Piszę z problemem który dokucza mi coraz bardziej a nie wiem jak rozmawiać o tym z moją dziewczyną.
Jesteśmy parą od pół roku.
Zakochałem się można powiedzieć od pierwszego wejrzenia.
Moja dziewczyna ma 28 lat. Jest bardzo atrakcyjna, wykształcona i ma świetną pracę.
Generalnie robi karierę. Jest bardzo ekscentryczna.
Pochodzi z dosyć dobrze sytuowanej rodziny. Rodzice mieszkają zą granicą.
Jestem starszy o 3 lata. Poznaliśmy się trochę przypadkiem. Wydawało się jednak że od razu wpadliśmy sobie w oko.
Zaczęliśmy się spotykać.
Poznaliśmy dosyć szybko swoje rodziny.
Nawiązałem świetną relację z jej rodzicami.
Pomogłem im w drobnych rzeczach organizacyjnych. Doskonale nam się rozmawia.
Z miesiąca na miesiąc spędzamy coraz więcej czasu razem. Spotykamy się zarówno u niej jak i u mnie. Często wychodzimy na miasto, jeździmy gdzieś w weekendy, byliśmy na wakacjach.
Ogólnie wszystko jest super.
Oprócz jednego.
Jest problem z seksem. Właściwie to z brakiem namiętności ze strony partnerki.
Czuję się coraz częściej pomijany.
Ona strasznie mi się podoba. Bardzo mnie podnieca. Zaczynam się jednak zastanawiać czy podobnie jest w drugą stronę.
Jestem wysokim facetem 1,86 wzrostu, szczupły , zdrowy , zadbany o miłej aparycji . Generalnie dbam o wygląd, staram się dobrze ubierać. Jeżdżę na rowerze, biegam.
Mam także dobrą pracę. Mam swoje pasje.
Jestem stabilnym, uczciwym człowiekiem.
W łóżku jednak nie widzę zaangażowania ze strony dziewczyny w sumie może poza pierwszym miesiącem. Z czasem jest coraz gorszej.
Ja staram się żeby było jej jak najlepiej. Prowadzę długą grę wstępną, w zasadzie stosuje pieszczoty całego ciała, widzę że wszystko to ogromnie ją podnieca. Zaspokajam ją ustami i językiem. Bez problemu osiąga orgazm. Czasem nawet dwa czy trzy. Jest jej naprawdę dobrze i to świetnie widać.
Niestety zupełnie inaczej jest w drugą stronę.
Ona raczej nigdy nie inicjuje niczego. Tak, całuje mnie w usta sama z siebie i przytula się ale nic poza tym.
Zdarzało się już parę razy że seks kończył się tym iż ja nie dochodziłem. Po prostu ona osiągała orgazm i koniec. Leżała chwilę na łóżku i szła do łazienki.
Ogólnie seks kończy się na jednym zbliżeniu. Potem ona bierze prysznic i idzie spać.
Po seksie nawet nie leżymy zbyt długo razem . Mało jest tej bliskości.
Wczoraj była podobna sytuacja. Byliśmy w kinie i na kolacji. Wróciliśmy do mieszkania. Kochaliśmy się. Doprowadziłem ją do orgazmu oralnie . Potem drugi raz podczas penetracji. Problem w tym że ja nie zdąrzyłem dojść...
Stwierdziła że jest zmęczona.
Mogła chociaż spróbować ręką... sam nie wiem. Poświęcić chwilę.
Praktycznie nigdy nie odwzajemnia seksu oralnego .
Może trzy czy cztery razy przez pół roku.
Jakiś czas temu wspomniała że docenia iż nie zmuszam jej do tego ponieważ uważa że mam w związku z tym do niej szacunek.
Trochę byłem skonsternowany...
To znaczy że kiedy ja ją zaspokajam i ona ma orgazmu to ja nie mam szacunku do samego siebie ?
Powtarza że mnie kocha ale w łóżku średnio to widać.
Naprawdę to mega frustrujące kiedy kochasz się z kobietą i nie możesz osiągnąć satysfakcji.
Zaczynam odczuwać dyskomfort.
Boje się że nabawię się jakiejś blokady. Zastanawiam się co jest ze mną nie tak.
Czuję że nie pociągam jej i nie podniecam odpowiednio.
Wiem z kim spotykała się wcześniej.
Była wcześniej trzy lata w związku z instruktorem tańca. Mega przystojny facet.
Byli nawet podobno zaręczeni ale nie wytrzymała przez jego kontakty z innymi kobietami.
5 lat temu pracując w Portugalii mieszkała i była z Turkiem z którym tam pracowała. Odnalazłem tego człowieka w internecie. Oczywiście bardzo przystojny. Uroda typowo serialowa.
Na początku naszej znajomości wspomniała że jest ciekawa jakbym wyglądał z zarostem na twarzy. Ja mam gładką twarz.
Po czasie zrozumiałem że tak właśnie wyglądali jej partnerzy.
Wpadam powoli w kompleksy.
Czuję że coś jest nie tak.
Strasznie źle to na mnie działa.
Nie wiem co robić.
Jak z nią porozmawiać ?
Zastanawiam się czy nie jestem tylko z braku laku... Lekarstwem na nieudane związki.
Czy to nie presja ze strony rodziców żeby w końcu usiadła na miejscu i poznała kogoś stabilnego z kim można założyć rodzinę.