netkobietyWszystkie działy
Samotność

jakis_czlowiek - życiowe problemy

6 991 odpowiedzi268 920 wyświetleńzałożony przez jakis_czlowiek, 21.03.2022

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » jakis_czlowiek - życiowe problemy

Strony Poprzednia 1 … 71 72 73 74 75 … 108 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 681 do 4 745 z 6 992 ]

4 681

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Szczerze? Jeśli bym wiedział, że kawalerski się odbędzie, to nie widziałbym probemu, aby się dopytać, czy aby nie mogę dołączyć? Tak samo z poprawinami. Masz problem po prostu ze zwyczajnym wyrażaniem swoich potrzeb czy odczuć, ze zwyczajną komunikacją.
Chociaż dziwię się, że rodzony brat nie zaprasza mnie na kawalerski?


"Bo w sumie po co miałbym być, skoro i tak się bawić nie umiem" - tak natomiast wypowiedziałby się prędzej 10 latek niż dorosły facet..

4 682

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Bagiennik, jakiś człowiek to specyficzna jednostka ale przestań bajdurzyć ze byś się sam wpraszał do kogoś na kawalerskie.

4 683 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-11-13 20:05:02)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
bagienni_k napisał/a:

Szczerze? Jeśli bym wiedział, że kawalerski się odbędzie, to nie widziałbym probemu, aby się dopytać, czy aby nie mogę dołączyć? Tak samo z poprawinami. Masz problem po prostu ze zwyczajnym wyrażaniem swoich potrzeb czy odczuć, ze zwyczajną komunikacją.
Chociaż dziwię się, że rodzony brat nie zaprasza mnie na kawalerski?

Jeśli o kawalerskim/poprawinach wiedzieli inni, a tylko nie ja, to po co się mam dopytywać? To mówi samo za siebie. Jeśli ktoś mnie nie zaprosił, to ucina to temat i tyle. Miał pewnie powód do tego. I prawo, żeby tak zrobić.

Zresztą, takich sytuacji w ciągu ostatnich lat jest cała masa. Od zawsze byłem wykluczany społecznie. Nawet dla rodziny jestem "nudny".

Wiele razy próbowałem brata namówić na planszówki, żeby np. w weekend w jakiś dzień pograć. Mieszkamy niedaleko siebie. Ale cały czas mówi, że nie ma czasu. Przy czym nie przeszkadza mu to spotykać się z kolegami i grać.


bagienni_k napisał/a:

"Bo w sumie po co miałbym być, skoro i tak się bawić nie umiem" - tak natomiast wypowiedziałby się prędzej 10 latek niż dorosły facet..

Całe wesele przesiedziałem przy stole. Myślę, że to wyczerpuje temat.

4 684

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
rossanka napisał/a:

Napisałeś tak:

"W życiu nie widziałem, nawet idąc ulicą, brzydkiego faceta z partnerką. W drugą stronę to tak."

Tylko, ze Ci brzydcy faceci może dla Ciebie byli brzydcy a poszczególnym kobietom się podobały. Tobie oni nie muszą się podobać.

Źle mnie zrozumiałaś. Jeśli już facet był z jakąś kobietą, to nie był brzydki, czyli nic dziwnego, że się im podobali.

4 685 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-11-13 20:14:56)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
rakastankielia napisał/a:
rossanka napisał/a:

Napisałeś tak:

"W życiu nie widziałem, nawet idąc ulicą, brzydkiego faceta z partnerką. W drugą stronę to tak."

Tylko, ze Ci brzydcy faceci może dla Ciebie byli brzydcy a poszczególnym kobietom się podobały. Tobie oni nie muszą się podobać.

Źle mnie zrozumiałaś. Jeśli już facet był z jakąś kobietą, to nie był brzydki, czyli nic dziwnego, że się im podobali.

Trzeba przyznać, że ta poprzeczka jest wysoko zawieszona big_smile.

4 686

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
rakastankielia napisał/a:
rossanka napisał/a:

Napisałeś tak:

"W życiu nie widziałem, nawet idąc ulicą, brzydkiego faceta z partnerką. W drugą stronę to tak."

Tylko, ze Ci brzydcy faceci może dla Ciebie byli brzydcy a poszczególnym kobietom się podobały. Tobie oni nie muszą się podobać.

Źle mnie zrozumiałaś. Jeśli już facet był z jakąś kobietą, to nie był brzydki, czyli nic dziwnego, że się im podobali.

Tylko pytanie, czy ich kobiety były ładne?

4 687

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Myślę, że nie miałbym problemu z tym, żeby się dopytać, choćby dyskretnie, ale nie to jest w tym dziwne.

Natomiast już sama sytuacja, kiedy własny brat mnie nie zaprasza na kawalerski, już by mi dała do myślenia. Tym bardziej, jeśli co rusz się zdarzają takie przypadki, kiedy ludzie mnie olewają. Zastanowiłbym się skąd się to bierze, dlaczego ludzie mnei unikają. Swoją drogą, kiedyś to się musiało zacząć i mieć swój powód. Nikt od razu nikogo nie wyklucza...

4 688

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Ja bym raczej na początku zadał sobie pytanie - co jest nie tak z moimi relacjami rodzinnymi że mój własny brat nie zaprasza mnie na kawalerski, kiedy bracia są zazwyczaj pierwsi na liście gości. To by może pomogło zrozumieć jak relacje w kręgu bliskim (rodzina pochodzenia) przekładają się na moje relacje romantyczne (bądź ich brak).

4 689 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-11-13 21:20:24)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
bagienni_k napisał/a:

Myślę, że nie miałbym problemu z tym, żeby się dopytać, choćby dyskretnie, ale nie to jest w tym dziwne.

Natomiast już sama sytuacja, kiedy własny brat mnie nie zaprasza na kawalerski, już by mi dała do myślenia. Tym bardziej, jeśli co rusz się zdarzają takie przypadki, kiedy ludzie mnie olewają. Zastanowiłbym się skąd się to bierze, dlaczego ludzie mnei unikają. Swoją drogą, kiedyś to się musiało zacząć i mieć swój powód. Nikt od razu nikogo nie wyklucza...

No właśnie w tym problem. Nic się nigdy nie wydarzyło. Tak po prostu wyszło. Żadnych kłótni, itp. Rodzeństwo zawsze było bardziej towarzyskie niż ja i tyle. A ja odludek.

Rodzice też nie widzieli nic w tym złego. I tak już zostało.

Już o tym pisałem. Ale ja jako najstarszy miałem trochę większe dokręcanie śruby od rodziców. Np. za czasów szkolnych nie mogłem się spotykać z kolegami u nich w domu. Mogłem co najwyżej zostać na zewnątrz. Więc moje kontakty były głównie ograniczone do uprawiania sportu. Rodzeństwo miało już większy luz, byli zapraszani do kolegów, sami ich zapraszali (np. na urodziny), itp.

4 690 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-11-13 21:24:16)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Pępowina emocjonalnego uzależnienia od rodziców nie jest jeszcze przecięta.
Osobne mieszkanie nie ma tu nic do rzeczy.
Olać wszystko, co i jak chcieli rodzice - co do zasady - na przekór im.

4 691 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-11-13 21:25:05)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
KoralinaJones napisał/a:

Pępowina emocjonalnego uzależnienia od rodziców nie jest jeszcze przecięta.
Osobne mieszkanie nie ma tu nic do rzeczy.

Rodzice już nic nie mają do gadania, jeśli chodzi o moje życie. Chcieli kiedyś nawet mi dać kasę, żeby łatwiej mi było uzbierać na kredyt na mieszkanie, to powiedziałem, że nic od nich nie chcę. Wolę mieszkać w wynajmowanym, niż potem usłyszeć, że mam mieszkanie dzięki nim.

Po prostu podejście moich rodziców ukształtowało mój charakter. I też częściowo to, jak inni ludzie mnie traktują i widzą.

4 692

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Siedzą w Twojej głowie.

4 693 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-11-13 21:27:15)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
KoralinaJones napisał/a:

Siedzą w Twojej głowie.

Trochę tak. Nadal się czasem zastanawiam, co by sobie pomyśleli. Albo boję się czasem coś zrobić, bo gdyby się dowiedzieli, to bym pewnie miał przerąbane.

Ale nie ma to zbyt dużego wpływu na to co robię.

To co teraz robię (lub czego nie robię) to tylko moja wina. Wynika to już z mojego charakteru, a nie z tego, jacy są moi rodzice.

4 694

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Jeżeli własny brat nie chce z Tobą kontaktów to dziwisz się ze obce baby tez nie? Tu już więcej danych do autorefleksji nie trzeba. Pokora jest potrzebna w życiu.

jakis_czlowiek napisał:

Spierdalaj psycholog.

4 695 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-11-13 21:28:29)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Wprost przeciwnie. Ma ogromny. Wszystko to można było przegadać na terapii indywidualnej, no ale co my tam wiemy...

4 696

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Psycholog Na Niby napisał/a:

Jeżeli własny brat nie chce z Tobą kontaktów to dziwisz się ze obce baby tez nie? Tu już więcej danych do autorefleksji nie trzeba. Pokora jest potrzebna w życiu.

jakis_czlowiek napisał:

Spierdalaj psycholog.

Ale mamy jakiś kontakt, nie? Tylko nie częsty. Zresztą napisałem, że nie widzę żadnego powodu, że jest jak jest.


Więc tak, spierdalaj, a nie jątrz znowu tutaj.

4 697 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-11-13 21:34:19)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Ale _jakis - zacznij się zastanawiać nad genezą pewnych zdarzeń. Ja to widzę tak - brat Cię nie chciał, bo swoim marudnym nastawieniem zepsułbyś imprezę. I teraz - to nie jest zarzut do Ciebie - bo nikt nie wie jak jest między Wami oraz jakimi motywami kierował się brat - ale taka wskazówka do refleksji, dlaczego notorycznie w Twoim życiu mają miejsce dokładnie te same zdarzenie, te same zachowania wobec Ciebie (brat - nie, znajomi - nie) itd.
Tylko tyle i aż tyle.

Edit: Co do Psychologa, przydałoby Ci się kilka jego cech wink

4 698 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-11-13 21:37:26)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
KoralinaJones napisał/a:

Wprost przeciwnie. Ma ogromny. Wszystko to można było przegadać na terapii indywidualnej, no ale co my tam wiemy...

Nadal jestem trochę od nich uzależniony. Wynajmuję swoje mieszkanie tylko, nie mam własnego. Sporo moich rzeczy nadal znajduje się w domu rodziców, gdzie jestem zameldowany, nadal mam tam swój pokój. Nadal tam są moje książki, jakieś sprzęty, stare LEGO, itp.

Więc nie mogę też całkowicie ich odciąć. Jak wracam do nich do domu czasem na weekend to muszę uważać, żeby nie było kłótni, żeby nie urazić ich, czy nie złamać ich zasad. Bo inaczej mogą spokojnie spalić te wszystkie moje rzeczy, co mi kiedyś już kilka razy mówili. Że jak się nie podoba, to won, itp.

Więc zawsze jakiś kontakt emocjonalny będzie. Zresztą, to są przecież rodzice. Mogą wymagać czegoś ode mnie, zwłaszcza gdy jestem u nich w domu.


KoralinaJones napisał/a:

Ale _jakis - zacznij się zastanawiać nad genezą pewnych zdarzeń. Ja to widzę tak - brat Cię nie chciał, bo swoim marudnym nastawieniem zepsułbyś imprezę. I teraz - to nie jest zarzut do Ciebie - bo nikt nie wie jak jest między Wami oraz jakimi motywami kierował się brat - ale taka wskazówka do refleksji, dlaczego notorycznie w Twoim życiu mają miejsce dokładnie te same zdarzenie, te same zachowania wobec Ciebie (brat - nie, znajomi - nie) itd.
Tylko tyle i aż tyle.

Nie, tak jest od czasów szkolnych. Jak brat grał w planszówki ze swoją dziewczyną, to grała reszta mojego rodzeństwa też. Prócz mnie. Dopiero parę lat temu to się zmieniło. Nie było żadnych powodów do tego, żeby mnie wykluczać. Jedyny taki powód był, że w przeciwieństwie do nich byłem zawsze spokojny, nie kłóciłem się, nie miałem kolegów (już od czasu podstawówki). Po prostu uznali mnie za nudnego, że i tak nie będę grać chciał pewnie, czy coś.

4 699 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-11-13 21:40:39)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Rodzice to jedno, więc rzeczywiście ciężko tak szybko pozbyć się wszystkiego, co nam usilnie wpajają. Tylko zazwyczaj to mija prędzej niż później. Bardzo często ludzie zaczynają studia specjalnie z dala od miasta rodzinnego, właśnie po to, aby uciąć tą pępowinę. To jest ten kluczowy moment, aby zacząć sobie radzić samemu.

Natomiast inna sprawa, to już samo podejście rodzeństwa(brata), w sprawie kawalerskiego.Zastanawiające...

Tak samo, jak to, żę właśnie notorycznie się powtarza pewne zjawisko. Co leży u jego podstaw? Oto jest pytanie!


Rodzice nie powinni mieć nic do gadania, jak żyje ich 30-letnie dziecko. Jeśli tak się zachowują, to też z nimi jest coś nie tak, bo groźby spalenia czichś rzeczy to już traktowałbym poważnie. To jest czysty despotyzm. Szczerze, to ja bym, przy takich zarobkach, całkowicie się od nich odciał, bez dyskusyjnie.

Nie miałeś kolegów? Otóż włąśnie, dlaczego? Co ich mogło odrzucać od Ciebie?

Spokojny i bezkonfliktowy? Niby wydaje się to pozytywne, ale z drugiej strony pokazuje, że człowiek nie potrafi walczyć o siebie i swoje potrzeby, za szybko się poddaje, nie wykazuje inicjatywy, jest bierny, nie potrafi przekonać do swoich racji itp. - to wszystko jest odbierane jako słabość.

4 700

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
KoralinaJones napisał/a:

Edit: Co do Psychologa, przydałoby Ci się kilka jego cech wink

To wolałbym umrzeć lub do końca życia być taką pierdołą niż być taki jak on i obrażać wszystkich dookoła.

4 701 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-11-13 21:39:39)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Edit: Co do Psychologa, przydałoby Ci się kilka jego cech wink

To wolałbym umrzeć lub do końca życia być taką pierdołą niż być taki jak on i obrażać wszystkich dookoła.

Nie przesadzaj. Musisz się w końcu zahartować.
Poza tym, Ty też potrafić w ten deseń, także...

4 702 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-11-13 21:43:51)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
bagienni_k napisał/a:

Rodzice nie powinni mieć nic do gadania, jak żyje ich 30-letnie dziecko. Jeśli tak się zachowują, to też z nimi jest coś nie tak, bo groźby spalenia czichś rzeczy to już traktowałbym poważnie. To jest czysty despotyzm. Szczerze, to ja bym, przy takich zarobkach, całkowicie się od nich odciał, bez dyskusyjnie.

Groźby były zanim wyjechałem na studia. Że jak mi się nie podobają ich zasady, to drzwi stoją otworem. Albo że wyrzucą moje rzeczy. Rzadko ojciec jak się mocno z nim nie zgadzałem to straszył, że mnie udusi, czy coś takiego. Ja nie widzę nic w tym złego (za bardzo xD), pewnie w każdym domu są takie kłótnie.

Zresztą, jak są spokojni i nikt nie robi nic przeciwko nim, to są ok. Normalni rodzice. A im mniej czasu spędzamy z nimi (bo już wszyscy porozjeżdżaliśmy się), tym bardziej ugodowi się stali i nawet znormalnieli. Od paru lat nie mam w sumie jakoś za bardzo czego im zarzucić nawet.

4 703

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
KoralinaJones napisał/a:

Nie przesadzaj. Musisz się w końcu zahartować.
Poza tym, Ty też potrafić w ten deseń, także...

Tak, ale trzeba mnie mocno zdenerwować, a to jest mega trudne. Tylko on na tym forum tak potrafi.


I nie lubię tego, gdy się denerwuję. Wolę być spokojną pierdołą.

4 704 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-11-13 21:50:00)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Nie przesadzaj. Musisz się w końcu zahartować.
Poza tym, Ty też potrafić w ten deseń, także...

Tak, ale trzeba mnie mocno zdenerwować, a to jest mega trudne. Tylko on na tym forum tak potrafi.


I nie lubię tego, gdy się denerwuję. Wolę być spokojną pierdołą.

Nie, nie na tym to polega. Nie bądź jak ten rudzielec z piaskownicy, który sypie piachem kolegom w oczy, a kiedy sam dostaje piaskiem po oczach biegnie do mamy z płaczem i skarży się: "Mamo bo Janek mi dokucza". Co by zrobił ktoś pokroju takiego Psychologa? Jego mama nawet nie dowiedziałaby się, że ktoś mu piachem w oczy sypnął, bo sam by Jankowi spuścił łomot. W tym rzecz.


Edit: Wywal tych rodziców z głowy. Naprawdę psycholog indywidulanie mógłby Ci w tym pomóc.

4 705 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-11-13 21:53:11)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
KoralinaJones napisał/a:

Nie, nie na tym to polega. Nie bądź jak ten rudzielec z piaskownicy, który sypie piachem kolegom w oczy, a kiedy sam dostaje piaskiem po oczach biegnie do mamy z płaczem i skarży się: "Mamo bo Janek mi dokucza". Co by zrobił ktoś pokroju takiego Psychologa? Jego mama nawet nie dowiedziałaby się, że ktoś mu piachem w oczy sypnął, bo sam by Jankowi spuścił łomot. W tym rzecz.

Oduczyłem się tego w czasach szkolnych. Jak ktoś mi dokuczał i się odgryzałem, to obrywałem dwa razy mocniej. A ludzie stawali się jeszcze bardziej zaciekli i wkurzeni. Mnie życie nauczyło, że lepiej nadstawić drugi policzek, może kiedyś się ludzie znudzą.

No i zasada "oko za oko" nie jest zbyt dobrym pomysłem tongue Stawianie na swoim też nie jest zawsze dobrym pomysłem. Czasem lepiej się dostosować zamiast pogarszać sytuację.


KoralinaJones napisał/a:

Edit: Wywal tych rodziców z głowy. Naprawdę psycholog indywidulanie mógłby Ci w tym pomóc.

Ale ja ich nie mam w głowie wcale. Bardzo rzadko o nich myślę. To co w moim życiu robię to tylko wina moja i mojego powalonego charakteru.

4 706 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-11-13 21:54:17)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Takie zachowanie rodziców, choćby by to były słowa wypowiadane w gniewie, nie są normalne. To jest czysty despotyzm. Sam raczej się z takim czymś nie spotkałem, to "wychowanie" tego typu, jaki się spotykało dawniej, kiedy jeszcze nikomu nie śniło się o obecnym modelu wychowania czy egzystencji społeczeństw. Skrajna apodyktyczność, gdzie osoba nie uznaje sprzeciwu, stosując swoisty terror nie jest czymś, co należy akceptować, bo to człowieka psychicznie rozwala i kaleczy.

4 707

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Nie, nie na tym to polega. Nie bądź jak ten rudzielec z piaskownicy, który sypie piachem kolegom w oczy, a kiedy sam dostaje piaskiem po oczach biegnie do mamy z płaczem i skarży się: "Mamo bo Janek mi dokucza". Co by zrobił ktoś pokroju takiego Psychologa? Jego mama nawet nie dowiedziałaby się, że ktoś mu piachem w oczy sypnął, bo sam by Jankowi spuścił łomot. W tym rzecz.

Oduczyłem się tego w czasach szkolnych. Jak ktoś mi dokuczał i się odgryzałem, to obrywałem dwa razy mocniej. A ludzie stawali się jeszcze bardziej zaciekli i wkurzeni. Mnie życie nauczyło, że lepiej nadstawić drugi policzek, może kiedyś się ludzie znudzą.

Nieprawda. Przerabialiśmy ten problem przy okazji dokuczania Ci kolegów z drużyny piłkarskiej. tongue

4 708

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:

KoralinaJones napisał/a:

Edit: Wywal tych rodziców z głowy. Naprawdę psycholog indywidulanie mógłby Ci w tym pomóc.

Ale ja ich nie mam w głowie wcale. Bardzo rzadko o nich myślę. To co w moim życiu robię to tylko wina moja i mojego powalonego charakteru.

Masz. Wracasz do tego co by chcieli rodzice, jak chcieli i sam twierdzisz, że tak zostało.

4 709 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-11-13 22:01:35)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
bagienni_k napisał/a:

Takie zachowanie rodziców, choćby by to były słowa wypowiadane w gniewie, nie są normalne. To jest czysty despotyzm. Sam raczej się z takim czymś nie spotkałem, to "wychowanie" tego typu, jaki się spotykało dawniej, kiedy jeszcze nikomu nie śniło się o obecnym modelu wychowania czy egzystencji społeczeństw. Skrajna apodyktyczność, gdzie osoba nie uznaje sprzeciwu, stosując swoisty terror nie jest czymś, co należy akceptować.

Obecny model wychowania jest dość mocno krytykowany przez moich rodziców. Zresztą ja też uważam, że aktualnie się przegina w tym, że teraz dziecku nawet nie możesz nic złego powiedzieć, czy ukarać. Bo zaraz dostaniesz jakiegoś kuratora czy coś. Moi rodzice mają po prostu podejście: ich dom, ich zasady. Dość mocno może apodyktyczne, ale mają takie prawo nie? Jak brat/siostra przyjechali z dziewczyną/chłopakiem, to rodzice kazali im spać osobno, mimo że wtedy mieli po 23-26 lat. Ich prawo. I trzeba to uszanować.


KoralinaJones napisał/a:
jakis_czlowiek napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Nie, nie na tym to polega. Nie bądź jak ten rudzielec z piaskownicy, który sypie piachem kolegom w oczy, a kiedy sam dostaje piaskiem po oczach biegnie do mamy z płaczem i skarży się: "Mamo bo Janek mi dokucza". Co by zrobił ktoś pokroju takiego Psychologa? Jego mama nawet nie dowiedziałaby się, że ktoś mu piachem w oczy sypnął, bo sam by Jankowi spuścił łomot. W tym rzecz.

Oduczyłem się tego w czasach szkolnych. Jak ktoś mi dokuczał i się odgryzałem, to obrywałem dwa razy mocniej. A ludzie stawali się jeszcze bardziej zaciekli i wkurzeni. Mnie życie nauczyło, że lepiej nadstawić drugi policzek, może kiedyś się ludzie znudzą.

Nieprawda. Przerabialiśmy ten problem przy okazji dokuczania Ci kolegów z drużyny piłkarskiej. tongue

Bo odgryzanie się by nic nie dało i tak. Tylko bardziej by mi zaczęli dogadywać. A serio starczyło mi, że już dzięki nim cała drużyna wiedziała, że nigdy nie byłem z dziewczyną. Po co jeszcze całe miasto miało to wiedzieć?


KoralinaJones napisał/a:

Masz. Wracasz do tego co by chcieli rodzice, jak chcieli i sam twierdzisz, że tak zostało.

Bo to już mam utrwalone w moim charakterze. Teraz już rodzice nie za wiele mają do gadania.

4 710 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-11-13 22:05:50)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Noo, nie do końca..

Jeśli ktoś zabrania spać razem dorosłym ludziom, to raczej zastanowię się, czy z nim wszystko w porządku.
Zresztą, wiedząc, że mają takie podejśćie, to unikałbym takich sytuacji, jak ognia. Sorry, ale to jest akurat dla mnei przykład skrajnego konserwatyzmu, czy wręcz "betonu". To nie jest miejsce na takie podejśćie w dzisiejszym świecie i ja serio, na miejscu, tego brata czy siostry, odmówiłbym nocowania w rodzinnym domu..
Osobiście jestem uczulony na zaściankowość i to mocno..

4 711

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
bagienni_k napisał/a:

Szczerze, to ja bym, przy takich zarobkach, całkowicie się od nich odciał, bez dyskusyjnie.

Ale to nadal rodzice. Odcięcie się całkowicie nie wchodzi w grę. Po co mam palić mosty? Zresztą, i tak by to nie było możliwe, skoro nie mam własnego mieszkania i część rzeczy przechowuję w domu rodzinnym.


bagienni_k napisał/a:

Nie miałeś kolegów? Otóż włąśnie, dlaczego? Co ich mogło odrzucać od Ciebie?

Spokojny i bezkonfliktowy? Niby wydaje się to pozytywne, ale z drugiej strony pokazuje, że człowiek nie potrafi walczyć o siebie i swoje potrzeby, za szybko się poddaje, nie wykazuje inicjatywy, jest bierny, nie potrafi przekonać do swoich racji itp. - to wszystko jest odbierane jako słabość.

Nie miałem kolegów już od początku podstawówki. Zadbali o to m.in. moi rodzice przez zezwolenie tylko na spotykanie się z ludźmi na zewnątrz domu, co ograniczało moje kontakty tylko do uprawiania sportu. Wchodzić do czyjegoś domu mogłem tylko wtedy, gdy przychodziłem odpisywać lekcje, bo byłem chory. Dodatkowo moi rodzice robili wszystko, żeby mnie ośmieszać przy ludziach. Dla nich ważne było tylko to, czy nie dostaję złych ocen i nie przynoszę im wstydu. Dlatego gdy w 4 klasie mając średnią w okolicach 4.4 (3 w klasie), to kazali mi nosić dzienniczek ucznia, żeby dokładnie wiedzieli jakie oceny mam. Wstyd mega. Nikt nie miał dzienniczka prócz mnie i jednej osoby, co miała same banie i dwóje...

Plus dodatkowo od samego początku byłem kozłem ofiarnym i pierwszym komu można było podłożyć nogę i zwyzywać. Od rodziców zwykle słyszałem pytanie "co im zrobiłeś, że ci dokuczają". A jakbym komuś jeszcze się odwinął, to sam bym miał przez to problemy.

A kto chce znać kogoś, kim wszyscy pomiatają? Chciałbyś mieć kogoś takiego wśród znajomych?


Więc to są 2 powody czemu aż do rozpoczęcia studiów nie miałem żadnych znajomych (prócz tych od grania w piłkę): moi rodzice i sytuacja w szkole.

4 712

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Edit: Co do Psychologa, przydałoby Ci się kilka jego cech wink

To wolałbym umrzeć lub do końca życia być taką pierdołą niż być taki jak on i obrażać wszystkich dookoła.

Nie przejmuj się, obaj jesteśmy z marginesu społecznego tylko trochę na innych poziomach.

Nie obrażam wszystkich, to zwykłe pomówienie. Całe szczęście ze nie chciałbyś być jak ja bo jest ryzyko ze by Ci się spodobało.

4 713 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-11-13 22:16:39)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
bagienni_k napisał/a:

Noo, nie do końca..

Jeśli ktoś zabrania spać razem dorosłym ludziom, to raczej zastanowię się, czy z nim wszystko w porządku.
Zresztą, wiedząc, że mają takie podejśćie, to unikałbym takich sytuacji, jak ognia. Sorry, ale to jest akurat dla mnei przykład skrajnego konserwatyzmu, czy wręcz "betonu". To nie jest miejsce na takie podejśćie w dzisiejszym świecie i ja serio, na miejscu, tego brata czy siostry, odmówiłbym nocowania w rodzinnym domu..
Osobiście jestem uczulony na zaściankowość i to mocno..

Tylko napiszę to, co już pisałem:

1) nakaz spania osobno (i tak rodzeństwo zrobiło po swojemu, czym mocno urazili rodziców)
2) matka sporo razy mówiła, że "seks to najgorsza rzecz w życiu"
3) jak rodzice widzieli, ze oglądam jakiś film, gdzie pojawił się fragment piersi, to zmieniali kanał, nawet jak miałem 18 lat
4) nigdy nie widziałem nawet żeby rodzice się przytulili, całe życie są dla siebie co najwyżej tacy jak znajomi z pracy
5) mając jeszcze jakieś 28 lat to rodzice mnie rano budzili, że mam iść na mszę, chociaż sam już od początku studiów nie chodzę


A co najlepsze: sami są niby wierzący, ale nie nazwałbym ich nigdy, że mocno im odbija w tą stronę. Raczej normalne podejście mają.

4 714

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Psycholog Na Niby napisał/a:
jakis_czlowiek napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Edit: Co do Psychologa, przydałoby Ci się kilka jego cech wink

To wolałbym umrzeć lub do końca życia być taką pierdołą niż być taki jak on i obrażać wszystkich dookoła.

Nie przejmuj się, obaj jesteśmy z marginesu społecznego tylko trochę na innych poziomach.

Nie obrażam wszystkich, to zwykłe pomówienie. Całe szczęście ze nie chciałbyś być jak ja bo jest ryzyko ze by Ci się spodobało.

Czy Ty możesz okazać odrobinę empatii? tongue

4 715

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
KoralinaJones napisał/a:

Czy Ty możesz okazać odrobinę empatii? tongue

Wtedy bym uznał, że coś z nim nie tak i nie uwierzyłbym w żadne jego słowo.

4 716

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Czy Ty możesz okazać odrobinę empatii? tongue

Wtedy bym uznał, że coś z nim nie tak i nie uwierzyłbym w żadne jego słowo.

Czytaj między wierszami tongue

4 717 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-11-13 22:18:46)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Już w tym momencie poczułem ogromną sympatię dla Twojego rodzeństwa.
Taką silną i szczerą, bo zrobili  PO SWOJEMU, zgodnie ze SWOIMI odczuciami, ni kierująć się żadnymi cudzymi nakazami i to tak kretyńskimi, że szkoda nawet gadać.

4 718 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-11-13 22:22:08)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
bagienni_k napisał/a:

Już w tym momencie poczułem ogromną sympatię dla Twojego rodzeństwa.
Taką silną i szczerą, bo zrobili  PO SWOJEMU, zgodnie ze SWOIMI odczuciami, ni kierująć się żadnymi cudzymi nakazami i to tak kretyńskimi, że szkoda nawet gadać.

No widzisz. Widocznie ja byłem zbyt słaby. I mi od początku rodzice bardziej wpajali ich zasady, rodzeństwo miało trochę lżej. No i rodzeństwo miało normalną sytuację w szkole.


A ja jak widzę jaką pizdą jestem, to mam ochotę sobie w łeb strzelić i zakończyć ten nędzny żywot, żeby wstydu światu nie robić więcej. Na uj światu ktoś taki, kto zmarnował całe swoje życie?

4 719

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
KoralinaJones napisał/a:

Czy Ty możesz okazać odrobinę empatii? tongue

A czy uważasz że on ją ma?

4 720 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-11-13 22:27:18)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
bagienni_k napisał/a:

Już w tym momencie poczułem ogromną sympatię dla Twojego rodzeństwa.
Taką silną i szczerą, bo zrobili  PO SWOJEMU, zgodnie ze SWOIMI odczuciami, ni kierująć się żadnymi cudzymi nakazami i to tak kretyńskimi, że szkoda nawet gadać.

W sumie ciekawe co byś zrobił, gdybyś miał dany wybór, np. w szkole średniej: albo robisz tak jak rodzice każą, albo wypierdalaj z domu xD


To jest chyba normalne, że się wykonuje polecania rodziców, gdy się jeszcze nie jest na swoim i mieszka z nimi w jednym domu.

4 721

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Psycholog Na Niby napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Czy Ty możesz okazać odrobinę empatii? tongue

A czy uważasz że on ją ma?

Jestem przyzwyczajona do niewdzięczności, z tą różnicą, że w realnym świecie płacą mi za to a on niech ma ode mnie pro bono publico. On tu pisze dla samego siebie, nie dla nas - może w końcu to zrozumie.

4 722

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Nie, nie jest i nigdy nie będzie normalnym wykonywać ślepo polecenia, jeśli się jest dorosłym..Ile lat ma rodzeńśtwo? 23 i 26 lat? Raczej już wtedy nie mieszkali z rodzicami?

Chociaż może zbyt często do takich sytuacji nie dochodzi, bo jeśli mają miejsce takie sytuacje, to zazwyczaj już młodzi, wiedząc, czego chcą, wyprowadzają się.. Jeśli nie w szkole średniej, to potem.. Raczej tak skrajnie despotyczni rodzice rzadko się trafiają..Jeśli już, to zazwyczaj młodzi i tak będą się buntować, co w tym przypadku uważam za całkowicie słuszne.

4 723 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-11-13 22:48:58)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
bagienni_k napisał/a:

Nie, nie jest i nigdy nie będzie normalnym wykonywać ślepo polecenia, jeśli się jest dorosłym..Ile lat ma rodzeńśtwo? 23 i 26 lat? Raczej już wtedy nie mieszkali z rodzicami?

Chociaż może zbyt często do takich sytuacji nie dochodzi, bo jeśli mają miejsce takie sytuacje, to zazwyczaj już młodzi, wiedząc, czego chcą, wyprowadzają się.. Jeśli nie w szkole średniej, to potem.. Raczej tak skrajnie despotyczni rodzice rzadko się trafiają..Jeśli już, to zazwyczaj młodzi i tak będą się buntować, co w tym przypadku uważam za całkowicie słuszne.

Ile mają, to zostawmy owiane tajemnicą. Powiedzmy że więcej niż 20 a mniej niż 30.

Ale my się buntowaliśmy. Tylko co to daje? Tylko tyle, że każdy bunt był karany i kończyło się mega kłótnią i łzami xD Np. 2 tygodnie bez komputera. Albo bania w szkole: 2 tyg bez komputera. Szybko uczysz się, że nie ma sensu się kłócić, bo i tak nie wyjdziesz na swoje.

Zresztą jak mówiłem, ode mnie jako od najstarszego rodzice wymagali więcej. Rodzeństwo miało już trochę lżej.

No i rodzice pewnie niezbyt byli ze mnie zadowoleni, bo nigdy nie miałem czerwonego paska, czy nie wygrywałem jakichś konkursów tongue

4 724

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:

Oduczyłem się tego w czasach szkolnych. Jak ktoś mi dokuczał i się odgryzałem, to obrywałem dwa razy mocniej. A ludzie stawali się jeszcze bardziej zaciekli i wkurzeni. Mnie życie nauczyło, że lepiej nadstawić drugi policzek, może kiedyś się ludzie znudzą.

Miałem podobnie. Jak mnie cały czas zaczepiali, to nic się nie działo, a jak się w końcu odwinąłem, to zawsze było na mnie, że to ja ich zaczepiam (bo wszyscy byli przeciwko mnie).

I moja mama jest nadopiekuńcza, raz nawet mnie śledziła, kiedy miałem zajęcia dodatkowe i nie mogłem odebrać telefonu (a mówiłem jej o tych zajęciach), a akurat się zagadałem z jakimś chłopakiem i chwilę szliśmy razem (w drugą stronę niż do domu)...

4 725

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

To już mamy odpowiedź kochani. Rodzice zrobili z nich kaleki życiowe. Tacy rodzice serio potrafią przytłoczyć. Pewnie mają dużo negatywnych emocji w sobie które tłamsili i ludzie to wyczuwają. Poza tym oni też są rozszczeniowi. Inni mają pokazywać że chca sie z nimi spotkać zapraszać, ale oni nie, bo to desperacja i brak szacunku XDDD.

Moja mama zawsze mówiła "jak cie wywalili z pokoju to wejdz oknem" pokazać ludziom, że istnieje, mówić w prost czego chce, komunikować to, bo serio ludzie nie wiedzą i od tego właśnie jest język. Nie trzeba się wpraszać, ale zwykłe zakomunikowanie "Chciałbym pograć w planszówki" do rodzeństwa by skutkowało tym, że oni by cię szybciej wkręcili ale ty jak taka sierota czekasz na specjalne zaproszenie to taka postawa ofiary że szok.

Brak szacunku to jak ktoś ci powie nie 3 razy a ty dalej się wpraszasz, ale ludzie jak cie poznaja moga mysleć, że nie chcesz i jak zakomunikujesz to oni powiedzą okej to chodź albo powiedzą, że nie. Nie każdy będzie mówić, że nie uwierz ale ty nawet nie chcesz proponować to o czym my piszemy i uważasz to za brak szacunku a tak wyglądają relacje międzyludzkie, że się komunikuje.

Moi rodzice są mega towarzyscy, ciągle gdzieś wychodzą i oni mi ciągle mówią, że mam komunikować, proponować, bo na tym to polega. Jakoś im wierzę, bo oni mają obycie towarzyskie. Bagiennik też ma przyjaciół, ty nie masz. jest 2:0 my mamy racje a ty żyjesz w swoim zaburzonym świecie, że to ciebie mają zagadywać i chcieć, bo pompujesz tym ego. Ty masz właśnie bardzo duże ego i oczekujesz, że ludzie będa cie zapraszać, jaśnie pana. Strasznie rozszczeniowa postawa. Ale my możemy się trudzić ci to wyjaśniać a ty swoje, że to brak szacunku, że ty nie dasz nic z siebie. bo to inni mają jak taki dzieciak, nie wezmie sam bo to tatuś musi nakarmić i wyjść z inicjatywą. serio to tak wygląda a to ty możesz sobie to wziąć, bo ty jesteś już dorosły i możesz proponować, wybierać z jakimi ludźmi chcesz przebywać. nikt nie przyjdzie i nie zabierze cie na lody za rączkę tylko czasami warto pokazać że sie chce albo rzucić jakieś hasło.

4 726 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-11-14 00:42:02)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Armidak napisał/a:

Moja mama zawsze mówiła "jak cie wywalili z pokoju to wejdz oknem" pokazać ludziom, że istnieje, mówić w prost czego chce, komunikować to, bo serio ludzie nie wiedzą i od tego właśnie jest język. Nie trzeba się wpraszać, ale zwykłe zakomunikowanie "Chciałbym pograć w planszówki" do rodzeństwa by skutkowało tym, że oni by cię szybciej wkręcili ale ty jak taka sierota czekasz na specjalne zaproszenie to taka postawa ofiary że szok.

No to ja słyszałem odwrotnie. Jak mnie gdzieś nie chcą, to mam dać spokój i nie wpieprzać się na siłę.


Armidak napisał/a:

To już mamy odpowiedź kochani. Rodzice zrobili z nich kaleki życiowe. Tacy rodzice serio potrafią przytłoczyć. Pewnie mają dużo negatywnych emocji w sobie które tłamsili i ludzie to wyczuwają. Poza tym oni też są rozszczeniowi. Inni mają pokazywać że chca sie z nimi spotkać zapraszać, ale oni nie, bo to desperacja i brak szacunku XDDD.

Przecież pisałem, że sam się starałem ludzi zapraszać, ale jakoś nigdy nie było chętnych. Więc nie wiem o co Ci chodzi.


Armidak napisał/a:

Brak szacunku to jak ktoś ci powie nie 3 razy a ty dalej się wpraszasz, ale ludzie jak cie poznaja moga mysleć, że nie chcesz i jak zakomunikujesz to oni powiedzą okej to chodź albo powiedzą, że nie. Nie każdy będzie mówić, że nie uwierz ale ty nawet nie chcesz proponować to o czym my piszemy i uważasz to za brak szacunku a tak wyglądają relacje międzyludzkie, że się komunikuje.

Nie. Jeśli ewidentnie widać, że mnie ktoś gdzieś nie chce, to nie ma sensu się dopytywać. Skoro pozostałe moje rodzeństwo mogło się spotkać, a mi nawet nic nie powiedzieli, to chyba wszystko widać jak na tacy. Zresztą się dopytałem na FB, czy mam podejść w czymś pomóc, to dostałem info, że nie trzeba.


Armidak napisał/a:

Moi rodzice są mega towarzyscy, ciągle gdzieś wychodzą i oni mi ciągle mówią, że mam komunikować, proponować, bo na tym to polega. Jakoś im wierzę, bo oni mają obycie towarzyskie.

No to pogratulować rodziców, że dobrze trafiłaś.


Armidak napisał/a:

Bagiennik też ma przyjaciół, ty nie masz. jest 2:0 my mamy racje a ty żyjesz w swoim zaburzonym świecie, że to ciebie mają zagadywać i chcieć, bo pompujesz tym ego. Ty masz właśnie bardzo duże ego i oczekujesz, że ludzie będa cie zapraszać, jaśnie pana. Strasznie rozszczeniowa postawa. Ale my możemy się trudzić ci to wyjaśniać a ty swoje, że to brak szacunku, że ty nie dasz nic z siebie. bo to inni mają jak taki dzieciak, nie wezmie sam bo to tatuś musi nakarmić i wyjść z inicjatywą. serio to tak wygląda a to ty możesz sobie to wziąć, bo ty jesteś już dorosły i możesz proponować, wybierać z jakimi ludźmi chcesz przebywać. nikt nie przyjdzie i nie zabierze cie na lody za rączkę tylko czasami warto pokazać że sie chce albo rzucić jakieś hasło.

Przecież pisałem, że próbowałem zapraszać ludzi, organizować coś, ale chętnych nigdy nie było, więc nie wmawiaj mi, że tylko chcę brać, a nic od siebie nie dawać.

4 727

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Armidak napisał/a:

To już mamy odpowiedź kochani. Rodzice zrobili z nich kaleki życiowe.

Nie xD

Tacy rodzice serio potrafią przytłoczyć. Pewnie mają dużo negatywnych emocji w sobie które tłamsili i ludzie to wyczuwają. Poza tym oni też są rozszczeniowi. Inni mają pokazywać że chca sie z nimi spotkać zapraszać, ale oni nie, bo to desperacja i brak szacunku XDDD.

Nie, ale skoro sam zagaduję i nie dostaję odpowiedzi, to chyba logiczne, że nie są zainteresowani moim towarzystwem.

Moja mama zawsze mówiła "jak cie wywalili z pokoju to wejdz oknem" pokazać ludziom, że istnieje, mówić w prost czego chce, komunikować to, bo serio ludzie nie wiedzą i od tego właśnie jest język.

No to mówię i komunikuję, ale nikogo to nie obchodzi.

4 728 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-11-14 01:50:28)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Armidak napisał/a:

To już mamy odpowiedź kochani. Rodzice zrobili z nich kaleki życiowe. Tacy rodzice serio potrafią przytłoczyć. Pewnie mają dużo negatywnych emocji w sobie które tłamsili i ludzie to wyczuwają. Poza tym oni też są rozszczeniowi. Inni mają pokazywać że chca sie z nimi spotkać zapraszać, ale oni nie, bo to desperacja i brak szacunku XDDD.

Ciekawe jaka Ty byś była mądra, gdyby Twoi rodzice mieli takie podejście jak moi. Dla mnie ich podejście było całkowicie normalne. Bo czemu miałem myśleć, że tak nie jest? Nie miałem żadnego powodu. Zwłaszcza, że kolegów nie miałem i nie mogłem się z nimi w ich domu spotykać. Nie miałem jak tego porównać. Więc jak miałem wiedzieć, że podejście moich rodziców jest złe, co? W czasach szkolnych ja uważałem, że tak jest w każdym domu, w każdej normalnej rodzinie. Zresztą, nadal uważam, że oni starali się jak najlepiej mogli, nie chcieli źle, tylko czasem nie wychodziło.


I powtarzam: nie uważam, że to jaki jestem, to wina moich rodziców. Pewne wzorce na mnie wpłynęły i tyle. Ale to jaki jestem to tylko i wyłącznie moja wina.

4 729 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-11-14 11:52:03)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Naprawdę _jakiś zachowujesz się jakbyś był w jakiś perwersyjny sposób mentalnie ubezwłasnowolniony. Skoro zdajesz sobie sprawę z rzeczy, które Cię ograniczają, to następnym krokiem powinno być podjęcie działań aby uwolnić się od tych ograniczeń - określonego sposobu myślenia, postrzegania, postępowania. Nie ma innej rady. A jeśli twierdzisz bądź zakładasz, że i tak nie możesz, nie potrafisz, to cała para z tej dyskusji poszła w gwizdek.

4 730 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-11-14 13:33:18)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
KoralinaJones napisał/a:

Naprawdę _jakiś zachowujesz się jakbyś był w jakiś perwersyjny sposób mentalnie ubezwłasnowolniony. Skoro zdajesz sobie sprawę z rzeczy, które Cię ograniczają, to następnym krokiem powinno być podjęcie działań aby uwolnić się od tych ograniczeń - określonego sposobu myślenia, postrzegania, postępowania. Nie ma innej rady. A jeśli twierdzisz bądź zakładasz, że i tak nie możesz, nie potrafisz, to cała para z tej dyskusji poszła w gwizdek.

To że zdaję sobie sprawy z ograniczeń nie znaczy, że daję sobie radę się ich całkowicie pozbyć. Samemu ciężko... Terapia to też za mało... Muszę mieć jakiś powód, jakąś motywację... Może kokoś, kto we mnie uwierzy... Nie wiem no xD


Nigdy nie miałaś tak, że czułaś, że możesz się stać lepsza, ale dla kogoś? A dla siebie samej Ci się nie chciało, nie dawałaś rady?

4 731 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-11-14 15:55:27)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Terapia być może nie jest jedynym sposobem na to, aby sobie z tymi ograniczeniami poradzić. Z pewnością jednak stanowi jeden z elementów, być może pierwszy w kolejności, za jaki się trzeba zabrać. Faktem oczywistym jest to, że jakiekolwiek zmiany będą zachodzić wolno, droga zaś jest trudna i wyboista, szczególnie na początku.

Przez długi czas nie znałeś innych zasad czy podejścia, jak to, które wpoili Ci rodzice. Teraz, nastąpiło (czy dalej następuje) zderzenie z prawdziwym z światem, które okazuje się być szokujące. Nikt jednak, poza specjalistą nie będzie specjalnie chciał służyć za takiego przewodnika, bo to zwykle bywa dość męczące. Zatem ów specjalista wydaje się być najlepszym rozwiązaniem na początek.

Właśnie, kluczem dla znacznej części ludzi jest stanie się lepszym, ale PRZEDE WSZYSTKIM DLA SIEBIE. Zmiany, które wprowadzamy w nasze życie muszą cieszyć  właśnie nas. Bez tego sprawiasz wrażenie osoby zagubionej, potrzebującej ciągłej uwagi czy pomocy. Ktoś taki może się potem zmienić w toksycznego i zaborczego partnera, bo nie będzie mógł wytrzymać bez tej swojej drugiej połówki. To jest tylko hipotetyczna sytuacja, ale tak bywa.. Grunt, aby czuć i wiedzieć, że w życiu jesteśmy dla siebie ważni, akceptujemy siebie i potrafimy się cieszyć z naszego życia. Osobiście, większość z tego, co w zyciu robię robię wyłącznie dla siebie i z tego jestem właśnie MEGA zadowolony.

4 732

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

No ale jak mam się czuć szczęśliwy, zadowolony, skoro mi brakuje tej durnej bliskości w życiu? Czy seksu, przytulania się, spotykania się, itp.

A nie mogę tego mieć i nie będę nigdy miał.

4 733 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-11-14 17:16:22)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

.

4 734 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-11-14 17:15:40)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Naprawdę _jakiś zachowujesz się jakbyś był w jakiś perwersyjny sposób mentalnie ubezwłasnowolniony. Skoro zdajesz sobie sprawę z rzeczy, które Cię ograniczają, to następnym krokiem powinno być podjęcie działań aby uwolnić się od tych ograniczeń - określonego sposobu myślenia, postrzegania, postępowania. Nie ma innej rady. A jeśli twierdzisz bądź zakładasz, że i tak nie możesz, nie potrafisz, to cała para z tej dyskusji poszła w gwizdek.

To że zdaję sobie sprawy z ograniczeń nie znaczy, że daję sobie radę się ich całkowicie pozbyć. Samemu ciężko... Terapia to też za mało... Muszę mieć jakiś powód, jakąś motywację... Może kokoś, kto we mnie uwierzy... Nie wiem no xD


Nigdy nie miałaś tak, że czułaś, że możesz się stać lepsza, ale dla kogoś? A dla siebie samej Ci się nie chciało, nie dawałaś rady?

Nigdy nikt, "ktoś", nie był motywacją dla mnie samej, w tym sensie, że był moim punktem odniesienia.  W tym sensie wszystko co robię - robię dla siebie - szkoła, studia, praca, rozwój zawodowy, osobisty. To jestem "Ja"- niezależnie od tego czy ktoś w moim życiu jest czy nikogo w moim życiu nie ma (w sensie partner, ukochany). Natomiast niektóre osoby były dla mnie inspiracją z uwagi na ich sukcesy lub cechy osobowości - to osoby, które za coś podziwiałam lub które czymś mi imponowały.

4 735 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-11-14 17:19:03)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

bagiennik podziwiam za anielską cierpliwość tongue

4 736

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
KoralinaJones napisał/a:

Nigdy nikt, "ktoś", nie był motywacją dla mnie samej, w tym sensie, że był moim punktem odniesienia.  W tym sensie wszystko co robię - robię dla siebie - szkoła, studia, praca, rozwój zawodowy, osobisty. To jestem "Ja"- niezależnie od tego czy ktoś w moim życiu jest czy nikogo w moim życiu nie ma (w sensie partner, ukochany). Natomiast niektóre osoby były dla mnie inspiracją z uwagi na ich sukcesy lub cechy osobowości - to osoby, które za coś podziwiałam lub które czymś mi imponowały.

No super. Ale "szkoła, studia, praca, rozwój zawodowy, osobisty" to za mało.

4 737 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-11-14 17:27:14)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Nigdy nikt, "ktoś", nie był motywacją dla mnie samej, w tym sensie, że był moim punktem odniesienia.  W tym sensie wszystko co robię - robię dla siebie - szkoła, studia, praca, rozwój zawodowy, osobisty. To jestem "Ja"- niezależnie od tego czy ktoś w moim życiu jest czy nikogo w moim życiu nie ma (w sensie partner, ukochany). Natomiast niektóre osoby były dla mnie inspiracją z uwagi na ich sukcesy lub cechy osobowości - to osoby, które za coś podziwiałam lub które czymś mi imponowały.

No super. Ale "szkoła, studia, praca, rozwój zawodowy, osobisty" to za mało.

Nie rozumiem. W uproszczeniu - składam się z tego czym się zajmuję zawodowo oraz jaka jestem osobiście. I pod jednym i drugim względem zmieniam się z biegiem życia. Jakby ewoluuję big_smile

4 738

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
KoralinaJones napisał/a:

Nie rozumiem.

No właśnie. I w tym pies pogrzebany. Nie rozumiesz, bo niby czemu byś miała zrozumieć o co mi chodzi tongue Nikt z Was nie był w takiej sytuacji jak ja.


Nie da się całe życie robić wszystkiego dla siebie. Mam dobre studia, fajną dobrze płatną pracę. Ale co dalej?

4 739

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
bagienni_k napisał/a:

Przez długi czas nie znałeś innych zasad czy podejścia, jak to, które wpoili Ci rodzice. Teraz, nastąpiło (czy dalej następuje) zderzenie z prawdziwym z światem, które okazuje się być szokujące. .

Choć wydaje mi się to totalnie nieprawdopodobne, ale przecież takie trzymanie w "mentalnej komórce" przez rodziców jest możliwe, co do zasady, do osiągnięcia określonego wieku, rozwoju intelektualnego dziecka. Nawet jeśli ktoś nie ma kolegów, przyjaciół to siłą rzeczy zderza się z innym postrzeganiem świata poprzez kontakty zewnętrzne - w jego przypadku byli to rówieśnicy w szkole. I nawet jeśli nie dojrzał do poziomu buntu, to przecież musiało w jego głowie świtać, że istnieje inny świat, inne zasady, inne normy postępowania niż te które mu wpojono.

4 740

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Nie rozumiem.

No właśnie. I w tym pies pogrzebany. Nie rozumiesz, bo niby czemu byś miała zrozumieć o co mi chodzi tongue Nikt z Was nie był w takiej sytuacji jak ja.

I tu w zasadzie możemy kończyć temat, no chyba że ktoś z Państwa ma jeszcze ochotę karmić naszego Kolegę swoją uwagą.
Bywaj _jakis.

4 741

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
KoralinaJones napisał/a:

I nawet jeśli nie dojrzał do poziomu buntu, to przecież musiało w jego głowie świtać, że istnieje inny świat, inne zasady, inne normy postępowania niż te które mu wpojono.

Jasne. Ale co z tego, skoro w czasach szkolnym jestem 100% zależny od rodziców i nic nie mogę zrobić?


A potem, gdy się już wyprowadziłem, to byłem już "ukształtowany". Uczyłem się, uprawiałem sport. Wracałem do mieszkania. I tak w kółko. Nie było mi źle. Do czasu.

4 742 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-11-14 18:20:29)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Powiem tak: mi również taka sytuacja i przebieg życia wydaje się mocno nieprawdopodobna. Za dużo czynników czy wydarzeń może mieć potencjalnie miejsce, aby ktokolwiek pozostał niejako na tym poziomie, gdzie właściwie jedyny wzozec, jaki czerpiemy o świecie lub zasadach, to rodzice. Już sam brak kolegów czy przyjaciół przez 30 lat życia(!), ok powiedzmy, że w okresie szkolno-studenckim, wydaje mi się kompletną abstrakcją, czymś nierealnym, wręcz fizycznie niemożliwym.. Tak samo zresztą, jak podejście jego rodziców do życia i "wychowania" dziecka. Myślę, że istnieje spora szansa, że przeciętna osoba, mając takie warunki czy sytuację, przynajmniej zastanowiłaby się nad swoim dalszym życiem, bo przeciętny człowiek długo by w takich warunkach nie wytrzymał. Przy najmniejszej szansie jakichkolwiek zmian, spróbowałby to wykorzystać. Dla mnie to jakaś gehenna.

Mało? szkoła, studia, praca, pasje, zajęcia to mało? Chyba naprawdę nie zdajesz sobie sprawy, jak ludziom zależy i co potrafią zrobić, żeby dażyć do spełnienia swoich oczekiwań w tej kwestii. Potem zaś, wymienione kwestie grają OLBRZYMIĄ rolę, dając motywację i chęć do życia, gdzie się ludzie spełniają w tym, co robią. Rozejrzyj się, chociażby po forum:  czy większość ludzi tutaj ma podejście podobne do Twojego? Według mnie nie, bo doceniają ogromnie to, co mają, niezależnie od tego, czy są singlami czy bytują w związkach, bo akurat życie zawodowe, osiągnięcia czy sposób spędzania wolnego czasu okazuje się być bardzo ważny a do tego kompletnie niepowiązany ze sprawami związkowymi.

Ty wydajesz się wiązać zadowolenie, sukces czy chęć do rozwoju z obecnością drugiej osoby. Inaczej mówiąc: musi być ktoś, kto Cię popycha, bo sam nie masz motywacji. Tylko czy ktokolwiek będzie zadowolony z faktu, żę Ty zmieniasz się czy rozwijasz wyłącznie dla tej sooby a nie dla siebie? Wątpię smile . Właśnie dla drugiej storny coś takiego jest odpychające. Człowiek, który swój rozwój osobisty czy zawodowy realizuje dla siebie jest postrzegany dużo bardziej atrakcyjnie. Cała tajemnica.

4 743

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Oj tam, mi przydałaby się jakaś muza, abym znowu godzinami studiował nuty i uczył się czegoś nowego grać big_smile

4 744 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-11-14 19:05:23)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
bagienni_k napisał/a:

Powiem tak: mi również taka sytuacja i przebieg życia wydaje się mocno nieprawdopodobna. Za dużo czynników czy wydarzeń może mieć potencjalnie miejsce, aby ktokolwiek pozostał niejako na tym poziomie, gdzie właściwie jedyny wzozec, jaki czerpiemy o świecie lub zasadach, to rodzice. (...)

Oczywiście, że tak! Przecież _jakis to nie Tarzan big_smile

4 745 Ostatnio edytowany przez Armidak (2022-11-14 19:15:19)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Serberys napisał/a:

Oj tam, mi przydałaby się jakaś muza, abym znowu godzinami studiował nuty i uczył się czegoś nowego grać big_smile

Nie dostałam żadnej wiadomości na e-mailu, bo się chyba pytałeś czy dotarła do mnie wiadomość.

jednak dostałam big_smile

Posty [ 4 681 do 4 745 z 6 992 ]

Strony Poprzednia 1 … 71 72 73 74 75 … 108 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » jakis_czlowiek - życiowe problemy

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026