Od niedawna przeżywam najgorszy czas w moim życiu i nic nie zapowiada by to się skończyło, będzie tylko gorzej. Muszę się wyżalić bo już nie mogę tego dłużej tłumić. Jestem mężczyzną, wiek 23 lata i nie wiem co robić , najchętniej bym się nałykał czegoś by się już nie obudzić. Powód dla jednych będzie być może błahostką, dla mnie jest czymś przez co nie widzę przyszłości. Otóż powodem są ZĘBY. Wiem, ludzie nie mają kończyn, mają raka, tracą bliskich ale w mojej sytuacji nie są 60 latkowie a co dopiero 20 latkowie. Ten problem powoduje u mnie nawet myśli samobójcze. Sprawa wygląda następująco: Od dziecka nie specjalnie dbałem o zęby ale jednak je myłem. Na przeglądy nie chodziłem bo ani mama nie kazała a sam nie wiedziałem że tak trzeba. W podstawówce klika plomb i to wszystko. Dopiero wydarzenia w gimnazjum spowodowały tym, że dzisiaj odechciało mi się żyć. Mam dość stłoczone zęby przez co niedostatecznie dobrze były czyszczone przestrzenie międzyzębowe. Nitki nie stosowałem bo myślałem że do ekstra dodatek. Pewnego dnia poszedłem z bólem, po zaplombowaniu zęba lekarz powiedziała, że mam niewielką próchnicę między górnymi zębami i żebym przyszedł niedługo by dokonać kosmetycznego zabiegu. Niestety zjawiłem się kiedy zęby zaczęły być wrażliwe na ciepło/zimno. Lekarz zrobił plomby na górnych jedynkach i dwójkach. Były to dość spore plomby ale przestało boleć i wróciłem do życia typowego nastolatka. Zwlekanie z wizytą dały sie we znaki dwa lata temu. Jedna dwójka do leczenia kanałowego. Dopiero wtedy dowiedziałem się co to jest za leczenie i jakie są skutki. Trochę się przejąłem ale pomyślałem, że jeden ząb to nie tragedia, w przyszłości zrobię sobie koronkę i będzie dobrze. Wtedy zacząłem poważnie dbać o zęby. Po krótkim czasie wysiadła mi druga dwójka i jedynka. Wtedy doznałem szoku i załamania. Czułem się podobnie jak dzisiaj . Znalazłem jednak lekarza, który wyleczył mi je pod mikroskopem ( wszystkie 3, z dwójką czekałem aż znajde kogoś z mikroskopem), niby porządnie je wyczyścił, wzmocnił sztyftem. Zapewnił mnie, że takie żeby mogę zachować do końca życia. Zmianą plomb mam się nie przejmować, bo jak będę dbał to na długo mi starczą, a że są wzmocnione to nie pękną. No i wtedy wrócił mi sens życią, będe miał zęby ! Podczas leczenia dwójek lekarz zauważył próchnice również na obu trójkach (jak wspominałem, są bardzo ściśnięte). Czyli 6 górnych, przednich zębów zaplombowanych, 3 kanałowo, druga jedynka to tylko kwestia czasu na kanałówkę. No i tak minęło sobie 2 lata. Między czasie mentos wywalił mi nieszczelną plombę wraz z połową zęba ( górna 6) jedna plomba miedzy góną 5 i 6 (dawny brak nitki się kłania). Higienę utrzymywałem, byłem niedawno u dentysty z ubytkami klinowymi w dolnej 4 i górnej 6 (po mentosie) ponieważ szczotkowałem zbyt mocno. 2 małe wypełnienia i tyle. Stomatolog zauważył, że dolna piątka jest do leczenia, za pół roku może boleć. Zdenerwowałem się, ponieważ dbałem o zęby a tu zdrowy ząb dostał próchnicy. No trudno, niedługo przyjadę na lepienie. Po 2 tygodniach ząb mnie rozbolał, że na drugi dzień musiałem jechać do dentysty. Dentystka wywierciła pół zęba, dała lekarstwo. Kanałówki nie było ale ząb do obserwacji i w każdej chwili może rozboleć. W tym momencie doszło do mnie w jak beznadziejnej sytuacji się znajduję. Mam 17 leczonych zębów w tym 6 najbardziej widocznych , jeden ząb (6) który jeszcze się trzyma ale jest podcięty moim szczotkowaniem, zdrowa czwórka również podcięta, dolna piątka która pewnie będzie leczona kanałowo i pozostałe którymi specjalnie się nie przejmowałem. Do tej pory rozwiązanie moich problemów widziałem tak - w przednich zębach będę wymieniał plomby,w najgorszym wypadku na jedynki i dwójki założę korony lava, które rzekomo mają starczyć na całe życie (na które spokojnie zarobie w wakacje), szóstkę będę lepił bo to przecież duży ząb,a w pozostałych będę do końca życia wymieniał plomby. Podłamany ostatnimi ubytkami odwiedziłem forum stomatologiczne by doznać totalnej depresji. Sprawy nie wyglądają tak wesoło jak to sobie wyobrażałem. Zapoznałem się z wieloma problemami ludzi. Leczone zęby kanałowo mogą w przyszłości mieć problemy i mogę przednie zęby stracić, korony nie są tak wspaniałym cudem: wypadają, bywają nieszczelności pod dziąsłem i należy je wymieniać. Implanty - cholernie drogie i nie zawsze się przyjmują, w dodatku często występują komplikacje, zanika kość. Mostek i pozostałe protezy - szybki zanik kości, za 10 lat zniekształcenie twarzy jak u starszych osób. W dodatku każdy plombowany ząb z czasem będzie musiał zostać przeleczony kanałowo a na niego korona. Dzisiejsze plomby są beznadziejne. Mamy 21 wiek, statki kosmiczne, grafeny a naukowcy nie potrafią wynaleźć trwałej plomby. Dzisiaj plomba już u dentysty staje się nieszczelna kiedy ten utwardza je światłem. Taka plombka wytrzyma pare lat jeśli wcześniej prochnica nie dostanie sie przez nieszczelność i nie zniszczy ci zęba. Po prostu poza naturalnymi zębami cała reszta to jedna wielka niewiadoma i niesamowicie droga . Myślałem, że dzisiejsza stomatologia stoi na wysokim poziomie. Po przeczytaniu masy stron o tej tematyce okazuje się, że jest beznadziejnie. Gdzie nie zajrzę w internecie, to każdy posiadacz koron ma z nimi jakieś problemy. I co ja mam robić w mojej sytuacji. Na razie mam wszystkie zęby ale najgorsze niedługo będzie się działo. Na początek 2 kolejne zęby do leczenia kanałowego (koszt grubo ponad 1 tys.) niedługo na nie korony na sztyfcie ( ponad 3 tys), 4 zęby z przodu (7tys), potem przyjdzie czas na trójki (3 tys) i tak dalej. Było by pięknie gdyby te korony był pewnym rozwiązaniem ale tak nie jest. Całe życie mam każdy grosz odkładać tylko na zęby i jeszcze bez pewności że ponosze je przez długie lata ? Wystarczy jedno niepowodzenie leczenia kanałowego i konieczny będzie implat gdzie ceny to min 5zł na najtansze rozwiązanie. A to tylko 1 ząb. Ja mam aż 17, 17 bomb z opóźnionych zapłonem. Co jeśli nie będzie mnie stać na próby (bo tak trzeba to nazwać ) zastąpienia zębów koronami ? Mosty w tak młodym wieku ? Byłoby to nie najgorsze rozwiązanie ale powodują one zaniki kości a co za tym idzie zapaść twarzy. Zapewne jeśli ktoś to przeczyta, pomyśli że jestem nienormalny. To przecież tylko zęby, a dzisiaj technika czyni cuda i mogę zrobić sobie koronki i po problemie. Też tak myślałem, dopóki nie zagłębiłem się w ten temat. Od 2 lat budzę się i zasypiam z myślą o moich zębach, ale od 2 tygodni przeżywam koszmar. Cały czas mam "gólę" w gardle, cały czas chodzę zestresowany i nie potrafię się na niczym skupić. Całe moje życie ma polegać na szukaniu sposobu na zarobieniu dużych pieniądzy, które mam wydawać na zęby, które mogą dalej się psuć ? Problemy z zębami to jeden z najgorszych problemów zdrowotnych . Dopóki ktoś nie ma z tym problemów nawet nie zdaje sobie z tego sprawy. W przypadku większości chorób leczenie jest jasne, są leki (często dofinansowane), rehabilitacje, przeszczepy, protezy rąk, nóg które ludzie noszą do końca życia i normalnie funkcjonują. Jeśli nie masz swoich zębów to już do końca życia będziesz miał problemy. Utrata jednego zęba ma wpływ na resztę zębów a co dopiero taka ilość z jaką ja się borykam i to w takim wieku. Czy moje życie ma sens ? Życie tylko z myślą o zębach ? Codziennie przed snem (jeśli mi się uda zasnąć) wyobrażam sobie, że to tylko zły koszmar, że zaraz się wybudzę ale niestety to jawa. Celem mojego życia mają być zęby ? Najchętniej rzuciłbym się pod pociąg... Jeśli macie dzieci to proszę Was, zmuszajcie je do regularnych wizyt u sprawdzonych (!) stomatologów bo nie wszyscy są kompetentni i nie każdemu zależy na zdrowiu pacjentów tyle co na pieniadząch. Kupcie dobre szczoteczki (elektryczne) i nauczcie je dobrze szczotkować. Obowiązkowo nitka ! Ja swoje życie przegrałem, niech Wasze unikną tego problemu. Jeśli ktoś to przeczytał to gratuluję, ja idę z psem bo nie mogę wytrzymać sam ze sobą.
Podobne tematy
uufff, przeczytalam do konca zastanawiajac sie nad tym , kto ma tak wiele czasu i jest tak znudzony, aby wypisywac takie glupoty. Biedny PIES
uufff, przeczytalam do konca zastanawiajac sie nad tym , kto ma tak wiele czasu i jest tak znudzony, aby wypisywac takie glupoty. Biedny PIES
W Pani wieku takie problemy mogą wydawać się głupotami. Dla mnie niestety jest to tragedia.
Nie obrazaj sie , ale po przeczytaniu tego co piszesz, nie nasunela mi sie inna mysl. Co masz na mysli mowiac o moim wieku? Tak,moge Ci wiele o zyciu powiedziec i nie mam juz pelnego uzebienia( uzupelnione sztucznie.) ale nie to w zyciu stanowi najwiekszy problem. Pozdrawiam i zycze troche dystansu do zycia i siebie samego
Ale po co Ty marnujesz ten "swój wiek" na zamartwianie się tym co może się zdarzyć z Twoimi zębami? Tym bardziej, że Twoje scenariusze wcale nie muszą się sprawdzić. Jesteś pod opieką stomatologa - jego słuchaj, zamiast szukać traumatycznych wersji w necie. Jeśli się uprzesz to w internecie znajdziesz mnóstwo przypadków, że katar kończy się śmiercią... Ilu osobom zanikły kości po zabiegach stomatologicznych? No błagam... To są jednostkowe przypadki, Ty natomiast traktujesz to jak pewnik dla siebie.
Nauka idzie do przodu - skąd Ty wiesz, jakie możliwości będzie miała stomatologia za 10 lat? Do tego czasu raczej Ci zęby nie wypadną. Kiedy pojawi się problem - będziesz kombinował jak go rozwiązać. Na razie nie masz problemów, którymi się zamartwiasz. Nie widzisz tu bezsensu?
Ja też dobrnęłam do końca, po czym przeczytałam wypowiedź Leni i zaczęłam zastanawiać się, jak bardzo trzeba potrafić współczuć drugiemu człowiekowi, żeby napisać, ze to są głupoty...
Załamany67 faktem jest, że masz problem i teraz nieważne jest, jaka była przyczyna, czy dbałeś, czy nie dbałeś o zęby, czy masz je po prostu słabsze. Problem jest do rozwiązania i tego się trzymaj!
Nie załamuj się, czytając fora, tak, jak Ci Vinnga napisała. Teraz dbasz o zęby i to jest ważne. Jeśli masz je stłoczone (ja też mam), to mam nadzieję, ze regularnie używasz nitki dentystycznej, to naprawdę jest ważne i przy stłoczonych, blisko siebie położonych zębach ma ogromne znaczenie. Ja dowiedziałam się o tym stosunkowo niedawno, a mam sporo więcej lat, niż Ty, zatem nie załamuj się, bo stres pogarsza jeszcze bardziej zdrowie.
Chodzisz regularnie do dentysty, szczotkujesz, nitkujesz, używasz płukanek, zatem jest OK. A Twoja dieta? Dbasz o to, żeby była bogata w wapno? W jakim pożywieniu jest wapno, to sobie wygooglujesz
Słodycze?
Jeśli musisz je jeść, a podobno większość ludzi musi
to po słodyczach myj zęby.
Proponował Ci dentysta lakierowanie? Kosztuje 50 zł na jeden łuk zębowy, wzmacnia szkliwo i odporność na próchnicę. Za 100 zł dobra profilaktyka.
Implanty to ostateczność, bo na razie jeszcze masz własne zęby. Ja straciłam jedynkę 33 lata temu, żaden dentysta nie potrafił jej uratować, zresztą czasy były deczko inne
Fakt, to spora tragedia, jak się w młodym wieku traci zęby. Miałam korony, mostki... Na implanty zdecydowałam się 2 lata temu. To prawda, ze kość zanika po wyrwaniu zęba, na to nie ma siły (u mnie minęło ponad 30 lat), ale można ją odbudować (wszczepić), jestem tego przykładem. Zapewniam Cię, że nie mam i nie miałam zniekształconej twarzy, tak szybko to się nie dzieje, zatem głowa do góry! A implanty się przyjmują u większości ludzi, to są naprawdę jednostkowe sprawy, że się nie przyjmują i przeważnie wynika to z innych, poważnych współistniejących chorób.
Zatem nie załamuj się. Fakt, że nie jest łatwo, ale dasz radę. Przyjdzie czas, że zapomnisz o problemach z zębami.Trzymam za Ciebie kciuki.
Dorinka3 ,, jestem czlowiekiem,ktory potrafi wspolczuc i po tym co w zyciu zobaczylam, po tym co nawet na tym portalu ludzie pisza i przezywaja,nie moge uwierzyc, ze ktos chce popelnic samobojstwo z powodu zebow. Jesli to nie jest nabijanie sie znas, to mysle , ze ta osoba potrzebuje powaznie pomocy psychologa.
Ale po co Ty marnujesz ten "swój wiek" na zamartwianie się tym co może się zdarzyć z Twoimi zębami? Tym bardziej, że Twoje scenariusze wcale nie muszą się sprawdzić. Jesteś pod opieką stomatologa - jego słuchaj, zamiast szukać traumatycznych wersji w necie. Jeśli się uprzesz to w internecie znajdziesz mnóstwo przypadków, że katar kończy się śmiercią... Ilu osobom zanikły kości po zabiegach stomatologicznych? No błagam... To są jednostkowe przypadki, Ty natomiast traktujesz to jak pewnik dla siebie.
Nauka idzie do przodu - skąd Ty wiesz, jakie możliwości będzie miała stomatologia za 10 lat? Do tego czasu raczej Ci zęby nie wypadną. Kiedy pojawi się problem - będziesz kombinował jak go rozwiązać. Na razie nie masz problemów, którymi się zamartwiasz. Nie widzisz tu bezsensu?
Kość zanika przy wszelkich protezach i to bardzo szybko. W przypadku implantów również ale dużo wolniej. Zamartwiam się już teraz bo wiem, że to mnie nie uniknie i w niedalekiej przyszłości będę musiał jakoś znaleźć potężne pieniądze i nie będę miał gwarancji na załatwienie problemu pomimo wydanych kroci. Zmartwienie na najbliższe wydarzenie dotyczy zęba, który miał być zdrowy ale na przeglądzie znalazła się dziurka która okazała się sporo dziurą i będzie niedługo kanał. Samo leczenie kanałowe pod mikroskopem to ogromny koszt a do tego korona bez którego ząb nie wytrzyma nacisku i nagle wydatek 2 tys zł. Dodatkowo 3 zęby samemu podpiłowałem zbyt mocnym szczotkowaniem i powstały ubytki i to tylko kwestia czasu i tak mam zapewnione ekstra tysiące złotych wydatków. Nie wiem czy będę miał pieniądze na życie a co dopiero na leczenie. Za 10 lat niewiele się zmieni. Nawet jeśli znaleźliby szczepionke na prochnice to lobby stomatologiczne nie dopuści do tego by wyszło to na jaw. Nawet kiedy stworzą rewolucyjne rozwiązania stomatologiczne to będzie to niesamowicie drogie. Stomatologia to biznes wart miliardy i nie mogą sobie pozwolić by po prostu dobrze naprawić uzębienie.
Ja też dobrnęłam do końca, po czym przeczytałam wypowiedź Leni i zaczęłam zastanawiać się, jak bardzo trzeba potrafić współczuć drugiemu człowiekowi, żeby napisać, ze to są głupoty...
Załamany67 faktem jest, że masz problem i teraz nieważne jest, jaka była przyczyna, czy dbałeś, czy nie dbałeś o zęby, czy masz je po prostu słabsze. Problem jest do rozwiązania i tego się trzymaj!
Nie załamuj się, czytając fora, tak, jak Ci Vinnga napisała. Teraz dbasz o zęby i to jest ważne. Jeśli masz je stłoczone (ja też mam), to mam nadzieję, ze regularnie używasz nitki dentystycznej, to naprawdę jest ważne i przy stłoczonych, blisko siebie położonych zębach ma ogromne znaczenie. Ja dowiedziałam się o tym stosunkowo niedawno, a mam sporo więcej lat, niż Ty, zatem nie załamuj się, bo stres pogarsza jeszcze bardziej zdrowie.
Chodzisz regularnie do dentysty, szczotkujesz, nitkujesz, używasz płukanek, zatem jest OK. A Twoja dieta? Dbasz o to, żeby była bogata w wapno? W jakim pożywieniu jest wapno, to sobie wygooglujeszSłodycze?
Jeśli musisz je jeść, a podobno większość ludzi musi
to po słodyczach myj zęby.
Proponował Ci dentysta lakierowanie? Kosztuje 50 zł na jeden łuk zębowy, wzmacnia szkliwo i odporność na próchnicę. Za 100 zł dobra profilaktyka.
Implanty to ostateczność, bo na razie jeszcze masz własne zęby. Ja straciłam jedynkę 33 lata temu, żaden dentysta nie potrafił jej uratować, zresztą czasy były deczko inneFakt, to spora tragedia, jak się w młodym wieku traci zęby. Miałam korony, mostki... Na implanty zdecydowałam się 2 lata temu. To prawda, ze kość zanika po wyrwaniu zęba, na to nie ma siły (u mnie minęło ponad 30 lat), ale można ją odbudować (wszczepić), jestem tego przykładem. Zapewniam Cię, że nie mam i nie miałam zniekształconej twarzy, tak szybko to się nie dzieje, zatem głowa do góry! A implanty się przyjmują u większości ludzi, to są naprawdę jednostkowe sprawy, że się nie przyjmują i przeważnie wynika to z innych, poważnych współistniejących chorób.
Zatem nie załamuj się. Fakt, że nie jest łatwo, ale dasz radę. Przyjdzie czas, że zapomnisz o problemach z zębami.Trzymam za Ciebie kciuki.
Na profilaktykę jest już za późno. Wiele zębów zostało zepsutych i jedynie mogę opóźnić całkowitą ich rozsypkę. Ostatnio znalezione poważne ubytki, pomimo tego że byłem pewien poprawnej higieny, tylko jeszcze bardziej mnie zdołowały. Gdybym był milionerem pewnie nie przejmowałbym się tym zbyt bardzo a ja mam stówe na koncie i jak tu się nie martwić przyszłością (wcale niedaleką). Jak u Pani spisywały się koronki ? Jak z ich trwałością ? Nie wiem co musiałoby się wydarzyć bym zapomniał o zębach, chyba śmierć kogoś bliskiego. Dzisiaj myślę o tym dosłownie bez przerwy i na razie nie przewiduje by to się zmieniło. Zęby to specyficzny problem. Nie tak łatwy do naprawienia i w dodatku bardzo drogi. Nie można pominąć tego problemu, bo będzie tylko gorzej ale jak nie masz majątku to nie zrobisz wiele . Po prostu koszmar, sytuacja niemalże bez wyjścia.
Dorinka3 ,, jestem czlowiekiem,ktory potrafi wspolczuc i po tym co w zyciu zobaczylam, po tym co nawet na tym portalu ludzie pisza i przezywaja,nie moge uwierzyc, ze ktos chce popelnic samobojstwo z powodu zebow. Jesli to nie jest nabijanie sie znas, to mysle , ze ta osoba potrzebuje powaznie pomocy psychologa.
Niestety zęby to bardzo poważny problem. Gdybym miał 50,60 lat to wstawiłbym mosty i nie przejmowałbym się bardzo zanikami kości i znieksztłaceniem twarzy. Ja dopiero zaczynam życie i na start takie problemy potrafią zdołować człowieka. Nie jest to ząb czy dwa , tylko dużo więcej . Dziesiątki lat będę musiał mieć to na uwadze i kombinować skąd brać pieniądze by żyć normalnie. Jeśli odpuszczę to będę skazany na protezy, które znacząco zmieniają twarz człowieka.
11 2014-11-10 23:14:29 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-11-10 23:16:19)
Dorinka3 ,, jestem czlowiekiem,ktory potrafi wspolczuc i po tym co w zyciu zobaczylam, po tym co nawet na tym portalu ludzie pisza i przezywaja,nie moge uwierzyc, ze ktos chce popelnic samobojstwo z powodu zebow. Jesli to nie jest nabijanie sie znas, to mysle , ze ta osoba potrzebuje powaznie pomocy psychologa.
Leni, z całym szacunkiem, ale każdy ma jakieś swoje dramaty, które dla niego w danym momencie sa NAJWAŻNIEJSZE. Trywializowanie ich w taki sposób mało ma wspólnego ze wspomnianym przez Ciebie "współczuciem", wybacz. Wypada sie przynajmniej powstrzymać przed takim lekceważącym (nawet jesli w pierwszym odruchu tylko to sie nasuwa) tonem, bo to DODATKOWO kogoś rani... W taki sposób to ktoś, kto nie ma obu nóg może drwić i kpić z czyjejś przeżywanej tragedii utraty JEDNEJ nogi? Niby ma do tego prawo, ale... Właśnie ale... Kwestia delikatnosci i próby zrozumienia czyjejś ...tragedii? dramatu? problemu? Kwestia taktu.
Do Autora. Myślę, że mimo wszystko jesteś na dobrej drodze, by wyjść na prostą ze swoim problemem - tylko trochę cierpliwości. Myślę, że osoby mające za sobą podobne - a rozwiazane - problemy sporo Ci tu pomogą.
Ja też mam problem z ząbkami. Wstydzę sie, że w wieku 25 lat wszystkie trzonowce mam z wypełnieniami. , ze mam popsute zęby.Zaczęłam chodzic regularnie co 6 m-cy( w razie potrzeby częściej można) na lakierowanie zębów dla profilaktyki. Koszt ok. 150-180zł , w tym : scaling, polerowanie i lakierowanie. Nie boli, a daje nieco ulgi, ze zabezpieczyło się trochę zęby
Rozważ to.Mam trochę doświadczeń i porad.
Ale najważniejsza jest higiena jamy ustnej: mycie zębów po każdym ! posiłku lub miętowa guma do żucia( max 20 min.) Ograniczyć do min. zywnośc słodką i wysoko przetworzoną.
Dzięki temu od 2 lat chodzę do dentysty tylko profilaktycznie ![]()
Załamany67 , Priv
Ja też mam problem z ząbkami. Wstydzę sie, że w wieku 25 lat wszystkie trzonowce mam z wypełnieniami. , ze mam popsute zęby.Zaczęłam chodzic regularnie co 6 m-cy( w razie potrzeby częściej można) na lakierowanie zębów dla profilaktyki. Koszt ok. 150-180zł , w tym : scaling, polerowanie i lakierowanie. Nie boli, a daje nieco ulgi, ze zabezpieczyło się trochę zęby
![]()
Rozważ to.Mam trochę doświadczeń i porad.
Ale najważniejsza jest higiena jamy ustnej: mycie zębów po każdym ! posiłku lub miętowa guma do żucia( max 20 min.) Ograniczyć do min. zywnośc słodką i wysoko przetworzoną.Dzięki temu od 2 lat chodzę do dentysty tylko profilaktycznie
Zaplombowane trzonowce to raczej standard. W porównaniu do mojego stanu uzębienia to niebo.
Jakby tego było mało - dowiedziałem się że te podcięcia pod zębach nie są spowodowane złym szczotkowaniem tylko nieprawidłowym rozkładem sił. Po prostu sam sobie je psuję. I jak tu się nie załamać ? Idę zrobić sobie potrójną melise : (
Ja całe życie dbałam o zęby i co z tego???? Jedna chwila głupoty kosztowała mnie cierpienie i ból nie do opisania przy leczeniu. Do tych wakacji miałam piękne uzębienie. Białe, równe zęby, mimo palenia, picia kawy itd. Używałam nadal używam standardowo pasty, płynu do płukania ust, nici dentystycznej raz w roku przegląd i ewentualne leczenie. Niestety miałam bardzo poważny wypadek. Impreza alkohol itd... Spadłam z kilkunastu metrów, dostałam ogromną płytą w twarz, kilka centymetrów wyżej i mnie nie ma. Cudem jest, że nie złamałam kręgosłupa. Fakt byłam bardzo poobijana, blizny pozostaną. Dwa zęby w tym przednia dwójka złamane pionowo....czyli do d... nie do uratowania. Był płacz, załamanie... w sumie patrząc do lustra nie wiedziałam czy mam się się śmiać czy płakać.... Bo widok był boski!!! Całe życie byłam uśmiechnięta, nawet jak było źle.... a tu nagle.... i co z tego, że dbałam zęby??? kilka plomb w trakcie wypadku straciłam i jeszcze jeden ząb się ukruszył.... masakra. Dentyści byli w szoku, że tak mi zmasakrowało szczękę. Straciłam całkowicie zdrowe zęby, które nie były wcześniej leczone kanałowo... Pewnie w innych okolicznościach przeżywałabym to bardziej... ale od każdego lekarza usłyszałam jedno, to cud, że żyjesz.... mam się przejmować zębami???? żyje, jest ok, wstawiłam zęby, bolało jak cholera, ale jestem tu. A mogłam już nie mieć tej szansy.... z mojej perspektywy powiem Ci, że znam kupe ludzi, którzy nie mają ładnych zębów i się tym nie przejmują. Znam takich, którzy wprawiali w wieku 17 czy 18 lat i to jedynki. Uwierz mi, że nie warto sobie zawracać tym głowy. Ja wiem, że to może odbierać pewność siebie, ale spróbuj spojrzeć na to z innej strony: jedni mają ładne i zdrowe zęby a inni fajny tyłek albo ładną twarz. Każdy z nas jest inny. Lata Ci przelecą na myśleniu o zębach... Warto? Wg mnie! Przeżyłam brak przedniego zęba, musiałam normalnie żyć, nie mogłam się zamknąć w domu, więc wiem jak to jest.....
Współczuję Ci tego wypadku. Jednak na pocieszenie powiem, że jesteś w nieporównywalnie lepszej sytuacji ode mnie. Straciłaś tylko dwa zęby, które są już wstawione i tylko wystarczy je kontrolować. Ja mam w ustach jedną wielką niewiadomą. Mam wszystkie zęby ale wiem, że niedługo zacznie się dziać. Będą się kruszyć, pękać a te poplombowane z czasem będą wymagać leczenia kanałowego. Będzie potrzebna masa kasy a nie wiadomo jak będzie wyglądać moja sytuacja finansowa. W dodatku z powodu błędnej diagnozy stomatologa, z 5 zębów ma niewielkie ubytki tuż pod dziąsłem. Mówił, że jest to spowodowane zbyt mocnym szczotkowaniem a to prawdopodobnie jest to choroba przyzębia. Gdyby wcześniej się przyłożył i to stwierdził ,dzisiaj uniknąłbym bardzo głębokiej, "nagłej" dziury w do niedawna zdrowej piątce która niedługo będzie wymagała kanałowego leczenia i ubytków poddziąsłowych w zdrowej dolnej czwórce i piątce oraz górnych 6 i 7. Ubytki przy dziąśle to paskudna sprawa i ta myśl, że gdybym wybrał innego lekarza uniknąłbym wielu problemów w przyszłości,... Kiedy dwa lata temu poszedłem do niego z przednimi zębami do leczenia kanałowego miałem nadzieję, że to koniec koszmaru. Niestety pomimo częstych wizyt problemów się namnożyło. Ja nie chcę mieć ładnych zębów, ja po prostu chce je mieć.
18 2014-11-13 22:52:17 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2014-11-13 22:56:19)
nie czytałam całego tematu bo w sumie każdy z nas ma swoje ząbki i swoją historię.
mam 16 kanalowek i wydane 6tysięcy parę lat temu.dziś to liczę 12tysięcy.ząbki mi się łamią.właśnie odłożyłam kolejny tysiąc zł i się boję że mi się znowu coś zacznie kruszyć.gdy widzę luki w gębie sory że to tak brzmi to wiem że ludzie nie maja kasy albo są zaniedbania.nie chce im się albo ich nie stać.kanalowe to 80procent najniższej krajowej płacone dziś większości młodym. rozumiem cię bo parę razy oddalam wypłatę dentyscie.ale ją nie mam kredytu opłat i samochodu. mam swój opał i mnie było na to.stać. gdy czuje ze ktoś ma zepsuty zab to mnie to brzydzi.zapach ropy.mam stan zapalny i plucze buzię szesc razy dziennie szalwia bo boję się że będę pachniala jak tamtą osoba.
Każdy problem zdrowotny potrafi zniszczyć życie zeby kręgosłup czy nawet chora dupa.nawet tego nie należy bagatelizować. hemoroidy potrafią zepsuć życie.ją płakałam trzy dni w kolejce do chirurga choć byli tacy co się smieli.
brak zębów jest okropny.od razu widze rolnika z podlasia stojącego pod gs i popijającego piwko...taki tam wiesku z koziej wolki.
Będę musiał wybrać się to psychiatry, może przepisze mi jakieś psychotropy dzięki którym będę w stanie w miarę funkcjonować. Dzisiaj jestem wrakiem. Myślicie, że będą jakieś problemy z otrzymaniem recepty na leki tzn. że psychiatra będzie stosował jedynie terapię bez leków ?
20 2015-12-01 13:33:10 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-12-01 16:42:10)
Witam. Wierzysz w Boga? On może Ci pomóc . Pooglądaj spam
Terapie prowadzi psycholog, psychiatra przepisuje leki.
Z uwagi na zaniedbania rodziców nie mam 5 zębów w dolnym łuku (już 8 lat) brak 5,6, L I P 5,6,7. Nie mam w związku z tym problemów, choc jak się orientowałam nastąpił już zanik kości. Jedyny mankament to że nie moge w tym miejscu założyć implantu, choc rozwój medycyny idzie w kierunku pozytywnym I ten problem ma być rozwiązany,
Ja bym na Twoim miejscu udała sie wpierw do psychologa. Leki mają dużo skutków ubocznych, wiec trzeba je brać jak już jest bardzo źle (sama biorę).
Milego dnia I uwierz mi ze jak zajmiesz sie swoim zdrowiem psychicznym "waga problem" wróci do tej zdroworozsądkowej.
22 2017-03-20 11:28:21 Ostatnio edytowany przez prawieprosta (2017-03-20 11:38:34)
Wiem, że wątek ma prawie trzy lata, ale postanowiłam go odświeżyć. Trafiłam tu przypadkiem bo sama szukałam informacji na temat tego jak brak zęba wpływa na proporcje twarzy... Szczerze mówiąc nie wiedziałam wcześniej, że most powoduje taki szybki zanik kości... A ja się cieszyłam, że go mam..
meeeh
Jeśli to czytasz, autorze wątku, to wiedz, że doskonale Cię rozumiem. Stan psychiczny jaki opisujesz towarzyszył mi jeszcze ładnych parę lat temu. Moja sytuacja dentystyczna jest jednak o wiele gorsza
Wolę nawet nie przypominać sobie ile przeszłam bo bym się rozpłakała. Dlatego staram się do tego nie wracać. Trzeba wziąć się w garść!
Jak Twoja sytuacja Zalamany67? Ciekawa jestem bardzo czy coś się zmieniło? czy opanowałeś te "tykające bomby" w jamie ustnej;) ?
Pozdrawiam ![]()
hej prawieprosta a ty ile masz lat?
29, dlaczego pytasz? ![]()
A chcialam sie dowiedziec ile masz lat bo jesli masz mostek to myslalam ze wiecej.
a ilu zebow nie masz jesli mozna zapytac?
no niestey
mam zaledwie 29 lat i brak trzech szóstek ![]()
do niedawna był to mój najwięszy kompleks, powód bezsennych nocy i załamania nerwowego - dlatego napisałam, że rozumiem przez co przechodził Załamany.
Wolę nie opisywać swojej fascynującej i mrożącej krew w żyłach "dentystycznej historii", bo mogłaby być dłuższa, niż ta Załamanego
i komu by się chciało to czytać ![]()
mi sie chce czytac:)
już drugi raz próbuję napisać swoją historię i już drugi raz wyskakuje mi powiadomienie, że "nie mam uprawnień do tej strony"
najwyraźniej moja zębowa historia jest tak długa, ze wylogowuje mnie z forum z w trakcie pisania ![]()
29 2017-03-31 19:08:19 Ostatnio edytowany przez prawieprosta (2017-03-31 19:08:34)
może za chwilę się zbiorę na ponowne wyznanie, tylko tym razem przezornie skopiuję treść nim wcisnę "wyślij odpowiedz" ![]()
I jak tam prawieprosta nie wysłałas:)
ech.. no dobra...
zacznijmy od początku ![]()
jak byłam mała to nie dbałam jakoś bardzo o zęby (chyba mycie zębó jest ostatnią rzeczą o jakiej myślą 4, 5-latki
. Rodzice dużo pracowali i nie zawsze mieli czas by sprawdzić czy umyłam wieczorem zęby, ale generalnie nie było jakoś tragicznie (chyba;))
gdy miałam jeszcze mleczaki, ale wyrosły szóstki, czyli pierwsze zęby stałe, mama zabrała mnie na lakowanie tychże. Pewna pani stomatolog, do której wtedy chodziłam budziła we mnie grozę, ale byłam grzecznym dzieckiem i grzecznie otwierałam buzię demonstrując swe ząbki. Nawet gdy dentystka wychodziła se na papieroska albo gadała przez telefon i zostawiała mnie samą na fotelu (mama w poczekalni) to grzecznie siedziałam i trzymałam rozciapierzoną gębę choć stawy żuchwy mi już trzeszczały.
Demoniczna pani stomatolog zauważyła próchnicę w jednej szóstce i oznajmiła, że trzeba będzie ją zostawić na koniec i zajęła się w tym czasie lakowaniem pozostałych. Przy czym tak to u niej wyglądało, że jeden ząb - jedna wizyta, a następna bodajże za miesiac lub dwa. Nim doszła do tej ostatniej szóstki z dziurką, z małej dziurki zrobiło się dziurzysko. Pani oznajmiła, że kanałówki u takiego małego dziecka nie zrobi. Nie wiem co było dalej, bo byłam mała i nie wszystko pamiętam. Wiem natomiast, że chodziłam z taką psującą się szóstką przez pewien czas. Gdy rafiłam potem do innego gabinetu już jako 8 latka, okazało się, że ząb jest do wyrwania, ropa pod zębem i genralnie komplikejszyn różne. Straciłam więc swoją pierwszą szóstkę, gdy.... uwaga! uwaga! miałam zaledwie 8 lat. To jest dopiero świetny start w życie, nie? ;P nawet nie wypadły mi wtedy jeszcze wszystkie mleczaki...
a ja już nie miałam pierwszego stałęgo zęba ![]()
ale to nie koniec atrakcji, mój nowy dentysta odkrył, że pozostałe szóstki psuły się pod tym lakiem... nie wiem czemu nikt mi ich nie wyleczył wtedy, chodziłam znowu z psującymi się szóstkami.
Dwie pozostałe szóstki straciłam w wieku około hmmm wydaje mi sie, że miałam może 10 lat..? i chodziłam tak przez te wszystkie lata ze szparami między piątkami a szóstkami...
BTW:Szkoda, że nie założyłam aparatu jako dziecko by przesunąć siódemki w miejsce szóstek a ósemki (dość wcześnie mi wyrosły) w miejsce siódemek to pewnie nie miałabym tylu problemów ile teraz mam. Otóż z upływem czasu zęby mi sie poprzesuwały, ale nie tak jak trzeba, każdy w inną stronę. Źle ustawione zęby spowodowały nadmierne ścieranie zębów i osłąbienie ich. Mam teraz tyle plomb w tylnych zębach, że szok! To, że latami chodziłam z zepsutumi szóstkami jako dziecko, też zrobiło swoje, bo taki ząb to siedlisko bakterii, które przecież mogą "zarazić" inne zęby i sprawić, że będą szybciej się psuć.
ale wracając do "main story"... od tego momentu gdy wyrwano mi trzy szóstki zaczęłam odsesyjnie dbać o zęby. Miałam zaledwie 10 lat i dzielnie chodziłam do dentysty (sama!), myłam zęby i... płakałam po nocach, że te zęby są jakie są...
przez całe swoje dzieciństwo i nastoletnie życie wstydziłam się głośno śmiać, by nikt tych moich zębów nie oglądał... porażka
na dodatek, akurat na ten okres przypadł czas gdy było krucho z kasą w domu i musiałam mieć robione tak zwane srebrene plomby bo nfz nie obejmował białych plomb na tylne zęby... miałam "metalowe zeby" bo tak wyglądały z tymi wielgachnymi metalowymi uzupełnieniami...
Pamiętam jaką czułam wtedy rozpacz. tak bardzo chciałam mieć jasne plomby a nie mogłam ich zrobić... ![]()
Za pierwsze oszczędzone pieniądze powymieniałam srebrne plomby na jasne, było to tak gdzieś pod koniec gimnazjum chyba...
Ale kiedy wydawało się, że sutyacja opanowana, nagle zaczęłam odkrywać u siebie nowe ubytki, coraz więcej ubytków... dentystka powiedziała, że są pochodzenia niepróchniczego(!!!) tzw ubytki klinowe
Nie mogłam zrozumieć jak to się działo. Mega dbałam o zęby, chodziłam na kontrole, już zapomniałam czym jest próchnica a tu nagle zęby mi się psuły, wróć... nawet nie psuły to wyglądało tak, jakby odpadało mi szkliwo!!! Bo to nie była próchnica, po prostu moje zęby traciły szkliwo... Różne dentystki miały różne teorie na ten temat. Jedne twierdziły, że za mocno zęby myję, inne że mam osłabione zęby przez antybiotyki, a jeszcze inne, że mam bruksizm i gdy w nocy zgrzytam zębami to se sama to szkliwo ścieram <rozpacz> tego było już za wiele.... to był czas, kiedy czułam prawdziwą rozpacz, chyba taką jak Załamany. na dodatek zaczęłąm wtedy studia daleko od domu i nie miałam zbyt wiele kasy... a tu ciągle trzeba było wydawać i wydawać.... miałam dość.
W końcu jednak spięłam kuper i mimo dziennego studiowania dwóch kierunków zaczęłam placę na zleceniu. Myślałam, że się zajadę, wykończę i w ogóle, ale przynajmniej miałam hajs na zęby. Ucierpiały oczywiście na tym moje oceny no ale trudno...
Wysłupałam majątek na zrobienie dwóch mostów, tam gdzie było miejsce, (bo np w miejscu brakującej tzreciej szóstki nie mogłąm zrobić mostu bo mi sie zęby źle porozsuwały) i cieszyłam się tymi mostami jak głupia. wydałam hajsy na zaplombowanie klinowych ubytków, flouryzacje i inne bajery żeby teraz po latach dowiedzieć się, że te mosty to gówno bo mi kość zaniknie i twarz mi sie zestarzeje ![]()
Generalnie nie przejmuję się zębami tak jak kiedyś. ale kompleks trochę pozostał...
Witaj dzisiaj dopiero zauważyłam, że odpisałaś:)
Tak wiec przeczytałam całość i muszę stwierdzić że nieźle Cie załatwili.
Piszesz, że się juz nie przejmujesz, ale szukając po necie i natrafiając na ten wątek jednak musisz jeszcze czuć smutek.
A nie myślałas nad implantami?
Hej Prawieprosta gdzie zniknełaś?
Szkoda, że więcej osób się nie przyłaczy do wątku.
34 2017-04-23 15:49:04 Ostatnio edytowany przez prawieprosta (2017-04-23 15:50:02)
tak, implanty byłyby jakimś rozwiązaniem, ale na razie mnie na to nie stać. Musiałabym wstawić aż trzy, przy czym w jednym miejscu najpierw poprzesuwać zęby aparatem.
W czasach, gdy robiłam mosty implanty nie były jeszcze tak powszechne i most wydawał się o wiele tańszym rozwiązaniem.
Samymi zębami może się już tak nie przejmuję, co właśnie zanikiem mięśni twarzy. To właśnie dlatego trafiłam na to forum. Szukałam informacji o tym czy brak zęba może wpłynąć na symetrię. Zęby miałam kiepskie, ale moim atutem zawsze była symetryczna twarz. Od pewnego czasu zaczęło się to jednak zmieniać co mnie zmartwiło. Zauważyłam u siebie taki jakby zjazd policzka w dół, co ciekawe tylko z jednej strony - tam gdzie nie ma mostu. Dziwne to, bo skoro pod mostem też zanika kość i mięśnie tracą przyczepność to powinna mi się twarz zestarzeć z obu stron a nie z jednej ![]()
Ten temat to jakis zart, zalamany ty chyba niewiesz co to byc zalamany i jakie ludzie w zyciu problemy maja, klania sie wizyta u psychiatry na poczatek a pozniej stomatolog tragedia, nie wstyd ci.
Aha i tak na marginesie mezczyzna z ciebie slaby
Prawieprosta poczekaj bo czegos tu nie rozumiem wyjaśnij jeszcze raz:) zapada Ci sie policzek z tej strony co nie wstawiłaś mostu w miejsce tej szostki dobrze myśle? A z drugiej strony gdzie masz most jest tak?
Do zlakobieta widac ze z ciebie zla kobieta:D
Kazdy ma rozne problemy a problemy z zebami sa problemami powaznymi bo zeby to nasz organizm. to tak jakby pisac ze ma sie dwie nerki to wytnij i sprzedaj druga bo po co ci ona?
A ja np nie rozumiem jak mozna sie przejmowac chlopakami czy innymi pierdolami ale nie mowie ludzia zeby pierwsze poszli do psychiatry. No ale ok nastepnym razem jak ktos mi powie ze nie uklada mu sie z dziecmi, z mezem, z kobieta czy innymi to powiem zeby zapisal sie do psychiatry.
Kasjusza: tak, dokładnie tak. Z jednej strony mam most na dole i swoją szóstkę na górze a z drugiej most na dole i brak szóstki na górze i to właśnie tylko z tej strony mam wrażenie, że opadł mi policzek. Dziwne, nie?
ZlaKobieta: Gdzież się podziała Twa empatia? Tak jak napisała Kasjusza, zęby wbrew pozorom mogą być sporym zmartwieniem, ale to wiedzą tylko ci, którzy doświadczyli tego na własnej skórze.
I oczywiście jeszcze musiał pojawić się zarzut, który "lubię" najbardziej, czyli zarzucanie autorowi, że jest słabym mężczyzną. Noż kurde! młody jest, nie ma żony, dzieci na utrzymaniu, to ja się nie dziwię, że się przejmuje zębami.
Niektóre kobiety najpierw śmieją się z wrażliwych facetów, czepiają się, że są słabi, że płaczą i że one to szukają tzw "prawdziwego mężczyzny", a potem same płaczą przez takiego samca alfa i dziwią się gdzie ci wszyscy porządni, delikatni i romantyczni się podziali ![]()
A teraz nie mozesz juz przesunąć siódemek na miejsca szóstek?
nie wiem... może mogę... ale czy opłaca się usuwać mosty? sama nie wiem już... jeśli tak by miało być to wychodzi na to, że nie potrzebnie szlifowałam sąsiednie zęby pod most...
Aha no to trzeba by bylo wtedy chyba zalozyc na te zeby oszlifowane koronki. A pod mostami zanikła Ci kość?
Halo juz nikt nie pisze?:(
ja od czasu rozwodu... tj 2 lata jestem w ciagłej depresji... i jest coraz gorzej... nie układa sie w miłosci, nie dogaduje sie z rodzicami. syn jest bardzo nadpobudliwy, zdrowie sie sypie, a w pracy mobing i praktycznie brak wypłaty... kazdy aspekt zycia jest do duuu... ja juz nawet nie widze wyjscia z tej sytuacji a ni eszansy na pprawe
marika85m to nie ten wątek:P