netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Brak rozmów i spotkań...

47 odpowiedzi1 162 wyświetleniazałożony przez tombstone33, 21.09.2025

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Brak rozmów i spotkań...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 48 ]

1

Temat: Brak rozmów i spotkań...

Od mniej więcej początku września zauważyłem że mój związek z dziewczyną jakby przechodzi jakiś kryzys.
Dodam że znamy się 1,5 roku i planowaliśmy w najbliższych miesiącach zamieszkanie razem.
Rozmawiamy ostatnio coraz mniej. W ciągu dnia wiadomo praca ale dawniej potrafiliśmy wymieniać chociaż krótkie wiadomości.
Teraz ograniczamy się do ' dzień dobry' czy 'miłego dnia' . Kiedy ja coś napiszę nie ma reakcji lub jest po paru godzinach. Wieczorami ona także rzadko kiedy ma czas. Głównie z jej strony sprowadza się do zdawania relacji z pracy. Często zdarza się ostatnio że jakieś uczuciowe tematy poruszane przeze mnie nie są zauważane albo reaguje delikatnie nie rozwijając tematu.  Nie kończymy rozmowy. W trakcie jest ' dobranoc ' a i to nie zawsze.
Dawniej aż tak nie było.
Jeszcze pod koniec sierpnia gdy rozmawialiśmy o tym że chcemy mieszkać razem, kochamy się i chcielibyśmy docelowo założyć rodzinę czułem że wszystko jest w porządku. Sama poruszała istotne kwestie. Widziałem zaangażowanie .
Teraz nie widzieliśmy się ponad tydzień.
W ubiegły weekend była zmęczona po intensywnym tygodniu i musiała odpocząć.
Zrozumiałem bo wiem że akurat wtedy spadło jej dużo rzeczy w pracy.
W ten weekend chyba też już się nie zobaczymy.
Zaczęło się w środku tygodnia gdy powiedziała że kiepsko się czuje.
Katar , ból głowy i ogólne zmęczenie.  W międzyczasie miała problem z autem. Nie chciała żebym przyjechał. Zaproponowałem że jej to załatwię. Nie chciała i zrobiła sama. Jeździła do warsztatu itp. mimo pracy i tego przeziębienia. Pracowała normalnie do końca tygodnia. Nie chodziła do lekarza.
Pisałem często jak się czuje itp. odpowiedzi były bardzo zdawkowe. Mało rozmowy.
Dopytywałem co dokładnie i czy mogę pomóc. Nic z tego.
Powiedziała że może odpocznie w sobotę i stanie na nogi.
Wiem że był wczoraj u niej brat . Nawet napisała że zjedli razem posiłek.
Zapraszałem ją dziś na obiad. W ostateczności napisałem że mogę zawieźć jej do domu.
Widzę że reakcja jest taka że raczej nie.
Podobno wciąż ma katar i jest osłabiona.
Nie miała żadnej gorączki itp.
Tylko dla mnie to żaden problem.
Jeżeli się kochamy i chcemy mieszkać razem to jakim problemem jest przeziębienie ?
Mieszkając razem przecież każde z nas będzie kiedyś chorować i co wtedy ? To drugie ucieknie z domu ?
Nie rozumiem tego.
Chodzi o to że nie widzimy się dwa tygodnie.
To nie jest żadna ciężka choroba.
Dziwne to wszystko.

Dosłownie nie cały miesiąc po tym kiedy mówi że kocha i chce wspólnej przyszłości.

2

Odp: Brak rozmów i spotkań...
tombstone33 napisał/a:

Od mniej więcej początku września zauważyłem że mój związek z dziewczyną jakby przechodzi jakiś kryzys.
Dodam że znamy się 1,5 roku i planowaliśmy w najbliższych miesiącach zamieszkanie razem.
Rozmawiamy ostatnio coraz mniej. W ciągu dnia wiadomo praca ale dawniej potrafiliśmy wymieniać chociaż krótkie wiadomości.
Teraz ograniczamy się do ' dzień dobry' czy 'miłego dnia' . Kiedy ja coś napiszę nie ma reakcji lub jest po paru godzinach. Wieczorami ona także rzadko kiedy ma czas. Głównie z jej strony sprowadza się do zdawania relacji z pracy. Często zdarza się ostatnio że jakieś uczuciowe tematy poruszane przeze mnie nie są zauważane albo reaguje delikatnie nie rozwijając tematu.  Nie kończymy rozmowy. W trakcie jest ' dobranoc ' a i to nie zawsze.
Dawniej aż tak nie było.
Jeszcze pod koniec sierpnia gdy rozmawialiśmy o tym że chcemy mieszkać razem, kochamy się i chcielibyśmy docelowo założyć rodzinę czułem że wszystko jest w porządku. Sama poruszała istotne kwestie. Widziałem zaangażowanie .
Teraz nie widzieliśmy się ponad tydzień.
W ubiegły weekend była zmęczona po intensywnym tygodniu i musiała odpocząć.
Zrozumiałem bo wiem że akurat wtedy spadło jej dużo rzeczy w pracy.
W ten weekend chyba też już się nie zobaczymy.
Zaczęło się w środku tygodnia gdy powiedziała że kiepsko się czuje.
Katar , ból głowy i ogólne zmęczenie.  W międzyczasie miała problem z autem. Nie chciała żebym przyjechał. Zaproponowałem że jej to załatwię. Nie chciała i zrobiła sama. Jeździła do warsztatu itp. mimo pracy i tego przeziębienia. Pracowała normalnie do końca tygodnia. Nie chodziła do lekarza.
Pisałem często jak się czuje itp. odpowiedzi były bardzo zdawkowe. Mało rozmowy.
Dopytywałem co dokładnie i czy mogę pomóc. Nic z tego.
Powiedziała że może odpocznie w sobotę i stanie na nogi.
Wiem że był wczoraj u niej brat . Nawet napisała że zjedli razem posiłek.
Zapraszałem ją dziś na obiad. W ostateczności napisałem że mogę zawieźć jej do domu.
Widzę że reakcja jest taka że raczej nie.
Podobno wciąż ma katar i jest osłabiona.
Nie miała żadnej gorączki itp.
Tylko dla mnie to żaden problem.
Jeżeli się kochamy i chcemy mieszkać razem to jakim problemem jest przeziębienie ?
Mieszkając razem przecież każde z nas będzie kiedyś chorować i co wtedy ? To drugie ucieknie z domu ?
Nie rozumiem tego.
Chodzi o to że nie widzimy się dwa tygodnie.
To nie jest żadna ciężka choroba.
Dziwne to wszystko.

Dosłownie nie cały miesiąc po tym kiedy mówi że kocha i chce wspólnej przyszłości.

Wygląda jakby się wycofywała z tej relacji.
Doszła do wniosku, jak już miało dojść do wspólnego mieszkania, że to jednak nie jest to, nie za bardzo widzi z tobą przyszłość i nie ma odwagi tego powiedzieć wprost.

3

Odp: Brak rozmów i spotkań...
wieka napisał/a:

Wygląda jakby się wycofywała z tej relacji.
Doszła do wniosku, jak już miało dojść do wspólnego mieszkania, że to jednak nie jest to, nie za bardzo widzi z tobą przyszłość i nie ma odwagi tego powiedzieć wprost.


Raczej jest ktoś na boku i wspólne zamieszkanie utrudniałoby jej spotkania.

4

Odp: Brak rozmów i spotkań...

Na boku nie ma nikogo. Nie sądzę żeby tak było.
Z tematem mieszkania można powiedzieć nawet że to ona wyszła bardziej niż ja. Choć oczywiście razem byliśmy na tak.
Żeby był ktoś na boku to musiałaby przynajmniej mieć trochę czasu a ona nie ma go nigdy

5

Odp: Brak rozmów i spotkań...
tombstone33 napisał/a:

Na boku nie ma nikogo. Nie sądzę żeby tak było.
Z tematem mieszkania można powiedzieć nawet że to ona wyszła bardziej niż ja. Choć oczywiście razem byliśmy na tak.
Żeby był ktoś na boku to musiałaby przynajmniej mieć trochę czasu a ona nie ma go nigdy


Nigdy to ona go nie ma dla ciebie. Nie widziałeś jej x czasu, odpowiada ci zdawkowo i dziwnym trafem nabrała dystansu jak mieliście akurat razem zamieszkać. Dodaj chłopie dwa do dwóch.

Zapamiętaj - chory człowiek, czy w trudnym położeniu ZAWSZE szuka wsparcia bliskiej osoby. Jak w takiej sytuacji robi wymówki to zawsze jest tego drugie dno.

6

Odp: Brak rozmów i spotkań...

Tego związku już nie ma, zostałeś z niego eksmitowany, tylko jeszcze tego nie wiesz. Zapewne panna ma na oku już inny obiekt.

7

Odp: Brak rozmów i spotkań...

Wygląda jakby chciała się wymiksować nie tylko ze wspólnego zamieszkania....

8

Odp: Brak rozmów i spotkań...

Gorszy dzień. Więc wyleje swoje pikne samopoczucie.

Kolego unikaj w życiu nieogranietych graczy. Jest zwykła rzecza ze zwiazek moze nie sie nie udać. Jeśli ktoś jest z kims w związku, jest intymność, bliskosc, szczerość, bzykanie a potem coś się psuje i ta osoba nie  ma na tyle szacunku do drugiej zeby powiedziec: "słuchaj czuje ze z tego nic nie bedzie, przykro mi ale nie uda nam sie l" tylko w chodzi w gierki p.t. domysl sie to spie...laj z tego układu. Nie trać zycia na ludzi którzy nie mogą wejść w chwilowy  dyskomfort i szczerze porozmawiać o trudnych rzeczach. Szkoda zycia na takie osobniki. Olej to - ona nie potrafi rozmawiac, nie ma na tyle szacunku zeby osobie z którą jest (byla?) szczerze powiedziec co jest nie tak. Olej, olej, olej. Idź w swoja stronę znajdź kogos kontaktowego. Z daleka od ludzi nie umiejących szczerze rozmawiac

9

Odp: Brak rozmów i spotkań...
tombstone33 napisał/a:

Na boku nie ma nikogo. Nie sądzę żeby tak było.
Z tematem mieszkania można powiedzieć nawet że to ona wyszła bardziej niż ja. Choć oczywiście razem byliśmy na tak.
Żeby był ktoś na boku to musiałaby przynajmniej mieć trochę czasu a ona nie ma go nigdy

Ma czy nie ma, wiesz tylko to co ci mówi, co nie musi być prawdą, ważne, że ciebie olewa.
Takie zachowanie jest charakterystyczne dla zauroczenia się innym, więc jak najbardziej to trzeba brać pod uwagę.

10

Odp: Brak rozmów i spotkań...
Bert44 napisał/a:

Gorszy dzień. Więc wyleje swoje pikne samopoczucie.

Kolego unikaj w życiu nieogranietych graczy. Jest zwykła rzecza ze zwiazek moze nie sie nie udać. Jeśli ktoś jest z kims w związku, jest intymność, bliskosc, szczerość, bzykanie a potem coś się psuje i ta osoba nie  ma na tyle szacunku do drugiej zeby powiedziec: "słuchaj czuje ze z tego nic nie bedzie, przykro mi ale nie uda nam sie l" tylko w chodzi w gierki p.t. domysl sie to spie...laj z tego układu. Nie trać zycia na ludzi którzy nie mogą wejść w chwilowy  dyskomfort i szczerze porozmawiać o trudnych rzeczach. Szkoda zycia na takie osobniki. Olej to - ona nie potrafi rozmawiac, nie ma na tyle szacunku zeby osobie z którą jest (byla?) szczerze powiedziec co jest nie tak. Olej, olej, olej. Idź w swoja stronę znajdź kogos kontaktowego. Z daleka od ludzi nie umiejących szczerze rozmawiac

Czy tu była bliskość? Wątpię.

11

Odp: Brak rozmów i spotkań...

Jakaś tam jednak była. A przynajmniej tak mu się wydawało.


Jak czytam/widzę takie sytuacje to mam takie "kolejny co był tylko na przeczekanie".

12

Odp: Brak rozmów i spotkań...
Bert44 napisał/a:

Gorszy dzień. Więc wyleje swoje pikne samopoczucie.

Kolego unikaj w życiu nieogranietych graczy. Jest zwykła rzecza ze zwiazek moze nie sie nie udać. Jeśli ktoś jest z kims w związku, jest intymność, bliskosc, szczerość, bzykanie a potem coś się psuje i ta osoba nie  ma na tyle szacunku do drugiej zeby powiedziec: "słuchaj czuje ze z tego nic nie bedzie, przykro mi ale nie uda nam sie l" tylko w chodzi w gierki p.t. domysl sie to spie...laj z tego układu. Nie trać zycia na ludzi którzy nie mogą wejść w chwilowy  dyskomfort i szczerze porozmawiać o trudnych rzeczach. Szkoda zycia na takie osobniki. Olej to - ona nie potrafi rozmawiac, nie ma na tyle szacunku zeby osobie z którą jest (byla?) szczerze powiedziec co jest nie tak. Olej, olej, olej. Idź w swoja stronę znajdź kogos kontaktowego. Z daleka od ludzi nie umiejących szczerze rozmawiac

Nie wiem czy to jest kwestia szacunku, wątpię czy to można mówić o tym, bardziej o dyskomforcie tłumaczenia się, braku odwagi, bo wie się, że robi się tej osobie krzywdę i może ma poczucie winy, nie wie jak to rozegrać, naprawdę muszą to być trudne dylematy. Trzeba brać pod uwagę że druga strona będzie oczekiwania wyjaśnień bez końca, będzie przekonywała do bycia razem, do tego może potraktować „z buta”itp.
Dobrze się mówi, jak się stoi z boku, tak jak uważamy, że najpierw się powinno z kimś zerwać dopiero nawiązywać relacje z innym, ale jakbyśmy znaleźli się w tej sytuacji, to wątpię żebyśmy też tak się zachowali, choć tak nam się wydaje. Dlatego często zdrada jest tą kroplą która definitywnie przelewa czarę goryczy…i to dopiero jak wyjdzie na wierzch tongue
A szczególnie faceci nie lubią się tłumaczyć, nawet potrafią odejść bez słowa albo zerwać SMSem, może kobiety też nie wiem, więc ja już się niczemu nie dziwię.

13

Odp: Brak rozmów i spotkań...
Solaris napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Gorszy dzień. Więc wyleje swoje pikne samopoczucie.

Kolego unikaj w życiu nieogranietych graczy. Jest zwykła rzecza ze zwiazek moze nie sie nie udać. Jeśli ktoś jest z kims w związku, jest intymność, bliskosc, szczerość, bzykanie a potem coś się psuje i ta osoba nie  ma na tyle szacunku do drugiej zeby powiedziec: "słuchaj czuje ze z tego nic nie bedzie, przykro mi ale nie uda nam sie l" tylko w chodzi w gierki p.t. domysl sie to spie...laj z tego układu. Nie trać zycia na ludzi którzy nie mogą wejść w chwilowy  dyskomfort i szczerze porozmawiać o trudnych rzeczach. Szkoda zycia na takie osobniki. Olej to - ona nie potrafi rozmawiac, nie ma na tyle szacunku zeby osobie z którą jest (byla?) szczerze powiedziec co jest nie tak. Olej, olej, olej. Idź w swoja stronę znajdź kogos kontaktowego. Z daleka od ludzi nie umiejących szczerze rozmawiac

Czy tu była bliskość? Wątpię.

Nawet jak nie było to byla proba budowy zwiazku. To wystarczy zeby z drugiej strony głupka nie robic

14

Odp: Brak rozmów i spotkań...
wieka napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Gorszy dzień. Więc wyleje swoje pikne samopoczucie.

Kolego unikaj w życiu nieogranietych graczy. Jest zwykła rzecza ze zwiazek moze nie sie nie udać. Jeśli ktoś jest z kims w związku, jest intymność, bliskosc, szczerość, bzykanie a potem coś się psuje i ta osoba nie  ma na tyle szacunku do drugiej zeby powiedziec: "słuchaj czuje ze z tego nic nie bedzie, przykro mi ale nie uda nam sie l" tylko w chodzi w gierki p.t. domysl sie to spie...laj z tego układu. Nie trać zycia na ludzi którzy nie mogą wejść w chwilowy  dyskomfort i szczerze porozmawiać o trudnych rzeczach. Szkoda zycia na takie osobniki. Olej to - ona nie potrafi rozmawiac, nie ma na tyle szacunku zeby osobie z którą jest (byla?) szczerze powiedziec co jest nie tak. Olej, olej, olej. Idź w swoja stronę znajdź kogos kontaktowego. Z daleka od ludzi nie umiejących szczerze rozmawiac

Nie wiem czy to jest kwestia szacunku, wątpię czy to można mówić o tym, bardziej o dyskomforcie tłumaczenia się, braku odwagi, bo wie się, że robi się tej osobie krzywdę i może ma poczucie winy, nie wie jak to rozegrać, naprawdę muszą to być trudne dylematy. Trzeba brać pod uwagę że druga strona będzie oczekiwania wyjaśnień bez końca, będzie przekonywała do bycia razem, do tego może potraktować „z buta”itp.
Dobrze się mówi, jak się stoi z boku, tak jak uważamy, że najpierw się powinno z kimś zerwać dopiero nawiązywać relacje z innym, ale jakbyśmy znaleźli się w tej sytuacji, to wątpię żebyśmy też tak się zachowali, choć tak nam się wydaje. Dlatego często zdrada jest tą kroplą która definitywnie przelewa czarę goryczy…i to dopiero jak wyjdzie na wierzch tongue
A szczególnie faceci nie lubią się tłumaczyć, nawet potrafią odejść bez słowa albo zerwać SMSem, może kobiety też nie wiem, więc ja już się niczemu nie dziwię.

Nie wiem czy o szacunek chodzi. Czy o cos innego. To bez znaczenia. W cholere osób ktore np. randkuja i nagle znikają. Albo coś im sie w zwiazku nie uklada to nie rozmawiają tylko stosują domyśl sie. Czuć ze cos nie tak ale o tym sie nie rozmawia. Dla dobra drugiej strony bo będzie jej przykro? No trudno ale to szczere i prawdziwe  a jak sobie druga strona z tym da radę to juz jej problem. Zreszta temat u kumpla z wczoraj. Coś im sie nie układało. Czuł, próbował rozmawiac. Wczoraj wyszło ze panna ma romans. To jest gówniane poinformowanie ze cos nie dziala. Nagle nauczyła sie rozmawiac i poinformowała go wczoraj dlaczego jest zjebem i nie spełniał jej oczekiwań. Piękne zakończenie zwiazku

15

Odp: Brak rozmów i spotkań...
wieka napisał/a:

Dobrze się mówi, jak się stoi z boku, tak jak uważamy, że najpierw się powinno z kimś zerwać dopiero nawiązywać relacje z innym, ale jakbyśmy znaleźli się w tej sytuacji, to wątpię żebyśmy też tak się zachowali, choć tak nam się wydaje.

Nie nie no wieka, proszę cię - nie róbmy kurwy z logiki. Bert dobrze napisał, że to brak elementarnego szacunku. Byłem kilka razy w takiej sytuacji, że wiedziałem, że nic z tego nie będzie i nie miałem oporów powiedzieć o tym otwarcie i to - wbrew pozorom - szybko kończyło temat.

16

Odp: Brak rozmów i spotkań...
Jack Sparrow napisał/a:

Jakaś tam jednak była. A przynajmniej tak mu się wydawało.


Jak czytam/widzę takie sytuacje to mam takie "kolejny co był tylko na przeczekanie".

To, że ludzie się spotykają 1,5 roku i sypiają ze sobą nie znaczy, ze zbudowali jakąkolwiek bliskość.  Choć seks jest oczywiście ważny, bo to trochę taki papierek lakmusowy związku. I nie mam tu na myśli seksu jako tylko rypanka, aby się zaspokoić, ale ogolnie jako fizycznej bliskości, czyli dotyk, czułość, tkliwość... Mówi się, że dotyk umiera jako pierwszy, gdy związek się rozpada. I jest w tym dużo prawdy. Ktoś robi się po prostu oschły i oziębły w gestach. 
Druga rzecz, bliskość emocjonalna. Taką bliskość trzeba rozwijać a to wymaga czasu spędzanego wspólnie, jakichś rytuałów, zaufania, szczerości, obecności. Ale obecności w sensie uwagi i zaangażowania a nie samego faktu, że się jest.
Mam wrażenie, ze tutaj tego zabrakło.

17

Odp: Brak rozmów i spotkań...
Solaris napisał/a:

Mam wrażenie, ze tutaj tego zabrakło.

Być moze, ale tego nie wiemy. Za mało informacji. Jedyne co wiemy to to, że babka się mocno wycofała w ostatnich 3 tygodniach. A taka nagła zmiana frontu przed kolejnym krokiem na przód prawie zawsze świadczy o tym, że pojawił się ktoś nowy w tle.

18

Odp: Brak rozmów i spotkań...
Jack Sparrow napisał/a:
wieka napisał/a:

Dobrze się mówi, jak się stoi z boku, tak jak uważamy, że najpierw się powinno z kimś zerwać dopiero nawiązywać relacje z innym, ale jakbyśmy znaleźli się w tej sytuacji, to wątpię żebyśmy też tak się zachowali, choć tak nam się wydaje.

Nie nie no wieka, proszę cię - nie róbmy kurwy z logiki. Bert dobrze napisał, że to brak elementarnego szacunku. Byłem kilka razy w takiej sytuacji, że wiedziałem, że nic z tego nie będzie i nie miałem oporów powiedzieć o tym otwarcie i to - wbrew pozorom - szybko kończyło temat.

Nie można wszystkich mierzyć swoją miarą.

19

Odp: Brak rozmów i spotkań...
Bert44 napisał/a:

Zreszta temat u kumpla z wczoraj. Coś im sie nie układało. Czuł, próbował rozmawiac. Wczoraj wyszło ze panna ma romans. To jest gówniane poinformowanie ze cos nie dziala. Nagle nauczyła sie rozmawiac i poinformowała go wczoraj dlaczego jest zjebem i nie spełniał jej oczekiwań. Piękne zakończenie zwiazku


Historia stara jak świat co? Za mało odwagi, aby porozmawiać o pojawiających się problemach, ale wystarczająco dużo, aby skoczyć sobie na bok, a potem wyjebać z buta partnerowi, że "to jego wina".

20

Odp: Brak rozmów i spotkań...
wieka napisał/a:

Nie można wszystkich mierzyć swoją miarą.


Oczywiście, że można. Tak działa świat wieka. I jest jedna miara dla wszystkich - tak po prostu działa prawo - karne, cywilne, kościelne, drogowe (wstaw cokolwiek). To zawsze jest wina osoby, która się zamyka, która nie rozmawia, które podejmuje skryte działania przeciwko partnerowi, przeciwko związkowi. Motywy nie mają znaczenia.

21

Odp: Brak rozmów i spotkań...
Jack Sparrow napisał/a:
Solaris napisał/a:

Mam wrażenie, ze tutaj tego zabrakło.

Być moze, ale tego nie wiemy. Za mało informacji. Jedyne co wiemy to to, że babka się mocno wycofała w ostatnich 3 tygodniach. A taka nagła zmiana frontu przed kolejnym krokiem na przód prawie zawsze świadczy o tym, że pojawił się ktoś nowy w tle.

No może być, że katalizatorem jej zmiany jest ten drugi, ale palca uciąć bym sobie nie dała. To nie zawsze jest takie oczywiste choć często wygląda.

22

Odp: Brak rozmów i spotkań...
Solaris napisał/a:

No może być, że katalizatorem jej zmiany jest ten drugi, ale palca uciąć bym sobie nie dała. To nie zawsze jest takie oczywiste choć często wygląda.


Jak w jednej chwili masz ekscytację z kolejnego kroku na przód w związku, na który sama nalegasz i do którego dążysz, a potem następuje tak drastyczne odsunięcie się to ja znam tylko dwa powody.

Pierwszy ma imię i to jest 99,999% przypadków.

Drugi to diagnoza śmiertelnej choroby w międzyczasie i strach przez zmarnowaniem wybrankowi życia związkiem bez przyszłości.

23

Odp: Brak rozmów i spotkań...
Jack Sparrow napisał/a:
Solaris napisał/a:

No może być, że katalizatorem jej zmiany jest ten drugi, ale palca uciąć bym sobie nie dała. To nie zawsze jest takie oczywiste choć często wygląda.


Jak w jednej chwili masz ekscytację z kolejnego kroku na przód w związku, na który sama nalegasz i do którego dążysz, a potem następuje tak drastyczne odsunięcie się to ja znam tylko dwa powody.

Pierwszy ma imię i to jest 99,999% przypadków.

Drugi to diagnoza śmiertelnej choroby w międzyczasie i strach przez zmarnowaniem wybrankowi życia związkiem bez przyszłości.

Kryzys to już mógł zacząć się dużo wcześniej, tylko Autor po prostu nie zauważył jego początkowych objawów bo faceci na ogół widza już jak coś mocniej niedomaga.
Raczej rzadko coś się komuś zmienia w przeciągu 3 tygodni.

24

Odp: Brak rozmów i spotkań...
Bert44 napisał/a:
wieka napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Gorszy dzień. Więc wyleje swoje pikne samopoczucie.

Kolego unikaj w życiu nieogranietych graczy. Jest zwykła rzecza ze zwiazek moze nie sie nie udać. Jeśli ktoś jest z kims w związku, jest intymność, bliskosc, szczerość, bzykanie a potem coś się psuje i ta osoba nie  ma na tyle szacunku do drugiej zeby powiedziec: "słuchaj czuje ze z tego nic nie bedzie, przykro mi ale nie uda nam sie l" tylko w chodzi w gierki p.t. domysl sie to spie...laj z tego układu. Nie trać zycia na ludzi którzy nie mogą wejść w chwilowy  dyskomfort i szczerze porozmawiać o trudnych rzeczach. Szkoda zycia na takie osobniki. Olej to - ona nie potrafi rozmawiac, nie ma na tyle szacunku zeby osobie z którą jest (byla?) szczerze powiedziec co jest nie tak. Olej, olej, olej. Idź w swoja stronę znajdź kogos kontaktowego. Z daleka od ludzi nie umiejących szczerze rozmawiac

Nie wiem czy to jest kwestia szacunku, wątpię czy to można mówić o tym, bardziej o dyskomforcie tłumaczenia się, braku odwagi, bo wie się, że robi się tej osobie krzywdę i może ma poczucie winy, nie wie jak to rozegrać, naprawdę muszą to być trudne dylematy. Trzeba brać pod uwagę że druga strona będzie oczekiwania wyjaśnień bez końca, będzie przekonywała do bycia razem, do tego może potraktować „z buta”itp.
Dobrze się mówi, jak się stoi z boku, tak jak uważamy, że najpierw się powinno z kimś zerwać dopiero nawiązywać relacje z innym, ale jakbyśmy znaleźli się w tej sytuacji, to wątpię żebyśmy też tak się zachowali, choć tak nam się wydaje. Dlatego często zdrada jest tą kroplą która definitywnie przelewa czarę goryczy…i to dopiero jak wyjdzie na wierzch tongue
A szczególnie faceci nie lubią się tłumaczyć, nawet potrafią odejść bez słowa albo zerwać SMSem, może kobiety też nie wiem, więc ja już się niczemu nie dziwię.

Nie wiem czy o szacunek chodzi. Czy o cos innego. To bez znaczenia. W cholere osób ktore np. randkuja i nagle znikają. Albo coś im sie w zwiazku nie uklada to nie rozmawiają tylko stosują domyśl sie. Czuć ze cos nie tak ale o tym sie nie rozmawia. Dla dobra drugiej strony bo będzie jej przykro? No trudno ale to szczere i prawdziwe  a jak sobie druga strona z tym da radę to juz jej problem. Zreszta temat u kumpla z wczoraj. Coś im sie nie układało. Czuł, próbował rozmawiac. Wczoraj wyszło ze panna ma romans. To jest gówniane poinformowanie ze cos nie dziala. Nagle nauczyła sie rozmawiac i poinformowała go wczoraj dlaczego jest zjebem i nie spełniał jej oczekiwań. Piękne zakończenie zwiazku

Pięknie rozstanie to jest tylko w teorii.
Dlaczego ludzie unikają informowania partnera o rozstaniu można zapytać sztucznej inteligencji, jest wiele czynników.

25

Odp: Brak rozmów i spotkań...
Solaris napisał/a:

Kryzys to już mógł zacząć się dużo wcześniej, tylko Autor po prostu nie zauważył jego początkowych objawów bo faceci na ogół widza już jak coś mocniej niedomaga.
Raczej rzadko coś się komuś zmienia w przeciągu 3 tygodni.


Żeby facet zauważył, to musi usłyszeć co nie działa. Jeśli z drugiej strony widzi ekscytację z powodu wizji wspólnego zamieszkania, to skąd ma wiedzieć, ze coś szwankuje?

Nie czytamy w myslach.


Zmienić to się potrafi jak za pstryknięciem palcami wink A tutaj to ja to widzę raczej związek ze strony babki na zasadzie "z braku laku i zobaczymy, czy nie znajdzie się ktoś lepszy". Dlatego decyzja o wspólnym mieszkaniu dopiero po 1,5 roku, dlatego taka zamiana frontu akurat teraz. Bo jednak się znalazł ktoś inny. Albo zwyczajnie doszła do wniosku, że z nim tego kroku wykonać nie chce i będzie teraz się zachowywać tak, aby to on z nią się rozstał.

26

Odp: Brak rozmów i spotkań...
wieka napisał/a:

Pięknie rozstanie to jest tylko w teorii.
Dlaczego ludzie unikają informowania partnera o rozstaniu można zapytać sztucznej inteligencji, jest wiele czynników.


Z czego spokojnie 70% to będą wysrywy z dupy jak z tego forum. wink


AI to nie wyrocznia. Ona tylko klepie to, co akurat 'uważa' że podpasuje do światopoglądu osoby zadającej pytanie i co sama znajdzie w internecie bazując na POPULARNYCH źródłach, a nie merytorycznych.

27

Odp: Brak rozmów i spotkań...
Jack Sparrow napisał/a:
Solaris napisał/a:

Kryzys to już mógł zacząć się dużo wcześniej, tylko Autor po prostu nie zauważył jego początkowych objawów bo faceci na ogół widza już jak coś mocniej niedomaga.
Raczej rzadko coś się komuś zmienia w przeciągu 3 tygodni.


Żeby facet zauważył, to musi usłyszeć co nie działa. Jeśli z drugiej strony widzi ekscytację z powodu wizji wspólnego zamieszkania, to skąd ma wiedzieć, ze coś szwankuje?

Nie czytamy w myslach.


Zmienić to się potrafi jak za pstryknięciem palcami wink A tutaj to ja to widzę raczej związek ze strony babki na zasadzie "z braku laku i zobaczymy, czy nie znajdzie się ktoś lepszy". Dlatego decyzja o wspólnym mieszkaniu dopiero po 1,5 roku, dlatego taka zamiana frontu akurat teraz. Bo jednak się znalazł ktoś inny. Albo zwyczajnie doszła do wniosku, że z nim tego kroku wykonać nie chce i będzie teraz się zachowywać tak, aby to on z nią się rozstał.


No właśnie o tym piszę - facet musi usłyszeć bo nie widzi pewnych symptomów. Mówisz mu tak choć Twoja mowa ciała mówi nie to on będzie wierzył w to, co usłyszy. Ona go nie przytuli, ale powie, że kocha i to będzie dla niego wyznacznik, ze jej zależy a to często gówno prawda. Dlatego napisalam, że kryzys mógł zacząć się u nich dużo wczesniej, ale on tego nie widział bo ona mu mówiła, ze wszystko gra.

28

Odp: Brak rozmów i spotkań...
Solaris napisał/a:

Dlatego napisalam, że kryzys mógł zacząć się u nich dużo wczesniej, ale on tego nie widział bo ona mu mówiła, ze wszystko gra.

Ok, to teraz lepiej rozumiem twój post i tutaj masz rację.

29

Odp: Brak rozmów i spotkań...
tombstone33 napisał/a:

Na boku nie ma nikogo. Nie sądzę żeby tak było.
Z tematem mieszkania można powiedzieć nawet że to ona wyszła bardziej niż ja. Choć oczywiście razem byliśmy na tak.
Żeby był ktoś na boku to musiałaby przynajmniej mieć trochę czasu a ona nie ma go nigdy

A skąd ta pewność i gwarancja??

30

Odp: Brak rozmów i spotkań...
Jack Sparrow napisał/a:
Solaris napisał/a:

Dlatego napisalam, że kryzys mógł zacząć się u nich dużo wczesniej, ale on tego nie widział bo ona mu mówiła, ze wszystko gra.

Ok, to teraz lepiej rozumiem twój post i tutaj masz rację.

Kobiety często tak robią i chyba dobrze o tym wiesz. Oczywiście, że to nie jest w porządku, ale to inna sprawa.
To słynne domyśl się... Przecież od dawna wiadomo, że kobieta mówi jedno, myśli drugie, robi trzecie, czwarte wie, piąte przeczuwa, heh.
Facet z reguły nie przewraca oczami tylko mówi, co mu na wątrobie leży. I za to mu chwała.

31

Odp: Brak rozmów i spotkań...
Solaris napisał/a:

To słynne domyśl się... Przecież od dawna wiadomo, że kobieta mówi jedno, myśli drugie, robi trzecie, czwarte wie, piąte przeczuwa, heh.

Tu zgoda.


Facet z reguły nie przewraca oczami tylko mówi, co mu na wątrobie leży. I za to mu chwała.

Co raz mniej takich. Niestety.

32

Odp: Brak rozmów i spotkań...
Solaris napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:
Solaris napisał/a:

Dlatego napisalam, że kryzys mógł zacząć się u nich dużo wczesniej, ale on tego nie widział bo ona mu mówiła, ze wszystko gra.

Ok, to teraz lepiej rozumiem twój post i tutaj masz rację.

Kobiety często tak robią i chyba dobrze o tym wiesz. Oczywiście, że to nie jest w porządku, ale to inna sprawa.
To słynne domyśl się... Przecież od dawna wiadomo, że kobieta mówi jedno, myśli drugie, robi trzecie, czwarte wie, piąte przeczuwa, heh.
Facet z reguły nie przewraca oczami tylko mówi, co mu na wątrobie leży. I za to mu chwała.

No to pojechałaś, wycofywanie się rakiem nie ma płci.

33

Odp: Brak rozmów i spotkań...
wieka napisał/a:

No to pojechałaś, wycofywanie się rakiem nie ma płci.


Faceci zostawiający za sobą ślad ślimaka też się przecież zdarzają wink

34 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-09-21 15:36:56)

Odp: Brak rozmów i spotkań...

Ale tu już nie chodzi o jakieś wycofywanie się rakiem tylko ogólnie o podejście, nawet w zwykłym codziennym życiu. Przecież z powietrza się nie wzięło słynne domyśl się smile
Facet coś powie, zrobi, albo właśnie nie powie i nie zrobi, a kobieta będzie obrażona, smutna czy co tam...ale nie powie a on za Chiny się nie domyśli, nie powiąże przyczyny ze skutkiem big_smile I potem z niczego narastają konflikty.
Dlatego dobrze na bieżąco mówić co na wątrobie. Jak to się mówi, lepiej przejść przez burzę dzisiaj, niż jutro doświadczyć huraganu.

Chociaż ja tu się tak mądrzę a sama nie raz i dwa zamiast powiedzieć, to milczę i czekam, aż się domyśli wink

35

Odp: Brak rozmów i spotkań...
Solaris napisał/a:

acet coś powie, zrobi, albo właśnie nie powie i nie zrobi


To jak w tym kawale - jak facet mówi, ze coś zrobi, to to zrobi. I nie trzeba mu o tym przypominać co pół roku!

xD


Kompulsywne i obsesyjne wręcz komunikowanie nawet względnie oczywistych rzeczy jest kluczem do udanej komunikacji w związku.

36

Odp: Brak rozmów i spotkań...
Jack Sparrow napisał/a:
Solaris napisał/a:

acet coś powie, zrobi, albo właśnie nie powie i nie zrobi


To jak w tym kawale - jak facet mówi, ze coś zrobi, to to zrobi. I nie trzeba mu o tym przypominać co pół roku!

xD

Miałam takiego: jak ja coś mówię to... mówię! I na mówieniu się kończyło big_smile

37

Odp: Brak rozmów i spotkań...
Bert44 napisał/a:
Solaris napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Gorszy dzień. Więc wyleje swoje pikne samopoczucie.

Kolego unikaj w życiu nieogranietych graczy. Jest zwykła rzecza ze zwiazek moze nie sie nie udać. Jeśli ktoś jest z kims w związku, jest intymność, bliskosc, szczerość, bzykanie a potem coś się psuje i ta osoba nie  ma na tyle szacunku do drugiej zeby powiedziec: "słuchaj czuje ze z tego nic nie bedzie, przykro mi ale nie uda nam sie l" tylko w chodzi w gierki p.t. domysl sie to spie...laj z tego układu. Nie trać zycia na ludzi którzy nie mogą wejść w chwilowy  dyskomfort i szczerze porozmawiać o trudnych rzeczach. Szkoda zycia na takie osobniki. Olej to - ona nie potrafi rozmawiac, nie ma na tyle szacunku zeby osobie z którą jest (byla?) szczerze powiedziec co jest nie tak. Olej, olej, olej. Idź w swoja stronę znajdź kogos kontaktowego. Z daleka od ludzi nie umiejących szczerze rozmawiac

Czy tu była bliskość? Wątpię.

Nawet jak nie było to byla proba budowy zwiazku. To wystarczy zeby z drugiej strony głupka nie robic

Bert, a Ty potrafisz szczerze rozmawiać i inicjować takie rozmowy?

38

Odp: Brak rozmów i spotkań...

Kobiety równie nie są domyślne, facet może je olewać, a one brną dalej… Tak samo jak nie każde oczekują tego, domyśl się.
Wychodzi, że generalnie nie jesteśmy domyślni.
Ludzie latami tkwią w niesatysfakcjonujących związkach i jakoś funkcjonują. Niektórym nadarzy się okazja… zdrada, rozwód. To musi być trudne.
Sytuacja autora, to dobrze, że to się stało teraz niż później, skoro miało się tak stać.
Tu też należałoby oczekiwać wyrozumienia, olewa mnie, godzę się z tym i życzę jej wszystkiego najlepszego, kto tak pomyśli? Nawet nie jest stanie przyjąć do wiadomości, bo przecież nie tak dawno mówiła, że chce razem zamieszkać, więc on jej nawet nie rozumie, jak mogło jej się odmienić, jakby nie miało prawa. I jeszcze chodzi na paluszkach, żeby jej nie urazić i czeka na oklaski…daje sobą manipulować, nie wyczuwa kłamstwa z jej strony. Życie.

39

Odp: Brak rozmów i spotkań...
Solaris napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:
Solaris napisał/a:

acet coś powie, zrobi, albo właśnie nie powie i nie zrobi


To jak w tym kawale - jak facet mówi, ze coś zrobi, to to zrobi. I nie trzeba mu o tym przypominać co pół roku!

xD

Miałam takiego: jak ja coś mówię to... mówię! I na mówieniu się kończyło big_smile

Mieszkaliśmy 7 lat w pewnym mieszkaniu. Przed wprowadzeniem był remont pozostało tylko zamontowanie listew przy podłogach. Po 7 latach jak sie wyprowadzaliśmy poinformowałem nowego właściciela ze listwy sa w piwnicy. Wystarczy zamontować:)

40

Odp: Brak rozmów i spotkań...
Solaris napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Solaris napisał/a:

Czy tu była bliskość? Wątpię.

Nawet jak nie było to byla proba budowy zwiazku. To wystarczy zeby z drugiej strony głupka nie robic

Bert, a Ty potrafisz szczerze rozmawiać i inicjować takie rozmowy?

Powiedzieć ze potrafię to za duzo. Ale staram sie. Staram sie nie zamiatać pod dywan. I bardzo nie lubię "uciekajacych" przed rozmową z drugiej strony. Choc wiem ze to trudne i malo przyjemne

Mam po prostu alergie na "domysl sie"

41

Odp: Brak rozmów i spotkań...
Bert44 napisał/a:
Solaris napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Nawet jak nie było to byla proba budowy zwiazku. To wystarczy zeby z drugiej strony głupka nie robic

Bert, a Ty potrafisz szczerze rozmawiać i inicjować takie rozmowy?

Powiedzieć ze potrafię to za duzo. Ale staram sie. Staram sie nie zamiatać pod dywan. I bardzo nie lubię "uciekajacych" przed rozmową z drugiej strony. Choc wiem ze to trudne i malo przyjemne

Mam po prostu alergie na "domysl sie"

A jak druga strona nie chce rozmawiać to co robisz?

42

Odp: Brak rozmów i spotkań...
Solaris napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Solaris napisał/a:

Bert, a Ty potrafisz szczerze rozmawiać i inicjować takie rozmowy?

Powiedzieć ze potrafię to za duzo. Ale staram sie. Staram sie nie zamiatać pod dywan. I bardzo nie lubię "uciekajacych" przed rozmową z drugiej strony. Choc wiem ze to trudne i malo przyjemne

Mam po prostu alergie na "domysl sie"

A jak druga strona nie chce rozmawiać to co robisz?

Sama wiesz Solaris ze w takiej sytuacji nic sie nie da zrobic. Powkurzam sie i odpuszczam. Wiem ze sie nie da. I wszystko sie jak domino samo sypie. Spod dywanu samo nie wyjdzie

43

Odp: Brak rozmów i spotkań...
Bert44 napisał/a:
Solaris napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Powiedzieć ze potrafię to za duzo. Ale staram sie. Staram sie nie zamiatać pod dywan. I bardzo nie lubię "uciekajacych" przed rozmową z drugiej strony. Choc wiem ze to trudne i malo przyjemne

Mam po prostu alergie na "domysl sie"

A jak druga strona nie chce rozmawiać to co robisz?

Sama wiesz Solaris ze w takiej sytuacji nic sie nie da zrobic. Powkurzam sie i odpuszczam. Wiem ze sie nie da. I wszystko sie jak domino samo sypie. Spod dywanu samo nie wyjdzie

To zależy od sytuacji, zawsze jest jakieś wyjście.

44

Odp: Brak rozmów i spotkań...
Solaris napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Solaris napisał/a:

A jak druga strona nie chce rozmawiać to co robisz?

Sama wiesz Solaris ze w takiej sytuacji nic sie nie da zrobic. Powkurzam sie i odpuszczam. Wiem ze sie nie da. I wszystko sie jak domino samo sypie. Spod dywanu samo nie wyjdzie

To zależy od sytuacji, zawsze jest jakieś wyjście.

Można wyjść i nie wrócić big_smile

45 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-09-21 17:08:53)

Odp: Brak rozmów i spotkań...
Solaris napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Solaris napisał/a:

A jak druga strona nie chce rozmawiać to co robisz?

Sama wiesz Solaris ze w takiej sytuacji nic sie nie da zrobic. Powkurzam sie i odpuszczam. Wiem ze sie nie da. I wszystko sie jak domino samo sypie. Spod dywanu samo nie wyjdzie

To zależy od sytuacji, zawsze jest jakieś wyjście.

Oczywiście  ze jest. W najgorszej sytuacji rozstanie - to tez jakies wyjście. Ale to nie dotyczy tylko związków. Rowniez układów rodzinnych, innych relacji, wszedzie sie moze zdarzyc

Zdarzyło mi sie ze nie bylo innego wyjścia.

46

Odp: Brak rozmów i spotkań...
wieka napisał/a:
Solaris napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Sama wiesz Solaris ze w takiej sytuacji nic sie nie da zrobic. Powkurzam sie i odpuszczam. Wiem ze sie nie da. I wszystko sie jak domino samo sypie. Spod dywanu samo nie wyjdzie

To zależy od sytuacji, zawsze jest jakieś wyjście.

Można wyjść i nie wrócić big_smile

Dokładnie smile Ale to wymaga jednak dużo determinacji. Nie zawsze to takie proste, gdy ma się rodzinę, kredyty itp. itd. Wszystko rozbija się o to, jak bardzo jest źle i ile człowiek moze znieść.

47

Odp: Brak rozmów i spotkań...
Solaris napisał/a:
wieka napisał/a:
Solaris napisał/a:

To zależy od sytuacji, zawsze jest jakieś wyjście.

Można wyjść i nie wrócić big_smile

Dokładnie smile Ale to wymaga jednak dużo determinacji. Nie zawsze to takie proste, gdy ma się rodzinę, kredyty itp. itd. Wszystko rozbija się o to, jak bardzo jest źle i ile człowiek moze znieść.

W takich sytuacjach trzeba się dogadywać, ale jedna strona musi być mądrzejsza i odpuścić, proste to nigdy nie jest.
Zresztą co tu dużo mówić, niektórzy ludzie są tak zawistni, zapieczeni w swoich poglądach i mówię tu o różnych relacjach, nie odpuszczą.
Np. jak jednej i z drugiej stronie dzieje się krzywda, to jak mają się dogadać, przecież nie da się wzajemnie udowadniać drugiej stronie, że to ona nie ma racji. Dlatego jedna odpuszcza i często pozwala się podporządkować, co też dla niej nie jest dobre, ale na niby uchodzi za dobry związek. Coś za coś. Dlatego od początku trzeba dbać o balans, nie dawać więcej niż się bierze.

48 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-09-25 17:04:03)

Odp: Brak rozmów i spotkań...
wieka napisał/a:
Solaris napisał/a:
wieka napisał/a:

Można wyjść i nie wrócić big_smile

Dokładnie smile Ale to wymaga jednak dużo determinacji. Nie zawsze to takie proste, gdy ma się rodzinę, kredyty itp. itd. Wszystko rozbija się o to, jak bardzo jest źle i ile człowiek moze znieść.

W takich sytuacjach trzeba się dogadywać, ale jedna strona musi być mądrzejsza i odpuścić, proste to nigdy nie jest.
Zresztą co tu dużo mówić, niektórzy ludzie są tak zawistni, zapieczeni w swoich poglądach i mówię tu o różnych relacjach, nie odpuszczą.
Np. jak jednej i z drugiej stronie dzieje się krzywda, to jak mają się dogadać, przecież nie da się wzajemnie udowadniać drugiej stronie, że to ona nie ma racji. Dlatego jedna odpuszcza i często pozwala się podporządkować, co też dla niej nie jest dobre, ale na niby uchodzi za dobry związek. Coś za coś. Dlatego od początku trzeba dbać o balans, nie dawać więcej niż się bierze.

Na szczęście nie miałam nigdy do czynienia z takimi osobami, ale dla świętego spokoju wolałabym odpuścić, dać im więcej, przyznać im rację i jak najszybciej pozbyć się ich z życia a przynajmniej sprzed oczu. Podporządkowanie się nie wchodzi w grę. Wolałabym tynk ze ścian gryźć niż być z kimś, z kim w ogóle nie mogę się dogadać, kto mnie irytuje i tak działa mi na nerwy, że szczerze go nie znoszę. Są pewne granice i trzeba się szanować.

Posty [ 48 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Brak rozmów i spotkań...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026