Rzadko się zgadzam z Koleżanką, ale teraz nie mam wyjścia
Zacznijmy od tego, że reakcja dziewczyny była po prostu typowa, czyli uśmiała się, popatrzyła się na mnie miło i tyle. MOże to był kamuflaż może nie, ale czy to ważne? Nie zamierzałęm do niej startować a jedynie przyjemnie rozładować atmosferę, poprzez krótką i miłą rozmowę. Jeśli zależałoby mi na nawiązaniu kontaktu to możę po 100 czy 10 000 razy by się udało..Kto wie?
Natomiast absurdem jest doszukiwanie się od razu ukrytych myśli, jakie jej przeszły przez głowę. W tamtej sytuacji to było bez znaczenia, bo przyjemność sprawił mi osobiście nawet ten krótki dialog. Nie wnikam, co ona sobie pomyślała.Fakt jest taki, że jeśli się nie spróbuje czy nie będzie próbować ileś tam razy, to się nie osiągnie nic. Swoją drogą, nawet na sam poczatek kontakt wzrokowy czy zwykły uprzejmy uśmiech jest dobrze odbierany. Jeśli i to jest dla KOlegów sztuczne, to ja nie mam pytań. Zresztą i tak twierdzenie, żę taka luźna rozmowa, okraszona żarcikiem czy flirtem jest całkiem sztuczna, jest przejawem odklejenia od rzeczywistości, bo nikt nie będzie ochoczo rozmawiał z ludźmi, którzy tylko coś tam wydukają sztywno i nic poza tym.
Koledzy narzekają na to, że im się nie wiedzie z kobietami, ale jakoś dziwnym trafem nie widzą, że ich podejśćie do rozmów, które są początkiem większości znajomości, stanowi istotną blokadę.
Wczoraj, czekając w knajpie na pizzę, zamówiłem sobie piwko. Kelnerka wydała mi ta pizzę, dokladnie w tym momencie, kiedy się napój skończył, więc wesoło wtrąciłem: " Dziękuję ślicznie! W sam raz, bo się piwo skończyło". Ona się też uśmiechnęła, odpowiadając coś w stylu "Dokładnie". Żaden tam flirt czy podryw, po prostu zwyczajna wymiana zdań. Nie przypuszczałbym, że to takie trudne..