęcia tymczasowej opieki, kiedy to ona będzie się rozwijać, ale mimo wszystko nie spodoba się jej, że partner spoczął na laurach.
Jakie zatem wyjście? A może pół na pół? wink

Dla mnie bomba! Tylko właśnie.. Nie widzę raczej entuzjazmu po drugiej stronie.. big_smile
Jak nas stać, to jak najbardziej niania albo żłobek, tudzież: właśnie opieka po połowie. Da się o dziwo, popatrz! smile
Jeśli tylko matka dopuści mnie do dziecka, bo zdarzają się przypadki, kiedy ojciec chce, ale napotka opór z wiadomej strony.

Wykorzystywanie rodziny? Ale gdzież tam! smile Co najwyżej delikatna propozycja skierowana w stronę dziadków, którzy być może(o zgrozo!) zechcą sami podjąć się tego zadania smile
Między rodzicami a partnerem dostrzegam jednak różnicę, dość znaczącą smile



Muqin Aaa, wyszło pół na pół.. Czyli coś w rodzaju średniej tudzież mediany? I tak dobrze smile

Gorzej, jakby właśnie per saldo wyszła znacząca przewaga po jednej stronie. Trzeba by jeszcze dodatkowe testy statystyczne zrobić big_smile
Finanse wspólne? Tak, w pewnych określonych sferach to się zgodzę. Oby nie było tylko czegoś w stylu sytuacji, o jakiej Legat wspomniał wcześniej czy też podobnej. Jak to szło? "Pensja jednej strony to 6 tys, pensja drugiej to 4 tys, a budżęt domowy to 6 tys".. big_smile

Co do gdybologii, to dzięki za odpowiedź! big_smile

A ja powiem z doświadczenia: ten tacierzyński i urlop rodzicielski pół na pół to nie każdy pan by chciał i dał radę.
Mój partner jest bardzo zaangażowanym tatą, przed porodem nawet żartował, że chętnie by się ze mną tym urlopem podzielił, bo też by sobie odpoczął, ale prawda jest taka, że opieka nad niemowlakiem jest często frustrująca i nudna.
Większość dni jest powtarzalna, a wielu panów nie bardzo ma pomysł co robić z małym dzieckiem, które jeszcze nie chodzi, nie mówi i nie za szczególnie się z kimś w coś pobawi.
Za to wali w pampers kilka/kilkanaście razy dziennie, płacze jak się go odłoży, potrzebuje mieć kilka drzemek dziennie i stale pory spania, karmione na żądanie.
Żłobki, jak wskazują liczni specjaliści, w tym osoby pracujące w żłobkach, to jest słaby pomysł, bo dzieci do 3 roku życia potrzebują stałego opiekuna.
Wiadomo, są ludzie co tam chodzili i żyją, ale ludzie kiedyś chodzili załatwiać się do rowu i też żyli. Chodzi jednak też o to, żeby życie miało jakość.
Po prostu jak trzeba to oddaje się dzieciaka do żłobka, ale nie ma się co oszukiwać, że mu to nie szkodzi.

Dlatego też domyślam się większość panów woli scedować opiekę nad tak małym dzieckiem na matkę. Oczywiście na pewno są nieliczne jednostki, które z chęcią siedzą z niemowlakiem w domu i sama znam taki egzemplarz. Ale to wyjątek potwierdzający regułę.
Mój partner, jako zaangażowany tata, który i zmieni pieluchę, i posiedzi z młodym jak muszę wyjść, i się pobawi, i wykąpie, i do snu ulula - znając już realia życia z dzieckiem - nie czuje już potrzeby wzięcia drugiej połowy urlopu wink

To Ty masz teraz małe dziecko?.

483

Odp: Kto powinien płacić w związku

Shoggies

A jednak rodzynki się zdarzają smile Tylko pogratulować takiego partnera, no i oczywiście dziecka też smile

484

Odp: Kto powinien płacić w związku
Bert44 napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

potrafili zacisnąć pasa, odmówić sobie czegoś (RAZEM!) i mimo wszystko potrafili być szczęśliwi!

Ja prdl ale mam krótka pamięć. Dzięki za przypomnienie

Jak rozumiem miał to być sarkazm?

No cóż, nie da się nie zauważyć, że ileś lat temu (także za tej znienawidzonej komuny, w obrębie okresu której przeżyłem pierwsze mniejsze naście lat życia) ludzi nie szukali przeszkód ani nie piętrzyli wymagań tylko się jednak rozmnażali i jeśli warunki pozwalały jedynie na żłobek, to nie biadolili że nie stać ich na nianię, tylko korzystali ze żłobka; nie biadolili że godna pensja powinna wynosić tyle i tyle, a wynosi tyle, kobiety nie biadoliły że ich facet nie zarabia minimum dwóch średnich krajowych i jako oczywistość przyjmowały że okres macierzyńskiego będzie bardzo chudy. I jak widać dało się przeżyć. A co mamy dziś? Piętrzenie wymagań, piętrzenie przeszkód i przyrost naturalny jakby ujemny. Zaprzeczysz?

485

Odp: Kto powinien płacić w związku
Bert44 napisał/a:

Szczęśliwa gdzie byłaś jak Cie nie bylo?

Miałam parę spraw na głowie, które wymagały większego skupienia na życiu realnym.

Bert44 napisał/a:

Coś sie zmieniło?

Parę rzeczy, ale zdecydowanie na plus.

Bert44 napisał/a:

Mam wrażenie ze jestes jakaś bardziej ?asertywna?, bezpośrednia?. Oczywiście dalej na poziomie w stosunku do rozmówcy ale mocniejszą. Wydaje mi sie?

Być może. Sama nie wiem. Nie zastanawiałam się nad tym, dopóki nie zapytałeś.
Ludzie często biorą mnie za bardzo spokojną i przyzwyczajają się do tego wizerunku.

486 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-11-04 23:21:51)

Odp: Kto powinien płacić w związku
bagienni_k napisał/a:

Bert44 Muszę sobie chyba pogratulować, bo kogoś wk***łem big_smile A jednak nieczęsto mi się to zdarza, przynajmniej w realnym życiu.

Masz na myśli moją skromną personę? Do wkurwienia wciąż daleka droga. Trzeba się bardzo postarać, by wyprowadzić mnie z równowagi. Na forum niewykonalne smile
Po prostu nie zawsze mam ochotę być dyplomatką, zwłaszcza gdy w mojej obecności ktoś wypowiada się w krzywdzący sposób o innych ludziach.

487

Odp: Kto powinien płacić w związku
Julia life in UK napisał/a:


To Ty masz teraz małe dziecko?.

Tak smile


bagienni_k napisał/a:

Shoggies

A jednak rodzynki się zdarzają smile Tylko pogratulować takiego partnera, no i oczywiście dziecka też smile

A dziękuję! smile
Chodzi mi po prostu o to, że to dzielenie się opieką nad maluchem w pierwszym jego roku życia (bo rok urlopu jest płatnego na dziecko w PL) brzmi super w teorii, ale po prostu nie każdy tata jednak ma do tego w rzeczywistości przekonanie. Mimo tego że aktualnie naprawdę wielu ojców bardzo się angażuje w rodzicielstwo.

Z drugiej strony, ponoć w Szwecji to dzielenie się urlopem rodzicielskim jest normą, więc może u nas brak tego podziału to kwestia kultury.

Znam też niestety mamy, które uważają, że ojciec dziecku zrobi krzywdę albo one lepiej się dzieckiem zajmują, więc odsuwają go jak się garnie do opieki. Ale to jest skrajna głupota i działanie na szkodę własnej rodziny.

488

Odp: Kto powinien płacić w związku
Shoggies napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:


To Ty masz teraz małe dziecko?.

Tak smile


bagienni_k napisał/a:

Shoggies

A jednak rodzynki się zdarzają smile Tylko pogratulować takiego partnera, no i oczywiście dziecka też smile

A dziękuję! smile
Chodzi mi po prostu o to, że to dzielenie się opieką nad maluchem w pierwszym jego roku życia (bo rok urlopu jest płatnego na dziecko w PL) brzmi super w teorii, ale po prostu nie każdy tata jednak ma do tego w rzeczywistości przekonanie. Mimo tego że aktualnie naprawdę wielu ojców bardzo się angażuje w rodzicielstwo.

Z drugiej strony, ponoć w Szwecji to dzielenie się urlopem rodzicielskim jest normą, więc może u nas brak tego podziału to kwestia kultury.

Znam też niestety mamy, które uważają, że ojciec dziecku zrobi krzywdę albo one lepiej się dzieckiem zajmują, więc odsuwają go jak się garnie do opieki. Ale to jest skrajna głupota i działanie na szkodę własnej rodziny.

To fajnie ile ma juz lat/miesiecy?

489 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-11-05 00:03:39)

Odp: Kto powinien płacić w związku
Nowe_otwarcie napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

potrafili zacisnąć pasa, odmówić sobie czegoś (RAZEM!) i mimo wszystko potrafili być szczęśliwi!

Ja prdl ale mam krótka pamięć. Dzięki za przypomnienie

Jak rozumiem miał to być sarkazm?

Zdecydowanie poważnie, żaden sarkazm. W tym codziennym biegu zapomina sie o ważnych rzeczach.

490 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-11-05 00:21:55)

Odp: Kto powinien płacić w związku
carlitos9 napisał/a:

Na początek żeby rozwiać wątpliwości ten temat to nie jest fejk. To jest realny problem z którym mierzę się od pewnego czasu.

Mierzysz się przecież z wieloma problemami. Poprzednia zmyślona dziewczyna przestała już krytykować?

https://www.netkobiety.pl/t135604.html

Zobacz, jej też przywoziłeś za każdym razem coś słodkiego.
Dobry chłopak jesteś, z sercem na dłoni.
Szkoda, że trafiasz na takie niewdzięczne jędze.
Jak tam mama po udarze?

https://www.netkobiety.pl/t135398.html

Kolejna zamożna, która nie potrafi się zaangażować. Peszek!

https://www.netkobiety.pl/t135180.html

https://www.netkobiety.pl/t135191.html

Choć najciekawszym zjawiskiem jest zmiana płci.

https://www.netkobiety.pl/t134598.html

https://www.netkobiety.pl/t135609.html

A przecież to tylko KROPLA W MORZU tematów, które potworzyłeś przez ostatnie lata. Także nie rób z ludzi idiotów.
To, że czasem dobrowolnie biorę udział w przedstawieniu, nie znaczy, że pozostajesz niezauważony.

491

Odp: Kto powinien płacić w związku
Mrs.Happiness napisał/a:
carlitos9 napisał/a:

Na początek żeby rozwiać wątpliwości ten temat to nie jest fejk. To jest realny problem z którym mierzę się od pewnego czasu.

Mierzysz się przecież z wieloma problemami. Poprzednia zmyślona dziewczyna przestała już krytykować?

https://www.netkobiety.pl/t135604.html

Zobacz, jej też przywoziłeś za każdym razem coś słodkiego.
Dobry chłopak jesteś, z sercem na dłoni.
Szkoda, że trafiasz na takie niewdzięczne jędze.
Jak tam mama po udarze?

https://www.netkobiety.pl/t135398.html

Kolejna zamożna, która nie potrafi się zaangażować. Peszek!

https://www.netkobiety.pl/t135180.html

https://www.netkobiety.pl/t135191.html

Choć najciekawszym zjawiskiem jest zmiana płci.

https://www.netkobiety.pl/t134598.html

https://www.netkobiety.pl/t135609.html

A przecież to tylko KROPLA W MORZU tematów, które potworzyłeś przez ostatnie lata. Także nie rób z ludzi idiotów.
To, że czasem dobrowolnie biorę udział w przedstawieniu, nie znaczy, że pozostajesz niezauważony.

big_smile ha ha dobre ciekawe co teraz napisze na swoje bajeczki  ?

492

Odp: Kto powinien płacić w związku

Czy to czasami nie jest Czesio autor posta big_smile

493

Odp: Kto powinien płacić w związku

Dobry chłopak był i mało pił

494

Odp: Kto powinien płacić w związku
paslawek napisał/a:

Dobry chłopak był i mało pił

Był = czas przeszly... teraz jest niedobry i  duzo pije ?

495

Odp: Kto powinien płacić w związku
Julia life in UK napisał/a:
paslawek napisał/a:

Dobry chłopak był i mało pił

Był = czas przeszly... teraz jest niedobry i  duzo pije ?

może i tak być

496

Odp: Kto powinien płacić w związku
Julia life in UK napisał/a:
Mrs.Happiness napisał/a:
carlitos9 napisał/a:

Na początek żeby rozwiać wątpliwości ten temat to nie jest fejk. To jest realny problem z którym mierzę się od pewnego czasu.

Mierzysz się przecież z wieloma problemami. Poprzednia zmyślona dziewczyna przestała już krytykować?

https://www.netkobiety.pl/t135604.html

Zobacz, jej też przywoziłeś za każdym razem coś słodkiego.
Dobry chłopak jesteś, z sercem na dłoni.
Szkoda, że trafiasz na takie niewdzięczne jędze.
Jak tam mama po udarze?

https://www.netkobiety.pl/t135398.html

Kolejna zamożna, która nie potrafi się zaangażować. Peszek!

https://www.netkobiety.pl/t135180.html

https://www.netkobiety.pl/t135191.html

Choć najciekawszym zjawiskiem jest zmiana płci.

https://www.netkobiety.pl/t134598.html

https://www.netkobiety.pl/t135609.html

A przecież to tylko KROPLA W MORZU tematów, które potworzyłeś przez ostatnie lata. Także nie rób z ludzi idiotów.
To, że czasem dobrowolnie biorę udział w przedstawieniu, nie znaczy, że pozostajesz niezauważony.

big_smile ha ha dobre ciekawe co teraz napisze na swoje bajeczki  ?

Możecie podać sobie rękę tongue

497

Odp: Kto powinien płacić w związku
paslawek napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
paslawek napisał/a:

Dobry chłopak był i mało pił

Był = czas przeszly... teraz jest niedobry i  duzo pije ?

może i tak być

To ja sie tu produkuje z popcornem a tu autor to sobie bajki wymysla  ! Teraz bede juz znac jego styl pisania glupiego zresztą dzieki Mrs.Happiness  ale ona dobre sledztwo zrobila big_smile

498

Odp: Kto powinien płacić w związku
Mrs.Happiness napisał/a:
carlitos9 napisał/a:

Na początek żeby rozwiać wątpliwości ten temat to nie jest fejk. To jest realny problem z którym mierzę się od pewnego czasu.

Mierzysz się przecież z wieloma problemami. Poprzednia zmyślona dziewczyna przestała już krytykować?

https://www.netkobiety.pl/t135604.html

Zobacz, jej też przywoziłeś za każdym razem coś słodkiego.
Dobry chłopak jesteś, z sercem na dłoni.
Szkoda, że trafiasz na takie niewdzięczne jędze.
Jak tam mama po udarze?

https://www.netkobiety.pl/t135398.html

Kolejna zamożna, która nie potrafi się zaangażować. Peszek!

https://www.netkobiety.pl/t135180.html

https://www.netkobiety.pl/t135191.html

Choć najciekawszym zjawiskiem jest zmiana płci.

https://www.netkobiety.pl/t134598.html

https://www.netkobiety.pl/t135609.html

A przecież to tylko KROPLA W MORZU tematów, które potworzyłeś przez ostatnie lata. Także nie rób z ludzi idiotów.
To, że czasem dobrowolnie biorę udział w przedstawieniu, nie znaczy, że pozostajesz niezauważony.

Dodałabym jeszcze

https://www.netkobiety.pl/t135456.html

499 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-11-05 02:57:10)

Odp: Kto powinien płacić w związku
Solaris napisał/a:

Dodałabym jeszcze

https://www.netkobiety.pl/t135456.html

A w tym temacie też nazywał się carlitos, tylko miał jeszcze 8 w nazwie. Normalnie geniusz kamuflażu lol

https://www.netkobiety.pl/t135569.html

500

Odp: Kto powinien płacić w związku
Mrs.Happiness napisał/a:
Solaris napisał/a:

Dodałabym jeszcze

https://www.netkobiety.pl/t135456.html

A w tym temacie też nazywał się carlitos, tylko miał jeszcze 8 w nazwie. Normalnie geniusz kamuflażu lol

https://www.netkobiety.pl/t135569.html

Taaa, niczym agent specjalnej troski big_smile

501

Odp: Kto powinien płacić w związku
Solaris napisał/a:

Taaa, niczym agent specjalnej troski big_smile

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

502

Odp: Kto powinien płacić w związku

Haha dobre big_smile

503

Odp: Kto powinien płacić w związku
Mrs.Happiness napisał/a:
carlitos9 napisał/a:

Na początek żeby rozwiać wątpliwości ten temat to nie jest fejk. To jest realny problem z którym mierzę się od pewnego czasu.

Mierzysz się przecież z wieloma problemami. Poprzednia zmyślona dziewczyna przestała już krytykować?

https://www.netkobiety.pl/t135604.html

Zobacz, jej też przywoziłeś za każdym razem coś słodkiego.
Dobry chłopak jesteś, z sercem na dłoni.
Szkoda, że trafiasz na takie niewdzięczne jędze.
Jak tam mama po udarze?

https://www.netkobiety.pl/t135398.html

Kolejna zamożna, która nie potrafi się zaangażować. Peszek!

https://www.netkobiety.pl/t135180.html

https://www.netkobiety.pl/t135191.html

Choć najciekawszym zjawiskiem jest zmiana płci.

https://www.netkobiety.pl/t134598.html

https://www.netkobiety.pl/t135609.html

A przecież to tylko KROPLA W MORZU tematów, które potworzyłeś przez ostatnie lata. Także nie rób z ludzi idiotów.
To, że czasem dobrowolnie biorę udział w przedstawieniu, nie znaczy, że pozostajesz niezauważony.

A założyłaś, że to wszystko jeden autor bo...? Znalazłaś wszystko na Wykopie czy gdzie tam? Czy też chce Ci się marnować czas na analizowanie stylu randoma  z neta i szukanie podobieństw po innych wątkach? Jeśli to ostatnie, to nie jesteś pierwsza która usiłuje się popisać detektywistycznym talentem; sam pamiętam kilkoro gamoni, którzy sobie ubzdurali na przykład że ja to jakiś świeży user (bo akurat nowy uderzył, jak ja wcześniej, w jakiś ich temat tabu).

504 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2025-11-05 09:10:44)

Odp: Kto powinien płacić w związku
Nowe_otwarcie napisał/a:

A założyłaś, że to wszystko jeden autor bo...? Znalazłaś wszystko na Wykopie czy gdzie tam? Czy też chce Ci się marnować czas na analizowanie stylu randoma  z neta i szukanie podobieństw po innych wątkach? Jeśli to ostatnie, to nie jesteś pierwsza która usiłuje się popisać detektywistycznym talentem; sam pamiętam kilkoro gamoni, którzy sobie ubzdurali na przykład że ja to jakiś świeży user (bo akurat nowy uderzył, jak ja wcześniej, w jakiś ich temat tabu).

Bo ten sam styl wypowiedzi i schemat czyli biedny misio i perfidna małpa - idealna prowokacja i miód na serca niektórych panów z tego forum, o czym świadczy ogromna liczba wyświetleń  big_smile

505

Odp: Kto powinien płacić w związku
Tamiraa napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

A założyłaś, że to wszystko jeden autor bo...? Znalazłaś wszystko na Wykopie czy gdzie tam? Czy też chce Ci się marnować czas na analizowanie stylu randoma  z neta i szukanie podobieństw po innych wątkach? Jeśli to ostatnie, to nie jesteś pierwsza która usiłuje się popisać detektywistycznym talentem; sam pamiętam kilkoro gamoni, którzy sobie ubzdurali na przykład że ja to jakiś świeży user (bo akurat nowy uderzył, jak ja wcześniej, w jakiś ich temat tabu).

Bo ten sam styl i ta sama melodia czyli biedny misio i perfidna małpa - idealna prowokacja i miód na serca niektórych panów z tego forum, o czym świadczy ogromna liczba wyświetleń  big_smile

Ano tak, zapomniałem że to forum Siostry Samice. I każda próba kwestionowania świętych praw kobiet oraz popierania jakichkolwiek wymagań wobec nich (przy jednoczesnym odwrotnym podejściu do facetów) musi oznaczać, że to pisze jeden facet. No przecież to musi pisać jeden facet, bo Wasza wizja jest "jedyniesłuszna" i logiczne, że tylko jeden facet może mieć inne zdanie niż jedyne tu dopuszczalne! big_smile big_smile big_smile

506

Odp: Kto powinien płacić w związku
Nowe_otwarcie napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

A założyłaś, że to wszystko jeden autor bo...? Znalazłaś wszystko na Wykopie czy gdzie tam? Czy też chce Ci się marnować czas na analizowanie stylu randoma  z neta i szukanie podobieństw po innych wątkach? Jeśli to ostatnie, to nie jesteś pierwsza która usiłuje się popisać detektywistycznym talentem; sam pamiętam kilkoro gamoni, którzy sobie ubzdurali na przykład że ja to jakiś świeży user (bo akurat nowy uderzył, jak ja wcześniej, w jakiś ich temat tabu).

Bo ten sam styl i ta sama melodia czyli biedny misio i perfidna małpa - idealna prowokacja i miód na serca niektórych panów z tego forum, o czym świadczy ogromna liczba wyświetleń  big_smile

Ano tak, zapomniałem że to forum Siostry Samice. I każda próba kwestionowania świętych praw kobiet oraz popierania jakichkolwiek wymagań wobec nich (przy jednoczesnym odwrotnym podejściu do facetów) musi oznaczać, że to pisze jeden facet. No przecież to musi pisać jeden facet, bo Wasza wizja jest "jedyniesłuszna" i logiczne, że tylko jeden facet może mieć inne zdanie niż jedyne tu dopuszczalne! big_smile big_smile big_smile

Rozbawiłeś mnie Nowe Otwarcie big_smile  Przecież piszę, że styl wypowiedzi  smile  Tu na tym forum już od dawna nie ma sióstr samic, pewnie odeszły na męskie fora  ;P  big_smile
Wrednych bab jest całe mnóstwo, jeśli ci o to chodzi. Schemat na czasie i tyle.

507 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-11-05 09:31:24)

Odp: Kto powinien płacić w związku
Tamiraa napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

A założyłaś, że to wszystko jeden autor bo...? Znalazłaś wszystko na Wykopie czy gdzie tam? Czy też chce Ci się marnować czas na analizowanie stylu randoma  z neta i szukanie podobieństw po innych wątkach? Jeśli to ostatnie, to nie jesteś pierwsza która usiłuje się popisać detektywistycznym talentem; sam pamiętam kilkoro gamoni, którzy sobie ubzdurali na przykład że ja to jakiś świeży user (bo akurat nowy uderzył, jak ja wcześniej, w jakiś ich temat tabu).

Bo ten sam styl wypowiedzi i schemat czyli biedny misio i perfidna małpa - idealna prowokacja i miód na serca niektórych panów z tego forum, o czym świadczy ogromna liczba wyświetleń  big_smile

No nie wiem Tamiraa czy dobrze to interpretujesz.

Panowie z tego forum to wg mnie żaden wyjątkowy wycinek męskiej społeczności tylko raczej standardowi przedstawiciele.

Żyjemy w czasach gdy 30% malzenstw kończy sie rozwodem. Następne 30% zyje w gównianych związkach. Zmieniły się priorytety ludzi. Chca miec fajnie, wygodnie i po swojemu. Małżeństwo ma byc sielanka z uśmiechnięta rodzina z reklamy nivea. Jak tak nie jest to nastepny/następna. Wątki w ktorych faceci czują sie pokrzywdzeni/niezrozumiani będą popularne zarówno wśród członków tego forum jak i poza. To jedne z najbardziej chodliwych tematów bo problem jest powszechny.

Takim samym zainteresowaniem będą sie cieszyć wątki np. Czy mój facet stosuje wobec mnie przemoc ekonomiczna, czy naprawdę wszystko musi byc na mojej głowie, mój facet to len, mój mąż myśli tylko o seksie, mam kochającego wspierającego męża ale nie czuje pociagu do niego. Jego mamusia wtrąca się ciagle Itd itp.

508 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2025-11-05 09:44:08)

Odp: Kto powinien płacić w związku

Czy to fejkowy temat czy też nie, przyjemnie sobie pogaworzyć na takie tematy big_smile
Tym bardziej, że prawda czasami boli, kiedy się okazuje, że różni ludzie prezentują jednak rozmaite podejście do pewnych spraw smile a czyjaś wizja okazuje się nie być tą "jedyną słuszną".

Czy sytuacja przedstawiona w wątku wydaje się aż tak odrealniona? Chciałoby się wierzyć, że tak.. Życie bywa jednak brutalne smile Brutalne na tyle, że mimo upływu czasu i postępu, uświadamiamy sobie, że jednak odbiór społeczny problemów, z jakimi się spotykają w życiu obie płcie okazuje się całkowicie odmienny.
Ten wątek to potwierdza w całej rozciągłości.


Podziwiam niektóre osoby za ich niezachwianą wiarę we własne zdolności detektywistyczne: po kilku wypowiedziach mieć pewność, że facet to multikonto, tworzący wcześniej całą serię wątków..?
Kto by pomyślał.. Takie wywiadowcze talenty się marnują big_smile

509 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2025-11-05 09:34:47)

Odp: Kto powinien płacić w związku
Bert44 napisał/a:

.

Te problemy, które wymieniłeś już się raczej opatrzyły.
Masz rację, że problemy we współczesnym związku bywają takie i są częstsze rozwody, bo wreszcie nie żyjemy pod presją otoczenia, religii i nie wiem czego jeszcze.


Sama jestem ciekawa jakbyś zinterpretował powodzenie tego wątku.

510 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2025-11-05 09:40:38)

Odp: Kto powinien płacić w związku
Tamiraa napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Bo ten sam styl i ta sama melodia czyli biedny misio i perfidna małpa - idealna prowokacja i miód na serca niektórych panów z tego forum, o czym świadczy ogromna liczba wyświetleń  big_smile

Ano tak, zapomniałem że to forum Siostry Samice. I każda próba kwestionowania świętych praw kobiet oraz popierania jakichkolwiek wymagań wobec nich (przy jednoczesnym odwrotnym podejściu do facetów) musi oznaczać, że to pisze jeden facet. No przecież to musi pisać jeden facet, bo Wasza wizja jest "jedyniesłuszna" i logiczne, że tylko jeden facet może mieć inne zdanie niż jedyne tu dopuszczalne! big_smile big_smile big_smile

Rozbawiłeś mnie Nowe Otwarcie big_smile  Przecież piszę, że styl wypowiedzi  smile  Tu na tym forum już od dawna nie ma sióstr samic, pewnie odeszły na męskie fora  ;P  big_smile
Wrednych bab jest całe mnóstwo, jeśli ci o to chodzi. Schemat na czasie i tyle.

A ja Ci piszę, że dopiero co jakiś nowy został wzięty za mnie tylko dlatego, że przykopał w to samo tutejsze tabu co ja (i to mimo faktu, że w pewnych kwestiach posuwał się w rejony, które i ja potępiam). Tak, mam na myśli pseudo dewelopera. Więc analizę stylu często można o kant d... rozbić.

Zresztą nawet jeśli to troll, to postanowił (co słusznie zauważył Bert44) rozruszać dyskusję chodliwym tematem. Bo ludzie w takiej dyskusji wezmą udział z różnych powodów, także tylko po to by swoim zdaniem zaprotestować przeciw narzucanym przez środowisko niepisanym zbójeckim prawom, które mają z uczciwością niewiele wspólnego

511 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2025-11-05 09:38:08)

Odp: Kto powinien płacić w związku
bagienni_k napisał/a:

Czy to fejkowy temat czy też nie, przyjemnie sobie pogaworzyć na takie tematy big_smile
Tym bardziej, że prawda czasami boli, kiedy się okazuje, że różni ludzie prezentują jednak rozmaite podejście do pewnych spraw smile a czyjaś wizja okazuje się nie być tą "jedyną słuszną".

Czy sytuacja przedstawiona w wątku wydaje się aż tak odrealniona? Chciałoby się wierzyć, że nie.. Życie bywa jednak brutalne smile

Podziwiam niektóre osoby za ich niezachwianą wiarę we własne zdolności detektywistyczne: po kilku wypowiedziach mieć pewność, że facet to multikonto, tworzący wcześniej całą serię wątków..?
Kto by pomyślał.. Takie wywiadowcze talenty się marnują big_smile

Ja nie mam takich talentów, przecież sama brałam udział w dyskusji big_smile

Pytasz czy sytuacja odrealniona - życie potrafi tak zaskakiwać, że podobno nieraz ubarwiane są różne sytuacje, żeby stały się wiarygodne.

512

Odp: Kto powinien płacić w związku
Nowe_otwarcie napisał/a:

A ja Ci piszę, że dopiero co jakiś nowy został wzięty za mnie tylko dlatego, że przykopał w to samo tutejsze tabu co ja (i to mimo faktu, że w pewnych kwestiach posuwał się w rejony, które i ja potępiam). Tak, mam na myśli pseudo dewelopera wink

No, tak. Przecież ja też tu byłam wzięta za kogoś innego. To chyba jednorazowe było?

513

Odp: Kto powinien płacić w związku

To, że życie nas zaskakuje niemal na każdym kroku, to nie ulega wątpliwości. Forum jednak pokazuje, jak w danym momencie stykamy się z określoną kombinacją sytuacji i zjawisk, jakiej do tej pory sami nie doświadczyliśmy. Ja tutaj pierwszy raz zetknąłem się np. z wypowiedzią kobiety, która świadomie zrezygnowała z macierzyństwa. Wiem, trochę nie na temat smile Zwracam uwagę jednak na fakt, kiedy to w realu czasami istnieje dużo mniejsza szansa na spotkanie kogoś zupełnie nie z naszej ligi/świata, niż tutaj, w sieci. Wydaje się to oczywiste, ale jednak pewne różnice co do wizji idealnego świata/związku się ścierają, czasami dość mocno smile

Rozważając taką sytuację, jak w wątku, myślę, że w rzeczywistości taki związek skończyłby się dużo szybciej niż by się zaczął. Osobiście jest mi zdecydowanie bliżej do podejścia, prezentowanego przez Autora, więc nie sądzę nawet, że na taką dziewczynę sam bym trafił - poruszamy się w różnych przestrzeniach big_smile Nie znam żadnej osoby przed 30stką, która inwestuje w nieruchomości, mając przynajmniej dwa mieszkania na własność big_smile Wiem doskonale, że zarówno styl życia, obszar zainteresowań czy charakter takiej osoby(związany z podejściem do związku), delikatnie mówiąc, mi nie podejdzie smile

Wychowanie, wpojone zasady oraz stan posiadania wpływają na podejście do życia czy stosunek do drugiego człowieka, w tym potencjalnego partnera. Jeśli jakimś cudem w ogóle by doszło do zawarcia takiej znajomości, sam bym się ewakuował jeszcze wcześniej niż Autor.

514

Odp: Kto powinien płacić w związku
Tamiraa napisał/a:

Te problemy, które wymieniłeś już się raczej opatrzyły.
Masz rację, że problemy we współczesnym związku bywają takie i są częstsze rozwody, bo wreszcie nie żyjemy pod presją otoczenia, religii i nie wiem czego jeszcze.


Sama jestem ciekawa jakbyś zinterpretował powodzenie tego wątku.


Się wcisnę z odpowiedzią;)

Mechanizm jest cały czas ten sam- dotknąć delikatnej sfery, która wywołuje emocje. Jak w tym przypadku, poczucie krzywdy i niesprawiedliwości, albo oburzenie bo gość ma wymagania.

To się szczególnie sprawdza w sprawach damsko- męskich, choć polityka i religia też nieźle grzeją.
My, jako odrębne płcie, które działają na siebie w określony sposób, jesteśmy dla siebie nawzajem źródłem wielu emocji. One często gdzieś są cały czas schowane, wyparte i w stosownej chwili znajdują ujście.
Do tego schematy społeczne i programy, z których każdy próbuje inaczej podawać receptę na to jak być powinno, a jest ich od jakieś czasu więcej niż kiedykolwiek, stare miesza się z nowym. A my to w sobie nosimy i w takich sytuacjach konfrontujemy.

Od jakiegoś czasu wojna płci. Kiedyś, przez setki czy tysiące lat schemat był podobny. Duży nacisk kładzie się na pokazanie w tym schemacie krzywd kobiety. Bardzo rzadko pokazuje się, że facet też nie miał zbyt wiele do gadania, choć na pewno mógł więcej. W swoim wąskim zakresie, zależnym od drabiny społecznej.

Od jakiegoś czasu jest silna tendencja, by ukazywać kobiece krzywdy i im przeciwdziałać.
Dochodzi do takich kuriozalnych sytuacji, że w części planety kobieta jest traktowana gorzej niż u nas w śreniowieczu, nikt im nie pomaga a same nic nie mogą, a w innej części zawzięcie walczy o swoje prawa, których obiektywnie już ma więcej niż mężczyźni (wiek emerytalny, itp itd)

Ta druga postawa zaczyna wzbudzać sprzeciw, bo mężczyźni zaczynają coraz wyraźniej widzieć, że coś tu nie gra. Zaczyna się asymetria, ale w drugą stronę.
Od dzisiejszego faceta wymaga się, by ogarniał jak jego dziadek, był sprawczy i męski, zdobywał, czyli stał w swojej tradycyjnej męskiej roli, a jednocześnie stawał się bardziej miękki, wpisywał w te wszystkie nowoczesne koncepcje, wymagania. W pracy i poza domem wojownik, ktory w domu zakłada fartuszek i zmywa naczynia z oseskami uwiązanymi u nogi, kiedy w tym czasie jego kobieta 'się realizuje".

Oczywiście przejaskrawiam, jednak z grubsza to pokazuje sytuację. Tak nie było nigdy w historii świata, tyle różnych, czasem skrajnych pomysłów na życie i wolność* w ich wyborze, przynajmniej w naszej części globu.
Gubimy się w tym.

Efekt, jak w tym temacie. Mamy bohatera, od którego oczekuje się tradycyjnej postawy mężczyzny, ale nie daje w zamian tradycyjnych korzyści.
Gość to widzi i chce w bardziej nowoczesny sposób, ale z drugiej strony dostaje opór i niezrozumienie. Prawdopodobnie nie będą umieli pogodzić różnych koncepcji.
Choć u niego wydaje się to jasne, on się może wpisać w jedną lub w drugą, byle też coś dostawać.
Ona chce czerpać z obu, jest skupiona tylko na sobie.


To już nawet nie jest istotne, fejk czy nie fejk. Takie rzeczy są codziennością w zachodniej półkuli, gdzie mieszają się różne możliwości i różne interesy.

Dobrze sobie poczytać i wysondować, co tam komu w głowie. Jak się ocenia innych, wg jakich kryteriów i podstaw.

"Wyższa liga";)   XDD



*wolność o tyle, o ile ktoś umie się odciąć od nachalnej propagandy, próbującej nam wmówić jak mamy myśleć i jak mamy żyć.

515

Odp: Kto powinien płacić w związku

Sfera jak najbardziej delikatna, jedna z wielu zresztą, jakie nieraz zostały tutaj poruszane smile

Mamy dwa kompletnie różne światy, które się ze sobą spotykają a nawet czasami ścierają, bywa, że dość mocno. Z jednej strony problemem dla niektórych jest to, że facet wypomina te nieszczęsne bilety do kina, jakby to była nie wiadomo jaka suma. Fakt, to nie jest jeszcze trwały związek czy tym bardziej życie razem, więc " o co tyle krzyku?" "Facet powinien się postarać, wykazać się kreatywnością, aby zaimponować kobiecie a jednocześnie nie powinien na razie niczego oczekiwać w zamian.
Druga strona specjalnie temu nie zaprzecza, ale jednocześnie przytacza ważną kwestię, dotyczącą zaangażowania po drugiej stronie, podejścia do partnera i chęci, aby okazać choć odrobinę wzajemności. Błąd! Napotyka ścianę w postaci braku reakcji na swoje argumenty, gdyż według oponenta wystarczającą nagrodą i satysfakcją dla strony aktywnej w tym układzie, ma być właśnie owa aktywność w postaci czasu czy środków, poświęcanych tej stronie, która bierze.
Swoiste poczucie sprawiedliwości, zgodne z własną wizją świata a jakże odrębne od podejścia tej drugiej osoby smile

Ogień i woda, które razem nie mają prawa przetrwać..

516

Odp: Kto powinien płacić w związku
bagienni_k napisał/a:

Czy to fejkowy temat czy też nie, przyjemnie sobie pogaworzyć na takie tematy big_smile
Tym bardziej, że prawda czasami boli, kiedy się okazuje, że różni ludzie prezentują jednak rozmaite podejście do pewnych spraw smile a czyjaś wizja okazuje się nie być tą "jedyną słuszną".

Czy sytuacja przedstawiona w wątku wydaje się aż tak odrealniona? Chciałoby się wierzyć, że tak.. Życie bywa jednak brutalne smile Brutalne na tyle, że mimo upływu czasu i postępu, uświadamiamy sobie, że jednak odbiór społeczny problemów, z jakimi się spotykają w życiu obie płcie okazuje się całkowicie odmienny.
Ten wątek to potwierdza w całej rozciągłości.


Podziwiam niektóre osoby za ich niezachwianą wiarę we własne zdolności detektywistyczne: po kilku wypowiedziach mieć pewność, że facet to multikonto, tworzący wcześniej całą serię wątków..?
Kto by pomyślał.. Takie wywiadowcze talenty się marnują big_smile

Od początku wątek wydawał się mało wiarygodny, ale jak piszesz można było podyskutować na ten temat, a burzy się gwiazda znana głównie z fejkowych wątków tongue

517

Odp: Kto powinien płacić w związku

Autor pojawił się nagle w trakcie dyskusji i zaczął zapewniać, że wcale nie chodzi mu o pieniądze ani o płacenie. Jednak temat wątku brzmi: "Kto powinien płacić w związku", a w pierwszych zdaniach swojego postu porusza różnicę w wysokości zarobków pomiędzy nim a dziewczyną. Mówi także o kwestiach związanych z finansami, określając ją mianem "materialistki". Dodatkowo, temat skupia się na tym, jak bardzo jest bogata i jaki ma stosunek do pieniędzy, ale... nie, nie, problem wcale nie dotyczy pieniędzy big_smile.

518

Odp: Kto powinien płacić w związku
KoralinaJones napisał/a:

Autor pojawił się nagle w trakcie dyskusji i zaczął zapewniać, że wcale nie chodzi mu o pieniądze ani o płacenie. Jednak temat wątku brzmi: "Kto powinien płacić w związku", a w pierwszych zdaniach swojego postu porusza różnicę w wysokości zarobków pomiędzy nim a dziewczyną. Mówi także o kwestiach związanych z finansami, określając ją mianem "materialistki". Dodatkowo, temat skupia się na tym, jak bardzo jest bogata i jaki ma stosunek do pieniędzy, ale... nie, nie, problem wcale nie dotyczy pieniędzy big_smile.

Bo problem dotyczył "materializmu" big_smile

519

Odp: Kto powinien płacić w związku
paslawek napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Autor pojawił się nagle w trakcie dyskusji i zaczął zapewniać, że wcale nie chodzi mu o pieniądze ani o płacenie. Jednak temat wątku brzmi: "Kto powinien płacić w związku", a w pierwszych zdaniach swojego postu porusza różnicę w wysokości zarobków pomiędzy nim a dziewczyną. Mówi także o kwestiach związanych z finansami, określając ją mianem "materialistki". Dodatkowo, temat skupia się na tym, jak bardzo jest bogata i jaki ma stosunek do pieniędzy, ale... nie, nie, problem wcale nie dotyczy pieniędzy big_smile.

Bo problem dotyczył "materializmu" big_smile

E tam. Ten temat ma tak naprawdę drugie dno - nowoczesne randkowanie – chyba najwyższy czas, by każda dziewczyna zaczęła płacić facetowi za to, że w ogóle zaprosił ją na randkę big_smile. Koniec z tymi archaicznymi zasadami! Nowoczesna dziewczyna nie czeka na romantyczne gesty – ona je docenia... w formie zapłaty big_smile.

520

Odp: Kto powinien płacić w związku

To tak z innej, ale tu poruszanej beczki wolności. smile
Od jakiegoś czasu oglądam pewnego podróżnika, który wśród wielu podróży trafił do Kambodży i tam zrobił sobie bazę wypadową. Z różnych przyczyn, ale jednią z nich jest wolność, głównie ta gospodarcza, z co za tym idzie styl życia człowieka. Dom zbudował na 3 kartkach pozwoleń w 6 miesięcy. Na ulicach można sprzedawać różne towary. A jego sąsiedzi, gdy zarobią trochę kasy, świętują po kilka dni, robiąc dość intensywne imprezy. 
A ja w TV trafiłem na informację, że w Polsce na 1 listopada straże miejskie dokonywały skrupulatnych kontroli czy sprzedający znicze i kwiaty - mają certyfikaty i opłacone pozwolenia na sprzedaż. O zbudowaniu domu w 6 miesięcy, to możemy zapomnieć. Jesteśmy obciążeni całą masą podatków i opłat. Chyba to poszło za daleko.

Posty [ 456 do 520 z 948 ]

Strony Poprzednia 1 … 6 7 8 9 10 … 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kto powinien płacić w związku

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026