Zniszczylam swoje zycie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Strony 1 2 3 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 3,039 ]

Temat: Zniszczylam swoje zycie

Wszystko zaczęło się kilka lat temu kiedy poznalam jego. Miałam już męża, dzieci, niby bylam szczęśliwa chociaż tak naprawdę zawsze mi czegos brakowalo. Pojawił sie on inteligentny, wesoły, przystojny i niesamowicie męski.  Zapatrzony we mnie choc mógł miec każdą. Przez wiele lat nie dopuszczalam do siebie mysli ze mogloby byc cos miedzy nami, on wielokrotnie sugerowal, ja udawalam ze to żarty. Wielu mezczyzn probowalo ze mna flirtowac a ja zawsze umialam zachowac dystans. Niestety on byl wyjatkowy, moze schlebialo mi to, ze on chcial tylko mnie. Gadalismy godzinami, lubilismy te same rzeczy, smialismy sie z tych samych żartów. W końcu na fali kryzysu przekroczylismy granicę. On ma żonę,  dziecko wiem że nie jest z nią szczesliwy. A ja - ja jestem wrakiem człowieka nie potrafię poradzić sobie ze swoim życiem,  które zniszczyłam na własne życzenie. Ludzie mysla, ze mam takie idealne zycie, dobra praca, fajne dzieci, meza. A ja umieram codziennie. Jak to skonczyc? Jak dalej zyc bez niego? Nie wiem czy dam radę?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zniszczylam swoje zycie

ja to nie mogę zrozumieć, co wy wszyscy jak króliczki?

3

Odp: Zniszczylam swoje zycie

A co jest "niefajnego" w Twoim życiu i mężu?  Może warto o tym pomyśleć i coś zmienić na lepsze, niż rozmyślać o tym drugim?

4 Ostatnio edytowany przez Witcher (2014-11-12 22:39:01)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kryzys, brak szczęścia i hop do innego. A dzieci? A mąż? A przysięga? Brak slow.
A Ty się najbardziej przejmujesz tym że nie dasz rady bez kochanka.. ;-)

5 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-11-12 22:51:46)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

A Ty się najbardziej przejmujesz tym że nie dasz rady bez kochanka.. ;-)

Dokładnie smile
Przecież mówił jej, że "on tylko za nią tak szaleje" i że żadna inna (oprócz żony, oops hmm) no i taki przestojny.. olaboga, no kto by się nie skusił?

A w domu mąż, dzieci. Nuuuda <ziew> A tu taka gorąca 40-cha. zgadłam? wink

A tero lover poszedł do tej żony, co to ze sobo nie sypiajo i ogólnie jest z nią taki nieszczęśliwy, że aż się zlitował i do niej wraco <żartowniś>

A autorka ma ból dupy big_smile

http://z1.demoty.pl/18d421e9b7af006179c9be8428c97d4258eeca2c/placze-i-wymagam

Oby mąż miał jaja i kopnął cie w zad.

6

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Swoje życie zniszczyłaś? A swojego męża nie? A żony tego faceta nie? Skąd wiesz, że im się nie układa? Każdy facet mówi tak swojej kochance, to stary schemat (jak w tej piosence Osieckiej, na pewno wiesz, o którą chodzi). Piszesz, że czegoś ci brakowało, nie wiedziałaś czego, a potem pojawił się on i tę pustkę wypełnił. A teraz już wiesz, co to było? Nauczyłaś się już rozpoznawać swoje potrzeby, nazywać swoje emocje? Bo gdybyś wiedziała, co to jest, gdybyś była trochę bardziej świadoma tego, co się dzieje w twojej duszy, to byś potrafiła sama sobie tę dziurą załatać. A niestety łatałaś ją przy pomocy kochanka. Cena jaką zapłaciłaś jest bardzo wysoka. Ale ty jeszcze tak naprawdę jej nie zapłaciłaś do końca. Zapłacisz jak dowie się mąż, jak dowie się żona kochanka. Wtedy naprawdę zniszczysz życie, cudze.
Znajdź sobie jakiś wypełniacz, może hobby, sport które dostarczają sporej dawki adrenaliny? Piszę te słowa całkiem serio. Hormony stresu, które się wydzielą wystarczą za wszystkich kochanków świata. A może po prostu popracuj nad poczuciem własnej wartości, bo wtedy choćby i anioł się w tobie zakochał, to i tak będziesz wierna mężowi. Nie będziesz potrzebowała adoratorów, nie będziesz podatna na komplementy i nawijanie makaronu.

7 Ostatnio edytowany przez kroteczka (2014-11-12 23:36:16)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Tak wiem, ze niszcze zycie meza. On widzi ze coś się ze mna dzieje od dluzszego czasu. Wiem , ze mnie kocha,  ja niestety juz go nie kocham. Myślę tylko o tym drugim. I nie, ten drugi mnie nie zostawil, on ciagle chce się widywać, ale widzi , ze chodzę smutna i ze nie jestem szczesliwa w tym wszystkim. Dlaczego tak późno sie spotkaliśmy?  Nie dam rady tego ciągnąć ale nie umiem tego zakonczyc. Codziennie jadąc do pracy mówię sobie dziś to zakończę a potem go widzę i nie potrafię jak na mnie tak patrzy.

Nie pytam go czy sypia z żoną,  sądzę, ze tak, czasami. Znam go od wielu lat, nie musi mi mówić glupich komplementów żebym wiedziała ze mu na mnie zależy. Nigdy nie musiał sciemniac, wystarczy ze patrzylam w jego oczy. Zawsze mnie pociagal, ale chcialam to przeczekac, niestety chemia ciagle ta sama od lat, nic nie przeszlo, on tak samo.

8 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-11-12 23:46:39)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Troll !!!! albo.... no ręce po prostu opadają... hmm

A natężenia "JA" na piksel przekracza wszelkie dopuszczalne normy...

9

Odp: Zniszczylam swoje zycie

I naprawdę, ale to naprawdę nie masz wyrzutów sumienia? Wiesz, że mąż cię kocha, ale mimo to jara cię wbijanie mu noża prosto w serce? Tak ot, "wiem" i nic z tą wiedzą nie robisz? Ja za to wiem, jak to się wszystko skończy. Mąż się dowie, przeżyje załamanie nerwowe (polecam lekturę wątków zdradzanych żon, zobaczysz co to znaczy zostać zdradzonym, ale oczywiście pewnie cię to i tak nie ruszy), a potem wystawi ci walizki za drzwi. Do tego zacznie się starać o rozwód z twojej winy i o przyznanie praw do wyłącznej opieki nad dziećmi. Zanim się zorientujesz, co się dzieje to twój kochaś wróci skruszony do żony (nawet się zrymowało), a ty zostaniesz sama jak palec w ciemnej d... I wtedy dopiero będziesz miała powód do zakładania wątków o tym, że zniszczyłaś swoje życie... Jak cię wystawi ten twój fagas, to nagle przypomnisz sobie, że męża kochasz nad życie, ale żeby się nie okazało, że już za późno. Fundujesz mężowi i żonie tego faceta emocjonalną karuzelę, z której zejdą poranieni jak diabli, ale oczywiście teraz myślisz tylko jedną częścią ciała, tą od przyjemności i bynajmniej nie jest to głowa. Może czas zacząć myśleć o innych? Nie tylko o sobie?

10

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Uwierz mi wiem ze niszcze zycie nie tylko sobie, ale tez mojemu mezowi i jego zonie. Jej mi najbardziej zal. A maz jest naprawdę dobrym człowiekiem i mam ogromne wyrzuty sumienia inaczej bym tu nie pisala.
Wiem co czuja zdradzone zony i mezowie bo czytam to forum od miesięcy zanim zdecydowalam sie poprosic o pomoc.

11

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Tak wiem, ze niszcze zycie meza. On widzi ze coś się ze mna dzieje od dluzszego czasu. Wiem , ze mnie kocha,  ja niestety juz go nie kocham. Myślę tylko o tym drugim. I nie, ten drugi mnie nie zostawil, on ciagle chce się widywać, ale widzi , ze chodzę smutna i ze nie jestem szczesliwa w tym wszystkim. Dlaczego tak późno sie spotkaliśmy?  Nie dam rady tego ciągnąć ale nie umiem tego zakonczyc. Codziennie jadąc do pracy mówię sobie dziś to zakończę a potem go widzę i nie potrafię jak na mnie tak patrzy. Boję się.

Kroteczko, nie kochasz już męża, jak twierdzisz.
Jak długo wynosi to, co mąż widzi, że "od dłużego czasu coś ze mną dzieje"?
Jakie bajki mu opowiadasz, by się odczepił i nie podejrzewał bezpodstawnie, matoł jeden, że rysuje sufity w chałupie.
Dla zachowania pozorów sypiasz z nim, czy też masz zasady i ukochanej osoby nie zdradzasz?

I ostatnie pytanie:

Dlaczego jesteś nieszczęśliwa?
Przecież masz już teraz wszystko. Łącznie z tym, "czymś", czego Ci brakowało w małżeństwie?

Nie namawiam, byś wróciła do męża, nie przekonuję, że robisz źle, bo To nie moja sprawa.

Po prostu chcę wiedzieć, jak to robisz, że romans nie ujrzał jeszcze światła dziennego.

Odpowiesz?

12

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Excop napisał/a:

Po prostu chcę wiedzieć, jak to robisz, że romans nie ujrzał jeszcze światła dziennego.

Odpowiesz?

Ależ to bardzo proste jest - ta druga strona po prostu chce wierzyć, że ma wierną i kochaną żonę. Czy ktoś kiedykolwiek komu obiecał, że prawda jest przyjemna i łatwa ?

13

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Bergman napisał/a:
Excop napisał/a:

Po prostu chcę wiedzieć, jak to robisz, że romans nie ujrzał jeszcze światła dziennego.

Odpowiesz?

Ależ to bardzo proste jest - ta druga strona po prostu chce wierzyć, że ma wierną i kochaną żonę. Czy ktoś kiedykolwiek komu obiecał, że prawda jest przyjemna i łatwa ?

Chcę, Bergmann, poznać jednak taktykę Kroteczki, choć może nie doczekam się.

14

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kroteczka, jedno pytanie, na którym miejscu w tym momencie są dla Ciebie dzieci?
Bo jeśli raptem doznajesz jakiejś szalonej miłości, to na pierwszym miejscu jest jedno.
Liczysz się Ty, dla siebie samej, jesteś najważniejsza.
A co z Twoją rodziną, czy dla Ciebie to pestka?
Tylko nie pisz, że zależy Ci na własnej rodzinie, nie pisz, że może zbłądziłas, że stało się etc.

Jak życ bez niego?
Otworzyc oczy i dostrzec to co masz wokół siebie.
Dostrzec tych, którzy są dla Ciebie najbliżsi.
I kieruj się rozumem.

15 Ostatnio edytowany przez Emilia (2014-11-13 01:48:49)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Uwierz mi wiem ze niszcze zycie nie tylko sobie, ale tez mojemu mezowi i jego zonie. Jej mi najbardziej zal. A maz jest naprawdę dobrym człowiekiem i mam ogromne wyrzuty sumienia inaczej bym tu nie pisala.
Wiem co czuja zdradzone zony i mezowie bo czytam to forum od miesięcy zanim zdecydowalam sie poprosic o pomoc.

Ale jak to? Żal ci żony, ale mimo to zabierasz jej męża, tak? Gdybyś miała wyrzuty sumienia to byś natychmiast skończyła ten romans, a nie tłumaczyła się głupią chemią. Nie jesteś bezrozumnym zwierzątkiem, które usprawiedliwia się popędami i motylkami, ale człowiekiem, masz mózg, sumienie i rozum, więc zacznij ich wreszcie używać, zamiast użalać się nad sobą.

Chcesz pomocy? Proszę bardzo: natychmiast kończysz znajomość, unikasz miejsc, w których możesz spotkać kochanka, kasujesz jego nr telefonu, wszystkie maile i sms-y, blokujesz go na portalach społecznościowych. Wszelkie natrętne myśli pokonujesz pracą, najlepiej ciężką fizyczną, walczysz ze wspomnieniami i koncentrujesz się wyłącznie na mężu i dzieciach. Skutecznie starasz się odbudować więź was łączącą za pomocą konkretnych działań, rozmów, czułych gestów, wspólnych wyjść. A o kochanku zapominasz.

16

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Emilia : ale Ty nie rozumiesz, że zapomnieć to ona by wolała o tym, że ma męża, a kochanek żonę,a nie o tej całej między nimi zabawie smile

17

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Wszystko zaczęło się kilka lat temu kiedy poznalam jego. Miałam już męża, dzieci, niby bylam szczęśliwa chociaż tak naprawdę zawsze mi czegos brakowalo. Pojawił sie on inteligentny, wesoły, przystojny i niesamowicie męski.  Zapatrzony we mnie choc mógł miec każdą.

Tu Ciebie rozczaruję. Nie mógł mieć każdej, tylko taką, która była niby szczęśliwa w małzeństwie, a na dobrą sprawę sama nie wiedziała czego oczekiwać od życia. Takie łajzy jak on maja używanie na przede wszystkim "niespełnionych" mężatkach, bo takie najszybciej omamić tanim komplementem i wzbudzić litość tym, że "zona nie rozumie i od lat ze sobą nie śpią" po czym zaciągnąć kurlewnę do wyra.

kroteczka napisał/a:

Przez wiele lat nie dopuszczalam do siebie mysli ze mogloby byc cos miedzy nami, on wielokrotnie sugerowal, ja udawalam ze to żarty. Wielu mezczyzn probowalo ze mna flirtowac a ja zawsze umialam zachowac dystans. Niestety on byl wyjatkowy, moze schlebialo mi to, ze on chcial tylko mnie.

Tak samo jak myślały wszystkie przed Tobą i będą myślały wszystkie po Tobie, że on jest wyjątkowy. A jego wyjątkowość, to tylko ładne opakowanie.

kroteczka napisał/a:

Gadalismy godzinami, lubilismy te same rzeczy, smialismy sie z tych samych żartów. W końcu na fali kryzysu przekroczylismy granicę.

Przecież tylko po to zainwestował w znajomość z Tobą.

kroteczka napisał/a:

On ma żonę,  dziecko wiem że nie jest z nią szczesliwy.

Tiaaa..... Zaproponuj mu żeby rozwiódł się z nią dla Ciebie, a Ty rozwiedziesz się ze swoim mężem. Zobaczysz jak facet potrafi dokonać teleportacji z Twojego wyra, do żoninego...

kroteczka napisał/a:

A ja - ja jestem wrakiem człowieka nie potrafię poradzić sobie ze swoim życiem,  które zniszczyłam na własne życzenie.

Złóż reklamację u producentów za wadliwe oprogramowanie, jakie Ci zafundowali. Jak widać bezstresowe wychowanie ma swoje wady, ale te wychodzą dopiero po latach. Można je potraktować jako wady ukryte towaru.

kroteczka napisał/a:

Ludzie mysla, ze mam takie idealne zycie, dobra praca, fajne dzieci, meza. A ja umieram codziennie.

Możesz się pocieszać cytatem jaki przeczytałem na tym forum, ale w innym dziale: "w świecie zwierząt dziko żyjących, monogamia praktycznie nie istnieje..."

kroteczka napisał/a:

Jak to skonczyc?

Poproś o umożliwienie rozmowy na Wasz temat z jego żoną... 
Jego elokwencja, poczucie humoru i wyjątkowość mogą zaboleć.

kroteczka napisał/a:

Jak dalej zyc bez niego?

Po pierwsze, uświadomić męża o braku uczucia i romansie. Pozwolić mu na dojście do pełnej świadomości i pomóc w odbudowaniu ego.
Po drugie, Udostępnić mężowi swoje wyniki badań na występowanie HPV WZW HIV i odczyn Wassermana. Niech wie, że nic jego zdrowiu nie zagroziło.
Po trzecie, Jeśli zażąda Twojej wyprowadzki, nie sprzeciwiać się. Pozwolić mu na wyprowadzkę, jeśli sam tego zechce.   
Po czwarte, pozwolić mężowi na podjecie świadomej decyzji na temat przyszłości tego co zostało z Waszego małżeństwa.
Po piąte, Uszanować jego decyzję, nawet jeśli będzie to żądanie rozwodu z orzeczeniem o Twojej winie.

kroteczka napisał/a:

Nie wiem czy dam radę?

wszyscy jesteśmy tylko tak silni, na ile nas sprawdzono...
Próbuj...

18

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Niby tak wszystko wiesz, a ta wiedza nie przedkłada się na Twoje zachowanie. Prawda prędzej czy później i tak wyjdzie na jaw, obyś dostała mocno po dupie.
Wiemy już, że żona z Ciebie żadna.

Mam tylko nadzieje, że dzieci odchowane i nie będą musiały patrzeć na tą patologie, którą im urządzasz. Bo jak jeszcze są małe to ewentualny rozwód odcisnie piętno na ich psychice,  możliwe że na całe życie. Ale Twoje szczęście najważniejsze nie? smile

19

Odp: Zniszczylam swoje zycie

widzisz kroteczka, ja mam podobną sytuację tylko że z panem x nie mam żadnego kontaktu.
Mimo iż kocham męża wciąż, stale myślę o innym. Od 5 lat. Nie wiem co ci doradzić, ale jak masz być szczęśliwa przez romans to miej ten romans. Tylko nie możesz mieć potem do nikogo pretensji jak się wyda twoje podwójne życie. Przemyśl to, wiem że nie jest łatwo. Podejmij przemyślaną decyzję.
Ja kocham męża i czuję coś do tego drugiego, nic na to nie poradzę. Założę się że zamiast śmiać się kiedyś z tego, za 20 lat nadal będę wspominać rzucony we mnie urok pewnego mężczyzny. 
Powodzenia!

20 Ostatnio edytowany przez MamaNalijki (2014-11-13 09:44:07)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Skoro nie kochasz męza i zle sie czujesz w malzenstwie czemu tego nie zakonczylas wczesniej?czy dzieci są az tak małe?One nie są glupie, wyczuwają, ze miedzy rodzicami nie ma uczuc.Ja np czulam, ze moi rodzice są ze sobą bo są,nie ma gestow, milych rozmow, raczej takie zycie obok.Potem jak juz doroslam to mama mi to wszystko potwierdzila.Nie jest powiedziane,ze musisz byc z kims cale zycie wbrew sobie ale wypadaloby jedno skonczyc a potem zaczac drugie.

21

Odp: Zniszczylam swoje zycie
MamaNalijki napisał/a:

ale wypadaloby jedno skonczyc a potem zaczac drugie.

wypadałoby?? nie rób nigdy w życiu czegoś co wypada , tylko rób co czujesz... czasem inaczej się nie da- po prostu.

22

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Dziękuję wam wszystkim za odpowiedzi. Excop pytales jak udało mi się to wszystko utrzymac w tajemnicy.  To proste mam w zasadzie wolny zawód,  on tez. Nie muszę siedziec w biurze od 8 do 16. Jak zbywam meza? Nie wiem sama , czesto mialam gorsze nastroje poprzednio wiec teraz to tez nic dziwnego.
Strzala pytasz o dzieci. Tak one są najważniejsze i tylko dla nich tkwie w tym małżeństwie. Są niestety jeszcze male.
Starr wiem ze taka mezatka jak ja to latwy łup ale naprawdę opieralam się kilka lat. Mogl sobie znalezc wiele łatwiejszych jesliby to byla tylko kwestia seksu. Gbyby mi odpuscil to do niczego by nie doszlo nigdy go sama nie prowokowalam. Choć oczywiście w pewnym momencie zaczelam odpowiadac na jego flirty.

23

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Dziękuję wam wszystkim za odpowiedzi. Excop pytales jak udało mi się to wszystko utrzymac w tajemnicy.  To proste mam w zasadzie wolny zawód,  on tez. Nie muszę siedziec w biurze od 8 do 16. Jak zbywam meza? Nie wiem sama , czesto mialam gorsze nastroje poprzednio wiec teraz to tez nic dziwnego.
Strzala pytasz o dzieci. Tak one są najważniejsze i tylko dla nich tkwie w tym małżeństwie. Są niestety jeszcze male.
Starr wiem ze taka mezatka jak ja to latwy łup ale naprawdę opieralam się kilka lat. Mogl sobie znalezc wiele łatwiejszych jesliby to byla tylko kwestia seksu. Gbyby mi odpuscil to do niczego by nie doszlo nigdy go sama nie prowokowalam. Choć oczywiście w pewnym momencie zaczelam odpowiadac na jego flirty.

ha ha ha ha,,mógł sobie znaleźć wiele łatwiejszych,jesli to była tylko kwestia seksu,, ,taaa jakby mogł toby sobie znalazł..........wg ciebie to nie tylko kwesia seksu?? tylko czego jeszcze?podboju kosmosu???
no proszę cie,facet zabiegal o bzykanko ,a nie o kredyt bankowy ,wiec trochę musial ,,się nachodzić,,przy tym ,uważasz ze co ,ze potrzebna mu jesteś jeszcze do czegos więcej niż sex???? do czego ?? bo rodzine to on już ma,dom ma ,dzieci ma,tam zaspokaja wszystkie SWOJE POZOSTALE POTRZEBY z toba tylko jedna zaspokaja i to od czasu do czasu

a ty jak potrzebujesz się az w taki sposób rozerwać,to się rozwiedź i zyj jak chcesz,zamiast mezowi rogi przyprawiac

24

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Nigdy nie mowil ze zona go nie rozumie, ja po prostu wiem ze on jej nie kocha, ze nie jest ta wlasciwa. Czesto zali się ze tak późno sie spotkalismy, ciagle sugeruje ze jestem miloscia jego zycia, choc dosłownie nigdy tak nie powiedział.
On nawet nie jest jakis bardzo przystojny, ale ma w sobie cos tak pociagajacego ze nie potrafię bez niego żyć.

Starr piszesz "Zaproponuj mu żeby rozwiódł się z nią dla Ciebie, a Ty rozwiedziesz się ze swoim mężem. Zobaczysz jak facet potrafi dokonać teleportacji z Twojego wyra, do żoninego... "
Ja tego nie chcę , nie bylabym w stanie z nim żyć wiedzac ile osob zranilismy.

A mąż jest super czlowiekiem tylko nie jest dla mnie. Jestesmy zupelnie rozni. Chcialabym zeby byl szczesliwy bo na to zasługuje.  Ja po prostu nie potrafię dac mu szczescia. Wiem ze kiedys się z nim rozwiode moze wtedy znajdzie sobie kogos kto go uszczesliwi. Na razie tkwie w tym dla dzieci one sa najwazniejsze a najbardziej szczesliwe są jak widza mame i tatę.

Najgorsze ze nie mogę urwac kontaktu bo pracujemy razem i czesto go widuję.  Zresztą jak go nie widzę dluzej niz dwa dni to wariuje.

25

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Brak mi słów ... Mąż mnie kocha ja go już nie ... Może obudzisz sie jak będziesz w czarnej dupie mąż sie dowie i zostaniesz na lodzie sama bez niczego wtedy coś zrozumiesz... Miałam dobrego kochającego męża ale moje EGO wygrało bo musiałam tamtemu drugiemu dać na pocieszenie bo on taki nieszczęśliwy z żoną jak i ja z mężem.

26

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Jesteś żałosna . Zastanów się co robisz mężowi i dzieciom. A potem co będzie czuła jego żona .Zniszczysz im życie.Mówisz że zniszczyłaś sobie życie ,ale na własne życzenie ,a Oni żyją w niewiedzy .Wolny zawód możecie się uszczęśliwiać nawzajem biedne żuczki.Tak jak wcześniej napisano Oni wszyscy mówią że żona franca nie dba o niego schemat.Wiem to bo niedawno to przeżyłam ,a w zasadzie to moja rodzina cierpi cały czas .Mężulek rogi mi przyprawił .Byłam taka nie dobra nie dbałam o niego nie spał ze mną to Ci powiem gów... prawda .Jak go złapałam to tamta od razu kur.. nie chce jej znać a Ja taka kochana.Nic tylko wierzyć .Jeśli masz jeszcze odrobinę uczuć to oszczędź bólu tym biednym rodziną .

27

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Nigdy nie mowil ze zona go nie rozumie, ja po prostu wiem ze on jej nie kocha, ze nie jest ta wlasciwa. Czesto zali się ze tak późno sie spotkalismy, ciagle sugeruje ze jestem miloscia jego zycia, choc dosłownie nigdy tak nie powiedział.
On nawet nie jest jakis bardzo przystojny, ale ma w sobie cos tak pociagajacego ze nie potrafię bez niego żyć.

Starr piszesz "Zaproponuj mu żeby rozwiódł się z nią dla Ciebie, a Ty rozwiedziesz się ze swoim mężem. Zobaczysz jak facet potrafi dokonać teleportacji z Twojego wyra, do żoninego... "
Ja tego nie chcę , nie bylabym w stanie z nim żyć wiedzac ile osob zranilismy.

A mąż jest super czlowiekiem tylko nie jest dla mnie. Jestesmy zupelnie rozni. Chcialabym zeby byl szczesliwy bo na to zasługuje.  Ja po prostu nie potrafię dac mu szczescia. Wiem ze kiedys się z nim rozwiode moze wtedy znajdzie sobie kogos kto go uszczesliwi. Na razie tkwie w tym dla dzieci one sa najwazniejsze a najbardziej szczesliwe są jak widza mame i tatę.

Najgorsze ze nie mogę urwac kontaktu bo pracujemy razem i czesto go widuję.  Zresztą jak go nie widzę dluzej niz dwa dni to wariuje.

koniecznie,ale to KONIECZNIE wklej to na szajsbuka swojemu mezowi,ucieszy się ze ma taka szczera zone.............
jak maz nie ejst dla ciebie,to daj mu szanse na bycie szczęśliwym,a nie przyprawiasz mu rogi i wzdychasz do innego

nie idealizuj tak tego swojego kochasia,bo kazda tak mowi,ze nieszczęśliwy w malzenstwie ,sratatata,ze zona go nie rozumie,ksiazkowe,ale to z ta zona jest,ona mu dzieci urodzila,powtarzam w tamtym związku zaspokaja wszystkie swoje potrzeby ,z toba tylko jedna - W TAK ZWANYM MIEDZYCZASIE nie jesteś nawet czescia jego zycia,jestes tylko jego PRZERYWNIKIEM

28

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kroteczko, szczerze - jeśli nie kochasz męża, nie bądź z nim tylko dla dzieci. On tego tez na pewno by nie chciał... nikt by nie chciał takiego związku. Przemyśl i podejmij właściwą decyzję. Odpowiedź możesz znaleźć tylko w sobie...

29

Odp: Zniszczylam swoje zycie

ale ma w sobie cos tak pociagajacego ze nie potrafię bez niego żyć.

Taka stara baba, a dalej nie odróżnia Miłości od pociągu seksualnego.
Gdzie to się uchowało?

30

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Czego mi brakowalo w malzenstwie? Wielu rzeczy, Moze faktycznie ratunkiem jest sport najlepiej ekstremalny duzo adrenaliny, praca fizyczna tez. Tyle ze na razie jestem kompletnie bezwolna, na nic sily nie mam i świadomość zniszczonego zycia totalnie mnie dobija.

31

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

świadomość zniszczonego zycia totalnie mnie dobija.

Maz juz widzi Twoje dziwne zachowanie , narazie tylko sie zastanawia o co chodzi , natepnie bedzie szukac przyczyny i ją znajdzie .....

Teraz masz zniszczone życie ??
Ciekawe co bedziesz pisac jak mąż sie dowie , kochanek cie rzuci aby ratować swoje małżeństwo ??

32

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Nie będę Cię oceniać, bo akurat ja rozumiem Cię doskonale, należę do tych kobiet ze "skrzywioną" moralnością jak niektórzy uważają, jednak za szczerość nie zamierzam przepraszać
Powiem krótko: masz tylko jedno życie, odpowiedz sobie jak ono ma wyglądać?
Siebie też nie wolno poświęcać, to się zemści. I na Tobie i na najbliższych.

Masz szansę żyć tak jak chcesz; od Ciebie zależy z kim i jak. Nie łącz tego, bo nic dobrego z tego nie będzie. Albo zabij to zakazane uczucie, o ile potrafisz albo zamknij obecny rozdział i idź dalej.
Jeżeli jednak uważasz, że związek z mężem nie jest w 100% uczciwy uczuciowo wobec niego to bardziej skrzywdzisz go żyjąc z nim fikcji.
Pomyśl, chciałabyś być na jego miejscu?

33

Odp: Zniszczylam swoje zycie

LonelyM: To dobrze, że jesteś tolerancyjna, ale waszych sytuacji nie da się porównać w żaden sposób, by tak lekko przejść nad tym co autorka nawyprawiała do porządku dziennego, jak sugerujesz poniekąd.

Twój mąż zaniedbał wasza relację na rzecz alkoholu. A tu autorka pisze, że czuła się kochana i że mąż dawał z siebie tyle, ile miał, żeby było dobrze, ale jej to nie wystarczało, bo w zderzeniu z 'pociągającym' panem z pracy przegrywał swoją zwyczajnością i ..co tu dużo gadać rutyna i codzienność smile

Mąż na pewno tez nie adorował naszej bohaterki w taki sposób, nie czuła się przy nim taką gwiazdą (sezonu wink) jak przy tym nieszczęśliwym mężu i skończyło się podręcznikowo.

Nikt nie jest przeciwko układania sobie życia po swojemu, w każdej chwili, tylko są pewne granice, które wyznacza m.in. cierpienie innych zadawane ze 100% świadomością i wyrachowaniem. Autorka te granice przekroczyła i dobrze o tym wie.

34 Ostatnio edytowany przez Wątłusz_Pierwszy (2014-11-13 11:59:13)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Droga autorko tematu. Schrzaniłaś życie swojemu mężowi i zonie tego faceta. Coś Cię gryzie? Czyżby resztki (bardzo marne) sumienia? To bardzo dobrze. Teraz siedź i cierp

35

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Wiem jestem glupia. Maz nie jest idealem w wielu rzeczach ograniczal mnie bardzo, ale obiektywnie mozna powiedziec ze jest bardzo dobrym mezem. Coz z tego jak go nie kocham, a raczej kocham ale jak brata. Chce dla niego jak najlepiej.  Wiem ze jak się dowie będzie cierpial strasznie. A ten drugi - nie wiem co mysli chyba żyje chwilą choć zdaje sobie sprawę ze lada moment moze sie wszystko wydac a wtedy nie wiem co będzie.

36

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Jak brata , no ok smile
Ale potrafisz się skupić na chwilę i powiedzieć CZYM konkretnie ten drugi cię tak ujął, co jest w nim tym bodźcem, który powoduje, że nogi Ci się rozjeżdżają na sama myśl o nim?
Czy nie to, że wie jak cię adorować żebyś stale miała o nim niegrzeczne myśli plus jego niedostępność (taka na codzień)?

Znajdź powody, bo to nie są czary tylko proste mechanizmy. Nie bądź bezradną kukłą, która rządzi popęd.

37 Ostatnio edytowany przez Excop (2014-11-13 13:41:50)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Dziękuję wam wszystkim za odpowiedzi. Excop pytales jak udało mi się to wszystko utrzymac w tajemnicy.  To proste mam w zasadzie wolny zawód,  on tez. Nie muszę siedziec w biurze od 8 do 16. Jak zbywam meza? Nie wiem sama , czesto mialam gorsze nastroje poprzednio wiec teraz to tez nic dziwnego.
Strzala pytasz o dzieci. Tak one są najważniejsze i tylko dla nich tkwie w tym małżeństwie. Są niestety jeszcze male.
Starr wiem ze taka mezatka jak ja to latwy łup ale naprawdę opieralam się kilka lat. Mogl sobie znalezc wiele łatwiejszych jesliby to byla tylko kwestia seksu. Gbyby mi odpuscil to do niczego by nie doszlo nigdy go sama nie prowokowalam. Choć oczywiście w pewnym momencie zaczelam odpowiadac na jego flirty.

Dziękuję ale odpowiedziałaś tylko szczątkowo. Chodzi mi przede wszystkim, o sferę seksualną w Waszym małżeństwie, bo to jest po pierwsze, jeden z głównych powodów zdrady, a po drugie, także jedno z głównych źródeł sygnału alarmowego dla zdradzanego partnera, że ma skutecznego konkurenta do wdzięków żony.
No więc, jak sobie z tym radzisz?

38

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Widocznie jednak masz jakieś sumienie skoro twierdzisz, że codziennie umierasz. To było bardzo bardzo egoistyczne z Twojej strony. Nie myślałaś o przysiędze a ni o tym, żeby to z mężem starać się naprawić wszystko tylko uciekłaś do innego świata na chwilę. Ciężko jest być z kimś kogo się nie kocha, ale kiedy bierze się ślub robi się to na dobre i na złe. Zastanów się czego Ty w ogóle chcesz bo nie jesteś singielką tylko masz rodzinę i każda Twoja pochopna decyzja wpłynie nie tylko na Ciebie , ale również na Twoje go męża i dzieci.

39

Odp: Zniszczylam swoje zycie

W tym momencie czlowiek jest uzalezniony i nie widzi sytuacji innych osob (np. bolu, konsekwnecji w przyszlosci, nawet dla siebie ale i dla dzieci). To nie prawda co pisze autorka ze dzieci sa dla niej najwazniejsze bo by sie wtedy zastanowila co jest najwazniejsze dla dzieci. To nie jest sytuacja gdzie w wyniku toksycznego malzenstwa ktos szuka pocieszenia. To typowy klasyk tego co sie dzieje w wielu malzenstwach po czasie X dlatego ta sytuacja nie jest ani wyjatkowa i dlatego rady tutaj sa klasyczne i adekwatne.

Najpierw milosc. Pierwsze pytanie dlaczego autorka nie kocha meza? Moze go nigdy nie kochala i jest to kolejne malzenstwo z tych 79% gdzie kobieta wychodzi za maz ale na 1 miejscu nie jest milosc ale inne rzeczy, a to co nazywa "miloscia" jest dopelnieniem tylko osiagania celu zyciowego. Tak, tak statystyki tutaj nie klamia, niestety. Bo jesli kiedys kochala i przezywala to w tej chwili to samo przezywa z kochankiem i gdyby np. sie z nim zwiazala to za X lat bylo by to samo i wszystko by sie powtorzylo. Wiec nad tym sie trzeba najpierw zastanowic. Po drugie milosc jest kwestia wyboru. Milosc budowana na krzywdzie innnych ta miloscia nie jest. To fascynacja. Milosc gruntuje sie po latach. Co wiec sie stalo ze sie nie gruntowala z mezem? Czyzby ten sam schemat gdzie nikt nie jest winien ale malzonkowie sie od siebie oddalali przez brak czasie dla siebie, przez brak swiadomosci koniecznosci dbania o druga osobe? Milosc to tez odpowiedzialnosc za siebie i inne osoby. Co wiecej, w razie zakonczenia romansu po latach autorka jak najbardziej moze sie w mezu "zakochac" jesli ta sytuacja wywola konstruktywne zmiany (jednak bedzie to okupione ogromnym bolem i stresem).

Teraz sytuacja. Kazdy madry po szkodzie, rowniez ten co przezyl powie ze nie warto. Jesli sprawa wyjdzie to bedzie w nia zaangazowanych wiele osob, w tym zona i dzieci kochanka oraz maz i dzieci autorki. To ze dzieci sa male nie ma tutaj zadnego znaczenia poniewaz to co sie dzieje miedzy rodzicami ma wplyw na dzieci. Nie chodzi o to, zeby byc z dziecmi na sile ale o to, ze nasze postepowanie wplywa na cala rodzine jako calosc. Oczywiscie w chwili fascynacji (co mozna przyrownac do odurzenia srodkami chemicznymi i tak to w mozgu dziala) czlowiek nie mysli racjonalnie. Ale jakiegos prawdziwego szczescia w tym nie ma. Dlaczego? Bo szczescie to cos odkrytego, czego sie nie wstydzimi, z czego jestesmy dumni, co daje nam spokoj i poczucie bezpieczenstwa. Przeciwnie do tgo jest zlo ubrane w "piekne ubranko". Czy zwiazek z kochankiem daje nam to szczescie? Tak naprawde daje nam realizacje pewnych niespelnionych potrzeb kosztem braku poczucia bezpieczenstwa i kosztem innych osob. W perspektywie z reguly konczy sie to zle, zranieniem innych osob oraz zniszczeniem poczucia wartosci w sobie i w innych. Poniewaz jednak jest to sytuacja powszechna widocznie ludzie musza sie uczyc takim kosztem.

Pytanie, po co autorka pisze tutaj wogole? Szuka rady jak oszukiwac meza, jak powiedziec mu prawde czy raczej jak to pierwsze, zaczyna tracic grunt pod nogami i szuka odpowiedzi jak prowadzic podwojne zycie? Szuka akcpetacji do tego bo przeciez milosc wymaga akceptacji. Otoz nie. Czy milosc kazirodcza wymaga akceptacji, czy milosc pedofilska wymaga akceptacji, czy milosc do rodzenstwa (z podtesktem seksualnym) wymaga akceptacji? Otoz nie wymaga, jest wystepkiem. Dlaczego? Poniewaz nie bierze pod uwage czegos co jest "intymnoscia" osobista. Dlatego tak doswiadczenia i sytuacje "seksualne" wplywaja na nasza psychike i tozsamosc.

Autorka oddala sie innemu mezczyznie zonatemu mezczyznie za nic majac poszanowanie swojej ale i innej rodziny i innych osob. Nazywa to szczesciem i miloscia. Gdzie tu jest milosc i szczescie? Czy np. niemcu nie budowali szczescia swojego narodu kosztem narodow wschodnich. Moze kogos szokowac moje porownania ale inaczej sie nie da w tym przypadku. To jest kwestia skali ale odenisienie jest to samo. Czy niszczenie tozsamosci rodziny nie jest tym samy czym znecania sie i inne zbrodnie fizyczne czy psychiczne? Gdzie tu milosc i szczescie?

Rozumiem ze autorka sklada wniosek rozwodowy, powiadamia meza i wiaze sie z kochankiem. Nie? Dlaczego? Poniewaz rodzina spelnia u autorki wiele potrzeb. Daje jej potrzebe realizacji, opieki nad dziecmi, poczucie bezpieczenstwa, itd.

Mamy wiec w istocie dwie grupy sprzecznych potrzeb a ktorej sa rowniez potrzeba bliskosci, milosci, zabiegania, itp. Cos czego mozna sie wyuczyc i ukierunkowac. Dlaczego? Poniewaz jesli kocha nas menel, bandyta to potrafimy odmowic. Nie potrafimy odmowic "bandycie" w plaszczyku kultury, zabiegania, ladnych slowej (bandycie bo nie szanuje wartosci swojej i innej rodziny). Ktoremu jes latwiej bo ma czas, checi ale motorem napedowym jest tylko seks. Dlaczego? Poniewaz dla mezczyzny liczy sie odpowiedzialnosc i jesli mu zalezy na kobiecie pragnie dla niej stabilizacji, malzenstwa. Dla kobiety sa to sprawy uczuciowe. W tym przypadku kochankowi w zaden sposob (poza seksem) nie zalezy na autorce. I to jest oczywista oczywistoscia. Reszta to gra. Zobaczym ile ludzie sie staraja, starali kiedys zeby tylko ... to dlaczego kochanek ma sie nie starac bo chetna kobieta obdarzy go dobrym seksem ale nic ponadto jej nie zaproponuje. I rzeczywiscie, takie uklady koncza sie zwykle wtedy kiedy jedna ze strony postawiona jest przed wyborem.

Ale potrzebny jest zal. On sie pojawi kiedy autorka dostanie po "dupie" od kochanka, jego zony lub swojego meza. Teraz co ma zrozumiec? Przeciez to szczescie wiec musi (jak ubezwlasnowolniony mul) za nim podazac.

Wbrem moim doswiadczeniom zycie mnie jednego nauczylo. Milosc, uczucie nie jest waruniem koniecznym do slepego podazania za kims bo milosc oznacza danie wolnosci wyboru drugiej osobie i swiadomy wybor szczescia dla tej osoby. Sex szczesciem nie jest tylko przyjemnoscia.

Kiedy moja zona byla w tej sytuacji powiedziala ze najlepsza by byla wtedy dla nas terapia malzenska. Ktos kto by wyjasnil wszystkie powody, pokazal prawde, manipulacje kochanka, jakie potrzeby nie sa realizowane w malzenstwie, itp. To sa prawdziwe problemy a nie fascynacja kochankiem kosztem wielu innych osob.

40 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2014-11-13 15:01:24)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

I teraz (specjalnie pisze w oddzielnym poscie) kiedy pojawila sie fascynacja zderzaja sie wartosci rodziny i ja siebie, milosci. Z tego co wiem moja zona wybrala rodzine, autorka wybiera siebie. To zderzenie wartosci powoduje koniecznosc wyboru. Moja zona rowniez dniami lezala i nie mogla sie podniesc z lozka. Meczylo ja to co sie dzialo a mimo to nie mogla sie od tego oderwac. Wiesz autorko jak nazywa to dzisiaj, to swoje postepowanie? Zlem, grzechem, bledem. Co nie oznacza ze nie czula czegos czy nie czuje do bylego kochanka. Te wartosci rodzina, potem wiara to wynosimy z domu a ptoem zapominamy o tym, wracamy do tego lub to kontynuujemy. Potem milosc wraca jesli byla wczesniej a problemem byla realizacja potrzeb czlowieka. Wtedy te realizacje potrzeb mozna skorygowac.

Moja rada zerwac natychmiast bo im wczesniej tym mniej boli. Potem nawrocic sie na wartosci, nie wiem jak ale przykladem jest chrzescijanska droga wiary takim przykladem. Nie wiem jakie wartosci byly w domu, jak zyli rodzice. To ma wbrew pozorom duzy wklad w nas bo widzimy jak ludzie rozwiazywali i swoje problemy. Problem braku realizacji potrzeb w zwiazku jest bowiem pierwszym i najpowszechniejszym problemem. Ale budowac z mezem. Maz kiedy nie widzi co sie dzieje nie jest swiadomy potrzeby zmian. Samemu nie da sie ich wprowadzic. Droga ewolucyjna jest dluga. Ale wybor jest miedzy powolnym naprawianiem swojego malzenstwa albo nad ujawnieniem prawdy. Natomiast autorka proponuje wybor zniszczenia siebie, rodziny, wartosci, innych osob.

Rozpisalem sie bo dla mnie jest to tez osobista analiza (jestem przykladem klasycznego przykladu zdrady w malzenstwie) skutkow, prawdziwych powodow, celow zycia, itp. To nie jest tak ze cos musimy. "Musimy" bo pcha nas do tego chemia uzywek czy fascynacji. Ale to nie jest wolny wybor tylko postepowanie jak w amoku. Jesli autorka to zrozumie, zrozumie ze kochanek nie jest zrodlem dobra ale jest zrodlem zla (bo cechuje sie zlymi cechami - nie jest wierny, oklamuje i oszukuje swiadomie zone, prowadzi gre dla uzyskania seksu za autorka) to bedzie sie jej latwiej z tym uporac a jesli nie? Czasami trzeba sie zaprzec samego siebie. To jest moja rada.

Natomiast tragedia byloby to, gdyby autorka wybrala rozstanie z kochankiem i zalowala tego. Musi tu byc swiadomosc tego zrodla zla od kochanka. Zla bo skutki przeciez sa zle a nie dobre. Fajnie np. jest wsiasc po pijaku za kierownice ale czy skutki tego sa dobre czy zyle? Czy skutki zdrady, ZDRADY sa dobre czy zle? Mysle ze autorka potrzebuje tutaj kubla zimnej wody z konstruktywnem opisem poniewaz ja to sam przyzywalem i wiem co przezywala zona. Czy autorka wie dlaczego ja sie dowiedzialem? Otoz w takiej samej sytuacji jak jest autorka moja zona zerwala i wszystko ukrywala. Wyszlo poniewaz kochanek nie zaprzestal staran i to wyszlo. Żona pozwalala na jednostronny kontakt z tamtej strony (z powodu zaleznosci rodzinnych) co dodatkowo stawialo ja w wielu niemilych sytuacjach co  tez otworzylo jej oczy. Dzieki temu mamy 4 miesiace traumy po tym jak sie dowiedzialem a zona mowi ze za kazda godzine tamtej przyjemnosci placi conajmniej dniem traumy. Wiec pytanie czy warto a raczej odpowiedzi na nie w perspektywie czasu jest chyba oczywista. Ale z drugiej strony gdyby nie wyszlo nie moglbym uswiadomic zonie, na postawie faktow i slow i postepowania kochanka, o co mu w rezultacie chodzilo i co soba reprezentowal co w tym czasie robil swojej zonie i mi swiadomie. Kobiety sa jednak lase na "komplementy" i w zaintersowaniu mezczyzny widza nie wiadomo co. Moze niech panowie sie spotkaja i sobie wyjasnia Twoja kwestie? I dopiero wtedy czar prysl. Bo mile slowa, zabiegania ktore wydaje sie czyms (ze komus na mnie zalezy) to tak naprawde mezczynie zalezy na seksie a reszta jest dodatkiem.

Zalenie sie na zla sytuacje w rodzinie (kochanek) to jak mowienie, jestem zlym mezem, nie staram sie to mnie pociesz wtedy bede lepszym mezem dzieki Tobie. Jest to zafalszowanie i manipulacja. Owszem seks relaksuje, odpreza ale nie naprawia problemow malzenskich tylko je poglebia jesli jak w Twoim przypadku prowadzi do odpychania meza. Co wiecej, Twoj kochanek nie ma problemu zeby regularnie wspolzyc z Toba i ze swoja zona. Cokolwiem by Ci mowil to go rajcuje, dodaje wigoru. Stad taka presja i ped do "bycia" z Toba. To jednak nie jest "bycie" tylko wpychanie wiadomo czego w wiadomo co. Popatrz na zaloty, na takie sytuacje. Tam chodzi tylko o jedno. To czysta biologia a zycie budujemy sami. Jesli na wartosciach jest to fundament solidny. Jesli inaczej "uklad" sie rozpada. Przeciez wypalenie, bral realizacji potrzeb po okresach fascynacji pojawiaja sie regularnie wymaga zycie wiec korekty, naprawy, czasami zmiany przyzwyczajen. Czego oczekujesz od zycia? Nie przeszkadza Ci swiadomosc ze kochanek regularnie posuwa zone? Uwazasz ze w ten sposob wyraza milosc i szacunek do Ciebie? Obudz sie z tej fascynacji bo prawda to tak naprawde gowno w ktore weszlas. I to Cie boli bo podswiadomie wyczuwasz prawdziwe intencje kochanka i skutki swojego postepowania. Gdyby bylo ok to bys nie miala dolow. Te doly to sygnaly ostrzegawcze ze nie jest ok.

Pisze duzo bo wierze ze moge Ci pomoc. Zrozumec i wybrac wg. wlasnej swiadomej i konsekwentnej woli miedzy tak naprawde dobrem i zlem. I nie jest to w zadnym razie poswiecanie siebie czy dla rodziny czy dla kochanka (co jest "nieszczesliwy"). To jest wylacznie kwestia wyboru i zawsze byla. Jesli nawet wybralas zle to nie oznacza ze musisz dalej wybierac zle. Konsekwnecja zla bowiem jest albo dalsze zlo albo calkowiete odwrocenie sie od zla. Nie mozna od zla odwrocic sie polowicznie i godzic dobra ze zlem. A problemy ktore sa wymagaja i tak pracy, najpierw poprzez uswiadomienie sobie ich a potem poprzez realizacjie naprawcza relacji i wiezi miedzy dwojgiem ludzi. Tych potrzeb, ktorych realizacje OBOJE zaprzestalismy.

Dodam jeszcze jedna mysl. Dlaczego wolni ludzie, np. autorka czy inni nie tworza zwiazkow z kilkoma osobami naraz a wiaza sie z jedna osoba po to zeby budowac cel, malzenstwo, dzieci, wspolne byci razem i realizacje potrzeb. Co jest celem, pieniadze czy realizacja potrzeb w bliskosci. To co sie dzieje ze zapominamy o realizacji tych potrzeb? I co sie dzieje ze nagle zaczynamy robic to co przed malzenstwem bylo nie do pomyslenia, czyli juz nie wolni ludzi tworzymy zwiazki z kilkoma osobami na raz, co powtorze, przed zawarciem malzenstwa bylo nie do pomyslenia. Ja znam odpowiedz na to pytanie bo to jest kwestia dzialania zla na nas i niszczenia wartosci w nas. To ironia ze to co bylo nie do pomyslenia jak bylismy wolni (dla wiekszosci) robimy w malzenstwie mimo ze w malzenstwie tym bardziej nie powinnismy tego robic. Ciekawa sprawa ale wszystko ma swoja przyczyne. Czlowiek zwykle jest jednak za slaby zeby budowac swoje wlasne wartosci i swoje wlasne "spoleczenstwo". Wybiera miedzy dostepnymi wartosciami. Autorko, co jes wartoscia dla samej Ciebie? Czym sie kierowałaś zawierając związek małżeński?

41

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Maniek naprawdę bardzo ci dziekuje za twoje posty. Potrzebuje takiego spojrzenia. Wiem ze to co robie jest zle. Zawsze po spotkaniu z nim czuję sie zle bardzo zle. Ale potem po dluzszej przerwie kiedy on ciagle tak na mnie patrzy z pozadaniem znow mnie do niego ciagnie. Jestem na niego zla, czasami go nienawidzę ze mi to robi. Chce sie od niego uwolnić,  ale nie mam dosc sily. Doszlo do tego ze nastepnego dnia po naszym spotkaniu intymnym zle go traktuje, jestem zlosliwa itd. Ale to go chyba tylko nakreca, widzę ze jestem dla niego jak nalog , z ktorego tez pewnie chcialby sie uwolnic a nie potrafi. I tak razem w tym tkwimy jak narkomani.

42

Odp: Zniszczylam swoje zycie

To co On robie jest zle i jest zrodlem zla bo cechuja go zle cechy - nie jest wierny swojej zonie, nie szanuje swojego malzenstwa, ani Ciebie ani zony, ma seks z dwoma kobietami naraz i to go nakreca. Jako mezczyzna dobrze wiem o czym pisze. Dlatego to jest u Ciebie wybor mieszy porzadaniem (zwierzecym, fizycznym) a wartosciami.

Natomiast odrebna kwestia jest to ze sa problemy realizacji (byc moze i prawdpodobnie) potrzeb w Twoim malzenstwie, ktore trzeba zdiagnozowac i naprawic.

To wszystko co moge tutaj Ci powiedziec. Natomiast w kwestii radzenia sobie z nalogami. Jest tylko jeden sposob, nie ma ewolucyjnej drogi. Jest to natychmiastowe i calkowite odrzucenie raz na zawsze wszelkiego kontaktu, spotkan, adresow, emeili, odpowiedzi, tel. Pod warunkiem ze tego swiadomie chcesz. To ze dopuszczasz do spotkan (co jest niegozne samo w sobie w Twojej swiadomosci) ale ktore wiesz swiadomie do czego prowadza oznacza ze rowniez do spotkan (jesli tak wybierzesz) nie mozna dopuszczac. A jak ktos sie narzuca jest policja, szantaz, ew. powiadomienie zony kochanka, itp. Z tego co piszesz to kochanek zupelnie sie z Toba nie liczy tylko wykorzystuje Twoja slabosc. Jak sie wiec czujesz jako kobieta wykorzystywana?

43

Odp: Zniszczylam swoje zycie
maniek_z_maniek napisał/a:

Natomiast tragedia byloby to, gdyby autorka wybrala rozstanie z kochankiem i zalowala tego.

brawo,

44

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Nazywasz wszystko tak jak jest. Czuje się wykorzystywana przez niego. On jest bardzo dominujacy i po prostu nie moge mu się oprzeć.  Zawsze marzylam o takim facecie.  Ja jestem silna kobieta a przy nim czuję sie jak dziewczynka hmm. Obrazam się na niego jak jest niemiły a on wtedy mi nadskakuje. I tak w kółko się wozimy. Potem bierze co chce i uwaza ze to jego. Mam go dosc. Rany wiem ze to brzmi beznadziejnie, ja jestem beznadziejna.
Jak twoja zona sie uwolnila, jak sie dowiedziales? Musze sobie jakos pomoc. Po raz pierwszy o tym komus powiedziałam w realu nie mam komu, wstydze się tego co robie.

45 Ostatnio edytowany przez slońce1 (2014-11-13 15:32:11)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

kroteczka
Obrzydzenie sobie tej osoby jest chyba najlepszym sposobem na zakończenie tej relacji.


powodzenia!

46

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Slonce probuje go sobie obrzydzic. On ma mnostwo wad ja je widzę bo swietnie go znam, czasem troche dziala szczególnie jak go nie widze. A potem gadamy i jego gesty spojrzenie mnie rozbrajaja. Wiem ze jest okropny bozdradza swoja zone ktora jest w nim chyba bardzo zakochana, niestety ja znam i wiem jak za nim jest.
Excop pytales jak sobie radze z kwestia seksu w malzenstwie. Otoz czasem dochodzi do seksu ale jest on mechaniczny z mojej strony, nic nie czuje do meza zadnego pozadania. Od dawna tak jest od lat. Obawiam się ze nieziemski seks z tym drugim powoduje ze tak się zaangazowalam. Moj maz tez ma potrzeby i  widze ze cierpi ze juz mnie nie pociaga bo niestety nie potrafię tego ukryc.

47

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Slonce probuje go sobie obrzydzic. On ma mnostwo wad ja je widzę bo swietnie go znam, czasem troche dziala szczególnie jak go nie widze. A potem gadamy i jego gesty spojrzenie mnie rozbrajaja. Wiem ze jest okropny bozdradza swoja zone ktora jest w nim chyba bardzo zakochana, niestety ja znam i wiem jak za nim jest.
Excop pytales jak sobie radze z kwestia seksu w malzenstwie. Otoz czasem dochodzi do seksu ale jest on mechaniczny z mojej strony, nic nie czuje do meza zadnego pozadania. Od dawna tak jest od lat. Obawiam się ze nieziemski seks z tym drugim powoduje ze tak się zaangazowalam. Moj maz tez ma potrzeby i  widze ze cierpi ze juz mnie nie pociaga bo niestety nie potrafię tego ukryc.

W takim razie, moim zdaniem, mąż domyśla się, że kogoś masz, lecz obawia się, że stawiając sprawę na ostrzu noża spowoduje, że odejdziesz.
Odnoszę wrażenie, że doprowadzając do zbliżenia, ma poczucie, że Cię gwałci.
Ty zresztą, pewnie odczuwasz to samo, ale chroniąc tajemnicę, pozory musisz zachować.
Myślę, że to już długo nie potrwa,  bo mąż znajdzie sobie kobietę, dla której będzie obiektem pożądania, a wcześniej weźmie się na serio za sprawdzenie, co stoi za Twoją oziębłością wobec niego.
Skoro chcesz zerwać z kochankiem, wydaje mi się, że to ostatni dzwonek, bo inaczej, koszty będą ogromne.

48

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Ale jestescie razem czy nie?Bo nie zrozumialam?

49

Odp: Zniszczylam swoje zycie

O ja cież pierdzielę..

Kroteczko droga..

Wydaje mi się że na złe forum trafiłaś, kobieto. Znakomita większość tutaj piszących , gdyby tylko miała taką możliwość, rzuciłaby Cię na stos żywcem i podpaliła. Przecież piszą tutaj wyłącznie osoby ZDRADZONE, czy nadal ZDRADZANE, a więc pałające nieludzkimi uczuciami do innych. W jaki więc sposób , na Boga, chcesz uzyskać obiektywną opinię od skrzywdzonych, zranionych i oszukanych kobiet i facetów? To niedorzeczne!!

Ja , póki co, nie zdradzam, i mam nadzieję że zdradzana nie jestem, więc moje zdanie jest nie podszyte żadnymi emocjami, poza - naturalnie, życzliwą obojętnością.

Myślę tak: wierzę w to , że można spotkać TEGO JEDYNEGO WŁAŚCIWEGO zbyt późno, wierzę że można być pewnym że to ten, i żaden inny- jest stworzony dla Ciebie. wierzę, bo też tak mam..
Nikt nie powie Ci co należy zrobić, bo takie coś trzeba przeżyć, a w tej chwili tylko Ty to przeżywasz, natomiast uważam podobnie jak Lonelly że jeśli jesteś czegoś pewna, to powinnaś o to walczyć. Na pewno nie wolno NIKOMU tkwić w takim bagienku jak masz teraz: Ty, mąż, kochanek i jego żona... Jest jak jest, stało się, teraz należy zakończyć coś, by coś innego mogło się zacząć.. albo albo.. Bigamii u nas póki co nie ma.. Mąż lub ON. Z naciskiem na "lub". Pozdrowionka - i pamiętaj, nie wszyscy Ciebie potępiają!!

50

Odp: Zniszczylam swoje zycie

O litości.. Dorabianie całej ideologii do prostego faktu: Autorce bardzo schlebia ta adoracja i pożądanie w swoim kierunku- sama to przyznaje. Dowartościowuje ją to niesamowicie i dodaje skrzydeł.
Cała reszta to klasyczne dorabianie otoczki do czegoś, co dzieje się na poziomie hormonów, czyli iluzji i zaślepienia.

Problem w tym, że autorka wie doskonale co trzeba zrobić, ale zrobić tego nie chce.

Oraz: Trudno 'naprawiać' małżeństwo i nie oddalać sie od męża, kiedy podjęło się decyzję inwestować emocje gdzie indziej..

51

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Pytasz czy jesteśmy razem. Formalnie jestem z mezem ale spotykam się z drugim czesto bo pracujemy razem ale spotkania intymne nie sa czeste max raz w tyg bo nie mamy jak i gdzie. On mieszka z zona, nie spotykamy sie poza pracą.

Excop masz rację z tym co piszesz. Czy przezyles cos takiego? Chcialabym wzniecic pozadanie wobec meza ale on mnie nie pociaga jest dla mnie jak brat. Nawet szczególnie nie rusza mnie fakt ze moglby kogos miec. Tylko zal mi mojej rodziny. Wiem ze musze zabic w sobie to pozadanie wobec drugiego inaczej bedzie tragedia. Po prostu musze wmowic sobie ze moje pragnienia sa chore i nie powinny miec miejsca. Problem w tym ze pewnie nie będę juz nigdy szczesliwa, ale i tak nie będę, z tym drugim tym bardziej.
Kiedys jak myslalam o seksie z innym to na sama mysl bolal mnie brzuch. A potem zaczelismy przekraczac granice powoli bardzo powoli.  On chcial szybciej ja po każdym "etapie" czulam sie zle ale potem szlam dalej. I teraz jestem tu w czarnej d... Naprawdę nienawidzę go za to ze mnie uwiodl czasem jade samochodem i płacze tylko wtedy moge poplakac.

52

Odp: Zniszczylam swoje zycie

nienawidzę go za to ze mnie uwiodl

to jakiś czarnoksięznik? Rzucił czar na ciebie rozumiem.. Pomachał swoją "Czarodziejską pałeczką" big_smile Oj, zły czarnoksięznik, zły!

A ty gdzie wtedy byłaś  jak on ten czar rzucał? Przywiązana byłaś do drzewa i pozbawiona możliwości ruchu, czy jak to było, bidulko, opowiedz nam.

53

Odp: Zniszczylam swoje zycie

kroteczka nie słuchaj niektórych opinii osób które jadem sypią, nie zrozumieją, sami zostali zdradzeni (większość).
Obyś potrafiła mu się oprzeć, ale gwarantuje... a przynajmniej tak mi się wydaje, ciężki okres się dopiero zacznie. Zaczniesz wspominać, itd itd... długa droga przed tobą. Ale pamiętaj, nie ty jedna na tym świecie z takim problemem.

54

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Panigie tak on jesr miloscia mojego zycia pasujemy do siebie idealnie. Przyjaznimy sie od lat. Mam duzo kolegow ale z nikim nie mialam takiej chemii. Z nim bylalbym szczesliwa ale chyba juz za pozno. Nie mam chyba sily walczyć na gruzach.

55

Odp: Zniszczylam swoje zycie

to miej z nim romans, jak masz z tego powodu być szczęśliwsza.

56

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Cudowna rada big_smile

Było takie hasło parodiujące Samoobronę kiedyś: "R..ać, j.ać, nic się nie bać!" I to idealnie oddaje powyższy przekaz ..

57 Ostatnio edytowany przez Witcher (2014-11-13 19:38:58)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Był taki pan - Joachim Knychała, któremu szczęście przynosiło mordowanie i pośmiertne wykorzystywanie seksualne kobiet. Skazano go na karę śmierci, wyrok wykonano.

Jaki przekaz? Nie zawsze możemy robić to, co przynosi nam szczęście roll

58

Odp: Zniszczylam swoje zycie

No właśnie ten romans nie daje mi szczescia bo jak pisalam jestem wrakiem czlowieka zle jem, zle spie, nic mnie nie cieszy. Ale wiem ze jak to skoncze to prawdziwy dol się dopiero zacznie. Wtedy bez antydepresantow nie dam rady wstac z lozka. Myslalam o terapii malzenskiej ale nie dam rady przyznac sie do zdrady to zabije mojego meza wole juz do konca zycia meczyc się z tym sama.

59

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Dasz rade się przyznać. CO więcej, powiem Ci jak będzie: On prawdopodobnie na początku -w tym szoku, będzie skłonny Ci wybaczyć, a tak naprawdę - zamieść wszystko pod dywan, nie będzie świadomy tego co robi, będzie bał się zostać sam.
Potem, z czasem, zacznie dochodzić do niego jaką krzywdę mu wyrządziłaś i wtedy zaczną się kłótnie, pretensje, dojdą do głosu prawdziwe emocje..żal, może nienawiść.
Ty, ponieważ nie kochasz męża, w krótkim czasie odpuścisz, a w międzyczasie zaczniesz go obwiniać - najpierw podświadomie, a potem świadomie tłumaczyć mu, żeby "się ogarnął", bo masz dość itd. Zero empatii w stosunku do jego uczuć, tak jak nie masz jej teraz zdradzając.
W końcu rozstaniecie się, bo na tą chwilę nie ma w Tobie żadnej woli walki o małżeństwo, jesteś w nim z rozsądku (i pewnie z wygody). a jedyną szansą na zbudowanie czegoś byłaby Twoja prawdziwa skrucha i ogromna cierpliwość by znosić emocje męża, który ma do nich zresztą pełne prawo.

I teraz najlepsze dla Ciebie: Rzucisz go, zostawisz samego z tym wszystkim, byle mieć święty spokój. Poczujesz się lepiej, skoro zupa już się wylała, będziesz miała "czyściejsze sumienie".
Tak czy inaczej, zniszczyłaś człowieka. Długo będzie podnosił się po ciosie, który mu zadałaś. Ale ciebie to i tak nie będzie obchodzić, bo myślami jesteś gdzie indziej.

60 Ostatnio edytowany przez Bergman (2014-11-13 20:12:57)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Autorko, a czy nie przyszło Ci do głowy, że ten układ jest pociągający bo jest moralnie naganny ? A to co moralnie naganne smakuje inaczej aniżeli to co powszechnie akceptowane ? Bo niby jak sobie wyobrażasz sytuację po ewentualnej zmianie ról - czyli rozwód twój z mężem, jego z żoną i wejście w inną relację ? Co wtedy ? Ano pewnie czar by prysł bo straciła byś kochanka, a zyskała nowego męża. I de facto byłoby to samo - to co już miałaś. Znowu by się zaczęły brudne skarpety, poty faceta i pierdy nocą. Czyli co ? Lubisz życie na krawędzi. Lubisz ten smaczek, że za drzwiami może być mąż, a ty z kochankiem sobie ten tego. Po prostu lubisz to. Ktoś lubi fajki, inny lubi dawać sobie w żyłę, a Ty lubisz jeszcze coś innego. Bo to jest nieustanna walka natury z kulturą czyli to co człowiek-zwierze ma w sobie, a tym co człowiek cywilizowany stara się przykryć odzieniem bo się wstydzi. Ty wybrałaś drogę natury, a kosztem będzie opłata w stracie czegoś z ucywilizowania. Albo rybka albo pipka jak to mawiał klasyk ...

61 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2014-11-13 20:47:23)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
panigie napisał/a:

wierzę w to , że można spotkać TEGO JEDYNEGO WŁAŚCIWEGO zbyt późno, wierzę że można być pewnym że to ten, i żaden inny- jest stworzony dla Ciebie. wierzę, bo też tak mam..
Nikt nie powie Ci co należy zrobić, bo takie coś trzeba przeżyć, a w tej chwili tylko Ty to przeżywasz, natomiast uważam podobnie jak Lonelly że jeśli jesteś czegoś pewna, to powinnaś o to walczyć. Na pewno nie wolno NIKOMU tkwić w takim bagienku jak masz teraz: Ty, mąż, kochanek i jego żona... Jest jak jest, stało się, teraz należy zakończyć coś, by coś innego mogło się zacząć..

Zgadzam się w 200% z tym postem. Pewnie że można "tego jedynego pozanć za późno". Może zdarzyć się wiele innych rzeczy. Jeśli ktoś jest czegoś pewien, to faktycznie powinien o to walczyć, bo żyć w nieszczęściu do końca życia nikt by nie chciał. Nie powinno się tkwić w takim właśnie "bagienku" jakim jest wspólne z kochankiem oszukiwanie własnych rodzin.
Jednak jedyny sposób na jakąkolwiek walkę o cokolwiek, to poinformowanie małżonków o obecnym stanie rzeczy i "zakończenie czegoś, by coś innego mogło się zacząć". Inny sposób nie istnieje. Inaczej nic nie ma prawa się udać. Wszystko co jest budowane na kłamstwie, prędzej czy później runie. A będzie to bardzo bolesny upadek.

Nie ma sensu szukać tutaj powodów, przyczyn, szukać między sobą "bardziej winnego" i kochanek i kochanka tak samo tu winni. Oboje mają rodziny, oboje są dorośli, zdrowi na umyśle, nikt nikogo nie zmuszał do niczego, każda decyzja była ich wspólną decyzją. Świadomie zdecydowali się oszukiwać swoje rodziny, zdradzać i mieć w tylniej części ciała ich uczucia.


Ja bym jednak na miejscu autorki, najpierw poinformowała kochanka o swoich zamiarach. Powiedziałabym, że chce się rozwieść i tego samego oczekuje od niego, gdyż jest on miłością mojego życia i nie wyobrażam sobie tkwienia w jakimś ukrywanym po kątach romansie. Ciekawa jestem, czy podzieliłby ten optymizm...

62

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Elle88 obawiam sie ze tak wlasnie bedzie jak piszesz. Ale na pewno sie nie przyznam chocby mnie ktos zmuszal to nie. Nie zrobie tego mezowi to by go zabilo nie wiem czy by sobie czegos nie zrobil. Wiem ze cokolwiek nie zdecyduje to i tak bedzie zle. Najchetniej bym chciala zeby maz sobie kogos znalazl mialabym spokojniejsze sumienie,  czasem marze ze mamy takie otwarte malzenstwo kiedys nawet o tym rozmawialismy. Nawet byl tym rozbawiony ale to takie teoretyzowanie. Tak naprawdę zalezy mi na mężu jak na czlowieku bliskim ale nie jak na mezczyznie. Elle88 wiem ze mnie potepiasz i masz do tego prawo sama siebie potepiam.

Bergman tak lubie ekstremalne rzeczy,  adrenaline, bardzo szybka jazde samochodem, lubie ryzyko. I z nim jest takie ryzyko np ze mnie dotknal przy biurku tak ze ktos mogl zobaczyc, albo mowi mi brzydkie rzeczy w kuchni i nachyla sie blisko. Kazde takie zachowanie jest ryzykowne. A on tez uwielbia ryzyko i posuwa się coraz dalej. Juz 2 razy bylo bardzo blisko zeby ktos zobaczyl nas w dwuznacznej sytuacji.

63

Odp: Zniszczylam swoje zycie

kroteczko : Tu nie chodzi o mnie. A co do troski o samopoczucie męża to chyba sama w to nie wierzysz. Prędzej boisz się, że "sobie coś zrobi", jak sama napisałaś , a wtedy NA PEWNO pojawiłyby się wyrzuty sumienia u Ciebie. Wszystko by zepsuł:)

Jest w tym coś potwornego, jakiś rodzaj wynaturzenia, ale za wszystko co się robi jest cena do zapłacenia i ta sielanka z kochankiem nie będzie trwała wiecznie. Obyś za krótki czas nie była w tym miejscu, w którym jest obecnie Twój mąż.
Możesz być mocno zaskoczona, jak scenariusz lubi się powtarzać.

I jeszcze jedno: Powiedz, po co wychodziłaś za mąż za męża? Co Tobą kierowało? Skoro lubisz dominujących mężczyzn, a mąż taki nie jest.

64

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Uwierz mi wyrzuty mam ogromne codziennie czasem czekam az będzie weekend zeby go wreszcie nie widziec. A potem testnie za nim i ciagle myślę.

Po co wyszlam za meza. Kochalam go chyba , on tez jest raczej dominujacy, poza tym jest bardzo dobrym czlowiekiem inteligentym przystojnym taki ideal niby. Ale nie dla mnie , jest inny niz ja ma inne pasje, co innego go bawi. A tamten ma wszystko i mnie pociaga niesamowicie,  ale ma tez ogromne wady inne niz moj maz. Czesto nie liczy sie z ludzmi jest nieslowny.

65

Odp: Zniszczylam swoje zycie

ale czemu nie wierzysz, że możesz wybrnąć z tej sytuacji uczciwie?
Przecież wystarczy się rozstać z mężem, potem z kochankiem wybawić (bo na pewno jeszcze trochę ten romans potrwa, zanim mu się znudzisz, skoro tez tak lubi adrenalinę) i pójdziecie każdy w swoją stronę.
Wtedy poznasz kogoś innego i być może to będzie to.

Bycie fair to naprawdę nie jest fizyka nuklearna, tylko kwestia wyboru i tzw. "jaj".

Posty [ 1 do 65 z 3,039 ]

Strony 1 2 3 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024