Zawsze jest. No kurczę zawsze jest ktoś lepszy od nas (w szczególności w oczach innych osób). Trochę przypominasz takie irytujące dziecko tupiące nogą "ja chcę, ja chcę, ja nigdy nie miałem, teraz ja, ja, ja, ja!!!" Tylko nie ma kto dać.
Ale kurde ja nawet nie mam jednej rzeczy, która by mogła działać w moim przypadku na plus. ANI KURNA JEDNEJ, którą bym mógł kogoś zainteresować, pokazać że może warto chociaż spojrzeć na mnie. Wszystko zawsze będzie widziane jako minusy/wady/czerwone flagi.
Zawsze będę gorszy nawet od jakiegoś alkoholika, damskiego boksera, wiecznych beneficjentów socjala, czy innej patologii. Nieważne, że jestem miły dla ludzi, dobrze zarabiam, skończyłem studia, mam dobrą pracę. Bo kurwa podczas rozmowy/przebywania z ludźmi nie potrafię pokazać emocji. I to w sumie głównie podczas rozmów z kimś kogo nie znam, bo po jakimś czasie się otwieram. Ale to już wtedy po ptokach. Bo emocje muszą być na już.
Nie wiem jednak co musiałoby się stać, aby Twój w końcu jakoś się zahartował. Może potrzebujesz jeszcze trochę czasu.
Nic. Bo nie ma na to szans po prostu.
Jaki kurde czas? Ja go już nie mam. Mam 31 lat.
Jedynie z biegiem czasu coraz bardziej uzmysławiam sobie, że wszyscy wokół zawsze mieli mnie, mają i będą mieć totalnie w dupie.
