Dobra, bo widzę, że będziecie jeszcze pierdylion stron na ten temat pisać. Ujawnię zatem rąbek tajemnicy.
Na wątku "Wolnych.." czyli "łajbie" zastosowałam pewną taktykę manipulacyjną wobec Człowieka, używając do tego nieświadomych 2 innych użytkowników forum (sorry, ale cel był szczytny) i udała się idealnie. Człowiek zareagował bardzo dobrze, dokłądnie tak jak trzeba było, aby poszedł dalej. Doczekałam się sygnału, na który czekałam (jednocześnie nie liczyłam, że sam napisze, gdyż oceniałam to na jakiś 1% szans) i wysłałam do niego maila, który też w swej treści dawał mu możliwość wykazania się inicjatywą, którą już wcześniej się wykazał (nieważne, że w wyniku mojej strategii - on nie był tego świadom). CELOWO nie napisałam na forum, że takowego maila wysyłam, ze względu na to, że ratownicy Człowieka od razu zaatakowaliby go, żeby odpisywał i rozliczaliby go z tego (bo każdy traktuje go jak małego dzidziusia). Jak tylko Koralina zauważyła, że jest jakaś potencjalna opcja na spotkanie, natychmiast wywołała Człowieka do gabinetu dyrektora, żeby sam do mnie pisał i umawiał się konkretnie i co to są za dziwne akcje z tą koszulką (w normalnym układzie słuszna koncepcja, ale nie u człowieka - im bardziej się go naciska tym bardziej on się broni - opór przed zmianą). Próbowałam ją powstrzymać, pisząc, że może już się to umawianie dzieje, ale ani Człowiek nie zaczaił, ani Koralina. Mój błąd - trzeba było do Koraliny na priva pisać. No, ale pomyślałam, że trudno, jakoś z tego wybrniemy. No i tu jest ZONK, bo Człowiek maila nie odczytał (notabene, jeśli jest się na forum, to mogą znaleźć się np. takie osoby jak on, które też kogoś poszukują i mają problem i mogłyby się spiknąć, i do niego napisały, ale chłopiec niestety maili nie odbiera, to się nigdy nie dowie, czy tak było), a miał być jeszcze dalszy ciąg już na spotkaniu, ale do niego nie doszło, bo Człowiek to zwyczajnie spieprzył.
Celem zastosowania tej taktyki była aktywizacja Człowieka. I to się udało. Częściowo. Gdybyście z uwagą czytali i obserwowali tą akcję, to zauważylibyście, że on ma tą motywację (choć przyznaję, że metoda ta jest zaciągnięta ze świata małych dzieci, które mają społeczne lęki) i gdyby doszło do tego spotkania, Człowiek miałby pierwszy punkt zaliczony i mógłby być z siebie choć trochę dumny, cooo w konsekwencji mogłoby go ośmielić do dalszych kroków. No, ale plan, taktyka i wysiłki poszły z dymem, bo informatyk maili nie odbiera. VOILA!