netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(

224 odpowiedzi42 797 wyświetleńzałożony przez Anna Eliza, 07.11.2020

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 225 ]

66

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(

i znowu kolejny raz napisze jakie to schematyczne. Żona znudzona małżeństwem bo małżonek nie jest ,,ciekawy" , poznany i codzienny szuka podświadomie romansu prowokując życie. Zawsze się znajdzie amator takich kobiet zorientowawszy się że jest przychylna do zdrady zaczyna oplatać ją bajerami (potokiem pochlebstw i drobnych czynności). W domu ten sam mąż od ilus tam lat a tu ekscytacja, tajemniczość. Na początku tylko rozmowa, kawa, dotyk, pocałunek, mizianie się, erotyczna konwersacja, ukryte spotkania z czułościami, jeden raz przecież nikt się nie dowie, a może jeszcze raz i poszło. Jak dalej potoczy się ta i inne historia też schematycznie krócej albo dłużej w zależności od jakości oszukiwania, okłamywania, mataczenia zdradzającej i zdradzającego (oboje w związku). Ale zawsze prędzej czy póżniej się wydaje albo zmęczona romansem sama się przyznaje lub co jest coraz częstsze kochanek informuje męża. Skutek w każdym razie to rozwód i nawet jak oprzytomniej i zakończy romans to zakiełkowane uczucie do kochanka przerodzone z zauroczenia w miłośc przy jednoczesnym zniszczeniu jakichkolwiek uczuć do męża (oprócz nienawiści) doprowadzi i tak do rozpadu związku. Ona nie będzie wstanie ratować bo nic nie będzie czuła dodatkowo będąc w fazie żalu że się skonczyło a zdradzony po pewnym okresie desperackich prób nie będzie miał sił dalej walczyć uswiadamiając sobie ile znaczył dla niej i jakie ma uczucie do niego. Może to potrwać szybciej bo po wydaniu od razu dojdzie do wniosku że cios w serce spowodował zanik miłości do żony i brak perspektyw trwania z kochającą osobą. Nawet jeżeli się nie wyda oficjalnie to zachowanie zdradzacza w stosunku do partnera rozwali małżeństwo mające szanse trwać jako związek dwojga scalonych dziećmi, biznesem, majątkiem. Jałowy bez uczuć pełnym żalu i pretensji. Pełno takich opisów na różnych forach, właśnie na innym zakończyły się 3 małżeństwa wielkim bólem po zdradzie i romasnie żon kóre nomen omen tak się zaczeły (kolegom z pracy).  Po co to pisze aby uzmysłowić autorce w jej szaleństwie co ją czeka jeżeli NATYCHMIAST tego nie utnie zdecydowanym postępowaniem. Niestety ale z opisów swojej sytuacji i ich formy obawiam się że autorka szukała tutaj poklasku i zrozumienia swojego postępowania oraz akceptacji wejścia w romans bo przecież jest tego warta, jej się też od życia nalezy coś, się nie wymydli, będzie się czóć wspaniale jako spełniona kobieta (tylko jaka?) bo ...... Ona ona ona nie ważna rodzina,i też jego bo oni to wielka miłośc , czyżby ? Jeżeli jesteś tutaj poczytaj na forach opisy zdradzających jak to u nich się zaczeło , jak było (wspaniale na początku) jak sobie radzą w podwójnym życiu , jak tam u nich sumienie buzuje, co czują do kochasia a co do męża i rodziny i jak się to skończyło. P.S. potem nie cofniesz czasu, nic nie da walenie głową w ścianę , o kochanku nie zapomnisz a o mężu już za miesiąc.

67

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(

A co z Twoja rodzina? Nie jest aktualnie wazna :>

68 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2020-11-08 18:37:19)

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(
Anna Eliza napisał/a:

(...) Wyzywanie od "ryczących czterdziestek" i tego typu przytyki - nie działają na mnie, a obnażają jedynie kompleksy piszących. Poza tym, do 40stki jeszcze dwa lata wink (...)

Wywołana, odpowiem.
"Rycząca czterdziestka" nie jest wyzwiskiem a znaną, jak widać nie wszystkim, nazwą sposobu myślenia i zachowań niektórych pań zbliżających się do lub przekraczających czterdziestkę.

Karmienie zakończyłam. smile

69 Ostatnio edytowany przez zwyczajny gość (2020-11-08 18:50:39)

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(

Ech, co za teorie, tłumaczenia......a tu sprawa jest prosta.
Ludzie już tak mają, że całkiem nieoczekiwanie, zupełnie bez powodu, na przekór wszystkiemu .....potrafią się zauroczyć.
Strzała Amora uderza, feromony działają, chemia rozum zniewala......i nagle druga osoba cały świat nam przesłania.

Bywa....jak w piosence:
"Dane nam było, słońca zaćmienie,
Następne będzie, może za sto lat."

Co robić?
Jedni grzęzną w miłosci, na przekór wszystkiemu, porzucają dotychczasowe życie i spalają się w szaleństwie.
Inni siłą woli odrzucają uczucie....pozostając w codzienności, żyjąc wspomnieniami i żalem za czymś utraconym.
Nie ma co radzić....każdy jest kowalem swojego losu. Postąpi jak będzie chciał.
Choć trzeba zauważyc, że wszystko na tym świecie przemija....zauroczenie też.

Nie wiem ciągle dlaczego zaczęło się tak,
Czemu zgasło też nie wie nikt,
Są wciąż różne koło mnie, nie budzę się sam,
Ale nic nie jest proste w te dni.

P.S. I jeszcze jedno. Biedni są ludzie, którzy nie przeżyli takiego zauroczenia, namiętności, szaleństwa.

70 Ostatnio edytowany przez Anna Eliza (2020-11-08 18:52:23)

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(

Wiecie co, chciałabym, żeby to była prowokacja. Chciałabym, żeby to się nie wydarzało w moim życiu, ale zaprzeczanie temu niczego nie da, a wręcz sprawę podsyci.

Co robić zatem? Muszę to przeżyć i dać temu przeminąć. Pod słowem "przeżyć" rozumiem wygadanie się, tęsknotę i nagły powrót krytycznego rozumu. Wiem, że on gdzieś jest, tylko chwilowo się zagubił. Czas mi sprzyja, jak również obecna sytuacja na świecie. Być może niebawem będziemy zmagać się z innymi problemami, a nie takimi błahostkami jak chwilowe, fatalne zauroczenia. wink

Znam określenie "ryczącej czterdziestki", nie urodziłam się wczoraj. Odbieram je pejoratywnie.

Dokładnie, wszystko na tym świecie przemija i tego się trzymajmy. smile

Do pana, który pisze o znudzonych żonach... Z kimś te żony mają romanse, prawda? Bywa, że ze znudzonymi mężami.

71 Ostatnio edytowany przez zwyczajny gość (2020-11-08 19:03:24)

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(
Anna Eliza napisał/a:

Do pana, który pisze o znudzonych żonach... Z kimś te żony mają romanse, prawda? Bywa, że ze znudzonymi mężami.

Znudzone żony, znudzeni mężowie ....to zupełnie inna kategoria niż strzał Amora. smile
Znudzeni szukają przygód, a przygody szukają zauroczonych.

72 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-11-08 19:11:47)

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(

Określenie "ryczące czterdziestki" kojarzy mi się raczej z rejonem wód oceanicznych na półkuli S, gdzie wieją bardzo silne wiatry, z uwagi na brak bariery kontynentalnej smile Nie pomyślałbym, że można go użyć do określenia jakiejkolwiek kobiety..

Faktem jednak jest to, o czym mówi Kolega normalnyjestem - normalność i przewidywalność jest dzisiaj niepożądana, przynajmniej przez dłuższy czas smile
A ja osobiście niezmiernie doceniam i wręcz uwielbiam przewidywalność - nigdy nie przepadałem za niespodziankami i zbyt wielkim spontanem w życiu. Spontanicznie mogę wyskoczyć na piwo a nie np. wyjechać na weekend do Barcelony..
Mimo wszystko, kibicuję Ci Autorko, żeby Ci się udało jakoś okiełznać i pozbyć tej fascynacji a najlepiej, żebyś poczuła taką właśnie fascynację ponownie do swojego męża smile

ps. żadnego płomiennego romansu nie przeżyłem i jakoś nie jestem z tego powodu specjalnie nieszczęśliwy, wręcz przeciwnie big_smile

73

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(

zwyczajny gość: Czasem strzała Amora trafia w znudzoną małżeńskim stadłem osobę... Zupełnie niespodziewanie. Jak jest w moim przypadku? Hmm...

bagienni_k: Każdy normalny człowiek pragnie stabilizacji i przewidywalności. Chcemy poczucia bezpieczeństwa, zapewnienia, że tak będzie zawsze. Otóż, nie będzie. Ten fakt pięknie obrazuje chociażby kończący się niedługo rok...

Czasem dopada nas rutyna, szarość, stagnacja... Lockdown to jeszcze bardziej pogłębia, bo nie można nigdzie wyjść, nawet do kina. Przyznam, że lubię odrywać się od rzeczywistości, szarości. Od dziecka byłam marzycielką, rzeczywistość często mnie nudziła. Z drugiej strony: potrafię cieszyć się z małych rzeczy, z codziennej kawy, z pięknego zachodu słońca etc. Ostatnio stawiam na uważność, cieszenie się chwilą. Nie wiemy przecież ile tych chwil jeszcze przed nami...

Ciągnie mnie do R. Chciałabym go mieć w swoim życiu, chciałabym się do niego zbliżyć... Wiem jednak, że to niemożliwe. Że to zniszczy i skomplikuje wszystko. Już teraz mam sporo uczuć wobec niego, to co byłoby potem?

On wydaje mi się racjonalnym, twardo stąpającym po ziemi mężczyzną. Dlatego wiem, że do niczego nie dojdzie. Nie może.

74 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-11-08 22:22:23)

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(
Anna Eliza napisał/a:

Ostatnio stawiam na uważność, cieszenie się chwilą. Nie wiemy przecież ile tych chwil jeszcze przed nami...

Nieźle jak tak z tą uwaznością .Możesz pomedytować jakie uczucia tłumisz tym zauroczeniem uciekając w marzenia i fantazje.
Nie liczyłbym jednak na rozsądek u faceta ,też nie jest doskonały i jest wolny( chociaż żonaty ), możliwe że też się waha bo ma wybór,uzależnia swój wybór od tego na ile okazujesz swoją gotowość i chęć - odpowie na to co ty mu powiesz i co zrobisz.Racjonalność kolegi może pójść w ruch i zostać wykorzystana wpleciona w cały system.Licz bardziej na siebie.Zobacz w jakich powtarzalnych sytuacjach lgniesz do rozmyślania i "dotykania się" bo to przyjemne, może to jakaś nagroda ma być, tylko za co ,do czego to wszystko wykorzystujesz i jest ci to potrzebne. Jeżeli interesują ciebie tego typu rzeczy jak uważność tu i teraz, to ucz się panować nad uczuciami,emocjami bezpośrednio oddechem, to żaden kit, to działa ,nie jest to żadne tłumienie, czy czary,cudowny środek na zmienianie natychmiast uczuć, pozwala je raczej przeżyć od początku do końca i nie tylko te uczucia które czerpiesz ze złudzeń i wyobrażeń o kimś .Tak jak Cześka uważam podobnie, że masz nie zamkniętą sprawę z zauroczeniem męża i podświadomie siedzisz w przeszłości projektując przyszłość w mrzonkach i marzeniach . Mnóstwo jest materiałów jak pracować z oddychaniem i świadomością i nie są to żadne cudactwa i oszołomstwo przynajmniej większość z resztą możesz sprawdzić.
Możliwe że cni ci się gdzieś bardzo głęboko do posiadania drugiego potomka i piszę to całkiem poważnie bez cienia złośliwości.
Uważaj też na to jak oceniasz męża to niebezpieczne jak być może widzisz wystarczy poruszyć niechęć a ona zacznie eskalować w stronę coraz większej awersji a to będzie ciebie nakręcać do namiętności doznań sprawdzenia swoich obserwacji i użalania się nad urazami tymi nie załatwionymi i urojonymi,wzmocnionymi odnowionymi ,nie zapieraj się że tego możesz nie robić niemal każdy co miał romans to robi.Druga rzecz na którą uważaj to próby i starania naprawy związku z mężem i siebie samej to też można wykorzystać przeciwko sobie i robić tak podejmować takie działania ,które się nie udadzą jednocześnie ukrywając ten motyw głęboko przed sobą to podświadome jest wredne dostarcza jednak powodów do wejścia w zdradzanie i romans ,ale jeżeli wiesz że nie chcesz wejść w taki układ to też nie znaczy że nie masz automatycznie żadnych wątpliwości masz je o czym piszesz to część tej huśtawki emocji .

75

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(

Czytając wiele takich wątków, zbyt często obserwuje się jednak, że ludzie uciekają od tych problemów, gdzie dochodzi do oddalenia się dwojga ludzi od siebie.
Czas stresu i niepokoju, tak jak teraz, jest przecież próbą dla wszystkich.Czy to znaczy, że tak łatwo mamy się od siebie oddalać w gronie najbliższych/rodziny?
Liczyć na czyjś rozsądek(lub jego brak) wydaje się słabe w tej sytuacji, bo jeśli Ty chcesz sobie z tym poradzić,dla dobra swojego, swojego męża i rodziny, to od Ciebie zależy, jak się to dalej potoczy.
Czytając tutaj wiele wątków, zakładanych przez osoby zdradzone, ciężko jest im nie współczuć, dlatego nie dziw się tak ostrej reakcji niektórych, kiedy romanse się podobnie zaczynają, jak Twoja relacja z tym facetem.

76

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(

Życie pisze różne scenariusze ale od nas zalezy czy się na nie godzimy. Trzymam za ciebie kciuki ! ale zrozum musisz całkowicie zerwać kontakt z tym facetem (teraz Covid więc nie dzwon, sms, mailów itp tylko ewentualnie SŁUŻBOWE komunikaty zwiężle. Podsyłam tobie i innym adres z tego forum kobiet którym też się wydawały że panują nad tym że nigdy nie będzie sesku tylko flirt i mam nadzieje że moderacja to puści   https://www.netkobiety.pl/viewtopic.php … 64&p=3

77 Ostatnio edytowany przez Anna Eliza (2020-11-08 22:39:40)

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(

bagienni_k: Podczas pierwszego lockdownu radziliśmy sobie z mężem całkiem nieźle. Mieliśmy trochę rzeczy do zrobienia w domu, zajmowaliśmy się córką, sobą i jakoś ten czas płynął. Bez większych kłótni i burz. Przez chwilę też zapomniałam o R. No, ale wróciłam do pracy w lipcu i na nowo się zaczęło, choć z początku w ogóle się nie widywaliśmy. Wszystko mi jednak o nim przypominało. Traf chciał, że spotkałam go parę tygodni temu i poszliśmy na tę kawę. hmm

normalnyjestem: Tylko wiesz, my nie mamy ze sobą w ogóle kontaktu poza pracą, a i w pracy sporadyczny - inne działy, stanowiska, inne grafiki. Czasem przypadkiem się spotkamy, jak to było parę tygodni temu.
Nie mogę napisać w jakiej branży pracujemy, bo jest ona dość specyficzna. I tak w sumie napisałam sporo rzeczy... Zbyt dużo.

paslawek: Ja uwielbiam takie rzeczy. Często się wyciszam słuchając hipnozy lub muzyki medytacyjnej. Interesuję się rozwojem duchowym, ogólnie duchowymi sprawami i świetnie to rozumiem. smile

78

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(
Anna Eliza napisał/a:

Przez chwilę też zapomniałam o R.

Skoro raz się udało, to może warto nad wydłużaniem tych chwil popracować? Tak, jak nad bezdechem w nurkowaniu...

79 Ostatnio edytowany przez acine (2020-11-09 01:26:43)

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(

Ja mysle ze tam juz niema co zbierac. Autorka mysli ze kocha meza ale nie bardzo chyba rozumie co znaczy kogos kochac. Ona podstawia chyba pod to slowo -" jestem przywiazana, mam poczucie bezpieczenstwa, mam seks , mam stabilizacje". To chyba jest dla niej to jej "kocham meza". Autorka ani razu nie zajaknela sie rowniez nad konsekwencjami jej romansu dla jej dziecka takze to pokazuje ze tam "milosc" w malzenstwie/rodzinie jest definiowana mocno na wyrost, niejako tylko werbalnie w slowie a nie czynach.

80 Ostatnio edytowany przez Anna Eliza (2020-11-09 08:50:00)

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(

acine: Za twoją psychoanalizę za 3 grosze już podziękuję. Przeczytałaś tytuł tematu na który piszę? Jeśli chcesz poczytać o dzieciach, udaj się na forum macierzyńskie. Do ilu pokoleń wstecz mam opisać tę historię, żebyś była "usatysfakcjonowana"? Nic mądrego nie napisałaś w moim topiku, widać, że jesteś nieszczęśliwą jednostką (a co tam! też sobie poanalizuję), możliwe, że ktoś cię zdradził i zostawił. Jedyne co ci zostało, to kiepskie analizy w internetach na temat ludzi, którzy opisują 1/10000000 swojego życia. Zamilknij więc już, bo nie potrzebuję twoich złotych "rad" i analiz. smile


aurora borealis: A wiesz, że nawet pisanie tutaj mi pomaga? Trochę, ale pomaga.

81 Ostatnio edytowany przez bullet (2020-11-09 09:28:14)

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(
Anna Eliza napisał/a:

Ja potrzebuję wygadania się, przeanalizowania sprawy. Nie potrafię otwarcie mówić o emocjach, wolę pisać. Być może takie forum to dla mnie forma terapii i wyleczę się z tej fascynacji.

a ja sadzę, ze oczekujesz czegoś innego ... tj. akceptacji tego co robisz i usprawiedliwienia
Wydaje Ci się, ze twoja sprawa jest wyjątkowa i masz racje, wydaje Ci się. To jest tak przewidywalne, ze aż do wyrz.gania.
Wg mnie on celowo przekracza kolejne granice bo WIDZI, że Ty pozwalasz. Oboje jesteście w tym po uszy umoczeni.

Anna Eliza napisał/a:

Czyli mam rozumieć, że on chce romansu? Mi się wydaje, że nie posunie się do tego. Jest racjonalnym i poukładanym facetem.

Co do powiedzenia o mojej fascynacji... Mój mąż się niestety chyba domyśla. hmm

Tak, kolega chce za ciupciać , a Ty nie opierasz się zbytnio, jesteś celem ... o ile tych celów nie ma więcej. Ty nie idziesz jak ćma do ognia, Ty jesteś zupełnie świadoma tego. Znasz jego historię, bo czuję, że ten typ tak ma ? Czy chce romansu nie wiadomo ale poluje, to rzecz pewna.
Napisałaś, ze mąż się zaczyna domyślać więc całkiem możliwe, że o ile tego nie utniesz, któregoś dnia się obudzisz nas stole będzie pozew rozwodowy i cała sterta dowodów na zdradę, bo to co się dzieje, to praktycznie zdrada.
A wtedy będzie rwanie włosów.
Światełka się palą, alarm wyje i potrzeba pilnie zadbać o małżeństwo.

PS. nie można przypadkiem dotknąć stopy, to nie był przypadek albo z jego albo z Twojej strony.

82

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(
bullet napisał/a:
Anna Eliza napisał/a:

Ja potrzebuję wygadania się, przeanalizowania sprawy. Nie potrafię otwarcie mówić o emocjach, wolę pisać. Być może takie forum to dla mnie forma terapii i wyleczę się z tej fascynacji.

a ja sadzę, ze oczekujesz czegoś innego ... tj. akceptacji tego co robisz i usprawiedliwienia
Wydaje Ci się, ze twoja sprawa jest wyjątkowa i masz racje, wydaje Ci się. To jest tak przewidywalne, ze aż do wyrz.gania.
Wg mnie on celowo przekracza kolejne granice bo WIDZI, że Ty pozwalasz. Oboje jesteście w tym po uszy umoczeni.
On chce za ciupciać , a Ty nie opierasz się zbytnio, jesteś celem ... o ile tych celów nie ma więcej. Ty nie idziesz jak ćma do ognia, Ty jesteś zupełnie świadoma tego. Znasz jego historię, bo czuję, że ten typ tak ma ?
PS. nie można przypadkiem dotknąć stopy, to nie był przypadek albo z jego albo z Twojej strony.

Z tą stopą to było tak (bo widzę, że ta kwestia jest często podnoszona), że ze stopy zsunął mi się pantofel. On go podniósł i wsunął mi na stopę. Wiem, jak to brzmi. Trochę jak w Kopciuszku, ale tak było. Dotknął wtedy moich kostek, było to niezwykle erotyczne. Od wtedy właściwie o nim myślę w ten sposób.

Gdy chodzi o przekraczanie granic - masz rację, czuję się przy nim tak dobrze, że nie oponowałam. Aczkolwiek, gdy zdarzyło mu się za bardzo zbliżyć twarz do mojej (bo coś tam mi tłumaczył, było głośno, zbliżył się), to odruchowo się odsunęłam. Chyba zacznę to robić za każdym razem, gdy podejdzie do mnie za blisko... hmm

Nie potrzebuję akceptacji. Wiem, że źle robię. Będę jednak reagować jak lwica na próby obrażania mojego dziecka i męża.

83

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(

Przypominam, że wypowiadamy się jedynie w temacie wątku, a złośliwe osobiste wycieczki nie są na Netkobietach mile widziane.

84

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(

Anno

Nadchodzący lockdown to jakaś szansa, jeśli chcesz oddalenia od potencjalnego kochanka. Co prawda Twoje zauroczenie  jest już bardzo duże,ale
z niektórych Twoich wypowiedzi widać, że jesteś stanowczą babką, więc wykorzystaj ten moment, i próbuj do skutku.
Przynajmniej będziesz miała poczucie, że coś chciałaś zrobić. Jaki będzie ten skutek, nie wiadomo, ale jesteś chyba świadoma, że różowo nie będzie, szczególnie jeśli wybierzesz rolę kochanki.
Zadbaj o małżeństwo, ale jeśli uznasz, że nie dajesz rady,odejdź od męża, ale nie rań Go zdradą.
Jeśli uda Ci się przezwyciężyć tą fascynację, poczujesz się silniejsza. Tym bardziej, że, jak piszesz- wiesz, że robisz źle.
Piszę z pozycji tej zdradzonej, i jeśli mój partner walczyłby, nie poddał się, to byłabym z Niego bardzo dumna.
On, niestety tego tego nie zrobił.

85

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(

Twój mąż psuje małżeństwo kierując agresję w twoją stronę. Tak się nie robi. I to wg mnie jest gorsze niż zdrada -- niszczyć przez wiele lat kogoś, małymi wbijanymi igiełkami, w ramach miłości aż do grobowej deski. Obrzydliwe...


Romans z obcym? Kawa? Emocje? Zauroczenie? Pożądanie?

Masz pewnie symetryczną sytuację do tej:

https://www.netkobiety.pl/t124312.html

(Chyba że ktoś troluje i wrzuca przeciwne wątki, aby sprawdzić czy sprawiedliwie oceniamy).


Na twoim miejscu bym się zastanowił jak daleko chcesz iść:

0. w ogóle zerwać kontakt
1. tylko na kawie się pośmiać z kolegą z pracy
2. być zakochanym, flirtować, podrywać się, ale nie eskalować bliskości fizycznej
3. bliskość fizyczna, to już seks

Gdzie ustawiasz swoją granicę? Ustaw ją tam i tego się trzymaj.

Jak ja bym wybrał? Wybrałbym "3", jeśli wiem, że kobieta poszłaby ze mną na seks.

W przeciwnym wypadku wybieram "0", bo po co flirtować, zakochiwać się, aby potem dojść do jakiegoś muru, gdzie będziemy mieli smutne miny.

Jak widzisz wszystko zaczyna się od twojej decyzji.
Potem są tylko granice i działania.

86 Ostatnio edytowany przez Anna Eliza (2020-11-09 13:22:36)

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(

adela 07: Bardzo przykro mi z powodu twojej straty. Mam nadzieję, że już się po niej pozbierałaś. Również byłam kiedyś zdradzona, na szczęście nie byliśmy małżeństwem, bo ten człowiek okazał się bardzo toksyczny. I nie piszę tu jedynie o zdradzie, a o traktowaniu mnie... Jednak nie o tym jest ten wątek.
Lockdown stwarza możliwość odsunięcia się, przemyślenia na chłodno nie tylko mojej relacji z R., ale również przyjrzenia się mojemu małżeństwu. Jak pisałam wcześniej, żaden związek nie jest idealny, co jednak sprawiło, że tak bardzo zauroczyłam się R.? Co mnie w nim urzekło, dlaczego tak się stało? Szczerze to nie roztrząsałam tych kwestii w swoim amoku zauroczenia kolegą. A to pewnie dałoby mi odpowiedzi na ważne pytania.

Gary: Tak, te  szpile ze strony moje męża często mnie bolą. Mówiłam mu o tym, ale on trwa przy swoim. I ok, rozumiem droczenie się, nawet to lubię, jednak czasem jest tego zdecydowanie za dużo...
Ciekawe, że kwestia, jak daleko chcę zajść w relacji z R. pojawiła się w mojej głowie. Jestem pewna, że gdybyśmy oboje byli singlami, opcja nr 3 wydarzyłaby się na 100%. Czy szybko? Tego nie wiem, być może tak. Oboje mamy już za sobą parę doświadczeń, możliwe że wszystko potoczyłoby się niczym lawina. Na pewno byłoby gorąco. A przynajmniej tak przypuszczam.
W sytuacji jaka jest teraz? Póki co miotam się pomiędzy 1. a 2. Bo fajnie nam się rozmawia (jeśli w końcu się widzimy), jakoś tak... Ciężko mi się od niego oderwać. W sensie rozmowa toczy się tak naturalnie, niewymuszenie - wiecie o co chodzi? Rzadko tak mam. Nie mogę jednak powstrzymać się od flirtu z nim. Czasem wydaje mi się, że moje spojrzenia i dwuznaczne uwagi mówią wszystko. Wtedy się wycofuję. A on wyjeżdża z coraz bliższym kontaktem fizycznym. Widzę, że też go ciągnie w moją stronę. Że szuka kontaktu ze mną.
Gdy chodzi o inne koleżanki - nie zauważyłam, żeby w stosunku do kogoś tak się zachowywał. I to nie tylko moja obserwacja. W kręgu pracowniczym uchodzi za miłego gościa, ojca rodziny, poważnego faceta. Jest niesamowicie ciepłym człowiekiem. To ciepło mnie przyciąga, kręci. Jest taki ojcowski, jeśli wiecie co mam na myśli.
Jest ode mnie dwa lata młodszy, ale czasem mam wrażenie, że jest starszy.

87

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(
Anna Eliza napisał/a:

Z tą stopą to było tak (bo widzę, że ta kwestia jest często podnoszona), że ze stopy zsunął mi się pantofel. On go podniósł i wsunął mi na stopę. Wiem, jak to brzmi. Trochę jak w Kopciuszku, ale tak było. Dotknął wtedy moich kostek, było to niezwykle erotyczne. Od wtedy właściwie o nim myślę w ten sposób.

Oj tam, oj tam.....erotycznie to by było, gdyby ujął łydkę wyżej niż potrzeba....i jeszcze wargami musnął kolanko. Całkiem przypadkiem....
A może on nie jest aż tak zaangażowany....a erotyzm jest w Twoim wnętrzu z niezaspokojonych potrzeb?
Wtedy to nawet trzepaczka emanuje seksem.....

88

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(
zwyczajny gość napisał/a:
Anna Eliza napisał/a:

Z tą stopą to było tak (bo widzę, że ta kwestia jest często podnoszona), że ze stopy zsunął mi się pantofel. On go podniósł i wsunął mi na stopę. Wiem, jak to brzmi. Trochę jak w Kopciuszku, ale tak było. Dotknął wtedy moich kostek, było to niezwykle erotyczne. Od wtedy właściwie o nim myślę w ten sposób.

Oj tam, oj tam.....erotycznie to by było, gdyby ujął łydkę wyżej niż potrzeba....i jeszcze wargami musnął kolanko. Całkiem przypadkiem....
A może on nie jest aż tak zaangażowany....a erotyzm jest w Twoim wnętrzu z niezaspokojonych potrzeb?
Wtedy to nawet trzepaczka emanuje seksem.....

Haha Nie byliśmy wtedy sami, gdyby wargami musnął kolanko, byłoby to dziwne, zwłaszcza dla naszych współpracowników. big_smile Gdyby był to bal u Szatana, jak w "Mistrzu i Małgorzacie", pewnie taki pocałunek by zaistniał wink

Starałam się opisać jego zachowanie wobec mnie jak najbardziej szczegółowo, w oparciu o fakty. Niczego zmyślonego tutaj nie dopisywałam. Zdaję sobie sprawę z tego, że każdy ma inną interpretację wydarzeń i najlepiej byłoby stanąć z boku i na chłodno obserwować co i jak.
Z tym butem to w sumie była śmieszna sytuacja, w której poczułam się jak totalna sierota. Zaskoczyła mnie jego reakcja, bo znaliśmy się wtedy zaledwie kilka dni. Nie spodziewałam się jego dotyku, zwłaszcza, że wokół nas byli inni. On jednak zrobił to tak naturalnie, że mnie to rozbawiło. No i inny kolega rzucił wtedy uwagę: "O, jak w historii o Kopciuszku". Chciałam wtedy zapaść się pod ziemię, a jednocześnie było mi niezwykle przyjemnie i rozbudziło moje zmysły wobec R.
Czy R. zrobił to rozmyślnie? Raczej nie, bo nie każdego dnia zdarza się, że kobieta gubi pantofle. tongue Jednak trzeba przyznać, że od tamtej chwili zdałam sobie sprawę, że coś się kroi i coś jest na rzeczy (bardziej świadomie).

89 Ostatnio edytowany przez Gary (2020-11-09 13:48:44)

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(
Anna Eliza napisał/a:

Gary: Tak, te  szpile ze strony moje męża często mnie bolą. Mówiłam mu o tym, ale on trwa przy swoim. I ok, rozumiem droczenie się, nawet to lubię, jednak czasem jest tego zdecydowanie za dużo...

Jeśli to droczenie z humorem -- nie ma problemu.
Jeśli droczenia jest za dużo -- ale to nie jest agresja -- to nie ma problemu.
Jeśli jednak to jest agresja, złe emocje... to wtedy mamy przemoc psychiczną.


Ciekawe, że kwestia, jak daleko chcę zajść w relacji z R. pojawiła się w mojej głowie. Jestem pewna, że gdybyśmy oboje byli singlami, opcja nr 3 wydarzyłaby się na 100%. Czy szybko? Tego nie wiem, być może tak. Oboje mamy już za sobą parę doświadczeń, możliwe że wszystko potoczyłoby się niczym lawina. Na pewno byłoby gorąco. A przynajmniej tak przypuszczam.
W sytuacji jaka jest teraz?

Teraz, teraz... oczywiście... nie ma innej rzeczywistości niż "teraz".


Póki co miotam się pomiędzy 1. a 2. Bo fajnie nam się rozmawia (jeśli w końcu się widzimy), jakoś tak... Ciężko mi się od niego oderwać. W sensie rozmowa toczy się tak naturalnie, niewymuszenie - wiecie o co chodzi? Rzadko tak mam. Nie mogę jednak powstrzymać się od flirtu z nim. Czasem wydaje mi się, że moje spojrzenia i dwuznaczne uwagi mówią wszystko. Wtedy się wycofuję. A on wyjeżdża z coraz bliższym kontaktem fizycznym. Widzę, że też go ciągnie w moją stronę. Że szuka kontaktu ze mną.

Moja perspektywa: wydaje mi się, że takie flirty są męczące, nie wiadomo co ona myśli, czego ona chce, w dodatku jeśli to w pracy, to komplikuje relację, i jeśli ktoś się posunie za daleko, to druga strona powie "stop", to wtedy całkiem odpuścić, czy za jakiś czas znowu podrywać. Do tego wasze rodziny, znajomość z pracy... To skomplikowane.

Flirt to taka droga, gdzie dwoje ludzi idzie razem zbliżając się do siebie, czyli idą w stronę seksu. W pewnym momencie ktoś może powiedzieć "Aaa... nie idę dalej, zawracam". Pytanie po co było rozpoczynać ten flirt?

Nie wiadomo czego on chce. Nie wiadomo gdzie on ma granice.

O czym w ogóle rozmawialiście na kawie? To był flirt, czy rozmowa o wszystkim wokół a nie o was samych? Najlepiej byłoby tak

-- Hej cześć! Idziemy na kawę po pracy?
-- Tak, chętnie...
-- Podrywasz mnie, czy mi się wydaje?
-- A podrywam!
-- No i co będzie dalej? Seks? Romans?
-- bla, bla, bla... -- można porozmawiać jak człowiek z człowiekiem... mam rodzinę to tylko flirt... albo poszedłbym/poszłabym na seks... albo "fajnie spotkać się z kimś na kawie i porozmawiać dla odmiany", ...



... nie zauważyłam, żeby w stosunku do kogoś tak się zachowywał. ...

NIe musisz sobie udowadniać, czy on flirtuje... bo jesteś dla niego obca, i zaprosił Cię na kawę  -- myślisz, że zaprosił, aby sobie pogadać? jak z kumplem na piwo?


Czy R. zrobił to rozmyślnie? Raczej nie, bo nie każdego dnia zdarza się, że kobieta gubi pantofle. tongue Jednak trzeba przyznać, że od tamtej chwili zdałam sobie sprawę, że coś się kroi i coś jest na rzeczy (bardziej świadomie).

Uważaj jednak czy on nie jest jakimś dobrym podrywaczem... zwłaszcza, że już o nim myślisz, ale mało się znacie.

90

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(
BEKAśmiechu napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Czytając już kolejną z rzędu historię tego typu, poważnie się zastanawiam nad kilkoma kwestiami..

1. Gdzie/Jaką pracę musi człowiek podjąć, żeby nie być narażonym na te wszystkie durne flirciki, spojrzenia i przekomarzania z osobami odmiennej płci..?Zastanawiam się w jakich branżach pracują ludzie, którym zdarzają się takie historie, bo co rusz pojawiające się takie wątki, skłaniają do refleksji..
Co zresztą jest drugą kwestią..
2. Czy dwie osoby odmiennej płci nie mogą już ze sobą zwyczajnie, po koleżeńsku rozmawiać czy w ogóle przebywać obok siebie? Bez jakichkolwiek podtekstów, spojrzeń, gestów i gierek słownych? Ma się wrażenie, że niektórzy bez flirtu i nadskakiwania płci przeciwnej( w tym wypadku mowa o facecie) nie wyobrażają sobie życia - niezależnie od statusu ich związku..
3. Czy niektórym osobom owa adoracja, poświęcana uwaga są zawsze wystarczającym powodem i wymówką, aby doszukiwać się choć rysy i skazy w swoim związku? Nieraz, mimo zapewnień, że wszystko jest w najlepszym porządku, jednak coś się próbuje wyszukać, byleby tylko mieć powód do angażowania się w jakieś dziwne układy..Wtedy to powstaje "fascynacja" obcą osobą, której i tak dobrze do końca się nie zna, ale pociąga nas w niej tylko to, co widzimy z wierzchu..Takie przypadki, jak powyższy pokazują, że owa potrzeba bycia zauważalną/ym czy adorowaną/nym jest chyba niezbędna do życia i zawsze można znaleźć usprawiedliwienie na takowe działanie..
Zapewnienia o doskonałości związku i rzekomym złym odnoszeniu się męża do Autorki zaprzeczają się wzajemnie.

No widzisz Bagienni_k, moze pora przestac teoretyzować i zacząć żyć? Moze pora przestac pisac na forum swoje projekcje z nadużywaniem słów: "chyba", "może", "wydaje mi się"? Masz ponad 30 lat, a piszesz jakbyś obudził sie z hibernacji i to na dodatek z umysłem postaci z bajek Disney'a. Po stokroć wolałbym byc w skórze autorki, popelniać błędy, niż udawać że jestem taki wspaniały, idealny, ale jednak niesprawdzony w boju. Mistrz przypuszczeń, dywagacji, bezproduktywnych teorii... P.s. Nigdy nie zdradziłem, ale rozumiem dylematy autorki.

Widać masz jakieś problemy z własnym poczuciem wartości. Ciekawe czy znosisz maseczkę. Bolszewia zawsze nielubi mądrzejszych od siebie. A mądry człowiek woli byc w towarzystwie mądrzejszych od siebie by się od nich czegoś nauczyć. Autorko tylko detoks.

91 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-11-09 14:54:45)

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(

Zobacz Anno ile czasu Ci zajmuje rozkminianie ,dedukowanie ,spekulowanie co facet myśli o Tobie jakie ma intencje i motywy,co czuje do Ciebie itp itd.Reszta czasu jak napisałaś to szukanie miejsca i organizowanie czasu już w domu na marzenia i fantazje i też rozkminy.To już trwa parę miesięcy ułożyłaś się w tym i z wątpliwościami ,tęsknotami też jeszcze nie jest jednak wygodnie bo decyzji na moje oko wcale nie podjęłaś czekasz żeby przeczekać lockdown mam wrażenie że bardzo chcesz przetrwać przechować to zauroczenie do końca lockdownu  i poczuć jednocześnie rozczarowanie tym że Ci nie przeszło oraz ulgę z podjęcia decyzji że chcesz wejść na następny etap zaczniesz pisać pewnikiem do niego a on do ciebie .
Facet z tego co Ty opisujesz i jak Ty to widzisz prawdopodobnie czai się i też czeka i ma ochotę podobnie jak ty szuka potwierdzenia,Twojej chęci i jak bardzo jesteś gotowa zareaguje "adekwatnie" usłyszysz nie raz to co bardzo chcesz usłyszeć nawet sobie dopowiesz część jesteś albo możesz być jak podana na tacy ,wyhaczona i chętna sama to oznajmiłaś niewerbalnie .
Cały czas masz wybór jeszcze każdego dnia jednak Ty chcesz podsumowania wniosku pewności .
Moim zdanie to pójdziesz jak w dym i na nic cały ten wątek .
Opcja 1i2 Garyego jest dla ciebie bez sensu bo się wymęczysz tylko a i tak wybierzesz opcję 3 bo chcesz szukasz tylko powodu takiego 100% usprawiedliwienia.Reszta z tego co ostatnio napisałaś to zmyłki,fikołki,akrobacje .
Za chwilę okaże się że mąż jest narcyzem,socjo/psychopatą, przemocowym,poprzedni partner który ciebie zdradził też nim był a Ty jesteś DDA albo coś w ten deseń i właściwie nie masz wyjścia i musisz sobie ulżyć ,bo należy ci się odwet,rekompensata,zemsta zadośćuczynienie za cierpienia deficyty urazy których doznałaś i które uroisz jeszcze wzmocnisz odświeżysz stare nowe,oczywiście nie przyznasz tego i tak tego nie nazwiesz.Ewidentnie uciekasz od siebie a cały ten niby rozwój duchowy w konsekwencji to strata czasu pic na wodę fotomontaż i tylko próba ślizgania się że niby walczysz i coś robisz ze sobą .Nie darowałaś mężowi tego zauroczenia,albo zrobiłaś to na wyrost, powierzchownie, teraz masz na niego haka w ciemnicy i na wszelki wypadek tak mi się zdaje.
Jednak mimo sympatii ,którą u mnie zdobyłaś przyznam się że mam nieodparte wrażanie że oszukujesz się tylko a forum to jeden z elementów do tego .
Wiesz co jak tak bardzo chcesz to wejdź w romans oboje jesteście gotowi i teraz już raczej jednak chyba jest za późno nie dasz już rady powstrzymać się im bardziej się powstrzymujesz tym bardziej eskalujesz w podświadomości bo tam wszystko jest żywe i się rusza rozwija czego nie chcesz widzieć .Ściemniasz sobie totalnie a to tylko krygowanie się ,jedyne wątpliwości jakie opisałaś to to czy aby na pewno kolega jest chętny on jak nawet nie jest to będzie bo się ślini już i ma mokro a okazję trudno mu będzie przepuścić z takiej wygłodzonej mężatki "jasny układ masz chyba jak w banku: tylko po lockdownie bo teraz marne możliwości są na seks i spotkania - zacznij pisać i żalić się na sytuacje,męża i jego niezrozumienie,zobaczysz że facet ma to samo - porozumienie macie gwarantowane nawet jak facet ma w miarę poukładane w domu swoje sprawy z żoną.
Tylko odraczasz sprawę na jutro nie oszukuj się po prostu ,że wybrałaś to że nie chcesz romansu to słabsza opcja.
Wiodące w Twoim myśleniu jest szukanie sposobów jak wybrnąć z niewygody i stworzyć sobie komfort niewierności i zdradzenia.
Przyznaj co poczułaś na wpis Gareygo ten o mężu że to no swoim zachowaniem niszczy małżeństwo ?
Ja nie jestem obiektywny czasem przeginam celowo w takich psychoanalizach, forumowych, domorosłych big_smile  - ciekawość po prostu
smile

Anna Eliza napisał/a:

Kolejny lockdown być może sprawi, że bardziej się zafiksuję na jego punkcie, ale może też sprawić, że dam sobie święty spokój z tą dziwną relacją. Bo wiecie, tak naprawdę to niczego konkretnego nie ma między nami. Są zbyt długie spojrzenia, rozmowy, które nie powinny się przeciągać etc. Ostatnio jedna z koleżanek zwróciła mu żartobliwie uwagę, że chyba nie ma zamiaru dziś pracować, a jedynie toczyć ze mną dyskusje. On, zaczerwienił się, spojrzał na mnie i powiedział, nie spuszczając ze mnie wzroku: "Nie miałbym nic przeciwko temu, żebyśmy tak rozmawiali cały czas, bez przerwy". Głupio mi wtedy trochę się zrobiło. Poczułam się niekomfortowo, a jednocześnie cudownie. Właśnie o to chodzi. O te sprzeczne, skrajne emocje.

92 Ostatnio edytowany przez bullet (2020-11-09 14:54:01)

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(
paslawek napisał/a:

... chcesz przetrwać przechować to zauroczenie do końca lockdownu  i poczuć jednocześnie rozczarowanie tym że Ci nie przeszło oraz ulgę z podjęcia decyzji że chcesz wejść na następny etap zaczniesz pisać pewnikiem do niego a on do ciebie . ...

Odnoszę wrażenie, ze to jest gra z nami, po tonie i pewności siebie wyczuwam, że autorka sądzi, że kontroluje sytuację, albo jest to trolololo. Po lockdownie, tak jak zauważył Pasławek, z ulgą stwierdzi, że nie przeszło i tak usprawiedliwiając się przed sobą będzie mogła z czystym sumieniem pojechać po bandzie. Będzie bzykanie .
Koledze też to będzie odpowiadać bo zarzucił wędkę i tylko czeka. Anna Eliza on jest cały czas gotów... będziecie co jakiś czas się intymnie spotykać, bez zobowiązań, dla adrenaliny.
Będzie tym smaczniejsze bo to owoc zakazany, nowość, szał, uniesienia, sex .. taki WOW, nie to co z mężem.
Po pewnym czasie autorka mentalnie totalnie odjedzie od rodziny, zakocha się. Kolega widząc zagrożenie zacznie się wycofywać bo "nie takie były ustalenia". Przybędzie nam kolejna odrzucona kochanka, jednak trochę wody upłynie. Chyba niedawno podobny wątek był, albo dwa.
Tak jak inni ja również (pisałem wcześniej) uważam, że koleżanka nie chce tego skończyć, to widać.
Nawet jeśli miała wątpliwości to dostała tutaj wyraźne potwierdzenie ryzyka ... ale nic to.

93

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(
Anna Eliza napisał/a:

.
Czy R. zrobił to rozmyślnie? Raczej nie, bo nie każdego dnia zdarza się, że kobieta gubi pantofle. tongue Jednak trzeba przyznać, że od tamtej chwili zdałam sobie sprawę, że coś się kroi i coś jest na rzeczy (bardziej świadomie).

Aaaaa tego się nie dowiesz, póki nie przejmiesz inicjatywy w swoje paluszki....
Upuszczenie segregatora, tak by schylając się po niego zahaczył nosem o twój dekolt.(sprawdzasz czy spuści oczy, czy wręcz przeciwnie)..albo potknięcie się by rycerz mógł się wykazać refleksem (testujesz długość przytrzymania) ....a w wersji hard core pryśniecie kawą na jego koszulę (czy wrzaśnie - "o rzesz ty" czy powie, że nic nie szkodzi)  itp. itd...

Bo może się okazać, że facet jest tylko koleżeński.....a Twoje wyobrażenia są  tylko ułudą i nie ma co gonić króliczka.

94 Ostatnio edytowany przez bullet (2020-11-09 15:09:02)

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(
zwyczajny gość napisał/a:

a w wersji hard core pryśniecie kawą na jego koszulę (czy wrzaśnie - "o rzesz ty" czy powie, że nic nie szkodzi)  itp. itd....

ooo, to to to, i od razu można dodać "zdejmuj, wypiorę" big_smile

zwyczajny gość napisał/a:

Bo może się okazać, że facet jest tylko koleżeński.....a Twoje wyobrażenia są  tylko ułudą i nie ma co gonić króliczka.

na prawdę sądzisz, że przełamanie granicy bliskości, dotykanie stopy, zakładanie palntofelka może wynikać wyłącznie z klasycznej koleżeńskości bez erotycznego podtekstu ? Pomijam fakt przypadkowego zgubienia. Domyślać się mogę, ze była to klasyczna szpilka.

95 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2020-11-09 16:44:35)

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(

paslawek, bullet: Wasze wypowiedzi się do bólu szczere i druzgocące, ale dziękuję za nie. Forum to dla mnie forma katharsis, mogę się wypowiedzieć bez skrępowania tutaj, ani bez nadmiernego krygowania się.

A teraz jakie są fakty (gdy chodzi o mnie):

* nie jestem DDA, ale moje dzieciństwo nie było usłane różami ze względu na choleryzm ojca i inne nieciekawe wydarzenia w rodzinie (bliższej oraz dalszej)
* mój mąż się na mnie nie wyżywa, bywa jednak bardzo niemiły i uszczypliwy, a wszystko tłumaczy tym, że to przeze mnie, albo tym, że inaczej bym od niego odeszła (nieprawda)
* uwielbiam rozmawiać z moim mężem, nadal mamy tematy do ciekawych rozmów, jest troskliwy, zwłaszcza w stosunku do naszej córeczki
* nadal pragnę mojego męża, jest między nami bliskość, ale mam wrażenie, że chciałabym to bardziej urozmaicić, a z jego strony jest bierność i tekst: "mi się tam wszystko podoba"
* jedną z głębszych rys na naszym małżeństwie jest mój kontakt z teściową - nie chcę wchodzić w szczegóły - no, ale nie przepadamy za sobą (ogólnie rzecz ujmując)
* nie szukałam i nie szukam kochanka, nie planowałam uwodzić kogokolwiek
* jestem zauroczona osobą R. i gdyby nie pożądanie - mogłabym zostać jego przyjaciółką
* wiem, że namiętność między mną a R. wybuchłaby, gdyby nie to, że oboje mamy wiele do stracenia i tłumimy ją, a przynajmniej z mojej strony tak właśnie jest
* uciekam od siebie - pewnie tak, zwłaszcza, że te emocje w stosunku do R. bardzo mną wstrząsnęły i spadły jak grom z jasnego nieba
* każdego dnia myślę, że będzie lepiej, że będzie inaczej i znowu pojawia się w myślach on... hmm jakieś jego spojrzenie, czy zapach
* czy nie chcę tego skończyć? być może nie chcę, być może nie jestem gotowa, żeby całkowicie zapomnieć, być może czekam na odpowiedni moment, chwilę, która mi go obrzydzi, jakieś jego zachowanie czy chłód z jego strony
* czy popłynę? nie sądzę. mimo wszystko sądzę, że nie. myślę, że oboje zdajemy sobie sprawę z konsekwencji.

Zamierzam wykorzystać ten lockdown na zbliżenie się do mojego męża oraz na przyznanie się przed samą sobą, co ja najlepszego wyprawiam. Mam wrażenie, że są we mnie dwie, zupełnie diametralnie od siebie różne osoby. Jedna z nich to ja - matka i żona, kobieta odpowiedzialna, racjonalna, nie ulegająca chwili, planująca, oddana rodzinie. Jest też ta druga ja: wolna, nieskrępowana, egoistyczna, ulegająca własnym zachciankom, dzika, spontaniczna, zauroczona...

Gary: To droczenie ze strony męża bywa różne, w zależności od kontekstu i natężenia. Ale wiesz, nie jest tak, że ja pokornie schylam głowę. Potrafię się odgryźć, tylko często mnie to już męczy. Właściwie, coraz częściej.

O czym rozmawialiśmy z R. na kawie?
Hmm na tę kawę to przez przypadek poszliśmy. Akurat wpadliśmy na siebie przed pracą i on zaproponował, żebyśmy weszli na chwilę do kawiarni. Ja nie byłam co do tego przekonana, powiedziałam, że może lepiej nie, bo się spóźnimy. On odparł, że mamy jeszcze czas i "no chodź..." Jakoś nie przychodziła do mojej głowy żadna wymówka, byłam lekko oszołomiona faktem, że widzimy się po paru miesiącach. Właściwie to nie zdążyliśmy pogadać na tej kawie o niczym szczególnym. Jakieś takie bzdety. Byłam niesamowicie skrępowana, ale też szczęśliwa. Pytał, co u mnie, jak sobie radzę z całą sytuacją... O to chyba pytał z kilka razy. Możliwe, że nie udzieliłam mu głębszej odpowiedzi na ten temat. Tak jak piszę, byłam oszołomiona jego towarzystwem, tym, że się widzimy. Czułam się trochę jak za mgłą. Bałam się też, że on zauważy mój dziwny nastrój... Teraz jak tak o tym myślę, to pamiętam jedynie, że pytał jaką kawę piję, że zamówił te dwie kawy dla nas, zagadywał mnie, patrzył, a mi było zwyczajnie słabo, smutno i szczęśliwie zarazem.

Ech, wulgaryzm mnie jak ten koleś na mnie działa... hmm

96

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(

NAPISAŁAŚ
Czasem wydaje mi się, że moje spojrzenia i dwuznaczne uwagi mówią wszystko. Wtedy się wycofuję. A on wyjeżdża z coraz bliższym kontaktem fizycznym. Widzę, że też go ciągnie w moją stronę. Że szuka kontaktu ze mną.
Gdy chodzi o inne koleżanki - nie zauważyłam, żeby w stosunku do kogoś tak się zachowywał. I to nie tylko moja obserwacja. W kręgu pracowniczym uchodzi za miłego gościa, ojca rodziny, poważnego faceta. Jest niesamowicie ciepłym człowiekiem. To ciepło mnie przyciąga, kręci. Jest taki ojcowski, jeśli wiecie co mam na myśli.
Jest ode mnie dwa lata młodszy, ale czasem mam wrażenie, że jest starszy.
Pracuje też w jakimś tam zespole gdzie większość kobietystąd moje pytanie : czy inni tego nie widzą, nie plotkują o was, nie dopisują sobie co się między wami dzieje na podstawie jego i twojego zachowania ? Ja jak kilka razy troszkę dłużej rozmawiałem z jedną z koleżanek to kolega natknąwszy się na nas palną : ale romansik się kroi . Wtedy mnie zszokowało tym bardziej że nawet nie była w moim typie , mężatka a jej męża znam i nigdy nawet nie pomyślałem o tym. Rozmowy tylko i wyłącznie na temat pracy i w obrębie pracy. Ty piszesz o regularnym podrywaniu i zdobywaniu przez niego  ciebie. Firma pewnie chuczy od plotek o was , nie boisz się że ktoś życzliwy poinformuje męża który jak piszesz coś podejrzewając wpadnie w szał , wyprowadzi się, ulubieńcowi twojemu narobi brudów w domu i złozy papiery rozwodowe. To nie bajanie !

97

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(
normalnyjestem napisał/a:

NAPISAŁAŚ
Czasem wydaje mi się, że moje spojrzenia i dwuznaczne uwagi mówią wszystko. Wtedy się wycofuję. A on wyjeżdża z coraz bliższym kontaktem fizycznym. Widzę, że też go ciągnie w moją stronę. Że szuka kontaktu ze mną.
Gdy chodzi o inne koleżanki - nie zauważyłam, żeby w stosunku do kogoś tak się zachowywał. I to nie tylko moja obserwacja. W kręgu pracowniczym uchodzi za miłego gościa, ojca rodziny, poważnego faceta. Jest niesamowicie ciepłym człowiekiem. To ciepło mnie przyciąga, kręci. Jest taki ojcowski, jeśli wiecie co mam na myśli.
Jest ode mnie dwa lata młodszy, ale czasem mam wrażenie, że jest starszy.
Pracuje też w jakimś tam zespole gdzie większość kobietystąd moje pytanie : czy inni tego nie widzą, nie plotkują o was, nie dopisują sobie co się między wami dzieje na podstawie jego i twojego zachowania ? Ja jak kilka razy troszkę dłużej rozmawiałem z jedną z koleżanek to kolega natknąwszy się na nas palną : ale romansik się kroi . Wtedy mnie zszokowało tym bardziej że nawet nie była w moim typie , mężatka a jej męża znam i nigdy nawet nie pomyślałem o tym. Rozmowy tylko i wyłącznie na temat pracy i w obrębie pracy. Ty piszesz o regularnym podrywaniu i zdobywaniu przez niego  ciebie. Firma pewnie chuczy od plotek o was , nie boisz się że ktoś życzliwy poinformuje męża który jak piszesz coś podejrzewając wpadnie w szał , wyprowadzi się, ulubieńcowi twojemu narobi brudów w domu i złozy papiery rozwodowe. To nie bajanie !

Hmm... Wiesz co, mamy tak specyficzne środowisko pracy i też nasze ekipy często się zmieniają, że nie sądzę, aby ktoś coś zauważył. I, jak już wcześniej pisałam, nie widujemy się codziennie. W naszej pracy często ktoś tam z kimś flirtuje i jest to jakby na porządku dziennym. Taka branża. Dodatkowo - możliwe, że jakoś nie rzucamy się w oczy z tym. Możliwe, że ja i on nie zwracamy uwagi innych, chociaż... Muszę to teraz przemyśleć, bo jakoś uszło to mojej uwadze powiem szczerze.

98

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(
Anna Eliza napisał/a:

mój mąż się na mnie nie wyżywa, bywa jednak bardzo niemiły i uszczypliwy, a wszystko tłumaczy tym, ...

Może taki charakter. Do przebaczenia. Ale nie powinien tak żonie wbijać szpilek.


* nadal pragnę mojego męża, jest między nami bliskość, ale

Myślę, że to prawda. Zauroczenie albo pożądanie na boku nie psuje automatycznie relacji między małżonkami.



mam wrażenie, że chciałabym to bardziej urozmaicić, a z jego strony jest bierność i tekst: "mi się tam wszystko podoba"

Nie sądzę, aby brak urozmaicenia w jakikolwiek sposób Cię wypychał na bok z tego małżeństwa. Założę się, że wcale nie myśalałaś "Przydałoby się urozmaicić, więc poszukam sobie kochanka".



* nie szukałam i nie szukam kochanka, nie planowałam uwodzić kogokolwiek

O właśnie to miałem na myśli.


* jestem zauroczona osobą R. i gdyby nie pożądanie - mogłabym zostać jego przyjaciółką

Z byciem przyjaciółką trzeba uważać, bo może on nie jest taki fajny i gdyby nie pożądanie nie chciałabyś wcale być jego przyjaciółką. Nie znasz go dobrze nawet. Pożądanie Cię pali, co jest zrozumiałe. I rozumieją to ludzie od momentu kiedy ich przypali kiedyś. Niektórzy przeżyją całe życie bez pożądania, czy bez przyjaźni, bez miłości... a warto to wszystko przeżyć. Cytat:   "Nie wierzyłam że tak się może stać do czasu gdy to poczułam...".



* wiem, że namiętność między mną a R. wybuchłaby, gdyby nie to, że oboje mamy wiele do stracenia i tłumimy ją, a przynajmniej z mojej strony tak właśnie jest

Z tym wybuchem namiętności bym nie przesadzał, bo można się łatwo ściąć na seksie. Ot dziewczyna zaczęła robić loda, ale robiła to tak szybko że atmosfera siadła. Albo on chciał wypaść dobrze, ale się zestresował, erekcja znikła i zonk...


* każdego dnia myślę, że będzie lepiej, że będzie inaczej i znowu pojawia się w myślach on... hmm jakieś jego spojrzenie, czy zapach
* czy nie chcę tego skończyć? być może nie chcę, być może nie jestem gotowa, żeby całkowicie zapomnieć, być może czekam na odpowiedni moment, chwilę, która mi go obrzydzi, jakieś jego zachowanie czy chłód z jego strony

Jak jest dobrym podrywaczem, to nic nie obrzydzi.

Po drugie możesz sobie żyć z takim palącym pożądaniem miesiąc, dwa, trzy, a potem przejdzie. NIe umawiaj się na kawę, nie eskaluj flirtu (ale też nie kasuj flirtu) i to minie. Decyzje w twoich rękach. Rozumiesz -- najpierw decyzje smile smile   


"Nie robię nic, czekam" to też decyzja, i chyba bardzo dobra decyzja. W końcu jak chcesz się z nim przespać, to możesz poczekać 3 miesiące.



Hmm na tę kawę to przez przypadek poszliśmy. Akurat wpadliśmy na siebie przed pracą i on zaproponował, żebyśmy weszli na chwilę do kawiarni. Ja nie byłam co do tego przekonana, powiedziałam, że może lepiej nie, bo się spóźnimy. On odparł, że mamy jeszcze czas i "no chodź..." Jakoś nie przychodziła do mojej głowy żadna wymówka, byłam lekko oszołomiona faktem, że widzimy się po paru miesiącach. Właściwie to nie zdążyliśmy pogadać na tej kawie o niczym szczególnym. Jakieś takie bzdety. Byłam niesamowicie skrępowana, ale też szczęśliwa. Pytał, co u mnie, jak sobie radzę z całą sytuacją... O to chyba pytał z kilka razy.

Acha... czyli nie nakręcał flirtu... to może nie jest jakimś mega podrywaczem, bo taki jakby Cię dorwał, to by poruszał twoje emocje i mówił o sobie, o Tobie, o Was.



Możliwe, że nie udzieliłam mu głębszej odpowiedzi na ten temat. Tak jak piszę, byłam oszołomiona jego towarzystwem, tym, że się widzimy. Czułam się trochę jak za mgłą. Bałam się też, że on zauważy mój dziwny nastrój... Teraz jak tak o tym myślę, to pamiętam jedynie, że pytał jaką kawę piję, że zamówił te dwie kawy dla nas, zagadywał mnie, patrzył, a mi było zwyczajnie słabo, smutno i szczęśliwie zarazem.

Czyli to taka normalna kawa.



Ech, wulgaryzm mnie jak ten koleś na mnie działa... hmm

No to nic nie zmieniaj i poczekaj 3 miesiące.

99 Ostatnio edytowany przez bullet (2020-11-09 16:24:41)

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(
Gary napisał/a:

...Czyli to taka normalna kawa. ...

nie sadzę

Anna Eliza napisał/a:

... Pytał, co u mnie, jak sobie radzę z całą sytuacją... O to chyba pytał z kilka razy...

czy masz jakiś pomysł co on miał na myśli ujmując "z całą sytuacją", o jaką sytuację chodzi ? Skoro pytał kilka razy to było kluczowe pytanie. Być może w tym przypadku zagadał otwartym tekstem ale autorka "nie złapała" tropu.

dziwny wątek.

100 Ostatnio edytowany przez Anna Eliza (2020-11-09 16:35:45)

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(

bullet: "Z całą tą sytuacją" - chodziło mu o lockdown, o pandemię, o to, co dzieje się na świecie.

Gary: Dokładnie. Pożądanie do kogoś innego nie przekreśla automatycznie intymności i bliskości w związku małżeńskim. Głos rozsądku, za który dziękuję.

To moje zauroczenie trwa już ponad rok. Poznaliśmy się we wrześniu 2019. Jakoś wtedy pojawił się w naszej firmie. A więc to nie mija, jakbym tego chciała, a raczej eskaluje...
Tak naprawdę mieliśmy tylko kilka minut na kawę. On wypił na miejscu, ja wzięłam kubek na wynos. Po tej kawie nie mogłam się zabrać ze wszystkim, wziął moje torby (których miałam tego dnia dość sporo) i niósł je do biura. Bardzo fajny, dżentelmeński gest.

No właśnie. On tak nie działa jawnie raczej. Chociaż... Pod koniec dnia pracy, podczas którego często gadaliśmy, przy paru kolegach i koleżankach podszedł do mnie nieprzyzwoicie blisko. Stanął bokiem, ale tak, że czułam jego nogę tuż przy swojej, a on zapewne czuł mój oddech na swoim policzku... Zrobił to przy wszystkich. A ja się nie oddaliłam, nie odsunęłam, nawet nie zażartowałam, że social distancing... hmm Not good.

ALE: może po prostu dobrze czuje się w moim towarzystwie. Słyszałam od niektórych osób, że czują się ze mną dobrze, bo ja chyba jestem taka otwarta (jak kogoś lubię) i ludzie lubią ze mną rozmawiać na różne tematy.

101

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(
Anna Eliza napisał/a:

To moje zauroczenie trwa już ponad rok...............   
Tak naprawdę mieliśmy tylko kilka minut na kawę. On wypił na miejscu, ja wzięłam kubek na wynos.

Yyyy... rok czasu? To ile godzin razem byliście blisko siebie przez ten rok? Na kawie 20 min? W biurze ze trzy razy po 10 min? Czyli godzinę czasu razem? Ile godzin razem rozmawialiście?



Poznaliśmy się we wrześniu 2019. Jakoś wtedy pojawił się w naszej firmie. A więc to nie mija, jakbym tego chciała, a raczej eskaluje...

Ale jak eskaluje? Powinniście albo w łóżku wylądować, albo powinno się to wypalić.
Nie możesz iść z nim na kawę jeszcze? Albo 10 kaw?
Bo może pielęgnujesz w swojej głowie wirtualny jego obraz... no i tak się męczysz.




... on zapewne czuł mój oddech na swoim policzku... Zrobił to przy wszystkich. A ja się nie oddaliłam, nie odsunęłam, nawet nie zażartowałam, że social distancing... hmm Not good.

Trochę tutaj sprzeczności... z jednej strony byliście na kawie... potem Cię dotknął podnosząc coś z podłogi, potem staje niekomfortowo blisko... ALEEEEE nie podrywa, nie szuka kontaktu?

102 Ostatnio edytowany przez Anna Eliza (2020-11-09 17:13:25)

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(
Gary napisał/a:
Anna Eliza napisał/a:

To moje zauroczenie trwa już ponad rok...............   
Tak naprawdę mieliśmy tylko kilka minut na kawę. On wypił na miejscu, ja wzięłam kubek na wynos.

Yyyy... rok czasu? To ile godzin razem byliście blisko siebie przez ten rok? Na kawie 20 min? W biurze ze trzy razy po 10 min? Czyli godzinę czasu razem? Ile godzin razem rozmawialiście?



Poznaliśmy się we wrześniu 2019. Jakoś wtedy pojawił się w naszej firmie. A więc to nie mija, jakbym tego chciała, a raczej eskaluje...

Ale jak eskaluje? Powinniście albo w łóżku wylądować, albo powinno się to wypalić.
Nie możesz iść z nim na kawę jeszcze? Albo 10 kaw?
Bo może pielęgnujesz w swojej głowie wirtualny jego obraz... no i tak się męczysz.




... on zapewne czuł mój oddech na swoim policzku... Zrobił to przy wszystkich. A ja się nie oddaliłam, nie odsunęłam, nawet nie zażartowałam, że social distancing... hmm Not good.

Trochę tutaj sprzeczności... z jednej strony byliście na kawie... potem Cię dotknął podnosząc coś z podłogi, potem staje niekomfortowo blisko... ALEEEEE nie podrywa, nie szuka kontaktu?


Te wszystkie sytuacje, które opisywałam, miały miejsce pomiędzy wrześniem 2019 a lutym 2020. Od marca do lipca byliśmy na lockdownie i pracowaliśmy zdalnie. W pracy jak tylko się widujemy rozmawiamy dużo, no ale trzeba też pracować, prawda? Kawa była raz, ok. 2 tygodnie temu. My codziennie się nie widujemy (może to i lepiej), bo pracujemy w innych działach, mamy inne grafiki, mijamy się. Czasem jedynie się zdarza, że na siebie wpadniemy.

No więc właśnie. Może on nic nie chce, może chce, ale się nie posunie dalej. Ja też mu daję sprzeczne sygnały i tak to się kręci.

Za każdym razem jak zdarza nam się wracać na parking we własnym towarzystwie, idziemy gdzieś z boku, z dala od innych, specjalnie zwalniamy kroku, żeby pogadać. Tak się wlekliśmy za innymi parę razy, on też czasem nadrabia drogi, żeby ze mną iść... No, ale może to tylko koleżeńskie jest? Może po prostu bardziej mnie lubi niż innych, ale tylko lubi?

Z drugiej strony zdarza mu się czerwienić przy mnie, patrzy na mnie tak jakoś dłużej, inaczej, szuka mojej uwagi, atencji... Ech, sama już nie wiem.

Eskaluje w tym sensie, że mi nie przechodzi. Że myślę o nim, że kreuję w głowie scenariusze, co by było gdyby... Że próbuję przeanalizować jego zachowania w stosunku do mnie.

103

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(
Anna Eliza napisał/a:

...miały miejsce pomiędzy wrześniem 2019 a lutym 2020. .... Kawa była raz, ok. 2 tygodnie temu.

Ale siedzi Ci w głowie od roku, czy od kawy 2 tyg temu?

Ja bym na razie nie kasował flirtu, ani go nie rozwijał. Jak ten pan będzie blisko to bym go nie unikał, starał się zwyczajnie rozmawiać.

Właśnie dlatego nie lubię flirtów, bo nigdy nie wiadomo co się dzieje. Pójście na kawę może wiele wyjaśnić. Kontakt online z nim masz?

I jak tak zwalniacie kroku aby być osobno, albo on Cię dogoni to o czym mówi? Coś o Tobie?

Nie irytuje Cię to orbitowanie jego od roku i nic więcej nie robienie? Taka maskarada? Trochę to obciachowe Cię dotykać, a potem czerwienić się i nie mówić do kobiety...

Nie możecie się normalnie umówić na kawę?

104

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(
Anna Eliza napisał/a:

Mój mąż jest fajnym facetem, wiem, że podoba się kobietom.

Bardzo nie lubię jego matki, ze wzajemnością. Jego matka jest zaborcza, wtrąca się. Na szczęście mieszkamy daleko od niej.

Opis męża wygląda na znajomość góra kilkumiesięczną. Naprawdę nie da się inaczej określać najbliższej osoby, niż "fajny"? No ale podoba się kobietom, jakby to miało jakieś znaczenie.
No i oczywiście zła świekra też tu musi się pojawić, nie wiadomo po co.

Myślisz, że po co on opowiada Tobie o żonie i dziecku?

105

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(
perydot napisał/a:

Naprawdę nie da się inaczej określać najbliższej osoby, niż "fajny"? No ale podoba się kobietom, jakby to miało jakieś znaczenie.

Jak to nie ma znaczenia? Przecież tutaj schemat goni schemat. Jej mąż musi podobać się koleżankom, to jeden z ważniejszych powodów jego wybrania. Koleżanki mają jej go zazdrościć smile

106

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(

" W kręgu pracowniczym uchodzi za miłego gościa, ojca rodziny, poważnego faceta. Jest niesamowicie ciepłym człowiekiem. To ciepło mnie przyciąga, kręci. Jest taki ojcowski, jeśli wiecie co mam na myśli.
Jest ode mnie dwa lata młodszy, ale czasem mam wrażenie, że jest starszy."

                                                                                                               
Ty Anna masz wyobraźnię, wyobraź sobie że jesteś żoną tego faceta, nie widzisz jej ale ona istnieje i dzieci też, myślisz że u nich  zachowała się intymność i bliskość jak w Twoim małżeństwie, myślisz że też tak opisałaby męża,,, jak myślisz , co  o Twoim mężu napisałaby jakaś jego koleżanka z pracy, ciekawe czy coś równie miłego jak Ty o tamtym,   taki ' punkt  widzenia od punktu siedzenia'

107

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(
Anna Eliza napisał/a:
Gary napisał/a:
Anna Eliza napisał/a:

To moje zauroczenie trwa już ponad rok...............   
Tak naprawdę mieliśmy tylko kilka minut na kawę. On wypił na miejscu, ja wzięłam kubek na wynos.

Yyyy... rok czasu? To ile godzin razem byliście blisko siebie przez ten rok? Na kawie 20 min? W biurze ze trzy razy po 10 min? Czyli godzinę czasu razem? Ile godzin razem rozmawialiście?



Poznaliśmy się we wrześniu 2019. Jakoś wtedy pojawił się w naszej firmie. A więc to nie mija, jakbym tego chciała, a raczej eskaluje...

Ale jak eskaluje? Powinniście albo w łóżku wylądować, albo powinno się to wypalić.
Nie możesz iść z nim na kawę jeszcze? Albo 10 kaw?
Bo może pielęgnujesz w swojej głowie wirtualny jego obraz... no i tak się męczysz.




... on zapewne czuł mój oddech na swoim policzku... Zrobił to przy wszystkich. A ja się nie oddaliłam, nie odsunęłam, nawet nie zażartowałam, że social distancing... hmm Not good.

Trochę tutaj sprzeczności... z jednej strony byliście na kawie... potem Cię dotknął podnosząc coś z podłogi, potem staje niekomfortowo blisko... ALEEEEE nie podrywa, nie szuka kontaktu?


Te wszystkie sytuacje, które opisywałam, miały miejsce pomiędzy wrześniem 2019 a lutym 2020. Od marca do lipca byliśmy na lockdownie i pracowaliśmy zdalnie. W pracy jak tylko się widujemy rozmawiamy dużo, no ale trzeba też pracować, prawda? Kawa była raz, ok. 2 tygodnie temu. My codziennie się nie widujemy (może to i lepiej), bo pracujemy w innych działach, mamy inne grafiki, mijamy się. Czasem jedynie się zdarza, że na siebie wpadniemy.

No więc właśnie. Może on nic nie chce, może chce, ale się nie posunie dalej. Ja też mu daję sprzeczne sygnały i tak to się kręci.

Za każdym razem jak zdarza nam się wracać na parking we własnym towarzystwie, idziemy gdzieś z boku, z dala od innych, specjalnie zwalniamy kroku, żeby pogadać. Tak się wlekliśmy za innymi parę razy, on też czasem nadrabia drogi, żeby ze mną iść... No, ale może to tylko koleżeńskie jest? Może po prostu bardziej mnie lubi niż innych, ale tylko lubi?

Z drugiej strony zdarza mu się czerwienić przy mnie, patrzy na mnie tak jakoś dłużej, inaczej, szuka mojej uwagi, atencji... Ech, sama już nie wiem.

Eskaluje w tym sensie, że mi nie przechodzi. Że myślę o nim, że kreuję w głowie scenariusze, co by było gdyby... Że próbuję przeanalizować jego zachowania w stosunku do mnie.

To widzisz Gary mamy do czynienia z niebyt typowym chociaż niezbyt standardowym/typowym przypadkiem smile
Kolega to może pierdoła albo bardzo wytrwały wytrawny gracz wielowątkowy smile

Anka poszłaś przez rok w stronę "cichego wielbicielstawa" i rozgrywania przeżywania wszystkiego co dotyczy tej niby relacji w swojej głowie i jakby na jawie.
Rozkminiasz naprawdę epizody,duperele i dorabiasz do tego całą historię (która może być tylko projekcją ), co nie zaprzecza temu co wcześniej napisano i co sama napisałaś.
To co robisz i jak myślisz wydaje się w sferze emocji i uczuć iść w stronę czegoś nałogowego i jednak traktowanego przez ciebie (potencjalnie) ucieczkowo jak coś co dodaje niby wsparcia do życia .Naprawdę sam jestem ciekaw przed czym i przed jakimi uczuciami uciekasz w bycie cichą wielbicielką potencjalną kochanką tym zauroczeniem.To nie musi wydawać się czymś drastycznie strasznym,traumatycznym,nie raz nie dwa nawet bardzo małe rysy w małżeństwie  początkują taki proces jak u ciebie.Nikt nie jest doskonały - znasz to.
Owszem zauroczenie nic nie musi zepsuć w relacji ze stałym partnerem "automatycznie" ,to cienka krucha granica jednak jest żeby wywołać awersję do męża zbyt wiele zależy od kolegi w tym to ogromny brak równowagi może być bardzo śliska sprawa nawet jak na romans,ale rok czasu to sporo i dużo nieprzytomności,pocieszania się i samo uspokajania  takim przekonaniem że zauroczenie nie wpływa na związek ,nieco na siłę jak u ciebie jest możesz nie mieć sama jasności.Zawsze coś na coś wpływa.To kwestie świadomości ,uczciwości,wolności - normalnie pryncypia smile żadne harcerstwo i piękne frazesy i młodzieńcze ideały ,rozwój duchowy to nie zabawa ,w sferze tylko i wyłącznie przyjemności intelektualnych ,niejasny związek w braku swobody i wolności przez brak uczciwości,szczerości jakoś bardzo łatwo może przerodzić się w coś co oscyluje na granicy toksyczności ,a to wpływa na stały związek ,który jak dobrze wiesz raczej nigdy idealny nie jest  i też przez to łatwo go zepsuć .Uzależnienie to nie jest to co zdrowa więź a emocje wcale nie są czymś głębokim ,niczego tym nie wypełnisz żadnych braków,ani pustki ,żadnych deficytów bo to w uzależnieniach z racji ich właściwości jest niemożliwym przez eskalujące obsesyjne myślenie na różnych poziomach.Z każdym miesiącem utrwalasz postawę ,oczekiwania i pragnienia niechybnie stać się mogą roszczeniem i żądanie zaspokojenia a to już więcej niż kompulsywne może być .
Długo się przygotowujesz,narobisz sobie kupę nierealnych oczekiwań co do tej relacji,to źle rokuje nawet jak pękniesz i się złamiesz.

108

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(

Zrób sobie dziecko z mężem. Serio porada. pomoże.

109 Ostatnio edytowany przez Anna Eliza (2020-11-09 18:34:29)

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(

Na zaczepki pod tytułem: to prowokacja, ściema i trolowanie, bo mój mąż jest przystojny - nie odpowiadam, bo i po co. Myślcie sobie, co chcecie. Nie będę opisywała swojego małżeństwa ze szczegółami. Jak jesteście takie głodne / głodni wrażeń rodem z telenowel, macie tego pełno w tv. Ten temat nie ma tytułu: Moje małżeństwo i jego perypetie, tylko: Zauroczenie kolegą z pracy. Kto tego nie rozumie, cóż, nie moje zmartwienie, że nie umie czytać ze zrozumieniem. Na inteligentne pytania dotyczące mojego pożycia mogę odpowiedzieć, na głupawe zaczepki już nie.

A teraz do rzeczy:

Zdaję sobie sprawę, że moje myśli przybierają niebezpieczną formę nałogu. R. jest odskocznią od rzeczywistości, to chyba zdaje się też już pisałam. Przed czym uciekam? Przed nudą? Stagnacją? Szarością? Pragnę inspiracji, jakiegoś szaleństwa, uniesienia... Oczywiście wiem, co stawiam obok tego na szali. Wiem, że ryzykuję. Tylko tu pojawia się pytanie: co jeśli to moje ostatnie takie zauroczenie? Nie fascynuję się ot tak, albo: aż tak. Aż tak, że nie mogę powstrzymać myśli o nim, o tym co moglibyśmy robić razem, gdyby tylko była okazja być sam na sam...

Z drugiej strony, skoro on nie robi dalszych kroków, np. nie pisze do mnie, nie próbuje innych form kontaktu, to może nic tak naprawdę do mnie nie ma. Możecie być jednak pewni, że to co opisałam tutaj, to opis faktów. Bez ściemy, bez upiększania czy koloryzowania.

Co do naszych rozmów: rozmawiamy właściwie o wszystkim. O naszych związkach i partnerach, o dzieciach, o planach, o milionie różnych rzeczy. To się po prostu tak toczy. On jest dość gadatliwy, ale też zadaje mi sporo pytań. Jak ostatnio szliśmy do tego biura, to pytał mnie kilka razy, co u mnie... Nie wiem czego oczekiwał? Że co mu niby powiem?

Kontakt online - żaden. On nie ma fb. Nie uznaje tego.

To orbitowanie od roku... Hmm... Może i denerwuje. A może w jakiś sposób uspokaja, bo nie przekroczymy granicy. Ani ja, ani on.
Gramy w takie przybliżanie się i oddalanie. Aż w końcu się wypali, zanim cokolwiek się zacznie.

Czy nie możemy się normalnie umówić na kawę? Najwyraźniej nie, jak widać big_smile Choć on kiedyś polecał mi dwa miejsca, w których bywa. Chwalił kawę, mówił, że pewnie by mi się spodobało i takie tam. Ogólnie pie.przy dużo rzeczy. Wkurza mnie.

Co do drugiego dziecka - no, thanks. smile To już mamy ustalone z mężem. Ten świat jest coraz bardziej przerażający i chory. Poza tym uczciwie przyznam, że nie chce mi się. Moja córa jest wspaniała, boję się, że drugie nie wyjdzie już takie fajne. Poza tym dziecko to nie plasterek na całe zło.

110

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(
Anna Eliza napisał/a:

Zdaję sobie sprawę, że moje myśli przybierają niebezpieczną formę nałogu. R. jest odskocznią od rzeczywistości, to chyba zdaje się też już pisałam.

Tutaj najlepszy byłby seks.



.... Szarością? Pragnę inspiracji, jakiegoś szaleństwa, uniesienia... Oczywiście wiem, co stawiam obok tego na szali. Wiem, że ryzykuję. Tylko tu pojawia się pytanie: co jeśli to moje ostatnie takie zauroczenie?

Znam te dylematy, znam, bardzo silne to uczucia. Wybrałem wtedy romans, seks, przygodę. Lata minęły, nie żałuję...




... że nie mogę powstrzymać myśli o nim, o tym co moglibyśmy robić razem, gdyby tylko była okazja być sam na sam...

Jeśli uważasz, że to trwa miesiącami, jest trwałe, nie mija to po prostu się z nim umów. To proste: jako kobieta wystarczy że dasz jakiś znak, że chcesz. On jak w miarę rozgarnięty się połapać w sytuacji powinien.

Jaki znak? Jedno konkretne zdanie...

"Ooo.. fajnie że do mnie dołączyłeś... Wspominam naszą kawę kiedyś-tam, i chciałabym to kiedyś powtórzyć, abyśmy mogli bez pośpiechu długo porozmawiać..."




... on nie robi dalszych kroków, np. nie pisze do mnie, nie próbuje innych form kontaktu, to może nic tak naprawdę do mnie nie ma.

Trzeba dać konkretny znak.



Co do naszych rozmów: rozmawiamy właściwie o wszystkim. O naszych związkach i partnerach, o dzieciach, o planach, o milionie różnych rzeczy. To się po prostu tak toczy. On jest dość gadatliwy, ale też zadaje mi sporo pytań.

O dzieciach i planach mówicie, a nie możecie się na kawę umówić?



Jak ostatnio szliśmy do tego biura, to pytał mnie kilka razy, co u mnie... Nie wiem czego oczekiwał? Że co mu niby powiem?

Że mu powiesz coś o sobie?


To orbitowanie od roku... Hmm... Może i denerwuje. A może w jakiś sposób uspokaja, bo nie przekroczymy granicy. Ani ja, ani on.
Gramy w takie przybliżanie się i oddalanie. Aż w końcu się wypali, zanim cokolwiek się zacznie.

To też dobre rozwiązanie.



Czy nie możemy się normalnie umówić na kawę? Najwyraźniej nie, jak widać big_smile Choć on kiedyś polecał mi dwa miejsca, w których bywa. Chwalił kawę, mówił, że pewnie by mi się spodobało i takie tam. Ogólnie pie.przy dużo rzeczy. Wkurza mnie.

No próbuje i próbuje, aż mu powiesz "No to zaproś mnie tam...".    Może jesteś powściągliwa i on nie wie czy Ty nie potraktujesz go jako gwałciciela.

111

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(

Strasznie dużo tutaj rozkmin, wyobrażeń i analizy - to by świadczyło, że Ci na nim w jakiś sposób zależy. Dlatego wygląda to bardzo schematycznie, jak wiele innych podobnych historii. Pytanie czy dalej chce zależeć?
Ciężko jest nie móc mówić o odczuciach, tym bardziej ,jeśli irytują Cię pewne przytyki ze strony męża.

Pragniesz uniesienia i szaleństwa? A czy to na pewno jest tego wszystkiego warte? Czy nie można tego samego zrobić z wieloletnim partnerem tak, aby właśnie miało swój smak?

112 Ostatnio edytowany przez cześka8 (2020-11-09 20:56:01)

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(

...  ale autorka wspomniała coś że partner jest czasem uszczypliwy i nie trafia do niego że drugiej stronie to nie odpowiada (on jest taki a ona taka, on siebie nie zmieni i ona siebie tez raczej nie) i trafia się w mur, i co...  takiemu wszystko pasuje i nie widzi potrzeb zmian, nawet poprawy jesli żona zgłasza..  trzeba się rozejsc bo nie mozna się dogadac?
niestety z doswiadczenia powiem, że moj partner też bywa... trudny, i tez napatoczył się przypadkiem jakis kolega z pracy (serio przypadkiem.. tongue), i tez chwilowo odpłynełam jakos tak i partner zaczął zauważać że cos sie zmieniło, i potem jakby się trochę polepszyło..... w życiu do głowy by mi nie przyszło, że zamiast rozmawiać, tłumaczyć, próbować wyjaśnić sprawę z własnym chłopem (bo on nie widział sensu, jemu pasowało itp itd) wystarczyło zacząć rozmawiac z kims kto chce rozmawiać (i nie był to niestety mąż).. schematyczne no nie??? a mój - o ja naiwna, juz zapewne zbiera haki?? ;]
Anno Elizo.. teraz czas próby, bedziecie dłużej w domku siedzieć to i zapewne część spraw miedzy wami się tez wyjasni... może... oby pozytywnie smile

113

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(
Anna Eliza napisał/a:

Pragnę inspiracji, jakiegoś szaleństwa, uniesienia... Oczywiście wiem, co stawiam obok tego na szali. Wiem, że ryzykuję. Tylko tu pojawia się pytanie: co jeśli to moje ostatnie takie zauroczenie? Nie fascynuję się ot tak, albo: aż tak. Aż tak, że nie mogę powstrzymać myśli o nim, o tym co moglibyśmy robić razem, gdyby tylko była okazja być sam na sam...

Dalej uważasz, że nie bierzesz romansu pod uwagę, że nic z tego nie będzie? Szkoda dzieci, tamtej żony, twojego męża. Ale cóż, żal nie skorzystać.

114 Ostatnio edytowany przez Anna Eliza (2020-11-09 21:19:13)

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(

cześka8: Co znaczy "pozytywne rozwiązanie spraw"? Bo może mamy co innego na myśli. wink Jak zakończyła się twoja historia z kolegą? Dlaczego mąż coś podejrzewał?

bagiennik_k: No widzisz, póki co jakoś mi zależeć nie przestaje. Chociaż tak sobie teraz myślę, że gdyby jemu zależało, odezwałby się poza pracą. Uniesienie i szaleństwo z mężem? Może jak dziecię dorośnie, bo póki co, za bardzo nas absorbuje. smile

Gary: Mi się wydaje, że ja mu dawałam już znaki. Można było wywnioskować coś z moich słów. On jest inteligentnym chłopcem, wie o co chodzi. Wie, że coś wisi w powietrzu. Tylko skoro się nie odzywa poza pracą do mnie, skoro żadnej kawy po pracy nie proponuje, to wnioskuję, że jemu nie zależy aż tak bardzo. Tylko wtedy po co te jego podchody, zmniejszanie dystansu fizycznego, jego spojrzenia, ciągłe zagadywanie w pracy (aż czasem nadto, np. nie mogę pogadać z innym kolegą, on od razu coś komentuje, włącza się w dyskusję i siłą rzeczy muszę znów z nim rozmawiać...). Nie rozumiem mężczyzn. Chyba nigdy nie zrozumiem.

Badas: Jak widzisz, nic z tego nie będzie. W pracy na biurku się nie przelecimy, a żadne z nas nie wykona kroku, żeby spotkać się po pracy. Przyznaję, że go pragnę, BARDZO.

115

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(

Z kolega wciaz rozmawiamy, niestety odbieram go jako bardzo sympatycznego faceta (wiem, jest wytrawnym graczem i czeka az sie skusze) ale wlasnie juz po takim czasie to chyba i jemu ciut moze przeszlo....a teraz covid i w ogole... Partner zaczal rozmawiac czesciej i wiecej, (pomijam ze przetrzepal mi komorke i nie wiem co jeszcze) ale wychodzi z inicjatywa, jakos tak jest znosniej, podoba mi sie smile))
Rozwiazac pozytywnie to znaczy jeszcze lepiej spedzac czas z rodzinka by nie myslec o tamtym (choc wiem ze pewnie trudne :])
Nie kazde zauroczenie konczy sie łozkiem (biurkiem), choc przyznaje ze duzo czytalam o zdradach tutaj i po czesci dzieki netkobietom udalo sie... oprzytomniec (narazie tongue)

116

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(
cześka8 napisał/a:

Z kolega wciaz rozmawiamy, niestety odbieram go jako bardzo sympatycznego faceta (wiem, jest wytrawnym graczem i czeka az sie skusze) ale wlasnie juz po takim czasie to chyba i jemu ciut moze przeszlo....a teraz covid i w ogole... Partner zaczal rozmawiac czesciej i wiecej, (pomijam ze przetrzepal mi komorke i nie wiem co jeszcze) ale wychodzi z inicjatywa, jakos tak jest znosniej, podoba mi sie smile))
Rozwiazac pozytywnie to znaczy jeszcze lepiej spedzac czas z rodzinka by nie myslec o tamtym (choc wiem ze pewnie trudne :])
Nie kazde zauroczenie konczy sie łozkiem (biurkiem), choc przyznaje ze duzo czytalam o zdradach tutaj i po czesci dzieki netkobietom udalo sie... oprzytomniec (narazie tongue)


I na to otrzeźwienie liczę smile Plusem takiego forum, przynajmniej dla mnie jest to, że mogę się oczyścić z tych wszystkich rozkmin... Niejako przelać je na papier i być może o nich zapomnieć.

Czyli między tobą a kolegą jest jedynie niewinny flirt, bez pocałunków nawet? Skąd wiesz, że to wytrawny gracz? Jeśli masz tutaj gdzieś swój topik, wklej linka, chętnie poczytam.

117

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(

... znam go troche.. blizej.. sie zapytalam - na tej kawie - ile kolezanek mial przede mna.. wydaje mi sie ze byl szczery, trudno powiedziec.. i on tez ma oczywiscie rodzine..
Oczywiscie ze takie forum to czasem niezla.. terapia.. mozna poczytac co mogloby byc dalej, historii mnostwo, wciaz czytam....

118 Ostatnio edytowany przez Gary (2020-11-09 22:21:53)

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(
Anna Eliza napisał/a:

Gary: Mi się wydaje, że ja mu dawałam już znaki. Można było wywnioskować coś z moich słów.

Nie jest to takie oczywiste. Poza tym niektóre sygnały są subtelne.


On jest inteligentnym chłopcem, wie o co chodzi. Wie, że coś wisi w powietrzu. Tylko skoro się nie odzywa poza pracą do mnie, skoro żadnej kawy po pracy nie proponuje, to wnioskuję, że jemu nie zależy aż tak bardzo.

Albo mimo inteligencji nie orientuje się. Przykładowo jeśli w obecności innych osób stanął krępująco blisko Ciebie (=== niekomfortowe dla kobiety BO są wokół obcy ludzie), albo wypytuje Co u Ciebie słychać (=== kobieta myśli "czego on ode mnie chce").



Tylko wtedy po co te jego podchody, zmniejszanie dystansu fizycznego, jego spojrzenia, ciągłe zagadywanie w pracy (aż czasem nadto, np. nie mogę pogadać z innym kolegą, on od razu coś komentuje, włącza się w dyskusję i siłą rzeczy muszę znów z nim rozmawiać...).

Może nie minie dużo czasu, aż on upadnie w twoich oczach, będzie Cię wkurzał, stanie się śmieszkiem-biegającym-pieskiem-orbiterkiem, co szczeka, ogonkiem macha, ale nie podejdzie. Zaczniesz go ignorować.



cześka8 napisał/a:

... znam go troche.. blizej.. sie zapytalam - na tej kawie - ile kolezanek mial przede mna..

^^^ Oto przykład szczerej otwartej rozmowy. Konkret.
Ona i on rozmawiają o niej i o nim.
Byli w tym celu na kawie, aby móc ze sobą rozmawiać.

119 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2020-11-10 09:10:07)

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(
Anna Eliza napisał/a:

Tylko skoro się nie odzywa poza pracą do mnie, skoro żadnej kawy po pracy nie proponuje, to wnioskuję, że jemu nie zależy aż tak bardzo. Tylko wtedy po co te jego podchody, zmniejszanie dystansu fizycznego, jego spojrzenia, ciągłe zagadywanie w pracy (aż czasem nadto, np. nie mogę pogadać z innym kolegą, on od razu coś komentuje, włącza się w dyskusję i siłą rzeczy muszę znów z nim rozmawiać...). Nie rozumiem mężczyzn. Chyba nigdy nie zrozumiem.

Np dlatego, że poza pracą zajęty innymi rzeczami? Np rodziną? Ma zobowiązania, nie chce żeby to wpłynęło na relacje w domu?
Bo np "myślę o Tobie kiedy jesteś blisko, ale kiedy Cię nie ma to nie myślę o Tobie". (Ja takie wyjaśnienie kiedyś dostałam)
Wygląda na to, że brakuje ci emocji/ bliskości (?) w twoim związku.

120

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(

Niezbyt rozumiem autorko jakie masz oczekiwania. Bo wg mnie Ty tutaj jesteś bardziej zaangażowana niż kolega.
W sumie to jest flirt jakich wiele nie budujecie ani bliższej znajomości a seks z kimś z pracy kończy się tak samo: doradzaniem kobiecie na forum by zmieniła pracę. Co do mężczyzn to udowodnione naukowo że stają wiele bliżej  przy kobietach które im się podobają niż przy tych neutralnych. Kobiety tak nie robią.
Ale to jeszcze nie jest związane z chęcią romansu w realu.

121 Ostatnio edytowany przez Anna Eliza (2020-11-10 12:00:06)

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(

Przyznam, że cieszę się, iż trafiłam na to forum. Czytam teraz jeden z tematów, o kochance właśnie. Można sporo się dowiedzieć.

Moja fascynacja R. chyba zaczyna bardzo powolutku, ale jednak, blednąć. Teraz nie wiadomo przez jak długo nie będziemy się widzieć, a jak się zobaczymy, to mam nadzieję, że będę miała już do niego dystans i czyste koleżeństwo. Wiem, że to nie będzie proste. Wiem, że będę się łamać, ale wiem także, że mój mąż i moje dziecko są dla mnie najważniejsi. Nie wyobrażam sobie, że mogę stracić to, co budowaliśmy tyle lat. Mamy sporo planów na przyszłość, lubimy spędzać ze sobą czas i wbrew temu, co tutaj niektórzy próbują sugerować, mój związek nie przeżywa jakoś specjalnie kryzysu.

Bardziej chodzi o mnie. Czy to ten słynny kryzys wieku średniego? Za dwa lata kończę 40 lat i zastanawiam się, co może mnie jeszcze spotkać. Ucieczki w marzenia i fantazje nadal mi się zdarzają, jak wtedy gdy byłam dzieckiem i nastolatką. Może czas przekuć to w coś konstruktywnego i napisać w końcu tę ch.olerną książkę? Mam nadzieję, że będzie mniej błaha niż historia, której stałam się udziałem.

Tracę czas na kminienie o R. To zupełnie bezcelowe i bezsensowne. Nawet jeśli coś czuje do mnie, to co z tego? Co z tego wynika? Absolutnie NIC. Możemy przez tę fascynację jedynie napytać sobie biedy, a do siebie niechęci. Nie jest mi to potrzebne do szczęścia.

Oprócz pracy i życia rodzinnego mam sporo hobby i na tym zamierzam się teraz skoncentrować. Jak również na czyszczeniu głowy z fantasmagorii oraz złych myśli.

Myślę pozytywnie.

Dziękuję wszystkim inteligentnym osobom wypowiadającym się w moim wątku. Wasze komentarze pomogły mi w "dojściu do siebie" i zadaniu sobie niezbędnych pytań. Za jakiś czas napiszę "updejta" tej historii. Jakikolwiek by nie był, obiecuję.

Pozdrawiam serdecznie.

Trzymajcie się!

122 Ostatnio edytowany przez Zoee (2020-11-10 12:21:11)

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(

Autorko!

Napisze Ci jak bedzie. Będziesz sobie jeszcze jakiś czas wmawiać ze nie brniesz, że się bronisz ale tak naprawdę będziesz się posuwac o kroczek do przodu. Spotkanie, dotyk, czułe smsy. Będziesz sobie wmawiać ze to tylko ciekawość, tylko zaspokojenie potrzeby chwilowej, ze to nic nie znaczy. A on w tym czasie da Ci wszystko: da Ci przekonanie ze jestes poekna, ważna, da Ci niesamowite emocje których nie pamiętasz od lat, da Ci troskę, zainteresowanie...
Minie troszkę czasu i zdasz sobie sprawę ze nie umiesz żyć bez tego wszystkiego. Bedziesz przekonana ze go kochasz a tak naprawdę bedziesz kochać te emocje które Ci da...
Co będzie potem nie wiem.
Moze to będzie trwać długo, może tylko chwile ale prędzej czy później uświadomisz sobie ze ty kochasz- nie ważne czy jego czy to co ci daje. A on nie.
Pomyślisz ze czemu nie.
Ano temu ze mężczyźni kochają inaczej i nawet jeśli się zakocha to nie będzie szaleńczo tęsknił, pragnął i bez zastanowienia porzuci cie dla ratowania swojej rodziny.

I wierz mi ze prędzej czy później czeka cię bol. Bol tak ogromny ze dzis go sobie nie wyobrazisz. Bo bedziesz wiedzieć ze straciłaś cos bezpowrotnie bez czego ciężko Ci bedzie żyć. A stracisz to prędzej czy później bo żaden romans nie może trwać wiecznie

Nie wiem czy jesteś w stanie się z tego wycofać. Mysle ze nie.
Mysle ze mimo ze sama wiesz co będzie to wejdziesz w to.
To juz zaszło znacznie dalej niż myślisz

A i jeszcze jedno:
Myślisz sobie ze ci może przejdzie samo, ze zrobisz te kilka kroczków do przodu i ci się nie spodoba i wycofasz się z łatwością.
Nie będzie tak. Bedziesz tak pragnac tych emocji ze bedziesz wiedzieć tylko to co bedziesz chcieć i bedzie ci się podobało coraz bardziej tak jak on. I nawet bedzuesz myśleć ze to najfajniejszy facet pod słońcem mimo ze zapewne tak nie jest

I teraz wydaje się ze myślisz racjonalnie ale wystarczy jakiś krok z jego strony i przepadniesz. Życzę Ci zeby go nie zrobił. Choc mysle ze teraz wlasnie tego byś chciała...

123 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-11-10 12:42:34)

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(
Anna Eliza napisał/a:

Przyznam, że cieszę się, iż trafiłam na to forum. Czytam teraz jeden z tematów, o kochance właśnie. Można sporo się dowiedzieć.

Moja fascynacja R. chyba zaczyna bardzo powolutku, ale jednak, blednąć. Teraz nie wiadomo przez jak długo nie będziemy się widzieć, a jak się zobaczymy, to mam nadzieję, że będę miała już do niego dystans i czyste koleżeństwo. Wiem, że to nie będzie proste. Wiem, że będę się łamać, ale wiem także, że mój mąż i moje dziecko są dla mnie najważniejsi. Nie wyobrażam sobie, że mogę stracić to, co budowaliśmy tyle lat. Mamy sporo planów na przyszłość, lubimy spędzać ze sobą czas i wbrew temu, co tutaj niektórzy próbują sugerować, mój związek nie przeżywa jakoś specjalnie kryzysu.

Bardziej chodzi o mnie. Czy to ten słynny kryzys wieku średniego? Za dwa lata kończę 40 lat i zastanawiam się, co może mnie jeszcze spotkać. Ucieczki w marzenia i fantazje nadal mi się zdarzają, jak wtedy gdy byłam dzieckiem i nastolatką. Może czas przekuć to w coś konstruktywnego i napisać w końcu tę ch.olerną książkę? Mam nadzieję, że będzie mniej błaha niż historia, której stałam się udziałem.

Tracę czas na kminienie o R. To zupełnie bezcelowe i bezsensowne. Nawet jeśli coś czuje do mnie, to co z tego? Co z tego wynika? Absolutnie NIC. Możemy przez tę fascynację jedynie napytać sobie biedy, a do siebie niechęci. Nie jest mi to potrzebne do szczęścia.

Oprócz pracy i życia rodzinnego mam sporo hobby i na tym zamierzam się teraz skoncentrować. Jak również na czyszczeniu głowy z fantasmagorii oraz złych myśli.

Myślę pozytywnie.

Dziękuję wszystkim inteligentnym osobom wypowiadającym się w moim wątku. Wasze komentarze pomogły mi w "dojściu do siebie" i zadaniu sobie niezbędnych pytań. Za jakiś czas napiszę "updejta" tej historii. Jakikolwiek by nie był, obiecuję.

Pozdrawiam serdecznie.

Trzymajcie się!

Też się trzymaj Anka i najlepiej to zajmij się tym rozwojem duchowym tak jeszcze poważniej,ale na całego nie na 1/8 gwizdka .Zwykła duchowość ta codzienna leczy odloty i ucieczki stary ponury ćpun ci to pisze.Duchowość to nie są odjazdy i haj to odwrotność tego i zupełnie coś innego.
Jak się zacznie to nie ma powrotu do " starego"życia, ale to jest przygoda ,a nie kara ,czy przykry obowiązek .
Córką to nie nie zasłaniaj jeżeli chodzi o seks z mężem - słaba wymówka smile i sprzeczne wobec tego co napisałaś .wcześniej.
Odbieranie znaczenia ważności Twojemu myśleniu o koledze to dobra droga ,ale nie obrzydzaj sobie ludzi bo po pierwsze nie znasz go ,a to może po prostu poczciwy facet chciał być miły tez nie iw czego chce boi się konsekwencji choć ,może to przyzwoity facet,ale  go kusi to też ludzkie.Dyskredytowanie go i deprecjonowanie jest tylko odwrotnością idealizowania to taki komplecik ,zatruwa jednak i zaciemnia czyni nietrzeźwym,to przeszkadza w tym żeby być uważnym i wnikliwym.Z doświadczenia powiem /Ci że ja przez 20 panad lat miałem dwa takie odloty jak Ty moja żona jeden da sie to przeżyć mało tego popycha to też w rozwoju widzi się i poznaje siebie .
Ja nie jestem zwolennikiem zabawy w ciepło zimno w relacjach ( możliwe że Twój mąż ma taki wzór zakodowany a Ty wyniosłaś go z domu również) , bo to taka durna technika wpływu kontroli nad kimś przy jednoczesnym poddawaniu się kontrolowaniu przez kogoś najczęściej w myśleniu to jest bo w rzeczywistości trudno wyczuć i sprawdzić ,to też podtrzymywanie i wytłumianie emocji na jakimś niby bezpiecznym poziomie - iluzje .

124

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(

mnie zaczyna mdlić od tej fascynacji R.

125

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(

Jak dla mnie jednak wyobrazasz sobie po prostu zbyt wiele.

126

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(

Tak trzymaj, Ania

Chociaż przeczytasz, że to na wyrost, ten Twój ostatni post, to i tak wszyscy trzymamy za Ciebie kciuki.
Historie czytaj, odbiór historii z tej drugiej strony przyda się na pewno.
Powodzenia

127

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(

Zapominasz też o tym, że on ma żonę. Jeśli jednak dojdzie do romansu a Ty się zakochasz (co jest bardzo prawdopodobne) to będziesz musiała się tez liczyć z bólem, że "nie jest Twój". Całkiem możliwe, że będziesz tylko jego seks-zabawka, których mógł mieć przed Tobą już wiele. To w Twojej głowie historia mieni się jako wyjatkowa, że być może "to ten na którego czekałaś całe życie i tracisz szanse nie próbując" a dla niego może to być kolejny romans dla umilenia sobie życia. Widać, że Tobie nie zależy tylko na seksie ale głównie na emocjonalnym zaangazowaniu. Pomysł przyszłościowo jakbyś chciała - jeśli zdecydujesz się na romans - aby wyglądał ciąg dalszy? On zostawi żonę i będzie z Tobą? Będziesz tylko kochanka? Z czasem coraz bardziej zazdrosna? Przespicie się ze sobą kilka razy, znudzicie sobie i romans się rozleci? Czy warto w takim razie dla czegoś tak miałkiego zdradzać partnera?

128 Ostatnio edytowany przez bullet (2020-11-10 15:36:55)

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(

https://www.netkobiety.pl/t122587.html

ale ten koniecznie - wątek "kroteczki", telenowela ale pouczająca
Wszystko zaczęło się kilka lat temu kiedy poznalam jego. Miałam już męża, dzieci, niby bylam szczęśliwa chociaż tak naprawdę zawsze mi czegos brakowalo. Pojawił sie on inteligentny, wesoły, przystojny i niesamowicie męski.  Zapatrzony we mnie choc mógł miec każdą. Przez wiele lat nie dopuszczalam do siebie mysli ze mogloby byc cos miedzy nami, on wielokrotnie sugerowal, ja udawalam ze to żarty. Wielu mezczyzn probowalo ze mna flirtowac a ja zawsze umialam zachowac dystans. Niestety on byl wyjatkowy, moze schlebialo mi to, ze on chcial tylko mnie. Gadalismy godzinami, lubilismy te same rzeczy, smialismy sie z tych samych żartów. W końcu na fali kryzysu przekroczylismy granicę. On ma żonę,  dziecko wiem że nie jest z nią szczesliwy. A ja - ja jestem wrakiem człowieka nie potrafię poradzić sobie ze swoim życiem,  które zniszczyłam na własne życzenie. Ludzie mysla, ze mam takie idealne zycie, dobra praca, fajne dzieci, meza. A ja umieram codziennie. Jak to skonczyc? Jak dalej zyc bez niego? Nie wiem czy dam radę?
https://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=77606

129

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(
paslawek napisał/a:

Z doświadczenia powiem /Ci że ja przez 20 panad lat miałem dwa takie odloty jak Ty moja żona jeden da sie to przeżyć mało tego popycha to też w rozwoju widzi się i poznaje siebie  .

Zona wie o Twoich odlotach, bo byliscie juz wtedy malzenstwem tak? Przegadaliscie czego bylo brak?? Miales az 2... czyli.. hm, ciekawe.... I... wciaz jestescie razem, rozwineliscie sie, wiec da sie....
tego bym sie trzymala Anno Elizo, od kazdego schematu jest wyjatek smile

130 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-11-10 23:54:15)

Odp: Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(
cześka8 napisał/a:
paslawek napisał/a:

Z doświadczenia powiem /Ci że ja przez 20 panad lat miałem dwa takie odloty jak Ty moja żona jeden da sie to przeżyć mało tego popycha to też w rozwoju widzi się i poznaje siebie  .

Zona wie o Twoich odlotach, bo byliscie juz wtedy malzenstwem tak? Przegadaliscie czego bylo brak?? Miales az 2... czyli.. hm, ciekawe.... I... wciaz jestescie razem, rozwineliscie sie, wiec da sie....
tego bym sie trzymala Anno Elizo, od kazdego schematu jest wyjatek smile


Moja żona o tym wie ,jest bystra i też po przejściach w przeszłości z podobnymi doświadczeniami jak ja ,tyle że żona nie jest "zawodowym" nałogowcem jak ja co nie ma znaczenia w gruncie rzeczy,mamy te epizody przegadane i przepracowane do bólu,byliśmy już małżeństwem z tym że to było z 12 - 14 lat temu u mnie i u niej ,Trudno to zestawiać i porównywać jeżeli chodzi o stopień odlotu u mnie i np u Anki ale ja nie zabrnąłem chyba aż tak daleko jak Anka,te moje odjazdy też się różniły miedzy sobą intensywnością ,dałem sobie radę dość szybko i w miarę bezboleśnie  ,możliwe że ze względu na moje uzależnienia i doświadczenia z tym związane na różnych "polach" i w terapii i jeszcze wcześniejsze oraz pewien nabyty dystans do zamiłowania w eksperymentach i wchodzeniu w nie ,bo jak mówi o mnie moja droga córka niezłe ziółko i ancymon był ze mnie w przeszłości tak powiedziała kiedyś o mnie z czym można spokojnie się zgodzić smile.

Posty [ 66 do 130 z 225 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zauroczyłam się kolegą z pracy. Nie umiem wybić go sobie z głowy... :(

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026