netkobietyWszystkie działy
Samotność

jakis_czlowiek - życiowe problemy

6 991 odpowiedzi268 957 wyświetleńzałożony przez jakis_czlowiek, 21.03.2022

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » jakis_czlowiek - życiowe problemy

Strony Poprzednia 1 … 56 57 58 59 60 … 108 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 706 do 3 770 z 6 992 ]

3 706

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
Tylwyth Teg napisał/a:

U innych facetów ona też by była po paru sekundach skreślona, gwarantuję.

Nie wiem, nie jestem innymi facetami. Mi się wydawała spoko. Ale ja tam inaczej widzę sporo rzeczy. Dla mnie ta dziewczyna trochę przypominała mnie sprzed jakichś 10 lat, też miałem mega problemy z rozmową. Nadal mam jakieś, ale nie aż takie jak kiedyś.

To skoro nie wiesz, jak by to było z innymi facetami, to dlaczego uznałeś za prawdę objawioną, że "u kobiet by to nie przeszło, jakby facet tak zrobił"?!
Ja nie wiem, brzmisz jak ekspert w dziedzinie kobiet, związków i relacji, wszystko wiesz, na wszystko masz odpowiedź, a nie wiesz nic, zero, null, nada...

3 707

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Tylwyth Teg napisał/a:

To nie jest moje zdanie, ale fakt potwierdzony przez psychologów, psychoterapeutów, profesjonalnych kołczów, doświadczenie życiowe i milion ludzkich przykładów.

Każda z Was ma trochę racji.

Zgodzę się z tym, że jak nie zabiorę się na odwagę, to będę w dupie... Tylko kurcze serio u mnie już jest mega brak motywacji. Całe życie jestem sam, całe życie robię wszystko dla siebie. Nie mam czegoś, kogoś, jakiegoś większego celu, który mógłby mnie popchnąć do zmian... W porównaniu z tym jaki byłem 10 lat temu, to i tak się sporo zmieniło u mnie na plus. Ale psychika mocno na minus, bo każdy potrzebuje w życiu bliskości, a jak widzisz, że nie ma żadnych efektów tego co się robi, to człowiek zwyczajnie po jakimś czasie ma dość i przestaje wierzyć. Spróbujcie przeżyć tyle lat w samotności...

3 708

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Tylwyth Teg napisał/a:

To skoro nie wiesz, jak by to było z innymi facetami, to dlaczego uznałeś za prawdę objawioną, że "u kobiet by to nie przeszło, jakby facet tak zrobił"?!
Ja nie wiem, brzmisz jak ekspert w dziedzinie kobiet, związków i relacji, wszystko wiesz, na wszystko masz odpowiedź, a nie wiesz nic, zero, null, nada...

Bo żadna dziewczyna nie zechce pierdoły. Ty byś chciała? Nie.

3 709

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Czy nikt nie zauważył tego że on specjalnie się z wami spiera żeby mógł z kimkolwiek porozmawiać i nie czuć się samotnym? Jego "bajka" by się skończyła jeżeli by się do jakiekolwiek opinii zastosował. Zero konkretów, napiszesz mu że słońce jest gorące to zacznie to podważać. Stań z boku, zobacz jak ty się zachowujesz nawet na forum a potem odpowiedz sobie na pytanie czemu jesteś sam. Myślę że nawet desperatka by uciekała od Twojej "energii". Masz racje, jesteś na poziomie beztroskiego dziecka które tylko by coś chciało bez większego wysiłku. Strzelam że nigdy nie miałeś dyscypliny w domu, jesteś okrutnie męczący, serio już bym wolał przelecieć bad boya niż malkontenta który nie mając żadnych argumentów wierzy w swoje wymyślne teorie, pewnie na Tinderze też pisałeś jak nudna pokraka celowo żeby specjalnie utwierdzić się w tym swoim obłędzie i "mieć rację" co do świata na poczet czegoś korzystnego. Żałuję że nie jestem Twoim ojcem.

3 710

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
Tylwyth Teg napisał/a:

To nie jest moje zdanie, ale fakt potwierdzony przez psychologów, psychoterapeutów, profesjonalnych kołczów, doświadczenie życiowe i milion ludzkich przykładów.

Każda z Was ma trochę racji.

Zgodzę się z tym, że jak nie zabiorę się na odwagę, to będę w dupie... Tylko kurcze serio u mnie już jest mega brak motywacji. Całe życie jestem sam, całe życie robię wszystko dla siebie. Nie mam czegoś, kogoś, jakiegoś większego celu, który mógłby mnie popchnąć do zmian... W porównaniu z tym jaki byłem 10 lat temu, to i tak się sporo zmieniło u mnie na plus. Ale psychika mocno na minus, bo każdy potrzebuje w życiu bliskości, a jak widzisz, że nie ma żadnych efektów tego co się robi, to człowiek zwyczajnie po jakimś czasie ma dość i przestaje wierzyć. Spróbujcie przeżyć tyle lat w samotności...

Zacząłeś dobrze, skończyłeś jak zwykle.

Najbardziej na świecie chcesz mieć bliską osobę. I Ty mówisz, że nie masz celu, który mógłby Cię zmotywować?! No jeśli się chce czegoś bardzo mocno, to się do tego dąży bez względu na wszystko! To jest cel i motywacja!
A może Ty nie wiesz, czego chcesz? Wydaje Ci się, że potrzebujesz zwiazku, a tak naprawdę potrzebujesz czegoś zupełnie innego, tylko nie jestes tego świadomy i przez to, że to nie o związek chodzi, nic Ci nie wychodzi. Trzeba by się dokopać do podświadomości, jest na to kilka ćwiczeń.

Idź na terapie indywidualną, dostaniesz wsparcie, wskazówki, asekurację. Dlaczego ignorujesz tą propozycję?

3 711

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Psycholog Na Niby napisał/a:

Czy nikt nie zauważył tego że on specjalnie się z wami spiera żeby mógł z kimkolwiek porozmawiać i nie czuć się samotnym? Jego "bajka" by się skończyła jeżeli by się do jakiekolwiek opinii zastosował. Zero konkretów, napiszesz mu że słońce jest gorące to zacznie to podważać. Stań z boku, zobacz jak ty się zachowujesz nawet na forum a potem odpowiedz sobie na pytanie czemu jesteś sam. Myślę że nawet desperatka by uciekała od Twojej "energii". Masz racje, jesteś na poziomie beztroskiego dziecka które tylko by coś chciało bez większego wysiłku. Strzelam że nigdy nie miałeś dyscypliny w domu, jesteś okrutnie męczący, serio już bym wolał przelecieć bad boya niż malkontenta który nie mając żadnych argumentów wierzy w swoje wymyślne teorie, pewnie na Tinderze też pisałeś jak nudna pokraka celowo żeby specjalnie utwierdzić się w tym swoim obłędzie i "mieć rację" co do świata na poczet czegoś korzystnego. Żałuję że nie jestem Twoim ojcem.

Ja zauważyłam, dwa razy big_smile Ale jestem kobietą, nic nie poradzę, muszę tongue

A swoją drogą, właśnie, gdzie jest Twój ojciec Autorze??

3 712

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Tylwyth Teg napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

Poczucie bezsilności jest jednym z najbardziej obciążających uczuć. Niczego nie zrobisz jeśli nie masz w sobie siły by tego dokonać. Najpierw trzeba tą siłę poczuć w sobie, a potem dopiero można ją wykorzystać smile

Nie poczuje siły jeśli nie zacznie działać. Tak to funkcjonuje. Oczekiwanie na siłę, gotowość i bezpieczeńswto to droga do nikąd, bo one nigdy nie nadchodzą dopóki samemu nie podejmie się akcji i wyzwania. Po prostu wstajesz i robisz, bez rozmyślania nad tym czy jestes gotowy, czy nie. Człowiek NIGDY nie jest gotowy.

Wrócę jeszcze do uczucia bezsilności wink
W tym wątku wiele osób doświadcza uczucia bezsilności, która z czasem  wywołuje w nich złość i dają jej upust.
Nie można dokonać za kogoś zmian, chociaż nie wiem jak bardzo by się chciało. Dajemy  tutaj dobre rady, potrafimy przytaczać mocne argumenty, a na koniec, gdy nic nie działa, bo sprawa jak stała w miejscu tak stoi, zaczyna się  coraz mocniejsze naciskanie i w końcu wyrzucanie z siebie złości. Potem następuje zmęczenia materiału i ludzie mają już dość pisania tutaj, bo nie wierzą, że cokolwiek są w stanie zmienić w Człowieku.
Czasem tylko jeszcze coś od siebie napiszą, bez większego przekonania, że to cokolwiek da.
Tak to właśnie jest z bezsilnością.
Jeśli on ma sporo przykrych doświadczeń z przeszłości i stracił wiarę w swoje działanie w tej sferze życia, nie ruszy z miejsca, dopóki nie uwierzy, że jest w stanie coś osiągnąć.
Dlatego tak bardzo mi zależy aby zmienił postrzeganie swojej osoby, bo widzę w tym klucz do zmiany postępowania.

3 713 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-10-07 13:57:31)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Psycholog Na Niby napisał/a:

Strzelam że nigdy nie miałeś dyscypliny w domu

Nie wiem, co rozumiesz przez to. U mnie aż za dużo było jakichś narzuconych rzeczy za czasów podstawówki/gimnazjum, później dopiero było trochę lżej. W domu musiałem się uczyć bardzo dobrze (co mi szło raczej łatwo), nawet dostanie 3 z matmy kończyło się kłótnią. Dostawałem nawet opierdol za to, że dostałem 5+ ze sprawdzianu z matmy zamiast 6. Mając w 4 klasie podstawówki średnią ~4.5 musiałem nosić dzienniczek ucznia, co było wstydem na całą klasę, bo poza mną tylko 1 osoba miała. A dostanie bani z czegoś to było 2 tyg bez kompa. Dobre oceny to był mój obowiązek, rodziców obchodziło tylko wtedy gdy mi się podwinęła noga. Mogłem się spotykać ze znajomymi tylko na 1h (i to rzadko) i nie mogłem nigdy nawet wchodzić do ich domu, mogłem co najwyżej siedzieć na zewnątrz.

Rodzice mieli bardzo mocne zasady. Jeszcze pare lat temu miałem z nimi kłótnie o to, że nie chodzę do kościoła. Jak byłem u nich, to nieważne, że jestem dorosły, miałem się ubrać i iść. Jak brat w wieku 25 lat przyjechał przedstawić dziewczynę, to rodzice kazali im spać osobno. Jak tego nie zrobili, to potem dość wyraźnie okazywali swoje niezadowolenie, że to ich dom, ich zasady i mamy robić to co każą.

Jak rodzice widzieli, że na filmie który oglądam pojawia się jakaś nagość, to zaraz mi zmieniali program. Nieważne, że byłem prawie dorosły. Słowo "seks" pojawiło się tylko parę razy, gdy matka oznajmiała, że "seks" to najgorsze co jej się przytrafiło.

Rodzice są dla siebie jak koledzy z pracy, zero uczuć, zero bliskości. Nigdy nie widziałem, żeby się do siebie nawet przytulili.


To nie jest dyscyplina? I jak ktoś taki ma nie mieć problemów potem z dziewczynami? Jak mam się nie bać związku, seksu, bliskości? Skoro od dawna byłem uczony, że to co robię, to jest złe, bliskość, uczucia - są złe, itp.

3 714 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-10-07 13:56:57)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Psycholog Na Niby napisał/a:

Czy nikt nie zauważył tego że on specjalnie się z wami spiera żeby mógł z kimkolwiek porozmawiać i nie czuć się samotnym? Jego "bajka" by się skończyła jeżeli by się do jakiekolwiek opinii zastosował.

Ja zauważam. I mam ochotę użyć staroświeckich, niepedagogicznych metod z użyciem paska, bynajmniej nie mając na myśli niczego zdrożnego tongue

A tak poważnie. Jest totalnie bierny.

3 715

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
KoralinaJones napisał/a:

A tak poważnie. Jest totalnie bierny.

Powtarzam, nie widzę motywacji i sensu w życiu na nic.

3 716 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-10-07 14:01:34)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

A tak poważnie. Jest totalnie bierny.

Powtarzam, nie widzę motywacji i sensu w życiu na nic.

Powtarzam, to po co założone dwa tematy o tym życiu?

3 717

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:

rodziców obchodziło tylko wtedy gdy mi się podwinęła noga.

Ha! Mówiłam! Jestem, kurna, genialna, mistrz!!! <3 *.*

Mówiłam, że biczowaniem siebie szukasz atencji i ją dostajesz. To jest Twój sposób na zainteresowanie Twoją osobą.

Dobra wiadomość jest taka, że wyszło Twoje źródło problemu i system operacyjny na jakim działa Twoja podświadomość. Dobrą wiadomością jest też to, że nie jesteś tak beznadziejnym przypadkiem jak Ci się wydaje i jesteś do naprawy smile Trochę gorszą wiadomością jest fakt, że aby się naprawić, aby to zrobić, musisz iść na terapie indywidualną i nie możesz z niej zrezygnować dopóki nie nastąpi progres i wyleczenie tego errora, który w Tobie siedzi smile Po tym zabiegu Twoje życie będzie piękne, słoneczne i kolorowe. A jeśli zabierzesz się za to od razu, to gwarantuję Ci, że w wieku 40 lat będziesz już człowiekiem z doświadczeniem związkowym smile

3 718 Ostatnio edytowany przez Evergreen (2022-10-07 14:07:35)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Dobra, bo widzę, że będziecie jeszcze pierdylion stron na ten temat pisać. Ujawnię zatem rąbek tajemnicy.
Na wątku "Wolnych.." czyli "łajbie" zastosowałam pewną taktykę manipulacyjną wobec Człowieka, używając do tego nieświadomych 2 innych użytkowników forum (sorry, ale cel był szczytny) i udała się idealnie. Człowiek zareagował bardzo dobrze, dokłądnie tak jak trzeba było, aby poszedł dalej. Doczekałam się sygnału, na który czekałam (jednocześnie nie liczyłam, że sam napisze, gdyż oceniałam to na jakiś 1% szans) i wysłałam do niego maila, który też w swej treści dawał mu możliwość wykazania się inicjatywą, którą już wcześniej się wykazał (nieważne, że w wyniku mojej strategii - on nie był tego świadom). CELOWO nie napisałam na forum, że takowego maila wysyłam, ze względu na to, że ratownicy Człowieka od razu zaatakowaliby go, żeby odpisywał i rozliczaliby go z tego (bo każdy traktuje go jak małego dzidziusia). Jak tylko Koralina zauważyła, że jest jakaś potencjalna opcja na spotkanie, natychmiast wywołała Człowieka do gabinetu dyrektora, żeby sam do mnie pisał i umawiał się konkretnie i co to są za dziwne akcje z tą koszulką (w normalnym układzie słuszna koncepcja, ale nie u człowieka - im bardziej się go naciska tym bardziej on się broni - opór przed zmianą). Próbowałam ją powstrzymać, pisząc, że może już się to umawianie dzieje, ale ani Człowiek nie zaczaił, ani Koralina. Mój błąd - trzeba było do Koraliny na priva pisać. No, ale pomyślałam, że trudno, jakoś z tego wybrniemy. No i tu jest ZONK, bo Człowiek maila nie odczytał (notabene, jeśli jest się na forum, to mogą znaleźć się np. takie osoby jak on, które też kogoś poszukują i mają problem i mogłyby się spiknąć, i do niego napisały, ale chłopiec niestety maili nie odbiera, to się nigdy nie dowie, czy tak było), a miał być jeszcze dalszy ciąg już na spotkaniu, ale do niego nie doszło, bo Człowiek to zwyczajnie spieprzył.

Celem zastosowania tej taktyki była aktywizacja Człowieka. I to się udało. Częściowo. Gdybyście z uwagą czytali i obserwowali tą akcję, to zauważylibyście, że on ma tą motywację (choć przyznaję, że metoda ta jest zaciągnięta ze świata małych dzieci, które mają społeczne lęki) i gdyby doszło do tego spotkania, Człowiek miałby pierwszy punkt zaliczony i mógłby być z siebie choć trochę dumny, cooo w konsekwencji mogłoby go ośmielić do dalszych kroków. No, ale plan, taktyka i wysiłki poszły z dymem, bo informatyk maili nie odbiera. VOILA!

3 719

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Jesteś zniechęcony i się poddałeś, bo jesteś człowiekiem, który szuka akceptacji drugiej osoby, takiego jakim jest, ponieważ jesteś zmęczony udowadnianiem i zasługiwaniem na akceptację i aprobatę. Szukasz substytutu miłości i akceptacji rodzicielskiej, której Ci brakowało przez całe życie. Buntujesz się, bo wiesz, że poprzeczka jest wysoko i musisz do niej ciągle skakać, ale to i tak nie przynosi efektu jaki chciałbyś uzyskać. Dlatego tak histerycznie reagujesz na wszelkie proponowane zmiany i działania, które tutaj dostajesz, bo się nauczyłeś, że Twoje starania nie przynoszą upragnionego przez Ciebie efektu. Całe życie przepuszczasz przez ten filtr z dzieciństwa i dlatego masz krzywy obraz rzeczywistości. Twój mózg nie dopuszcza możliwości nowych zmian i nowych starań, bo nie jesteś w stanie uwierzyć, że to faktycznie przyniesie pozytywny efekt. Masz wytworzone systemy obronne, bo zmiana i staranie się, to dla Ciebie ból bez pozytywnych efektów i stąd Twoja postawa defensywna.
Voila! Źródło problemu odnalezione smile

3 720 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-10-07 14:17:40)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Ever, akcje nie akcje, @jakis_ jest jak dzidziuś, @Koralina rozumie dużo, i wie jak funkcjonuje forum. Gdyby rzeczywiście szukał ekipy na planszówki, to kułby żelazo póki gorące, skoro mu ekipa dosłownie z nieba spada. I tu naprawdę nie chodzi o to, czy doszłoby do spotkania czy nie, ale o sam fakt, że podjąłby działanie, aby w końcu mieć z kim zagrać.

3 721

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
KoralinaJones napisał/a:

Ever, akcje nie akcje, @jakis_ jest jak dzidziuś, @Koralina rozumie dużo, i wie jak funkcjonuje forum. Gdyby rzeczywiście szukał ekipy na planszówki, to kułby żelazo póki gorące, skoro mu ekipa dosłownie z nieba spada. I tu naprawdę nie chodzi o to, czy doszłoby do spotkania czy nie, ale o sam fakt, że podjąłby działanie, aby w końcu mieć z kim zagrać.

Bo on nie szuka ekipy do grania tylko ekipy, która go przygarnie, zaakceptuje i zachęci. Jak w przedszkolu. Na szczęście już wiemy dlaczego tak jest big_smile Ale na to to tylko terapia indywidualna pomoże.

3 722

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
Psycholog Na Niby napisał/a:

Strzelam że nigdy nie miałeś dyscypliny w domu

Nie wiem, co rozumiesz przez to. U mnie aż za dużo było jakichś narzuconych rzeczy za czasów podstawówki/gimnazjum, później dopiero było trochę lżej. W domu musiałem się uczyć bardzo dobrze (co mi szło raczej łatwo), nawet dostanie 3 z matmy kończyło się kłótnią. Dostawałem nawet opierdol za to, że dostałem 5+ ze sprawdzianu z matmy zamiast 6. Mając w 4 klasie podstawówki średnią ~4.5 musiałem nosić dzienniczek ucznia, co było wstydem na całą klasę, bo poza mną tylko 1 osoba miała. A dostanie bani z czegoś to było 2 tyg bez kompa. Dobre oceny to był mój obowiązek, rodziców obchodziło tylko wtedy gdy mi się podwinęła noga. Mogłem się spotykać ze znajomymi tylko na 1h (i to rzadko) i nie mogłem nigdy nawet wchodzić do ich domu, mogłem co najwyżej siedzieć na zewnątrz.

Rodzice mieli bardzo mocne zasady. Jeszcze pare lat temu miałem z nimi kłótnie o to, że nie chodzę do kościoła. Jak byłem u nich, to nieważne, że jestem dorosły, miałem się ubrać i iść. Jak brat w wieku 25 lat przyjechał przedstawić dziewczynę, to rodzice kazali im spać osobno. Jak tego nie zrobili, to potem dość wyraźnie okazywali swoje niezadowolenie, że to ich dom, ich zasady i mamy robić to co każą.

Jak rodzice widzieli, że na filmie który oglądam pojawia się jakaś nagość, to zaraz mi zmieniali program. Nieważne, że byłem prawie dorosły. Słowo "seks" pojawiło się tylko parę razy, gdy matka oznajmiała, że "seks" to najgorsze co jej się przytrafiło.

Rodzice są dla siebie jak koledzy z pracy, zero uczuć, zero bliskości. Nigdy nie widziałem, żeby się do siebie nawet przytulili.


To nie jest dyscyplina? I jak ktoś taki ma nie mieć problemów potem z dziewczynami? Jak mam się nie bać związku, seksu, bliskości? Skoro od dawna byłem uczony, że to co robię, to jest złe, bliskość, uczucia - są złe, itp.

Dyscyplina która nie wiąże się z żadną nagrodą to terror, w sumie to by wyjaśniało dlaczego czujesz się niewystarczający. Złe autorytety to żadna cnota, Twoi rodzice są dowodem na to że nie każdy powinien być rodzicem, no offence. Co Ci da te użalanie i bycie ofiarą - nie wiem. To dosyć popularne obwiniać osoby trzecie za swoje aktualne położenie, bycie odpowiedzialnym to ciężki kawałek chleba a rzucić że rodzice są winni wszystkiemu to bułka z masłem. Ja nigdy nie starałem się na cokolwiek narzekać nawet jak miałem miliony powodów czy dużo niekorzystnych sytuacji, po prostu się zaciskało zęby pamiętając o tym że kiedyś wszystko minie, ale to raczej trzeba wytrenować.

3 723 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-10-07 14:27:48)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Evergreen napisał/a:

No, ale plan, taktyka i wysiłki poszły z dymem, bo informatyk maili nie odbiera. VOILA!

No wiem, dupa jestem...


Tylwyth Teg napisał/a:

Jesteś zniechęcony i się poddałeś, bo jesteś człowiekiem, który szuka akceptacji drugiej osoby, takiego jakim jest, ponieważ jesteś zmęczony udowadnianiem i zasługiwaniem na akceptację i aprobatę. Szukasz substytutu miłości i akceptacji rodzicielskiej, której Ci brakowało przez całe życie. Buntujesz się, bo wiesz, że poprzeczka jest wysoko i musisz do niej ciągle skakać, ale to i tak nie przynosi efektu jaki chciałbyś uzyskać. Dlatego tak histerycznie reagujesz na wszelkie proponowane zmiany i działania, które tutaj dostajesz, bo się nauczyłeś, że Twoje starania nie przynoszą upragnionego przez Ciebie efektu. Całe życie przepuszczasz przez ten filtr z dzieciństwa i dlatego masz krzywy obraz rzeczywistości. Twój mózg nie dopuszcza możliwości nowych zmian i nowych starań, bo nie jesteś w stanie uwierzyć, że to faktycznie przyniesie pozytywny efekt. Masz wytworzone systemy obronne, bo zmiana i staranie się, to dla Ciebie ból bez pozytywnych efektów i stąd Twoja postawa defensywna.
Voila! Źródło problemu odnalezione smile

Coś w tym jest. Zawsze uważałem, że jakby jakaś dziewczyna dała mi szansę, to może wtedy coś by się we mnie odblokowało, bo bym widział, że może ktoś taki jak ja też może z kimś być.

I dobrze sobie zdaję sprawę z tego co wypisałaś. Sporo osób już coś takiego pisało, ale Ty chyba najlepiej to opisałaś. Wiem też, że to co kiedyś było nie ma teraz znaczenia i opieranie się na tym jest głupie i bez sensu. Że tylko ja jestem, odpowiedzialny za siebie, a nie rodzice, czy coś z przeszłości. Ale i tak nadal coś tam we mnie siedzi.

3 724

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Psycholog Na Niby napisał/a:

Dyscyplina która nie wiąże się z żadną nagrodą to terror, w sumie to by wyjaśniało dlaczego czujesz się niewystarczający. Złe autorytety to żadna cnota, Twoi rodzice są dowodem na to że nie każdy powinien być rodzicem, no offence. Co Ci da te użalanie i bycie ofiarą - nie wiem. To dosyć popularne obwiniać osoby trzecie za swoje aktualne położenie, bycie odpowiedzialnym to ciężki kawałek chleba a rzucić że rodzice są winni wszystkiemu to bułka z masłem. Ja nigdy nie starałem się na cokolwiek narzekać nawet jak miałem miliony powodów czy dużo niekorzystnych sytuacji, po prostu się zaciskało zęby pamiętając o tym że kiedyś wszystko minie, ale to raczej trzeba wytrenować.

Ale ja ich nie obwiniam, tylko napisałem trochę tego, co na mnie miało wpływ... Dobrze wiem, że moje problemy to tylko moja wina i nikogo innego. To co było w przeszłości, to przeszłość i nie powinna mieć na mnie wpływu... Ale nadal widocznie trochę ma.

3 725

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
Psycholog Na Niby napisał/a:

Dyscyplina która nie wiąże się z żadną nagrodą to terror, w sumie to by wyjaśniało dlaczego czujesz się niewystarczający. Złe autorytety to żadna cnota, Twoi rodzice są dowodem na to że nie każdy powinien być rodzicem, no offence. Co Ci da te użalanie i bycie ofiarą - nie wiem. To dosyć popularne obwiniać osoby trzecie za swoje aktualne położenie, bycie odpowiedzialnym to ciężki kawałek chleba a rzucić że rodzice są winni wszystkiemu to bułka z masłem. Ja nigdy nie starałem się na cokolwiek narzekać nawet jak miałem miliony powodów czy dużo niekorzystnych sytuacji, po prostu się zaciskało zęby pamiętając o tym że kiedyś wszystko minie, ale to raczej trzeba wytrenować.

Ale ja ich nie obwiniam, tylko napisałem trochę tego, co na mnie miało wpływ... Dobrze wiem, że moje problemy to tylko moja wina i nikogo innego. To co było w przeszłości, to przeszłość i nie powinna mieć na mnie wpływu... Ale nadal widocznie trochę ma.

Jak Cię czytam to cały czas mam wrażenie, że boisz się komukolwiek sprzeciwiać. Może dzieciństwo nauczyło Cię, że sprzeciw wywołuje więcej strat niż zysków? Czy masz odwagę spokojnie i  stanowczo mówić NIE, bez poczucia  winy po fakcie?

3 726 Ostatnio edytowany przez Evergreen (2022-10-07 14:41:17)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
KoralinaJones napisał/a:

Ever, akcje nie akcje, @jakis_ jest jak dzidziuś, @Koralina rozumie dużo, i wie jak funkcjonuje forum. Gdyby rzeczywiście szukał ekipy na planszówki, to kułby żelazo póki gorące, skoro mu ekipa dosłownie z nieba spada. I tu naprawdę nie chodzi o to, czy doszłoby do spotkania czy nie, ale o sam fakt, że podjąłby działanie, aby w końcu mieć z kim zagrać.

No nie kułby póki gorące, bo on niczego nie tworzy, nie kreuje. Inni robią to za niego. Na dzień dzisiejszy, może się ostatecznie dołączyć, do czegoś co zostało wykreowane, a on dodatkowo został w to wmanewrowany. Z tym spotkaniem, to gdyby wypaliło byłby to jakiś sukces. A on już wykazał pewien "entuzjazm" (działanie i kroki, to chyba zbyt dużo dla niego) wtedy na łajbie. Spotkanie byłoby tym zwieńczeniem dla niego. Pewnie, że byłby zesmarkany i drżący jak liść, ale przełamanie dałoby mu jakąś siłę. No, ale nie ma co deliberować - game is over tongue
Jest jak dzidziuś, bo to emocjonalne dziecko w ciele dorosłego, dlatego powinien pójść na terapię indywidualną i przerobić wszystko od samego gruntu. I znaleźć cel w życiu. I zrozumieć, że istnieje na tym świecie jako osoba, bo mam wrażenie, że on wie, że istnieje tylko dzięki Waszemu zainteresowaniu - dlatego cały czas tu siedzi. Dobre czy złe zainteresowanie, to nieistotne, ważne, że JEST (tak jak kilkulatek, gdy rodzice na niego nie zwracają uwagi). Potrafi też pięknie Was wszystkich kontrolować. Dzięki Wam czuje, że wreszcie ma władzę. Zobacz jak się cieszy jak go wyzywacie - pokazujecie emocje i piszecie jeszcze więcej. Wciska dany guziczek i odzywa się określony dźwięk (dokładnie taki jak chce - pełen emocji). Świat idealny - substytut relacji i jeszcze cała masa rodziców nad nim wiszących. Pomyślcie o tym.

3 727 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-10-07 14:50:14)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Agnes76 napisał/a:

Jak Cię czytam to cały czas mam wrażenie, że boisz się komukolwiek sprzeciwiać. Może dzieciństwo nauczyło Cię, że sprzeciw wywołuje więcej strat niż zysków? Czy masz odwagę spokojnie i  stanowczo mówić NIE, bez poczucia  winy po fakcie?

W dzieciństwie nie było takiego czegoś, że mogłem się sprzeciwić. Zasada była jedna: mieszkam w domu rodziców, to mam przestrzegać ich zasad. I to jest normalna zasada, nie ma co się z tym kłócić, tak jest przecież w każdym domu. To jest normalne, że należy przestrzegać zasad, gdy się jest u kogoś.


Powiedzieć "nie" mogę, nie widzę w tym problemu. W większości przypadków xD Gdy widzę, że coś idzie w złym kierunku, to spoko. Ale jeśli ktoś byłby stratny na mojej odmowie, albo mogłoby to mieć złe skutki, to już bym pewnie nie odmówił tak łatwo.

3 728

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Uuu Ever rozsierdzona jak nigdy big_smile

3 729

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
Evergreen napisał/a:

No, ale plan, taktyka i wysiłki poszły z dymem, bo informatyk maili nie odbiera. VOILA!

No wiem, dupa jestem...


Tylwyth Teg napisał/a:

Jesteś zniechęcony i się poddałeś, bo jesteś człowiekiem, który szuka akceptacji drugiej osoby, takiego jakim jest, ponieważ jesteś zmęczony udowadnianiem i zasługiwaniem na akceptację i aprobatę. Szukasz substytutu miłości i akceptacji rodzicielskiej, której Ci brakowało przez całe życie. Buntujesz się, bo wiesz, że poprzeczka jest wysoko i musisz do niej ciągle skakać, ale to i tak nie przynosi efektu jaki chciałbyś uzyskać. Dlatego tak histerycznie reagujesz na wszelkie proponowane zmiany i działania, które tutaj dostajesz, bo się nauczyłeś, że Twoje starania nie przynoszą upragnionego przez Ciebie efektu. Całe życie przepuszczasz przez ten filtr z dzieciństwa i dlatego masz krzywy obraz rzeczywistości. Twój mózg nie dopuszcza możliwości nowych zmian i nowych starań, bo nie jesteś w stanie uwierzyć, że to faktycznie przyniesie pozytywny efekt. Masz wytworzone systemy obronne, bo zmiana i staranie się, to dla Ciebie ból bez pozytywnych efektów i stąd Twoja postawa defensywna.
Voila! Źródło problemu odnalezione smile

Coś w tym jest. Zawsze uważałem, że jakby jakaś dziewczyna dała mi szansę, to może wtedy coś by się we mnie odblokowało, bo bym widział, że może ktoś taki jak ja też może z kimś być.

I dobrze sobie zdaję sprawę z tego co wypisałaś. Sporo osób już coś takiego pisało, ale Ty chyba najlepiej to opisałaś. Wiem też, że to co kiedyś było nie ma teraz znaczenia i opieranie się na tym jest głupie i bez sensu. Że tylko ja jestem, odpowiedzialny za siebie, a nie rodzice, czy coś z przeszłości. Ale i tak nadal coś tam we mnie siedzi.

No siedzi i nie wyjdzie jeśli tego nie przerobisz z psychologiem. Dziewczyna Cię nie uratuje, bo nie tego szukasz. Znaczy tak, szukasz ratunku, ale nie tam, gdzie potrzeba. Nie obarczaj postronnych osób swoimi demonami. Pokonaj je ze specjalistą smile

3 730

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

Jak Cię czytam to cały czas mam wrażenie, że boisz się komukolwiek sprzeciwiać. Może dzieciństwo nauczyło Cię, że sprzeciw wywołuje więcej strat niż zysków? Czy masz odwagę spokojnie i  stanowczo mówić NIE, bez poczucia  winy po fakcie?

W dzieciństwie nie było takiego czegoś, że mogłem się sprzeciwić. Zasada była jedna: mieszkam w domu rodziców, to mam przestrzegać ich zasad. I to jest normalna zasada, nie ma co się z tym kłócić, tak jest przecież w każdym domu. To jest normalne, że należy przestrzegać zasad, gdy się jest u kogoś.

To przykre strasznie , gdy dziecko w rodzinnym domu jest u kogoś. Twoje poczucie bezpieczeństwa było powiązane z całkowitą uległością, w razie oporu mogłeś stracić dom albo rodzinę.
Teraz zastanów się, czy to normalne przekonanie, czy tak to powinno wyglądać.

Powiedzieć "nie" mogę, nie widzę w tym problemu. W większości przypadków xD Gdy widzę, że coś idzie w złym kierunku, to spoko. Ale jeśli ktoś byłby stratny na mojej odmowie, albo mogłoby to mieć złe skutki, to już bym pewnie nie odmówił tak łatwo.

W życiu partnerskim nigdy nie zachodzi całkowita zgodność. Jak chcesz dbać o własne szczęście jeśli boisz się straty poniesionej przez drugą osobę.  A tak naprawdę czego się boisz? Odrzucenia?

3 731

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Tylwyth Teg napisał/a:

No siedzi i nie wyjdzie jeśli tego nie przerobisz z psychologiem. Dziewczyna Cię nie uratuje, bo nie tego szukasz. Znaczy tak, szukasz ratunku, ale nie tam, gdzie potrzeba. Nie obarczaj postronnych osób swoimi demonami. Pokonaj je ze specjalistą smile

Skąd wiesz, że nie szukam? A jeśli tak w istocie jest, to może jednak lepiej zrezygnować z prób do momentu kiedy będę zdrowy psychicznie?

3 732

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Z pizdologiem chyba. To przypadek do leczenia objawowego i wiem co mówię szanowni państwo.

3 733

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
Tylwyth Teg napisał/a:

No siedzi i nie wyjdzie jeśli tego nie przerobisz z psychologiem. Dziewczyna Cię nie uratuje, bo nie tego szukasz. Znaczy tak, szukasz ratunku, ale nie tam, gdzie potrzeba. Nie obarczaj postronnych osób swoimi demonami. Pokonaj je ze specjalistą smile

Skąd wiesz, że nie szukam? A jeśli tak w istocie jest, to może jednak lepiej zrezygnować z prób do momentu kiedy będę zdrowy psychicznie?

Bo wiem, bo gdybyś tego szukał naprawdę i to właśnie było naprawdę Ci potrzebne, to byś znalazł. Dlatego napisałam, że nie szukasz dziewczyny tylko ratunku. Na terapię indywidualną idź.

3 734

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Serberys napisał/a:

Uuu Ever rozsierdzona jak nigdy big_smile

Ja? No co Ty tongue Trudno mnie wkurzyć smile Mówię prosto z mostu, konkretnie i w pigułce, gdyż nie zamierzam się tu udzielać. Zrobiłam swoje i tyle.

Ale fajnie, że chociaż Ty czekasz na jakieś maile od kogoś stąd. A nie widzisz tu nikogo fajnego w swoim wieku? Nie zagadasz? Hę? wink Byłbyś dla Człowieka przykładem big_smile

3 735

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
chmurny napisał/a:

Z pizdologiem chyba. To przypadek do leczenia objawowego i wiem co mówię szanowni państwo.

Leczenie objawowe byłoby znacznie szybsze, to prawda tongue Ale nikt się go nie podejmie big_smile

3 736 Ostatnio edytowany przez Serberys (2022-10-07 15:07:27)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Tylwyth Teg napisał/a:

Leczenie objawowe byłoby znacznie szybsze, to prawda tongue Ale nikt się go nie podejmie big_smile

Czasem cuda się zdarzają tongue

Evergreen napisał/a:

Ale fajnie, że chociaż Ty czekasz na jakieś maile od kogoś stąd. A nie widzisz tu nikogo fajnego w swoim wieku? Nie zagadasz? Hę? wink Byłbyś dla Człowieka przykładem big_smile

A kto powiedział, że nie zagaduję? ^^, niektórych stąd mam na fb tongue

3 737

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Evergreen napisał/a:

Potrafi też pięknie Was wszystkich kontrolować. Dzięki Wam czuje, że wreszcie ma władzę. Zobacz jak się cieszy jak go wyzywacie - pokazujecie emocje i piszecie jeszcze więcej. Wciska dany guziczek i odzywa się określony dźwięk (dokładnie taki jak chce - pełen emocji). Świat idealny - substytut relacji i jeszcze cała masa rodziców nad nim wiszących. Pomyślcie o tym.

Absolutna racja, zgadzam się z tym w 100%. Ja chyba swój cel osiągnęłam - poznałam źródło jego problemu. I chyba z mojej strony to będzie na tyle. Ja swój cel osiągnęłam i jestem z siebie dumna XD big_smile

3 738

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Serberys napisał/a:
Tylwyth Teg napisał/a:
chmurny napisał/a:

Z pizdologiem chyba. To przypadek do leczenia objawowego i wiem co mówię szanowni państwo.

Leczenie objawowe byłoby znacznie szybsze, to prawda tongue Ale nikt się go nie podejmie big_smile

Czasem cuda się zdarzają tongue

O, grasz na pianinie? Czy się tylko tym interesujesz? tongue

3 739 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-10-07 15:11:28)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Agnes76 napisał/a:

W życiu partnerskim nigdy nie zachodzi całkowita zgodność. Jak chcesz dbać o własne szczęście jeśli boisz się straty poniesionej przez drugą osobę.  A tak naprawdę czego się boisz? Odrzucenia?

A to ja wiem, że nigdy nie będzie całkowitej zgodności. A czego się boję?
- że nie dam rady
- że zawiodę kogoś
- że zamiast być pomocą w związku, to będę tylko problemem
- że nie będę wiedział co mam robić
- że nie będę w stanie kogoś pokochać, że nie będę wiedział nawet jak to jest czuć coś do kogoś
- że nie będę wiedział, że to jest akurat ta konkretna osoba, chociaż będę miał ją pod nosem
- że znajdę kogoś, a będę dalej szukał, bo nie wiem czego chcę
- że będę z kimś, a nie będę pewny, że to dobra decyzja
- że będę z kimś, a będę to traktował jako coś tymczasowego
- że wejdę w związek tylko dlatego, że nigdy w nim nie byłem, a dziewczynę lubię, czuję coś, ale nie jest to nic poza tymczasowym pożądaniem
- że nie odróżnię pożądania od normalnych uczuć
- itp.

3 740

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Tylwyth Teg gram tongue drugą część pytania rozumiem dwojako big_smile
1. interesuję się oprócz pianina innymi rzeczami
2. nie wiem jak można się interesować pianinem w inny sposób niż grając na nim big_smile

3 741

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Serberys napisał/a:

Tylwyth Teg gram tongue drugą część pytania rozumiem dwojako big_smile
1. interesuję się oprócz pianina innymi rzeczami
2. nie wiem jak można się interesować pianinem w inny sposób niż grając na nim big_smile

Można się interesować jego budową, brzmieniem, utworami smile
A co grasz?

3 742 Ostatnio edytowany przez chmurny (2022-10-07 15:30:43)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Serberys napisał/a:

2. nie wiem jak można się interesować pianinem w inny sposób niż grając na nim big_smile

Kiedyś złodziej wynieśli  biedermeiera. Na pewno napierdalają na nim teraz nokturny po konkursach smile


U mnie we wsi to na środku depatka stoi pianino i zawsze mnie interesuje dlaczego każdy przygłup co go dosiada i tłucze w klawisze myśli że jest śmieszny.

3 743

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
chmurny napisał/a:

Kiedyś złodziej wynieśli  biedermeiera. Na pewno napierdalają na nim teraz nokturny po konkursach smile

xD dobre big_smile

Tylwyth Teg rzeczy, które mi wpadną w ucho, ale nie umiem wiele wink tu (soundcloud.com) masz próbkę smile

3 744

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Serberys napisał/a:
chmurny napisał/a:

Kiedyś złodziej wynieśli  biedermeiera. Na pewno napierdalają na nim teraz nokturny po konkursach smile

xD dobre big_smile

Tylwyth Teg rzeczy, które mi wpadną w ucho, ale nie umiem wiele wink tu (soundcloud.com) masz próbkę smile

Same takie smęty Ci w ucho wpadają? big_smile Przebierasz paluszkami, źle nie jest XD

3 745

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
chmurny napisał/a:
Serberys napisał/a:

2. nie wiem jak można się interesować pianinem w inny sposób niż grając na nim big_smile

Kiedyś złodziej wynieśli  biedermeiera. Na pewno napierdalają na nim teraz nokturny po konkursach smile


U mnie we wsi to na środku depatka stoi pianino i zawsze mnie interesuje dlaczego każdy przygłup co go dosiada i tłucze w klawisze myśli że jest śmieszny.

U mnie we wsi jest to samo, tylko pianino stoi w centrum handlowym i zwykle molestują je znudzone kaszojady... Nie wiem w jakim celu je tam postawili, ale ewidentnie zrobił to ktoś, kto nie lubi ludzi...

3 746

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Tylwyth Teg co poradzę, że smęty mi się najlepiej gra? tongue

3 747 Ostatnio edytowany przez Agnes76 (2022-10-07 15:46:46)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

W życiu partnerskim nigdy nie zachodzi całkowita zgodność. Jak chcesz dbać o własne szczęście jeśli boisz się straty poniesionej przez drugą osobę.  A tak naprawdę czego się boisz? Odrzucenia?

A to ja wiem, że nigdy nie będzie całkowitej zgodności. A czego się boję?
- że nie dam rady
- że zawiodę kogoś
- że zamiast być pomocą w związku, to będę tylko problemem
- że nie będę wiedział co mam robić
- że nie będę w stanie kogoś pokochać, że nie będę wiedział nawet jak to jest czuć coś do kogoś
- że nie będę wiedział, że to jest akurat ta konkretna osoba, chociaż będę miał ją pod nosem
- że znajdę kogoś, a będę dalej szukał, bo nie wiem czego chcę
- że będę z kimś, a nie będę pewny, że to dobra decyzja
- że będę z kimś, a będę to traktował jako coś tymczasowego
- że wejdę w związek tylko dlatego, że nigdy w nim nie byłem, a dziewczynę lubię, czuję coś, ale nie jest to nic poza tymczasowym pożądaniem
- że nie odróżnię pożądania od normalnych uczuć
- itp.

To pokazuje, że nie jesteś gotowy na związek. Myślę, że sam to czujesz, boisz się go, dlatego bez wiary i przekonania podchodzisz do jakichkolwiek działań w tym temacie.
Daj sobie czas, przejdź terapię i nabierz poczucia własnej wartości, a w międzyczasie nawiązuj normalne układy towarzyskie, poznawaj ludzi, przełamuj obawy przed odrzuceniem. Jeśli nie będzie Ci zbytnio zależało na znajomości, presja i lęk będzie malutki. To daje większą swobodę w działaniu.

Na wiele z tych pytań nikt nie jest w stanie odpowiedzieć gdy wchodzi w relację z nowo poznaną osobą. To się klaruje w czasie. Wszyscy zdobywamy życiowe doświadczenia. Twoje też coś Ci dały, jak choćby zrozumienie dziewczyny patrzącej w podłogę, bo wiedziałeś jak to jest bać się nawiązywać kontakt wzrokowy. Nasze doświadczenia nas kształtują, każde z nich zostawia w nas ślad. Nie możesz znać czegoś, czego nie doświadczyłeś i to jest zupełnie normalne.
Niepotrzebnie upierasz się na swój wiek, że powinieneś już dawno to czy tamto. Gdybyś jako dziecko miał normalne warunki do rozwoju emocjonalnego to z pewnością już byś to  umiał. Skoro tego brakło trzeba nadrabiać braki i tu każdy czas jest dobry. Dobra terapia trwa rok. Związanie się z kobietą w wieku 32 lat, gdy jest się gotowym jest o wiele lepsze niż kilka związków w których partnerzy się ranią i wychodzą z nich okaleczeni. Twój wiek naprawdę nie jest żadnym ograniczeniem. Nie trać czasu a wszystko przed Tobą.

3 748 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-10-07 16:14:04)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Agnes76 napisał/a:

To pokazuje, że nie jesteś gotowy na związek. Myślę, że sam to czujesz, boisz się go, dlatego bez wiary i przekonania podchodzisz do jakichkolwiek działań w tym temacie.
Daj sobie czas, przejdź terapię i nabierz poczucia własnej wartości, a w międzyczasie nawiązuj normalne układy towarzyskie, poznawaj ludzi, przełamuj obawy przed odrzuceniem. Jeśli nie będzie Ci zbytnio zależało na znajomości, presja i lęk będzie malutki. To daje większą swobodę w działaniu.

Na wiele z tych pytań nikt nie jest w stanie odpowiedzieć gdy wchodzi w relację z nowo poznaną osobą. To się klaruje w czasie. Wszyscy zdobywamy życiowe doświadczenia. Twoje też coś Ci dały, jak choćby zrozumienie dziewczyny patrzącej w podłogę, bo wiedziałeś jak to jest bać się nawiązywać kontakt wzrokowy. Nasze doświadczenia nas kształtują, każde z nich zostawia w nas ślad. Nie możesz znać czegoś, czego nie doświadczyłeś i to jest zupełnie normalne.
Niepotrzebnie upierasz się na swój wiek, że powinieneś już dawno to czy tamto. Gdybyś jako dziecko miał normalne warunki do rozwoju emocjonalnego to z pewnością już byś to  umiał. Skoro tego brakło trzeba nadrabiać braki i tu każdy czas jest dobry. Dobra terapia trwa rok. Związanie się z kobietą w wieku 32 lat, gdy jest się gotowym jest o wiele lepsze niż kilka związków w których partnerzy się ranią i wychodzą z nich okaleczeni. Twój wiek naprawdę nie jest żadnym ograniczeniem. Nie trać czasu a wszystko przed Tobą.

To co? Mam usunąć konta i nie zakładać Tindera znowu? Co z dziewczynami, z którymi aktualnie rozmawiam? Napisać, że zmieniłem zdanie, przepraszam, ale kasuję konto? Przestać chodzić na szybkie randki?

Terapia trwa minimum rok. W moim przypadku pewnie więcej. Sporo ludzi chodzi na terapie kilka lat. U mnie na grupowej są osoby co chodzą po ~6 lat już (licząc indywidualne) i nie widzą efektów. Po takiej terapii, jeśli cokolwiek mi da, to będę miał z 35 lat, nadal będę sam i nadal będę prawiczkiem. Świetna perspektywa...

Ja serio nie dam rady już tyle wytrzymać...

Ktoś taki jak ja nigdy nie będzie gotowy na związek, bo ZAWSZE będę mentalnie na poziomie dzieciaka z technikum. Nie będę wiedział jak to jest być z kimś, więc nadal będę miał te wszystkie obawy. Dzieciaki z technikum są bardziej gotowe na to niż ja kiedykolwiek będę.


Jedyną opcją jest tutaj całkowicie się pogodzić z tym, że nigdy nikogo nie powinienem mieć, że do końca życia będę sam. I zrezygnować z jakichkolwiek prób poznania kogoś. Tylko w ten sposób nikogo nie skrzywdzę.

3 749

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Na kanale Wojna Ideii jest film "Jak Tinder szkodzi mężczynom".
Ludzi z takimi problemami jak twoje dopierdala bezlitośnie. Pooglądaj sobie.

3 750

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
chmurny napisał/a:

Na kanale Wojna Ideii jest film "Jak Tinder szkodzi mężczynom".
Ludzi z takimi problemami jak twoje dopierdala bezlitośnie. Pooglądaj sobie.

Wiem o co chodzi i zgadzam się z tym w 100%. Ale czasem nie ma innej opcji...

3 751

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:

Terapia trwa minimum rok. W moim przypadku pewnie więcej. Sporo ludzi chodzi na terapie kilka lat. U mnie na grupowej są osoby co chodzą po ~6 lat już (licząc indywidualne) i nie widzą efektów. Po takiej terapii, jeśli cokolwiek mi da, to będę miał z 35 lat, nadal będę sam i nadal będę prawiczkiem. Świetna perspektywa...

A jaką masz alternatywę? Co się zmieni u Ciebie za 5 lat jak teraz nic nie zrobisz? Jaką masz alternatywę? Nie podoba Ci się perspektywa, że za rok lub dwa będziesz naprawionym człowiekiem, będziesz w związku i będziesz mógł robić wszystkie te rzeczy, ktore chciałeś robić. Nie podoba Ci się perspektywa, że za rok lub dwa będziesz dokładnie w tym samym miejscu, co dzisiaj. Więc pytam, jaką masz alternatywę?

3 752 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-10-07 16:22:47)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Może po prostu najlepiej by było zastosować u mnie jakieś przeciwdziałające metody stosowane np. u pedofilów. Wtedy może nie odczuwałbym już tak pewnych rzeczy i problem by się rozwiązał...


Tylwyth Teg napisał/a:

A jaką masz alternatywę? Co się zmieni u Ciebie za 5 lat jak teraz nic nie zrobisz? Jaką masz alternatywę? Nie podoba Ci się perspektywa, że za rok lub dwa będziesz naprawionym człowiekiem, będziesz w związku i będziesz mógł robić wszystkie te rzeczy, ktore chciałeś robić. Nie podoba Ci się perspektywa, że za rok lub dwa będziesz dokładnie w tym samym miejscu, co dzisiaj. Więc pytam, jaką masz alternatywę?

Bo chcę być po prostu normalny? Chcę zasługiwać na bliskość, na to żeby mnie ktoś zechciał? Takiego jaki jestem, skoro nawet patologia nie ma problemu by być w związkach? To tak dużo?

Jaki rok, czy dwa. Będzie to trwało dużo więcej. I nie ma pewności, że to cokolwiek da. Zawsze już będę taki wybrakowany dla dziewczyn. Jak myślisz co sobie ktoś pomyśli o 35-40 letnim prawiczku, co nigdy nie miał dziewczyny, a dodatkowo leczył się kilka lat psychiatrycznie? Świetny materiał na partnera w związku...

3 753

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:

To co? Mam usunąć konta i nie zakładać Tindera znowu? Co z dziewczynami, z którymi aktualnie rozmawiam? Napisać, że zmieniłem zdanie, przepraszam, ale kasuję konto?

Terapia trwa minimum rok. Sporo ludzi chodzi na terapie kilka lat. U mnie na grupowej są osoby co chodzą po ~6 lat już (licząc indywidualne) i nie widzą efektów.

Ja serio nie dam rady już tyle wytrzymać...

Jeśli z kimś rozmawiasz nie musisz zrywać znajomości. Daj sobie czas na poznanie tej osoby, możesz się spotykać byle bez presji, że trzeba szybko to jakoś sformalizować czy razem zamieszkać. Dopóki nie poczujesz się silnym i stabilnym jesteś narażony na zranienia. Chroń siebie, dbaj o siebie, daj tyle ile naprawdę chcesz dać i w żadnym razie nie poświęcaj się dla nikogo. Ucz się  budowania zdrowej relacji, jednocześnie odrzucając presję, ze jesteś spóźniony czy gorszy. Ja jestem zdania, że nowych znajomości lepiej teraz nie zaczynać, bo trudno Ci je prawidłowo nawiązywać i utrzymywać.
Chodzenie na terapię samo w sobie nie przynosi wielkich efektów, jeśli terapia nie jest prowadzona właściwie a osoba korzystająca z niej nie pracuje nad sobą. Niektórzy chcą chodzić na terapię całe życie...widocznie coś im to daje, tak jak wiecznym studentom chodzenie na uczelnię. Może nie czują presji by się zmieniać, a może tak jest im wygodnie...nie wszyscy Ci powiedzą jakie są ich faktyczne motywy by na te terapie chodzić.
Na stronach internetowych dobrych  ośrodków też spotykałam się z informacją, że terapia powinna trwać rok. Znam osobę, która w takim czasie dokonała radykalnych zmian w swojej psychice. Nawet jeśli jeszcze nie będziesz całkiem gotowy by z terapii zrezygnować przez kilka miesięcy, to zmiany powinny być bardzo widoczne i korzystne.

Trochę mnie zastanawia Twoje podejście. Z jednej strony nie jesteś przygotowany do zwiazku, a z drugiej piszesz, że nie dasz rady bez niego długo wytrzymać. To jaki widzisz sposób aby to pogodzić?

3 754 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-10-07 16:24:10)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Agnes76 napisał/a:

Trochę mnie zastanawia Twoje podejście. Z jednej strony nie jesteś przygotowany do zwiazku, a z drugiej piszesz, że nie dasz rady bez niego długo wytrzymać. To jaki widzisz sposób aby to pogodzić?

Nie sam związek, a po prostu bliskość... Podstawowa potrzeba człowieka... Nie da się tego ot tak zablokować w sobie...

I nikt nie mówił, że ktoś kto nie powinien być w związku nie może o tym myśleć...

3 755

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:

Może po prostu najlepiej by było zastosować u mnie jakieś przeciwdziałające metody stosowane np. u pedofilów. Wtedy może nie odczuwałbym już tak pewnych rzeczy i problem by się rozwiązał...

Ahahahahahahahaha XD O Ty cwaniaczku nieopierzony big_smile Evergreen miała absolutną rację co do Ciebie big_smile
Jesteś ciekawym egzemplarzem narcyza, masz chyba psychiczną odmianę Zespołu Münchhausena XD
Jesteś gotowy dać się wykastrować, by tylko ktoś inny Twój problem rozwiązał big_smile Wow, nieźle tongue Tobie nie psycholog tylko psychiatra potrzebny i to od zaraz. I mocna garść psychotropów.

3 756

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Tylwyth Teg napisał/a:

Ahahahahahahahaha XD O Ty cwaniaczku nieopierzony big_smile Evergreen miała absolutną rację co do Ciebie big_smile
Jesteś ciekawym egzemplarzem narcyza, masz chyba psychiczną odmianę Zespołu Münchhausena XD
Jesteś gotowy dać się wykastrować, by tylko ktoś inny Twój problem rozwiązał big_smile Wow, nieźle tongue Tobie nie psycholog tylko psychiatra potrzebny i to od zaraz. I mocna garść psychotropów.

Co tu jest w tym narcystycznego? Nie mogę być z kimś, nie mogę nikogo poznać, a mam przecież swoje potrzeby. To co niby mam zrobić? Nie zablokuję ich w sobie ot tak.

3 757

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

Trochę mnie zastanawia Twoje podejście. Z jednej strony nie jesteś przygotowany do zwiazku, a z drugiej piszesz, że nie dasz rady bez niego długo wytrzymać. To jaki widzisz sposób aby to pogodzić?

Nie sam związek, a po prostu bliskość... Podstawowa potrzeba człowieka... Nie da się tego ot tak zablokować w sobie...

Zgadzam się, bliskość to podstawowa potrzeba. Ludzie wchodzą w związki by doświadczyć bliskości. Jeśli związek jest zły, to ludzie czują się w nim samotni, nawet gdy mieszkają w jednym domu i śpią w jednym łóżku. Tym bardziej namawiam na pracę nad sobą z dobrym, poleconym psychoterapeutą.

3 758

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:

Bo chcę być po prostu normalny? Chcę zasługiwać na bliskość, na to żeby mnie ktoś zechciał? Takiego jaki jestem, skoro nawet patologia nie ma problemu by być w związkach? To tak dużo?

Jaki rok, czy dwa. Będzie to trwało dużo więcej. I nie ma pewności, że to cokolwiek da. Zawsze już będę taki wybrakowany dla dziewczyn. Jak myślisz co sobie ktoś pomyśli o 35-40 letnim prawiczku, co nigdy nie miał dziewczyny, a dodatkowo leczył się kilka lat psychiatrycznie? Świetny materiał na partnera w związku...

Jeśli coś jest głupie, ale działa, to nie jest głupie. Potwierdzasz wszystko, co napisała Koralina, Evergreen i ja. Przyparty do muru logicznymi argumentami, odbijasz się, przewijasz taśmę i dawaj od początku ta sama śpiewka big_smile
Nudne to. Jesteś w kręgu piekielnym i nie chcesz z niego wyjść. Ja się wypisuje, fajna była karuzela, ale czas na inne atrakcje smile

3 759

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
Tylwyth Teg napisał/a:

Ahahahahahahahaha XD O Ty cwaniaczku nieopierzony big_smile Evergreen miała absolutną rację co do Ciebie big_smile
Jesteś ciekawym egzemplarzem narcyza, masz chyba psychiczną odmianę Zespołu Münchhausena XD
Jesteś gotowy dać się wykastrować, by tylko ktoś inny Twój problem rozwiązał big_smile Wow, nieźle tongue Tobie nie psycholog tylko psychiatra potrzebny i to od zaraz. I mocna garść psychotropów.

Co tu jest w tym narcystycznego? Nie mogę być z kimś, nie mogę nikogo poznać, a mam przecież swoje potrzeby. To co niby mam zrobić? Nie zablokuję ich w sobie ot tak.

Wszystko! Cały ten wątek, Twoje odpowiedzi i niekończąca się dyskusja. Widzę Cię i Ty już wiesz, że ja Cię widzę wink Niesamowite, po prostu niesamowite! big_smile

3 760 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-10-07 16:38:52)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Tylwyth Teg napisał/a:

Jeśli coś jest głupie, ale działa, to nie jest głupie. Potwierdzasz wszystko, co napisała Koralina, Evergreen i ja. Przyparty do muru logicznymi argumentami, odbijasz się, przewijasz taśmę i dawaj od początku ta sama śpiewka big_smile
Nudne to. Jesteś w kręgu piekielnym i nie chcesz z niego wyjść. Ja się wypisuje, fajna była karuzela, ale czas na inne atrakcje smile

Bo macie kurwa rację, ok?

Zgadnij jak ja się teraz czuję, całe życie sam, nigdy nie miałem nawet możliwości i szansy się do kogoś przytulić, obudzić się koło kogoś. W końcu spróbowałem coś więcej zrobić, założyć apki, pochodzić na speed randki, pójść na terapię grupową. A i tak to po nic. Straciłem tysiące zł na coś, co i tak jest poza moim zasięgiem. I teraz jeszcze mam czekać kolejne x lat? Spróbuj się z takim czymś pogodzić... Kiedy organizm, psychika wręcz domagają się po tylu latach pewnych rzeczy, które dla każdego człowieka są codziennie dostępne. Ale nie dla mnie...

Ja się z Wami zgadzam. A z drugiej strony nie chcę się zgodzić, bo to znaczy, że ktoś taki jak ja nie zasługuje na nic, jest gorszy od innych, bez względu na to, co w życiu zrobiłem. Pół życia zapierdalałem na to, żeby mieć stabilne życie, mieć pieniądze, nie żyć od 10tego do 10tego, móc w przyszłości nie tylko sobie zapewnić dobre życie. Nigdy nikomu nie sprawiałem problemów. I co mam z tego?

3 761

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:

Ja się z Wami zgadzam. A z drugiej strony nie chcę się zgodzić, bo to znaczy, że ktoś taki jak ja nie zasługuje na nic, jest gorszy od innych, bez względu na to, co w życiu zrobiłem. Pół życia zapierdalałem na to, żeby mieć stabilne życie, mieć pieniądze, nie żyć od 10tego do 10tego, móc w przyszłości nie tylko sobie zapewnić dobre życie. Nigdy nikomu nie sprawiałem problemów. I co mam z tego?

Masz to na co pracowałeś. Stabilne życie, pieniądze, nie musisz żyć od 10tego do 10tego i jesteś to w stanie zapewnić swojej partnerce. To wszystko masz i możesz się z tego cieszyć, możesz być z tego dumnym.
Teraz pora pracować na to w czym masz braki, żeby Twoje relacje były dobre i trwałe. Skoro tak bardzo Ci tego brakuje, to motywacja do działania powinna być proporcjonalna do uczucia braku bliskości.

3 762

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

A dajcie mu najpierw ludzie pobzykać. W związek to sobie wejdzie jak się rozkręci. Nie potrzeba wielkiej miłości aby z kimś pójść do łóżka. Ba! Od łóżka, to się głównie zaczyna, szczególnie w takim wieku. Jak się miało 14 lat to się kiwało z rok zanim cokolwiek się wydarzyło, a później czas do zbliżenia przyspieszał wykładniczo. No ale zanim do łóżka, to trzeba się jeszcze na tej randce pierwszej czy drugiej ucałować. A żeby do tego doszło, to musi być chemia. A żeby była chemia to musi być gadka i DUUUUŻŻŻEEE zainteresowanie przyszłą partnerką. A żeby do tego doszło to trzeba się spotkać. A żeby do tego doszło, to trzeba odbierać MAILE big_smile HAHAHAHA ŻARCIK! Żeby, nie było wink. Człowieku nie miałam wobec Ciebie żadnych niecnych planów, byłbyś ze mną bezpieczny big_smile

Człowiek tu gdzieś pisał, że boi się, że nie odróżni pożądania od zakochania czy tam czegoś. A jakie to ma znaczenie czy to odróżni? Przecież wszystkie te rzeczy są współistniejące. A celem zmian jesteś Ty sam, a nie ktoś dla kogo to robisz. Bo robisz to dla siebie, aby było Ci dobrze i tak jak chcesz. Zmieniać zainteresowań nie musisz - nie ma nic w nich złego. Niektórzy introwertycy, których znam zaliczają ile wlezie, bo łapią dziewczyny na swoją magiczną "tajemnicę" wink, a niektórzy są w stabilnych związkach. A uwierzyć masz sam w siebie, a uda się to gdy będziesz próbował i doświadczał. No, ale jak seksu się boisz, to nie poradzę - seksuolog może.

Serberus Ty ogierze! A spotykasz się z kimś z tego FB? Czy tylko sobie bazgrzesz? smile A może tylko dodałeś do znajomych i tyle, hmmm? tongue

P.S. Głupawka, przepraszam tongue

3 763

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Evergreen napisał/a:

Człowiek tu gdzieś pisał, że boi się, że nie odróżni pożądania od zakochania czy tam czegoś. A jakie to ma znaczenie czy to odróżni? Przecież wszystkie te rzeczy są współistniejące.

Może inaczej. Jeśli obie by współistniały, to super, idealna para. Mi chodzi o sytuację, gdy czułbym coś do dziewczyny, a okazałoby się, że to tylko samo pożądanie, bez większych uczuć. I nagle "puf" po jakimś czasie i znika to co było, bo było tylko chwilowe. Bo w rzeczywistości mi się ta dziewczyna tylko podobała, pożądałem jej, ale nie czułem nic więcej. I pojawia się inna dziewczyna, do której zaczynam coś czuć...

3 764

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
Tylwyth Teg napisał/a:

Jeśli coś jest głupie, ale działa, to nie jest głupie. Potwierdzasz wszystko, co napisała Koralina, Evergreen i ja. Przyparty do muru logicznymi argumentami, odbijasz się, przewijasz taśmę i dawaj od początku ta sama śpiewka big_smile
Nudne to. Jesteś w kręgu piekielnym i nie chcesz z niego wyjść. Ja się wypisuje, fajna była karuzela, ale czas na inne atrakcje smile

Bo macie kurwa rację, ok?

Zgadnij jak ja się teraz czuję, całe życie sam, nigdy nie miałem nawet możliwości i szansy się do kogoś przytulić, obudzić się koło kogoś. W końcu spróbowałem coś więcej zrobić, założyć apki, pochodzić na speed randki, pójść na terapię grupową. A i tak to po nic. Straciłem tysiące zł na coś, co i tak jest poza moim zasięgiem. I teraz jeszcze mam czekać kolejne x lat? Spróbuj się z takim czymś pogodzić... Kiedy organizm, psychika wręcz domagają się po tylu latach pewnych rzeczy, które dla każdego człowieka są codziennie dostępne. Ale nie dla mnie...

Ja się z Wami zgadzam. A z drugiej strony nie chcę się zgodzić, bo to znaczy, że ktoś taki jak ja nie zasługuje na nic, jest gorszy od innych, bez względu na to, co w życiu zrobiłem. Pół życia zapierdalałem na to, żeby mieć stabilne życie, mieć pieniądze, nie żyć od 10tego do 10tego, móc w przyszłości nie tylko sobie zapewnić dobre życie. Nigdy nikomu nie sprawiałem problemów. I co mam z tego?

Ojojoj... <zieeeeewa>
Nice try, ale mnie już straciłeś. Próbuj dalej na dziewczynach smile

3 765

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
Evergreen napisał/a:

Człowiek tu gdzieś pisał, że boi się, że nie odróżni pożądania od zakochania czy tam czegoś. A jakie to ma znaczenie czy to odróżni? Przecież wszystkie te rzeczy są współistniejące.

Może inaczej. Jeśli obie by współistniały, to super, idealna para. Mi chodzi o sytuację, gdy czułbym coś do dziewczyny, a okazałoby się, że to tylko samo pożądanie, bez większych uczuć. I nagle "puf" po jakimś czasie i znika to co było, bo było tylko chwilowe. Bo w rzeczywistości mi się ta dziewczyna tylko podobała, pożądałem jej, ale nie czułem nic więcej. I pojawia się inna dziewczyna, do której zaczynam coś czuć...

No i co z tego czy byłoby chwilowe? W czym jest problem? No jest jedna, jest druga, trzecia... itd. (a Ty masz na koncie tabun dziewczyn). Nie jesteś w stanie zaplanować uczuć. Przychodzą i odchodzą. Po co to analizować i projektować jak to będzie. Nie wiesz jak będzie, bo jeszcze tam nie byłeś. Należy tego zwyczajnie spróbować. Posiłku też nie zjesz jak nie wiesz jak smakuje?

3 766

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Tylwyth Teg napisał/a:
jakis_czlowiek napisał/a:
Tylwyth Teg napisał/a:

Jeśli coś jest głupie, ale działa, to nie jest głupie. Potwierdzasz wszystko, co napisała Koralina, Evergreen i ja. Przyparty do muru logicznymi argumentami, odbijasz się, przewijasz taśmę i dawaj od początku ta sama śpiewka big_smile
Nudne to. Jesteś w kręgu piekielnym i nie chcesz z niego wyjść. Ja się wypisuje, fajna była karuzela, ale czas na inne atrakcje smile

Bo macie kurwa rację, ok?

Zgadnij jak ja się teraz czuję, całe życie sam, nigdy nie miałem nawet możliwości i szansy się do kogoś przytulić, obudzić się koło kogoś. W końcu spróbowałem coś więcej zrobić, założyć apki, pochodzić na speed randki, pójść na terapię grupową. A i tak to po nic. Straciłem tysiące zł na coś, co i tak jest poza moim zasięgiem. I teraz jeszcze mam czekać kolejne x lat? Spróbuj się z takim czymś pogodzić... Kiedy organizm, psychika wręcz domagają się po tylu latach pewnych rzeczy, które dla każdego człowieka są codziennie dostępne. Ale nie dla mnie...

Ja się z Wami zgadzam. A z drugiej strony nie chcę się zgodzić, bo to znaczy, że ktoś taki jak ja nie zasługuje na nic, jest gorszy od innych, bez względu na to, co w życiu zrobiłem. Pół życia zapierdalałem na to, żeby mieć stabilne życie, mieć pieniądze, nie żyć od 10tego do 10tego, móc w przyszłości nie tylko sobie zapewnić dobre życie. Nigdy nikomu nie sprawiałem problemów. I co mam z tego?

Ojojoj... <zieeeeewa>
Nice try, ale mnie już straciłeś. Próbuj dalej na dziewczynach smile

A taak, ja też wychodzę - niech sobie Człowiek sam w swojej główce przeanalizuje wszystko tongue

3 767

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Evergreen napisał/a:

Człowiek tu gdzieś pisał, że boi się, że nie odróżni pożądania od zakochania czy tam czegoś. A jakie to ma znaczenie czy to odróżni? Przecież wszystkie te rzeczy są współistniejące.

Może inaczej. Jeśli obie by współistniały, to super, idealna para. Mi chodzi o sytuację, gdy czułbym coś do dziewczyny, a okazałoby się, że to tylko samo pożądanie, bez większych uczuć. I nagle "puf" po jakimś czasie i znika to co było, bo było tylko chwilowe. Bo w rzeczywistości mi się ta dziewczyna tylko podobała, pożądałem jej, ale nie czułem nic więcej. I pojawia się inna dziewczyna, do której zaczynam coś czuć...


Evergreen napisał/a:

No, ale jak seksu się boisz, to nie poradzę - seksuolog może.

Nie wiem, czy seksuolog. Wydaje mi się, że jakbym poznał fajną dziewczynę, która by mi zaufała, to sporo blokad by samoczynnie zniknęło. Ja już mam tak, że boję się sporej liczby rzeczy których nie znam. Ale przestaję, gdy to zrobię. Czyli np.:
- wyprowadzka z domu na studia, byłem śmiertelnie przerażony, minęło po 1 dniu
- znalezienie pracy, że jak ktoś taki jak ja da radę sobie coś znaleźć - zniknęło ofc jak mnie jednak gdzieś przyjęli
- zmiana pracy - ciężka rzecz, ale jak zrobiłem to raz, to potem już było łatwiej zrobić to kolejny raz
- założenie Tindera - zawsze się bałem co ludzie pomyślą jak mnie poznają tam, jak założyłem, to już po 1h miałem to gdzieś

Itp. Nigdy nie potrzebowałem psychologa, czy czegoś... Zawsze starczył jakiś impuls... Więc wydaje mi się, że i z seksem by było tak samo. Pierwszy raz, a potem już z górki...

Tylko że są jednak problemy, których ot tak nie umiem przezwyciężyć...




Dobra, macie rację, kończmy ten cyrk. Szkoda Waszego czasu i nerwów. Dzięki za próby pomocy i przepraszam, że to nic nie dało.

3 768

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Evergreen napisał/a:
jakis_czlowiek napisał/a:
Evergreen napisał/a:

Człowiek tu gdzieś pisał, że boi się, że nie odróżni pożądania od zakochania czy tam czegoś. A jakie to ma znaczenie czy to odróżni? Przecież wszystkie te rzeczy są współistniejące.

Może inaczej. Jeśli obie by współistniały, to super, idealna para. Mi chodzi o sytuację, gdy czułbym coś do dziewczyny, a okazałoby się, że to tylko samo pożądanie, bez większych uczuć. I nagle "puf" po jakimś czasie i znika to co było, bo było tylko chwilowe. Bo w rzeczywistości mi się ta dziewczyna tylko podobała, pożądałem jej, ale nie czułem nic więcej. I pojawia się inna dziewczyna, do której zaczynam coś czuć...

No i co z tego czy byłoby chwilowe? W czym jest problem? No jest jedna, jest druga, trzecia... itd. (a Ty masz na koncie tabun dziewczyn). Nie jesteś w stanie zaplanować uczuć. Przychodzą i odchodzą. Po co to analizować i projektować jak to będzie. Nie wiesz jak będzie, bo jeszcze tam nie byłeś. Należy tego zwyczajnie spróbować. Posiłku też nie zjesz jak nie wiesz jak smakuje?

Ale zobacz, ile to trzeba siły, energii i czasu, że znaleźć wymówkę na, dosłownie KAŻDĄ sytuację O.O To jest wyższy poziom wtajemniczenia. I nie taką, że "nie, bo nie", tylko rozbudowaną, nawet poniekąd logiczną! Kurcze, no imponujące to jest big_smile

3 769

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
Evergreen napisał/a:

Człowiek tu gdzieś pisał, że boi się, że nie odróżni pożądania od zakochania czy tam czegoś. A jakie to ma znaczenie czy to odróżni? Przecież wszystkie te rzeczy są współistniejące.

Może inaczej. Jeśli obie by współistniały, to super, idealna para. Mi chodzi o sytuację, gdy czułbym coś do dziewczyny, a okazałoby się, że to tylko samo pożądanie, bez większych uczuć. I nagle "puf" po jakimś czasie i znika to co było, bo było tylko chwilowe. Bo w rzeczywistości mi się ta dziewczyna tylko podobała, pożądałem jej, ale nie czułem nic więcej. I pojawia się inna dziewczyna, do której zaczynam coś czuć...

Jesteś naprawdę dobry w wymyślaniu sobie tragicznych, życiowych komplikacji. Na taki wymyślony problem nie ma żadnej konkretnej odpowiedzi, bo ta sytuacja może nigdy nie zaistnieć, albo dziewczyna sama z Ciebie  zrezygnuje, jesli poczuje, że interesuje Cię ktoś inny.
W taki sposób sam sobie  robisz w głowie jesień średniowiecza. Po co Ci to? Czy nie lepiej wyobrażać sobie fajny układ z fajną dziewczyną? Ty wybierasz jakie opowieści snujesz w swojej głowie  big_smile

3 770

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

I kiedy wszystko wydaje się być pozamiatane, JEB! Człowiek włącza logikę i zdrowy rozsądek, dając nadzieję, że jeszcze nie wszystko stracone i zaczyna się wszystko od początku big_smile Mistrz zbrodni *.* Ludzki umysł jest nieprzenikniony <3

Posty [ 3 706 do 3 770 z 6 992 ]

Strony Poprzednia 1 … 56 57 58 59 60 … 108 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » jakis_czlowiek - życiowe problemy

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026