netkobietyWszystkie działy
Samotność

jakis_czlowiek - życiowe problemy

6 991 odpowiedzi268 946 wyświetleńzałożony przez jakis_czlowiek, 21.03.2022

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » jakis_czlowiek - życiowe problemy

Strony Poprzednia 1 … 46 47 48 49 50 … 108 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 056 do 3 120 z 6 992 ]

3 056

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
rossanka napisał/a:

To zagadaj. To się da zrobić, wiem, bo też taka byłam. DO 30 wstydziłam się zagadać do obcego mężczyzny, na ulicy. Jak Ciebie czytam to w wielu punktach jakbym czytała swoją meską wersję gdy miałam 30 lat.
Rusz się w końcu do czynu (mam na myśli na przykład przełamanie się i zagadywanie do obcych kobiet), bo skończysz jak ja i dopiero będzie.
Co do numeru - może ona nie będzie chciała dać swojego numeru, etdy będziesz mieć niekomfortową sytuację przez 5 sekund. I tyle. A może da, a tak to zaprzepaścisz okazję,

Ale ja nie jestem w stanie zagadać do obcych dziewczyn. Żeby to zrobić muszę mieć do tego warunki - jak na szybkich randkach, bo tam każdy jest w tym samym celu i jak zacznę gadać, to nikt mi nie każe spieprzać. Nie ma szans bym zagadał do totalnie nieznanej dziewczyny w celu poderwania jej.

To się zmus. Samo się nie zrobi. Zagaduj dla sportu. Najwyżej zrobisz z siebie pajaca.
A potem nabierzesz wprawy. Nie bądź mięczak. Ja się nauczyłam zagadywać to Ty też.

3 057 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-08-17 16:25:22)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
rossanka napisał/a:

To się zmus. Samo się nie zrobi. Zagaduj dla sportu. Najwyżej zrobisz z siebie pajaca.
A potem nabierzesz wprawy. Nie bądź mięczak. Ja się nauczyłam zagadywać to Ty też.

Żeby zagadywać dziewczyny to trzeba: mieć dużą pewność siebie, duże ego, luz, mieć o czym pogadać, najlepiej być ekstrawertykiem. Ja nie mam nic z tych rzeczy.
Dodatkowo gdzie niby kogo miałbym zagadać?
No i dla mnie zagadywanie to jest po prostu równoznaczne z przeszkadzaniem komuś. Dla mnie to jest coś negatywnego.


No i to nie jest coś, na co wszyscy mogą sobie pozwolić, zwłaszcza ja. Pewnych cech charakteru/osobowości, czy blokad, nie przeskoczę.

3 058

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
rossanka napisał/a:

To się zmus. Samo się nie zrobi. Zagaduj dla sportu. Najwyżej zrobisz z siebie pajaca.
A potem nabierzesz wprawy. Nie bądź mięczak. Ja się nauczyłam zagadywać to Ty też.

Żeby zagadywać dziewczyny to trzeba: mieć dużą pewność siebie, duże ego, luz, mieć o czym pogadać, najlepiej być ekstrawertykiem. Ja nie mam nic z tych rzeczy.

Tak tak, wiem i jeszcze trzeba być wysokim Murzynem, najlepiej z kwadratową szczęką.

3 059 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-08-17 16:40:06)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
rossanka napisał/a:

Tak tak, wiem i jeszcze trzeba być wysokim Murzynem, najlepiej z kwadratową szczęką.

Teraz Ty przesadzasz tongue Ja nic o wyglądzie nie pisałem.

A co niby nie mam racji? Takie zagadywanie nie jest dla każdego. Dla niektórych to będzie ponad siły i tyle.

3 060

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
rossanka napisał/a:

Tak tak, wiem i jeszcze trzeba być wysokim Murzynem, najlepiej z kwadratową szczęką.

Teraz Ty przesadzasz tongue Ja nic o wyglądzie nie pisałem.

A co niby nie mam racji? Takie zagadywanie nie jest dla każdego. Dla niektórych to będzie ponad siły i tyle.

Masz fobie społeczną?

3 061

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
rossanka napisał/a:

Masz fobie społeczną?

Nie mam problemu rozmawiać z ludźmi, ale gdy już ich znam. Jak ich nie znam, to jest z tym ciężko. Mogę się spytać o coś, ale zagadywanie dziewczyn to wyższy poziom xD

3 062

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
rossanka napisał/a:

Masz fobie społeczną?

Nie mam problemu rozmawiać z ludźmi, ale gdy już ich znam. Jak ich nie znam, to jest z tym ciężko. Mogę się spytać o coś, ale zagadywanie dziewczyn to wyższy poziom xD

Musisz to ćwiczyć inaczej samo nie przyjdzie. Będziesz mieć 45 lat i nadal pisać, że wstydzisz się zagadać do obcej kobiety.

3 063 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-08-17 18:12:39)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
rossanka napisał/a:

Musisz to ćwiczyć inaczej samo nie przyjdzie. Będziesz mieć 45 lat i nadal pisać, że wstydzisz się zagadać do obcej kobiety.

Ale ja nie jestem w stanie. Pewnie jakbym się spróbował odezwać, to bym się zaczął jąkać i nie wiedział co mam powiedzieć. Zresztą, wcześniej bym i tak uciekł i zrezygnował z zagadania. A najpierw to bym musiał się znaleźć w jakimś miejscu, gdzie można zagadać. A nie znam takich miejsc i w nich nie przebywam.


Zresztą, niby z jakiego powodu jakaś dziewczyna miałaby się kimś takim jak ja zainteresować? Albo chociaż neutralnie zareagować? Tylko bym z siebie debila zrobił i został wyśmiany. Albo zwyzywany. Dziewczynie też bym wstyd zrobił pewnie. Nie wydaje mi się, żeby dla dziewczyny byłoby czymś fajnym zostać zaczepionym przez jakiegoś przegrywa. Bo komu by się to podobało?

3 064

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
rossanka napisał/a:

Musisz to ćwiczyć inaczej samo nie przyjdzie. Będziesz mieć 45 lat i nadal pisać, że wstydzisz się zagadać do obcej kobiety.

Ale ja nie jestem w stanie. Pewnie jakbym się spróbował odezwać, to bym się zaczął jąkać i nie wiedział co mam powiedzieć. Zresztą, wcześniej bym i tak uciekł i zrezygnował z zagadania. A najpierw to bym musiał się znaleźć w jakimś miejscu, gdzie można zagadać. A nie znam takich miejsc i w nich nie przebywam.


Zresztą, niby z jakiego powodu jakaś dziewczyna miałaby się kimś takim jak ja zainteresować? Albo chociaż neutralnie zareagować? Tylko bym z siebie debila zrobił i został wyśmiany. Albo zwyzywany. Dziewczynie też bym wstyd zrobił pewnie. Nie wydaje mi się, żeby dla dziewczyny byłoby czymś fajnym zostać zaczepionym przez jakiegoś przegrywa. Bo komu by się to podobało?

To byś z siebie debila zrobił na 5 sekund, w których by Cię wyzywała.
A może nie, ale tego się nie dowiesz, bo szkoda Ci 5 sekund.

3 065 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-08-17 19:25:55)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
rossanka napisał/a:

To byś z siebie debila zrobił na 5 sekund, w których by Cię wyzywała.
A może nie, ale tego się nie dowiesz, bo szkoda Ci 5 sekund.

Nie. Ja nawet nie potrafię doprowadzić do sytuacji, żeby móc zrobić z siebie tego debila xD

3 066 Ostatnio edytowany przez rossanka (2022-08-17 19:32:58)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Już wróciłam do domu, to napiszę Ci Jakiś człowieku wiecej.
Podczytuje watek od czasu do czasu, oczywiście całości nie znam i mam pewne przemyślenia.
Co do tego, o czym pisalismy przed chwilą, proponowałam zagadywanie, bo wiem jak jest ciężko to przełamać, pisałam Ci, też miałam z tym problemy nawet w wieku 30 lat, niemożliwe było
dla mnie zagadać, zainicjować jakikolwiek kontakt z obcym mężczyzną czy to na ulicy, czy w sklepie, czy też w jakimś dowolnym publicznym miejscu. Teraz to dla mnie niepojęte, jak mogło tak być, ale jednak było, dlatego w jakiś sposób łatwo mi jest chociaż częściowo wejść w Twoją skórę (chyba, ze sobie robisz jaja na forum, zakładam, ze nie). Tylko, ze ja to chciałam zmienić, nie miałam 3 lat i nie byłam małym dzieckiem, które rzeczywiście może się wstydzić obcej pani, czy pana tylko 30 latką z problemami nawiązywania kontaktów. Pomału to zmieniałam. Najczęsciej  w sklepie, bo tam najłatwiej było o kontakt, przy wyborze np książki w księgarni. Potem, pomału dochodziły też  kontakty w innych sytuacjach, czasami pomagały rozmowy w internecie. Teraz zagadam każdego obcego, nie ma znaczenia wiek i wygląd, czy obcy facet mi się podoba czy wygląda dla mnie odstręczająco. Zapytam, o wszystko, o drogę, o psa z jakim chodzi czy o rower jaki jezdzi - punkt zaczepienia łatwo znaleźć, jeżeli człowiek jest bystry  i kreatywny.
To co piszę nie jest panaceum na zdobycie partnerki, bo takiego nie mam, ale na rozwiązanie problemu zagadywania ludzi. Kobiet dokładnie.

Poza tym piszesz, że Cię wyśmieje, albo pomyśli , ze debil. Nawet jeśli, to przez 5 sekund. Pochlebiasz sobie myśląc, że jakaś obca kobieta będzie potem tygodniami roztrząsała, ze jakiś głupek zaczepił ją tu i tu. Ludzie mają swoje problemy i swoje życie. To raz. Dwa, wyśmiewają to się dzieci w przedszkolu albo w podstawówce a Ty startujesz do dorosłych kobiet. One języka Ci nie pokażą ani nie zrobią zyg zyg marchewka.

Co do reszty rad jakie usłyszałes na forum, ja by m to już filtrowała,. Część ma sens, część jest do bólu schematyczna. Tak jak z tym pobyciem samemu bo związek szcześcia nie daje. To, jak już pisałam, jest dobra rada,ALE: dla osób świeżo po rozstaniu ( o czym pisała już Deep w moim temacie), albo dla osób, które cały czas muszą z kimś być, po rozstaniu za tydzień są już z kimś innym, nie potrafią same o siebie zadbać- tu też bym radziła pobyć samemu aby stwierdzić, kim się w ogóle jest. Radzenie osobie, która jest latami sama ma taki sens, jak radzenie osobie szczupłej aby schudła.
Co do samego forum zauważyłam, że tui też trzeba mieć filtr na to, kto pisze. Najczęściej posty o tym, że związek szczęścia nie da piszą osoby, po nieudanych związkach, w których może była przemoc, może zdrady, albo jedno i drugie, a może całe combo, osoby te przeżyły już parę takich związków i stąd ich refleksje,  W drugą stronę inaczej, osoba będąca w szczęśliwym związku - ona tak nie napisze, bo będzie pisała przez pryzmat swojego życia.

Kolejna sprawa to głosy - żyj sam szczęśliwie, nie szukaj, będzie to będzie, nie będzie to nie będzie- takie osoby są i w życiu i na forum, ale co zauważyłam, jak się tylko ktoś pojawi - szybciutko zmieniają stan singielstwa z pieśnią na ustach i znikają z forum. Ja tu już jestem lata i widzę jak to wygląda. Zastanawiam się wtedy co by było, gdyby jednak nie spotkały tej osoby, czy moze po tylu latach zgorzkniałyby jak ja (tak zgorzkniałam), może fakt, ze w którymś momencie życia spotkały kogoś sprawił, ze do tego zgorzknienia nie doszło.

Takie mnie naszły myśli. Samemu jest fajnie po rozstaniu , gdy człowiek potrzebuje zebrać myśli. Im dłużej dalej jest sam, tym mu to mniej służy mam wrażenie. Tez boję się co będzie dalej, czy samej jest fajnie-są plusy, ale na dłuższą metę mnie to przeraża. Zamiast lepiej jest pod tym względem gorzej, A jak już kogoś poznałam i miałam jakąś nadzieję (jest w moim wątku), to okazało się, że nie zainteresowany, a obecnie związał się z kobietą z dziećmi(i tu można o kant tyłka rozbić forumowe mądrości panów, że tylko Beta bierze sobie kobiete z dziećmi i jest frajerem. Co jak co ale ten mój niedoszły Betą no na pewno nie jest oj nie, moim zdaniem do wychowania cudzych dzieci to trzeba być właśnie Alfa ale to temat na inny wątek).

Kończąc to, w końcu zebrałam myśli, nic ci nie da gwarancji że kogoś poznasz, a raczej poznać to poznasz, tylko co z tego będzie, ale zagadywać do kobiet możesz aby Ci to powiekszyło grono znajomych, albo aby nabyć obycie z ludzmi, a to jest do nadgonienia. Sama to teraz stosuje i przed wczoraj kolejny zaprosił mnie na FB.  Ale ja się jakoś nie nastawiam na te znajomości specjalnie.

3 067 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-08-17 21:47:24)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

No ja filtruję to co piszecie. Ale każdy ma tam po części rację...

Na ten moment wniosek jest jeden: ktoś taki jak ja nie nadaje się i nie powinien być w związku, bo będzie tylko ciężarem dla drugiej strony. Nie dość, że nic bym do takiego związku nie wniósł, to dodatkowo bym utrudniał życie dziewczynie za pomocą mojego charakteru. Zakładając, że jakakolwiek by mnie początkowo chciała, co nie jest możliwe na ten moment, bo która by chciała gościa co nie jest samodzielny, ma problemy psychiczne, nie potrafi radzić sobie w życiu.

Więc jeśli nie zrobię prawka i nie kupię samochodu, nie nauczę się gotować, nie zacznę samotnie jeździć na wakacje, nie znajdę sobie kolegów, nie zmienię charakteru, nie przestanę być nudny i ogólnie nie zmienię swojego życia o 180 stopni, to nawet zagadywanie dziewczyn nie ma sensu (gdybym się odblokował), bo i tak to nie wypali.

3 068

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:

No ja filtruję to co piszecie. Ale każdy ma tam po części rację...

Na ten moment wniosek jest jeden: ktoś taki jak ja nie nadaje się i nie powinien być w związku, bo będzie tylko ciężarem dla drugiej strony. Nie dość, że nic bym do takiego związku nie wniósł, to dodatkowo bym utrudniał życie dziewczynie za pomocą mojego charakteru. Zakładając, że jakakolwiek by mnie początkowo chciała, co nie jest możliwe na ten moment, bo która by chciała gościa co nie jest samodzielny, ma problemy psychiczne, nie potrafi radzić sobie w życiu.

Więc jeśli nie zrobię prawka i nie kupię samochodu, nie nauczę się gotować, nie zacznę samotnie jeździć na wakacje, nie znajdę sobie kolegów, nie zmienię charakteru, nie przestanę być nudny i ogólnie nie zmienię swojego życia o 180 stopni, to nawet zagadywanie dziewczyn nie ma sensu (gdybym się odblokował), bo i tak to nie wypali.

Jak zrobisz prawko, kupisz samochód, nauczysz się gotować, znajdziesz sobie kolegów i bedziesz jezdził sam na wakacje, to też nadal mozesz być sam. To nie jest gwarancja, że kogoś sobie znajdziesz. Nic nie zrozumiałeś.
I sobie nie dowalaj, bo Ci się sprawdzi.

3 069 Ostatnio edytowany przez Agnes76 (2022-08-17 22:56:47)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Czytałam dzisiaj tylko z doskoku i nie miałam czasu czegoś napisać.
Na Twój post odnośnie chłopaka po terapii odpisze Ci jutro, na spokojnie.
Dzisiaj chciałam tylko napisać, że chcąc pomóc naszemu Autorowi wątku powinniśmy zmienić narrację.
Bo jak poczytać z boku rozmowy z nim, to wszystko wygląda na jakieś przepychanki albo kłótnie. Tak na pewno mu nie pomożemy, a on całkiem się zamota.
Chłopak potrzebuje dobrego słowa a my mu "w dobrej wierze" fundujemy musztrę jak wsciekły kapral w wojsku - rusz się, na co czekasz, samo nie przyjdzie itp, jak on sam by tego nie wiedział. On to wszystko dokładnie wie, tylko ma wewnętrzne blokady. Więc trzeba mu pomóc te blokady usuwać zamiast w kółko mówić, że same się nie usuną.

Dobrej nocy ode mnie wszystkim smile

3 070 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-08-17 22:31:07)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
rossanka napisał/a:

Jak zrobisz prawko, kupisz samochód, nauczysz się gotować, znajdziesz sobie kolegów i bedziesz jezdził sam na wakacje, to też nadal mozesz być sam. To nie jest gwarancja, że kogoś sobie znajdziesz. Nic nie zrozumiałeś.
I sobie nie dowalaj, bo Ci się sprawdzi.

Wiem, że to może nic nie dać. Ale aktualnie moje szanse wynoszą równe 0%. Bo z tych rzeczy, które wypisałem (lub nie wypisałem, bo sporo tego), zawsze trafi się coś, co będzie przeszkodą nie do przejścia. Patrząc po komentarzach tu i w necie, to za sam brak samochodu tak na oko to odrzuci mnie z 50-75% dziewczyn. A to tylko jedna rzecz.

Więc jakbym to wszystko zmienił, to może szansa wzrośnie z 0 na 1% xD

3 071

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:

Więc jeśli nie zrobię prawka i nie kupię samochodu, nie nauczę się gotować, nie zacznę samotnie jeździć na wakacje, nie znajdę sobie kolegów, nie zmienię charakteru, nie przestanę być nudny i ogólnie nie zmienię swojego życia o 180 stopni, to nawet zagadywanie dziewczyn nie ma sensu (gdybym się odblokował), bo i tak to nie wypali.

OK, od jutra pomagamy spełniać marzenia.
Pogadamy o robieniu prawka, gotowaniu, wyprawimy Cię na wakacje gdzie możesz poznać kolegów i będziemy ciągnęli za język żebyś opowiadał ciekawe rzeczy .
Damy radę wink

3 072

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
rossanka napisał/a:

Jak zrobisz prawko, kupisz samochód, nauczysz się gotować, znajdziesz sobie kolegów i bedziesz jezdził sam na wakacje, to też nadal mozesz być sam. To nie jest gwarancja, że kogoś sobie znajdziesz. Nic nie zrozumiałeś.
I sobie nie dowalaj, bo Ci się sprawdzi.

Wiem, że to może nic nie dać. Ale aktualnie moje szanse wynoszą równe 0%. Bo z tych rzeczy, które wypisałem (lub nie wypisałem, bo sporo tego), zawsze trafi się coś, co będzie przeszkodą nie do przejścia. Patrząc po komentarzach tu i w necie, to za sam brak samochodu tak na oko to odrzuci mnie z 50-75% dziewczyn. A to tylko jedna rzecz.

Więc jakbym to wszystko zmienił, to może szansa wzrośnie z 0 na 1% xD

Gadamy na serio, czy jaja sobie nadal robisz?

3 073 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-08-17 22:40:29)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
rossanka napisał/a:

Gadamy na serio, czy jaja sobie nadal robisz?

Ja sobie nigdy jaj nie robiłem. Piszę to co uważam.

3 074

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
rossanka napisał/a:

Gadamy na serio, czy jaja sobie nadal robisz?

Ja sobie nigdy jaj nie robiłem. Piszę to co uważam.

Dokładnie to co uważasz? Że teraz nie masz szans na kobiete a jak zrobisz te wszystkie rzeczy powyżej, to też nie będziesz miał szans na kobiete? Może wiec  nie tu tkwi haczyk?

3 075

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
rossanka napisał/a:

Dokładnie to co uważasz? Że teraz nie masz szans na kobiete a jak zrobisz te wszystkie rzeczy powyżej, to też nie będziesz miał szans na kobiete? Może wiec  nie tu tkwi haczyk?

Nie do końca. Teraz nie mam żadnych szans. A jakbym zrobił to co wypisane, to miałbym chociaż iluzoryczne xD


Po prostu po tylu latach w samotności zaczynam uważać, że obojętnie co bym zrobił, to ktoś taki jak ja z góry jest skazany na życie w samotności. I nic już tego nie zmieni.

3 076

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
rossanka napisał/a:

Jak zrobisz prawko, kupisz samochód, nauczysz się gotować, znajdziesz sobie kolegów i bedziesz jezdził sam na wakacje, to też nadal mozesz być sam. To nie jest gwarancja, że kogoś sobie znajdziesz. Nic nie zrozumiałeś.
I sobie nie dowalaj, bo Ci się sprawdzi.

Wiem, że to może nic nie dać. Ale aktualnie moje szanse wynoszą równe 0%. Bo z tych rzeczy, które wypisałem (lub nie wypisałem, bo sporo tego), zawsze trafi się coś, co będzie przeszkodą nie do przejścia. Patrząc po komentarzach tu i w necie, to za sam brak samochodu tak na oko to odrzuci mnie z 50-75% dziewczyn. A to tylko jedna rzecz.

Więc jakbym to wszystko zmienił, to może szansa wzrośnie z 0 na 1% xD

No to się zapisz na kurs. Przynajmniej będzie się coś działo, będziesz miał jakieś zajęcie. Zamiast tylko i wyłącznie siedzieć i odliczać czas do kolejnych szybkich randek, jednocześnie ubolewając że bez prawka ani rusz.

3 077

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
rossanka napisał/a:

Dokładnie to co uważasz? Że teraz nie masz szans na kobiete a jak zrobisz te wszystkie rzeczy powyżej, to też nie będziesz miał szans na kobiete? Może wiec  nie tu tkwi haczyk?

Nie do końca. Teraz nie mam żadnych szans. A jakbym zrobił to co wypisane, to miałbym chociaż iluzoryczne xD


Po prostu po tylu latach w samotności zaczynam uważać, że obojętnie co bym zrobił, to ktoś taki jak ja z góry jest skazany na życie w samotności. I nic już tego nie zmieni.

To wiem. Tzn  domyślam sie, ze tak czujesz po tylu latach bycia samemu, ale nie możesz sobie tak dowalać, bo sam sobie wewętrznie szkodzisz.
Czy kogoś poznasz, pojęcia nie mam, może tak, moze nie. Jak sobie wmówisz, że na pewno nie, to na pewno tak będzie. NIe pytaj mnie jak to działa ale tak to działa.

3 078

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
KoralinaJones napisał/a:

No to się zapisz na kurs. Przynajmniej będzie się coś działo, będziesz miał jakieś zajęcie. Zamiast tylko i wyłącznie siedzieć i odliczać czas do kolejnych szybkich randek, jednocześnie ubolewając że bez prawka ani rusz.

No tylko że 1) Mam blokadę, bo cholernie się tego boję 2) Do niczego mi to nie jest potrzebne i auto i tak by się kurzyło xD Auto mi samemu nie jest potrzebne.

3 079 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-08-17 22:59:34)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

No to się zapisz na kurs. Przynajmniej będzie się coś działo, będziesz miał jakieś zajęcie. Zamiast tylko i wyłącznie siedzieć i odliczać czas do kolejnych szybkich randek, jednocześnie ubolewając że bez prawka ani rusz.

No tylko że 1) Mam blokadę, bo cholernie się tego boję 2) Do niczego mi to nie jest potrzebnei auto i tak by się kurzyło xD Auto mi samemu nie jest potrzebne.

Ludzie, trzymajcie mnie big_smile

jakis_czlowiek napisał/a:

Patrząc po komentarzach tu i w necie, to za sam brak samochodu tak na oko to odrzuci mnie z 50-75% dziewczyn. A to tylko jedna rzecz.


Czego Ty chcesz od ludzi, od życia i tak w ogóle?

3 080

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

No to się zapisz na kurs. Przynajmniej będzie się coś działo, będziesz miał jakieś zajęcie. Zamiast tylko i wyłącznie siedzieć i odliczać czas do kolejnych szybkich randek, jednocześnie ubolewając że bez prawka ani rusz.

No tylko że 1) Mam blokadę, bo cholernie się tego boję 2) Do niczego mi to nie jest potrzebne i auto i tak by się kurzyło xD Auto mi samemu nie jest potrzebne.

Jak to nie? Jesteś całkowicie niezależny od miejskiej komunikacji.

3 081 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-08-17 23:03:28)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
KoralinaJones napisał/a:

Ludzie, trzymajcie mnie big_smile

No mi samemu nie jest potrzebne. Ono jest tylko potrzebne tej ewentualnej dziewczynie, ale nie mi xD


KoralinaJones napisał/a:

Czego Ty chcesz od ludzi, od życia i tak w ogóle?

Nie wiem. Po prostu może chcę się poczuć jak normalny pełnoprawny człowiek?


rossanka napisał/a:

Jak to nie? Jesteś całkowicie niezależny od miejskiej komunikacji.

Póki co jakoś żyję bez auta. A prowadzenie auta mnie po prostu przeraża. Jak kiedyś za młodu siadłem z przodu to nie byłem nawet w stanie przekręcić kluczyków, żeby odpalić silnik, tak się bałem.

3 082 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-08-17 23:03:41)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Ludzie, trzymajcie mnie big_smile

No mi samemu nie jest potrzebne. Ono jest tylko potrzebne tej ewentualnej dziewczynie, ale nie mi xD

Albo zaczynasz trollować albo masz serio zdrowo poprzestawiane w głowie.

jakis_czlowiek napisał/a:

Nie wiem. Po prostu może chcę się poczuć jak normalny pełnoprawny człowiek?

Moja ostatnia rada, sugestia. Pogadaj z lekarzem. Z psychiatrą.

3 083

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Nie da się już tego czytać. A życie jest Ci do czegoś potrzebne? Wygląda na to, że nie.

Niektórzy proponują głaskanie po główce ale Tobie przydałby się porządny kop w dupsko abyś w końcu otrzeźwiał.

3 084

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
KoralinaJones napisał/a:

Albo zaczynasz trollować albo masz serio zdrowo poprzestawiane w głowie.

To drugie.


KoralinaJones napisał/a:

Moja ostatnia rada, sugestia. Pogadaj z lekarzem. Z psychiatrą.

Przecież chodzę na terapię.

3 085 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-08-17 23:05:39)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:

Przecież chodzę na terapię.


Psycholog nie jest lekarzem.

3 086

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:

Póki co jakoś żyję bez auta. A prowadzenie auta mnie po prostu przeraża. Jak kiedyś za młodu siadłem z przodu to nie byłem nawet w stanie przekręcić kluczyków, żeby odpalić silnik, tak się bałem.

To normalne, też się bałam. Potem trzeba dużo ćwiczyć., A potem nabierać doświadczenia.

3 087 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-08-17 23:08:24)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
rossanka napisał/a:

To normalne, też się bałam. Potem trzeba dużo ćwiczyć., A potem nabierać doświadczenia.

Bałaś się tak, że trzęsły Ci się ręce i oblewałaś się potem? Wątpię. A ja tak miałem.

I nie chodziło nawet o jazdę autem. Tylko np. o odpalenie silnika, żeby ojciec coś sprawdził.


A gdzie tu mówić o próbie jazdy samochodem...

3 088

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
rossanka napisał/a:

To normalne, też się bałam. Potem trzeba dużo ćwiczyć., A potem nabierać doświadczenia.

Bałaś się tak, że trzęsły Ci się ręce i oblewałaś się potem? Wątpię. A ja tak miałem.

I nie chodziło nawet o jazdę autem. Tylko np. o odpalenie silnika, żeby ojciec coś sprawdził.


A gdzie tu mówić o próbie jazdy samochodem...

Ojciec wrzeszczy?

3 089 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-08-17 23:29:35)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
rossanka napisał/a:

Ojciec wrzeszczy?

Czasem on, czasem matka robi problemy, zwykle się sami ze sobą kłócą... Z byle powodów xD

Od dziecka mi wbijali do głowy, że wszystko musi mi wychodzić. A jak nie wychodzi, to jest to moja wina i się za mało staram. Zła ocena w szkole od czasu do czasu - kłótnia i kara. Nie dostałem 6 z matmy ze sprawdzianu - nie uczyłem się wystarczająco. Nie wygrałem konkursu z matmy - też źle. Obojętnie co bym zrobił zawsze było źle. A jak mi w końcu coś wychodziło, to to się nie liczyło. Ważne było tylko wtedy, gdy mi się noga podwinęła.

I to też ma teraz wpływ na to, że boję się prawko zrobić.

Boję się, że obleję. Boję się, że kogoś potrącę/zabiję (jakbym siebie zabił, to ok). Boję się, że nie ogarnę tych wszystkich zasad, znaków, co gdzie kiedy robić, jak zachowywać się przy autobusach, tramwajach, itp. To jest zwyczajnie ponad moje siły. Czasem sobie z ciekawości robię jakieś testy. I serio nie dałbym rady nawet teorii zdać, bo to jest tak durne czasem, że szok.

Zresztą ja znam siebie i moją głowę. Zwyczajnie nie byłbym w stanie skupić się na jechaniu autem i jeszcze obserwowaniu wszystkich znaków dookoła mnie. Po chwili bym jakiegoś nie zauważył i nieszczęście gotowe.


Dodatkowo nie chcę być kolejnym z N średnich kierowców na drodze, którzy tylko stwarzają zagrożenie. To wolę nie jeździć wcale. Jeśli miałbym jeździć, to musiałbym robić to bardzo dobrze, bez żadnych wypadków, stłuczek i innych rzeczy. Inaczej bym nie potrafił spojrzeć w lustro, bo widziałbym nieudacznika. Wstyd mi było się przyznać do tego, że jeżdżę słabo. To już lepiej nie jeździć wcale.

3 090

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
rossanka napisał/a:

Ojciec wrzeszczy?

Czasem on, czasem matka robi problemy, zwykle się sami ze sobą kłócą... Z byle powodów xD

Od dziecka mi wbijali do głowy, że wszystko musi mi wychodzić. A jak nie wychodzi, to jest to moja wina i się za mało staram. Zła ocena w szkole od czasu do czasu - kłótnia i kara. Nie dostałem 6 z matmy ze sprawdzianu - nie uczyłem się wystarczająco. Nie wygrałem konkursu z matmy - też źle. Obojętnie co bym zrobił zawsze było źle. A jak mi w końcu coś wychodziło, to to się nie liczyło. Ważne było tylko wtedy, gdy mi się noga podwinęła.

I to też ma teraz wpływ na to, że boję się prawko zrobić.

Boję się, że obleję. Boję się, że kogoś potrącę/zabiję (jakbym siebie zabił, to ok). Boję się, że nie ogarnę tych wszystkich zasad, znaków, co gdzie kiedy robić, jak zachowywać się przy autobusach, tramwajach, itp. To jest zwyczajnie ponad moje siły. Czasem sobie z ciekawości robię jakieś testy. I serio nie dałbym rady nawet teorii zdać, bo to jest tak durne czasem, że szok.

Zresztą ja znam siebie i moją głowę. Zwyczajnie nie byłbym w stanie skupić się na jechaniu autem i jeszcze obserwowaniu wszystkich znaków dookoła mnie. Po chwili bym jakiegoś nie zauważył i nieszczęście gotowe.

.

A to normalne, każdy tak ma. Musisz kierować, obsługiwać sprzęgło, pilnować znaków drogowych i uważać na inne samochody, pieszych i rowery. Tu nue piszesz nic nowego.

Rodziców już nie musisz długach, masz 30 lat a nie 3.

3 091 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-08-17 23:37:41)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
rossanka napisał/a:

A to normalne, każdy tak ma. Musisz kierować, obsługiwać sprzęgło, pilnować znaków drogowych i uważać na inne samochody, pieszych i rowery. Tu nue piszesz nic nowego.

Rodziców już nie musisz długach, masz 30 lat a nie 3.

Ale ja to wiem. Ale to za dużo dla mnie i tak. Ja bardzo emocjonalnie do wszystkiego podchodzę.


Agnes76 napisał/a:

Damy radę wink

Nie ma sensu już Was denerwować w tym temacie. Mi nic nie pomoże, co najwyżej jakieś elektrowstrząsy...

Trzeba się pogodzić z tym, że nie pasuję do tego świata i tyle.

3 092 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-08-17 23:40:31)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:

Trzeba się pogodzić z tym, że nie pasuję do tego świata i tyle.

To co, kończymy temat i rozchodzimy się do domów? Czy mierzymy się z wyżej zawieszoną poprzeczką Twoich egzystencjonalnych rozterek? Jeżeli naprawdę tak uważasz, to udaj się w końcu do psychiatry.

3 093 Ostatnio edytowany przez Psycholog Na Niby (2022-08-17 23:49:11)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

.

3 094

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Psycholog Na Niby napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:
jakis_czlowiek napisał/a:

Przecież chodzę na terapię.


Psycholog nie jest lekarzem.

Ale chciałem być.. ja już nie mam chyba siły tego czytać, on potrzebuje fizycznego człowieka który będzie nim przewodził, z przed monitora mu za wygodnie żeby ruszyć dupsko. Boje się i boje się i boje sie. Słowa nie działaj, czy wy tego nie widzicie? Ile razy ja sie musiałem zbłaźnić przed kobieta żeby nauczyć sie rozmawiać. Boje to ja sie z 6 miejscu w roku, nie umarłem, wszystko można oswoić tylko trzeba sie na to eksponować. Nie wiem czego on nie rozumie, niech sie z Ciebie śmieją, szydzą, to tylko słowo, starasz sie być miły żeby nikogo nie urazić a i tak jesteś sam, to mówi wszystko. Przez internet mu nie pomożecie, to zwykle przekomarzanie i udowadnianie sobie kto ma racje. Ja nawet myśle ze to jakiś trolling. Po prostu ktoś sie nudzi i chce pogadać. No nie ogarniam.

Niekoniecznie. Lata takiego myślenia aż to się utrwaliło i wrosło w osobowość.

3 095

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Chłopie, idź do psychiatry, bez leków będzie ciężko do Ciebie dotrzeć. Byłem, polecam.

3 096

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
rossanka napisał/a:

A to normalne, każdy tak ma. Musisz kierować, obsługiwać sprzęgło, pilnować znaków drogowych i uważać na inne samochody, pieszych i rowery. Tu nue piszesz nic nowego.

Rodziców już nie musisz długach, masz 30 lat a nie 3.

Ale ja to wiem. Ale to za dużo dla mnie i tak. Ja bardzo emocjonalnie do wszystkiego podchodzę.


.

Ja też. Ale samo prawo jazdy sie nie zrobiło.

3 097

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Widzę, że skomentowałam wypowiedź widmo big_smile
Szybki Bill big_smile

3 098 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-08-18 01:12:05)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Psycholog Na Niby napisał/a:

Chłopie, idź do psychiatry, bez leków będzie ciężko do Ciebie dotrzeć. Byłem, polecam.

Najlepsze jest to, że jak tak cały czas nie myślę...

Zaczyna się dopiero wtedy, gdy zaczynam mocniej myśleć o tym, że jestem sam. Normalnie też mam negatywne nastawienie, np. podczas zwykłych rozmów jak ktoś zacznie temat związków, ale nie aż tak mocno tongue

Np. gdy mi nie wychodzi po raz n ty poznanie kogoś na jakimś Tinderze czy szybkich randkach. Albo gdy widzę inne osoby, które mają pary. Albo gdy wchodzę na to forum i czytam te tematy jakie tu są xD Wtedy zaczynam się nakręcać i moja wiara w siebie, pewność, itp., to wszystko osiąga poziom poniżej 0.

3 099

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

To ja wyskoczę z tym mitycznym przeczuciem tak zwanym, opartym na podejrzeniach wink A mianowicie podejrzewam, tak czuję, że Twoja frustracja znalazła tutaj ujście z powodu takiego, że koleżanka się wykruszyła. Przemyśl najpierw a potem ewentualnie wyprowadź mnie z błędu tongue

I co -tak myślę, tak czuję, whatever- było by dla Ciebie lepsze to nazywanie swoich emocji tu i teraz, wprost i bezpośrednio. Taka baza wypadowa. Na przykład. Rozmawiam z kimś i ten ktoś jest dla mnie niemiły. Zahartowany człowiek zaraz się odwinie z ripostą, zaśmieje nawet a w środku sobie mówi "jestem wkurzona! co za bezczelny głupi typ!" Ale co tak naprawdę kryje się za tą emocją- reakcją? Zróbmy szybką retrospekcję. Ten bezczelny głupi typ powiedział mi to i tamto... I wycisz emocje... Co w tej ciszy czujesz? Jaka emocja się pojawia? Tak cichutko od spodu puka? Ano, smutek. Poczułam się zraniona. Chce mi się płakać. Ale nie mogę! Nie zgadzam się z tymi słowami. Są przykre, niesprawiedliwe i mnie ranią. Dlaczego więc jako odpowiedź wyszła emocja gniewu a nie smutku? Niom... I tu zaczyna się ta praca z emocjami, ta prawdziwa smile Pogniewałam się gdyż w moim przekonaniu lub przyzwyczajeniu nie mogę pozwolić sobie na słabość bezradną, czyli smutek. Samoobrona. Przetrwanie w stadzie. W gniewie jest siła! Gniew reaguje. Nie jest bezradny. Może wystraszyć i może zranić. Szybka zemsta. Respekt do cholery! Pytanie. Dlaczego nie mogę pozwolić sobie na bezradność? Przecie smutek czyści a jak sobie popłakać można to schodzi z człowieka. I nie chodzi aby teraz być smutnym w odpowiedzi ale uświadomić sobie i przeżyć ten smutek, bezradność... dla siebie. Poczucie tego smutku roztapia gniew... W sensie... chociaż siebie nie oszukuj. Dociekaj prawy. Ulży ci.
I do czego to jest potrzebne? Ano dokopanie się do pierwotnej lecz stłumionej emocji jest ważne, bo to dokopanie się do prawdy. Nie gniewam się, bo jestem furiatką. Gniewam się, bo zasłaniam swój smutek tarczą. Czyli żyje sobie poniekąd oderwana od swoich emocji... co rodzi emocje zastępcze. Jeden mur padł, pojawiła się emocja ale pierwotna jest chroniona przez kolejny mur, który ma się świetnie. I choć gniewam się na kogoś to tylko dlatego, że zmusił mnie do obrony swojej delikatności. Delikatuśności złośliwy by rzekł smile I czy trzeba się teraz rozklejać w takich sytuacjach? Nie, myślę, że niekoniecznie i po co to kontrolować. Tak by było lepiej ale strach, że po drugiej stronie sadysta i dobije wink Ale warto do tego się dokopać, dla siebie, bo z prawdą idzie coś zrobić a w zastępczych emocjach się człowiek kręci jak pies za swoim ogonem... kręci się w głowie, podwójne widzenie a i gorzej, wszystko wiruje, nic nie widać wyraźnie... a i napisać można wtedy innym, żeby też wiedzieli, że mogą główkować po łebkach, jeśli kogoś oceniają, ale co oni tam wiedzą wink Ha! Zapytają, po co mieli by wiedzieć? A nie wiem. Może na nic smile

Oczywiście jeśli nikomu nie zależy, by kogoś zrozumieć to tam palił ich sześć i tego co się gniewa i tego na kogo się pogniewał. Ale jaka to relacja? Żadna? Powierzchowna? Jakie to zrozumienie? Żadne. Ignorancja. I ok. Ignorancja od ludzi, którzy mają Cię gdzieś to naturalna rzecz, tak jak ma być. Prawidłowo. Ale bywa, że tak traktuje Cię osoba niby bliska, ba! w związku z tobą albo przyjaciel na niby wink No i tutaj już hmm... Można się oderwać mentalnie od wizji miłości smile I człowiek zostaje sam ze sobą, sam jak palec. I o to pewnie chodzi, by umieć siebie uszczęśliwić, aczkolwiek to chyba każdy z nudów sobie czasem dostarczy. Zatem czy to nie jest tekst wydmuszka? Moim zdaniem tak. Co nie zmienia faktu, że będąc z kimś (czyli czy związek daje szczęście?) będziemy z kimś kto się nami interesuje, przejmuje bądź nas rozumie. Nie, nie wink Nie każdy ma na to siły i nie zawsze. Siebie trzeba zrozumieć i ułatwić to zrozumienie innym. Otworzyć się i być szczerym, odważnym i bezbronnym. A że siebie zrozumieć ciężko to i czego wymagać od innych. No weźmy to na logikę i na poprawkę wink Co też nie znaczy, że trzeba być singlem jeśli się nie chce, bo szczęśliwy singiel bla bla. No mniej ma na głowie taki singiel ale czasem się chce mieć więcej i komu to oceniać smile Jak się dobrze dobierze to i to więcej odczuwalne jest jak mniej. A jak nie daj Boże, tego więcej zabraknie to za mało jest jakoś. A tego mniej za dużo, za dużo! Także single kochane, jeśli chcecie być z kimś to bądźcie. Ilu samotnych ludzi na świecie? Całe mnóstwo. Ktoś się kiedyś znajdzie albo napatoczy. Tylko się otworzyć na przyjęcie kundelka człowieczego, bo rasowe z wybiegów to faktycznie... nie dla psa kiełbasa tongue Mrzonki na bok. Poczciwego człowieka sobie szukajcie.

A więc do sedna. Włodku... Za tym co piszesz, wg mojej opinii, kryją się inne emocje, których nie chcesz tu wyjawić. Nie jesteś szczery, no. Wolisz siebie potłuc różnymi opisami beznadziei, pożogi i katorgii... Inni też to zrobią. Zabawa trwa. Ale to nie to, prawda? wink Coś innego leży Ci na wątrobie. Jestem tego niemal pewna big_smile Nie chcesz opowiedzieć o tym, wolisz sobie krążyć wokół banalnych teorii. Takie pójście na łatwiznę. To złe, tamto złe, ja zły, one złe, badboye itepe. Proste, nie? Takie życie, badania, tematy wpół przytomnych forumowiczów bla bla. A w środku historia nie opowiedziana na głos. Być może schowana głęboko, że się sam masz problem do niej dokopać smile Łopata i jedziesz! big_smile Ułatw nam zadanie, bo sami ze sobą mamy dość problemów, żeby jeszcze kopać w Twoim ogródku jak samemu w swoim trzeba smile Każdy ma jakieś narzędzia do kopania i przypatrz się komu jak to kopanie idzie. Jedni kopią łyżką, drudzy łopatą a i są tacy co mają koparkę smile Ty się uwziąłeś, że rąk sobie nie ubrudzisz. Będziesz stał i nic nie wykopiesz. Niech se zarośnie wszystko a ja będę narzekać "o, jak rośnie, nie ma sensu nic robić, i tak znowu zarośnie. Ale nie podoba mi się takie zarośnięte ale jakby kto mnie upomniał, że trzeba co zrobić to się zaprę i powiem, że nie podoba mi się zarośnięte takie, a i owszem, ale po co kopać, wycinać czy co tam jeszcze... nie nadążę kopać..." A kto powiedział, że trzeba zdążyć wszystko wykopać. Co wykopiesz to Twoje. Co opanujesz to Twoje. Droga nie cel. Zajęcie. A denerwuje to zajęcie, a pewnie! A i czuć czasem to radość to smutek głęboki. A i się zaklnie. A czemu nie? A się człowiek spulta czasem, no i co? Czasem sobie człowiek chce ponarzekać. I okej. A teraz dla równowagi coś dobrego. Szczerość będzie tu dobra. Bo i się wszystkiego nie wykopało a i tak pojaśniało, milej jakoś, ładniej trochę... A więc warto wink

Znajomość z koleżanką ze speed datingu padła co zawiodło Cię, zraniło i poszedłeś w rozgniewanie i gadanie... no, w połowie od rzeczy. To sobie zdajesz z tego sprawę. Pytanie czy się przyznasz co Cię tak urządziło bez ogólników typu "one, oni, obywatele" tylko konkretnie "ona, on, ktoś z kim miałem do czynienia". Co zaczęło tą lawinę, że ciężko się myśli nawet o obcych przypadkach obcych ludzi. Żeś się tak zdenerwował! Że wszystko do jednego worka pt "moje życie" wrzucasz zamiast opowiedzieć jeden rozdział. Jaka emocja, wydarzenie kryje się za tym wzburzeniem??? Mam rację z tą dziewczyną? Ale szczerze wink

3 100 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-08-18 10:26:47)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Hej Deep, dawno Cię tu nie było tongue

Czy ja wiem... To co ja piszę, to tak serio często myślę, bez względu na to, co to myślenie wywołuje.


Co do koleżanki - spora różnica charakterów, ja dość bezpośredni, ona niezbyt. Ona ogarnięta życiowo, ja nie. I oboje z jakimiś własnymi problemami xD I myślę, że to ja schrzaniłem tą relację. Bo założyłem głupio, że mogę się spytać o coś, co wymaga jednak bezpośredniej odpowiedzi - o opinię o mnie. Dodatkowo parę rzeczy co mówiła o sobie chyba wziąłem na zbyt poważnie. No i to mogło być trochę za dużo, bo widocznie przegiąłem z niektórymi tekstami a koleżanka poczuła się przytłoczona i znudziła się znajomością.

I myślę, że to nie powoduje u mnie tych wszystkich negatywnych emocji. W sumie raczej zakładałem, że znajomość tego typu pewnie nie wypali, ale warto było spróbować - przynajmniej wyszło z tego kilka fajnych spotkań. Co najwyżej czuję lekkie rozczarowanie, że znowu się skończyło tak jak zwykle widocznie - czyli znajomość pewnie ograniczy się do napisania sobie "Wszystkiego najlepszego" na FB raz w roku tongue No ale sam chyba do tego doprowadziłem. Zresztą dla mnie to jest na porządku dziennym, że tak się moje znajomości kończą. Mogę być tylko wkurzony na siebie, a nie na koleżankę.


I tak, duszę w sobie zawsze sporo emocji, ale kurcze to nie one są triggerem do tego co myślę o sobie. Przynajmniej zwykle. Czasem starczy po prostu, że wejdę na to forum i zacznę czytać te wszystkie rzeczy - mój temat, tematy innych osób z podobnym problemem, czy tematy gdzie jakaś ktoś tęskni za kimś, chociaż był to patologiczny związek - no ale były chociaż emocje w nim...


Jeśli już szukać triggera to są dwie inne rzeczy:
- brat, a raczej to, że się oświadczył, więc jako najstarszy z braci wychodzę na totalne 0 życiowe, co sobie jako jedyny nie potrafi dziewczyny znaleźć. I na weselu, jeśli w ogóle na nie pójdę, znowu będę sam siedział jak kołek, gdy inni będą się cieszyć i bawić (albo udawać, że się cieszą i bawią xD). Wstyd mi się będzie nawet tam pokazać...
- to, że mi kolejny raz odwołali speed randki, a to jedyna okazja, żeby chociaż pogadać z jakąś dziewczyną. Średnio raz na miesiąc jest możliwość iść na te speed randki, a jak je cały czas odwołują, to może uda mi się z kimś spotkać raz na rok maks xD

3 101 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-08-18 10:55:29)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:

Jeśli już szukać triggera to są dwie inne rzeczy:
- brat, a raczej to, że się oświadczył, więc jako najstarszy z braci wychodzę na totalne 0 życiowe, co sobie jako jedyny nie potrafi dziewczyny znaleźć. I na weselu, jeśli w ogóle na nie pójdę, znowu będę sam siedział jak kołek, gdy inni będą się cieszyć i bawić (albo udawać, że się cieszą i bawią xD). Wstyd mi się będzie nawet tam pokazać...

Raz po raz wciskasz się w stworzone przez siebie sztywne ramy, że życie ma się toczyć odgórnie ustalonym schematem. A schematy tworzysz absurdalne, anachroniczne, niedorzeczne. To, że jesteś najstarszy nie oznacza, że miałeś pierwszy znaleźć sobie dziewczynę, to że aktualnie nie masz dziewczyny, nie powoduje, że masz wypisane na czole przed wszystkimi biesiadnikami że nie potrafisz sobie jej znaleźć. Jesteś maksymalnie skoncentrowany na sobie. Gdybyś tak w końcu odpuścił i zmienił myślenie o posiadaniu partnerki jako zadania ambicjonalnie do wykonania przestałbyś się czuć jak to rzekome totalne 0 życiowe. To jest Twój brat, i zamiast zwyczajnie cieszyć się tym, że się żeni, Ty myślisz wyłącznie o sobie.
Czy przyszło Ci do głowy, że jemu może być zwyczajnie przykro, że jego rodzony brat nie pojawił się na jego ślubie i weselu? Czy pomyślałeś o tym ślubie i weselu przez pryzmat brata?
Sposób w jaki o tym piszesz powoduje, że - przynajmniej ja - odbieram Ciebie jak cyborga a nie jak człowieka który czuje, który potrzebuje bliskości drugiego człowieka. U Ciebie przedstawia się to tak odpychająco automatycznie, tak nieczule wręcz. Zdajesz sobie sprawę że takie podejście - wyczuwalne u Ciebie - może zwyczajnie od Ciebie odpychać, i to może jest ten problem(?). Uwierz mi, to się czuje.

jakis_czlowiek napisał/a:

- to, że mi kolejny raz odwołali speed randki, a to jedyna okazja, żeby chociaż pogadać z jakąś dziewczyną. Średnio raz na miesiąc jest możliwość iść na te speed randki, a jak je cały czas odwołują, to może uda mi się z kimś spotkać raz na rok maks xD

I to jest to, o czym cały czas piszemy. Uzależniasz swoje szczęście od czynników zewnętrznych. W efekcie nie ma w tym miesiącu speed randek, w Twoim życiu to prawie nieszczęście.



Ostatni raz doradzam Ci konsultacje z lekarzem psychiatrą.

3 102

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Jęczenia i obwinianie innych jest największym killerem optymizmu, bez leków, armia terapeutów Ci nie pomoże. Brak auto-życzliwości i wyrozumiałości są powodem dla którego jesteś w miejscu w którym jesteś a nie okoliczności czy zły los.

3 103 Ostatnio edytowany przez rossanka (2022-08-18 14:38:22)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

A mnie go szkoda, raz, że sobie dowala i sam siebie dołuje, też to przechodziłam, ciężko zmienić ten stan, ale nie jest to niemożliwe.
A co do samotności Jakiegoś Człowieka, to też mi go szkoda, bo samotne życie jeśli trwa już wiele lat, co tu dużo mówić jest do d..y. owszem można się pocieszać, że lepsze jest to niż życie z partnerem awanturnikiem, pijakiem czy takim, z którym jest się bo jest, bo innego na oku nie było, ale przecież nie o to chodzi.
Ogólnie jest teraz  jakaś moda na byciu samemu w znaczeniu, że związki mają zapełnić pustkę, więc lepiej być samemu.
Jest jednak wiele osób, którzy tej teorii nigdy nie czytali i oni zawierają małżeństwa, wchodzą w związki i nawet się nie zastanowią, czy aby nie powinni pobyć parę lat sami. Oni nawet na takie forum nie trafią, tylko żyją.
Jakiemuś Człowiekowi życzę, aby przestal się krytykować o wszystki i aby kiedyś znalazł sobie partnetke. Sobie tego też życzę, choć widoki marne.

3 104

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Dzięki Ross, ale nikomu nie powinno być mnie szkoda. Sam na siebie to sprowadziłem. To tylko i wyłącznie moja wina, że mam 31 lat i z takimi bzdurami nie umiem sobie poradzić. Konsekwentnie "pracowałem" na to od lat szkolnych, to teraz cierpię i mam to na co zasłużyłem. Ludzie mają dużo większe problemy w życiu i jakoś dają sobie radę.

3 105 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-08-26 22:29:26)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Pogadałem sobie z jakąś dziewczyną na Sympatii (aż dziwne, że odpisała), na rozmowie się skończyło, ale w sumie w trakcie potem luźniejszego pisania potwierdziła też parę rzeczy, które uważam za coś dyskwalifikującego mnie (i tak pewnie uważa z 90% dziewczyn)

- 0 związków - czerwona kartka, taki ktoś po prostu odrzuca i strach być z kimś takim, bo to nie jest normalne by w wieku 30 lat nigdy nikogo nie mieć (więc pewnie coś z kimś takim jest nie tak). Dodatkowo kogoś takiego trzeba uczyć od 0 jak to być w związku, co też odstrasza mocno i dużo lepszy jest ktoś z doświadczeniem, a nie gość co mentalnie jest na poziomie nastolatka. Ktoś taki nie będzie uważany za kogoś, kto jest w stanie zapewnić bezpieczeństwo i opiekę w związku

- brak prawka - czerwona kartka, bo nie można nigdzie jechać, dodatkowo ktoś taki nie jest samodzielny i nie jest w stanie zaopiekować się dziewczyną


Chociaż ta dziewczyna akurat miała dość mocne argumenty żeby tak uważać. Ale i tak wpasowuje się to do tego, co większość dziewczyn myśli o kimś takim jak ja.


Parę dziewczyn już o takie coś pytałem, każda potwierdza, że to są rzeczy stanowiące duży problem i praktycznie dyskwalifikujące faceta.




Dodatkowo teksty pełne niedowierzania jakim cudem to możliwe, że w tym wieku nigdy się z nikim nie było. Że to przecież nie jest możliwe, itp...

Serio, mam dość siebie, mam dość tego że w wieku 31 lat mam mniej doświadczenia życiowego niż głupie nastolatki... Połowę życia kurna zmarnowałem i teraz robię za jakiś unikat na skalę światową. Nic tylko zamknąć w klatce w zoo z podpisem "30letni prawiczek"... Wyżej nawet cenieni są ludzie z różnych patologii, którym wszystko rząd daje w postaci socjala...

Normalni ludzie już spokojnie w szkole średniej (ewentualnie początek studiów) mają dziewczyny, pierwszy pocałunek, związek, seks. A ja kurwa co? Przegrałem życie...

3 106 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-08-26 22:38:39)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:

Pogadałem sobie z jakąś dziewczyną na Sympatii (aż dziwne, że odpisała), na rozmowie się skończyło, ale w sumie w trakcie potem luźniejszego pisania potwierdziła też parę rzeczy, które uważam za coś dyskwalifikującego mnie (i tak pewnie uważa z 90% dziewczyn)

- 0 związków - czerwona kartka, (...)

To kłam Pinokio, kłam. Nie ma wyjścia. Albo nie mów całej prawdy, jeśli tak wolisz.

jakis_czlowiek napisał/a:

- brak prawka - czerwona kartka, bo nie można nigdzie jechać, dodatkowo ktoś taki nie jest samodzielny i nie jest w stanie zaopiekować się dziewczyną

Do tego już nie mam siły. To zapisz się na kurs i zrób to cholerne prawo jazdy.


Po prostu, weź się w końcu za bary z życiem.

3 107 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-08-26 23:05:24)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
KoralinaJones napisał/a:

To kłam Pinokio, kłam. Nie ma wyjścia. Albo nie mów całej prawdy, jeśli tak wolisz.

Znacie moje podejście do tego. Jeśli miałbym zaczynać znajomość od kłamstwa, czy powiedzenia tylko części prawdy, to bym sobie tego nie darował, nie potrafiłbym tak zrobić i bym się bardzo źle z tym czuł. Więc jeśli pojawi się jakiś temat związków, to nie będę ukrywał tego, że nigdy nie miałem dziewczyny.

I niby jaki sens byłby w kłamaniu w tej sprawie? I tak by to potem wyszło. To już lepiej niech wyjdzie na początku, to dziewczyna znajomość zakończy i nikt nie straci czasu. A jakby to dopiero wyszło po jakimś czasie, to sporo czasu, który się zainwestowało, zostałoby stracone. A dodatkowo by wyszło, że od początku kłamałem. I jeden i drugi przypadek skończyłby się zakończeniem znajomości. Więc powiedzenie tego na początku chyba ma więcej plusów.


KoralinaJones napisał/a:

Do tego już nie mam siły. To zapisz się na kurs i zrób to cholerne prawo jazdy.

No ale nie umiem się do tego przemóc. Nie jest mi to potrzebne, bo nigdzie nie jeżdżę. Boję się, że komuś bym krzywdę zrobił. Boję się, że nie dałbym rady utrzymać skupienia podczas jazdy (za dużo rzeczy do obserwacji naraz jak dla mnie). Żeby zacząć robić prawko, to musiałbym mieć 100% pewności, że umiem wszystko i je zdam bez problemów, więc musiałbym umieć jeździć i znać teorię jeszcze przed zapisaniem się na kurs, bo porażka dla mnie nie wchodzi w grę. No i co najważniejsze - skoro ja nawet za bardzo nie mam motywacji do życia, to skąd mam ją wziąć, by zrobić prawko?

3 108 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-08-26 23:48:16)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

To kłam Pinokio, kłam. Nie ma wyjścia. Albo nie mów całej prawdy, jeśli tak wolisz.

Znacie moje podejście do tego. Jeśli miałbym zaczynać znajomość od kłamstwa, czy powiedzenia tylko części prawdy, to bym sobie tego nie darował, nie potrafiłbym tak zrobić i bym się bardzo źle z tym czuł. (...) Więc powiedzenie tego na początku chyba ma więcej plusów.

Figa z makiem, nie plusy. Plusów nie ma żadnych, jak już się przekonujesz któryś raz z kolei, więc w głowę zachodzę, jakim tokiem myślenie dochodzisz do powyższego wniosku. Poza tym, każdy człowiek, z naciskiem na każdy, ma jakieś swoje tajemnice, z naciskiem na tajemnice. Zatem Twoją tajemnicą będzie Twoja "pierdołowatość" (bez urazy) o ile w końcu ogarniesz temat pt.  that's the way it is ( w dowolnym tłumaczeniu: trzeba sobie jakoś radzić w życiu) tongue


jakis_czlowiek napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Do tego już nie mam siły. To zapisz się na kurs i zrób to cholerne prawo jazdy.

No ale nie umiem się do tego przemóc. Nie jest mi to potrzebne, bo nigdzie nie jeżdżę. Boję się, że komuś bym krzywdę zrobił. Boję się, że nie dałbym rady utrzymać skupienia podczas jazdy (za dużo rzeczy do obserwacji naraz jak dla mnie). Żeby zacząć robić prawko, to musiałbym mieć 100% pewności, że umiem wszystko i je zdam bez problemów, więc musiałbym umieć jeździć i znać teorię jeszcze przed zapisaniem się na kurs, bo porażka dla mnie nie wchodzi w grę. No i co najważniejsze - skoro ja nawet za bardzo nie mam motywacji do życia, to skąd mam ją wziąć, by zrobić prawko?

Podejmij w końcu choć jedno wyzwanie w życiu.
Bo mnie szlag zaraz trafi.

No nie wiem, znajdź sobie motywację, np. w imię wdzięczności tym wszystkim randomom tutaj, którzy poświęcili Ci czas wspierając Twoje smuty życiowe.  Po prostu wymyśl coś w końcu.

3 109

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
KoralinaJones napisał/a:

Figa z makiem, nie plusy. Plusów nie ma żadnych, jak już się przekonujesz któryś raz z kolei, więc w głowę zachodzę, jakim tokiem myślenie dochodzisz do powyższego wniosku. Poza tym, każdy człowiek, z naciskiem na każdy, ma jakieś swoje tajemnice, z naciskiem na tajemnice. Zatem Twoją tajemnicą będzie Twoja "pierdołowatość" (bez urazy) o ile w końcu ogarniesz temat pt.  that's the way it is ( w dowolnym tłumaczeniu: trzeba sobie jakoś radzić w życiu) tongue

Plus taki, że jak to jest problem dla dziewczyny, to jak się zaraz o tym dowie, to nie straci się czasu na x kolejnych spotkań. Bo skoro to jest powód, żeby nie kontynuować znajomości, to gdyby to wyszło np. po 10 spotkaniach, to te 10 spotkań jest czasem straconym, skoro i tak znajomość się zakończy.


Jeśli dla dziewczyny jest to bardzo ważna rzecz, żeby jej facet miał już jakieś doświadczenie, to ukrywanie braku tego doświadczenia jest mocno nie fair w stosunku do niej. Bo skoro to jest jeden z warunków, który musi być spełniony, a ja go nie spełniam, to to jest dość mocne oszustwo, gdy udaję, że wszystko jest ok.


KoralinaJones napisał/a:

Podejmij w końcu choć jedno wyzwanie w życiu.
Bo mnie szlag zaraz trafi.

Wytrzymać z samym sobą, to już jest spore wyzwanie dla mnie...

3 110

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

I uprzedzając Twoją odpowiedź.


Nie pisz już kolejnych tłumaczeń - smutów - smętów. Skończ tym w końcu.

3 111 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-08-26 23:58:19)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Figa z makiem, nie plusy. Plusów nie ma żadnych, jak już się przekonujesz któryś raz z kolei, więc w głowę zachodzę, jakim tokiem myślenie dochodzisz do powyższego wniosku. Poza tym, każdy człowiek, z naciskiem na każdy, ma jakieś swoje tajemnice, z naciskiem na tajemnice. Zatem Twoją tajemnicą będzie Twoja "pierdołowatość" (bez urazy) o ile w końcu ogarniesz temat pt.  that's the way it is ( w dowolnym tłumaczeniu: trzeba sobie jakoś radzić w życiu) tongue

Plus taki, że jak to jest problem dla dziewczyny, to jak się zaraz o tym dowie, to nie straci się czasu na x kolejnych spotkań. Bo skoro to jest powód, żeby nie kontynuować znajomości, to gdyby to wyszło np. po 10 spotkaniach, to te 10 spotkań jest czasem straconym, skoro i tak znajomość się zakończy.


Jeśli dla dziewczyny jest to bardzo ważna rzecz, żeby jej facet miał już jakieś doświadczenie, to ukrywanie braku tego doświadczenia jest mocno nie fair w stosunku do niej. Bo skoro to jest jeden z warunków, który musi być spełniony, a ja go nie spełniam, to to jest dość mocne oszustwo, gdy udaję, że wszystko jest ok.



Pierdu, pierdu.. ja zapłacę ... Ogarnij się w końcu. Z Twojej postawy nie ma żadnych plusów. Ile razy trzeba Ci powtarzać że "podryw na sierotę losu" nie działa? Więc skończ z tym żałosnym procederem.

3 112

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

To kłam Pinokio, kłam. Nie ma wyjścia. Albo nie mów całej prawdy, jeśli tak wolisz.

Znacie moje podejście do tego. Jeśli miałbym zaczynać znajomość od kłamstwa, czy powiedzenia tylko części prawdy, to bym sobie tego nie darował, nie potrafiłbym tak zrobić i bym się bardzo źle z tym czuł. Więc jeśli pojawi się jakiś temat związków, to nie będę ukrywał tego, że nigdy nie miałem dziewczyny.

I niby jaki sens byłby w kłamaniu w tej sprawie? I tak by to potem wyszło. To już lepiej niech wyjdzie na początku, to dziewczyna znajomość zakończy i nikt nie straci czasu. A jakby to dopiero wyszło po jakimś czasie, to sporo czasu, który się zainwestowało, zostałoby stracone. A dodatkowo by wyszło, że od początku kłamałem. I jeden i drugi przypadek skończyłby się zakończeniem znajomości. Więc powiedzenie tego na początku chyba ma więcej plusów.


KoralinaJones napisał/a:

Do tego już nie mam siły. To zapisz się na kurs i zrób to cholerne prawo jazdy.

No ale nie umiem się do tego przemóc. Nie jest mi to potrzebne, bo nigdzie nie jeżdżę. Boję się, że komuś bym krzywdę zrobił. Boję się, że nie dałbym rady utrzymać skupienia podczas jazdy (za dużo rzeczy do obserwacji naraz jak dla mnie). Żeby zacząć robić prawko, to musiałbym mieć 100% pewności, że umiem wszystko i je zdam bez problemów, więc musiałbym umieć jeździć i znać teorię jeszcze przed zapisaniem się na kurs, bo porażka dla mnie nie wchodzi w grę. No i co najważniejsze - skoro ja nawet za bardzo nie mam motywacji do życia, to skąd mam ją wziąć, by zrobić prawko?

Zrobienie kwitów nie ma nic wspólnego z fizyką kwantową. Jak zapiszesz się na kurs i wyjeździsz wykupione godziny, będziesz wiedział na czym stoisz. Kurs mozesz robić w mniejszym mieście, będzie łatwiejszy rozruch a potem tak czy siak będziesz jeździć po mieście, gdzie odbywa się egzamin. W szkołach nauki jazdy zanim puszczą Cię za kółko, z reguły zdajesz egzamin wewnętrzny z teorii.

A odnosząc się do ostatniego zdania - to po co w ogóle żyjesz...?

3 113 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-08-27 00:23:25)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
assassin napisał/a:

Jak zapiszesz się na kurs i wyjeździsz wykupione godziny, będziesz wiedział na czym stoisz.

Ba! Na czym stoję, to ja wiedziałam tak po pól roku po tym jak zdałam egzamin i zaczęłam jeździć, sama, samiuteńska, samodzielnie. A do tego czasu to - kierując się postawę @jakiegoś człowieka, to chyba z 10000 razy zrezygnowałabym, bo niepewność, bo brak doświadczenia, bo coś, bo coś tam, i wszystko co da się wymyśleć przeciwko (a bo sprzęgło ciężko chodzi, a bo ruch za duży w mieście, a bo ktoś na mnie zatrąbił, a bo miejsca do zaparkowania za mało tongue ).

3 114

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
KoralinaJones napisał/a:
assassin napisał/a:

Jak zapiszesz się na kurs i wyjeździsz wykupione godziny, będziesz wiedział na czym stoisz.

Ba! Na czym stoję, to ja wiedziałam tak po pól roku po tym jak zdałam egzamin i zaczęłam jeździć, sama, samiuteńska, samodzielnie. A do tego czasu to - kierując się postawę @jakiegoś człowieka, to chyba z 10000 razy zrezygnowałabym, bo niepewność, bo brak doświadczenia, bo coś, bo coś tam, i wszystko co da się wymyśleć przeciwko (a bo sprzęgło ciężko chodzi, a bo ruch za duży w mieście, a bo ktoś na mnie zatrąbił, a bo miejsca do zaparkowania za mało tongue ).

I jest to 100 000 razy łatwiejsze do zrobienia niż ułożenie sobie życia osobistego, bo tu wszystko zależy tylko i wyłącznie od ciebie.

3 115

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Zamiast przyznawać się odrazu w pierwszym zdaniu ze nigdy nie miałeś kobiety mów że nie rozmawiasz o przeszłych związkach tylko patrzysz w przód, nie skłamiesz a tez będziesz inny w odbiorze, ja nigdy nie rozmawiam o przeszłych związkach, także mamy podobny start zazwyczaj.

3 116

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Psycholog Na Niby napisał/a:

Zamiast przyznawać się odrazu w pierwszym zdaniu ze nigdy nie miałeś kobiety mów że nie rozmawiasz o przeszłych związkach tylko patrzysz w przód, nie skłamiesz a tez będziesz inny w odbiorze, ja nigdy nie rozmawiam o przeszłych związkach, także mamy podobny start zazwyczaj.

Jeśli rozmowa nie będzie na takie tematy, to nie widzę sensu mówić o tym.

Ale jeśli dojdzie do tematu związków, dziewczyna sama mówi o tym jak jej związki wyglądały, to raczej wypada też coś powiedzieć, nie?

3 117 Ostatnio edytowany przez Goldi01 (2022-08-27 17:31:52)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:

Ale jeśli dojdzie do tematu związków, dziewczyna sama mówi o tym jak jej związki wyglądały, to raczej wypada też coś powiedzieć, nie?

Właśnie tego Ci brakuje. Jaj.
To Ty decydujesz o czym gadasz z innymi.
Mówisz, że takie masz zasady, że nie gadasz z partnerkami o przeszłych związkach.
Tyle.

Ja również nie gadam o poprzednich związkach z partnerką życiową.
Jaki to ma w ogóle cel? Po co wracać do przeszłości? Po co się cofać i wspominać jakieś traumy?
Czasem mam wrażenie, że tacy ludzie naczytają się głupot z bravo girl typu "To jak partner traktował ex to tak będzie traktować Ciebie".
Szkoda słów na takie głupoty.

3 118 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-08-27 17:33:04)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy

Dla mnie szczerość jest ważna. Dziewczyna powinna wiedzieć na co się pisze.


Jesteś w związku? Ile miałeś dziewczyn?

3 119 Ostatnio edytowany przez Goldi01 (2022-08-27 17:35:12)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
jakis_czlowiek napisał/a:

Dla mnie szczerość jest ważna. Dziewczyna powinna wiedzieć na co się pisze.

Ale to nie jest kłamstwo.
Nie rozmawiasz o takich tematach i tyle.

Chyba, że chcesz to rozmawiaj i powiedz, że nie miałeś nigdy relacji.

jakis_czlowiek napisał/a:

Jesteś w związku? Ile miałeś dziewczyn?

Jestem w związku małżeńskim od 6 lat.
Miałem 6 związków. Mam 39 lat.

3 120 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-08-27 17:41:01)

Odp: jakis_czlowiek - życiowe problemy
Goldi01 napisał/a:

Ale to nie jest kłamstwo.

Niby nie. Ale z tego co widzę, to dziewczyny się boją wchodzić w relacje z takimi osobami. Wyżej cenią takich co np. co miesiąc mają inną dziewczynę niż kogoś kto nigdy nikogo nie miał.

Spytałem się parę dziewczyn o to. Odpowiedź była zawsze ta sama: tylko osoba doświadczona, bo ktoś bez doświadczenia ją przeraża.


Więc skoro dziewczyna ma warunek taki, że jej wybranek musi mieć doświadczenie (i o tym wiem), to czym jest ukrywanie faktu braku tego doświadczenia? Dość mocnym nadużyciem by to było. I jak dla mnie wtedy powinna o tym wiedzieć, bo inaczej odpieram jej możliwość wyboru według jej zasad.



Goldi01 napisał/a:

Jestem w związku małżeńskim od 6 lat.
Miałem 6 związków. Mam 39 lat.

Czyli w sumie nie masz zielonego pojęcia jak to być całe życie sam i jak dziewczyny na takich patrzą...

Posty [ 3 056 do 3 120 z 6 992 ]

Strony Poprzednia 1 … 46 47 48 49 50 … 108 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » jakis_czlowiek - życiowe problemy

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026