netkobietyWszystkie działy
Samotność

jakis_czlowiek - życiowe problemy

6 991 odpowiedzi268 962 wyświetleniazałożony przez jakis_czlowiek, 21.03.2022

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » jakis_czlowiek - życiowe problemy

Strony Poprzednia 1 … 52 53 54 55 56 … 108 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 446 do 3 510 z 6 992 ]

3 446 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-10-06 01:58:04)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Aha, no skoro szklana kula tak powiedziała... Jeszcze przestałbyś użalać się nad sobą i gnić w stagnacji a musiałbyś coś zrobić aby utrzymać czyjeś zainteresowanie sobą.. Ciężkie jest życie człowieka

Chyba w wieku 31 lat mam prawo tak uważać. Skoro nigdy żadna dziewczyna nie wykazała ani trochę zainteresowania. A podejście zawsze jest takie jak u koleżanki - obojętnie co, to zawsze źle. Zarabiam mało - źle. Zarabiam dużo - też źle. Uprawiam sport - źle. Mam inne hobby - obojętnie jakie, zawsze źle!

Jeśli dla Ciebie życie zakończyło się w wieku 31 lat...
Oczywiście nie zapominaj że to tylko Ty możesz mieć wymagania wobec dziewczyn tongue

3 447

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Ja nie wiem że dorośli ludzie dają wiarę bajkom dla półmózgów. Emocje, a raczej wrażenia jakich dostarcza ten tak niby rozchwytywany ekstrawertyk nie mają  nic wspólnego z tym co zachodzi w głowie i ciele które POŻĄDA. W tej materii nic a priori i nic w kredo. To wokół pożądania tworzą się emocje a nie na odwrót. Z pozoru nudny i niewzruszony introwertyk swą kamienną postawą może wywołać całą gamę emocji: od depresji do euforii. Przy zachowaniu pewnych warunków rzecz jasna. A są nimi wygląd (tzn podobanie się) oraz pewność siebie. Pewność siebie rozumiana nie jako kłapanie jadaką bez opamiętania i uważanie się za chuj wi kogo a taka postawa po której widać że tam wszytko jest spójne, kompletne i nie do podważenia brakiem entuzjazmu przypadkowych ludzi a zwłaszcza kobiet.
Inrowertyzm może być pociągający. Nawet bardzo. Kwestia tego czy powoduje go lęk czy pewność siebie właśnie. Założe się o każdą forse że forumowi introwertycy którzy wszelkie towarzyskie porażki przypisują swojemu typowi osobowości to bardziej wylęknione myszy w dziurach niż przyczajone samotne wilki.

I co wy,do cholery, macie z tymi planszówkami?

3 448

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
Serberys napisał/a:

Toż to facet nie może sobie prowadzić spokojnego życia, które lubi? tongue Wszystko w tych czasach musi być odjazdowe, najlepsze, super dynamiczne?

Musi być, bo jak widać normalne hobby, to za mało dla praktycznie wszystkich kobiet. Zawsze będzie źle, zawsze będzie im coś nie pasować. Tylko gdzie te wszystkie laski znajdą takich facetów? Ilu skacze na spadochronie? Czy uprawia jakieś niebezpieczne sporty? Znikomy ułamek promila pewnie. Powodzenia w szukaniu takich facetów xD

Na Tinderze jest zatrzęsienie takich facetów. Jak nie sporty ekstremalne to co najmniej maratony lub ostra siłka. I jak jeden mąż każdy ma zdjęcie na jakiejś egzotycznej plaży. Aż nie wiadomo co wybrać bo wszyscy niemal kopiuj-wklej.


W prawdziwym życiu znam gościa, który biega Iron Many, innego hobby to MTB, jeszcze kolejny ma licencję pilota, oraz jest jeszcze całe stado wspinaczy czy podróżników.

3 449 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-10-06 09:23:00)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Szkoda czasu tracić na kłócenie się z Wami, serio...

Co złego jest np. w takich hobby jak planszówki, czytanie książek, czy bieganie półmaratonów???



Ale macie rację. Dam se spokój z tym szukaniem kogoś, bo i tak nie znajdę. Bo kto by kogoś takiego chciał jak ja.

3 450

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Ostatnio słyszałam bardzo mądre zdanie od bardzo mądrego człowieka, który powiedział na temat takich facetów jak Ty: Jeśli żadna kobieta Cię nie chce, to problem jest zdecydowanie w Tobie, a nie w kobietach. big_smile

Tupiesz nóżką, że mają Cię te wstrętne baby zaakceptować takim, jakim jesteś! Bo Ty taki jesteś i ani myślisz się zmienić! Jesteś nudnym, jęczącym, nie mającym nic do powiedzenia introwertykiem i takiego mają Cię chcieć bo o! Bo Ty tak chcesz! A jak nie chcą, to są podłe, mają wymagania z kosmosu i umrzesz prawiczkiem.

Człowieku, gdzie Ty się chowałeś przez całe życie, w piwnicy?! Masz 31 lat, a płaczesz jak mała dziewczynka, bo się okazało, że życie nie jest proste, łatwe i przyjemne. Wszystkie Twoje problemy biorą się z ogromnej niechęci do zmian i pracy nad sobą. Nie masz najmniejszej ochoty spojrzeć na siebie krytycznie i przyznać się sam przed sobą, że zawaliłeś. Winowajce swojego stanu odnajdziesz w lustrze.

Ja nie napisałam Ci, że masz zawodowo uprawiać sporty ekstremalne, tylko żebyś czegoś spróbował intensywnego, żeby się wyrwać z tego marazmu, w którym siedzisz. Nigdzie nie napisałam, że jak zarabiasz dużo, to źle. To bardzo dobrze! Pytanie tylko na co te zarobki przeznaczasz? Jaki masz plan na siebie, jakie zasoby, jakie możliwości?
chmurny świetnie to ujął wyżej. Nie trzeba odpierdzielać maniany, aby być interesującym i pociągającym. Ale żeby osiągnąć taki stan, trzeba się tego nauczyć.

Piłka nożna i planszówki to były zainteresowania moich kolegów z liceum w tym mojego chłopaka. Wszystko fajnie, bo planszówki są fajne, ale po latach to zainteresowanie zostało chyba tylko u mojego ex chłopaka z liceum tongue My wszyscy poszliśmy na przód, rozwinęliśmy się, poznaliśmy świat, mamy doświadczenie, wizje, widzimy perspektywę. I chętnie, prawdopodobnie, byśmy się wszyscy spotkali na planszówki, z tym że każde z nas przy tych planszówkach miało by dziesiątki historii do opowiedzenia, moglibyśmy dzielić się doświadczeniami, przygodami smile Poza tym moim licealnym ex, który prawdopodobnie ma nadal do powiedzenia tylko coś o planszówkach i piłce nożnej.

Dostajesz to, co sam dajesz. Jesteś pełen żalu, pretensji do całego świata i roszczeń i dziwisz się, że żadna dziewczyna nie zwraca na Ciebie uwagi. Sam byś na siebie uwagi nie zwrócił.
A o moje standardy i wymagania to się nie martw smile Ja już znalazłam  mężczyznę życia takiego, jakiego chciałam smile

3 451

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:

Co złego jest np. w takich hobby jak planszówki, czytanie książek, czy bieganie półmaratonów???

To ja powiem sprawdzam. We wrześniu - ile książek przeczytałeś, ile km przebiegłeś i ile razy spotkałeś się ze znajomymi na planszówki (zadanie na plusa: w ile różnych planszówek graliście)

3 452 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-10-06 09:48:34)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Serio, mam dość pisania z Wami.

Skoro Wam się to nie podoba, to pierdolę to, nie będę rezygnował z tego co lubię robić. Najwyżej będę do końca życia sam.


M!ri napisał/a:

To ja powiem sprawdzam. We wrześniu - ile książek przeczytałeś, ile km przebiegłeś i ile razy spotkałeś się ze znajomymi na planszówki (zadanie na plusa: w ile różnych planszówek graliście)

Serio? Jeszcze teraz będziesz mi liczyć co i ile? Czy Was serio porąbało?

Książki - zdecydowanie za mało w tym roku, może jedna na miesiąc, zwykle wychodzi więcej.

Bieganie - kilkaset km. W tym 5 półmaratonów od czerwca. Plus x km wybiegane podczas grania w piłkę (1-2x w tyg zwykle).

Planszówki - to zależy nie ode mnie, ale też od ludzi, z którymi gram. Więc pewnie raz na miesiąc.

Dodatkowo: x godzin spędzone na graniu w szachy (ale internetowo) i pewnie innych rzeczach.


Zadowolona??

Teraz możecie jechać po mnie dalej.

3 453

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Jeśli ktoś mówi  lubię czytać książki, to naturalnym następstwem takiego twierdzenia jest pytanie rozmówcy o to, co ostatnio ciekawego przeczytałeś. Jeśli Ty w ten sposób rozmawiasz  z tymi dziewczynami, to nie dziwota, ze nic z tego nie wychodzi.

3 454 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-10-06 09:56:43)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Tylwyth Teg Nie przypuszczałem nigdy, że bedę w stanie się kiedykolwiek tak bardzo zgodzić w całości z opinią kobiety smile Ale masz całkowita rację!

Problem w tym, że to już wykracza zupełnie poza wszelki poziom. Poziom marazmu, zgnuśnienia i defetyzmu jest tutaj tak wysoki, że ciężko mi uwierzyć, że ktoś tak może w ogóle o sobie myśleć. Pomijając już same kwestię związków, to samo podejsćie do życia, jakie tu Kolega prezentuje, wydaje się jakimś niewytłumaczalnym zjawiskiem. A może Kolega lubi po prostu być w centrum uwagi i ciągle narzekać, żeby mieć wokół siebie stadko "bohaterów", próbujących go za każdym razem wyciągać z tego szamba?
Po tylu przepisanych stronach raczej przeciętny człowiek by sie zoriewntował w czym leży jego problem i co powienien spróbować zrobić, aby zacząć walczyć ze swoimi słabościami. A tutaj co mamy? Skrajny wręcz marazm, popadanie w jakiś obłęd, w którym dokopywanie sobie staje się chyba przyjemnośćią, bo jeszcze nigdy nie spotkałem kogoś kto by siebie tak mocno i natrętnie wręcz biczował. Jeśli sama owa"radość" z życia przekłada się na styl bycia, zachowanie i kontakty z ludźmi, to ja się absolutnie temu nie dziwię, że ktoś może nie cieszyć się sympatią otoczenia. Tylko właśnie przeciętna osoba po czasie to zauważa i próbuje chociaż to zmienić. BO nic się nie bierze z niczego- taka postawa, jaką się tutaj widzi musiała wzrastać chyba od bardzo wczesnych lat i z czsaem się jedynie kumulowała, wzrastała.

Niesamowite jest to, żę np. przy takich zarobkach ktokolwiek traktuje swoje życie jak przegraną walkę czy wręcz wegetację. Przecież to już niemały sukces, kiedy ma się takie zarobki! One dają ogromne możliwości rozwoju, doskonalenia się i ubarwiania sobie życia. Nie mam pojęcia na to wszystko idzie, jeśli ktoś wyskakuje z tematem gdzie ma dość siebie i swojego życia. Ileż można zdziałać mając takie zaplecze finansowe?Poza pracą, istnieje przecież jeszcze jakieś życie! Każde zajęcie czy pasja może dostarczać satysfakcji, nawet jeśli są to książki, planszówki, maraton czy pikła nożna. Tylko trzeba je wykonywać z chęcią, satysfakcją i zaangażowaniem a nie, jak tu często się przewijało, narzekać, że to właściwie nic nie znaczy, bo nie przynosi żadnej radości. Jeśli coś nie przynosi radości nie jest pasją! To naturalne, żę człowiek pragnie zmian, nowości i chce czegoś więcej!

Poza tym, to ciągłe i wręcz chorobliwe znajdywanie wymówek(przykład koronny z konkursem planszówek w Katowicach), wykręcanie się czy znajdywanie miliona powodów, żeby czegoś nie zrobić, kiedy pojawia się szansa. Ktoś podsuwa pomysł, radę czy wskazówki, ale nie, bo to jest "sztuczne", "mega dziwne" czy "odpychające". Coś, co jest najnormalnieszym zjawiskiem zachodzącym między ludźmi, czyli taka spontaniczna wręcz i uprzejma rozmowa, jest czymś niezrozumiałym lub nawet strasznym. Potem następuje rżnięcie głupa, kiedy nie wie się, że właśnie to podejście o czymś "sztucznym lub dziwnym" należy zmienić, aby to, co człowieka ta dotyka w życiu(samotność) móc stopniowo zwalczać.

Nagłe zderzenie ze ścianą, gdzie właśnie realia życia jasno pokazują, iż to życie nie jest sielanką, ale trzeba się trochę postarać, być wytrwałym, nie bać się podejmować ryzyka i wyzwań. Tutaj zaś widać pragnienie, żeby wszystko się nagle cudownie odmieniło, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

3 455

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Kurwa jego mać Bagiennik. Weź skończ pierdolić, Ty też sobie chyba wziąłeś za cel jechać po mnie od momentu jak się na tym forum pojawiłem. Tak jak dziewczyny - zawsze kurwa wszystko źle.

Co do planszówek - przecież pisałem x razy jak ty wygląda panie mądralo. Jak przychodzisz sam, to nie ma szans, żeby zagrać. Mam komuś na chama się do stolika wpieprzyć?

3 456

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

No, niestety jakis_czlowiek, ale wymówki to Twoje drugie imię.

3 457

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
KoralinaJones napisał/a:

Jeśli ktoś mówi  lubię czytać książki, to naturalnym następstwem takiego twierdzenia jest pytanie rozmówcy o to, co ostatnio ciekawego przeczytałeś. Jeśli Ty w ten sposób rozmawiasz  z tymi dziewczynami, to nie dziwota, ze nic z tego nie wychodzi.

Co nie? big_smile

Raz na miesiąc to i ja w planszówki pogram (chociaż w bardziej pandemicznym okresach bywały regularnie co tydzień), ale nie nazwałabym tego swoim hobby.

3 458 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-10-06 10:06:00)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
M!ri napisał/a:

Raz na miesiąc to i ja w planszówki pogram (chociaż w bardziej pandemicznym okresach bywały regularnie co tydzień), ale nie nazwałabym tego swoim hobby.

To że coś lubię robić, to nie znaczy, że robię to codziennie. Zwykle się nie da. I żeby grać z kimś, to trzeba mieć z kim. Jak ma się chłopaka/dziewczynę, z którą się przebywa to problem z głowy. Jeśli się ma znajomych do grania to też. Ale u mnie akurat ludzie nie mają dużo czasu, więc maks to raz na miesiąc.

I powodzenia z robieniem czegoś w okresie pandemii, co wymaga grupki osób, gdy się jest sam i nie można się z innymi ludźmi było spotykać.

3 459

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:

Serio, mam dość pisania z Wami.

Skoro Wam się to nie podoba, to pierdolę to, nie będę rezygnował z tego co lubię robić. Najwyżej będę do końca życia sam.


M!ri napisał/a:

To ja powiem sprawdzam. We wrześniu - ile książek przeczytałeś, ile km przebiegłeś i ile razy spotkałeś się ze znajomymi na planszówki (zadanie na plusa: w ile różnych planszówek graliście)

Serio? Jeszcze teraz będziesz mi liczyć co i ile? Czy Was serio porąbało?

Książki - zdecydowanie za mało w tym roku, może jedna na miesiąc, zwykle wychodzi więcej.

Bieganie - kilkaset km. W tym 5 półmaratonów od czerwca. Plus x km wybiegane podczas grania w piłkę (1-2x w tyg zwykle).

Planszówki - to zależy nie ode mnie, ale też od ludzi, z którymi gram. Więc pewnie raz na miesiąc.


Dodatkowo: x godzin spędzone na graniu w szachy (ale internetowo) i pewnie innych rzeczach.


Zadowolona??

Teraz możecie jechać po mnie dalej.

Nie rozumiem Twojego buntu. Pieprzysz 58 stron, że masz takie właśnie pasje i zainteresowania i wykrzykujesz pretensje, że co w tym złego, a jak ktoś Cię prosi o doprecyzowanie i pochwalenie się osiągnięciami w tych dziedzinach to się rzucasz z pretensją...

No i co się okazało? Że czytasz jedną książke na miesiąc... To nie jest hobby ani pasja, tylko przeciętny standard przeciętnego człowieka lubiącego czytać.
Bieganie, no ok, tutaj naprawdę biegasz, ale mam wrażenie, że z tych wszystkich pasji i hobby to bieganie jest jedyne w Twoim repertuarze.
Planszówki raz na miesiąc? Tak samo jak książki, to nie pasja tylko przeciętny standard przeciętnego człowieka.

Jakie książki przeczytałeś? W jakie planszówki grałeś? Podaj przykładny, pochwal się, wykaż się dobrą wolą. Bo na razie to wychodzi na to, że nie robisz nic, poza bieganiem.

3 460 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-10-06 10:07:35)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Tylwyth Teg napisał/a:

Jakie książki przeczytałeś? W jakie planszówki grałeś? Podaj przykładny, pochwal się, wykaż się dobrą wolą. Bo na razie to wychodzi na to, że nie robisz nic, poza bieganiem.

Ale po co mam coś pisać? Cokolwiek bym nie napisał, to mnie zjedziecie jak psa.

Idę do księgowej zanieść faktury. Jak wrócę, to może coś napiszę.

3 461 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-10-06 10:19:21)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Tylwyth Teg napisał/a:

No i co się okazało? Że czytasz jedną książke na miesiąc... To nie jest hobby ani pasja, tylko przeciętny standard przeciętnego człowieka lubiącego czytać.
Bieganie, no ok, tutaj naprawdę biegasz, ale mam wrażenie, że z tych wszystkich pasji i hobby to bieganie jest jedyne w Twoim repertuarze.
Planszówki raz na miesiąc? Tak samo jak książki, to nie pasja tylko przeciętny standard przeciętnego człowieka.

Jakie książki przeczytałeś? W jakie planszówki grałeś? Podaj przykładny, pochwal się, wykaż się dobrą wolą. Bo na razie to wychodzi na to, że nie robisz nic, poza bieganiem.

Nawet jeśli tak jest, to nie jest to nic ujmującego, można być ciekawą osobą będąc zupełnie przeciętnym człowiekiem. Wystarczy jedynie być autentycznym i szczerym w tym jak się człowiek prezentuje innym, więc nawet jeśli jest to, jedna książka na miesiąc, to ważne jest aby była to prawda.

Potem takie kwestie szybko wychodzą podczas rozmowy. To tak jak ze znajomością języków obcych w cv. Można napisać , że znajomość języka angielskiego to poziom C1 i zainteresować sobą pracodawcę, podczas gdy w rzeczywistości umie się powiedzieć parę słówek. Takie koloryzowanie wcześniej czy później wychodzi na jaw i nic konstruktywnego na tym się nie zbuduje.

To samo dotyczy randek. Ostatecznie okazuje się że z taką osobą tak naprawdę nie ma o czym rozmawiać.

3 462 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-10-06 10:23:25)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Wiesz co chłopie, im bardziej się wkurzasz i rzucasz się, bijąc to swoją pianę, tym bardziej wiem, że wypowiadający się tu użytkownicy mają absolutną rację. Ty widzisz jazdę po sobie, co jest próbą wylania kubła zimnej wody i solidnego wstrząsu, abyś się w końcu obudził. Skoro nie dostrzgasz pewnych oczywistych faktów, to po prostu jedynym Twoim celem tutaj jest użalanie się nad sobą.

Jak ktoś wyraźnie oczekuje rozwinięcia jednej kwestii, to zaraz krzyczysz, chowając się z powrotem do swojej bezpiecznej norki.


Jakakolwiek osoba, która przychodzi na takie forum np po radę, stara się odnosić do tego, co inni jej mówią. Z czasem widać jakieś postępy, kiedy takiej osobie łatwiej jest pewne rzeczy zrozumieć i dostrzec, skoro inni podsuwają jej wskazówki. Tutaj, przez prawie 60 stron, ciągle Ci ludzie próbują pokazać, co jest Twoim problemem i jak można to rozwiązać, ale Ty idziesz ciągle w zaparte i kręcisz się na swojej karuzeli nieszczęścia.
Lubisz chyba ten swój stan albo oczekujesz, że ktoś zarzuci wędkę i Cię cudwnie z tego bagienka wyłowi. Chociaż wątpię...

Fakt jest taki, że można być zupełnie przeciętnym czy nawet poniżęj przeciętnym, ale jeśli tylko to życie nas cieszy w jakimkolwiek stopniu, to już sprawa wygląda inaczej. Nie trzeba cały czas się ścigać, grać o więcej i więcej. Wystarczy, żę robimy w życiu cokolwiek, co nam przynosi satysfakcję i szczęście. Nieważne, co, oby tylko było. Jeśli po pewnym czasie przestaje nas to kręcić, to zwykle sami szybko coś nowego znjadujemy big_smile
Choć mnie tam pewne rzeczy kręcą już od wielu lat tongue

3 463

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
bagienni_k napisał/a:

Tylwyth Teg Nie przypuszczałem nigdy, że bedę w stanie się kiedykolwiek tak bardzo zgodzić w całości z opinią kobiety smile Ale masz całkowita rację!

Problem w tym, że to już wykracza zupełnie poza wszelki poziom. Poziom marazmu, zgnuśnienia i defetyzmu jest tutaj tak wysoki, że ciężko mi uwierzyć, że ktoś tak może w ogóle o sobie myśleć. Pomijając już same kwestię związków, to samo podejsćie do życia, jakie tu Kolega prezentuje, wydaje się jakimś niewytłumaczalnym zjawiskiem. A może Kolega lubi po prostu być w centrum uwagi i ciągle narzekać, żeby mieć wokół siebie stadko "bohaterów", próbujących go za każdym razem wyciągać z tego szamba?

Też mi to do głowy przyszło. Ma syndrom ofiary, zdał sobie sprawę, że przykuwa uwagę jedynie wtedy, gdy robi z siebie ofiarę i jest nieszczęśliwy. Jego wątek ma 58 stron, wszyscy piszą z nim, o nim i do niego. Starają się, chcą pomóc. Doskonale wie, że jeśli zgodzi się na któryś pomysł, weźmie do serca którąś radę, to będzie musiał działać, a to sprawi, że zainteresowanie jego osobą spadnie na tym forum, ponieważ już nie będzie ofiarą, rada została wykorzystana, cel został osiągnięty. Dlatego znajduje problem na każde rozwiązanie i maniakalnie wręcz nakręca spirale swojego nieszczęścia.

bagienni_k napisał/a:

Po tylu przepisanych stronach raczej przeciętny człowiek by sie zoriewntował w czym leży jego problem i co powienien spróbować zrobić, aby zacząć walczyć ze swoimi słabościami. A tutaj co mamy? Skrajny wręcz marazm, popadanie w jakiś obłęd, w którym dokopywanie sobie staje się chyba przyjemnośćią, bo jeszcze nigdy nie spotkałem kogoś kto by siebie tak mocno i natrętnie wręcz biczował. Jeśli sama owa"radość" z życia przekłada się na styl bycia, zachowanie i kontakty z ludźmi, to ja się absolutnie temu nie dziwię, że ktoś może nie cieszyć się sympatią otoczenia. Tylko właśnie przeciętna osoba po czasie to zauważa i próbuje chociaż to zmienić. BO nic się nie bierze z niczego- taka postawa, jaką się tutaj widzi musiała wzrastać chyba od bardzo wczesnych lat i z czsaem się jedynie kumulowała, wzrastała.

Myślę, że on się nie biczuje dlatego, że tak czuje, tylko dlatego, że to mu przynosi współczucie i uwagę smile To biczowanie jest bardzo dobrze wykalkulowane i używane, gdy zabraknie mu argumentów, bo nawet sam w pewnych momentach zdaje sobie sprawę, że wymyśla już takie głupoty i takie powody, że słabo sie robi. Wtedy wjeżdża "jestem nieudacznikiem i najlepiej dla wszystkich by było jakbym skoczył z mostu". big_smile
Podejrzewam, że miał to nieszczęście w życiu, że zostało mu powiedziane, że "może wszystko i zasługuje na wszystko", ale nikt mu nie powiedział, jak do tego dojść i jak to zdobyć. Więc siedział, czekał, czekał i się nie doczekał w efekcie czego wytworzył system obronny w postaci "to świat jest zły!" no i mamy tego efekty.

bagienni_k napisał/a:

Poza tym, to ciągłe i wręcz chorobliwe znajdywanie wymówek(przykład koronny z konkursem planszówek w Katowicach), wykręcanie się czy znajdywanie miliona powodów, żeby czegoś nie zrobić, kiedy pojawia się szansa. Ktoś podsuwa pomysł, radę czy wskazówki, ale nie, bo to jest "sztuczne", "mega dziwne" czy "odpychające". Coś, co jest najnormalnieszym zjawiskiem zachodzącym między ludźmi, czyli taka spontaniczna wręcz i uprzejma rozmowa, jest czymś niezrozumiałym lub nawet strasznym. Potem następuje rżnięcie głupa, kiedy nie wie się, że właśnie to podejście o czymś "sztucznym lub dziwnym" należy zmienić, aby to, co człowieka ta dotyka w życiu(samotność) móc stopniowo zwalczać.

Nagłe zderzenie ze ścianą, gdzie właśnie realia życia jasno pokazują, iż to życie nie jest sielanką, ale trzeba się trochę postarać, być wytrwałym, nie bać się podejmować ryzyka i wyzwań. Tutaj zaś widać pragnienie, żeby wszystko się nagle cudownie odmieniło, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

No niestety. On głupi nie jest, to na pewno i doskonale zdaje sobie sprawę, że podjęcie jakiegoś wyzwania czy decyzji wiąże się z podjęciem działania, zmianą swojego  miejsca położenia, wysiłkiem i namacalnym przekonaniem się jak głęboko w czarnej dupie jest na własne życzenie. Jego mózg histerycznie odmawia wzięcia odpowiedzialnosci za siebie i swoje życie. Wypiera taką możliwość i ciągnie go coraz głębiej w dół.

Ale zauważyłam ciekawe zjawisko, im ktoś mocniej dotknie sedna sprawy tym bardziej Autor zaczyna się rzucać big_smile Jak z resztą widać po tym, jak Ci się oberwało od niego przed chwilą big_smile

3 464

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
KoralinaJones napisał/a:
Tylwyth Teg napisał/a:

No i co się okazało? Że czytasz jedną książke na miesiąc... To nie jest hobby ani pasja, tylko przeciętny standard przeciętnego człowieka lubiącego czytać.
Bieganie, no ok, tutaj naprawdę biegasz, ale mam wrażenie, że z tych wszystkich pasji i hobby to bieganie jest jedyne w Twoim repertuarze.
Planszówki raz na miesiąc? Tak samo jak książki, to nie pasja tylko przeciętny standard przeciętnego człowieka.

Jakie książki przeczytałeś? W jakie planszówki grałeś? Podaj przykładny, pochwal się, wykaż się dobrą wolą. Bo na razie to wychodzi na to, że nie robisz nic, poza bieganiem.

Nawet jeśli tak jest, to nie jest to nic ujmującego, można być ciekawą osobą będąc zupełnie przeciętnym człowiekiem. Wystarczy jedynie być autentycznym i szczerym w tym jak się człowiek prezentuje innym, więc nawet jeśli jest to, jedna książka na miesiąc, to ważne jest aby była to prawda.

Potem takie kwestie szybko wychodzą podczas rozmowy. To tak jak ze znajomością języków obcych w cv. Można napisać , że znajomość języka angielskiego to poziom C1 i zainteresować sobą pracodawcę, podczas gdy w rzeczywistości umie się powiedzieć parę słówek. Takie koloryzowanie wcześniej czy później wychodzi na jaw i nic konstruktywnego na tym się nie zbuduje.

To samo dotyczy randek. Ostatecznie okazuje się że z taką osobą tak naprawdę nie ma o czym rozmawiać.

Masz rację, ale dla mnie jak ktoś mówi, że jego pasją są książki lub, że bardzo lubi czytać, to jeśli wyjeżdża z jedną książką na miesiąc, to oczekuję, że to będzie chociaż jakaś wartościowa kobyła, nie wiem, Junga zaczął zgłębiać, albo filozofów greckich. Ale jeśli to jedna książka na miesiąc i jest nią kolejny wysryw Cobena, czy twór Katarzyny Bondy, no to o czym my tu rozmawiamy smile

3 465

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
Tylwyth Teg napisał/a:

Jakie książki przeczytałeś? W jakie planszówki grałeś? Podaj przykładny, pochwal się, wykaż się dobrą wolą. Bo na razie to wychodzi na to, że nie robisz nic, poza bieganiem.

Ale po co mam coś pisać? Cokolwiek bym nie napisał, to mnie zjedziecie jak psa.

Idę do księgowej zanieść faktury. Jak wrócę, to może coś napiszę.

Najlepsze jest to, ze nikt po Tobie nie jeździ tutaj big_smile Chciałeś, aby się zainteresować Twoimi zainteresowaniami? Chciałeś. Nie chciałeś nic zmieniać, bo chciałeś mieć swoje, normalne zainteresowania? Chciałeś. No to już, piszemy. Masz czego chciałeś. Zareaguj.

3 466 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-10-06 10:43:55)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Tylwyth Teg napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:
Tylwyth Teg napisał/a:

No i co się okazało? Że czytasz jedną książke na miesiąc... To nie jest hobby ani pasja, tylko przeciętny standard przeciętnego człowieka lubiącego czytać.
Bieganie, no ok, tutaj naprawdę biegasz, ale mam wrażenie, że z tych wszystkich pasji i hobby to bieganie jest jedyne w Twoim repertuarze.
Planszówki raz na miesiąc? Tak samo jak książki, to nie pasja tylko przeciętny standard przeciętnego człowieka.

Jakie książki przeczytałeś? W jakie planszówki grałeś? Podaj przykładny, pochwal się, wykaż się dobrą wolą. Bo na razie to wychodzi na to, że nie robisz nic, poza bieganiem.

Nawet jeśli tak jest, to nie jest to nic ujmującego, można być ciekawą osobą będąc zupełnie przeciętnym człowiekiem. Wystarczy jedynie być autentycznym i szczerym w tym jak się człowiek prezentuje innym, więc nawet jeśli jest to, jedna książka na miesiąc, to ważne jest aby była to prawda.

Potem takie kwestie szybko wychodzą podczas rozmowy. To tak jak ze znajomością języków obcych w cv. Można napisać , że znajomość języka angielskiego to poziom C1 i zainteresować sobą pracodawcę, podczas gdy w rzeczywistości umie się powiedzieć parę słówek. Takie koloryzowanie wcześniej czy później wychodzi na jaw i nic konstruktywnego na tym się nie zbuduje.

To samo dotyczy randek. Ostatecznie okazuje się że z taką osobą tak naprawdę nie ma o czym rozmawiać.

Masz rację, ale dla mnie jak ktoś mówi, że jego pasją są książki lub, że bardzo lubi czytać, to jeśli wyjeżdża z jedną książką na miesiąc, to oczekuję, że to będzie chociaż jakaś wartościowa kobyła, nie wiem, Junga zaczął zgłębiać, albo filozofów greckich. Ale jeśli to jedna książka na miesiąc i jest nią kolejny wysryw Cobena, czy twór Katarzyny Bondy, no to o czym my tu rozmawiamy smile

Nawet jeśli jest to Coben czy inny King, niech będzie jednak prawdą. Tu chodzi o zasadę, żeby być autentycznym, wiarygodnym i spójnym, w tym jak przedstawia się swoją osobę. Poziom, to już inna kwestia. Nie wszyscy nadają ze sobą na tym samym poziomie. Sama czynność czytania jest niejednokrotnie przyjemnością, i nawet rozmowa o tym, co daje czytanie może być ciekawa, może być jakimś punktem wyjścia do nawiązania rozmowy.

Jest naprawdę tyle możliwości. Problemem jest budowanie sztucznego obrazu siebie samego.

3 467 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-10-06 10:48:26)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Różne rzeczy się czytało, ale akurat Coben to była dobra pozycja tongue

Tylwyth Teg
Syndrom ofiary tu jak najbardziej pasuje. Jeśli ktoś bowiem zaczyna udzielać rad, to ta druga strona próbuje z nich korzystać, jeśli jej zależy na poprawie swojej sytuacji. Skoro jednak każdą próbę torpeduje, to przeciez tylko "zainteresowanie" jej problemem wzrasta. I cały czas ma kogoś koło siebie.

Fakt, pewne rzeczy przybierają tutaj rozmiary absurdu. Jednak właściwie wszystko można sprowadzić do braku chęci i pozbycia się pewnych lęków, obaw czy uprzedzeń. Niemożność wyjścia ze sterfy komfortu, tej niby bezpiecznej ostoi, która jednak tak zaczyna uwierać. Następnie pojawia się to uczucie przerażenia, że jedank życie wymaga pewnego wysiłku i samozaparcia, aby coś osiągnąć.
Serio, nie rozumiem, dlaczego siedzi to akurat w głowach takich ludzi, jak Kolega..Świetnie zarabiających, mających potencjał do rozwoju, wykształconych. Brak tutaj tego, o czym mówi Koralina: tej autentyczności i spójności, wspomaganej przez zwykłą "ikrę", która popycha kogoś do przodu.
Jeżeli ktokolwiek czerpie radośc z tego, co robi, to dla mnei powinien się wyrażać zupełnie inaczej, niż Autor. Jeśli czytanie (czegokolwiek) lub te planszówki miałyby mi sprawiać przyjemność, to nawet tutaj, na tym forum, wyrażałbym się o tym trochę bardziej, hmm, entuzjastycznie smile

3 468 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-10-06 11:04:47)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Brak mu obycia, a przede wszystkim umiejętności takiej zwykłej rozmowy o niczym. Była już tutaj o tym mowa, o tym, żeby ćwiczył zwykły small-talk, rozmowy o rzeczach nie istotnych, nie mających żadnego funkcjonalnego przedmiotu. Tu na forum mógłby sobie nawet tak umilać czas i rozmawiać.
Cecha charakterystyczna osób z takimi problemami jak on - obserwuję to zjawisko tutaj - takie osoby nigdy nie przyłączą się do żadnej luźniej konwersacji. Skoncentrowane na sobie, wyłącznie na swoim problemie, omawiające i wałkujące teoretycznie problem miliony razy, ograniczające się wyłącznie do analizy własnej osoby, jednocześnie zamknięte na interakcje z otaczającymi je osobami, inne interakcje niż koncentrowanie się na sobie.

3 469

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
bagienni_k napisał/a:

Różne rzeczy się czytało, ale akurat Coben to była dobra pozycja tongue

Tylwyth Teg
Syndrom ofiary tu jak najbardziej pasuje. Jeśli ktoś bowiem zaczyna udzielać rad, to ta druga strona próbuje z nich korzystać, jeśli jej zależy na poprawie swojej sytuacji. Skoro jednak każdą próbę torpeduje, to przeciez tylko "zainteresowanie" jej problemem wzrasta. I cały czas ma kogoś koło siebie.

Fakt, pewne rzeczy przybierają tutaj rozmiary absurdu. Jednak właściwie wszystko można sprowadzić do braku chęci i pozbycia się pewnych lęków, obaw czy uprzedzeń. Niemożność wyjścia ze sterfy komfortu, tej niby bezpiecznej ostoi, która jednak tak zaczyna uwierać. Następnie pojawia się to uczucie przerażenia, że jedank życie wymaga pewnego wysiłku i samozaparcia, aby coś osiągnąć.
Serio, nie rozumiem, dlaczego siedzi to akurat w głowach takich ludzi, jak Kolega..Świetnie zarabiających, mających potencjał do rozwoju, wykształconych. Brak tutaj tego, o czym mówi Koralina: tej autentyczności i spójności, wspomaganej przez zwykłą "ikrę", która popycha kogoś do przodu.
Jeżeli ktokolwiek czerpie radośc z tego, co robi, to dla mnei powinien się wyrażać zupełnie inaczej, niż Autor. Jeśli czytanie (czegokolwiek) lub te planszówki miałyby mi sprawiać przyjemność, to nawet tutaj, na tym forum, wyrażałbym się o tym trochę bardziej, hmm, entuzjastycznie smile

Coben był dobry na 3 książki, potem to już jedno i to samo. Będę chłopa szanować po wsze czasy, za "Nie mów nikomu" i w sumie tyle smile Przeczytałam jeszcze kilka z ciekawości, ale zabij mnie, nie pamiętam tytułów, o czym to było i dlaczego XD Taki jest właśnie Coben tongue

To, co prezentuje kolega, to zwykłe, pospolite lenistwo i roszczeniowa postawa smile To wygodnicki leń śmierdzący, który dużo by chciał, ale w ogóle nie chce mu się robić. Zaraz zacznie piszcześć, że nie jest leniem, bo biega maratony tongue Z trzeciej strony bardzo mocno się dziwie, że człowiek, który faktycznie te maratony biega, przecież musi mieć mnóstwo samozaparcia i dyscypliny, więc czemu to się wykłada na wszystkich innych życiowych płaszczyznach?
Chyba że te półmaratony to też jakaś ściema. Bo co to jest półmaraton, 20 km? Tyle to zaawansowani amatorscy biegacze biegają w ramach treningu, więc w sumie zaraz się okaze, że żaden z niego półmaratończyk tongue

3 470

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
KoralinaJones napisał/a:

Brak mu obycia, a przede wszystkim umiejętności takiej zwykłej rozmowy o niczym. Była już tutaj o tym mowa, o tym, żeby ćwiczył zwykły small-talk, rozmowy o rzeczach nie istotnych, nie mających żadnego funkcjonalnego przedmiotu.

I jaką wymówkę na to miał? big_smile Serio, ten człowiek dostarcza dużo kontentu big_smile Wcale bym się nie zdziwiła, jakby się okazało za jakiś czas, że większość tutaj piszących by się ze sobą zaprzyjaźniła i przeniosła znajomość do świata realnego, a on dalej by siedział i jęczał, że jest sam XD tongue big_smile Wiem, jestem okropna tongue

3 471 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-10-06 11:08:52)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Tylwyth Teg napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Brak mu obycia, a przede wszystkim umiejętności takiej zwykłej rozmowy o niczym. Była już tutaj o tym mowa, o tym, żeby ćwiczył zwykły small-talk, rozmowy o rzeczach nie istotnych, nie mających żadnego funkcjonalnego przedmiotu.

I jaką wymówkę na to miał? big_smile Serio, ten człowiek dostarcza dużo kontentu big_smile Wcale bym się nie zdziwiła, jakby się okazało za jakiś czas, że większość tutaj piszących by się ze sobą zaprzyjaźniła i przeniosła znajomość do świata realnego, a on dalej by siedział i jęczał, że jest sam XD tongue big_smile Wiem, jestem okropna tongue

Ale to jest prawda. Właśnie jeszcze o tym napisałam. Wymówka? Standardowa. Ale po co miałby to robić? Cecha osób szukających na portalach randkowych. Rozmawiają tylko z tymi, co do których założyli że coś ma z tego być.

Większość tutaj piszących właśnie się przyjaźni ze sobą, i dużo znajomości jest jednocześnie przeniesionych do świata realnego. wink

3 472

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
KoralinaJones napisał/a:
Tylwyth Teg napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Brak mu obycia, a przede wszystkim umiejętności takiej zwykłej rozmowy o niczym. Była już tutaj o tym mowa, o tym, żeby ćwiczył zwykły small-talk, rozmowy o rzeczach nie istotnych, nie mających żadnego funkcjonalnego przedmiotu.

I jaką wymówkę na to miał? big_smile Serio, ten człowiek dostarcza dużo kontentu big_smile Wcale bym się nie zdziwiła, jakby się okazało za jakiś czas, że większość tutaj piszących by się ze sobą zaprzyjaźniła i przeniosła znajomość do świata realnego, a on dalej by siedział i jęczał, że jest sam XD tongue big_smile Wiem, jestem okropna tongue

Ale to jest prawda. Właśnie jeszcze o tym napisałam. Wymówka? Standardowa. Ale po co miałby to robić? Cecha osób szukających na portalach randkowych. Rozmawiają tylko z tymi, co do których założyli że coś ma z tego być.

Większość tutaj piszących właśnie się przyjaźni ze sobą, i dużo znajomości jest jednocześnie przeniesionych do świata realnego. wink

No więc właśnie smile Potem można będzie opowiadać historię, jak to pewien marudzący człowiek, połączył wszystkich w kręgu mocnej, nie przerwanej przyjaźni big_smile

3 473 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-10-06 11:53:55)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Ja tam Cobena lubiłem big_smile Przeczytałem chyba z 4 książki i jakoś każda wydawała mi się inna smile Chociaż lepszy już chyba Lundlum czy Forsyth smile


Jeśli celem kogoś takiego, nie jest jedynie jojczenie, to już dawno by chyba coś ogarnął, kiedy tyle osób mu tutaj podpowiada i doradza. Dostrzegłby to, że aby mieć z czegoś radość i osiagać sukces, trzeba cały czas iść do przodu, samemu działać, podejmując ryzyko. Tym bardziej jest to właśnie dziwne w zestawieniu z jego aktualną pozycją zawodową. Choć zaraz zacznie narzekać, że żadna to porzadna czy satysfakcjonująca praca..
Na wszystko znajdzie kontrę, wymówkę  czy zaprzeczenie.

Sam fakt, że osoba, dla której zwyczajna rozmowa, ten "small-talk" jest "sztuczna" czy odpychająca, już wiele o niej mówi. Gdyby rzeczywiście komuś zależało, aby to zmienić(jeśli dostrzegtałby, że to klucz w nawiązywaniu znajomości), to przestałby się tak zapierać i rzucać za każdym razem, kiedy mu się o tym wspomina. Naturalne odezwanie się do drugiegpo człwieka, o zupełnie neutralnym charakterze, gdzie NIE MA żadnego celu ani zapowiedzianej "nagrody" jest czymś, co się wypracowuje w młodości czy wczesnej dorosłości. Ale nigdy na to nie jest za poźno, co też próbowałem Koledze przekazać na przykładzie swojej osoby big_smile
Właśnie, kiedyś może i ktoś  z nas miał problem, aby się odezwać do pani/pana w sklepie, tylko raczej z czasem dość łatwo to przychodziło. Jeśli takie braki są widoczne koło 30 roku życia, to nie wzięły się znikąd.

3 474 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-10-06 11:54:14)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
KoralinaJones napisał/a:

Nawet jeśli tak jest, to nie jest to nic ujmującego, można być ciekawą osobą będąc zupełnie przeciętnym człowiekiem. Wystarczy jedynie być autentycznym i szczerym w tym jak się człowiek prezentuje innym, więc nawet jeśli jest to, jedna książka na miesiąc, to ważne jest aby była to prawda.

Potem takie kwestie szybko wychodzą podczas rozmowy. To tak jak ze znajomością języków obcych w cv. Można napisać , że znajomość języka angielskiego to poziom C1 i zainteresować sobą pracodawcę, podczas gdy w rzeczywistości umie się powiedzieć parę słówek. Takie koloryzowanie wcześniej czy później wychodzi na jaw i nic konstruktywnego na tym się nie zbuduje.

To samo dotyczy randek. Ostatecznie okazuje się że z taką osobą tak naprawdę nie ma o czym rozmawiać.

No jasne. Najlepiej zakładać, że to co mówię, to same kłamstwa.


Tylwyth Teg napisał/a:

Masz rację, ale dla mnie jak ktoś mówi, że jego pasją są książki lub, że bardzo lubi czytać, to jeśli wyjeżdża z jedną książką na miesiąc, to oczekuję, że to będzie chociaż jakaś wartościowa kobyła, nie wiem, Junga zaczął zgłębiać, albo filozofów greckich. Ale jeśli to jedna książka na miesiąc i jest nią kolejny wysryw Cobena, czy twór Katarzyny Bondy, no to o czym my tu rozmawiamy smile

Miałem wypisać, ale widzę że nie ma sensu. Skoro i tak wszystko co wypiszę, to będą jakieś "wysrywy".


Tylwyth Teg napisał/a:

Chyba że te półmaratony to też jakaś ściema. Bo co to jest półmaraton, 20 km? Tyle to zaawansowani amatorscy biegacze biegają w ramach treningu, więc w sumie zaraz się okaze, że żaden z niego półmaratończyk tongue

Ta, wszystko ściema. Btw, ile osób biega chociażby te pieprzone półmaratony w Polsce? Może kilkadziesiąt tysięcy. Jak taka jesteś mądra, to weź pobiegnij.

Bieganie 20km w ramach treningu nie jest zbytnio zalecane, lepsze są mniejsze dystanse. Jak nie jesteś profesjonalistą, to się zajedziesz biegając tyle często.




Ja wiem, że wszystko to moja wina, że jestem pizda, a nie facet. Nie nadaję się do życia w związku i nie zasługuję na to, bo jestem na równi z alkoholikami, damskimi bokserami i inną patologią. Ogólnie świat byłby lepszy bez kogoś takiego.

Ale czy Wy serio nie widzicie tego chorego podejścia w tym co piszecie?


Jakim cudem mam mieć jakąś determinację, motywację, jak cały czas stykam się z tym, że wg dziewczyn/kobiet wszystko co robię jest gówno warte i wg nich jestem pizdą, a nie facetem? No nie da się. Każdy będzie mieć dość.

3 475

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

bagienni_k
Lundluma to ja tylko oglądałam w ekranizacjach tongue Ostatnio to kompletnie tematykę literacką zmieniłam.

Szczerze mówiąc to przez internet nic nie wskóramy. On jest bezpieczny, nic nie musi, a my nic nie możemy i tak to się kręci, widzę, przez 58 stron smile

Nawet mu świetną książkę poleciłam, która na pewno by mu pomogła, a na pewno dała do myślenia. Nawet nie zareagował, nic, zero, null. Zastanawiam się, co musiałoby się stać, żeby otrząsnął się z tego marazmu.

3 476 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-10-06 12:06:17)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Sami żeście są LuNdlum...



Tylwyth Teg napisał/a:

bagienni_k
Lundluma to ja tylko oglądałam w ekranizacjach tongue Ostatnio to kompletnie tematykę literacką zmieniłam.

Szczerze mówiąc to przez internet nic nie wskóramy. On jest bezpieczny, nic nie musi, a my nic nie możemy i tak to się kręci, widzę, przez 58 stron smile

Nawet mu świetną książkę poleciłam, która na pewno by mu pomogła, a na pewno dała do myślenia. Nawet nie zareagował, nic, zero, null. Zastanawiam się, co musiałoby się stać, żeby otrząsnął się z tego marazmu.

Ta? Jedyne co robisz to negujesz wszystko co robię. Np. najpierw piszesz, że pewnie mało zarabiam. Ja napisałem, że nie, to też źle i oberwało mi się za bycie programistą. I nadal było źle, bo skoro tak, to powinienem wg Ciebie pracować w jakiejś zajebistej firmie. Czytanie książek - jasne, ale często i tylko konkretnego typu, bo reszta to wysrywy. Sport - spoko, ale nie ten, który ja uprawiam, tylko taki jaki Tobie by się podobał, bo inaczej to nic nie jest warte. Itp.

Czyli identyczne podejście jak chyba wszystkie dziewczyny/kobiety jakie miałem do tej pory pecha poznać - wszystko zawsze źle.

3 477

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:

Co do planszówek - przecież pisałem x razy jak ty wygląda panie mądralo. Jak przychodzisz sam, to nie ma szans, żeby zagrać. Mam komuś na chama się do stolika wpieprzyć?

Nie udzielam się na tym wątku, bo widzę, że dobrze się bawicie sami wink, ale niestety teraz już zostałam zmuszona.

Człowieku doskonale wiesz jak to wyglądało z tymi planszówkami w Katowicach. Poddaję to zatem Twojej refleksji. A jeśli zdecydujesz się wyjawić tutaj szczegóły to wyjawiaj, daję Ci zielone światło. Niemniej z mojej strony nie możesz liczyć na jakąkolwiek publiczną analizę i kminkę Twojej osoby, mimo iż ja już jej dokonałam we własnym zakresie. A to, co zostaje między tymi wierszami powinno dać Ci do myślenia na przyszłość i powinieneś nawet nie publicznie, ale przerobić w swojej własnej głowie. Bo to Twoje życie i tylko Ty jesteś za nie odpowiedzialny, nie cała masa ratowników (czy "wieszających psy" - jak to ująłeś) z tego wątku. Masz możliwości, masz okazje, masz wszystkie karty, czy zdecydujesz się zagrać to jest tylko i wyłącznie TWOJA decyzja.

Co do planszówek - nie mówicie, że to nie może być hobby. Ja również w nie gram, czasem i rzadziej niż raz na miesiąc, bo tak jak mówi jakiś_człowiek wymaga to zebrania ekipy. A poza tym są planszówki i "planszówki" i ten kto nie wszedł w poważne pozycje może mówić, że to rozrywka poboczna, a nie hobby. Słyszę często, że spędzenie 8 czy nawet 12 godzin nad jedną grą to szaleństwo. Ja wchodzę w takie szaleństwa, zatem mogę śmiało powiedzieć, że to raczej moje hobby. A z tego co pisał człowiek o tych, w które grał, to są one właśnie z tych poważniejszych. Tutaj zatem muszę go wesprzeć. Ale tylko tutaj.

3 478 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-10-06 12:18:40)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Evergreen napisał/a:

Człowieku doskonale wiesz jak to wyglądało z tymi planszówkami w Katowicach. Poddaję to zatem Twojej refleksji. A jeśli zdecydujesz się wyjawić tutaj szczegóły to wyjawiaj, daję Ci zielone światło. Niemniej z mojej strony nie możesz liczyć na jakąkolwiek publiczną analizę i kminkę Twojej osoby, mimo iż ja już jej dokonałam we własnym zakresie. A to, co zostaje między tymi wierszami powinno dać Ci do myślenia na przyszłość i powinieneś nawet nie publicznie, ale przerobić w swojej własnej głowie. Bo to Twoje życie i tylko Ty jesteś za nie odpowiedzialny, nie cała masa ratowników (czy "wieszających psy" - jak to ująłeś) z tego wątku. Masz możliwości, masz okazje, masz wszystkie karty, czy zdecydujesz się zagrać to jest tylko i wyłącznie TWOJA decyzja.

Powtarzam - nie jestem typem, co się ludziom wpycha do stolika. Przecież jak przychodzi rodzinka sobie pograć, albo grupka znajomych, czy facet z dziewczyną, to oni chcą sami ze sobą pograć, a nie żeby im jakiś random się wpieprzył przed szereg. Nawet jakby ktoś się zgodził, to by pewnie dlatego, że miałby problem powiedzieć "nie", bo w rzeczywistości wcale by tego nie chciał. Odpowiedz sobie sama - przychodzisz z grupką zaufanych znajomych i chcecie spędzić razem czas. Czy chciałabyś dopuścić do gry kogoś nieznanego? Nie, bo od tej pory by atmosfera całkowicie siadła i to już by nie było to co byś chciała. A ten czas na 100% chciałabyś spędzić z ludźmi wśród których się dobrze czujesz.

Jedyna szansa w takich sytuacjach to jest dosiąść się do kogoś, kto też siedzi sam. Ale byłem tam przez godzinę, kilka razy obszedłem salę i nie było ani jednej takiej osoby.


To aż tak dziwne jest takie podejście? Jak dla mnie to jest normalne, że nie chcę się narzucać i rozwalać komuś dzień.

3 479

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
Tylwyth Teg napisał/a:

Masz rację, ale dla mnie jak ktoś mówi, że jego pasją są książki lub, że bardzo lubi czytać, to jeśli wyjeżdża z jedną książką na miesiąc, to oczekuję, że to będzie chociaż jakaś wartościowa kobyła, nie wiem, Junga zaczął zgłębiać, albo filozofów greckich. Ale jeśli to jedna książka na miesiąc i jest nią kolejny wysryw Cobena, czy twór Katarzyny Bondy, no to o czym my tu rozmawiamy smile

Miałem wypisać, ale widzę że nie ma sensu. Skoro i tak wszystko co wypiszę, to będą jakieś "wysrywy".

Na razie jedyne co robisz, to sam potwierdzasz swoje założenia big_smile Skoro czytasz "wysrywy", to do kogo masz pretensje, że uważam, że czytasz wysrywy, do mnie?! Z resztą, nadal nie wiem, co czytasz, więc mogę tylko polemizować. Jak można podyskutować na jakikolwiek temat z Tobą, jak absolutnie nie wykazujesz nawet minimalnej chęci w dyskusji?


jakis_czlowiek napisał/a:
Tylwyth Teg napisał/a:

Chyba że te półmaratony to też jakaś ściema. Bo co to jest półmaraton, 20 km? Tyle to zaawansowani amatorscy biegacze biegają w ramach treningu, więc w sumie zaraz się okaze, że żaden z niego półmaratończyk tongue

Ta, wszystko ściema. Btw, ile osób biega chociażby te pieprzone półmaratony w Polsce? Może kilkadziesiąt tysięcy. Jak taka jesteś mądra, to weź pobiegnij.

Bieganie 20km w ramach treningu nie jest zbytnio zalecane, lepsze są mniejsze dystanse. Jak nie jesteś profesjonalistą, to się zajedziesz biegając tyle często.

Kuźwa, ale biegaj sobie ile chcesz i jak chcesz! Ale przestań na każdym kroku sam sobie nogi podstawiać XD Jeśli to Twoje hobby i pasja i jesteś w to zaangażowany, to czemu tego nie bronisz, tylko przyjmujesz postawę obronną zakładając, że to i tak głupie?


jakis_czlowiek napisał/a:

Ja wiem, że wszystko to moja wina, że jestem pizda, a nie facet. Nie nadaję się do życia w związku i nie zasługuję na to, bo jestem na równi z alkoholikami, damskimi bokserami i inną patologią. Ogólnie świat byłby lepszy bez kogoś takiego.

No to skoro wiesz, znasz prawdę objawioną i jesteś tego w pełni świadomy, to dlaczego nadal w tym tkwisz i odmawiasz jakiejkolwiek zmiany i jakiegokolwiek wysiłku aby zmienić swoje życie? Wytłumacz mi to. Nie skorzystałeś z ani jednej małej rady, które pojawiały się na tych stronach. Z ani jednej! Na wszystkie propozycje miałeś kontrargumenty i jakieś "ale". Nie ma w Tobie za grosz jakichkolwiek chęci, nic. Sam siebie pacyfikujesz oskarżając o to wszystkich dookoła.
Oczywiście, ze świat byłby lepszy bez takiego malkontenta! Energia byłaby lepsza i aura. Więc skoro też to wiesz, to dlaczego z uporem maniaka jesteś tym malkontentem i niczego nie zmieniasz?

jakis_czlowiek napisał/a:

Ale czy Wy serio nie widzicie tego chorego podejścia w tym co piszecie?

MY?!?!?! O.O XD

jakis_czlowiek napisał/a:

Jakim cudem mam mieć jakąś determinację, motywację, jak cały czas stykam się z tym, że wg dziewczyn/kobiet wszystko co robię jest gówno warte i wg nich jestem pizdą, a nie facetem? No nie da się. Każdy będzie mieć dość.

Motywacja to nie są pochwały, zachwyty i głaskanie po główce. To nie jest motywacja, to zachęta dla 5 latka żeby nie poddawał się w ćwiczeniu rysowania.
"Ojej! Świetnie ci idzie Wacusiu! Jaki ładny domek, rysuj dalej, rysuj dalej, brawo!" XD Tak się rozmawia z dziećmi w wieku przedszkolnym, a nie z dorosłymi.
Jeśli coś jest Twoją pasją, to nie potrzebujesz do tego akceptacji i zachęty z zewnątrz. Jeśli chcesz motywacji do zmiany, to bierzesz na klatę wszystkie porażki, wyciągasz wnioski i z podniesioną głową pokonujesz przeciwności losu. Nagroda jest na końcu, gdy Ci się uda osiągnąć wyznaczony cel, gdy przekroczysz swoje ograniczenia i dobiegniesz na szczyt. Nagroda to satusfakcja i duma z osiągnięcia, potwierdzenie, że dałeś radę i jesteś tego wart, że możesz wszystko. I TO uczucie daje kolejnego kopa i kolejną motywację do działania.

Ty oczekujesz traktowania Cię jak dziecko, oczekujesz od innych dorosłych ludzi, że będziesz dla nich specjalny i wyjatkowy przez sam tylko fakt, że jesteś. No nie, skarbie, no nie. Dzieciństwo masz już dawno za sobą. Czas dorosnąć.

3 480 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-10-06 12:32:47)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Tylwyth Teg napisał/a:

Na razie jedyne co robisz, to sam potwierdzasz swoje założenia big_smile Skoro czytasz "wysrywy", to do kogo masz pretensje, że uważam, że czytasz wysrywy, do mnie?! Z resztą, nadal nie wiem, co czytasz, więc mogę tylko polemizować. Jak można podyskutować na jakikolwiek temat z Tobą, jak absolutnie nie wykazujesz nawet minimalnej chęci w dyskusji?

Bo widzę po Twoich postach, że i tak byś to zanegowała.


Tylwyth Teg napisał/a:

Kuźwa, ale biegaj sobie ile chcesz i jak chcesz! Ale przestań na każdym kroku sam sobie nogi podstawiać XD Jeśli to Twoje hobby i pasja i jesteś w to zaangażowany, to czemu tego nie bronisz, tylko przyjmujesz postawę obronną zakładając, że to i tak głupie?

Ale po co mam bronić? Ja wiem swoje, Ty wiesz swoje. Każdy z nas ma jakąś tam rację. Nie chcę się kłócić (zbyt mocno). Dałaś do zrozumienia, że bieganie półmaratonów jest nudne i ogólnie nie jest interesującym hobby. I mi to wystarczy.


Tylwyth Teg napisał/a:

No to skoro wiesz, znasz prawdę objawioną i jesteś tego w pełni świadomy, to dlaczego nadal w tym tkwisz i odmawiasz jakiejkolwiek zmiany i jakiegokolwiek wysiłku aby zmienić swoje życie? Wytłumacz mi to. Nie skorzystałeś z ani jednej małej rady, które pojawiały się na tych stronach. Z ani jednej! Na wszystkie propozycje miałeś kontrargumenty i jakieś "ale". Nie ma w Tobie za grosz jakichkolwiek chęci, nic. Sam siebie pacyfikujesz oskarżając o to wszystkich dookoła.
Oczywiście, ze świat byłby lepszy bez takiego malkontenta! Energia byłaby lepsza i aura. Więc skoro też to wiesz, to dlaczego z uporem maniaka jesteś tym malkontentem i niczego nie zmieniasz?

Bo musiałbym zmienić wszystko. To jaki jestem, co lubię, czym się zajmuję. Nie da się. W tym roku np. poszedłem na terapię grupową, założyłem apki randkowe, wybrałem się na speed dating. Dla Was to może nic. A dla mnie sporo. Jedyne z tego wyszło to, że jestem bardziej utwierdzony w tym, że ktoś taki jak ja nie ma szans na poznanie dziewczyny.


Tylwyth Teg napisał/a:
jakis_czlowiek napisał/a:

Ale czy Wy serio nie widzicie tego chorego podejścia w tym co piszecie?

MY?!?!?! O.O XD

A niby negowanie wszystkiego to jest ok? Obojętnie co by człowiek robił, to dla Was jest źle.

Tylwyth Teg napisał/a:

Motywacja to nie są pochwały, zachwyty i głaskanie po główce. To nie jest motywacja, to zachęta dla 5 latka żeby nie poddawał się w ćwiczeniu rysowania.
"Ojej! Świetnie ci idzie Wacusiu! Jaki ładny domek, rysuj dalej, rysuj dalej, brawo!" XD Tak się rozmawia z dziećmi w wieku przedszkolnym, a nie z dorosłymi.
Jeśli coś jest Twoją pasją, to nie potrzebujesz do tego akceptacji i zachęty z zewnątrz. Jeśli chcesz motywacji do zmiany, to bierzesz na klatę wszystkie porażki, wyciągasz wnioski i z podniesioną głową pokonujesz przeciwności losu. Nagroda jest na końcu, gdy Ci się uda osiągnąć wyznaczony cel, gdy przekroczysz swoje ograniczenia i dobiegniesz na szczyt. Nagroda to satusfakcja i duma z osiągnięcia, potwierdzenie, że dałeś radę i jesteś tego wart, że możesz wszystko. I TO uczucie daje kolejnego kopa i kolejną motywację do działania.

Ty oczekujesz traktowania Cię jak dziecko, oczekujesz od innych dorosłych ludzi, że będziesz dla nich specjalny i wyjatkowy przez sam tylko fakt, że jesteś. No nie, skarbie, no nie. Dzieciństwo masz już dawno za sobą. Czas dorosnąć.

Nie, nie oczekuję traktowania jak dziecko. Ale ciekawe jak Ty byś się czuła, gdyby na każdym kroku każdy negował to jaka jesteś, to co lubisz robić, uważał Cię za życiowe zero, itp. Po jakimś czasie ma się dość.


Żeby programistą zostać, zarabiać tyle ile zarabiam, to zapierdalałem od technikum, przerobiłem tysiące godzin, skończyłem studia, itp. I spoko, mam spokój, nie muszę się martwić, że kasy braknie, itp. Ale z drugiej strony z tego co widzę, to nie jest coś, do czego warto się przyznawać, bo dla każdej dziewczyny programista będzie synonimem pierdoły, nawet gdy widzi się tą osobę pierwszy raz. I będzie to traktowane jako wada. Jak się tu nie demotywować, gdy dziewczyny lepiej traktują nawet ludzi siedzących na socjalu, a jak słyszą "programista", to zaraz taki ktoś jest bez szans?

3 481 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-10-06 12:32:41)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
Evergreen napisał/a:

Człowieku doskonale wiesz jak to wyglądało z tymi planszówkami w Katowicach. Poddaję to zatem Twojej refleksji. A jeśli zdecydujesz się wyjawić tutaj szczegóły to wyjawiaj, daję Ci zielone światło. Niemniej z mojej strony nie możesz liczyć na jakąkolwiek publiczną analizę i kminkę Twojej osoby, mimo iż ja już jej dokonałam we własnym zakresie. A to, co zostaje między tymi wierszami powinno dać Ci do myślenia na przyszłość i powinieneś nawet nie publicznie, ale przerobić w swojej własnej głowie. Bo to Twoje życie i tylko Ty jesteś za nie odpowiedzialny, nie cała masa ratowników (czy "wieszających psy" - jak to ująłeś) z tego wątku. Masz możliwości, masz okazje, masz wszystkie karty, czy zdecydujesz się zagrać to jest tylko i wyłącznie TWOJA decyzja.

Powtarzam - nie jestem typem, co się ludziom wpycha do stolika. Przecież jak przychodzi rodzinka sobie pograć, albo grupka znajomych, czy facet z dziewczyną, to oni chcą sami ze sobą pograć, a nie żeby im jakiś random się wpieprzył przed szereg. Nawet jakby ktoś się zgodził, to by pewnie dlatego, że miałby problem powiedzieć "nie", bo w rzeczywistości wcale by tego nie chciał. Odpowiedz sobie sama - przychodzisz z grupką zaufanych znajomych i chcecie spędzić razem czas. Czy chciałabyś dopuścić do gry kogoś nieznanego? Nie, bo od tej pory by atmosfera całkowicie siadła i to już by nie było to co byś chciała. A ten czas na 100% chciałabyś spędzić z ludźmi wśród których się dobrze czujesz.

Jedyna szansa w takich sytuacjach to jest dosiąść się do kogoś, kto też siedzi sam. Ale byłem tam przez godzinę, kilka razy obszedłem salę i nie było ani jednej takiej osoby.


To aż tak dziwne jest takie podejście? Jak dla mnie to jest normalne, że nie chcę się narzucać i rozwalać komuś dzień.

To ja zapytam. Po co w ogóle było rozkminiać pójcie na ten event planszówkowy w Kato, skoro z góry było wiadomo, że będą tam same grupki zaufanych znajomych, które będę chciałby pograć we własnym gronie, i nie będzie szans do kogokolwiek się dosiąść?

A może była szansa, aby się z kimś umówić (np. tu z forum) bo w odpowiedzi na Twoje pytanie kto idzie, ktoś odpowiedział, że tak.  To jaki był problem "skrzyknąć" się z tą osobą? A przynajmniej spróbować zorganizować sobie towarzystwo przynajmniej w jej osobie?

Jaki był sens tego eventu, skoro i tak wiadomo było że idziesz tam sam jak palec???

3 482 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-10-06 12:34:48)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Tylwyth Teg

Właśnie, to jest typowa postawa obronna, jaką tu widać: "po co miałbym to robić?" Bo przecież jak to tak, odezwać się do obcych  ludzi i zadać im pytanie, już absolutnie niezależnie co się usłyszy w odpowiedzi.
Do tego te założenia, że ktos się na pewno zachowa tak a nie inaczej. Bo Kolega wie najlepiej, co im taka grupka osób odpowie..
Nie jestem przekonany, żę odmowa padałaby tak często, jak sobie to tutaj Autor wyobraża..

Kolega ma chyba nieco inne podejście do tego czym ta nagroda jest/powinna być.

EDIT: Właśnie, pewne działania, jak choćby to "skrzyknięcie się ze sobą" będą tu dalej postrzegane jako "sztuczne" czy "mega dziwne"(zaczęło mnie bawić to określenie big_smile ) - i się karuzelka kręci..

3 483

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
KoralinaJones napisał/a:

To ja zapytam. Po co w ogóle było rozkminiać pójcie na ten event planszówkowy w Kato, skoro z góry było wiadomo, że będą tam same grupki zaufanych znajomych, które będę chciałby pograć we własnym gronie, i nie będzie szans do kogokolwiek się dosiąść?

[..]

Jaki był sens tego eventu, skoro i tak wiadomo było że idziesz tam sam jak palec???

A może chciałem zobaczyć jak to jest? Miałem nadzieję, że będzie inaczej niż do tej pory? Że skoro tam będą setki ludzi, to będzie łatwiej z kimś pograć?


KoralinaJones napisał/a:

A może była szansa, aby się z kimś umówić (np. tu z forum) bo w odpowiedzi na Twoje pytanie kto idzie, ktoś odpowiedział, że tak.  To jaki był problem "skrzyknąć" się z tą osobą? A przynajmniej spróbować zorganizować sobie towarzystwo przynajmniej w jej osobie?

Ja już na to pytanie odpowiedziałem. Dałem znać, że tam będę i tyle. Wpychanie się przed szereg, gdy ten ktoś ma swoją grupkę znajomych, uważam za chamskie. To mój problem, że nie mam z kim grać i tyle. Nie będę z tego powodu komuś dnia psuł.

3 484

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Koralino nie znasz pewnych faktów co do tej sytuacji w Katowicach, a ja nie zamierzam ich sama poruszać. Zostawiłam to człowiekowi do ujawnienia.

Człowieku mnie oczu mydlić nie musisz. Wiem jak to było, a jak NIE było. I tyle w temacie.

3 485 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-10-06 12:44:24)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
bagienni_k napisał/a:

Tylwyth Teg

Właśnie, to jest typowa postawa obronna, jaką tu widać: "po co miałbym to robić?" Bo przecież jak to tak, odezwać się do obcych  ludzi i zadać im pytanie, już absolutnie niezależnie co się usłyszy w odpowiedzi.
Do tego te założenia, że ktos się na pewno zachowa tak a nie inaczej. Bo Kolega wie najlepiej, co im taka grupka osób odpowie..
Nie jestem przekonany, żę odmowa padałaby tak często, jak sobie to tutaj Autor wyobraża..

Kolega ma chyba nieco inne podejście do tego czym ta nagroda jest/powinna być.

EDIT: Właśnie, pewne działania, jak choćby to "skrzyknięcie się ze sobą" będą tu dalej postrzegane jako "sztuczne" czy "mega dziwne"(zaczęło mnie bawić to określenie big_smile ) - i się karuzelka kręci..


Bagiennik, postaw się po stronie tych osób, co przyszły sobie pograć we własnym gronie. Chciałbyś grać z kimś kogo nie znasz? Chciałbyś sobie zepsuć dzień? Bo nie oszukujmy się, dorzucenie takiej osoby to jest sporym "bagażem" i zmienia sytuację o 180 stopni.

Tak, pewnie by się ktoś zgodził. Ale jest mega duża szansa, że w rzeczywistości by nie chciał i by sobie ludzie pomyśleli "kurna mać, chcieliśmy się fajnie razem pobawić, a teraz jakiś gość się wpierdzielił". Wtedy jest mega sztuczna atmosfera, ludzie muszą się inaczej zachowywać, itp. Nie chcę być kimś, kto robi za 5 koło u wozu.


Evergreen napisał/a:

Koralino nie znasz pewnych faktów co do tej sytuacji w Katowicach, a ja nie zamierzam ich sama poruszać. Zostawiłam to człowiekowi do ujawnienia.

Człowieku mnie oczu mydlić nie musisz. Wiem jak to było, a jak NIE było. I tyle w temacie.

A ja nawet nie wiem o czym mówisz. Ja serio opisuję to tak jak myślałem o tym, nic nie zatajam.

Napisałaś, że będziesz. Ja się dopytałem i napisałem, że też będę + dałem znać w jakiej koszulce będę, gdybyśmy na siebie przypadkiem trafili. I tyle.

3 486

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:

A ja nawet nie wiem o czym mówisz.

No i tu leży pies pogrzebany. Coś Ci obiecałam i słowa dotrzymuję. Kmiń dalej.

3 487

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Evergreen napisał/a:

No i tu leży pies pogrzebany. Coś Ci obiecałam i słowa dotrzymuję. Kmiń dalej.

Przejrzałem ten temat i nie widzę nic. Co najwyżej napisałaś, że "będziesz wypatrywać" i tyle.

3 488 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-10-06 12:57:49)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:

Dałem znać, że tam będę i tyle.

Daję znać, że będę w poniedziałek w Warszawie. Wypatrujcie mnie forumowicze big_smile Ja się nie będę wychylać tongue

Ciemny blond, będę gwiazdorzyć na obcasach, czarny płaszcz.

3 489

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
Evergreen napisał/a:

No i tu leży pies pogrzebany. Coś Ci obiecałam i słowa dotrzymuję. Kmiń dalej.

Przejrzałem ten temat i nie widzę nic. Co najwyżej napisałaś, że "będziesz wypatrywać" i tyle.

Nie chodzi mi o to co się działo na forum (tym czy innym wątku) tylko poza nim. Bosz...

3 490

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Evergreen napisał/a:

Koralino nie znasz pewnych faktów co do tej sytuacji w Katowicach, a ja nie zamierzam ich sama poruszać. Zostawiłam to człowiekowi do ujawnienia.

Ja się domyślam. Po prostu widzę u niego zachowania trochę dzikusa, już nawet nie słonia w składzie porcelany.

3 491 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-10-06 12:59:49)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Evergreen napisał/a:

Nie chodzi mi o to co się działo na forum (tym czy innym wątku) tylko poza nim. Bosz...

Eeee... Dobra, przyznaję się do bycia nieogarem i debilem. Nie mam zielonego pojęcia o co chodzi tongue To że ja jestem nieogarnięty życiowo, to wiem.


KoralinaJones napisał/a:

Ja się domyślam. Po prostu widzę u niego zachowania trochę dzikusa, już nawet nie słonia w składzie porcelany.

Wiesz, nie oczekuj dobrych umiejętności społecznych od kogoś, kto całe życie żyje sam... Jestem dziwny, mam trudności z nawiązywaniem relacji, ale przecież to wiecie.

3 492

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
KoralinaJones napisał/a:
Evergreen napisał/a:

Koralino nie znasz pewnych faktów co do tej sytuacji w Katowicach, a ja nie zamierzam ich sama poruszać. Zostawiłam to człowiekowi do ujawnienia.

Ja się domyślam. Po prostu widzę u niego zachowania trochę dzikusa, już nawet nie słonia w składzie porcelany.

"Mądrej głowie dość dwie słowie" tongue big_smile

3 493 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-10-06 13:07:08)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Właśnie, chłopie, tu jest pies pogrzebany: " czy chciałbyś grać z kimś, kogo nie znasz?" A czy w życiu nie jest naturalnym to, zę ciągle kogoś poznajemy, kto do tego krytycznego momentu jest dla nas obcy? Jeśli miałbym stosować taką "taktykę", jak Ty, to musiałbym z domu prawie nie wychodzić, bo co rusz jest ktoś dla mnie obcy. Jeśli chce miło spędzić czas, to żadne farmazony o kontakcie z "obcymi osobami" nie istnieją. Serio, wpadłbym na to, zę zwykłe pytanie innej osoby o możliwość dołączenia się do wspólnej gry, nie byłaby potraktowana jako zepsucie dnia. Raczej powiem Ci, że większość osób nie przejęłaby się tym za bardzo.. smile

Więc może nie warto za wcześnie niczego zakładać. Jeśli zaś krępuje Cię już samo odezwanie się do kogoś, to taka mała rada: bez ciągłych PRÓB nie poprawisz tego, nawet jeśli ta próba będzie dla Ciebie "sztuczna" czy "chamska".

3 494 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-10-06 13:11:12)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
bagienni_k napisał/a:

Właśnie, chłopie, tu jest pies pogrzebany: " czy chciałbyś grać z kimś, kogo nie znasz?" A czy w życiu nie jest naturalnym to, zę ciągle kogoś poznajemy, kto do tego krytycznego momentu jest dla nas obcy? Jeśli miałbym stosować taką "taktykę", jak Ty, to musiałbym z domu prawie nie wychodzić, bo co rusz jest ktoś dla mnei obcy. Jeśli chce miło spędzić czas, to żadne farmazony o kontakcie z "obcymi osobami" nie istnieją. Serio, wpadłbym na to, zę zwykłe pytanie innej osoby o możliwość dołączenia się do wspólnej gry, nie byłaby potraktowana jako zepsucie dnia. Raczej powiem Ci, że większość osób nie przejęłaby się tym za bardzo.. smile

Więc może nie warto za wcześnie niczego zakładać. Jeśli zaś krępuje Cię już samo odezwanie się do kogoś, to taka mała rada: bez ciągłych PRÓB nie poprawisz tego, nawet jeśli ta próba będzie dla Ciebie "sztuczna" czy "chamska".


Ale ja nie miałbym problemu dosiąść się do kogoś nieznajomego (chyba), kto też szuka kogoś do gry. Problem w tym, że tam wszyscy już albo grają - więc się nie dosiądę w trakcie, albo mają własną paczkę graczy - serio tak trudno wyobrazić sobie, że gdybym się dosiadł, to nie byłoby to dobrze widziane? Tam ludzie chodzą by POGRAĆ razem ze ZNAJOMYMI. A nie po to, żeby grać z jakimiś randomami. Gdyby ktoś siedział sam (powiedzmy w interesującym mnie wieku, czyli nie jakiś dzieciak i jakiś dziadek), to bym się pewnie dosiadł. Ale nie widziałem nigdzie żeby ktoś sam był.


jak dla mnie to po prostu normalne wychowanie - nie wpierdzielasz się tam, gdzie nie powinieneś i tyle. Bo wpierdzielenie się komuś, gdy sobie chce pograć ze swoimi znajomymi, to nie jest kulturalne, wręcz jest chamskie.

3 495 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-10-06 13:10:39)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:

Wiesz, nie oczekuj dobrych umiejętności społecznych od kogoś, kto całe życie żyje sam... Jestem dziwny, mam trudności z nawiązywaniem relacji, ale przecież to wiecie.

Nie, Ty po prostu masz zakodowane, że wszyscy mają się zajmować Tobą, mają wychodzić do Ciebie z inicjatywą, mają działać za Ciebie. Ty w zachowaniu jest biorcą. Ty się czujesz wręcz pokrzywdzony działaniem, a już działaniem, które od razu nie przynosi oczekiwanych efektów, to jest u Ciebie tragedia i histeria, wieszasz się wtedy, rzucasz z mosty i inny cyrk.

3 496

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
KoralinaJones napisał/a:

Nie, Ty po prostu masz zakodowane, że wszyscy mają się zajmować Tobą, mają wychodzić do Ciebie z inicjatywą, mają działać za Ciebie. Ty w zachowaniu jest biorcą. Ty się czujesz wręcz pokrzywdzony działaniem, a już działaniem, które od razu nie przynosi oczekiwanych efektów, to jest u Ciebie tragedia i histeria, wieszasz się wtedy, rzucasz z mosty i inny cyrk.

Ta, a wiesz, jakoś z inicjatywami wśród moich znajomych (np. w pracy), to ja zwykle wychodziłem. Np. organizacja planszówek, czy spotkać się wieczorem online i w coś pograć. Próbowałem namawiać ludzi na wspólne bieganie, granie w piłkę, czy inne sporty.

3 497

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Właśnie, chłopie, tu jest pies pogrzebany: " czy chciałbyś grać z kimś, kogo nie znasz?" A czy w życiu nie jest naturalnym to, zę ciągle kogoś poznajemy, kto do tego krytycznego momentu jest dla nas obcy? Jeśli miałbym stosować taką "taktykę", jak Ty, to musiałbym z domu prawie nie wychodzić, bo co rusz jest ktoś dla mnei obcy. Jeśli chce miło spędzić czas, to żadne farmazony o kontakcie z "obcymi osobami" nie istnieją. Serio, wpadłbym na to, zę zwykłe pytanie innej osoby o możliwość dołączenia się do wspólnej gry, nie byłaby potraktowana jako zepsucie dnia. Raczej powiem Ci, że większość osób nie przejęłaby się tym za bardzo.. smile

Więc może nie warto za wcześnie niczego zakładać. Jeśli zaś krępuje Cię już samo odezwanie się do kogoś, to taka mała rada: bez ciągłych PRÓB nie poprawisz tego, nawet jeśli ta próba będzie dla Ciebie "sztuczna" czy "chamska".


Ale ja nie miałbym problemu dosiąść się do kogoś nieznajomego (chyba), kto też szuka kogoś do gry. Problem w tym, że tam wszyscy już albo grają - więc się nie dosiądę w trakcie, albo mają własną paczkę graczy - serio tak trudno wyobrazić sobie, że gdybym się dosiadł, to nie byłoby to dobrze widziane? Tam ludzie chodzą by POGRAĆ razem ze ZNAJOMYMI. A nie po to, żeby grać z jakimiś randomami. Gdyby ktoś siedział sam (powiedzmy w interesującym mnie wieku, czyli nie jakiś dzieciak i jakiś dziadek), to bym się pewnie dosiadł. Ale nie widziałem nigdzie żeby ktoś sam był.


jak dla mnie to po prostu normalne wychowanie - nie wpierdzielasz się tam, gdzie nie powinieneś i tyle. Bo wpierdzielenie się komuś, gdy sobie chce pograć ze swoimi znajomymi, to nie jest kulturalne, wręcz jest chamskie.

To ponawiam pytanie - po co tam poszedłeś? Skoro event nie był dedykowany osobom bez par, bez własnych drużyn, aby mogły się spotkać, poznać i pograć, a taki właśnie jest charakter planszówek, że trzeba do gry już kogoś mieć?

3 498

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
KoralinaJones napisał/a:

To ponawiam pytanie - po co tam poszedłeś? Skoro event nie był dedykowany osobom bez par, bez własnych drużyn, aby mogły się spotkać, poznać i pograć, a taki właśnie jest charakter planszówek, że trzeba do gry już kogoś mieć?

Przecież masz odpowiedź wyżej. Bo miałem nadzieję, że też ktoś sam tam przyjmie, kto będzie szukał kogoś do gry i się da w ten sposób w coś pograć.

3 499

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Nie, Ty po prostu masz zakodowane, że wszyscy mają się zajmować Tobą, mają wychodzić do Ciebie z inicjatywą, mają działać za Ciebie. Ty w zachowaniu jest biorcą. Ty się czujesz wręcz pokrzywdzony działaniem, a już działaniem, które od razu nie przynosi oczekiwanych efektów, to jest u Ciebie tragedia i histeria, wieszasz się wtedy, rzucasz z mosty i inny cyrk.

Ta, a wiesz, jakoś z inicjatywami wśród moich znajomych (np. w pracy), to ja zwykle wychodziłem. Np. organizacja planszówek, (...).

Tak? To dlaczego nie wyszedłeś z inicjatywą do zorganizowania sobie pary na te planszówki w Kato?

3 500

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

To ponawiam pytanie - po co tam poszedłeś? Skoro event nie był dedykowany osobom bez par, bez własnych drużyn, aby mogły się spotkać, poznać i pograć, a taki właśnie jest charakter planszówek, że trzeba do gry już kogoś mieć?

Przecież masz odpowiedź wyżej. Bo miałem nadzieję, że też ktoś sam tam przyjmie, kto będzie szukał kogoś do gry i się da w ten sposób w coś pograć.

I liczyłeś na to, że będzie miał to wypisane na twarzy? Czy, że będzie miał wywieszoną tabliczkę na szyi? Czy może nie wiedział w jakiej będziesz koszulce, i dlatego nie mógł Cię zauważyć?

3 501 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-10-06 13:19:09)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
KoralinaJones napisał/a:

Tak? To dlaczego nie wyszedłeś z inicjatywą do zorganizowania sobie pary na te planszówki w Kato?

Pytałem się kilku znajomych do grają w planszówki też. Nikt nie był chętny. Albo coś innego do roboty, albo pogoda niezbyt zachęcająca, itp.


Serio, fajnie by było jakbyście nie zakładali zawsze wszystkiego z góry, że czegoś nie zrobiłem...


KoralinaJones napisał/a:

I liczyłeś na to, że będzie miał to wypisane na twarzy? Czy, że będzie miał wywieszoną tabliczkę na szyi? Czy może nie wiedział w jakiej będziesz koszulce, i dlatego nie mógł Cię zauważyć?

Kurna nie wiem na co liczyłem. Serio... nie kop już leżącego xD

3 502 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-10-06 13:21:41)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Tak? To dlaczego nie wyszedłeś z inicjatywą do zorganizowania sobie pary na te planszówki w Kato?

Pytałem się kilku znajomych do grają w planszówki też. Nikt nie był chętny. Albo coś innego do roboty, albo pogoda niezbyt zachęcająca, itp.


Serio, fajnie by było jakbyście nie zakładali zawsze wszystkiego z góry, że czegoś nie zrobiłem...


KoralinaJones napisał/a:

I liczyłeś na to, że będzie miał to wypisane na twarzy? Czy, że będzie miał wywieszoną tabliczkę na szyi? Czy może nie wiedział w jakiej będziesz koszulce, i dlatego nie mógł Cię zauważyć?

Kurna nie wiem na co liczyłem. Serio... nie kop już leżącego xD

Nie rób z siebie ofiary losu. Wystarczy mi to co tutaj przeczytałam jakie masz podejście do "organizowania" sobie towarzystwa. Tyle w temacie.

3 503 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-10-06 13:28:35)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Jakoś dziwnym trafem problem w dołączeniu się widzisz tylko Ty. Ja chociażby widzę to tak, zę można się WCZEŚNIEJ dowiedzieć, na jakiś grupach czy coś, czy przypadkiem nie ma tam kogoś samego, kto nie ma pary albo grupy do grania. Ty po prostu za łatwo odpuszczasz i sam zakładasz coś, co może nie mieć kompletnie miejsca. Masz w głowie jakieś urojenia, stereotypy i schematy. Chamski jest nie sam czyn, ale ewentualnie sposób, w jaki byś to zrobił. Ale do ku*y nędzy nie jest chmaskie zwykłe zapytanie się czy zagadanie. Jeśli tak to wygląda, to Ty potrzebujesz solidnej terapii.

Jakie kopanie leżącego? Ty wiesz o czym Ty mówisz? Oczekujesz, że w jakiś cudowny sposób się zejdzie kilka samotnych osób i nagle wpadną na siebie, prawie rzucając się sobie na szyję. Nie potrafisz kompletnie zorganizować sobie czasu czy kontaktu z innymi. Podanie maila albo nr telefonu przed takim spotkaniem przekracza Twoje wyobrażenie..?

Chociaż już wiem, co usłyszę w odpowiedzi..

3 504

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
bagienni_k napisał/a:

Chamski jest nie sam czyn, ale ewentualnie sposób, w jaki byś to zrobił. Ale do ku*y nędzy nie jest chmaskie zwykłe zapytanie się czy zagadanie.

Jest. Tylko że Ty patrzysz tylko na siebie, więc dla Ciebie to jest ok, a ja patrzę też na punkt widzenia osób, które by zostały przeze mnie zaczepione. Więc ja sobie spokojnie mogę wyobrazić sytuację, gdy ktoś się zgadza na moje dołączenie, chociaż w sumie tego nikt z tych ludzi nie chce (ale nie chcą tego powiedzieć). Przez co cały cały będzie napięta atmosfera i zepsuję im dzień.

Więc tak, dla mnie podchodzenie do ludzi, których nie znam, a którzy grają już w swojej grupce, nie jest zbyt dobrym rozwiązaniem. Jest mega egocentryczne i nie bierze pod uwagę tego, co mogą myśleć te osoby.

3 505 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-10-06 13:40:47)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Chamski jest nie sam czyn, ale ewentualnie sposób, w jaki byś to zrobił. Ale do ku*y nędzy nie jest chmaskie zwykłe zapytanie się czy zagadanie.

Jest. Tylko że Ty patrzysz tylko na siebie, więc dla Ciebie to jest ok, a ja patrzę też na punkt widzenia osób, które by zostały przeze mnie zaczepione. Więc ja sobie spokojnie mogę wyobrazić sytuację, gdy ktoś się zgadza na moje dołączenie, chociaż w sumie tego nikt z tych ludzi nie chce (ale nie chcą tego powiedzieć). Przez co cały cały będzie napięta atmosfera i zepsuję im dzień.

Tobie ta drama (żenująca) z rolą główną w Twojej osobie jest po prostu potrzebna do życia jak tlen. Tak, z pewnością nie potrafiliby odmówić  (grzecznie) i z pewnością rozgrywałaby się tragedia w postaci napiętej atmosfery i zepsutego dnia tych ludzi.

3 506 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-10-06 13:50:35)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Ja nie wiem, jak Ty to sobie logistycznie wyobrażałeś, to spotkanie drugiego takiego samotnego jak Ty? Przecież jakbyś zobaczył takiego przy stoliku, to też byś nie podszedł i nie zapytał czy czeka może na parę, bo przecież ten ktoś mógłby czekać na swoją paczkę, i zaczepianie go byłoby mega chamskie (zgadza się? szybko się uczę Twoich typowych odpowiedzi na wszystko? tongue )
Rozmowa z Tobą jest jak z dzieckiem, które zadaje w kółko pytanie 'dlaczego' tylko Ty masz na wszystko odpowiedź "mega dziwne". Czy jest coś co nie jest w Twoim życiu "mega" i nie dziwne? Coś co jest w stosunkach z ludźmi normalne, naturalne, zwyczajne, ludzkie?

3 507

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Dobra, dajmy sobie spokój. Już dawno doszliście do wniosku, że nie nadaję się do życia w społeczeństwie, do bycia w związku, itp. I się tego trzymajmy. Nie ma sensu tego już roztrząsać.

3 508 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-10-06 14:07:46)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Drama, drama, drama, drama. To po co wrzucasz kolejne posty o swojej sytuacji. Ile razy poinformujesz Świat, że jesteś dziwny, niedostosowany oraz co z tego ma DLA CIEBIE wynikać? Niby szukasz rozwiązania źródła problemów, ale cały czas zachowujesz postawę obronną co do swojej osoby i postępowania.
Walczysz z nami. Wyszukujesz kontrargumenty na każdą naszą propozycję, sugestię, pomysł.

3 509 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-10-06 14:03:22)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Koralina idealnie to podsumowała wyżej!

Wszystko ma być dziwne czy sztuczne? A co w takim NIE jest?
Nie bierzesz pod uwagę z kolei, że te osoby wcale nie poczułyby tego, co nam tu próbujesz zaprezentować. Zakładasz z góry, jakie są ich odczucia. Obawiasz się ich reakcji albo sprowadzasz na siebie rolę ofiary, nad którą ktoś ma się zlitować i ją przyjąć pod swoje skrzydła. Zazwyczaj jednak, jeśli się coś komuś nie podoba, to daje o tym jasno do zrozumienia.
To przekonanie, że się komuś dzień zepsuje(WTF?) jest zwyczajnie śmieszne..

edit: kręcenie dramy w kołko, jedno i to samo..

3 510

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

jakis_czlowiek a masz coś takiego co robisz codziennie i się z tego cieszysz? Czytam sobie twoje posty bo wydaje mi się, że jesteśmy bardzo podobni z charakteru, a jednocześnie bardzo różni tongue
Btw wychodzę z założenia, że jeśli mam problem i kogoś pytam o radę, to jeśli nie stosuję tych rad (bo nie, czy cokolwiek) to tracę prawo do marudzenia na swój los.

Posty [ 3 446 do 3 510 z 6 992 ]

Strony Poprzednia 1 … 52 53 54 55 56 … 108 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » jakis_czlowiek - życiowe problemy

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026