Ktoś, kto bliżej nie zetknął się z tym problemem, może sądzić, iż samouszkadzanie to w gruncie rzeczy próba samobójcza. Jednak zazwyczaj wcale tak nie jest. ?Na ogół ludzie ci próbują skończyć z cierpieniem, a nie ze sobą? ? pisze Sabrina Solin Weill, redaktor naczelna czasopisma dla nastolatków. Dlatego w pewnej książce autoagresję nazwano ?kołem ratunkowym, a nie próbą rozstania się z życiem?, i dodano, że dla ludzi skłonnych do tego typu zachowań jest to ?sposób radzenia sobie ze stresem?. Jakim stresem?
Okazuje się, że wiele takich dziewczyn lub kobiet ma za sobą traumatyczne przeżycia, na przykład w dzieciństwie były zaniedbywane lub krzywdzone. W wypadku innych przyczyniły się do tego konflikty w rodzinie albo alkoholizm któregoś z rodziców. Zachowania autoagresywne mogą też być skutkiem zaburzeń psychicznych.
U podłoża samookaleczania leżą jeszcze inne czynniki. Na przykład Sara zmagała się, jak to sama określa, z autodestrukcyjnym perfekcjonizmem. Dręczyło ją nadmierne poczucie winy z powodu codziennych niedociągnięć. ?Doszłam do wniosku, że muszę być dla siebie ?twarda?? ? mówi Sara. ?Autoagresję traktowałam jako sposób wymierzania sobie kary. Wyrywałam sobie włosy, nacinałam nadgarstki i przedramiona, nabijałam sińce; niekiedy trzymałam dłonie pod gorącą wodą, wychodziłam na mróz bez płaszcza lub cały dzień nic nie jadłam?.
U Sary skłonność do autoagresji wynikała z pogardy dla samej siebie.
Trudności okresu dojrzewania, niekiedy połączone z jakimiś tragicznymi przeżyciami, mogą stać się podłożem szkodliwych zachowań, między innymi samookaleczeń. Osoba, która czuje się samotna i nie ma się komu zwierzyć, może w poszukiwaniu ulgi uciec się do czynów autoagresywnych. Ale doznana w ten sposób ulga jest krótkotrwała. Prędzej czy później problem powraca, a z nim autoagresja.