netkobietyWszystkie działy
Samotność

jakis_czlowiek - życiowe problemy

6 991 odpowiedzi268 921 wyświetleńzałożony przez jakis_czlowiek, 21.03.2022

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » jakis_czlowiek - życiowe problemy

Strony Poprzednia 1 … 70 71 72 73 74 … 108 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 616 do 4 680 z 6 992 ]

4 616

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
rakastankielia napisał/a:
Armidak napisał/a:

Widzę właśnie, że nie ma sensu.

Dokładnie. Jest dużo tematów takich neutralnych tutaj. Powypowiadajcie się tam może.

Najgorzej, że oni są tacy mega toksyczni w tym wszystkim. Młoda dziewczyna przychodzi i pisze, że ma problem z samooceną, depresyjne stany ma a oni jej napiszą "mnie też nikt nie chce" kurde i co jej to pomoże, jedynie zdołuje. Takie osoby ciągną w dół. Dlatego jestem za tym, żeby takie osoby blokować tutaj. Bo nic dobrego nie wnoszą, potrafią wkurzyć człowieka do granic możliwości. Po co nam oni tutaj. Co innego osoba która ma problem i się stosuje do rad, widać, że chce coś zmienić.

Ale jak mogę pomóc takiej osobie, skoro sam jestem w takiej sytuacji? Akurat kobieta może w każdej chwili kogoś znaleźć, więc jeśli jest samotna, to tylko na własne życzenie (odrzuca wszystkich mężczyzn albo jest po prostu nieprzyjemna z charakteru). Ja się chętnie zastosuję do rad, ale póki co ciągle mnie atakujecie albo dajecie rady, które stosowałem i nie przyniosły efektu. Jedynie te Twoje ostatnie rady były nowe, więc się do nich zastosuję.

Kurcze, no popatrz, a ja na innym forum siedzę w temacie dla kobiet w ciąży z takimi problemami jak moje i jakoś jesteśmy w stanie się razem wspierać, trzymać za siebie kciuki, wypytywać o wizyty, wyniki, efekty leczenia, czy pisać o tym, co jadłyśmy na obiad big_smile
Paslawek potwierdzi, że tu nawet długi czas siedziałam w rozstaniowym temacie i też była grupa wsparcia i co? Po kilku latach każda z tematu ma ułożone życie.

A jak nie masz nic do dodania to nie pisz nic zamiast pisać "mnie też nikt nie chce", bo to nic nie wnosi.

4 617

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Lady Loka napisał/a:

w niektórych tematach fajnie się tworzy taka grupa wsparcia, ale to musi być grupa wsparcia dla wszystkich uczestników, a nie że przyjdzie taki jeden i oczekuje, że cała uwaga zostanie jemu poświęcona. Tu trzeba wyjść poza siebie i pomóc też innym, a wtedy inni pomagają Tobie.

Nie oczekuję, ża cała uwaga zostanie mi poświęcona. Ale jak mam pomóc, skoro nie mam doświadczenia w takich sprawach?

Ja serio nie czaję, bo im się wydaje, że związek to im się sam zbuduje bez pracy. Więc po co ćwiczyć? Po co mieć znajomych, po co zagadywać do ludzi, po co rozmawiać big_smile facet bez znajomych to dla mnie syrena alarmowa w głowie.

Nic z tych rzeczy, to oczywiste, że związek sam się nie zbuduje i nawet będąc w związku, nadal trzeba się starać. I ja chcę się starać. Gdybym był w związku, zrobiłbym wszystko, by moja dziewczyna była najszczęśliwszą kobietą na świecie.

4 618

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
rakastankielia napisał/a:
Armidak napisał/a:

Widzę właśnie, że nie ma sensu.

Dokładnie. Jest dużo tematów takich neutralnych tutaj. Powypowiadajcie się tam może.

Najgorzej, że oni są tacy mega toksyczni w tym wszystkim. Młoda dziewczyna przychodzi i pisze, że ma problem z samooceną, depresyjne stany ma a oni jej napiszą "mnie też nikt nie chce" kurde i co jej to pomoże, jedynie zdołuje. Takie osoby ciągną w dół. Dlatego jestem za tym, żeby takie osoby blokować tutaj. Bo nic dobrego nie wnoszą, potrafią wkurzyć człowieka do granic możliwości. Po co nam oni tutaj. Co innego osoba która ma problem i się stosuje do rad, widać, że chce coś zmienić.

Ale jak mogę pomóc takiej osobie, skoro sam jestem w takiej sytuacji? Akurat kobieta może w każdej chwili kogoś znaleźć, więc jeśli jest samotna, to tylko na własne życzenie (odrzuca wszystkich mężczyzn albo jest po prostu nieprzyjemna z charakteru). Ja się chętnie zastosuję do rad, ale póki co ciągle mnie atakujecie albo dajecie rady, które stosowałem i nie przyniosły efektu. Jedynie te Twoje ostatnie rady były nowe, więc się do nich zastosuję.

No popatrz jakoś są kobiety bardzo samotne i na dodatek ładne. Jakim cudem przecież one mogą w każdej chwili kogoś poznać, jak to możliwe.

Hmma może to ty jesteś nieprzyjemny z charakteru dlatego jesteś sam?. Nie pomyślałeś o tym?

Pomożesz jej nie odzywając się, że ciebie nikt nie chce, bo nic to nie wnosi do dyskusji. Nie jesteś pękiem świata. Ona tu przychodzi po radę a nie po zdołowanie.

4 619

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Do Ciebie to coraz bardziej zaczyna się odnosić dolne zdanie z mojej sygnaturki...

Tylko nie wracaj z kolejnymi tematami pod trzecim nickiem, żeby dalej tracić czas.

Wejdź w jakiś temat i postaw kogoś innego, a nie siebie w centrum dyskusji. I nie marudź, to nikt Ci marudzenia nie zarzuci.

Chodzi mi o to, że wrażenie się już zrobiło. I tego już nie zmienimy. Wiecie za dużo rzeczy o nas, i to takich mocno negatywnych rzeczy. I tego już nie zmienimy. Zawsze jak się wypowiem, to skojarzenie będzie jedno. I będzie to tylko psuło atmosferę w temacie.

Bzdury znowu. Myślisz, że tu Cię każdy kojarzy? big_smile jest masa tematów, w których udzielają się osoby, które nie wiedzą o Twoim istnieniu. Masa aktywnych tematów o życiu. Chodzi o to, żeby poznawać ludzi. Jest kilka osób na forum, których nie lubię, a jednak w niektórych tematach da się z nimi porozmawiać.

Tylko Ty znowu z góry rezygnujesz tongue to też o Tobie świadczy, wiesz?
I Ty i Rakasta potrzebujecie praktyki. I Ty i on nie macie ochoty tej praktyki zdobywać, tylko wyszukujecie milion wymówek, żeby tego nie robić.

U Rakasty spraa jest prosta. Skoro zagaduje i jest olewany, to coś w tym zagadywaniu jest nie tak. I mówią mu to tu wszyscy, chociaż większość nie ma pojęcia, jak gość wygląda. Czyli nie o wygląd chodzi.

4 620

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
rakastankielia napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

w niektórych tematach fajnie się tworzy taka grupa wsparcia, ale to musi być grupa wsparcia dla wszystkich uczestników, a nie że przyjdzie taki jeden i oczekuje, że cała uwaga zostanie jemu poświęcona. Tu trzeba wyjść poza siebie i pomóc też innym, a wtedy inni pomagają Tobie.

Nie oczekuję, ża cała uwaga zostanie mi poświęcona. Ale jak mam pomóc, skoro nie mam doświadczenia w takich sprawach?

Ja serio nie czaję, bo im się wydaje, że związek to im się sam zbuduje bez pracy. Więc po co ćwiczyć? Po co mieć znajomych, po co zagadywać do ludzi, po co rozmawiać big_smile facet bez znajomych to dla mnie syrena alarmowa w głowie.

Nic z tych rzeczy, to oczywiste, że związek sam się nie zbuduje i nawet będąc w związku, nadal trzeba się starać. I ja chcę się starać. Gdybym był w związku, zrobiłbym wszystko, by moja dziewczyna była najszczęśliwszą kobietą na świecie.

Ja mam wrażenie, że ty jesteś facetem co związek stawia nad wszystko i baby będą po tobie jeździć. Ty masz siebie najbardziej uszczęśliwiać, kobieta też umie się sama uszczęśliwić. Nie zagłaskaj kobiety na śmierć, bo nikt tego nie lubi. W związku dba się o siebie, ale twoja odpowiedź brzmi toksycznie. Mam wrażenie, że byłbyś takim bluszczem co nie daje oddychać kobiecie, bo nie masz znajomych, swojego życia.

4 621

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Lady Loka napisał/a:

Kurcze, no popatrz, a ja na innym forum siedzę w temacie dla kobiet w ciąży z takimi problemami jak moje i jakoś jesteśmy w stanie się razem wspierać, trzymać za siebie kciuki, wypytywać o wizyty, wyniki, efekty leczenia, czy pisać o tym, co jadłyśmy na obiad big_smile

Trzymanie kciuków, wsparcie czy pytanie o wyniki to co innego, ale w tematach ciążowych się nie zamierzam udzielać big_smile

4 622

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Armidak napisał/a:

No popatrz jakoś są kobiety bardzo samotne i na dodatek ładne. Jakim cudem przecież one mogą w każdej chwili kogoś poznać, jak to możliwe.

To znaczy, że mają za wysokie wymagania.

Hmma może to ty jesteś nieprzyjemny z charakteru dlatego jesteś sam?. Nie pomyślałeś o tym?

Nawet gdyby tak było, to kobiety tego nie wiedzą, bo odrzucają mnie na wstępie, nie wiedząc o mnie nic.

Pomożesz jej nie odzywając się, że ciebie nikt nie chce, bo nic to nie wnosi do dyskusji. Nie jesteś pękiem świata. Ona tu przychodzi po radę a nie po zdołowanie.

Skoro jej nikt nie chce i mnie nikt nie chce, to może się dogadamy wink

4 623

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Lady Loka napisał/a:

Bo ani jeden ani drugi jeszcze nie odpowiedział na pytanie, co chce osiągnąć udzielając się na forum kobiet big_smile

Ja już masę razy na to odpowiadałem. Przyszedłem tu szukać porady, jakichś wskazówek. Ale potem się to przerodziło w totalny burdel. Wy chcieliście, żebym się zmienił z dnia na dzień. A ja potrzebuję czasu. Nawet głupie według Was zdjęcie na Tindera od fotografa zajęło mi kilka tygodni, zanim się zdecydowałem. Bo miałem masę wątpliwości. I cały czas je mam, dotyczące masy innych rzeczy. A dla Was to jest niepojęte, że można mieć wątpliwości i myśleć nad tym.



Lady Loka napisał/a:

Po co mieć znajomych, po co zagadywać do ludzi, po co rozmawiać big_smile facet bez znajomych to dla mnie syrena alarmowa w głowie.

Też już o tym pisałem. Za czasów szkolnych nie miałem szans na jakichkolwiek znajomych. Potem próbowałem, ale z racji tego, że to jest specyficzne środowisko (IT), to jest to mocno utrudnione. Większość ludzi jest samotnikami. I nikt nigdy nie był zainteresowany, gdy proponowałem jakieś rzeczy.

I problemem też było moje podejście, ja nie piję alkoholu praktycznie. Więc gdy ludzie szli na piwo, to beze mnie (ja nawet nigdy o tym nie wiedziałem). Ja wolałem inne aktywności, np. granie w piłkę, bieganie, itp. Ale jak je proponowałem, to nikt nigdy nie był chętny. Woleli imprezy. A to nie dla mnie.

4 624

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
rakastankielia napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Kurcze, no popatrz, a ja na innym forum siedzę w temacie dla kobiet w ciąży z takimi problemami jak moje i jakoś jesteśmy w stanie się razem wspierać, trzymać za siebie kciuki, wypytywać o wizyty, wyniki, efekty leczenia, czy pisać o tym, co jadłyśmy na obiad big_smile

Trzymanie kciuków, wsparcie czy pytanie o wyniki to co innego, ale w tematach ciążowych się nie zamierzam udzielać big_smile

I nikt Ci tego nie kazał robić. Chodzi o analogię, bo Jakiś twierdzi, że skoro sam ma problem to nie jest w stanie wspierać ludzi z tym samym problemem, co jest bzdurą i podałam tego przykład.

4 625

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Lady Loka napisał/a:
jakis_czlowiek napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Do Ciebie to coraz bardziej zaczyna się odnosić dolne zdanie z mojej sygnaturki...

Tylko nie wracaj z kolejnymi tematami pod trzecim nickiem, żeby dalej tracić czas.

Wejdź w jakiś temat i postaw kogoś innego, a nie siebie w centrum dyskusji. I nie marudź, to nikt Ci marudzenia nie zarzuci.

Chodzi mi o to, że wrażenie się już zrobiło. I tego już nie zmienimy. Wiecie za dużo rzeczy o nas, i to takich mocno negatywnych rzeczy. I tego już nie zmienimy. Zawsze jak się wypowiem, to skojarzenie będzie jedno. I będzie to tylko psuło atmosferę w temacie.

Bzdury znowu. Myślisz, że tu Cię każdy kojarzy? big_smile jest masa tematów, w których udzielają się osoby, które nie wiedzą o Twoim istnieniu. Masa aktywnych tematów o życiu. Chodzi o to, żeby poznawać ludzi. Jest kilka osób na forum, których nie lubię, a jednak w niektórych tematach da się z nimi porozmawiać.

Tylko Ty znowu z góry rezygnujesz tongue to też o Tobie świadczy, wiesz?
I Ty i Rakasta potrzebujecie praktyki. I Ty i on nie macie ochoty tej praktyki zdobywać, tylko wyszukujecie milion wymówek, żeby tego nie robić.

U Rakasty spraa jest prosta. Skoro zagaduje i jest olewany, to coś w tym zagadywaniu jest nie tak. I mówią mu to tu wszyscy, chociaż większość nie ma pojęcia, jak gość wygląda. Czyli nie o wygląd chodzi.

Tak pewnie coś z zgadywaniem nie tak. Może mu śmierdzi z buzi? serio teraz pisze. Sprawdź to.

Dlatego pisałam aby testował, inaczej zagadywał niż zwykle, poczytał tą książkę, może są jakieś poradniki jak gadać z ludźmi i z tych poradników próbować w realnym życiu. Przetestuje realnie to problem zniknie.

4 626

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
rakastankielia napisał/a:
Armidak napisał/a:

No popatrz jakoś są kobiety bardzo samotne i na dodatek ładne. Jakim cudem przecież one mogą w każdej chwili kogoś poznać, jak to możliwe.

To znaczy, że mają za wysokie wymagania.

Hmma może to ty jesteś nieprzyjemny z charakteru dlatego jesteś sam?. Nie pomyślałeś o tym?

Nawet gdyby tak było, to kobiety tego nie wiedzą, bo odrzucają mnie na wstępie, nie wiedząc o mnie nic.

Pomożesz jej nie odzywając się, że ciebie nikt nie chce, bo nic to nie wnosi do dyskusji. Nie jesteś pękiem świata. Ona tu przychodzi po radę a nie po zdołowanie.

Skoro jej nikt nie chce i mnie nikt nie chce, to może się dogadamy wink

ja bym nie chciała poznawać osoby który twierdzi, że nikt go nie chce, bo to odpycha. Samo gadanie o sobie tak odpycha strasznie.

4 627 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-11-13 16:39:44)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Lady Loka napisał/a:

Bzdury znowu. Myślisz, że tu Cię każdy kojarzy? big_smile jest masa tematów, w których udzielają się osoby, które nie wiedzą o Twoim istnieniu. Masa aktywnych tematów o życiu. Chodzi o to, żeby poznawać ludzi. Jest kilka osób na forum, których nie lubię, a jednak w niektórych tematach da się z nimi porozmawiać.

Tylko Ty znowu z góry rezygnujesz tongue to też o Tobie świadczy, wiesz?
I Ty i Rakasta potrzebujecie praktyki. I Ty i on nie macie ochoty tej praktyki zdobywać, tylko wyszukujecie milion wymówek, żeby tego nie robić.

U Rakasty spraa jest prosta. Skoro zagaduje i jest olewany, to coś w tym zagadywaniu jest nie tak. I mówią mu to tu wszyscy, chociaż większość nie ma pojęcia, jak gość wygląda. Czyli nie o wygląd chodzi.

Ja uważam, że mleko się rozlało i nic z tym się nie da już zrobić. Pomijając już to, że uważam, że nie jestem mile widziany w innych tematach, ale nawet samemu mi by było mega głupio się tam udzielać. Z wiadomych powodów.


A i Wy tak mocno spamujecie w tych tematach, że ciężko ogarnąć co się dzieje tongue

4 628 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2022-11-13 16:40:15)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Bo ani jeden ani drugi jeszcze nie odpowiedział na pytanie, co chce osiągnąć udzielając się na forum kobiet big_smile

Ja już masę razy na to odpowiadałem. Przyszedłem tu szukać porady, jakichś wskazówek. Ale potem się to przerodziło w totalny burdel. Wy chcieliście, żebym się zmienił z dnia na dzień. A ja potrzebuję czasu. Nawet głupie według Was zdjęcie na Tindera od fotografa zajęło mi kilka tygodni, zanim się zdecydowałem. Bo miałem masę wątpliwości. I cały czas je mam, dotyczące masy innych rzeczy. A dla Was to jest niepojęte, że można mieć wątpliwości i myśleć nad tym.



Lady Loka napisał/a:

Po co mieć znajomych, po co zagadywać do ludzi, po co rozmawiać big_smile facet bez znajomych to dla mnie syrena alarmowa w głowie.

Też już o tym pisałem. Za czasów szkolnych nie miałem szans na jakichkolwiek znajomych. Potem próbowałem, ale z racji tego, że to jest specyficzne środowisko (IT), to jest to mocno utrudnione. Większość ludzi jest samotnikami. I nikt nigdy nie był zainteresowany, gdy proponowałem jakieś rzeczy.

I problemem też było moje podejście, ja nie piję alkoholu praktycznie. Więc gdy ludzie szli na piwo, to beze mnie (ja nawet nigdy o tym nie wiedziałem). Ja wolałem inne aktywności, np. granie w piłkę, bieganie, itp. Ale jak je proponowałem, to nikt nigdy nie był chętny. Woleli imprezy. A to nie dla mnie.

Jakiś, litości.
Jestem abstynentką od 10 lat tongue i chodziłam na imprezy i na studiach i w pracy, po prostu piłam bezalkoholowe rzeczy. Czasami była impreza, czasami coś innego,życie.

a znajomych akurat w marcu straciłam tak z 90%. I co zrobiłam? Poznałam nowych.

edit.
To zawsze zostaje znalezienie innego forum, może cudem na trzecim z rzędu dostaniesz inne odpowiedzi. Tylko pls, nie wracaj tu z kolejnym nickiem, bo to nic nie zmieni.

4 629

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Lady Loka napisał/a:

Tylko Ty znowu z góry rezygnujesz tongue to też o Tobie świadczy, wiesz?
I Ty i Rakasta potrzebujecie praktyki. I Ty i on nie macie ochoty tej praktyki zdobywać, tylko wyszukujecie milion wymówek, żeby tego nie robić.

U Rakasty spraa jest prosta. Skoro zagaduje i jest olewany, to coś w tym zagadywaniu jest nie tak. I mówią mu to tu wszyscy, chociaż większość nie ma pojęcia, jak gość wygląda. Czyli nie o wygląd chodzi.

Ja mam ochotę zdobywać praktykę.

To prawda, Wy nie macie pojęcia jak wyglądam i znacie mnie tylko z tych monotematycznych wpisów na forum. Ale w realu jest inaczej, tam nie poruszam takich tematów i próbuję normalnie zagadać, ale jestem ignorowany.

4 630

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
rakastankielia napisał/a:
jakis_czlowiek napisał/a:

Raka załóż sobie własny temat...

Miałem swój temat, ale nic się nie działo w nim i umarł śmiercią naturalną.

To dużo o Tobie mówi...

Wiesz, jak się Ciebie czyta to ma się wrażenie jakby się rozmawiało z automatem sprzedającym fotowoltaikę albo elektronicznym asystentem klienta w banku.

Jeżeli podobnie się wyrażasz w rzeczywistości + przejawia się to w wyglądzie, to myślę że otoczenie myśli że jesteś osobą z lekkim upośledzeniem umysłowym.

Wyrażasz się w sposób jakbyś miał 140 lat a Twoja matka służyła na dworze imperium brytyjskiego. Tak nie piszą normalni ludzie.

4 631

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Armidak napisał/a:

ja bym nie chciała poznawać osoby który twierdzi, że nikt go nie chce, bo to odpycha. Samo gadanie o sobie tak odpycha strasznie.

Ale jak kobieta pisze, że nikt jej nie chce, to już jest ok? wink

4 632

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
rakastankielia napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Tylko Ty znowu z góry rezygnujesz tongue to też o Tobie świadczy, wiesz?
I Ty i Rakasta potrzebujecie praktyki. I Ty i on nie macie ochoty tej praktyki zdobywać, tylko wyszukujecie milion wymówek, żeby tego nie robić.

U Rakasty spraa jest prosta. Skoro zagaduje i jest olewany, to coś w tym zagadywaniu jest nie tak. I mówią mu to tu wszyscy, chociaż większość nie ma pojęcia, jak gość wygląda. Czyli nie o wygląd chodzi.

Ja mam ochotę zdobywać praktykę.

To prawda, Wy nie macie pojęcia jak wyglądam i znacie mnie tylko z tych monotematycznych wpisów na forum. Ale w realu jest inaczej, tam nie poruszam takich tematów i próbuję normalnie zagadać, ale jestem ignorowany.

To przestań robić monotematyczne wpisy na forum?

4 633 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-11-13 16:48:38)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Lady Loka napisał/a:

Jestem abstynentką od 10 lat tongue i chodziłam na imprezy i na studiach i w pracy, po prostu piłam bezalkoholowe rzeczy. Czasami była impreza, czasami coś innego,życie.

Tak, ale mnie nawet nikt nie zapraszał, a sam się wpraszać na siłę nie będę. Ludzie wiedzieli jaki jestem, że nie jestem zbyt towarzyski i rozmowny, że nie lubię imprez. Więc po co niby miałbym na nie chodzić?

4 634

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Armidak napisał/a:

Ja mam wrażenie, że ty jesteś facetem co związek stawia nad wszystko i baby będą po tobie jeździć. Ty masz siebie najbardziej uszczęśliwiać, kobieta też umie się sama uszczęśliwić. Nie zagłaskaj kobiety na śmierć, bo nikt tego nie lubi. W związku dba się o siebie, ale twoja odpowiedź brzmi toksycznie. Mam wrażenie, że byłbyś takim bluszczem co nie daje oddychać kobiecie, bo nie masz znajomych, swojego życia.

Nie, zdecydowanie nie. Ona miałaby swoje życie, a ja swoje, nie robiłbym niczego wbrew sobie, tylko po to, by jej dogodzić.

4 635

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Lady Loka napisał/a:

Paslawek potwierdzi, że tu nawet długi czas siedziałam w rozstaniowym temacie i też była grupa wsparcia i co? Po kilku latach każda z tematu ma ułożone życie.

Potwierdzam smile

4 636

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Lady Loka napisał/a:

To przestań robić monotematyczne wpisy na forum?

Postaram się udzielać w innych tematach, nie pisząc o sobie, ale tak czy inaczej, mojej sytuacji w realu to nie zmieni.

4 637

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Jestem abstynentką od 10 lat tongue i chodziłam na imprezy i na studiach i w pracy, po prostu piłam bezalkoholowe rzeczy. Czasami była impreza, czasami coś innego,życie.

Tak, ale mnie nawet nikt nie zapraszał, a sam się wpraszać na siłę nie będę. Ludzie wiedzieli jaki jestem, że nie jestem zbyt towarzyski i rozmowny, że nie lubię imprez. Więc po co niby miał bym na nie chodzić?

Żeby rozmawiać z ludźmi?

4 638

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Lady Loka napisał/a:
jakis_czlowiek napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Jestem abstynentką od 10 lat tongue i chodziłam na imprezy i na studiach i w pracy, po prostu piłam bezalkoholowe rzeczy. Czasami była impreza, czasami coś innego,życie.

Tak, ale mnie nawet nikt nie zapraszał, a sam się wpraszać na siłę nie będę. Ludzie wiedzieli jaki jestem, że nie jestem zbyt towarzyski i rozmowny, że nie lubię imprez. Więc po co niby miał bym na nie chodzić?

Żeby rozmawiać z ludźmi?

Raczej kiepskie miejsce, żeby z kimś porozmawiać.

4 639

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
rakastankielia napisał/a:
Armidak napisał/a:

ja bym nie chciała poznawać osoby który twierdzi, że nikt go nie chce, bo to odpycha. Samo gadanie o sobie tak odpycha strasznie.

Ale jak kobieta pisze, że nikt jej nie chce, to już jest ok? wink

Często tak pisałam o sobie i nikt nie chciał i nie dziwie się dlaczego. A jak chcieli to toksyczni w większości i związki nie były udane.

4 640

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
jakis_czlowiek napisał/a:

Tak, ale mnie nawet nikt nie zapraszał, a sam się wpraszać na siłę nie będę. Ludzie wiedzieli jaki jestem, że nie jestem zbyt towarzyski i rozmowny, że nie lubię imprez. Więc po co niby miał bym na nie chodzić?

Żeby rozmawiać z ludźmi?

Raczej kiepskie miejsce, żeby z kimś porozmawiać.

Ty serio nie widzisz, że bojkotujesz sam siebie?

4 641

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Jestem abstynentką od 10 lat tongue i chodziłam na imprezy i na studiach i w pracy, po prostu piłam bezalkoholowe rzeczy. Czasami była impreza, czasami coś innego,życie.

Tak, ale mnie nawet nikt nie zapraszał, a sam się wpraszać na siłę nie będę. Ludzie wiedzieli jaki jestem, że nie jestem zbyt towarzyski i rozmowny, że nie lubię imprez. Więc po co niby miałbym na nie chodzić?

Tu jest problem, właśnie TU.

Nikt nie zapraszał więc nie będę się pchać. W tym momencie.

Sam sobie weź co chcesz. Daj znać, że chcesz iść na imprezę, na spotkanie. Ja tak zaczynam robić, nie będę czekać aż ktoś mnie łaskawie zauważy.

4 642 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-11-13 17:02:16)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Lady Loka napisał/a:

Ty serio nie widzisz, że bojkotujesz sam siebie?

Nie, ja to dobrze widzę. Ale nie mam żadnej motywacji, żeby to zrobić.

1) Nie lubię imprez/klubów, nie umiem tańczyć/bawić się. I samemu mi głupio. A tak to nie mam z kim. Wolę sobie w mieszkaniu puścić YT z muzyką i mam spokój.
2) Do pubów nie chodzę, bo to samo co wyżej, samemu mi głupio. A skoro i tak nie piję, to po co mam tam iść? To taniej kupić coś w sklepie i się napić w mieszkaniu.


Gdyby mnie ktoś zaprosił na jakieś wspólne granie w piłkę, bieganie, czy inny sport, to jestem pierwszy do tego. Ale no ludzie wolą imprezować.

4 643

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Ty serio nie widzisz, że bojkotujesz sam siebie?

Nie, ja to dobrze widzę. Ale nie mam żadnej motywacji, żeby to zrobić.

1) Nie lubię imprez/klubów, nie umiem tańczyć/bawić się. I samemu mi głupio. A tak to nie mam z kim.
2) Do pubów nie chodzę, bo to samo co wyżej, samemu mi głupio. A skoro i tak nie piję, to po co mam tam iść? To taniej kupić coś w sklepie i się napić w mieszkaniu.


Gdyby mnie ktoś zaprosił na jakieś wspólne granie w piłkę, bieganie, czy inny sport, to jestem pierwszy do tego. Ale no ludzie wolą imprezować.

Tu nie tylko o kluby chodzi, a o całokształt. Ty siebie bojkotujesz na każdym kroku, nawet na tym głupim tinderze.

4 644 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-11-13 17:04:18)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Lady Loka napisał/a:

Tu nie tylko o kluby chodzi, a o całokształt. Ty siebie bojkotujesz na każdym kroku, nawet na tym głupim tinderze.

Czemu na Tinderze? Że mam swoje wymagania i nie chcę się umawiać z każdym jak leci? Gdzie tu niby bojkotowanie siebie samego?

Zresztą, na Tinderze i tak mnie żadna dziewczyna za bardzo nie widzi. Mam może 1 lajk na tydzień^^

4 645

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Tu nie tylko o kluby chodzi, a o całokształt. Ty siebie bojkotujesz na każdym kroku, nawet na tym głupim tinderze.

Czemu na Tinderze? Że mam swoje wymagania i nie chcę się umawiać z każdym jak leci? Gdzie tu niby bojkotowanie siebie samego?

Zresztą, na Tinderze i tak mnie żadna dziewczyna za bardzo nie widzi. Mam może 1 lajk na tydzień^^

Już Ci to tłumaczyłam, więcej razy mi się nie chce.

Powiem Ci wprost i na tym skończę wszelkie dyskusje z Tobą - uważam, że Ty sobie w życiu nie znajdziesz partnerki i w życiu związku nie stworzysz. Bo jak tylko nadarza się okazja, to masz w głowie milion wymówek, żeby tylko nie zaryzykować i nie spróbować. I to nie o same wymagania chodzi. Wolisz siedzieć i wydawać kasę na konta premium i narzekać, wolisz siedzieć tutaj i pławić się uwagą, ale nie robisz absolutnie nic, żeby faktycznie kogoś sobie znaleźć. Więc nic się nie zmieni, za 30 lat dalej będziesz sam. Może psa adoptuj?

4 646 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-11-13 17:12:36)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Armidak napisał/a:
jakis_czlowiek napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Armidak, ale to serio nie ma sensu. W sensie doradzanie im. Sama widzisz.
Ja radziłam, żeby pochodził po różnych tematach po forum, gdzie ludzie się wypowiadają, to nie. Albo podbija tematy martwe albo pisze w związkowych, ale nie z radą, tylko pisze "no mnie też nikt nie chce".
Z nikim nie porozmawia, bo sam nie widzi, gdzie jest problem. Ciekawe, że widzą to wszyscy dookoła, którzy z nim choć zdanie wymienili.

Loka, a co to niby da, takie udzielania się na tym forum? Tylko bardziej by to Was denerwowało. Macie negatywne zdanie o nas, to już się nie zmieni. Jakbyśmy nawet próbowali wejść w jakąś dyskusję, to by to było pewnie dość negatywnie odebrane, "znowu ten idiota przyszedł tu marudzić", czy coś takiego. Zaraz byśmy atmosferę popsuli, chociażby samą obecnością. Nie musielibyście nawet tego pisać, ale pewnie tak byście myśleli. Więc to nie ma sensu. Tutaj za dużo rzeczy o nas wiecie, nie ma szans już, żeby normalnie popisać. Nie na tym forum.

A nie daje ci to do myślenia, że jak inni tak reagują to jesteście na maksa wkurzający i męczacy i zobacz reagują tak KOBIETY?.
Mamy takie zdanie, bo nie da się mieć innego, nie dajecie się nam poznać z innej strony. Tylko 77 stron narzekania, negowania rad, własne racje to odechciewa się żyć po tym.

To piszcie na tematy pozytywne, w innych wątkach. Poznamy was z innej strony.


Błąd! smile Nie tylko kobiety reagują smile

Ilekroć czytam wypowiedzi obu Kolegów, to mam wrażenie, że przeniosłem się gdzieś, do jakiejś alternatywnej rzeczywistośći. To jakiś matrix, gdzie do odbiorcy nie docierają proste przekazy zaś najzywklejsze czynności urastają do rangi niemożliwych czy wręcz niewyobrażalnych. Jednak co najbardziej irytuje, to ten defetyzm, skrajna biernośći  pesymizm, objawiający się choćby poprzez całkowity brak poczucia wartości a jednocześnie póba skupiania uwagi na sobie. Osoba taka potem się wielce dziwi, że nie wzbudza sympatii. Tylko jak ma wzbudzać, skoro jedynie widzi czubek własnego nosa a podejście do spotykania się z ludźmi czy randkownia ma takie, jak do specyfikacji idealnego kandydata zawartego w ogłoszeniu o praćę, którą można potem zweryfikować na podstawie CV.

Nie wiem, czy to jest prawda czy nie, ale jeśli czytam, żę ktoś nie chodzi na spotkania towarzystkie, bo "go nie zapraszają" a sam nie będzie chodził na siłę czy się wpraszał, to mi się nóż w kieszeni otwiera. Gdzie ta osoba się w ogóle uchowała? Ktoś, dla kogo wypowiedzenie PROSTYCH słów pt: "Sorry, mogę do Was dołączyć dzisiaj wieczorem/czy mogę wpaść do Was?" przekracza fizyczne możliwości, zatrzymał się w komunikacji międzyludzkiej na poziomie 10 latka..Tego typu zachowań dzieci się uczą w szkole, codziennie, niemal na każdym kroku. Inaczej mówiąc: ciężko jest się tego nie nauczyć, jełsi nie w szkole to na studiach..Sam nigdy nie byłem ani nie uważam się za ekstrawertyka ani wielbiciela masowych imprez, ale do chol**ry te podstawowe chociaż zdolności komunikacyjne się kiedyś nabyło. Człowiek inteligentny, zanim stwierdzi, czy go gdziekolwiek chcą czy nie, to się zapyta, czy aby może do nich dołączyć. Jeśli cały czas będzie siedział cicho z obawy przed odrzuceniem, to zrozumiałe, że zaczną go traktować jako dziwaka.

Wydaje się, że od takiej osoby wieje tym defetyzmem czy bierną postawą na kilometr. Inni ludzie( w tym dziewczyny) to wyczuwają, dlatego kogoś takiego będą unikać. TYlko kiedyś się to musiało zacżąć, bo nie wzięło się to znikąd. Naturalnym zjwiskiem jest raczej to, żę np. osoba SAMA wychodzi z inicjatywą czy pytaniem, choćby o możliwość spotkania czy uczestnictwa w imprezie. Jeśli sama tego chce, to z czasem się przełamuje, prędzej czy później...

Tylko właśnie..trzeba chcieć, wiedząc, że samo nie przyjdzie. I najważniejsze: należy w końcu przestać znajdywać sobie te durne wymówki, za każdym razem, jak tylko coś się pojawia w zasięgu ręki..
Skoro ktoś na każdą możliwą opcję czy rozwiązanie potrafi sobie znaleźć ową wymówkę, to czy on na pewno chce to swoje życie zmienić?

4 647

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Armidak napisał/a:

Tu jest problem, właśnie TU.

Nikt nie zapraszał więc nie będę się pchać. W tym momencie.

Sam sobie weź co chcesz. Daj znać, że chcesz iść na imprezę, na spotkanie. Ja tak zaczynam robić, nie będę czekać aż ktoś mnie łaskawie zauważy.

Takie wpraszanie się jest niekulturalne. Skoro ktoś nie chce spędzać czasu w moim towarzystwie, to dlaczego mam się na siłę pchać, gdzie mnie nie chcą?

4 648

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
bagienni_k napisał/a:

Nie wiem, czy to jest prawda czy nie, ale jeśli czytam, żę ktoś nie chodzi na spotkania towarzystkie, bo "go nie zapraszają" a sam nie będzie chodził na siłę czy się wpraszał, to mi się nóż w kieszeni otwiera.

Jeśli ktoś coś organizuje, to zaprasza osoby, które chce zaprosić. A tych, których nie chce, to nie zaprasza. Żadna filozofia.


bagienni_k napisał/a:

wypowiedzenie PROSTYCH słów pt: "Sorry, mogę do Was dołączyć dzisiaj wieczorem/czy mogę wpaść do Was?" przekracza fizyczne możliwości, zatrzymał się w komunikacji międzyludzkiej na poziomie 10 latka.,.

Weź pomyśl chwilę. Skoro nikt mnie nie zaprasza, a innych tak, to takie pytanie nawet nie ma sensu, bo po co. Skoro mnie nie chcą, to nie będę się narzucać. Mają takie prawo i pewnie dobry powód. Mnie tam od małego uczono, że mam się ludziom nie wtrącać na siłę do ich życia, jeśli mnie tam nie chcą. To chyba normalne nie?

4 649

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
bagienni_k napisał/a:

Jednak co najbardziej irytuje, to ten defetyzm, skrajna biernośći  pesymizm, objawiający się choćby poprzez całkowity brak poczucia wartości a jednocześnie póba skupiania uwagi na sobie.

Oj nie, ja praktycznie cały czas inicjuję kontakt i znam swoją wartość, ale też jestem realistą.

podejście do spotykania się z ludźmi czy randkownia ma takie, jak do specyfikacji idealnego kandydata zawartego w ogłoszeniu o praćę, którą można potem zweryfikować na podstawie CV.

Wręcz przeciwnie, nie szukam ideału, nie mam też listy wymagań do odhaczenia.

Tylko właśnie..trzeba chcieć, wiedząc, że samo nie przyjdzie. I najważniejsze: należy w końcu przestać znajdywać sobie te durne wymówki, za każdym razem, jak tylko coś się pojawia w zasięgu ręki..
Skoro ktoś na każdą możliwą opcję czy rozwiązanie potrafi sobie znaleźć ową wymówkę, to czy on na pewno chce to swoje życie zmienić?

Ja chcę i próbuję, ale bez chęci z drugiej strony nic się nie zdziała.

4 650

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Ty serio nie widzisz, że bojkotujesz sam siebie?

Nie, ja to dobrze widzę. Ale nie mam żadnej motywacji, żeby to zrobić.

1) Nie lubię imprez/klubów, nie umiem tańczyć/bawić się. I samemu mi głupio. A tak to nie mam z kim. Wolę sobie w mieszkaniu puścić YT z muzyką i mam spokój.
2) Do pubów nie chodzę, bo to samo co wyżej, samemu mi głupio. A skoro i tak nie piję, to po co mam tam iść? To taniej kupić coś w sklepie i się napić w mieszkaniu.


Gdyby mnie ktoś zaprosił na jakieś wspólne granie w piłkę, bieganie, czy inny sport, to jestem pierwszy do tego. Ale no ludzie wolą imprezować.

U mnie w pracy faceci około 30 są imprezowi a zarazem jeżdżą w góry, na narty. Jeden z nich lubi jeździć na rowerze. Na pewno jest więcej takich ludzi. Straszne wymówki.

4 651

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
rakastankielia napisał/a:
Armidak napisał/a:

Tu jest problem, właśnie TU.

Nikt nie zapraszał więc nie będę się pchać. W tym momencie.

Sam sobie weź co chcesz. Daj znać, że chcesz iść na imprezę, na spotkanie. Ja tak zaczynam robić, nie będę czekać aż ktoś mnie łaskawie zauważy.

Takie wpraszanie się jest niekulturalne. Skoro ktoś nie chce spędzać czasu w moim towarzystwie, to dlaczego mam się na siłę pchać, gdzie mnie nie chcą?

My to wiemy, że niekulturalne. Ale Bagiennik pewnie zaraz na chama by się wpieprzył, bo nie widzi nic w tym złego.

4 652 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-11-13 17:22:34)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Lady Loka napisał/a:

Już Ci to tłumaczyłam, więcej razy mi się nie chce.

Powiem Ci wprost i na tym skończę wszelkie dyskusje z Tobą - uważam, że Ty sobie w życiu nie znajdziesz partnerki i w życiu związku nie stworzysz. Bo jak tylko nadarza się okazja, to masz w głowie milion wymówek, żeby tylko nie zaryzykować i nie spróbować. I to nie o same wymagania chodzi. Wolisz siedzieć i wydawać kasę na konta premium i narzekać, wolisz siedzieć tutaj i pławić się uwagą, ale nie robisz absolutnie nic, żeby faktycznie kogoś sobie znaleźć. Więc nic się nie zmieni, za 30 lat dalej będziesz sam. Może psa adoptuj?

To mam coś na siłę robić? Nie lubię imprez, więc nie będę na nie chodził. Nie piję, to nie będę chodził do pubów. Itp.

Zresztą, co mi to da, gdybym nawet tam poszedł? I tak nie zagadam do nikogo.

4 653

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
rakastankielia napisał/a:
Armidak napisał/a:

Tu jest problem, właśnie TU.

Nikt nie zapraszał więc nie będę się pchać. W tym momencie.

Sam sobie weź co chcesz. Daj znać, że chcesz iść na imprezę, na spotkanie. Ja tak zaczynam robić, nie będę czekać aż ktoś mnie łaskawie zauważy.

Takie wpraszanie się jest niekulturalne. Skoro ktoś nie chce spędzać czasu w moim towarzystwie, to dlaczego mam się na siłę pchać, gdzie mnie nie chcą?

Poważny błąd w myśleniu i dopisywanie sobie czegoś. Skoro ty tak nie robisz, bo to niekulturalne to się kurwa nie dziwię, że nie masz przyjaciół.

Ktoś kto cię nie zaprasza nie znaczy, że nie chce tylko może nie wiedzieć, że chcesz, bo nie siedzi ci w głowie?

Masz zadanie do wykonania inicjałowanie sam spotkań, pytanie się. Zdziwisz się ile ludzi nie widzi w tym problemu, pewnie się znajdą co odmówią ale nie wszyscy.

4 654

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Już Ci to tłumaczyłam, więcej razy mi się nie chce.

Powiem Ci wprost i na tym skończę wszelkie dyskusje z Tobą - uważam, że Ty sobie w życiu nie znajdziesz partnerki i w życiu związku nie stworzysz. Bo jak tylko nadarza się okazja, to masz w głowie milion wymówek, żeby tylko nie zaryzykować i nie spróbować. I to nie o same wymagania chodzi. Wolisz siedzieć i wydawać kasę na konta premium i narzekać, wolisz siedzieć tutaj i pławić się uwagą, ale nie robisz absolutnie nic, żeby faktycznie kogoś sobie znaleźć. Więc nic się nie zmieni, za 30 lat dalej będziesz sam. Może psa adoptuj?

To mam coś na siłę robić? Nie lubię imprez, więc nie będę na nie chodził. Nie piję, to nie będę chodził do pubów. Itp.

Zresztą, co mi to da, gdybym nawet tam poszedł? I tak nie zagadam do nikogo.

to siedź w domu. i sie więcej tu nie wypowiadaj. niech ktoś ich zablokuje BŁAGAM!!!!!!!!!!!

4 655

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Armidak napisał/a:

to siedź w domu. i sie więcej tu nie wypowiadaj. niech ktoś ich zablokuje BŁAGAM!!!!!!!!!!!

No bo Wy robicie wszystko na siłę i przeciwko sobie. Już to widzę tongue

4 656

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
Armidak napisał/a:

to siedź w domu. i sie więcej tu nie wypowiadaj. niech ktoś ich zablokuje BŁAGAM!!!!!!!!!!!

No bo Wy robicie wszystko na siłę i przeciwko sobie. Już to widzę tongue

nie wypowiadaj się. nikt cie nawet tu nie chce więć spieprzaj. siedz w domu jedynie.

twoje rozumowanie jak mnie nie chce to nie bede sie pchac, tu cie nikt nie chce wiec sie nie pchaj, zamilcz.

4 657

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Armidak możesz sprawdzić, czy wysyłałem do Ciebie maila? Wiem, że do kogoś pisałem, ale nie pamiętam big_smile

4 658

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Armidak napisał/a:

Poważny błąd w myśleniu i dopisywanie sobie czegoś. Skoro ty tak nie robisz, bo to niekulturalne to się kurwa nie dziwię, że nie masz przyjaciół.

Ktoś kto cię nie zaprasza nie znaczy, że nie chce tylko może nie wiedzieć, że chcesz, bo nie siedzi ci w głowie?

Skoro coś organizuje i zaprasza innych, a mnie nie, to znaczy, że nie chce. Jeśli nie wie, czy chce, to może przecież zapytać, skoro już organizuje. Jeżeli tego nie robi, to znaczy, że nie jest zainteresowany moim towarzystwem.

4 659 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-11-13 17:31:04)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Armidak napisał/a:

Poważny błąd w myśleniu i dopisywanie sobie czegoś. Skoro ty tak nie robisz, bo to niekulturalne to się kurwa nie dziwię, że nie masz przyjaciół.

Ktoś kto cię nie zaprasza nie znaczy, że nie chce tylko może nie wiedzieć, że chcesz, bo nie siedzi ci w głowie?

Masz zadanie do wykonania inicjałowanie sam spotkań, pytanie się. Zdziwisz się ile ludzi nie widzi w tym problemu, pewnie się znajdą co odmówią ale nie wszyscy.

Mnie tam od małego rodzice uczyli, że nawet takie dopytywanie się jest nie na miejscu. Przecież to takie żałosne. Ktoś mnie nie zaprosił, a ja poczułem się urażony i żebrzę i błagam o to, żeby mnie jednak zaprosili. Serio??


Zamiast pogodzić się z tym, że mnie ktoś nie chce gdzieś, i przyjąć to na klatę, to mam zachowywać się jak jakiś dzieciak? Jestem dorosły, nie muszę mieć wszystkiego.

4 660 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-11-13 17:50:18)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Po pierwsze, chłopaczki drogie, to Wy macie skrzywione myślenie..

Dla Was odezwanie się do kogoś jest problemem numer jeden. I tu już pojawia się pierwsza przeszkoda. ALe Wy jakimś dziwnym trafem nie czuytacie miedzy wierszami ani nie rozumiecie prawdziwych zasad relacji mięzyludzkich. Albo stykacie się z pewnymi osobliwymi przypadkami. Możliwe też, że nauczono Was dziwnych zasad, iż skoro nikt mi WPROST nie powie ani nie zapyta, oznacza to, żę mnie nie chce. MOżę i sporo ludzi w ten spośób myśli, ale tak mniej więcej do końća 15 roku życia. Bo właśnie umiejętność komunikacji, inicjatywy i ROZMOWY, jest tutaj cechą pożądaną i niezbędną. Wy to traktujecie, jako wpraszanie się na siłę, uważacie to za niekulturalne, podczas gdy tak właśnie nawiązują się znajomości, tak się zdobywa kontakty i otweira na innych ludzi.
Nie dostajecie zaproszenia? A co to jest, laurka z imiennym zaproszeniem, jak na wesele? Kuźwa, nie da się kogoś zapytać, przekonać, zachęcić? Od razu należy odpuścić? Nie potraficie do siebie nikogo przekonać?
Wy "myślicie" schemtycznie, właśnie jak małe dzieci, żę jak nie, to nie i nie ma dyskusji. NIe dpostrzegacie żadnego podprogowego przekazu.

Poza tym, jakoś ciężko mi sobie wyobrazić te schematy, jak choćby z zaproszeniem na wyjście na miasto od znajomych czy kumpli, albo nawet współpracowników(tak, da się z nimi również spotykać poza pracą).
Nie zdarzyło mi się nigdy, aby ktoś usilnie mnie pomijał w takich przypadkach. Tym razem, to te Wasze opisy potencjalnych przypadków wydają mi się sztuczne, bo nie doświadczyłem ich nigdy. Jeśli byłem w jakiejś grupie i padła propozycja wyjśćia czy spotkania, to zawsze były one otwarte. A jeśli nie, to naturalną rzeczą było, aby się spytać, czy przypadkiem nie można dołączyć. To jest właśnie naturalne: komunikacja, rozmowa a nie zakładanie z góry, że nas gdzies nie chcą.

Dziecinnie, to jest właśnie cały czas udawać, że wszystko, co się słyszy, ma być rozumiane wprost.

jakiś Twój problem polega na tym, że dla Ciebie najprostsze rzeczy urastają rangi niemożliwych. Tak sobie myślę, co by było, gdybym komuś z moich znajomych wypalił taki tekst, że skoro nie piję, to nie idę znimi się spotkać.. Chyba by mnie wyśmiali..Nie z tego powodu, że nie piję, ale raczej z mojej nieznajomości oferty przeciętnego pubu, który nie serwuje bynajmniej tylko samych alkoholi. Nie ma tu mowy o jakiś libacjach czy wielkich, hucznych imprezach, ale zwykłym spotkaniu w pubie w kameralnym gronie czy nawet domówce.
Poza tym, dla Ciebi, to chyba wszystko, albo prawie wszystko, okazuje się nieciekawe, nudne czy niewarte uwagi. Cokolwiek by Ci nie  zaproponowali, tylko stwierdzisz, że to nie dla Ciebie? Nie spróbujewsz chociaż, nie podejmiesz tego wyzwania? To tak jak z jedzneiem: ciężko mówić o czymś, czego się nie spróbowało, żę to nie smakuje.

Dlatego uważam, podobnie jak większość osób, które Ci doradzały, że to Twoje zniechęcenie do wszystkiego, ten marqazm i defetym się z Ciebie wylewa. To widać na każdym kroku i zapewne wiele osób(w tym dziewczyn) to wyczuwa.

4 661 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-11-13 17:48:55)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Co do ludzi z pracy, to przecież pisałem, że co jakiś czas się spotykamy. Ale tu ma miejsce zasada work life balance. Spotykać się możemy raz na miesiąc, ale nikt nie idzie w nic bliższego.


Ja mam sporo przekonań wziętych od rodziców - odkąd pamiętam ojciec tylko w domu siedzi (renta), matka praca. Powrót do domu. I w kółko. Nigdy nie spotykali się z żadnymi znajomymi. Jakieś wyjazdy, to tylko gdy byłem dzieckiem. Tak to nie widzą w tym potrzeby. Wyjścia gdzieś - strata czasu i pieniędzy. Obowiązki dorosłego - praca i założenie rodziny. Posiadanie zainteresowań nie przystoi osobie dorosłej, itp. Uprawianie sportu? Szkoda czasu.


Jak byłem dzieciakiem i np. trener nie dawał mi w klubie grać na meczu, co mnie wkurzało, to od rodziców słyszałem: daj sobie spokój, skoro Cię tam nie chcą.


Ostatnio powiedziałem matce, że dobrze im by było wybrać się na koncert. Usłyszałem, że oszalałem, jeśli chcę by oni wydali 200zł na coś, co może sobie w radiu puścić.



Dodatkowo przypominam, że ja pracuję zdalnie teraz (więc interakcja z ludźmi odpada) no i jestem ze środowiska IT i takich głównie ludzi znam. A to mocno specyficzni ludzie.

4 662 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-11-13 17:57:41)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
bagienni_k napisał/a:

jakiś Twój problem polega na tym, że dla Ciebie najprostsze rzeczy urastają rangi niemożliwych. Tak sobie myślę, co by było, gdybym komuś z moich znajomych wypalił taki tekst, że skoro nie piję, to nie idę znimi się spotkać.. Chyba by mnie wyśmiali..Nie z tego powodu, że nie piję, ale raczej z mojej nieznajomości oferty przeciętnego pubu, który nie serwuje bynajmniej tylko samych alkoholi. Nie ma tu mowy o jakiś libacjach czy wielkich, hucznych imprezach, ale zwykłym spotkaniu w pubie w kameralnym gronie czy nawet domówce.
Poza tym, dla Ciebi, to chyba wszystko, albo prawie wszystko, okazuje się nieciekawe, nudne czy niewarte uwagi. Cokolwiek by Ci nie  zaproponowali, tylko stwierdzisz, że to nie dla Ciebie? Nie spróbujewsz chociaż, nie podejmiesz tego wyzwania? To tak jak z jedzneiem: ciężko mówić o czymś, czego się nie spróbowało, żę to nie smakuje.

Dlatego uważam, podobnie jak większość osób, które Ci doradzały, że to Twoje zniechęcenie do wszystkiego, ten marqazm i defetym się z Ciebie wylewa. To widać na każdym kroku i zapewne wiele osób(w tym dziewczyn) to wyczuwa.

W poprzedniej pracy (czyli ludzie, z którymi nadal mam kontakt i się spotykamy) z piciem nie ma problemu, bo zwykle nawet wszyscy piją sok albo bezalkoholowe. Pisząc o wychodzeniu na imprezy itp. miałem na myśli czasy studenckie, czyli wtedy, kiedy najłatwiej jest znaleźć znajomych. Tam większość osób miało na celu nawalenie się, a opcja picia czegoś innego niż alkohol nie wchodziła w grę.

Przez 5 lat mieszkałem w akademiku, nikogo nie poznałem prócz osób, z którymi grałem w piłkę. Czasem się zdarzało, że ktoś pukał do drzwi ludzi obok których mieszkał, trzymał w ręce wódkę i chciał żeby się z nim napić, to zawsze odmawiałem. Nie interesowały mnie takie znajomości.

A co do oferty pubów - nadal jest sporo miejsc takich, gdzie jest sam alkohol.

4 663 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-11-13 18:01:23)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
bagienni_k napisał/a:

Poza tym, dla Ciebi, to chyba wszystko, albo prawie wszystko, okazuje się nieciekawe, nudne czy niewarte uwagi. Cokolwiek by Ci nie  zaproponowali, tylko stwierdzisz, że to nie dla Ciebie? Nie spróbujewsz chociaż, nie podejmiesz tego wyzwania? To tak jak z jedzneiem: ciężko mówić o czymś, czego się nie spróbowało, żę to nie smakuje.

Dlatego uważam, podobnie jak większość osób, które Ci doradzały, że to Twoje zniechęcenie do wszystkiego, ten marqazm i defetym się z Ciebie wylewa. To widać na każdym kroku i zapewne wiele osób(w tym dziewczyn) to wyczuwa.

Bo samemu mi się nie chce. Nie mam do tego motywacji i tyle.

Co innego jak masz z kim coś robić, wyjść gdzieś. Ale samemu? Meh. jest parę rzeczy, które lubię robić samemu, to je robię. Ale sporo jest takich, gdzie po prostu nie mam motywacji.

4 664

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
bagienni_k napisał/a:

Dla Was odezwanie się do kogoś jest problemem numer jeden.

No właśnie nie jest. To ja najczęściej inicjuję kontakt, ale nic z tego nie wychodzi.

I tu już pojawia się pierwsza przeszkoda. ALe Wy jakimś dziwnym trafem nie czuytacie miedzy wierszami ani nie rozumiecie prawdziwych zasad relacji mięzyludzkich. Albo stykacie się z pewnymi osobliwymi przypadkami. Możliwe też, że nauczono Was dziwnych zasad, iż skoro nikt mi WPROST nie powie ani nie zapyta, oznacza to, żę mnie nie chce. MOżę i sporo ludzi w ten spośób myśli, ale tak mniej więcej do końća 15 roku życia. Bo właśnie umiejętność komunikacji, inicjatywy i ROZMOWY, jest tutaj cechą pożądaną i niezbędną. Wy to traktujecie, jako wpraszanie się na siłę, uważacie to za niekulturalne, podczas gdy tak właśnie nawiązują się znajomości, tak się zdobywa kontakty i otweira na innych ludzi.
Nie dostajecie zaproszenia? A co to jest, laurka z imiennym zaproszeniem, jak na wesele? Kuźwa, nie da się kogoś zapytać, przekonać, zachęcić? Od razu należy odpuścić? Nie potraficie do siebie nikogo przekonać?

Skoro inni dostają propozycję spotkania czy wspólnego wyjścia, a ja nie, to znaczy, że ta osoba chce się z nimi spotkać, a ze mną nie i próba przekonania do siebie byłaby przejawem desperacji i braku szacunku do siebie.

Poza tym, jakoś ciężko mi sobie wyobrazić te schematy, jak choćby z zaproszeniem na wyjście na miasto od znajomych czy kumpli, albo nawet współpracowników(tak, da się z nimi również spotykać poza pracą).

No właśnie. W pracy byłem czasem zapraszany na jakieś urodziny czy inne rzeczy i jak tylko mogłem, to przychodziłem. Wychodziliśmy też czasami na piwo po pracy. I zdarzało się, że kogoś na to piwo nie zapraszano, bo z jakiegoś powodu nie chciano towarzystwa tej osoby, a nie dlatego, by ta osoba miała przekonać do siebie resztę. Pozostałych zapraszano tak, by ta niezaproszona osoba nie słyszała i nie wiedziała o tym, że reszta wychodzi.

Nie zdarzyło mi się nigdy, aby ktoś usilnie mnie pomijał w takich przypadkach. Tym razem, to te Wasze opisy potencjalnych przypadków wydają mi się sztuczne, bo nie doświadczyłem ich nigdy. Jeśli byłem w jakiejś grupie i padła propozycja wyjśćia czy spotkania, to zawsze były one otwarte. A jeśli nie, to naturalną rzeczą było, aby się spytać, czy przypadkiem nie można dołączyć. To jest właśnie naturalne: komunikacja, rozmowa a nie zakładanie z góry, że nas gdzies nie chcą.

A no właśnie, tylko że w grupie chłopaków, z którymi rozmawiam, takie propozycji nie padają. I w sumie się nie dziwię, bo mieszkamy daleko od siebie, a reszta chłopaków zazwyczaj jest zajęta po powrocie z zajęć.

4 665 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-11-13 18:14:14)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Ale co to jest, jakieś zakazy czy kodeks, który ludziom zabrania się spotykać? Z czego to wynika? Bo ciężko mi uwierzyć, że ludzie, sami z siebie, bojkotują jawnie możliwość zawierania bliższych znajomości czy spędzania wspólnego czasu..Może to też kwestia branży, ale zwykle bywa tak, żę jeśli nawet poza miejscem pracy, ludzi nie łączy coś, co z tą pracą jest związane, to może ich jednak łączyć coś innego, choćby wspólne zainteresowania, jak choćby to, że np razem chodzą na siłownię albo uprawiają jogging - tutaj akurat czysto hipotetyczny przykład. Natomiast tutaj to co, jakieś unikanie siebie, wedle czego?
Tak, jakby nie można było sobie znaleźć dobrego kumpla, który będzie jednocześnie naszym współpracownikiem..Mowa tutaj o sytuacji, kiedy raczej pracuje się w normalnym, stacjonarnym trybie.

Jeśli takie zasady mamy wpojone w domu i dopiero teraz zauważamy, że coś jest nie tak, to będzie baardzo ciężko to zmienić. Z takim podejściem, gdzie "szkoda czasu/energii/pieniędzy na coś, na co przeciętny człowiek z ogromną ochota się zgadza, daleko się nie zajedzie. Brak znajomych czy przyjaciół? Osobie dorosłej nie przystoi mieć zainteresowań? Praca ma być wyłącznie sposobem na utrzymanie?

Noo, to się cofnęliśmy bardzo głęboko...

4 666 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-11-13 18:14:33)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
bagienni_k napisał/a:

Tak, jakby nie można było sobie znaleźć dobrego kumpla, który będzie jednocześnie naszym współpracownikiem..Mowa tutaj o sytuacji, kiedy raczej pracuje się w normalnym, stacjonarnym trybie..

W IT duży nacisk się kładzie na to, żeby zachowywać balans między pracą i własnym życiem. Ludzie mają swoje życie, nie chcą dodatkowo mieszać do niego pracy, czy ludzi z pracy. Okazjonalne spotkania na grilla, czy coś, w zupełności wystarczają.


bagienni_k napisał/a:

Jeśli takie zasady mamy wpojone w domu i dopiero teraz zauważamy, że coś jest nie tak, to będzie baardzo ciężko to zmienić. Z takim podejściem, gdzie "szkoda czasu/energii/pieniędzy na coś, na co przeciętny człowiek z ogromną ochota się zgadza, daleko się nie zajedzie. Brak znajomych czy przyjaciół? Osobie dorosłej nie przystoi mieć zainteresowań? Praca ma być wyłącznie sposobem na utrzymanie?

Noo, to się cofnęliśmy bardzo głęboko...

No ja ogólnie mam gdzieś, co moi rodzice myślą. Ale pewne rzeczy ukształtowały mój charakter. I nie ma szans za bardzo tego zmienić. Ja nie uważam, że "szkoda czasu/energii/pieniędzy na coś, na co przeciętny człowiek z ogromną ochota się zgadza". Przecież chodzę na koncerty, uprawiam sport, itp. Ale już co do imprez, wychodzenia za znajomymi, to już mi zostało, że jak mi ktoś nie powie "Hej, idziemy na piwo, chcesz też iść", to ja się nie wybiorę. Bo dla mnie brak takiej informacji jest równoznacznym z tym, że mnie nie chcą tam.


BTW, spróbuj sobie wyobrazić jak ciężko jest mi z rodzeństwem coś kupić rodzicom np. na święta, żeby się to spodobało i nie zostało uznane za głupie xD Kiedyś ojcu kupiliśmy na urodziny przejazd jakimś Ferrari czy czymś (kilka okrążeń po jakimś torze). Był chętny. Ale nie skorzystał. Bo matka uznała to za głupie xD I prezent się przeterminował.


Dlatego ja się zgadzam z Wami ogólnie... Jest spora szansa, że jeśli ktoś mnie za fraki nie weźmie i nie powie "idziemy", to nie pójdę. I tak do końca życia mi zostanie.

4 667

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:

Ja mam sporo przekonań wziętych od rodziców - odkąd pamiętam ojciec tylko w domu siedzi (renta), matka praca. Powrót do domu. I w kółko. Nigdy nie spotykali się z żadnymi znajomymi. Jakieś wyjazdy, to tylko gdy byłem dzieckiem. Tak to nie widzą w tym potrzeby. Wyjścia gdzieś - strata czasu i pieniędzy. Obowiązki dorosłego - praca i założenie rodziny. Posiadanie zainteresowań nie przystoi osobie dorosłej, itp. Uprawianie sportu? Szkoda czasu.

Moi rodzice mają tak, że jak ja bym chciał iść na koncert czy gdzieś pojechać, to spoko, ale tylko z kimś, bo samemu to bez sensu.
Mama ma sporo koleżanek, a tata miał, jak był w moim wieku, ale teraz nie ma, wszystkie kontakty się pourywały, sporo osób wyjechało za granicę itd.

4 668 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-11-13 18:27:20)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

jakiś Co do tej motywacji: skoro jej nie masz a chcesz coś zmienić w swoim życiu, to wiesz, że bez TWOJEJ inicjatywy oraz właśnie nabrania tej motywacji, nic się nie zmieni?
Możę się rozejrzyj dookoła: czy dla kogoś będzie czymś nienaturalnym, aby np samemu się wybrać na wycieczkę w góry albo na rower czy też zjeść w knajpie dobry obiad, jak go na to stać? Do takich knajp, to ludzie czasami przychodza nawet po to, żęby chwilę pobyć w miejscu, które poza jedzeniem oferuje gościnną atmosferę czy jest tam możliwość choćby przebywania wśród ludzi. Osoba, z którą się jest w związku nie może widzieć, żę stanowi dla Ciebie jedyne właściwie źródło szczęścia i gwarancji wysokiej samooceny. Druga stronqa ma nas dopełniać a nie być częścią nas. Naokoło, gdzie tylko widzę, w zdrowych związjach nawet, ludzie potrafią i chcą od czasu do czasu przebywać sami, bez swoich drugich połówek. Większość ludzi raczej nie zgodzi się, żeby niejako wprowadzać drugą osobę do świata społecznego  od zera. Ta osoba powinna mieć jakieś fundamenty, podstawy, które pozwalają osiągnąć ten poziom satysfakcji z życia, przekładający się na charakter czy ogólny "sposób bycia". Są rzeczy, które ciężko wykonywać samemu, ale i jest sporo takich, które z powodzeniem się da rozwijać.

Z tą branżą IT, to możę specyfika zawodowa..W każdym razie nikt, kogo znam z tej fuchy, nie określiłby siebie w ten spośób, w jaki Ty się widzisz.

No i zajebiście, że już coś robisz więcej, niż tylko praca i dom. Jest pewien krok do przodu. Właśnie: to, żę nikt Ci wprosyt nie powie: "Idziemy na miasto dzisiaj, dołączysz?", nie oznacza i nigdy nie będzie oznaczać, że Ciebie nie chcą. Przeciętna osoba założy, że takie właśnie pytanie nie będzie dla Ciebie problemem, więc skoro masz ochotę iść, to się pewnie spytasz, np. "Mogę z Wami iść?".
Sam się najczęściej stykałem z takimi propozcjami, gdzie pytanie było rzucone w tzw "powietrze", kiedy np po zajęćiach czy pracy, gromadzi się grupka osób i już się chcą rozejść, kiedy ktoś to pytanie rzuca. Wtedy nie ma takiej sytuacji, gdzie zaprasza się tego czy tego, ale kto chce, to idzie, czasami nikt się pytać nie musi.

4 669

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
bagienni_k napisał/a:

Właśnie: to, żę nikt Ci wprosyt nie powie: "Idziemy na miasto dzisiaj, dołączysz?", nie oznacza i nigdy nie będzie oznaczać, że Ciebie nie chcą. Przeciętna osoba założy, że takie właśnie pytanie nie będzie dla Ciebie problemem, więc skoro masz ochotę iść, to się pewnie spytasz, np. "Mogę z Wami iść?".
Sam się najczęściej stykałem z takimi propozcjami, gdzie pytanie było rzucone w tzw "powietrze", kiedy np po zajęćiach czy pracy, gromadzi się grupka osób i już się chcą rozejść, kiedy ktoś to pytanie rzuca. Wtedy nie ma takiej sytuacji, gdzie zaprasza się tego czy tego, ale kto chce, to idzie, czasami nikt się pytać nie musi.

Zależy od sytuacji. Jeżeli ktoś faktycznie rzuca taką propozycję do wszystkich, to tak, wiadomo, że nie ma co oczekiwać osobnego zaproszenia i można iść. Ale jeżeli ktoś zaprasza konkretne osoby, to brak takiego zaproszenia dla mnie jest ewidentnym sygnałem, że moja obecność nie będzie mile widziana.

4 670 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-11-13 18:38:47)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

raka Tylko jest w tym jeden szkopuł: ciężko mi znaleźć sytuację, kiedy osobiście słyszę w grupie osób, że akurat ten czy tamten sa zaproszeni a ja już nie. Co innego, jeżeli sam nie wiem o żadnym zaporszeniu ani propozycji. SKoro nie miałem pojęcia o spotkaniu, to co nibyb straciłem? Mogę teraz najwyżęj sam podziałać tak, aby się znaleźć w tej grupie w stosownej chwili.

Jeśli się to powtarza i umawiają się prawie wszyscy poza mną, to wtedy mogę się zacząć martwić.

4 671 Ostatnio edytowany przez rakastankielia (2022-11-13 18:54:49)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
bagienni_k napisał/a:

raka Tylko jest w tym jeden szkopuł: ciężko mi znaleźć sytuację, kiedy osobiście słyszę w grupie osób, że akurat ten czy tamten sa zaproszeni a ja już nie. Co innego, jeżeli sam nie wiem o żadnym zaporszeniu ani propozycji. SKoro nie miałem pojęcia o spotkaniu, to co nibyb straciłem? Mogę teraz najwyżęj sam podziałać tak, aby się znaleźć w tej grupie w stosownej chwili.

Jeśli się to powtarza i umawiają się prawie wszyscy poza mną, to wtedy mogę się zacząć martwić.

Zazwyczaj tworzą się grupki i ludzie wychodzą w tych grupkach (np. na pierwszym roku słyszałem jak jedna osoba z roku zaprasza swoją grupkę gdzieś, a wiedziałem, że ta konkretna osoba za mną nie przepada), ale jak już wspomniałem w "mojej" grupce, z którą się trzymam nikt nikogo nie zaprasza, bo wszyscy mieszkamy w różnych kierunkach, a reszta chłopaków jest zajęta po zajęciach. No a jeżeli ktoś chce zaprosić konkretne osoby, to też zrobi to tak, bym nic o tym nie wiedział.

A takie zapraszanie wszystkich zdarzyło się raz (na koniec roku w technikum) i wtedy z tego skorzystałem, ale już nigdy później się nie spotkaliśmy wszyscy razem. Na początku tego roku na uczelni też padła taka propozycja, ale nie wiem, czy spotkanie doszło do skutku, a sam też nie mogłem skorzystać, bo jechałem na zajęcia ze znajomym i razem z nim musiałem wrócić.

4 672 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-11-13 18:50:03)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
bagienni_k napisał/a:

jakiś Co do tej motywacji: skoro jej nie masz a chcesz coś zmienić w swoim życiu, to wiesz, że bez TWOJEJ inicjatywy oraz właśnie nabrania tej motywacji, nic się nie zmieni?
Możę się rozejrzyj dookoła: czy dla kogoś będzie czymś nienaturalnym, aby np samemu się wybrać na wycieczkę w góry albo na rower czy też zjeść w knajpie dobry obiad, jak go na to stać? Do takich knajp, to ludzie czasami przychodza nawet po to, żęby chwilę pobyć w miejscu, które poza jedzeniem oferuje gościnną atmosferę czy jest tam możliwość choćby przebywania wśród ludzi. Osoba, z którą się jest w związku nie może widzieć, żę stanowi dla Ciebie jedyne właściwie źródło szczęścia i gwarancji wysokiej samooceny. Druga stronqa ma nas dopełniać a nie być częścią nas. Naokoło, gdzie tylko widzę, w zdrowych związjach nawet, ludzie potrafią i chcą od czasu do czasu przebywać sami, bez swoich drugich połówek. Większość ludzi raczej nie zgodzi się, żeby niejako wprowadzać drugą osobę do świata społecznego  od zera. Ta osoba powinna mieć jakieś fundamenty, podstawy, które pozwalają osiągnąć ten poziom satysfakcji z życia, przekładający się na charakter czy ogólny "sposób bycia". Są rzeczy, które ciężko wykonywać samemu, ale i jest sporo takich, które z powodzeniem się da rozwijać.

No ale ja nie widzę sensu, żeby np. iść do jakiejś knajpy samemu. Jedyna opcja to iść z kimś, żeby zjeść i pogadać. Ale jak mam iść samemu, to wolę kupić taniej w biedrze i sobie przygrzać^^

Dla mnie właśnie te rzeczy są ok, gdy się je robi w więcej osób. Ale samemu dla mnie jest bardziej  opłacalnie zrobić coś innego.


bagienni_k napisał/a:

Z tą branżą IT, to możę specyfika zawodowa..W każdym razie nikt, kogo znam z tej fuchy, nie określiłby siebie w ten spośób, w jaki Ty się widzisz.

Bo to nie tylko wpływ środowiska IT. Rodzice, czasy szkolne, itp.

Ja już tu masę razy opisywałem jakie podejście i zasady mają moi rodzice dotyczące każdego aspektu życia... Ciężko jest, żeby to nie miało żadnego negatywnego wpływu na mnie, gdy 20 lat mieszkałem z nimi w jednym domu, a nadal co jakiś czas się z nimi spotykam.


bagienni_k napisał/a:

No i zajebiście, że już coś robisz więcej, niż tylko praca i dom. Jest pewien krok do przodu. Właśnie: to, żę nikt Ci wprosyt nie powie: "Idziemy na miasto dzisiaj, dołączysz?", nie oznacza i nigdy nie będzie oznaczać, że Ciebie nie chcą. Przeciętna osoba założy, że takie właśnie pytanie nie będzie dla Ciebie problemem, więc skoro masz ochotę iść, to się pewnie spytasz, np. "Mogę z Wami iść?".
Sam się najczęściej stykałem z takimi propozcjami, gdzie pytanie było rzucone w tzw "powietrze", kiedy np po zajęćiach czy pracy, gromadzi się grupka osób i już się chcą rozejść, kiedy ktoś to pytanie rzuca. Wtedy nie ma takiej sytuacji, gdzie zaprasza się tego czy tego, ale kto chce, to idzie, czasami nikt się pytać nie musi.

No ale takie "Mogę z Wami iść" brzmi mega żałośnie, wręcz błagalnie. Zlitujcie się, weźcie mnie ze sobą, bo nie mam co robić xD

4 673

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

raka Czasami to możę kwestia szczęścia, kto tam wie..

Sam wychodziłem z grupką paru ludzi ze studiów, bo w sumie mieszkaliśmy razem na kwaterze i jakoś się ze sobą zżyliśmy. Tak samo z ludźmi z grupy ćwiczeniowej - kilka razy np po 3-4 godzinach zajęć, szło się razem na poizzę albo do pubu.

jakiś Nie widzisz sensu bo? Czujesz się sztywno, jakoś wuobcowany, ktrępuje Cię obecność innych ludzi?

Knajpa to nie tylko jedzenie, ale i klimat, lokalizacja i ludzie(personel). Jeśli się nie chce z kimś spotkać i przy okazji dobrze zjeść, to dlaczego nie spełnić "jedynie" tego drugiego warunku? Wiele razy tak robiłem, bo nawet wtedy, kiedy byłem dość głodny i nie chciało mi się po całym dniu niczego gotować, więć wstępowałem gdzieś, np. do karczmy, aby zjeść solidnyi smaczny posiłek. Perspektywa stania wkolejce a potem przy garach, kiedy jest się zmęczonym, skutecznie mnie motywuje do tego, aby wstąpić gdzieś na fajny obiad. W dodatku opłaca się czasami zrobić wyjątek, aby chociaż spróbować czegoś nowego do jedzenia.

Zapewniam CIę, że ów zwrot "Mogę z Wami iść?" można wypowiedzieć na milion sposobów. Co więcej, raczej brzmi on bardzo pozytywnie, kiedy Ci na czymś zależy - można go wypowiedzieć wesoło i z radością, entuzjazmem. Wśród nowo poznanych ludzi raczej taka interpretacja, jaką podałeś, nie wchodzi w grę.

4 674

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
rakastankielia napisał/a:
Armidak napisał/a:

jakoś inni potrafią i to nawet brzydcy! mieć partnerki.

W życiu nie widziałem, nawet idąc ulicą, brzydkiego faceta z partnerką. W drugą stronę to tak.

Gdzie mieszkasz? Przyjadę na spacer do Ciebie z partnerką to zobaczysz.

4 675

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Psycholog Na Niby napisał/a:
rakastankielia napisał/a:
Armidak napisał/a:

jakoś inni potrafią i to nawet brzydcy! mieć partnerki.

W życiu nie widziałem, nawet idąc ulicą, brzydkiego faceta z partnerką. W drugą stronę to tak.

Gdzie mieszkasz? Przyjadę na spacer do Ciebie z partnerką to zobaczysz.

Pokażcie mi tego faceta, to, że  Rakastanowi się nie podobał nie znaczy, ze mi się nie spodoba. Gust Rakastana nie jest dla mnie wiarygodny.

4 676 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-11-13 19:40:06)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

No to inny przykład. Ostatnio brat miał wesele. Na kawalerskim nie byłem. Nikt mi nie dał znać. Bo w sumie po co miałbym być, skoro i tak się bawić nie umiem. Na weselu byłem, ale pewnie tylko dlatego, że raczej nie wypadałoby mnie nie zaprosić. Ale dzień po weselu, gdy jeszcze część ludzi była u brata (wliczając moje rodzeństwo), to też nie byłem. I co? Miałbym się dopytywać, czy mam przyjść? W życiu.

4 677

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
rossanka napisał/a:

Pokażcie mi tego faceta, to, że  Rakastanowi się nie podobał nie znaczy, ze mi się nie spodoba. Gust Rakastana nie jest dla mnie wiarygodny.

Ale że kto mi się nie spodobał? Przecież nic takiego nie pisałem.

4 678

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
rakastankielia napisał/a:
rossanka napisał/a:

Pokażcie mi tego faceta, to, że  Rakastanowi się nie podobał nie znaczy, ze mi się nie spodoba. Gust Rakastana nie jest dla mnie wiarygodny.

Ale że kto mi się nie spodobał? Przecież nic takiego nie pisałem.

Nie wiem, wg mnie to dobrze, że mu się facet nie podoba tongue Gorzej, gdyby się podobał.

4 679

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Napisałeś tak:



"W życiu nie widziałem, nawet idąc ulicą, brzydkiego faceta z partnerką. W drugą stronę to tak."

Tylko, ze Ci brzydcy faceci może dla Ciebie byli brzydcy a poszczególnym kobietom się podobały. Tobie oni nie muszą się podobać.

4 680

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
rakastankielia napisał/a:
rossanka napisał/a:

Pokażcie mi tego faceta, to, że  Rakastanowi się nie podobał nie znaczy, ze mi się nie spodoba. Gust Rakastana nie jest dla mnie wiarygodny.

Ale że kto mi się nie spodobał? Przecież nic takiego nie pisałem.

Nie wiem, wg mnie to dobrze, że mu się facet nie podoba tongue Gorzej, gdyby się podobał.

Czyli to mogli być całkiem fajni (z wyglądu faceci).

Posty [ 4 616 do 4 680 z 6 992 ]

Strony Poprzednia 1 … 70 71 72 73 74 … 108 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » jakis_czlowiek - życiowe problemy

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026