Armidak napisał/a:Niekoniecznie palić zioło czy brać narkotyki, ale gdzieś przebywać na imprezkach. Na imprezach pewnie nie każdy chleje do upadłego, ale pić z umiarem, bawić się. Przechodzisz w skrajności straszne, ale taka kolej rzeczy. Nastolatkowie, piją, palą i niektórzy ćpają potem z tego wyrastają ( nie każdy). Bo jak taki nastolatek ma rozwijać kontakty? właśnie dzięki spotkaniom, domówkach, imprezach. To właśnie normalne w wieku nastoletnim. Tak wygląda świat. Większość osób u mnie w klasie imprezowało, chodziło na domówki, pili alkohol i palili. A osoby które tego nie robiły nie mieli znajomych i siedzieli w domu ( ja byłam w tej 2 grupie). Często takie coś widziałam. Nie chodzisz na domówki = jesteś outsiderem. Serio tak patrzę na swoją klasę i 90% spotykali się gdzieś np w lasku takim i pili choćby piwo. Nie jest to chlanie do upadłego, ale integracja w lasku z piwkiem w ręku w skate parku. Robiłeś tak? No nie więc nie zdobyłeś umiejętności społecznych. Nie musiałeś chlać do upadłego. Wystarczyło mieć piwko smakowe i mówić "Nie przepadam za alkoholem, wypije sobie piwo" ale przebywasz wśród tych ludzi i zdobywasz te umiejętności. Tak młodzież robiła i będzie robić, takie mamy czasy i w sumie z opowiadań mojego ojca ZAWSZE TAK BYŁO.
Ja od początku szkoły podstawowej do końca technikum miałem inne rzeczy na głowie niż imprezy. Naukę i coś innego. Tak zwani "koledzy" ze szkoły, zamiast kolegować się ze mną, woleli mnie zwyzywać, skopać, itp. Szukanie bliskich znajomości w tych czasach, to było ostatnie co mnie obchodziło.
Chciałabyś znać kogoś kim wszyscy pomiatają? Wątpię. Więc jeśli ktoś nie był tym, kto mną pomiatał, to w najlepszym wypadku odnosił się do mnie neutralnie. Jedyni koledzy/znajomi jakich miałem, to tacy, z którymi grałem w piłkę. Nikt mnie nigdy nigdzie nie zaprosił, nigdy z nikim nigdzie nie byłem. Zresztą, nawet jeśli by mnie zaprosili, to by mi rodzice zabronili iść, więc na jedno wychodziło.
Armidak napisał/a:No widzisz ja wyglądam dobrze a na ulicy do mnie nie podchodzą, mam sobie wmówić jak ty, że jestem brzydka?. Wiesz mam lustro w domu, i też wiem co mówią o mnie inni ludzie. Ja co chwilę słyszę komplementy więc może mi jest łatwiej mimo braku powodzenia?
No skoro słyszysz komplementy, to wiesz, że nie jest z Tobą źle
I widzisz, że się za Tobą oglądają.
Ja przez całe życie nie widziałem ani jednej rzeczy, która by mi mogła powiedzieć, że mam jakieś szanse u dziewczyn. Nic, 0 zainteresowania.
lody miętowe napisał/a:Faceci leca na szare myszki? Hahaha, dobre sobie. Byłam taka szara myszką w szkole, więc wiem jak to wygląda, za przystojniakami tez się nie oglądalam, bo inny typ mnie pociągał od zawsze.
Hmm. Ja taką jedną, co mało z ludźmi rozmawiała, też dość mocno wycofana, itp., próbowałem zaprosić do kina. Jedyna osoba, którą na żywo spróbowałem zaprosić gdzieś. Było to z 1.5 roku temu. Nadal czekam na odpowiedź xD