problemy z cięciem się - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » problemy z cięciem się

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 89 ]

Temat: problemy z cięciem się

witam czy któraś z was w ramach odreagowania stresu cięła się  kiedyś zyletka? nie mówie tu o próbach samobójczych ale o nacinaniu .
i jak sobie z tym problemem poradziła?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: problemy z cięciem się

Jak dla mnie "cięcie się" to naprawde dziecinne zachowanie.
16-sto latki tnące się bo maja taaaakie problemy (np. chłopak nie odpisał im na sms-a)
to naprawde żałosne.
Jesli zaczęłaś już sie ciąć i sama nie potrafisz przestać to idz do psychologa.
Popatrz jak będziesz wyglądac za pare lat z tymi bliznami na rękach. Nie bedzie Ci wstyd? Bo przeciez nie będziesz cały czas chodziła w bluzach lub seterkach, żeby zakryc blizny.
Naprawde idź do pstychologa, to jedyne wyjście.

Zanim zostałeś poczęty - pragnęłam Cie ,
zanim się urodziłeś - kochałam Cię ,
nim minęła pierwsza minuta Twojego życia... - byłam gotowa za Ciebie umrzeć..

? ? ? Kacperek ? ? ? ur. 31.05.2011r - SN, g 00:15, 3110 g, 52 cm :*

3

Odp: problemy z cięciem się

hej, ja kiedys wlasnie tak robilam...kazda ciezka sytuacje odreagowywalam na wlasnym ciele, przewaznie byla to reka...teraz wiem, ze prawdziwym powodem tego, ze tak robilam byla ( i prawdopodobnie nadal jest) niska samoocena, obwinianie sie za wszystko .. Wielu ludzi uwaza to za glupie i smieszne ale prawda jest taka, ze jest to naprawde powazny problem... i psycholog nic temu zaradzic nie moze. Ja juz nie tne sie przeszlo rok, z czego naprawde bardzo sie ciesze. Mnie pomogla modlitwa, psycholog nie umial, nie potrafil... Kiedys bylam bardzo daleko od Boga, moim bogiem byl hip hop.. Ale przyszedl taki dzien, ze dotknelam samego dna, nie wiedzialam jak sie podniesc i zawolalam do Jezusa, "ratuj bo gine"... I krok po kroku moje zycie zaczelo sie powoli zmieniac, przyszedl dzien, ze przestalam sie okaleczac ze wzgledu na Niego, wiedzialam, ze to Go boli... Do dzis tocze walke z sama soba, ale sie nie poddaje..Moze w oczach ludzi nic nie znacze, moze juz spisali cale moje zycie na straty ale wiem, ze jest Ktos kto mnie kocha taka jaka jestem, z wadami, bez, farbowana, naturalna..... smile dasz rade ;D

4

Odp: problemy z cięciem się

aalleexxiiss, żałosne i dziecinne to jest dopiero to, że są na świecie jednostki, które myślą tak jak Ty. Nie rozumiesz problemu - nie wypowiadaj się, bo autorka poszukuje pomocy, a nie zgnojenia i wyśmiania. To bardzo dobrze, że nie masz takich problemów, ale niestety nie wykazałaś się tutaj dojrzałością. Jasne, że są mroczne nastolatki, które tną się żeby zwrócić na siebie uwagę otoczenia, ale nie zawsze tak to działa. Czasem po prostu robisz to, bo wydaje się to jedynym, albo przynajmniej najskuteczniejszym sposobem na natychmiastowe rozładowanie napięcia.

jeangrey1,  mi swego czasu psycholog poradził noszenie na nadgarstku gumki recepturki - kiedy czujesz, że nadchodzi chęć wzięcia żyletki, strzelasz sobie z całej siły gumką w nadgarstek, w razie potrzeby powtarzasz do skutku. Powoduje to silny ból bez konieczności rozcinania skóry, a więc jest całkowicie nieszkodliwe, a przy okazji nieco Cię "otrzeźwia" i rozładowuje napięcie.
Nie ukrywam, że pomógł mi też mój chłopak - dzięki niemu zwalczałam chęć pocięcia się, bo wiedziałam, jak bardzo on się o mnie martwi i jak bardzo boli go patrzenie na moje rany i blizny. Oddałam mu wszystkie swoje ostre narzędzia (na szczęście moje noże kuchenne nie są tak ostre) i po prostu nawet nie mam pod ręką niczego, czym mogłabym zrobić sobie krzywdę.

5

Odp: problemy z cięciem się

Tak, cięłam się w czasach gimnazjalnych. Depresja, samotność, brak zrozumienia itp itd.. Mi pomogło pisanie w pamiętniku - mogłam się wyżalić, wygadać i było mi trochę lepiej. Znalazłam sobie hobby, zaczęłam trenować.. No i skończyło się cięcie, bo już tego nie potrzebowałam.

Chodzić swoimi ścieżkami...

6

Odp: problemy z cięciem się

a czy ja napisałam że mam z tym problemy? drogie panie to nie ja, ale znam kogoś komu chciałabym pomóc tylko nie wiem jak?

7

Odp: problemy z cięciem się

Słuchajcie, nie miałam pojęcia, że tyle osob ma problemy z cięciem się..
Ja też się kiedyś cięłam... Miałam 14 lat jak zaczęłam i byłam wtedy w ośrodku zamkniętym dla ludzi chorych psychicznie, miałam głęboką depresję... Pomogl mi moj chlopak, teraz moj narzeczony... Ale blizny pozostały. Zawsze będą. Czuję się przez nie gorsza od innych. Błedne kolo, zataczamy je dzien po dniu.

Niech nikt mi nie mowi, ze to żalosne albo śmieszne albo dziecinne. Takim osobom gratuluję, ponieważ nigdy nie miały prawdopodobnie problemow natury PSYCHICZNEJ. Autoagresja jest coraz bardziej powszechnym i bardzo trudnym problemem, wręcz chorobą, ktora dotyka coraz więcej ludzi. Trzeba tym ludziom pomagać, a nie wyśmiewać ich i krytykować, bo to tylko wzmaga poczucie odosobienia i pustki.
Na szczęscie ja na swojej drodze spotkałam życzliwych, rozumnych ludzi, którzy pomogli mi i okazali dużo milosci i ciepla.

Pozdrawiam

Słodko jest nocą patrzeć na niebo, gdy kochasz różę, która znajduje się na jednej z gwiazd. Wówczas wszystkie gwiazdy są ukwiecone...

8

Odp: problemy z cięciem się

Ja pierwszy raz pociełam się 1 maja 2007 roku. Czułam, że muszę coś ze sobą zrobić, bo dłużej nie wytrzymam.. Potem było "jeszcze raz, tylko jeszcze raz" i tych razów było wiele. Bardzo trudno było mi się od tego uwolnić. Nie ciełam się długo. Ale 2 dni temu coś znów we mnie pękło.. Poczułam, że jestem nikim. Po prostu musiałam sobie ulżyć. To było silniejsze ode mnie. Jeszcze jak na złość żyletka złamała mi się na pół. Wziełam tą mniej ostrą i trudniej było mi sobie ulżyć. Także rozumiem Was. Ale proszę, jeśli nie możecie wytrzymać, zajmijcie się czymś innym, żeby nie zacząć. Trzymam za Was kciuki. Wiem, że jesteści silne:)

Nie warto być dobrym, bo i tak nikt tego nie docenia.. Nie warto być dobrym, bo i tak każdy ma to gdzieś... sad

9

Odp: problemy z cięciem się

Czy to nie jest dziwne że w tych czasach coraz młodsi ludzie popadają w depresję do tego stopnia, że robią sobie krzywdę? Nikogo nie atakuję, ale to jest niepokojące. A co do cięcia, to też 2 razy to zrobiłam, ale w bezpiecznych miejscach, za drugim razem w niewidocznym miejscu... W liceum chciałam pociąć się trzeci raz, ale nie zrobiłam tego, bo miałam w szkole basen... I nie ukryłabym się. Niektóre problemy mają tendencję do samorozwiązywania się, więc chyba można to "przeczekać", a jeśli nie, to zostaje tylko psycholog.

Jak dają, to bierz. Jak biją, to uciekaj.

10

Odp: problemy z cięciem się

majac 16 lat tez sie cielam zaczelo sie od glopich zabaw z przyjaciolka a skonczylo na odreagowywaniem stresu ale musialam sie wziasc za siebie i przestac bo w osrodku psychiatrykiem mi grozili hmm
teraz zaluje tych blizn ktore zostaly hmm

kiedy smieje sie dziecko smieje sie caly swiat smile

11

Odp: problemy z cięciem się

kochana,polecam pomoc psychologa. ranisz siebie,swoje cialo. a dwa mysle,ze dobry psycholog pomoglby Ci poradzic sobie ze stresem a to juz jest wiekszy komfort

12

Odp: problemy z cięciem się

Moja kolezanka tez sie kiedys ciela, zauwazylam to dopiero jak ktoregos razu "wpadlam" do jej pokoju, a ona siedziala z pudelkiem w reku, w ktorym bylo kilka zyletek. No i dopiero chyba wtedy naprawde do mnie dotarlo dlaczego ma praktycznie zawsze zabandazowana reke, a juz szczegolnie po klotni z chlopakiem... Ja wtedy najpierw zaczelam na nia krzyczec, ze co ona sobie wlasciwie wyobraza, po co jej to itd. i oczywiscie zabralam te jej 'skarby' i pogadalysmy juz na spokojnie. Tak sobie teraz uswiadamiam, ze wlasciwe ten moj poczatkowy krzyk nie byl raczej wlasciwy, ale bylam poprostu w szoku. W kazdym badz razie rozmowa pomogla, tylko blizny zostaly :/
Tobie proponuje porozmawiac ze znajoma/ym na spokojnie, moze bedziesz mogla mu/jej w czyms pomoc, w czym sam/a sobie nie radzi?

"Nie bój się cieni. One świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło..."

13

Odp: problemy z cięciem się

A ja nadal się samookaleczam i nie umiem sobie z tym poradzić. A mam 26lat

Przyjazn jest niewątpliwie najskuteczniejszym lekiem na cierpienie zawiedzionej miłosći.                                                                                      Jane Austen.

14

Odp: problemy z cięciem się

Ja wlasnie siedze w dlugim rekawie, bo w nocy po rocznej przerwie znowu zaczelam sie ciac. Na poczatku byly rece, pozniej nogi i brzuch... Teraz blizny sie prawie zagoily, a ja dalej narobiłam kresek na nadgarstkach. Nie potrafie poradzic sobie... Myslalam, ze to za mna, ze wyszlam z tego. Ale z tego sie chyba nie wychodzi... sad nie mam sił.

"Nie bój się, uwierz w siebie, masz już wszystko, poczuj więc, że przed tobą cała przyszłość, przecież wiesz"
"Trzeba przecież kochać coś, by żyć. Mieć gdzieś jakiś własny ląd choćby o te dziesięć godzin stąd"

15

Odp: problemy z cięciem się

też sie tne:( nie umiem sobie poradzic:( wlasnie tak jak ktoś pisal z tego sie chyba nie wychodzi:( tez mialam poł roku przerwy... i nic nie dalo zadne spotkania z psychologiem w tym nie pomogą przynajmniej mi nie pomogli:(

ukrywam smutek uśmiecham sie niech wszyscy myślą że jest Ok:)

16

Odp: problemy z cięciem się

Kobietki nie jestescie same.Ja mam 32 lata i robię to samo....Nie dla zabawy i dla "szpanu"...Jestem pod nadzorem psychologa i psychiatry ale to jakos nie za bardzo pomaga,bo ja nadal to robię....Potworne blizny na rękach ,które nigdy się nie zagoją a przynoszą tylko wstyd!!!!Niestety nie umiem sobie z tym poradzić...
Pozdrawiam i trzymam kciuki za takie jak ja.....oby chociaż jednej z Was udało się wyjść z tego paskudnego nałogu......

17

Odp: problemy z cięciem się

Minely prawie dwa miesiace od mojego ostatniego wpisu na temat ciecia - bylam dzien po robieniu kresek na rekach i do tej pory mam... To sie tak powoli goi, że szok. Nie zrobie tego wiecej, nie moge... trzymajcie sie ;*

"Nie bój się, uwierz w siebie, masz już wszystko, poczuj więc, że przed tobą cała przyszłość, przecież wiesz"
"Trzeba przecież kochać coś, by żyć. Mieć gdzieś jakiś własny ląd choćby o te dziesięć godzin stąd"

18

Odp: problemy z cięciem się

ja także się ciełam, niestety. to były czasy gimnazjum. byłam bardzo...wredna, trudna i mająca tylko własne zdanie. po prostu byłam zbuntowana! cięłam się za chłopaka (już teraz na szczęście byłego , bo z perspektywy czasu wiem, że to przez niego taka byłam), z powodu złych relacji z rodziną, kłótni, szkoły, plotek.. bolało, ale chciałam naprawde sobie coś zrobić, żeby zwrócili na mnie uwagę. czasem też chciałam zrobić raz a porządnie. na szczęście, moje szczęście się nie udało! jestem teraz poukładana, mam swoje wartości. bardzo siebie nienawidzę za to jaka byłam i że wszyscy pamiętają te moje cięcia. miałam koleżanki które o tym wiedziały, a kiedy stosunki się pogorszyły- wszyscy się dowiedzieli co robiłam... teraz mi wstyd. na szczęście blizn nie mam. Trzymajcie się Kochaniutkie i nie dawajcie się!!!!!! nie róbcie sobie krzywdy!

19

Odp: problemy z cięciem się

Podobno z tego sie "wyrasta" a poźniej pozostaje wstyd na rekach,więc chyba nie warto...

Nie jestem idealna ale idealnie sobie z tym radzę...

20

Odp: problemy z cięciem się

Oj nie wiem czy z tego się wyrasta... Jeśli ktoś robil to dla szpanu, albo "bo wszyscy tak robia", to wyrasna z tego napewno. Ale jesli dla kogos byla to jedyna forma ucieczki od problemów? To wraca... wraca chęć przy każdym poważnym problemie.

"Nie bój się, uwierz w siebie, masz już wszystko, poczuj więc, że przed tobą cała przyszłość, przecież wiesz"
"Trzeba przecież kochać coś, by żyć. Mieć gdzieś jakiś własny ląd choćby o te dziesięć godzin stąd"

21

Odp: problemy z cięciem się

Ja zaczęłam się ciąć na początku 2 kl gimnazjum. Zrobiłam to może dla szpanu, albo dlatego ze koleżanka się cięła i chciałam zobaczyć jak to jest. Niestety przeszło u mnie to w nałóg. Cięłam się za każdym razem gdy było mi smutno, albo coś mi nie wyszło, lub coś źle powiedziałam. Ciągle się karałam za to jaką jestem ofiarą, niedorajdą. Nie cięłam się już dla szpanu, ale żeby ukoić mój ból psychiczny. Za każdym razem jak robiłam masowe ilości ran wszystkie negatywne odczucie ze mnie wypływały. Czułam się lepiej, ale zawsze było pusto. Wiedzą o tym moi rodzice. Matka nic z tego nie robi, a ojciec? Wyśmiał mnie. Powiedział, że jestem małym dzieckiem, że mam nierówno pod sufitem. Że powinnam wydorośleć i się zachowywać jak dorosła a nie jak mała gówniara, bo przecież jakie ja mogę mieć problemy. Niestety natura obdarzyła mnie straszną wrażliwością, to też trochę daje. Często miałam rozmowy z pedagogiem, z psychologiem, ale to nic nie dało. Dopiero po 8 miesiącach udało mi się nie ciąć przez 3 miesiące, ale niestety ostatnio znowu to zrobiłam. Znowu czułam się jak śmieć, musiałam sobie ulżyć, nie wiedziałam jak inaczej wiec sięgnęłam po żyletke...

22

Odp: problemy z cięciem się

DarkSide,
to smutne co piszesz, szkoda, że nawet we własnym domu nie masz zrozumienia. szkoda, że nie napisałaś co Cie tak w życiu ogólnie dołuje lub kto.
ja wiem jedno-cięcie się to coś strasznego. nie tylko  dlatego, że to się po prostu dzieje, ale jakie ma za sobą skutki, za kilka lat.
przytaczałam juz tu kiedyś, ale powtórzę, bo może da Ci to do myślenia.
ja od zawsze waliłam pięściami w ściany, murki, aż schodziła skóra, krew leciała, potem strupy, blizny. mała dziewczynka z mojej rodziny oglądała mi raz te moje dłonie i poniszczone kostki, tymi swoimi małymi, nieskazitelnymi raczkami. zrozumiałam coś, tak nie może być. co ja za kilka lat powiem dzieciom, jak będe miała? nie chce na to patrzeć, bo mi się będzie przypominać.
nie robię juz tego, choć dalej się potrafię ostro "wk..".
poszukaj pomocy- szkolny psycholog nie pomaga, bo może coś narzuciłaś z góry sobie? może nie współpracujesz? może czas iść do jakiejś poradni, przychodni?
nie możesz być z tym sama.
cięcie za młodu, ot, dla szpanu to było głupie akurat, zobacz gdzie teraz jesteś.
myślisz, że jakiś chłopak chciałby mieć pannę która będzie świecić bliznami? zastanów się, nie warto. znam przypadek, że dziewczyna się cięła jakimś brudnym narzędziem i dostała ostrego zakażenia, nie chcesz wiedzieć, jak to się skończyło.
jesli jeszcze nie jesteś przekonana, opowiedz Nam cos więcej o sobie, prędzej i trafniej Ci doradzimy.
pozdrawiam!

Pewien indiański chłopiec zapytał kiedyś dziadka:   Co sądzisz o sytuacji na świecie?
Dziadek odpowiedział:   Czuję się tak, jakby w moim sercu toczyły walkę dwa wilki. Jeden jest pełen złości i nienawiści. Drugiego przepełnia miłość, przebaczenie i pokój.
-Który zwycięży? - chciał wiedzieć chłopiec -    Ten, którego karmię - odrzekł na to dziadek.

23

Odp: problemy z cięciem się

Sama nie wiem dlaczego ciągle to robię. Ale dzięki temu na jakiś czas potrafię się odnaleźć.  Może to moja niska samoocena? Nie wiem, ale nigdy nie byłam dość dobra, zawsze byłam z tyłu, dalej jestem. Nie mam takiego grona, nawet jednej osoby która by mi tak naprawdę chciała pomóc. Często chciałam z tym przestać. Ale nie umiem się powstrzymać, każda kolejna rana jest coraz głębsza. Czasem się boje, że się zabije. Nie mam sił żyć, gdybym się nie bała śmierci zapewne już bym popełniła samobójstwo. Cięłam się po żyłach, ale nie dość mocno. Może robię to dlatego, że nie pasuje do tego świata? Nie mam zrozumienia u ludzi, ciągle się ze mnie wyśmiewają? Wiem banalne przykłady, ale nie potrafię, nie daje rady oprzeć się temu wszystkiemu. Jestem takim wyrzutkiem, śmieciem nikomu niepotrzebnym. Nigdy nie byłam zauważana, może to dlatego. Może chcę przez to zwrócić na siebie uwagę, nie wiem. Nie mam zielonego pojęcia, ale poprzez cięcie się jakoś daje sobie rade. Ze swoimi problemami, jakie by nie były muszę radzić sobie sama, gdyż nikt mi nie pomoże bo nikogo to nie obchodzi

24

Odp: problemy z cięciem się

A co do chłopaków, to nawet gdy nie miałam jeszcze tego problemu z samookaleczeniem, to żaden nie zwracał na mnie uwagi, także szczerze, nie interesowało mnie to czy ktoś będzie to akceptował, czy co powiedzieć jak się zapyta

25 Ostatnio edytowany przez Shanty (2011-07-03 13:27:47)

Odp: problemy z cięciem się

Każdy jest Światu potrzebny. Ty też. Tylko że Ty definicję tego uzależniasz od ludzi, innych ludzi, szczególnie Ci nieprzychylnych. Nie można o sobie mówić jak o śmieciu, nawet gdy inni próbują takie myśli w Tobie zasiać.
Ludzie są zakompleksieni, małe powodzenia próbują wyolbrzymić i wyżywają się na słabszych, na dodatek jesteś jak mówisz, bardzo wrażliwa.
Wiesz, że od człowieka czuć, co o sobie myśli? Wydzielasz taka aurę, że oni widzą gdzie Cie atakować.
Ja tez nie miałam lekko w gimnazjum, ale ja zawsze miała dookoła wartościowych ludzi. Na pewno jest ktoś, kto by Cię zrozumiał.
Może Ty siedzisz, zamykasz się i czekasz na cud? Trzeba się ruszyć! Chodź w miejsca gdzie mogą pojawić się ludzie, którzy interesują się tym co Ty.
Co do cięcia, będziesz żałować, prędzej, później. Nie będę Cię więcej od tego odwlekać, bo na mnie to nie robi wrażenia, a jestem ogólnie za tym, żeby się nie użalać nad nikim bo to nie pomaga. Napisałam Ci co myślę i co możesz zrobić.
Sa na forum dziewczyny które dalej się tną, one mogłyby się wypowiedzieć, bo Ty się raczej z ranami nie obnosisz, ja mam inne z tym doświadczenie. Ale wiedz, że nie warto, potem można ludzi nieźle wystraszyć.
Słusznie zauważyłaś, że możesz mieć niską samoocenę. Wygląd? możliwości intelektualne? ciągłe bezsensowne porównywanie się z innymi?

Pewien indiański chłopiec zapytał kiedyś dziadka:   Co sądzisz o sytuacji na świecie?
Dziadek odpowiedział:   Czuję się tak, jakby w moim sercu toczyły walkę dwa wilki. Jeden jest pełen złości i nienawiści. Drugiego przepełnia miłość, przebaczenie i pokój.
-Który zwycięży? - chciał wiedzieć chłopiec -    Ten, którego karmię - odrzekł na to dziadek.

26

Odp: problemy z cięciem się

Co do możliwości intelektu mówią mi że jestem mądrą osobą, także to na pewno nie. Wygląd,  hmmm  pewnie tak, gdyż od zawsze sobie się nie podobam. Ale nie porównuje się do innych bo to nie ma sensu, bo nigdy nikt nie będzie idealny.

Często przebywam w ludźmi, którzy interesują się tym co ja, takie grono, ale chodzi właśnie o to, że jak jestem z nimi, to jest super, ale jak siedzę jakiś czas sama w domu, bo nie mam znajomych w mojej miejscowości, to wtedy mnie dopada samotność, wtedy wszystko mnie przytłacza.

Moich ran szczerze to żałuję już, z chęcią bym się już ich pozbyła, ale wiadomo to niemożliwe.

Do czasu gdy nie miałam chłopaka byłam osobą otwartą jak mało kto, ale gdy już go miałam, a potem się rozstaliśmy, to nie było dla mnie takim wielkim przeżyciem, ale w czasie jak byłam z nim odcięłam się od ludzi, i od tamtego czasu nie mogę się odnaleźć. Może to też trochę daje.

27

Odp: problemy z cięciem się

Nie odcinaj się od ludzi. Poza tym z ludźmi możesz też być w innym kontakcie jak nie twarzą w twarz to chociaż monitor w monitor smile
widzisz, są ludzie którzy Ciebie interesują, może nie możesz być z nimi 24/7 ale jak już jesteś sama zainwestuj w siebie.
wygląd Ci nie odpowiada? może poćwicz? może fryzjer? to banały, ale jak bardzo poprawiają humor!

Pewien indiański chłopiec zapytał kiedyś dziadka:   Co sądzisz o sytuacji na świecie?
Dziadek odpowiedział:   Czuję się tak, jakby w moim sercu toczyły walkę dwa wilki. Jeden jest pełen złości i nienawiści. Drugiego przepełnia miłość, przebaczenie i pokój.
-Który zwycięży? - chciał wiedzieć chłopiec -    Ten, którego karmię - odrzekł na to dziadek.

28

Odp: problemy z cięciem się

Dzięki wielkie smile Bardzo mi pomogłaś.

Będzie trzeba zabrać się za siebie, w końcu trzeba, może wtedy wszystko minie smile

29

Odp: problemy z cięciem się

Ciąć się, żal!! Zamiast się ciąć pójdź lepiej na siłownie albo ze znajomymi na piwo. Pomyśl o tym jak postrzegają Cię Twoi znajomi.

Never, never give up wink

30

Odp: problemy z cięciem się

Szczerze, nie obchodzi mnie to jak postrzegają mnie znajomi, niech myślą o mnie co chcą, zawsze mówię co mnie to? A na marginesie ja nie pije, nie lubię alkoholu.

31

Odp: problemy z cięciem się
Anemonne napisał/a:

aalleexxiiss, żałosne i dziecinne to jest dopiero to, że są na świecie jednostki, które myślą tak jak Ty.
Nie rozumiesz problemu - nie wypowiadaj się, bo autorka poszukuje pomocy, a nie zgnojenia i wyśmiania.
To bardzo dobrze, że nie masz takich problemów, ale niestety nie wykazałaś się tutaj dojrzałością. Jasne, że są mroczne nastolatki, które tną się żeby zwrócić na siebie uwagę otoczenia, ale nie zawsze tak to działa. Czasem po prostu robisz to, bo wydaje się to jedynym, albo przynajmniej najskuteczniejszym sposobem na natychmiastowe rozładowanie napięcia.
.

Sarenka, w odpowiedzi na Twój post przytaczam Ci wypowiedź Anemonne. Nic lepszego chyba nie mogę Ci odp.

DarkSide,
nie ma za co, chetnie pomogę zawsze. Świetnie, że nie masz innych nałogów. Mam nadzieję, że odnajdziesz drogę w życiu i zastanowisz się nad sobą i może rozpoczniesz własną terapię, próbę silnej woli.
Pozdrawiam!

Pewien indiański chłopiec zapytał kiedyś dziadka:   Co sądzisz o sytuacji na świecie?
Dziadek odpowiedział:   Czuję się tak, jakby w moim sercu toczyły walkę dwa wilki. Jeden jest pełen złości i nienawiści. Drugiego przepełnia miłość, przebaczenie i pokój.
-Który zwycięży? - chciał wiedzieć chłopiec -    Ten, którego karmię - odrzekł na to dziadek.

32

Odp: problemy z cięciem się

Ja ma lat 32 i niestety depresja pozwoliła mi zrobić ślad na ręku...Wcześniej jak byłam młodsza też z tego kożystałam (jak chłopak mnie zostawił). Też myślałam, że to głupie i dziecinne. Dopiero jak padłam ofiarą przyjaciółki DEPRESJI wiem co to znaczy !!! Nie jest to zależne od wieku, a raczej od stanu w jakim jest człowiek. Ludzie, którzy nie odczuli depresji na własnej psychice nie mogą się wypowiadać na ten temat. Nigdy nie zrozumieją, to przykre...

Umiesz liczyć, licz na siebie !!!

33

Odp: problemy z cięciem się

...człowiek,który cierpi psychicznie(depresja jest wielkim cierpieniem) kaleczy się,tnie czy odczuwa ulge poprzez odreagowanie cierpieniem fizycznym...nie do konca jest tego swiadom
Polecam dzieła Antoniego Kępińskiego o lękach,nerwicach,depresjach...te przypadlości to część naszego życia,nie nie koniecznie choroba a reakcje bardzo wrażliwych ludzi

W konfrontacji strumienia ze skałą,strumien zawsze wygrywa.Nie przez swoja siłę ale przez wytrwałość.Buddha

34

Odp: problemy z cięciem się

Wiecie... blizny na nogach zagoily mi sie (widac je jedynie przy odpowiednim swietle). Przez 3 lata nie zakladalam nic krotszego niz do kolan, a teraz pierwsze lato moge wkoncu pokazac nogi... Mam nadzieje, ze juz nigdy sie nie potne. Nie chce tego robic, chociaz czasami tak cholernie kusi... Ale to nie jest wyjscie...
A jak u was dziewczyny?

"Nie bój się, uwierz w siebie, masz już wszystko, poczuj więc, że przed tobą cała przyszłość, przecież wiesz"
"Trzeba przecież kochać coś, by żyć. Mieć gdzieś jakiś własny ląd choćby o te dziesięć godzin stąd"

35

Odp: problemy z cięciem się

może ja nie cięłam się, ale blizny na kostkach po uprzednim waleniu w ściany, beton zostały.
od dłuższego czasu już mnie nie kusi.
zresztą, lekarz postraszył mnie, że jakieś deformacje będę miała.
jak widać, chyba większość żałuje cięć czy innych form autoagresji, ze względu na czasem nawet nieodwracalne skutki.
pozdro Nemezys

Pewien indiański chłopiec zapytał kiedyś dziadka:   Co sądzisz o sytuacji na świecie?
Dziadek odpowiedział:   Czuję się tak, jakby w moim sercu toczyły walkę dwa wilki. Jeden jest pełen złości i nienawiści. Drugiego przepełnia miłość, przebaczenie i pokój.
-Który zwycięży? - chciał wiedzieć chłopiec -    Ten, którego karmię - odrzekł na to dziadek.

36

Odp: problemy z cięciem się

Dołączam i ja... 22-latka po dwóch próbach samobójczych. Zaczęłam się ciąć po śmierci mojej drugiej siostry- prawie 6 lat temu. Od tego czasu z mniejszymi lub większymi przerwami robię to regularnie.
Ostatni raz pocięłam się 3 miesiące temu. Jednej kreski ,,dla ukojenia" sprzed tygodnia nie liczę...

Jeśli chodzi o kobiety, większość mężczyzn żałuje, że nie urodziło się kotami.

37

Odp: problemy z cięciem się

gothka
a Twój partner wie? dziewczyno, przecież to straszne, szukałaś pomocy?
pozdrawiam

Pewien indiański chłopiec zapytał kiedyś dziadka:   Co sądzisz o sytuacji na świecie?
Dziadek odpowiedział:   Czuję się tak, jakby w moim sercu toczyły walkę dwa wilki. Jeden jest pełen złości i nienawiści. Drugiego przepełnia miłość, przebaczenie i pokój.
-Który zwycięży? - chciał wiedzieć chłopiec -    Ten, którego karmię - odrzekł na to dziadek.

38

Odp: problemy z cięciem się

Tak, mój partner wie, bo ciężko ukryć tak duże rany. Nie są one widoczne dla innych (tnę np. brzuch czy nogi na samej górze) ale kiedy kocham się z moim partnerem i jesteśmy nago już tak.
Cięcie niesamowicie go irytuje. Zawsze złości się na mnie a ja obiecuję, że to już ostatni raz. Oczywiście dobrze wiem, że tak czy tak zrobię to, gdy nie będę widziała innego rozwiązania.
Ostatnio wymyślam ,,alternatywne" formy okaleczania. Moją ulubioną jest darcie skóry do krwi ostrym pumeksem. Rany goją się zdecydowanie szybciej niż po cięciu.

Pomocy szukałam ale niewiele to dało. Okaleczać będę się pewnie do końca życia.

Jeśli chodzi o kobiety, większość mężczyzn żałuje, że nie urodziło się kotami.

39

Odp: problemy z cięciem się

gothka
bardzo Ci współczuje, mam wrażenie, że zwątpiłaś w zaprzestanie?
pogodziłaś się z tym? a dzieci-(ewentualne)jeśli kiedyś zaczną zadawać pytania?a jakby Twoje dzieci się samookaleczały?
cięzko mi sobie wyobrazić jak to jest z Tobą w środku, że aż tak bardzo Cię ciągnie w te stronę. gdyby to wszystko było takie proste.

Pewien indiański chłopiec zapytał kiedyś dziadka:   Co sądzisz o sytuacji na świecie?
Dziadek odpowiedział:   Czuję się tak, jakby w moim sercu toczyły walkę dwa wilki. Jeden jest pełen złości i nienawiści. Drugiego przepełnia miłość, przebaczenie i pokój.
-Który zwycięży? - chciał wiedzieć chłopiec -    Ten, którego karmię - odrzekł na to dziadek.

40

Odp: problemy z cięciem się

Gothka - nie mozesz tak poprostu stwierdzic, ze bedziesz sie ciac do konca zycia... Wiesz jak mnie czasami ciagnie do tego? Ile razy ze lzami w oczach trzymam noz nad nogami (tez zawsze ciela gorna czesc ud), ale w ostatniej chwili uswiadamiam sobie, ze nie chce miec kolejnych pare lat blizny... Strasznie ciezko jest przestac... Ale pomysl - nie chcialabys kiedys miec czystego, swiezego ciala?
I powiedz, w jakich momentach najczesciej sie tniesz?

"Nie bój się, uwierz w siebie, masz już wszystko, poczuj więc, że przed tobą cała przyszłość, przecież wiesz"
"Trzeba przecież kochać coś, by żyć. Mieć gdzieś jakiś własny ląd choćby o te dziesięć godzin stąd"

41

Odp: problemy z cięciem się

Poważna sprawa. Uzależniająca .

Jestem innym człowiekiem.

42

Odp: problemy z cięciem się

tej kolezance co sie tnie powiedz : ''wez kolo i pier...nij sie w czolo'' - takie zachowanie przystaje dzieciakom w podstawowce - najlepiej jak chcesz jej pomoc to zabierz ja do psychiatry... nienormalne to jest dla mnie !! Ludzie tlumacza sie samotnoscia, problemami - kurna mac a co to za rozwiazanie?! Nie dosc ze problemy nie znikaja, pozostaje bol psychiczny to jeszcze do tego okaleczaniem sie przybywa bol fizyczny i samokrytyka typu ''ale jestem glupia! I po co ja to robie?! '' Echh beznadzieja !! Najlepiej nie ingeruj w to sama kiedys dojdzie do wniosku ze jest to bezsensowne! smile

43

Odp: problemy z cięciem się

Patusia - ludzie z problemami ciecia sie sa chorzy psychicznie - a to jest najgorsza choroba. I zdrowemu czlowiekowi moze sie wydawac to kompletna glupota, ale osoba, ktora nie widzi najmniejszego sensu w swoim zyciu chce zastapic bol psychiczny bolem fizycznym. Niektorym nastolatkom, ktore tna sie "bo to modne" przechodzi, ale jesli ktos sie tnie, bo inaczej nie umie zyc nie pomoga slowa "wez sie w garsc, zostana ci blizny" itd... Niestety.

"Nie bój się, uwierz w siebie, masz już wszystko, poczuj więc, że przed tobą cała przyszłość, przecież wiesz"
"Trzeba przecież kochać coś, by żyć. Mieć gdzieś jakiś własny ląd choćby o te dziesięć godzin stąd"

44

Odp: problemy z cięciem się

Od siebie dodałabym jeszcze, że cięcie poniekąd daje namiastkę czułości i troski, jakich brakuje w życiu... Rany bolą i długo się goją. Człowiek opatrując je troszczy się o siebie samego... Może nie wszyscy rozumieją, co mam na myśli ale ci, którzy się tną raczej wiedzą o co mi chodzi.
Osobiście tnę się wtedy, gdy ból psychiczny staje się nie do zniesienia. Nigdy nie cięłam się z nudów czy ciekawości albo dla samego cięcia. Po ostre przedmioty sięgam, gdy staje się wobec czegoś bezsilna lub przez dom przetoczy się potężna awantura. Kilka kresek sprawia, że jest mi lepiej.

Jeśli chodzi o kobiety, większość mężczyzn żałuje, że nie urodziło się kotami.

45

Odp: problemy z cięciem się

No wlasnie, Gothka...
dlatego wkurza mnie, jak ktos mowi, ze osoby, ktore sie tna sa glupie. One sa poprostu nieszczesliwe...

Gothkakiedy to ostatnio robilas?

"Nie bój się, uwierz w siebie, masz już wszystko, poczuj więc, że przed tobą cała przyszłość, przecież wiesz"
"Trzeba przecież kochać coś, by żyć. Mieć gdzieś jakiś własny ląd choćby o te dziesięć godzin stąd"

46

Odp: problemy z cięciem się

Będąc jeszcze nastolatką cięłam się, miałam wtedy 19 lat, samo okaleczanie się przyszło wraz z bardzo ciężkim okresem w moim życiu....Wszystko przeszło jakoś samo....chyba w skutek tego,że słyszałam jak ludzie na ulicy na mnie reagowali, może dlatego,że dzięki znajomym poczułam się wartościowa....Teraz jak o tym pomyślę to BYŁO PO PROSTU ŻAŁOSNE.
Część blizn zniknęła, zostały 2 widoczne. Jak ktoś się mnie pyta skąd je mam opowiadam historię o szybie.

47

Odp: problemy z cięciem się

U mnie na udach widac blizny, ale tylko pod swiatlo, albo jak mocno opale, to odrozniaja sie przez dzien/dwa...

"Nie bój się, uwierz w siebie, masz już wszystko, poczuj więc, że przed tobą cała przyszłość, przecież wiesz"
"Trzeba przecież kochać coś, by żyć. Mieć gdzieś jakiś własny ląd choćby o te dziesięć godzin stąd"

48

Odp: problemy z cięciem się

Heh tak sobie czytam posty i widzę , że nie jestem jakimś wyjątkiem.  Może i ja podzielę się  tym co we mnie jest..

Od czasu gimnazjum zaczęłam się ciąć.. Pamiętam ten pierwszy raz.. z koleżanką na szkolnym korytarzu, miałam akurat doła ona też, więc wyjęła żyletkę i się pocięłyśmy.  Ulga była niesamowita a potem szybko do łazienki żeby umyć ręce z krwi. Zawsze chciałam spróbować się okaleczać i zobaczyć czy pomoże.. da ulgę. Dało.
Od tamtej pory za każdym razem gdy byłam smutna.. źle coś powiedziałam.. zdjęłam niechcący przed kimś maskę.. coś nie tak zrobiłam.. coś się stało złego i nie ważne czy miałam wpływ obwiniałam się.. obwiniałam się co by nie było i za każdym razem się karałam. Za każdym razem gdy się cięłam powstawało od 20 do 70 ran. Ludzie jakimi się otaczałam.. nie otaczałam się nikim zawsze byłam sama.. wyśmiewana.. albo zawsze ktoś mnie z grona znajomych zdradził.. miałam dość tego, że byłam pośmiewiskiem, felernym egzemplarzem. zawsze wyzwisk, historyjek różnego rodzaju i dokuczań było wiele.. Moje rany na rękach były coraz głębsze..
Któregoś razu miałam bandaże na obu rękach i nie ćwiczyłam na wf. Nauczyciel kazał mi zdjąć opatrunek bo nie wierzył że się oparzyłam (nie chciałam powiedzieć prawdy że się cięłam ) po dłuższej kłótni z nim zdjęłam.. Trzy dni później wylądowałam u pedagoga.. potem miałam mnóstwo rozmów z nią i z psychologiem szkolnym zarzekałam się że już więcej nie będę tego robić a klika dni później znowu trafiałam do pedagoga.. może dlatego że co rusz miałam długi rękaw w lato. W końcu dowiedzieli się o tym moi rodzice. Ojciec mnie wyśmiał , że jakie to ja mogę mieć problemy i tak dalej .. Matka.. obejrzała rany.. zabolało to ja ale nic od tamtej pory nie mówiła.. Mój ból psychiczny dalej się pogłębiał.. Zaczęłam jeszcze bardziej się zanużać w samotności.. uciekałam dalej od ludzi jak najdalej.. cięłam się prawie każdego dnia.. Zaczęłam pisać krótkie wierszyki..
Może nie są jakieś szczególne ..  ale oto dwa z nich


   ,,Kilka chwil gdy się uśmiechasz
     Kilka chwil  i jesteś sam..
     Idziesz i chowasz się w kąt..
     Wtedy dopadają Cię  wszystkie złe uczucia..
     Masz ochotę zginąć''

   ,,Widzę światło, wyjście z tunelu
     Chcę, pragnę tam podążyć lecz
     coś mnie trzyma, nie chce puścić
     wyrywam się, szarpię, nie mam sił..
     Opadam bezradna widząc światło..
     i nie mogąc do niego iść..
    Pogrążam się i niknę w ciemności..''

Teraz mam 18 lat.. dalej jestem samotna.. mam znajomych ale jestem samotna wśród nich..
Dalej jest tak samo.. i dalej się okaleczam.
Postanowiłam jednak iść do psychiatry może trochę pomoże.. jak myślicie ?

49

Odp: problemy z cięciem się

Jesli chcesz sie leczyc, jesli chcesz z tego wyjsc - to musisz isc sie leczyc. Bo jesli przez tyle lat sie cielas, to z dnia na dzien tego nie rzucisz, nie ma szans...
Ja moge sie pochwalic (nie wiem czy nie za wczesnie), ze nie cielam sie juz od... hm... moze juz prawie rok bedzie?

"Nie bój się, uwierz w siebie, masz już wszystko, poczuj więc, że przed tobą cała przyszłość, przecież wiesz"
"Trzeba przecież kochać coś, by żyć. Mieć gdzieś jakiś własny ląd choćby o te dziesięć godzin stąd"

50

Odp: problemy z cięciem się

No to gratulacje smile oby tak dalej

Mam nadzieje, że po jakimś czasie przestane się okaleczać bo nienawidzę tego.. a zarazem to nieodłączna część mnie

51

Odp: problemy z cięciem się
Nieposkromiona napisał/a:

No to gratulacje smile oby tak dalej

Mam nadzieje, że po jakimś czasie przestane się okaleczać bo nienawidzę tego.. a zarazem to nieodłączna część mnie

A nie uważasz,że samo okaleczanie jest głupotą? Powiedz co chcesz przez to osiągnąć,oprócz oczywiście bólu i potem blizn na rękach?. Nienawidzisz tego robić,a robisz to.Będziesz starsza i jak będzie wyglądało Twoje pokiereszowane ciało.Nie zadawaj sobie dobrowolnie bólu,bo życie i tak ma wiele dla nas niespodzianek,nie zawsze miłych dla nas.Uważaj na siebie i trzymaj się.Pozdrawiam,życzę Tobie i Twoim bliskim zdrowych świąt.

Nawet mały gest życzliwości nigdy się nie marnuje
- Ezop -

52

Odp: problemy z cięciem się

Uważam.. ale nie potrafię przestać . Próbuję ale nie mogę.. To jest silniejsze ode mnie

53

Odp: problemy z cięciem się

Darkside może jesteś z Warszawy? Mogłabym z Tobą porozmawiać, doradzić.. Używałam kilka maści, wcierałam przez 2 miesiące dzień w dzień. i widać niestety jeszcze.. ale już dużo mniej. Zpstało mi kilka tych głębszych..
Postanów sobie, że jesteś silna i NIE SIĘGNIESZ WIĘCEJ.
Ja byłam uzależniona od acodinu.. Tak wiele razy chciałam z tym skończyć. Po 2.5 miesiąca złamałam się kupiłam, wziełam, bo ktoś się na mnie rzucił, chciał się dobrać, a mnie przypomniało się coś co miało miejsce 3 lata temu. Wtedy się pociełam - bo poczułam się znów szmatą.. znów dziwką.. i kupiłam acodin. Wziełam całą paczke, żeby nie myśleć, nie czuć się tak podle... 1 sierpnia wziełam ostatni raz. Teraz w styczniu minir 5 miesięcy odkąd jestem czysta.. Boję się, że się złamię znów, że będę chciała nie myśleć..
żyletek już nie mam. Miałam w portfelu.. wyrzuciłam. acodinu też nie noszę ani nie kupuję. Wiem, że to zniszczyło mnie od wewnątrz.. - wszystko mnie boli; serce, wątroba, głowa cała.. czasem się duszę bez powodu, ale się trzymam.. Tobie radzę wyrzucić wszystkie ostrza i wszystko co ostre... smile I powiedz sobie NIE i trzymaj się tego... smile a ja trzymam za Ciebie i za was wszystkich kciuki! xD

Nie warto być dobrym, bo i tak nikt tego nie docenia.. Nie warto być dobrym, bo i tak każdy ma to gdzieś... sad

54

Odp: problemy z cięciem się

Cięzko jest wurzucic z kuchni noże... leżałam przed chwilą na łozku i miałam taka straszną ochote sie pociąć... cały czas mam. Dlatego tutaj weszłam. Też brałam acodin, cały czas mam kilka opakowań w szufladzie. Od roku tam leżą.

"Nie bój się, uwierz w siebie, masz już wszystko, poczuj więc, że przed tobą cała przyszłość, przecież wiesz"
"Trzeba przecież kochać coś, by żyć. Mieć gdzieś jakiś własny ląd choćby o te dziesięć godzin stąd"

55

Odp: problemy z cięciem się

Czesc, sporo na ten temat wiem.. rownie tak jak ty nadcinalam sie, to nie byla proba samobojcza, rozne problemy , w szkole, w domu, nie mozna bylo z tym wytrzymac, bralam zyletke i nadcinalam sie.. dosc sporo.. moja mama zobaczyla moja reke, poszlam do psychologa niestety nic nie pomoglo, poszlam do psychiatry zostalam skierowana do szpitala nerwowo-psychicznego, rozmawialam z ludzmi, kiedy sie podcinalam, odczuwalam ulge, pomagalo i to , ale juz tego nie robie, warto isc do psychiatry porozmawiac, napewno jest jakies wyjscie z sytuacji z ktorej wlasnie sie tniesz, byc moze ze strachu czy tez leku przed czyms.. ja teraz tego zaluje, teraz mam tylko blizny, ktore strasznie wygladaja,zasiegnij porady od psychiatry powiedz co Cie gnebi, uwierz bedzie mowic tak jak mmy teraz wszyscy.. ze ''zaluje teego''

Posty [ 1 do 55 z 89 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » problemy z cięciem się

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018