netkobietyWszystkie działy
Stres, lęk, nerwica, depresja

problemy z cięciem się

88 odpowiedzi35 634 wyświetleniazałożony przez jeangrey1, 25.02.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

Jeśli przeżywasz kryzys, porozmawiaj z kimś od razu: Telefon zaufania dla dorosłych 116 123, w nagłym zagrożeniu 112. Wypowiedzi na forum nie zastępują pomocy specjalisty.


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » problemy z cięciem się

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 89 z 89 ]

66

Odp: problemy z cięciem się

Ktoś, kto bliżej nie zetknął się z tym problemem, może sądzić, iż samouszkadzanie to w gruncie rzeczy próba samobójcza. Jednak zazwyczaj wcale tak nie jest. ?Na ogół ludzie ci próbują skończyć z cierpieniem, a nie ze sobą? ? pisze Sabrina Solin Weill, redaktor naczelna czasopisma dla nastolatków. Dlatego w pewnej książce autoagresję nazwano ?kołem ratunkowym, a nie próbą rozstania się z życiem?, i dodano, że dla ludzi skłonnych do tego typu zachowań jest to ?sposób radzenia sobie ze stresem?. Jakim stresem?

Okazuje się, że wiele takich dziewczyn lub kobiet ma za sobą traumatyczne przeżycia, na przykład w dzieciństwie były zaniedbywane lub krzywdzone. W wypadku innych przyczyniły się do tego konflikty w rodzinie albo alkoholizm któregoś z rodziców. Zachowania autoagresywne mogą też być skutkiem zaburzeń psychicznych.

U podłoża samookaleczania leżą jeszcze inne czynniki. Na przykład Sara zmagała się, jak to sama określa, z autodestrukcyjnym perfekcjonizmem. Dręczyło ją nadmierne poczucie winy z powodu codziennych niedociągnięć. ?Doszłam do wniosku, że muszę być dla siebie ?twarda?? ? mówi Sara. ?Autoagresję traktowałam jako sposób wymierzania sobie kary. Wyrywałam sobie włosy, nacinałam nadgarstki i przedramiona, nabijałam sińce; niekiedy trzymałam dłonie pod gorącą wodą, wychodziłam na mróz bez płaszcza lub cały dzień nic nie jadłam?.
U Sary skłonność do autoagresji wynikała z pogardy dla samej siebie.

Trudności okresu dojrzewania, niekiedy połączone z jakimiś tragicznymi przeżyciami, mogą stać się podłożem szkodliwych zachowań, między innymi samookaleczeń. Osoba, która czuje się samotna i nie ma się komu zwierzyć, może w poszukiwaniu ulgi uciec się do czynów autoagresywnych. Ale doznana w ten sposób ulga jest krótkotrwała. Prędzej czy później problem powraca, a z nim autoagresja.

67

Odp: problemy z cięciem się

A dziewczyny które mają dużo znajomych. A tną p

68

Odp: problemy z cięciem się

A dziewczyny które mają dużo znajomych? A tną się dopiero gdy zostają same. Nie ma konkretnych typów dziewczyn które się tną.

69

Odp: problemy z cięciem się

No tak, ja tnełam się np po przyjściu z mega udanej imprezy. Wracałam cała w skowronkach, zadowolona i uśmiechnięta, wchodziłam do pokoju, siadałam na łóźko i zaczynało się...

70

Odp: problemy z cięciem się

No właśnie. A więc kobietki musimy trzymać się razem. I rzucić to

71

Odp: problemy z cięciem się

Najpierw postaraj się ustalić, dlaczego odczuwasz przymus wyrządzania sobie krzywdy. Pamiętaj, że samookaleczanie nie jest po prostu nerwowym nawykiem, lecz zazwyczaj sposobem odreagowywania jakiegoś stresu. Osoba o skłonności do zachowań autodestrukcyjnych zadaje sobie ból fizyczny, chcąc złagodzić ból emocjonalny. Zastanów się więc: Dlaczego się kaleczę? O czym myślę, gdy opanowuje mnie pragnienie, by to zrobić? Czy zadręczam się jakimś problemem, związanym na przykład z moją rodziną lub przyjaciółmi?
Oczywiście dokonanie takiej samoanalizy wymaga odwagi. Ale warto się na to zdobyć. Może to być pierwszy krok na drodze do zerwania z autodestrukcją. Jednak ustalenie przyczyny takich zachowań nie wystarczy.
Jeżeli masz skłonność do autoagresji, prawdziwą ulgę przyniesie ci zwierzenie się zaufanemu i dojrzałemu przyjacielowi.
Jeżeli nie masz sił porozmawiać z kimś twarzą w twarz, spróbuj napisać list lub zadzwonić. Takie otwarcie się może pomóc w zerwaniu z samookaleczaniem. Magda wspomina: Najważniejsza jest świadomość, że jest ktoś, komu naprawdę na Tobie zależy, komu możesz się wygadać, gdy jesteś w dołku.

A co wtedy, gdy zdarzy ci się nawrót? Czy to znaczy, że zawiodłaś na całej linii? Ależ nie!  Niezbędna jest determinacja. Pewna dziewczyna powiedziała ?Nauczyłam się traktować nawrót jak potknięcie, a nie całkowitą klęskę. Trzeba zaczynać od nowa tyle razy, ile okaże się to konieczne?
Nierzadko zachodzi konieczność skonsultowania się ze specjalistą, który stwierdzi, czy podłożem samookaleczania nie jest jakieś zaburzenie. Gdyby tak było, zaleci odpowiednie leczenie.
Dziewczyny trzeba nauczyć się innych metod wyciszania własnych emocji.

72

Odp: problemy z cięciem się

Tnąc się zapominam o złych rzeczach które się zdarzyły w moim życiu. Jak nie umiem sobie z czymś poradzić to mnie nosi nie wiem co ze sobą zrobić i wtedy się tnę. Albo za karę. Różnie to jest. Jak mam faceta to się nie tnę bo jestem masochistką. Nie lubię krzywdzić innych. I nie zwalę tej odpowiedzialności na kogoś. Nawet jak będzie źle. Ale jak jestem sama to jest masakra. Teraz sobie radzę jest ok.

73

Odp: problemy z cięciem się

Tne sie juz od roku , nie potrafie przestac , tak wyladowuje emocje ..
Nikt nie potrafi mi pomoc , zaszantarzowac bo nic mnie nie rusza ..
Ostatnio cięłam sie tym co mi w reke wpadło , peseta , nozyczki , noz , zyletka itp.
Wszystko ! . nosze zyletke pod klapka od telefonu zeby zawsze przy sobie miec ..
Ale moje blizny sa widoczne , ale wisi mi to .
W lato jak sie opale bedzie to widac calkowicie .. Niestety ..
Cielam sie glownie po nadgarstu lecz po jakims czasie zabraklo mi wymowek zeby cos powiedziec mamie .. i zaczelam na biodrze , udzie , kostce , obok kostki , ramieniu ..
Wogol kostki mam napis depresja jakies 3 tyg. temu sobie to zrobilam . musialam jakos odreagowac . nie potrafie przestac . ale wisi mi to .


Choc zrobilabym cos z tym ale nie umiem . przestaje i znowu , znowu ..
Zrob cos z tym zebys mogla zyc normalnie ..
A dlaczego sie tniesz jesli moge wiedziec ?

74

Odp: problemy z cięciem się
jeangrey1 napisał/a:

witam czy któraś z was w ramach odreagowania stresu cięła się  kiedyś zyletka? nie mówie tu o próbach samobójczych ale o nacinaniu .
i jak sobie z tym problemem poradziła?

Witam.
Niestety mam ten sam problem mając 18 lat okaleczam swoje ciało od jakiś 4 ....
Cały czas próbuję z tym skończyć. Staram się.
Są miesiące, w których kompletnie nie myślę o wzięciu czegoś ostrego i nacinania skóry, ale są też takie, że cięcie się to chleb powszedni i najlepsze jest to, że już przestałam kryć rany i blizny.Samookaleczenie jest chorobą psychiczną, którą obowiązkowo trzeba leczyć, nie można tego zostawić machnąć ręką "a niech się dzieje co chce" ja sama staram się od jakiegoś czasu z tym walczyć i przezwyciężyć ten nałóg, ale najważniejsze dla takiej osoby jest wsparcie, a nie mówienie, że to jest żałosne i wyśmiewanie ludzie! Wybierz się do psychologa jak najszybciej. Ludzie, którzy się okaleczają często po jakimś czasie próbują jakiegoś autodestrukcyjnego aktu.

75

Odp: problemy z cięciem się
natolinka napisał/a:
Nieposkromiona napisał/a:

No to gratulacje smile oby tak dalej

Mam nadzieje, że po jakimś czasie przestane się okaleczać bo nienawidzę tego.. a zarazem to nieodłączna część mnie

A nie uważasz,że samo okaleczanie jest głupotą? Powiedz co chcesz przez to osiągnąć,oprócz oczywiście bólu i potem blizn na rękach?. Nienawidzisz tego robić,a robisz to.Będziesz starsza i jak będzie wyglądało Twoje pokiereszowane ciało.Nie zadawaj sobie dobrowolnie bólu,bo życie i tak ma wiele dla nas niespodzianek,nie zawsze miłych dla nas.Uważaj na siebie i trzymaj się.Pozdrawiam,życzę Tobie i Twoim bliskim zdrowych świąt.

Każda osoba okaleczająca się po fakcie uzna, że jest to głupie, ale w trakcie będzie czuła jedynie ulgę i uchodzące z niej złe emocje i uczucia to daje chwilową euforię tak jak zażywanie narkotyków.
Ty pewnie się nie okaleczasz więc ciężko będzie Ci to zrozumieć.
Pozdrawiam.

76

Odp: problemy z cięciem się

O, podoba mi się to porównanie do dragów. Wiadomo, że to zupełnie inne rzeczy, ale jakby nie patrzeć podczas cięcia wydziela się adrenalina i stan jakiejś tam sztucznej euforii jest.
@ BadzZeMna, próbowałaś terapii? Ja cięłam się osiem lat zanim z tego wyszłam, a i tak zdarzy mi się gdzieś 'zadrasnąć'. Ale warto walczyć! Bo całościowo moje życie jest teraz piękne smile

77

Odp: problemy z cięciem się

Tak, pod koniec podstawówki, w gimnazjum i na początku liceum

Najlepszym sposobem jest uświadomienie sobie: "Po co to właściwie robię?". Wiesz?
Ja się cięłam skalpelem trzynasteczką, bo chciałam zniszczyć ścierwo w którym jestem uwięziona. Zostały mi na pamiątkę sznyty na udach, ramionach, brzuchu i cyckach. Grube i obrzydliwe. Zupełnie takie jak ścierwo.

Dobrze jest tę energie w jakiś sport przeładować. Mi niestety nie było to pisane, ale mogę Ci polecić jakąś siłkę. Jeżeli Cię nie stać, to biegaj, whatever. Zapisz się też do jakiegoś psychologa, może jakaś terapia coś pomoże.

Zawalcz, bo podobno warto. Popełniłam ten błąd, że z uzależnienia przechodzę w uzależnienie. Z cięcia w sport, ze sportu w alkohol, z alkoholu w jedzenie (anoreksja, bulimia), bezsenność, nadmierna senność. Blee. Jeżeli masz tendencje do uzależnień, to uważaj, nie przeginaj z żyletami.

Trzym się.

78

Odp: problemy z cięciem się

Tak. Zaczelam w wieku 13 lat. Mieszkalam sama z mama, ktora wyrzucila ojca z domu rok wczesniej. Nie radzilam sobie. Mama pila i siedziala przy komputerze romansujac z coraz to nowymi mezczyznami. Ja uczylam sie, chodzilam do pracy, utrzymywalam dom, placilam rachunki,gotowalam obiadki , sprzatalam. Zakazywala mi widywac sie z ojcem pod pretekstem,ze mnie zabije. Balam sie jej. Kiedy pila wpadala w amok. Nieraz zostalam upokorzona i ponizona , bez mozliwosci jakiejkolwiek pomocy, az do czasu gdy brutalnie mnie pobila i wyrzucila z domu. Mialam 13 lat, bylo to w dzien powszedni - rano mialam szkole. Nie wiedzialam co robic , spalam na klatce. Wstydzilam sie krwi, placzu, podbitych oczu.. w koncu poszlam do ojca, wpadlam w depresje. Psycholodzy, pedagodzy, psychiatrzy.. nie pomogli mi. uznawalam ich za przyjaciol dopoki masz pieniadze i nie zmienilam zdania. Rany po pobiciu sie zagoily, ale doszly nowe od zyletki.. coraz to czesciej i czesciej, kiedy narastaly problemy i zaczely tworzyc sie coraz to kolejne komplikacje. Poznalam chlopaka, ufalam mu byl moim przyjacielem. Szukalam w nim pomocy. Wykorzystal to , upokorzono mnie poraz kolejny. Zgwalcil mnie i wysmial. Nie wytrzymalam. Depresja sie poglebiala. Czlowiek nie moze czuc tyle naraz, bo eksploduje. I stalo sie.. tego razu stracilam przytomnosc. W szpitalu okazalo sie ze mam wstrzas mozgu. plakalam, widzialam anioly, kiedy osuwalam sie na ziemie. Wypuscili mnie. Dalej sie tne, z matka nie mam kontaktu, tylko w sadzie sie widzimy, a ojciec ma nowa kobiete, odrzucil mnie. Mieszkam sama , ucze sie . Stalam sie bardziej odwazna ale okaleczanie sie nie skonczylo. Przezwyciezylam strach przed ludzmi,choc jestem typem samotnika.

Wyciagnijcie z tego moral "czy warto zyc"?
Na pewno nie latwo, ale warto isc przed siebie.

79

Odp: problemy z cięciem się

Już wystarczająco wycierpiałaś, nie krzywdź siebie jeszcze bardziej! Nie jesteś teraz w zasięgu toksycznych rodziców, wykorzystaj to, spróbuj się wyciszyć, odbudować swoje poczucie wartości. Zadbaj o swoją przyszłość, przyłóż się do nauki, do swojego rozwoju. Jesteś dzielną dziewczyną, teraz od Ciebie dużo zależy.

80

Odp: problemy z cięciem się

Drogie Panie i mlode dziewczyny . Ciecie nie jest uzaleznione od wieku ,ale od choroby.
Prawda mlodziez czesciej sie tnie bo  czesto wpadaja w doly . Jednakze znam takich co sie zaczeli sie ciac w wieku 50 lat . Dlaczego ? Choroba duszy?  Choroba ale psychiczna. Nie kazdy chory jest zdiagnozowany bo po nim nie widac , ze cos z nim nie halo . To wie tylko on i strasznie cierpi w nieswiadomosci ze dobrze dobrane leki moga uczynic cuda
Czy warto pojsc do psychiatry czy zakonczyc na psychologu z przychodni , lub prywatnie do terapeuty. Kazdy przypadek jest inny.

81

Odp: problemy z cięciem się

Ten problem tez mnie kiedys spotkal, u mnie to bylo tak,ze czulam,ze zaraz wybuchne w srodku. Takie cisnienie w srodku i natlok mysli, nie moglam wytrzymac ze soba. Ten bol chcialam zamienic na cos fizycznego co bylo lepsze niz udreka psychiczna, takie przekierowanie zlej energii. Jak boli reka to mniej boli glowa, cos w tym stylu...bardzo glupie kolo i mechanizm. Potem zapisalam sie na box. Cuz to byla za ulga. Polecam wyladowywanie sie na czym innym ( bron Boze nie na kim innym) i oczywiscie psycholog!

82

Odp: problemy z cięciem się

Też kiedyś się cięłam !. Wszystko zaczęło się od 3 gimnazjum , brak akceptacji , niska samoocena , ciągła kontrola rodziców zwłaszcza matki , nadopiekuńczość i zbyt wysokie wymagania sprawiły że nie dawałam rady z samą sobą i wtedy się cięłam , była to forma odreagowania , ukarania siebie za nie powodzenia itp
z tego powodu wylądowałam w szpitalu psychiatrycznym na 3 miesiące wtedy stwierdzono u mnie depresje dwubiegunową i nerwice lękową. Obecnie nie tnę się  już. Żałuje tych blizn na nadgarstku bo już nigdy nie znikną , zawsze będą mi przypominać o tym co robiłam.

83

Odp: problemy z cięciem się

Samo okaleczanie jest najczęściej spowodowane poczuciem niskiej wartości, przekonaniem że nie da się pokonać różnych trudności życiowych (brak wiary we własne siły) i potworną niechęcią do samego siebie że ma się takie cechy charakteru przez co powstaje tak silna nienawiść do siebie że chce się siebie ukarać za to, przez uszkadzanie swojego ciała. Po prostu uwierz w siebie i systematycznie pokonuj kolejne przeszkody nie myśląc o niepowodzeniu. Wtedy ta autoagresja przejdzie. Zwykle łączy się to z nerwicą lękową. Skuteczne leczenie to desensytyzacja. Niestety trzeba ją robić samemu, bo praktycznie nie istnieją ośrodki terapeutyczne w Polsce, które robią to w planowy sposób. Spróbuj pokonywać stopniowo trudności poczynając od najprostszych.

84

Odp: problemy z cięciem się

Ja jestem dziewczyną 16-sto letnią i nie wiem co mam robić mam wsparcie u koleżanki ale moje myśli nadal są żeby się pociąć cięłam się przez rok i teraz od miesiąca już tego nie robię dzięki mojej koleżance, ale czuję że nie wytrzymam i to zrobię

85

Odp: problemy z cięciem się

Jak myślisz, dlaczego to robisz? Czy masz trudną sytuację w domu z rodzicami? Czy masz niską samoocenę, albo wręcz siebie nienawidzisz? Nie powinnaś problemów dusić w sobie. Rozmawiaj o tym z koleżanką, dobrze, że masz kogoś komu możesz zaufać.

86

Odp: problemy z cięciem się

Nie sytuacji trudnej w domu nie mam, ale to jest moja samoocena zła myślę że jestem do niczego i nic  mi się wychodzi. Po prostu jestem do dupy

87

Odp: problemy z cięciem się

Na pewno tak źle nie jest. To, że powstrzymałaś się przez miesiąc jest Twoim sukcesem z którego możesz być dumna. Teraz pomyśl co jeszcze możesz zmienić na lepsze w swoim życiu. Z czym masz największe problemy?

88

Odp: problemy z cięciem się
jeangrey1 napisał/a:

witam czy któraś z was w ramach odreagowania stresu cięła się  kiedyś zyletka? nie mówie tu o próbach samobójczych ale o nacinaniu .
i jak sobie z tym problemem poradziła?

Za czasów gimnazjum moja koleżanka wycięła sobie nożyczkami imię swojego obecnego chłopaka na nodze.. Jak mi o tym powiedziała, byłam w szoku. Oczywiście gimnazjalna miłość przeminęła, a blizny raczej zostały.. Ręce też cięła, potem nosiła bransoletki z muliny, sama robiła, próbowałyśmy z nią rozmawiać ale nic nie działało.. Przeszło jej z czasem.

Posty [ 66 do 89 z 89 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » problemy z cięciem się

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026