antykoncepcja "ustna" nie zwieksza ryzyka raka
Zwiększają. Hormony estrogenowe znajdują się w opracowanym przez NFZ wykazie czynników rakotwórczych. Tego typu hormony w dużym stężeniu znajdują się w doustnych złożonych środkach antykoncepcyjnych. Miałam problemy hormonalne i z sercem, dobry ginekolog odradził mi antykoncepcję ustną podając mi różne skutki uboczne - w tym raka. Powiedział, że lepiej przyjmować dwuskładnikowe tabletki antykoncepcyjne, ale też nie dają 100% pewności. Pomimo szerokiej profilaktyki raka szyjki w formie szczepień na wiele różnych typów wirusów HPV w USA wiele kobiet nadal na to choruje. Środowisko medyczno-naukowe zaczęło prowadzić badania i wyszedł im związek pomiędzy jednym, a drugim. Wniosek był jeden nadmiar estrogenów do tego w złożonym składzie jest kancerogenny.
Dlatego kobiety biorące tabletki muszą regularnie chodzić do lekarza, aby prowadzić profilaktykę
.
Dla mnie profilaktyką jest właśnie regularne badanie się i chodzenie do lekarza.
Profilaktyką lekarską na pewno. Mi chodzi o typowo zdrowotną
. To tak jak z dentystą - chodzenie do niego to profilaktyka lekarska (jeśli będzie problem to trzeba go wyleczyć np. próchnica, dziury w zębach = chodzimy, aby sprawdzić czy jesteśmy zdrowi), ale ważniejsza jest profilaktyka zdrowotna np. zmniejszona ilość cukru w diecie, popijanie (płukanie jamy ustnej) po zjedzeniu kwaśnych rzeczy, szczotkowanie co najmniej 2 razy dziennie, nici dentystyczne itp.
Lepiej zapobiegać, niż leczyć. Natomiast wizyta w moim przekonaniu to kontrola naszego dbania o siebie - co jest dobre
. Ale nie możemy wyłącznie polegać na niej - niestety ginekolodzy lubią często "zaleczać" problem. Zamrażanie takiej nadżerki wiąże się z podatnością na pęknięcie szyjki macicy podczas porodu siłami natury - dlatego jeśli nie zachodzi konieczna potrzeba to u młodych dziewcząt nie powinno praktykować się takiej formy "zwalczania" tylko obserwacja, w ostateczności zamrożenie.