Kochani mam ogromny problem z moim 8 (prawie 9)letnim synem...
Dzis dostal juz lanie i jest mi z tym bardzo zle ale juz nie moge...
Znalazl gdzies swoj lancuszek z medalikiem na 1 komunie swieta, zniszczyl go i gdzies wyrzucil medalik ;(
wiem moze to blachostka ale juz nie moge takich sytuacji bylo tysiace albo np wylal tatowi plyn do ciala (dosc drogi)
najgorsze jest to ze wie ze zle robi ale to robi dostanie lanie najczesciej kare ale po poprawie nadal jest to samo
mysle ze problemem jest to ze nie mysli co robi.Wie jakie sa konsekwencje ale mimo to ciagle sa z nim problemy.Ze starszym dzieckiem tak nie jest raz moze kilka sie powie ze nie wolno i wie pamieta (starsze ma10 lat) a on nie poslucha przytaknie i robi swoje...
ja juz nie mam do niego sily boje sie ze zrobie mu krzywde ;(
nawet reraz piszac to kipie ze zlosci i bezradnsci ile to ja sie nagadam natlumacze i nic
Na dodatek ma w szkole te same problemy jak mu pomoc???
Wydaje mi sie ze jest to juz na tyle duze dziecko ze powinno znac pewne granice, reguly,
juz mam dosc pilnowania go na kazdym kroku...
dziekuje za odpowiedzi i pozdrawiam
Podobne tematy
Na pewno "lanie" tu nic nie pomoże, tego jestem pewna.
U niektórych dzieci, agresja budzi agresję.
"Porwałeś łańcuszek? Wyrzuciłeś medalik? No cóż, to był Twój łańcuszek, teraz nie będziesz miał. Trudno."
To jest konsekwencja działania dziecka, a nie "lanie".
Margolinko byc moze masz racje...
ale ja tu podalam tylko przyklad moze znasz jakies sposoby na to jak sobie z takim "gagatkiem"
poradzic bo mi juz brak sil i mozliwosci dzialania lanie to "ostateczna ostatecznosc" jest
ciezko ;(
Niesia, ja niestety nie jestem "specjalistką" od gagatków, bo dzieci nie posiadam. Jednak wydaje mi się, że ów "gagatek" musi wiedzieć, że nie opłaca mu się rozrabiać, bo straci coś na czym mu zależy (grę na komputerze, telefon, konsole, jakieś inne gadżety które były nagrodą). Lanie dziecka, tym bardziej że na niego to nie działa, nie ma najmniejszego sensu. Pomijając, że to jest w ogóle zły pomysł. Na przykład jego to "nie odstrasza" od łobuzowania. Musisz znaleźć inny sposób. Tylko potem trzeba być konsekwentnym w swoim postanowieniu.
no tak kary tez ma i to naprawde dotkliwe(nie bicie)
ale najgorsze jest to ze za jakis czas on robi to samo...
wiedzac ze robi zle.
Chcialabym aby samhamulec mu sie wlaczal co mozna a czego nie bo jest juz duzym
chlopcem i jest to bardzo frustrujace (delikatnie mowiac)
Nie włączy dopóki ty jesteś hamulcem.
Przecież to ty określasz mu cały czas co wolno czego nie wolno rozdzielcza kary a nawet o zgrozo... Wykorzystujesz fizyczna przewagę i bijesz swoje dziecko.
Zadajesz mu ból. Karzesz je naruszając jego bezpieczeństwo.
Jesliby twojemu synowi wlal kolega ze szkoły. Co byś zrobiła?? Bronilabys go???
A przecież sama decydujesz o tym zeby go bolało. Następnym razem zamiast ręki weź igle i podbijaj mu.
Bardziej zaboli.
Albo sznyty mu zyletka zrób.
Zastanawiasz się Wogole co robic??
Stosowane przez ciebie metody wychowawcze są skuteczne dopóki jesteś silniejsza. JesCze dwa lata i młody cie kopnie w odwecie. Za karę. Bo już nie będzie się bal.
A władze ma ten kto jest silniejszy i moze bić. Prawda?? Tak jest w Twojej rodzinie.
Jak był mały i płakał to go za karę sCzypalas?? Czy walilas mu glowka o saczebelki w łóżeczko??
A nie. Ty nie jesteś patologia. Ty po prostu walisz gdzie popadnie.
A robisz to bo jesteś bezradna i beznadziejna....
Margolinka ma racje w jednym. Najważniejsze są konsekwencje. Nie kary. Nie szlabany. Ale konsekwencje. Wylales tacie drogi płyn? Przykro mi ale musimy odwołać sobotnie kino bo pieniądze na to przeznaczone muszą iść na odkupienie tacie płynu.
Zepsułes łańcuszek? W takim razie będziesz jedynym dzieckiem w klasie które medalika mieć nie będzie. Na pewno będziesz się synku złe z tym czuł.. No ale ja nic na to nie poradzę.
Byłeś u kolegi i cos mu Zepsułes? Pójdziemy do niego razem. Przeprosisz go. A ja mu pozwolę zabrać ci za to jedna dowolna twoja zabawkę jako rekompensatę.
Konsekwencja. A nie kara. Każde działanie niesie konsekwencje. Dziecko musi je ponosić.
Musi się nauczyć je przewidywać.
Jeżeli konsekwencja jest Łanie.... To będzie to działać dopóki lejesz. A czasami się udaje prawda??? Nie zawsze bijesz. Więc warto broic...
Myśl kobieto co robisz swojemu dziecku i sobie. Bo robisz wielka krzywdę...
Niesia, synek swoim zachowaniem chce zwrocic Twoja uwage. Kara czy lanie nie jest dla niego wystarczającym "odstraszaczem", bo on i tak dostaje to, czego najbardziej potzrebuje - Twoje zainteresowanie. Wpasowaliscie sie w schemat - on broi, Ty go kazesz, i robi sie z tego błedne kółko, bo jak napisala margolinka, agresja (zawsze) prowokuje agresje.
A jak reagujesz, kiedy synek zachowuje sie dobrze? Bo przeciez chyba sa takie chwile?
Ja postawilabym na wzmacnianie dobrego zachowania, czyli nagroda, czułosc, cieplo wtedy, kiedy uda mu sie przeżyc jakis okres czasu, niczego nie brojąc, chocby to mialo byc tylko pol godziny ![]()
Stosowanie tzw kar naturalnych sprawdza się w każdy wieku.Czyli- wylał tacie płyn- teraz każde pieniądze,które dostaniesz z kieszonkowym włącznie przeznaczasz na odkupienie płynu.
Swoją drogą- mały off- czy jesteś może z lubelskiego? Ten dopełniacz od tata mnie zastanowił:)
Bicie to zawsze obciach i poniżenie.Może jeśli Ty go nie szanujesz on nie będzie szanował Ciebie? Spróbuj się powstrzymać.
Przedstaw mu jakiś atrakcyjny program naprawczy- czyli za dobre zachowanie- drobna nagroda.Niech wie,że lepiej dostać nagrodę niż karę.I że zależy to wyłącznie od niego.
Sama mam dziewięcioletnią córkę i mimo,że generalnie jest mega grzecznym dzieckiem czasem potrafi zachować się tak,że przylałabym chętnie w tyłek.Ale nigdy jej nie uderzyłam.Czasem krzyczę i z tego też nie jestem zadowolona.
Z tego co widzę to różnica w zachowaniu dziewczynki i chłopca w tym samym wieku jest kolosalna na niekorzyść chłopców,niestety.
Uwierz. Twój syn zna i rozumie reguły. Ale widocznie nie widzi sensu w ich przestrzeganiu.
Może czasem wykazujesz się niekonsekwencją w karaniu?.Syn to natychmiast wyłapie.
Na pewno "lanie" tu nic nie pomoże, tego jestem pewna..
Moim zdaniem właśnie pomoże... Ja byłam regularnie bita za złe zachowanie, jak większość znajomych i wszyscy wyrośliśmy na porządnych ludzi. Nie mam żadnej traumy odnośnie tego że byłam w dzieciństwie bita. Wręcz przeciwnie!
Margolinka napisał/a:Na pewno "lanie" tu nic nie pomoże, tego jestem pewna..
Moim zdaniem właśnie pomoże... Ja byłam regularnie bita za złe zachowanie, jak większość znajomych i wszyscy wyrośliśmy na porządnych ludzi. Nie mam żadnej traumy odnośnie tego że byłam w dzieciństwie bita. Wręcz przeciwnie!
Widzisz. Bo nie rozumiesz ze był wybór.
Ja na przykład nie byłam bita. I wyrosłam na porządnego człowieka.
Widzisz?? Mialas szanse być wychowana jak ja.
Nigdy nie widziałam wykrzywionej złością i nienawiścią twarzy najbliższych mi rodziców. Nigdy nie kulilam sie bojąc sie jak mocno mnie mama lub tata uderza i jak długo bedzie boleć....
Nie żal ci??
Powstrzymywalam sie od brojenia nie dlatego bo ktoś mi by za to przylal... Tylko dlatego bo byłam coraz mądrzejsza i sama podejmowalam decyzje. Nauczyłam sie przewidywać rzeczywiste konsekwencje.
Kara nie była zależna od tego czy ojciec miał humor czy nie. Ale od tego jakie były konsekwencje moich czynów. Bo je ponosilam.
Nie żal ci?
Bo mi ciebie żal.
Żal mi dzieciaka które jest mniejsze słabsze od dorosłych a ktoś je bije....
I jeszcze jedno.
Jak moj syn zdjął bez pozwolenia butelkę z kubusiem i ja roZbil--- nie wpierdolilam mu. Wzięłam go za rękę. Poszukalismy pani z obsługi. Poprosiliśmy o zmiotke i szufelke. A potem moj syn posprzatal bałagan
Nauczył się czym jest konsekwencja l.
Gdybym mu wlala--- nauczylby się ze przy mnie kubusiow tłuc nie można bo dupa boli. Ale jak matki nie ma... To można...
Rozumiecie? Biedne bite dzieci?
Margolinka napisał/a:Na pewno "lanie" tu nic nie pomoże, tego jestem pewna..
Moim zdaniem właśnie pomoże... Ja byłam regularnie bita za złe zachowanie, jak większość znajomych i wszyscy wyrośliśmy na porządnych ludzi. Nie mam żadnej traumy odnośnie tego że byłam w dzieciństwie bita. Wręcz przeciwnie!
Ja nie byłam bita nigdy i też wyrosłam na porządnego człowieka.
Też nie mam z tego powodu traumy. Wręcz przeciwnie!
Jestem wdzięczna moim rodzicom, że potrafili inaczej rozwiązywać wszelkie problemy, nie ręka, pasem, czy kablem od żelazka.
niesia2000, ja bym zaproponowała wizytę u dobrego psychologa. Nie dlatego, że uważam, że zachowanie syna jest jakieś patologiczne, ale że wydaje mi się, że takim zachowaniem on chce Wam coś przekazać. I raczej Wam tego nie powie, bo sam sobie nie uświadamia tego czego tak konkretnie chce. On to tylko czuje, a swoje uczucia najtrudniej czasem dokładnie sprecyzować. I prawdopodobnie na pytanie dlaczego się tak zachowuje odpowie "nie wiem". A dobry psycholog ma sposoby, żeby to wydobyć z dziecka.
Starsze Twoje dziecko jest grzeczne i błędnie zakładasz, że skoro wychowujesz je tak samo to powinny tak samo wiedzieć jak się należy zachowywać. Wiem, bo sama mam dwóch synów. Starszego nie sprawiającego jakiś kłopotów wychowawczych a młodszego właśnie takiego gorszego w zachowaniu. I właśnie okazało się, że ten młodszy ma takie kłopoty emocjonalne.
Bicie dzieci wynika z bezsilności rodzica... i nie pomaga w żaden sposób. Wiem o co chodzi ja mam z synem tak samo zabronię mu on i tak zrobi po swojemu i to nie raz z premedytacją. Chodzi do psychologa, rozmawia z panią z nami miesiąc to trwa. Jakiś diametralnych popraw nie ma ale jest lepiej.
Ja osobiście nie jestem za biciem, aczkolwiek nie mówię że klaps szkodzi. Mój syn dwa razy dostał ode mnie mnie po pupie klapsa, ręką nie bolało go to ale sam fakt że mama dała mu klapsa po tyłku był dla niego szokiem. Płaczu więcej niż jak zabierałam jego zabawki czy ulubioną pościel z autami.
Bicie dzieci wynika z bezsilności rodzica... i nie pomaga w żaden sposób. Wiem o co chodzi ja mam z synem tak samo zabronię mu on i tak zrobi po swojemu i to nie raz z premedytacją. Chodzi do psychologa, rozmawia z panią z nami miesiąc to trwa. Jakiś diametralnych popraw nie ma ale jest lepiej.
Ja osobiście nie jestem za biciem, aczkolwiek nie mówię że klaps szkodzi. Mój syn dwa razy dostał ode mnie mnie po pupie klapsa, ręką nie bolało go to ale sam fakt że mama dała mu klapsa po tyłku był dla niego szokiem. Płaczu więcej niż jak zabierałam jego zabawki czy ulubioną pościel z autami.
skąd wiesz, że ręką nie boli??
podłączyłaś mu elektrody i badałaś wrazliwośc na bół
przede wszystkim KLAPS naruszył jego atonomie fizyczną, poczucie bezpieczeństwa
byłaś siłą z zewnątrz, która zaingerowała w jego ciało i zadała mu ból- szok
klaps ma wymiar psychiczny, nie fizyczny
on nie musi boleć - WIDZIAŁAŚ jak twoje dziecko zareagowało na "niebolącego" klapsa.. płączem większym niż zazwyczaj
czyli osągnęłaś sukces, bo twoje dziecko doprowadziłaś do płączu i rozpaczy??
dzieki temu się czegos nauczyło??
a gdyby dzisiaj wrócił z pracy twój mąż.. a ty np. zbiłabyś talerz z gorącą zupą
a on by podszedł i dał ci klapsa w tyłek (ręką - taki podobno nie boli)..
to co??
nie ma prawa cię bić i wymierzac kar??
dlaczego?
bo jestes DOROSŁA??
dorosłych bić NIE WOLNO??
a dzieci WOLNO BIĆ???
zastanowiłaś się kiedyś nad tym, co robisz??
Cześć mam problem z prawie 15 -latką .Zacznę może od początku jestem dla niej macocha .Prubowalam się z nia zaprzyjaznić. Na poczatku bylo ok ,ale jakos od roku sie wszystko zmienilo . Kiedy zaczelam od niej wymagac ,chodzi o sprzatanie pokoju nauke. Buntuje sie na calego nic nie robi .Przychodzi ze szkoly rzuca plecak wychodzi i wraca wieczorami . Obgadywala mnie przed kolezankami jaka to ja niestem podla . Wybaczylam to tylko dziecko ale po jakims czasie robila to samo .Za kazdym razem wyciagalam reke chociaz wcale nie przeprosila za slowa ktore powiedziala ,ale ostatnio przechodzi sama siebie kiedy wraca do domu po szkole zaraz wychodzi i wraca wieczorem kiedy dostala kare na wyjscie powiedziala ze nie mozemy jej niczego zabronic Udezyla ojca i ciagle przeklinala jaki to on jest i mnie wyzwala od najgorszej nie będe już tu tych wulgaryzmówpisać.Kozystaliśmy z porady psychologa ale i to nic nie dalo moze tu ma ktos podobny problem i mi pomoze dziekuje
Margolinka napisał/a:Na pewno "lanie" tu nic nie pomoże, tego jestem pewna..
Moim zdaniem właśnie pomoże... Ja byłam regularnie bita za złe zachowanie, jak większość znajomych i wszyscy wyrośliśmy na porządnych ludzi. Nie mam żadnej traumy odnośnie tego że byłam w dzieciństwie bita. Wręcz przeciwnie!
Rodzice zbili mnie dwa razy. Pierwszy raz gdy byłam na tyle mała, że nie odważyłam się uciec z domu. Za drugim razem uciekłam. Pamiętam dokładnie to potworne upokorzenie. Miałam ochotę napluć matce w twarz za tak okropne potraktowanie.
Nie masz traumy- wręcz przeciwnie? Czy to znaczy, że wspominasz lanie z przyjemnością, nutką melancholii? Kto wie czy fakt, że byłaś lana nie spowodował u Ciebie takich zaburzeń...
Zgadzam sie w 100% dzieci nie powinno się bić. Sama byłam bita regularnie i niby ktos mógłby powiedzieć a co to za bicie jak dziecko dostaje w twarz od matki bo tak jak w moim przypadku było miałam tak bardzo kręcone włosy że nie mogła mi ich rozczesać....Fakt czasem dostawałam tez jak zasłuzyłam ale do dnia dzisiejszego zmagam się z tą traumą i ponosze konsekwencje wyborów moich rodziców... Przemoc rodzi przemoc i to jest prawda... Raz jeden w życiu dałam dziecku klapsa- był to mój siostrzeniec 4 letni wtedy, z drugim malutkim jechałam wózkiem , zbliżając się do pasów kazalam sie starszemu zatrzymać, nie posłuchał, wybiegł na jezdnię, serce mi zamarło i nie wiedziałam czy wózek z małym zostawic przed pasami i sama wbiec na głowną drogę za starszym czy wbiec w wózkiem i gdy dorwałam starszego z bezsilności przylałam mu w tyłek. Uwierzcie mi wstydzę się tego do dzisiejszego dnia... Najgorsze dla mnie było po tym wszystkim spojrzenie tego dziecka...
19 2014-01-10 18:37:16 Ostatnio edytowany przez mortisha (2014-01-10 18:44:16)
Eh, ja sama ostatnio mam przeboje z dzieciem, srednio mi to wychodzi , momentami nawet fatalnie no ale metoda prób i bledów
Autorko-Kary i metody jakie nie przynoszą skutku nalezy zaprzestac je stosowac . Bicie nie pomaga ani nie przynosi zadnych efektow-nie powielac tego .Kary ,ktore tez nie powodują zmian oczekiwanych nie powinny byc dalej wdrązane ,ponieważ syn nic sobie z tego nie robi. Ja jestem za zwolennikiem karcenia i nagradzania ,ale nie mozna sie na nich opierac kiedy efektu zadnego nie widac. Inny repertuar kar i nagrod trzeba wymyslec.Dyscypline nalezy trzymac, ale warto zamienniki zastosować
Moja wie ,ze jesli jest zlosliwa i dokuczliwa ,stawia opor , bunt wtedy traci na kazdym kroku.W elementarnych sprawach oczywiscie pomóc sie powinno ,ale w malo istotnych w ktorych moge pomoc a nie musze nie kiwne palcem ,zupelnie sie wyłączam, biernosc, az nie zauwaze zmiany . Cale szczescie nie okrada nikogo,ani reki nie podnosi na nas (sądze ,ze jakby zobaczyla ze moze to nie wiem czy by sie tak hamowala centralnie) , to juz hardocr,lecz reke na pulsie trzeba trzymac , bo dzieci lubią owijac wszystkich wokol siebie i tkwic w bezkarnosci,bo tak wygodniej -dla nich,nie dla nas ![]()
Polecam zapoznać się z literaturą dotyczącą Porozumienia Bez Przemocy.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Porozumienie_Bez_Przemocy
21 2014-01-10 20:04:11 Ostatnio edytowany przez Filoletowa (2014-01-10 20:08:57)
Przepraszam, ale trudno mi to czytać, zajmuję się przeciwdziałaniem przemocy w rodzinie. Bicie nie jest żadnym rozwiązaniem, do tego jest przestępstwem.
Dziecko jest naszym zwierciadłem. Jesli nie radzimy sobie z zachowaniami dziecka, najlepiej zwrócić sie po pomoc do psychologa.
A to tak dla informacji:
-Bicie dzieci może doprowadzać do fizycznych urazów, takich jak zasinienia, obrzęki, krwiaki podtwardówkowe, uszkodzenia nerwów i złamania kości.
-Bicie dziecka niszczy jego ufność i burzy poczucie własnej wartości. Dzieci znacznie chętniej podejmują zachowania nastawione na współpracę, jeśli łączy je z rodzicami silna więź i miłości.
-Bicie dzieci powoduje przekazywanie postawy akceptacji przemocy z pokolenia na pokolenie. Dzieci, które są często bite, uczą się stosowania przemocy.
-Bicie dzieci uczy je, że ?silniejszy ma zawsze rację?.
-Bijąc dziecko za złe zachowanie, opiekun traci ważną szansę nauczenia go właściwego sposobu postępowania.
-Strach nie jest skuteczną metodą uczenia dzieci pożądanych zachowań. Bite dzieci zwykle zachowują się dobrze tylko wtedy, kiedy stosujący przemoc dorosły znajduje się w pobliżu.
-Wspomnienia z dzieciństwa osób, które jako dzieci były często bite, są zwykle pełne gniewu i urazy.
-Bicie dziecka jest wyrazem bezsilności, złości i frustracji rrodzica, nie zaś edukacją dziecka.
-Dzieci są często bite za zachowania, które nie są ?złe? czy ?niewłaściwe?, ale wynikają z ich naturalnej potrzeby badania świata, a także z potrzeb związanych z odżywianiem, snem, ruchem, czy chęcią zwrócenia na siebie uwagi.
-Dzieci najłatwiej uczą się pożądanych zachowań, kiedy dorośli wyjaśniają im, jak powinny postępować, rozmawiają z nimi oraz własnym zachowaniem dają im przykład odpowiedzialności, troski i samodyscypliny.
źródło: dzieciństwo bez przemocy
Kiedy jeden klaps nie będzie skuteczny, ile klapsów będziesz skłonna dać dziecku, aby "zrozumiało"?
Cześć mam problem z prawie 15 -latką .Zacznę może od początku jestem dla niej macocha .Prubowalam się z nia zaprzyjaznić. Na poczatku bylo ok ,ale jakos od roku sie wszystko zmienilo . Kiedy zaczelam od niej wymagac ,chodzi o sprzatanie pokoju nauke. Buntuje sie na calego nic nie robi .Przychodzi ze szkoly rzuca plecak wychodzi i wraca wieczorami . Obgadywala mnie przed kolezankami jaka to ja niestem podla . Wybaczylam to tylko dziecko ale po jakims czasie robila to samo .Za kazdym razem wyciagalam reke chociaz wcale nie przeprosila za slowa ktore powiedziala ,ale ostatnio przechodzi sama siebie kiedy wraca do domu po szkole zaraz wychodzi i wraca wieczorem kiedy dostala kare na wyjscie powiedziala ze nie mozemy jej niczego zabronic Udezyla ojca i ciagle przeklinala jaki to on jest i mnie wyzwala od najgorszej nie będe już tu tych wulgaryzmówpisać.Kozystaliśmy z porady psychologa ale i to nic nie dalo moze tu ma ktos podobny problem i mi pomoze dziekuje
Jeśli jeden psycholog nie pomógł, to udajcie się do kolejnego. Może poszukajcie terapii rodzinnej.
Mój syn dwa razy dostał ode mnie mnie po pupie klapsa, ręką nie bolało go to ale sam fakt że mama dała mu klapsa po tyłku był dla niego szokiem. Płaczu więcej niż jak zabierałam jego zabawki czy ulubioną pościel z autami.
Uwielbiam takie tłumaczenia: biję, ale tylko ręką, bo to mniej boli albo nie biję ręką, a pasem, więc dziecko nie ma wrażenia, że uderzam ja.
Jeśli kary są przemyślane, dobrze dobrane do wieku i przewinień, to działają i rodzic nie musi wyszukiwać żadnych usprawiedliwień.
Kara to konsekwencja, musi być zawsze po przewinieniu. Nie można więc dawać klapsa raz na jakiś czas, bo to kompletnie nie jest wtedy metodą wychowawczą, a zwykłym biciem. Jeśli natomiast ktoś stosuje to jako regularne karanie, to po prostu znęca się nad swoim dzieckiem.
Moim zdaniem właśnie pomoże... Ja byłam regularnie bita za złe zachowanie, jak większość znajomych i wszyscy wyrośliśmy na porządnych ludzi. Nie mam żadnej traumy odnośnie tego że byłam w dzieciństwie bita. Wręcz przeciwnie!
Po co tłumaczyć obrzydliwe metody wychowawcze swoich rodziców?
Najczęściej po to, aby mieć usprawiedliwienie dla swoich poglądów albo metod wychowawczych, jakie się samemu stosuje.
Nie masz więc traumy, ale skrzywione podejście do wychowywania.
Twoi rodzice mieli nieporównywalnie mniejszy dostęp do wiedzy, co my teraz. W dzisiejszych czasach wypisywanie takich herezji świadczy o kompletnej ignorancji.
Cześć mam problem z prawie 15 -latką .Zacznę może od początku jestem dla niej macocha .Prubowalam się z nia zaprzyjaznić. Na poczatku bylo ok ,ale jakos od roku sie wszystko zmienilo . Kiedy zaczelam od niej wymagac ,chodzi o sprzatanie pokoju nauke. Buntuje sie na calego nic nie robi .Przychodzi ze szkoly rzuca plecak wychodzi i wraca wieczorami . Obgadywala mnie przed kolezankami jaka to ja niestem podla . Wybaczylam to tylko dziecko ale po jakims czasie robila to samo .Za kazdym razem wyciagalam reke chociaz wcale nie przeprosila za slowa ktore powiedziala ,ale ostatnio przechodzi sama siebie kiedy wraca do domu po szkole zaraz wychodzi i wraca wieczorem kiedy dostala kare na wyjscie powiedziala ze nie mozemy jej niczego zabronic Udezyla ojca i ciagle przeklinala jaki to on jest i mnie wyzwala od najgorszej nie będe już tu tych wulgaryzmówpisać.Kozystaliśmy z porady psychologa ale i to nic nie dalo moze tu ma ktos podobny problem i mi pomoze dziekuje
Tak, udac się na spacer do ośrodka trudnej młodzieży i pokazać jakie wczasy ją czekają jeśli dalej sobie będzie tak pofolgowywa ć .Wyjaśnić ze eskalacja jej poczynań (czy tez brak zmiany) zakończy się tutaj pobytem. I to nie żart a serio
Dla wszystkich Pań co to oburzają się na klapsy.
Po pierwsze klaps to ani agresja, ani przemoc.
Po drugie - rzeczywiście nadużycie klapsa jest głupotą.
Po trzecie - wbrew temu co twierdzą różni pdeolodzy - sama możliwość dostatnia klapsa powoduje pewne ograniczenia.
Po czwarte - przestańcie te dzieci ciągać po psychologach bo je wykręcicie do reszty.
Ludzie rodzą się z dobrego lub złego nasienia - jak mawia filozof - tym z dobrego klapsów nie trzeba, a tym ze złego jedynie silną presją społeczną i zagrożeniem kary przymusisz do poprawnego zachowania.
Po czwarte - przestańcie te dzieci ciągać po psychologach bo je wykręcicie do reszty.
.
Aj tam Adam ,jest psycholog i jest spycholog . Niektórzy autentycznie są dosyć pomocni bez świrowań w żadną stronę. Sama takiego spotkałam i do tej pory jest stałym zaufanym naszym doradcą w sytuacjach ekstremalnych ,jeśli z czym mamy zagwozdkę .Popularny i pomocny w racji wieloletniego doświadczenia zawodowego. Do tego starej daty , nigdy otwarcie nie radziła dawanie klapsów ,ale tez nigdy nie linczowała nikogo za to, nie mowie tu o sytuacjach nagminnych jako met. wych.
Ty nie bądź taki nastawiony złowrogo na specjalistów. Jeśli dorosły sobie z dzieckiem nie radzi to niech skorzysta z pomocy kogoś doświadczonego ,który nie jednokrotnie z podobnymi przypadkami się zetknął .Czemuby nie
26 2014-01-10 20:55:16 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2014-01-10 20:57:15)
Mortisha psychologia, dział filozofii dotknięty kultem "cargo". Pani o której mówisz jest wychowana na szkole pawłowskiej, wiec nie można jej uznać za psychologa - dziś to się raczej nazywa neuropsychologia a tak na prawdę fizjologia wyższej czynności nerwowej.
Do psychologów jestem źle nastawiony z definicji, choć często zmuszony jestem z nich korzystać.
Co do korzystania z pomocy - i owszem czemu nie. Zacząłbym od swoich rodziców. Jak udało im się poskromić takiego gagatka jak ja, to z innym gagatkiem dadzą też sobie radę.
Inna sprawa, że jak rozmawiam z rodzicami (nauczyciele z 30 letnim stażem) - to o pedologach mówią krótko - wirus HIV.
A co do klapsa jako nagminnej metody wychowawczej:
- po pierwsze staje się nieskuteczny,
- po drugie, rzeczywiście jest przejawem bezsilności.
Jak ktoś nie ma absolutnej kontroli nad sobą (a kobiety na szczęście są bardziej emocjonalne od mężczyzn, wiec im się to często zdarza) nie powinien sięgać po klapsa, chyba, że sytuacja wymaga natychmiastowej reakcji - np. trzylatek zaczyna nadmiernie interesować się kontaktem. Na prawdę jak dostanie po łapach krzywda mu nie będzie. A najlepiej żeby wyrobić w nim przeświadczenie, że jak tylko zbliża się do kontaktu to sam sobie wymierza karę;)
Po pierwsze klaps to ani agresja, ani przemoc.
A jak to nazywasz?
Po drugie - rzeczywiście nadużycie klapsa jest głupotą.
Więc jaki jest sens stosowania go raz na jakiś czas?
Po trzecie - wbrew temu co twierdzą różni pdeolodzy - sama możliwość dostatnia klapsa powoduje pewne ograniczenia.
Możesz rozwinąć tą myśl?
Po czwarte - przestańcie te dzieci ciągać po psychologach bo je wykręcicie do reszty.
Do innych specjalistów też powinno się nie zabierać dzieci? Czyli dentysta, internista też odpada?
Ludzie rodzą się z dobrego lub złego nasienia - jak mawia filozof - tym z dobrego klapsów nie trzeba, a tym ze złego jedynie silną presją społeczną i zagrożeniem kary przymusisz do poprawnego zachowania.
Brzmi to okrutnie.
Jak frazes jakiegoś przeintelektualizowanego wojskowego albo innego belfra (nie mylić z wykształconym pedagogiem).
28 2014-01-10 21:16:30 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-01-10 21:39:14)
Nie wiem o co tyle hałasu o te klapsy ![]()
Jak by mi dziecko pchało palca do oka albo do kontaktu to najpierw dostanie klapsa w rękę, a potem wytłumaczę dlaczego. Jeżeli zrobię odwrotnie to istnieje ryzyko, ze nie zdążę.
Jak mi dziecko sięga po czekoladkę, choć przed chwilą jej po raz kolejny powtórzyłam, ze więcej już jej nie wolno, to też ryzykuje, że dostanie strzał w łapę. Ale ona o tym doskonale wie i MIMO to ryzykuje
- czyli świadomie się na to godzi - z drugiej strony jak ja jej czekoladkę podkradam, bo już swoje zjadłam, to ja strzał w łapę zarobię ![]()
A tak na poważnie....
Adam12 napisał/a:Po pierwsze klaps to ani agresja, ani przemoc.
A jak to nazywasz?
Po drugie - rzeczywiście nadużycie klapsa jest głupotą.
Więc jaki jest sens stosowania go raz na jakiś czas?
nie powinien sięgać po klapsa, chyba, że sytuacja wymaga natychmiastowej reakcji - np. trzylatek zaczyna nadmiernie interesować się kontaktem.
Dla mnie to jest własnie kwintesencja klapsa. Klaps, z samej nazwy jest pojedynczym, szybkim uderzeniem. Nie jest to "metoda wychowawcza" tylko "elektryczny pastuch" . Krótki, intensywny bodziec bólowy mający na celu przerwanie dziejącej się czynności.
Klaps to klaps. Klaps minutę po fakcie to już zwykłe bicie, choć czynność ta sama.
dorota.f
Klaps to klaps. nie widziałem badań pokazujących, że z daniem klapsa zachodzą jakieś proces w hipokampie i zakręcie - a to jest agresją.
Co do stosowania klapsa - wybacz ale kara jest wymierzana za konkretne przewinienie i musi być do niego adekwatna. Jeżeli zachowanie zasługuje na klapsa to wymierza się klapsa, jeżeli nie to nie. A dawanie "raz na jakiś czas" - a w jakim celu, profilaktycznie??
Co do rozwijania myśli - tu nie ma co rozwijać.
Co do zabierania dzieci do specjalistów - jakoś nie specjalnie przepadam za filozofami, zwłaszcza tymi lewoskrętnymi.
Co do ludzi z dobrego i złego nasienia - może brzmi okrutnie ale jest to prawdziwe.
Mortisha psychologia, dział filozofii dotknięty kultem "cargo". Pani o której mówisz jest wychowana na szkole pawłowskiej, wiec nie można jej uznać za psychologa - dziś to się raczej nazywa neuropsychologia a tak na prawdę fizjologia wyższej czynności nerwowej.
No może pisząc starej daty to przesadziłam tak ,,ale chodziło mi o wiek, ze nie jest świeżo po mgr ale ok 60tki już ma i kilkudziesięcioletnie dośw. zaw. Ma tytuł psychologa ( w tym rodzinnego, pracuje z rodzinami, z dziećmi, albo samymi dorosłymi) i także jeszcze inne specjalizacje. Genialna babka , spory "kawałek" do niej zawsze dojeżdżamy ale się opłaca z cala pewnością natrafić na tak dobrego fachowca . Na pewno nie propaguje beztr wych. ani tez skrajnej dyscypliny cos pod tresurę na pewno nie popiera ( to tak jak ja i się z tym zgadzam)Nie ma co krzywo się patrzeć na wszystkich specjalistow, bo potrafią być pomocni czasami zagubionym dorosłym osiołkom wobec małych upartych osiołków ![]()
31 2014-01-10 21:24:18 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2014-01-10 21:26:56)
No to masz do czynienia z kobietą uczoną w szkole pawłowskiej. W zasadzie najlepsza możliwa szkoła. Tylko tzw. "psychologia pawłowska" nie jest "psychologią".
Natomiast to czego Cię uczy to zwykła radziecka pedagogika specjalna podkraszona jezuickimi metodami:D. Nic nadzwyczajnego. Po prostu opis plus naukowe uzasadnienie (odwłanie do cybernetyki i teorii Pawłowa) starych metod wychowawczych. Przekazywanych kiedyś generacyjnie. No ale jak niewiele osób wie co to ogon osła.
Do psychologów jestem źle nastawiony z definicji, choć często zmuszony jestem z nich korzystać.
Czemu ZMUSZONY jesteś z nich korzystać??? sprawy zawodowe czy osobiste/prywatne ?
Proponuję aby temat korzystania Adama12 z psychologów (bądź też nie korzystania) omówić prywatnie, np. mailowo.
A tutaj wróćmy proszę do tematu dyskusji.
To, ze ktos jest uprzedzony do psychologow nie oznacza, ze sa oni niepotrzebni czy niekompetentni. Czesciej jednak to nie dziecko nalezaloby tam prowadzac, a dorosłych (zwlaszcza takich, ktorzy powielaja poglady w stylu klaps to nie przemoc ani agresja, powolujac sie na brak zmian w hipokampie...)
dorota.f
Co do stosowania klapsa - wybacz ale kara jest wymierzana za konkretne przewinienie i musi być do niego adekwatna. Jeżeli zachowanie zasługuje na klapsa to wymierza się klapsa, jeżeli nie to nie. A dawanie "raz na jakiś czas" - a w jakim celu, profilaktycznie??
Co do ludzi z dobrego i złego nasienia - może brzmi okrutnie ale jest to prawdziwe.
Zależy co dla kogo znaczy zachowanie zasługujące na klapsa, to jedna sprawa a druga to sam chyba zaliczasz się do tej drugiej kategorii skoro wypisujesz takie bzdury... Poza tym ktoś wyrzej pisał,że jest to krótki bodziec bólowy, czyli rozumiem że krótkim bodzcem bólowym też można nazwać strzał np w tył głowy...?czyż nie? jeden pojedynczy bodziec bólowy...taki pastuch... Przemoc jest przemocą jak kto by tego nie nazwał...Zaraz ktoś powie że klaps w tyłek to nie uderzenie w tył głowy ale tak na dobrą sprawę sama czynność się nie zmienia, zmienia się tylko część ciała...
Cóż sam klaps może w hipokampie zmian nie powoduje ale wierz mi spustoszenie w mózgu dziecka poprzez np zaburzenie poczucia bezpieczeństwa czy chociażby stres. Nadreaktywny system reakcji na stres, kształtujący się w dzieciństwie, stanowi podłoże wielu zaburzeń psychicznych i fizycznych dolegliwości, np depresji, fobii itp itd a poza tym nie wiem czy zdajesz sobie sprawę ale mózg dziecka najintensywniej rozwija się w pierwszych pięciu latach życia . Badania w dziedzinie neuronauki wykazały że właśnie w trakcie tych pięciu lat twoimi metodami wychowawczymi powodującymi stres i zaburzanie poczucia bezpieczeństwa można zaburzyć delikatną równowagę substancji chemicznych związanych z emocjami i systemami reagowania na stres w mózgu i ciele
Dla wszystkich Pań co to oburzają się na klapsy.
Po pierwsze klaps to ani agresja, ani przemoc.
To pan pedagog wyjaśni co to jest klaps. Proszę.
Jak mi dziecko sięga po czekoladkę, choć przed chwilą jej po raz kolejny powtórzyłam, ze więcej już jej nie wolno, to też ryzykuje, że dostanie strzał w łapę. Ale ona o tym doskonale wie i MIMO to ryzykuje
- czyli świadomie się na to godzi - z drugiej strony jak ja jej czekoladkę podkradam, bo już swoje zjadłam, to ja strzał w łapę zarobię
Komunikacja w rodzinie najwyższych lotów. Pozazdrościć ![]()
Klaps to klaps. nie widziałem badań pokazujących, że z daniem klapsa zachodzą jakieś proces w hipokampie i zakręcie - a to jest agresją.
Jeśli Twoją reakcją na czynność wykonywaną przez dziecko jest skierowanie dłoni na jego pupę i uderzenie, to jest to intencjonalne zachowanie, które ma na celu spowodowanie szkody fizycznej (szczypanie, ból, pieczenie). To jest agresja.
Co do stosowania klapsa - wybacz ale kara jest wymierzana za konkretne przewinienie i musi być do niego adekwatna. Jeżeli zachowanie zasługuje na klapsa to wymierza się klapsa, jeżeli nie to nie. A dawanie "raz na jakiś czas" - a w jakim celu, profilaktycznie??
Adekwatność kary to jedno, a konsekwencja drugie. Nie osiągniesz efektów, gdy tego nie połączysz.
Co zrobisz jeśli te Twoje wychowawcze klapsy nie przyniosą skutku i dziecko zacznie zaliczać jeszcze gorsze przewinienia. Po co jeszcze jesteś gotowy sięgnąć, jeśli klapsy nie będą działać?
Czy klapsem będziesz karał tylko za niektóre działania np. próbę wsadzenia palca do kontaktu.
A za resztę niemądrych zachowań? Też klapsem? Bo dziecko to ma szeroki repertuar zachowań, które możesz uznać za nieodpowiednie. Ręka Cię w końcu rozboli...
Wiedz jedno, dziecko ze strachu przed Tobą i najprawdopodobniej tylko w Twojej obecności będzie kontakty omijać. Jak lejącego w dupę nie będzie, to wtedy zacznie sprawdzać, co ten palec w kontakcie mu da.
Co do rozwijania myśli - tu nie ma co rozwijać.
Dopytywałam, bo ciekawa jestem, czy na prawdę metoda zastraszania jest Twoim zdaniem skuteczna?
38 2014-01-10 23:10:36 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2014-01-10 23:35:12)
dorota.f po pierwsze agresja ma swoje odzwierciedlenie w procesach biochemicznych i bioelektrycznych w mózgu, chodzi o wzbudzenie hipokampu. Procedura jaką opisujesz to sztuczka semantyczna freudystów, a ja pseudonauki nie uznaję.
Po drugie wybacz jak ze mną rozmawiasz proszę Cię nie manipuluj - jestem od Ciebie w tym lepszy. A takie gładkie rozmowy zostaw psychologom.
Poza tym Twoja wypowiedź jest obciążona błędem logicznym par pro toto. Poza tym przyjmujesz błędne przesłanki, wiec i wniosek jest błędny.
Wywieranie presji nie jest równoznaczne z zastraszaniem. Dlatego używa się dwóch różnych nazw, że są to dwa różne zjawiska. Tak wywieranie presji jest skuteczne a Ty sama jesteś tego najlepszym przykładem. Najzabawnieniejsze jest to, że nawet zdania używasz jak wyciągnięte z przysłowiowej "Gazety Wyborczej". Złapałaś się na "jestem prawie biała i was murzynów będę cywilizować".
Magda8891 - neuronauki Ty mnie nie ucz, ok?? Etap edukacji mam za sobą. Porównywanie klapsa do strzału w tył głowy pokazuje, że posługujesz się emocjami a nie myśleniem. Wiec całe Twoje myślenie ma charakter katatyniczny. I nie ma się czemu dziwić. Bo to co opisałaś to po prostu znęcanie się.
A co do wyników badań - ciekawe jak to zbadali, to raz. A dwa jakby tylko ten jeden czynnik wpływał niekorzystanie na zachowania to im mniej klapsów tym lepsze, grzeczniejsze dzieci - a jest dokładnie odwrotnie:) Jakoś stawia to pod znakiem zapytania osiągnięcia pracowników nauki.
mortisha ma to charakter zawodowy a im dłużej z nimi pracuję (wyłączam psychologów, którzy ukończyli studia przed 1990 r.) za tym większych idiotów ich mam. No wybacz ale dziś psychologia wraca do takiego mitu freudyzmu przededypalnego, tzn. każdy rodzic uwiódł swoje dziecko. Wiec sama rozumiesz ciężko z nimi rozmawiać.
Prywatnie poszedłbym do psychiatry.
dorota.f po pierwsze agresja ma swoje odzwierciedlenie w procesach biochemicznych i bioelektrycznych w mózgu, chodzi o wzbudzenie hipokampu.
.
O czyim mozgu mowisz? Agresora?
40 2014-01-10 23:31:09 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2014-01-10 23:31:32)
A o czyim?? To jasne, że o mózgu agresora.
Wiec co to ma wspolnego z tym, co przezywa dziecko?? Jakas paranoja. Co dziecko, ktore dostaje klapsa obchodzi czy hipokamp jego rodzica jest pobudzony czy nie?
42 2014-01-10 23:39:33 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2014-01-10 23:40:06)
A czy ja pisałem o subiektywnym aspekcie, czy obiektywnej kwalifikacji określonego zachowania??
Benita - widziałaś prawdziwą agresję, kiedy ktoś chce komuś wyrządzić krzywdę?
Wiesz, ale dobrze jest spojrzec na to wlasnie z punktu widzenia dziecka - bo to o tym teraz rozmawiamy. Obojetne jak TO nazwiemy jest to wymierzone przeciwko dziecku. Klaps moze przyniesc krotkotrwala korekte zachowania, ale nie wyrobi trwalych, dobrych nawykow. Nie mowiac juz o tym, ze najczesciej nie jest przemyslana metoda, a jedynie "odreagowaniem" zlosci i wyzyciem sie na dziecku.
Oczywiscie, ze sa gorsze rzeczy niz klaps, ale to nie znaczy ze klaps jest dobry, prawda?
44 2014-01-10 23:49:05 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-01-11 00:01:37)
Poza tym ktoś wyrzej pisał,że jest to krótki bodziec bólowy, czyli rozumiem że krótkim bodzcem bólowym też można nazwać strzał np w tył głowy...?czyż nie? jeden pojedynczy bodziec bólowy...taki pastuch... Przemoc jest przemocą jak kto by tego nie nazwał...Zaraz ktoś powie że klaps w tyłek to nie uderzenie w tył głowy ale tak na dobrą sprawę sama czynność się nie zmienia, zmienia się tylko część ciała...
Cóż sam klaps może w hipokampie zmian nie powoduje ale wierz mi spustoszenie w mózgu dziecka poprzez np zaburzenie poczucia bezpieczeństwa czy chociażby stres. Nadreaktywny system reakcji na stres, kształtujący się w dzieciństwie, stanowi podłoże wielu zaburzeń psychicznych i fizycznych dolegliwości, np depresji, fobii itp itd a poza tym nie wiem czy zdajesz sobie sprawę ale mózg dziecka najintensywniej rozwija się w pierwszych pięciu latach życia . Badania w dziedzinie neuronauki wykazały że właśnie w trakcie tych pięciu lat twoimi metodami wychowawczymi powodującymi stres i zaburzanie poczucia bezpieczeństwa można zaburzyć delikatną równowagę substancji chemicznych związanych z emocjami i systemami reagowania na stres w mózgu i ciele
Równie dobrze można by napisać, ze wysyłanie dziecka do pokoju za karę jest znęcaniem się psychicznym, bo czym to się rożni od więzienia?A znam takich, co nawet na klucz drzwi zamykają....
Albo kazanie dziecku sprzątać po sobie. Nieszkodliwe? Mam koleżankę, u której matka wyrobiła nerwice natręctw. Nigdy jej nie uderzyła, za to ZAWSZE musiało być wszystko posprzątane na błysk. A teraz dziewczyna leczy się psychiatrycznie. Ale nikt jej nigdy nie uderzył!
Każda metoda wychowawcza może zostać wypaczona i zrobić dziecku krzywdę. KAŻDA.
Ośmielę się nawet stwierdzić, że bicie jest mniej groźne od metod "psychicznych" bo bicie przynajmniej pozostawia ślady, a te mogą być zauważone przez otoczenie i można takie dziecko przed wypaczonymi rodzicami chronić, a zwichrowane "metody pedagogiczne" pozostawiają ślady jedynie w psychice, a te o wiele trudniej zauważyć i takie psychiczne znęcanie się, czasem nawet w dobrej wierze, rodziców może trwać latami.
Ale jakoś o psychicznym znęcaniu się "wychowawczym" mniej się mówi.... Czyżby ten problem nie był aż tak medialny?
Oczywiscie, ze sa gorsze rzeczy niz klaps, ale to nie znaczy ze klaps jest dobry, prawda?
klaps nie jest dobry. Krzyk nie jest dobry. Gderanie nie jest dobre. Mnóstwo rzeczy "nie jest dobre". Jesteś w stanie ocenić obiektywnie co działa gorzej? Klaps? Gderanie? Wrzaski?
Znasz rodzica który ZAWSZE reaguje prawidłowo?
Co jest dla ciebie "wyjściem awaryjnym" - jak reagujesz w sytuacji kryzysowej?
Czy będąc przemęczona psychicznie z jakiegoś powodu (na przykład utrata pracy czy śmierć kogoś bliskiego) nie zdarza ci się reagować ostrzej niż byłoby wskazane?
Nigdy cię nie poniosło podczas sprzeczki z dzieckiem?
Nigdy nie oceniłaś niesłusznie?
Ja nie czuję się idealna i mam świadomość, ze klaps to nie jedyna "krzywda", która mogę dziecku zrobić, ale z drugiej strony jeżeli będę starała się być matką "idealna" to co najwyżej wpadnę w nerwicę albo paranoję.
Nikt nie jest idealny - może jeżeli ktoś ma niewyparzony język, to lepiej żeby trzasnął w łapę czy tyłek niż powiedział o kilka słów
za dużo?
Może jeżeli ktoś ma ciężką łapę, to niech jej nigdy nie używa, nawet w stylu "niewinnego" klapsa, bo skoro się nie umie opanować, to może z własnego dziecka kalekę zrobić?...
Może jeżeli ktoś chce być idealnym, to najpierw powinien psychiatrę odwiedzić, a nie porodówkę?....
Iceni, o przemocy psychicznej tez sie przeciez duzo mowi. Czasem nawet przemoc psychiczna i fizyczna ida w parze.
46 2014-01-11 00:00:51 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2014-01-11 00:11:33)
Benita72 kara nie jest wymierzona przeciwko dziecku. Tylko, że ja mówię o karze, przy czym kara fizyczna to ultima ratio regium. Z tego co piszesz traktujesz karę fizyczna jako coś wyizolowanego. A to nie jest prawda. Kara fizyczna to uprawniony element systemu karania, ale o charakterze nadzwyczajnym. Wybacz ale w sytuacji, gdy dziecko w sposób intencjonalny np. krzywdzi kogoś - niestety musi otrzymać adekwatną reakcję, inaczej wychowujesz bandziora. I wiem co mówię cała tzw. juma w latach 90, osoby charakteryzujące się wyjątkową brutalnością to osoby, które w życiu w tyłek nie dostały.
Tylko wiesz trzeba odróżnić karę fizyczną od przemocy, czyli np. bezzasadnego klapsa - to już jest przemoc, nawet jeśli klaps był lekki.
Inceni - masz pełną rację.
Bardzo dużo metod stosowanych przez panią Zawadzka nosi znamiona znęcania się i generalnie prowadzi do tego, że dziecko staje się osobą ze złamanym karkiem (metafora). To metody szkolenia niewolników.
Nawiasem mówiąc tradycyjne style wychowania (takie z długim stażem i udowodnioną skutecznością) w zasadzie zabraniały karać kobietom. To była domena mężczyzn bo było większe prawdopodobieństwo, że kara będzie sprawiedliwa i będzie wymierzona bezemocjonalnie. Niestety dziś faceci się popsuli i stali się niekiedy histeryczni. Mnie osobiście Tato uderzył kilka razy, za każdym razem zasłużyłem i jestem mu za to wdzięczny. Ale było coś ciekawego - kara anulowała winę. Nie było wracania do tego, a zaraz po odbyciu kary dostawałem jakieś odpowiedzialne zadanie.
gojka102 co do trafności spostrzeżenia - różnica między chłopcami a dziewczynkami jest kolosalna. W sumie jak patrzę na "przestępstwa" moich chrześniaczek to jakoś nie pamiętam sytuacji, żeby trzeba było na nie krzyknąć. Często wystarczy oficjalny ton.
47 2014-01-11 01:18:16 Ostatnio edytowany przez dorota.f (2014-01-11 01:26:49)
Adam, czy Ty masz jakieś niespełnione naukowe ambicje? Ile razy jeszcze zamierzasz przemycać naukowe wrzutki o procesach w mózgu. Przecież nikt nie neguje, że takie w nim zachodzą.
W sytuacji opiekun dziecko, kiedy jedna osoba uderza drugą, nie da się tego monitorować poprzez wsadzenie obydwu do rezonansu, aby sprawdzić, jaka część mózgu, akurat się zaświeci.
Można jednak poprzez obserwację i na podstawie opisanych faktów stwierdzić typ zachowania.
Ja próbuję prowadzić z Tobą dialog na poziomie, zadaję Tobie konkretne pytania na przykładach, a Ty zamiast jak normalny człowiek próbować odpowiedzieć, piszesz o jakiejś manipulacji, moim nielogicznym wniosku (a tak go nazywasz, bo masz kaprys pod tytułem, co nie jest moim wnioskiem, jest nielogiczne).
Chyba Ci się zwoje przegrzały, bo literkę "s" Ci zjadło przy użyciu mądrego łacińskiego wyrażenia.
Gdybyś skupił się bardziej na treści i formie, to może bym miała ochotę się w to jakoś wgłębiać, ale jakoś poza frazesami, to Ty myśli swoich nie rozwijasz.
No i oczywiście jak prawdziwy samiec, który wpadł na babskie forum, musisz zastosować wycieczkę osobistą, by zaznaczyć teren.
Szkoda, bo ja cenię sensowych rozmówców, a nie przeintelektualizowanych pieniaczy.
Idę czytać "Wyborczą", bo z tej konwersacji nic mądrego nie jestem w stanie wyciągnąć dla siebie.
Adam, dużo łaciny, mało konkretów...
"Wybacz ale w sytuacji, gdy dziecko w sposób intencjonalny np. krzywdzi kogoś - niestety musi otrzymać adekwatną reakcję, inaczej wychowujesz bandziora. I wiem co mówię cała tzw. juma w latach 90, osoby charakteryzujące się wyjątkową brutalnością to osoby, które w życiu w tyłek nie dostały."
Jesteś takim formalistą a sam wysnuwasz wnioski nie poparte żadnymi konkretnymi badaniami tylko swoim widzimisię... Ja też nigdy w tyłek nie dostałam a raczej nie charakteryzuję się wyjątkową brutalnością. A jak komuś intencjonalnie wyrządziłam krzywdę to mama kazała mi tego kogoś przeprosić. I wyobraź sobie, ze - z mojego subiektywnego punktu widzenia (subiektywnego tak samo jak Twoje) - była to dużo lepsza metoda wychowawcza.
A teraz może w podpunktach (może uda Ci się odpowiedzieć konkretnie na temat zamiast szafować mądrymi słówkami):
1. "Magda8891 - neuronauki Ty mnie nie ucz, ok?? Etap edukacji mam za sobą. Porównywanie klapsa do strzału w tył głowy pokazuje, że posługujesz się emocjami a nie myśleniem. Wiec całe Twoje myślenie ma charakter katatyniczny. I nie ma się czemu dziwić. Bo to co opisałaś to po prostu znęcanie się. "
Proszę o DOKŁADNE, SZCZEGÓŁOWE opisanie tego czym różni się według Ciebie jednorazowy klaps od jednorazowego palnięcia w tył głowy i dlaczego to drugie, w przeciwieństwie do pierwszego, jest znęcaniem się.
2. "A co do wyników badań - ciekawe jak to zbadali, to raz. A dwa jakby tylko ten jeden czynnik wpływał niekorzystanie na zachowania to im mniej klapsów tym lepsze, grzeczniejsze dzieci - a jest dokładnie odwrotnie:) Jakoś stawia to pod znakiem zapytania osiągnięcia pracowników nauki."
Dlaczego "ciekawe jak TO zbadali" a nie ciekawe jak zbadali pobudzanie hipokampu? Czy tylko Twoje wnioski wynikające z "neuronauk", których oczywiście nie śmiałabym Ciebie uczyć, są godne uwagi?
3. "Benita - widziałaś prawdziwą agresję, kiedy ktoś chce komuś wyrządzić krzywdę?"
Czyli rozumiem, że zakładasz, że 3 czy 4 letnie dziecko WIE i ROZUMIE różnicę - kiedy tata mnie bije pasem to nie jest "prawdziwa agresja" a kiedy sie naparzają w tv albo na ulicy to już jest?
Zakładasz tutaj jakąś rozmowę rodziców z dzieckiem? Typu "kochanie, kiedy tata Cię bije i boli Cię pupa to to jest dla Twojego dobra ale jak ktoś się bije to jest niedobrze i wtedy dzwonimy na policję"?
Czy Twoja uber-wiedza w zakresie neuronauk zakłada, że tak małe dziecko jest w stanie zrozumieć różnicę pomiędzy tymi rodzajami agresji? Że tak małe dziecko jest w stanie w ogóle klasyfikować jakoś agresję jego rodzica wymierzoną przeciwko niemu? Że tak małe dziecko bez problemu rozumie coś o czym my, dorośli, debatujemy na forum i nieraz nie możemy dojść do porozumienia?
Iceni, w odpowiedzi na Twój post:
"Każda metoda wychowawcza może zostać wypaczona i zrobić dziecku krzywdę. KAŻDA."
I rozumiem, że to tłumaczy bicie?
Bycie rodzicem nie jest łatwe, nikt nie obiecywał, ze będzie. Czasem trzeba powtarzać do skutku, szukać rozwiązań, czytać literaturę, radzić się na forum. I nadal jest to według mnie lepsze niż założenie, ze "zapewne i tak dam ciała więc mogę równie dobrze od razu dać klapsa".
Nie ma wytłumaczenia dla bicia dziecka innego niż "zrobiłam to raz, ogromnie żałuję i postaram się nigdy, przenigdy, nie zrobić tego więcej". To, plus przeprosiny dziecka i rozmowa z nim na temat tego co się wydarzyło, jest dla mnie jedyną akceptowalną konsekwencja klapsa.
Właśnie Adam, niespełniony naukowiec z Ciebie czy co? I wiesz ja tez etap edukacji mam juz za sobą
A tak wogóle to po psychologii jestem
i nie uważam siebie za jakąś "pawłowską" a uczyli mnie starzy profesofowie
Uwierz mi idiotami nie byli i intelektu oraz wiedzy naukowej nie jeden mógłby im pozazdrościć. Frazesami naukowymi w czasach google nie jest trudno rzucać, dobrze ktoś tu zwrócił uwagę że dużo mądrych słów a mało "codzienności"
A to że Ciebie tato bił, cóż współczuje Ci z całego serca bo jak widać w Twojej psychice też zostawło to ślad w postaci wypaczonego przyzwolenia na kary cielesne. A czemu uważasz że strzał w tył głowy to znęcanie się? Jeden pojedynzy strzał, taki sam jak w tyłek. Inna jest tylko część ciała... Strzał to strzał... jeżeli twoje działanie ma na celu sprawienie komuś bólu, nie ważne czy fizyczniego, psychicznego, długo czy krótkotrwałego to jest to agresja...
50 2014-01-11 10:20:11 Ostatnio edytowany przez Abizer (2014-01-11 10:27:56)
Heh, jak się kobiety uwezmą, to koniec.
Nie chciałbym tutaj za bardzo bronić kolegi Adama, bo jak to w dowcipie: "-Co mam zrobić?, Tygrys napadł teściową! -Sam napadł, niech się sam broni." ale zanim go zagryziecie dodam, że raczej troszkę codzienności to w tych wypowiedziach jest.
Klaps, jak klaps. Jak ktoś jest oporny na komunikację werbalną, to czasem trzeba i migowo wytłumaczyć.
I przecież nie chodzi o bycie idealnym rodzicem, tylko wystarczająco dobrym. Żadna przemoc nie jest dobra ani fizyczna ani psychiczna.
I to nieszczęsne "wkładanie paluchów do kontaktu"
Poważnie za takie coś można dać małemu dziecku po rączkach? Nie ma innych sposobów? Ja wychowałam dwoje dzieci i wystarczyło powiedzieć stanowczo słowo "NIE". I nie mylmy wychowania bezstresowego czymkolwiek ten twór jest z wychowaniem bez przemocy.
Nie wiem, nie byłam bita w dzieciństwie ani moje dzieci i też jestem za to wdzięczna moim rodzicom
Z obserwacji i doświadczenia śmiem twierdzić, że dzieci wychowywane w przemocy mają większe problemy z prawem niż dzieci z domów, gdzie przemocy nie było.
Poza tym wróćmy do pierwszego postu ( temat o klapsach podobno, gdzieś już na forum jest), tu autorka jasno i otwarcie pisze o tym, że klapsy za wylanie płynu do kapieli albo rozerwanie medalika nie spełniły swojej funkcji. Dlatego też proponuję jej wizytę u psychologa, niekoniecznia ma tam ciągnąć od razu dziecko, może na początek sama zwrócić się po poradę, skoro jej metody wychowawcze nie sprawdzają się. Nie sądzę aby porada typu "dawaj nadal klapsy" była w tym wypadku konstruktywna.
52 2014-01-11 10:39:46 Ostatnio edytowany przez Abizer (2014-01-11 10:55:06)
Jak ktoś notorycznie zbiera punkty za przekroczenie i mu prawo jazdy ostatecznie zabiorą to też można w takim rozumowaniu podciągnąć pod przemoc psychiczną. Kiedyś za trochę cięższe przewinienia była chłosta- facet dostał po dupie w 5 min i nie musiał przynajmniej latami siedzieć obok degeneratów za kratami tylko wychodził i co najwyżej przez tydzień nie za wygodnie mu się siedziało.
Klaps po tyłku to powinna być ostateczność, z tym, że uprzedzona "skodyfikowana", a nie bez wzmianki
"Jak będziesz mamie psocił i nie uważał, jak Ci mama zwraca uwagę, to mamie się cierpliwość skończy i mam zawoła tatę"
Przecież nikt nie mówi tu o katowaniu. Przemoc w rodzinie to zupełnie inna bajka tak jak przemoc gdzie indziej, gdzie też stosowane są kary. Są kary i jest przemoc.
Trzeba zachować zdrowy rozsądek i nie dać się zwariować. Państwo i tak już próbuje odebrać kontrolę nad dzieckiem rodzicom, a tu się jeszcze dyskusje podnoszą, że tym rodzicom nic już nie może być wolno. Rodzice którzy "uciekają się do klapsów" nie są z automatu gorszymi rodzicami a często nawet lepszymi. Dzieci są różne. Jedno na stanowcze "Nie" robi w majtki/pampersa i przy ponownej próbie te słowa w pamięci skutecznie blokują czyn, a drugiemu trzeba dać po tyłku, jak za piątym razem mimo własnoręcznego wcześniejszego posprzątania z nakazu, znów rozsypał cukier na podłodze.
Przy połączeniu sprzątania i szczypania tyłka kolejne rozsypanie przestaje się kalkulować.
Abizer zupełnie się z Tobą nie zgadzam. Dla mnie klaps, to przemoc. Ja i moi rodzice mówili "Możesz psocić, ale wtedy nie będziesz mógła wyjść na podwórko, albo możesz przestać i wtedy pójdziemy na spacer, a po południu będziesz mogła pójść jeszcze do koleżanki". Mimo iż mój ojciec Pastor wychowywał mnie Biblijnie i karcenie fizyczne uwazał za dopuszczalne, znał inne metody, skuteczniejsze.
Nie chcę też dzielić rodziców na lepszych i gorszych. Nie ma ideałów.
To wszystko i tak nie zmienia faktu, że autorka tematu nadal nie otrzymała innej rady poza dawać klapsy nadal, choć nie są skuteczne, albo szukać porady, gdzie indziej skoro z sytuacją sobie nie radzi.
54 2014-01-11 11:29:56 Ostatnio edytowany przez Abizer (2014-01-11 11:32:49)
A co wtedy, kiedy dziecku większą frajdę sprawiają psoty niż wyjście na podwórko?
Klapsa też trzeba wiedzieć jak i kiedy, w jakich okolicznościach dać.
Nie ma gotowej recepty na każde dziecko, bo każde dziecko jest inne. Może wizyta u psychologa pomoże. Nie zaszkodzi spróbować.
Rodzice ktorzy stosują klapsy są rodzicami gorszymi słabszymi bezradnymi.
Tekst o tym ze dziecko nie rozumie komunikatu werbalnego i trzeba mu pokazać migowo to absurd.
Klingonskim mówisz do dzieciaków? Nie umiesz sie skomunikowac z dzieckiem? Sam sobie daj klapsa kretynie. Moze zmadrzejesz.
To taka skuteczna metoda edukacyjna....
Rodzice nigdy nie są idealni. No jasne ze nie. Nikt nie jest. Ale to nie znaczy ze mam prawo kogoś bić. Wiesz synku twoja matka spuszcza ci manto bo nie jest ideałem nie radzi sobie w tej sytuacji jet głupia i tepa i uwielbia sie emocjonalnie wyzywać....
Więc Sorki...
Jak mozna. Będąc normalnym zdrowym emocjonalnie dorosłym człowiekiem sprawić cokolwiek zeby moje dziecko cierpialo???!!!! Sprawiać mu ból??? Krzywdzic??
Naprawdę nie ma innych sposobów na rządzenie sobie z Nieakceptowanymi zachowaniami???
Przeciez to świadczy tylko o rodzicu. W dupe walnac mozna psa... Jak sZcza na dywan....
To generowanie odruchow. Chociaz nawet psa mozna wychować zeby nie sikal bez bicia...
Bicie dziecka świadczy o ograniczeniach intelektualnych i emocjonalnych dorosłych.
Jest naduzywaniem siły. Gdyby przyjąć klapsy jako metodę komunikacji... Wasze dziecko ma prawo dać wam w dupe--- jeśli poprosi o picie i niedostanie.
Czy wasze dzieci- gdy sie zdenerwuja bo zrobicie cos co im nie odpowiada--- tez maja prawo dać wam klapsa???
Przeciez klaps to szybka skuteczna metoda komunikacji.
Jak potem mlody powie uderzylem cie matko bo weszlam bez pukania do
Mojego pokoju.... A uczyłem cie żebyś tego nie robiła..
A propos. Słyszeliście o przemocy wobec starszych?? Okazuje sie starych rOdzicow biją i karza głownie te dzieci--- które były tak samo bite i karane w dzieciństwie. Nauczyły sie ze silniejszy ma prawo wykorzystywać przewagę fizyczna. A
Teraz oni są silniejsi....
56 2014-01-11 11:50:02 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2014-01-11 11:54:11)
Adam, ja stoje na stanowisku, ze kazda kara (niekoniecznie nawet jako klaps) jest przeciwko dziecku, szkodzi rowniez relacji rodzic-dziecko. Czesto przeciwnicy tzw bezstresowago wychowania myla kare z naturalną konsekwencją złego zachowania. Tak wiec kara - nie. Naturalna kansekwencja szkody - tak. Wylał - musi posprzatac, a nie iść na "karnego jezyka". System kar i nagrod, chco go czasem sama jeszcze stosuje, jest rowniez ulomny, chco juz o niebo lepszy niz tresura dziecka przy pomocy reki, paska czy scierki.
Co do tych palcow w kantaktach - przeciez dziecko rowniez ma instynkt samozachowawczy i swoja wlasna inteligencje. Jezeli od malego bedzie uczone, przy zblizaniu sie do tego miejsca, ze NIE WOLNO, bo to niebezpieczne, nie bedzie tego robic. Kiedy przechodzimy z dzieckiem prze droge, trzymamy go za ręke i tlumaczymy, ze samochody nie zawsze moga sie w pore zatrzymac, a nie rozladowujemy wlasne poczucie winy, ze nie dopilnowalismy go, trzaskajac go po d.., kiedy juz wbiegnie na jezdnie, ... Tylko do tego trezba troche wysilku, a powiem Ci, ze klaps jest najprostsza (dla rodzica) metoda reagowania.
Nie wierze tez, rodzic, ktory kocha swoje dziecko i chce zadac sobie troche trudu, by zrozumiec siebie i dziecko, musialby uciekac sie do bicia jako srodka wychowawczego. Klasp to nauka dla dziecka (ktore nawet sobie zdaje sprawe, ze przewinilo) - Ty mnie bijesz, ja rowniez moge to robic. Jedyne, co mnie zastanowilo w Twojej wypowiedzi, to to, ze kara (klaps, lanie) anuluje wine. Byc moze, ale czy to korzystne? Z punktu widzenia wychowania i ksztaltowania czlowieka? czasem ta kara jest "wliczona w koszty" przez dziecko, ktore chce cos zroic, i tym samym nie spelnia swojego zadania.
End.aluzja, dokladnie tak - klaps to naduzycie wladzy rodzicielskiej.
Abizer zupełnie się z Tobą nie zgadzam. Dla mnie klaps, to przemoc. Ja i moi rodzice mówili "Możesz psocić, ale wtedy nie będziesz mógła wyjść na podwórko, albo możesz przestać i wtedy pójdziemy na spacer, a po południu będziesz mogła pójść jeszcze do koleżanki". Mimo iż mój ojciec Pastor wychowywał mnie Biblijnie i karcenie fizyczne uwazał za dopuszczalne, znał inne metody, skuteczniejsze.
Nie chcę też dzielić rodziców na lepszych i gorszych. Nie ma ideałów.
To wszystko i tak nie zmienia faktu, że autorka tematu nadal nie otrzymała innej rady poza dawać klapsy nadal, choć nie są skuteczne, albo szukać porady, gdzie indziej skoro z sytuacją sobie nie radzi.
Ja dałam rady. Napisałam o konsekwencji-- wydarzeń i działań dziecka... Jeśli cos zepsułes- napraw albo nie będziesz miał.
Jeśli cos rozwalisz--- Poukładaj i przepros.
Jeśli Krzyczysz i Rzucasz sie na podłogę-- nie bede z toba rozmawiać i poczekam az sie uspokoisz.
Każde działanie przynosi skutek. Nauczmy swoje dziecko jak te skutki przewidywać i jak ponosić prawdziwe konsekwencje.
Czy naprawę jak dzieciak wyleje płyn do kapieli to trzeba dać mu w dupe??
Nauczymy go--- nie wylewaj tacie płynu. Ale jak wyleje
Mamie szampon-- to przeciez co innego...
Czemu twój syn autorko wylal płyn ojcu?? Bo chciał zrobic ojcu na złość bo wiedział ze płyn jest drogi???
Czy moze robiły sie fajne bąbelki w wannie i sie dobrze bawił??
Czy rzeczy które robi twój syn to intencjonalne złośliwe sposoby niszczenia karania innych?
Czy bezmyślnośc dziecka które sie dobrze bawi?
To ma znaczenie. Bo jeśli twoje dziecko to psycholata-- idź do
Specjalisty. Bo twoje klapsy tylko zwiększa jego psychiczne problemy.
Jeśli nie--- to dalej dziecko ucz i wychowuj.
A co wtedy, kiedy dziecku większą frajdę sprawiają psoty niż wyjście na podwórko?
Klapsa też trzeba wiedzieć jak i kiedy, w jakich okolicznościach dać.
Nie ma gotowej recepty na każde dziecko, bo każde dziecko jest inne. Może wizyta u psychologa pomoże. Nie zaszkodzi spróbować.
Co to znaczy ze dziecku większa frajdę sprawiają psoty?? Ze wolalo otworzyć woreczek z maka wysypac i porysowac wzory na podłodze niz pokopac piłkę??
To zrób mu 3 kilo masy solnej i czymś zajmij..
Co to są "psoty"?
Takie manipulacje to możesz sobie wiesz...
.
Nie wiem, jakie "metody wychowawcze" stosowali Twoi rodzice, ale z kulturą do tej pory jest na bakier, więc raczej opinia będzie mało obiektywna.
60 2014-01-11 12:12:02 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2014-01-11 12:21:16)
Benita72 napisał/a:Oczywiscie, ze sa gorsze rzeczy niz klaps, ale to nie znaczy ze klaps jest dobry, prawda?
klaps nie jest dobry. Krzyk nie jest dobry. Gderanie nie jest dobre. Mnóstwo rzeczy "nie jest dobre". Jesteś w stanie ocenić obiektywnie co działa gorzej? Klaps? Gderanie? Wrzaski?
Znasz rodzica który ZAWSZE reaguje prawidłowo?
Co jest dla ciebie "wyjściem awaryjnym" - jak reagujesz w sytuacji kryzysowej?
Czy będąc przemęczona psychicznie z jakiegoś powodu (na przykład utrata pracy czy śmierć kogoś bliskiego) nie zdarza ci się reagować ostrzej niż byłoby wskazane?
Nigdy cię nie poniosło podczas sprzeczki z dzieckiem?
Nigdy nie oceniłaś niesłusznie?
Ja nie czuję się idealna i mam świadomość, ze klaps to nie jedyna "krzywda", która mogę dziecku zrobić, ale z drugiej strony jeżeli będę starała się być matką "idealna" to co najwyżej wpadnę w nerwicę albo paranoję.
Nikt nie jest idealny - może jeżeli ktoś ma niewyparzony język, to lepiej żeby trzasnął w łapę czy tyłek niż powiedział o kilka słów
za dużo?
.
Posluchaj, to nie o to chodzi, zeby pietnowac rodzicow, ktorych "ponioslo". Ktorzy juz to zrobili, i zdaja sobie sprawę, ze to nie bylo dobre. Kazdemu sie zdarzaja te sytuacje, ktore tu przytaczasz i to jest najzupelnie zrozumiale i naturalne. Faktycznie nie ma idealow. Sama tez robilam takie numery (lacznie z klapsami), na szczescie mialam kogos, w kim mialam wsparcie i moglam dostac dobrą rade. I teraz ja, jak mi kolezanka zaplacze w rekaw, ze nie wytrzymala i strzelila dziecko w tylek albo sie wydarla nadmiernie na dziecko, to ją tylko przytulę i powiem, moze nast razem bedzie inaczej.. To po prostu ludzkie..Jednak niektorzy chca zrobic z tego regularną szkolę wychowawczą, czyli zaakceptowac takie poczynania i traktowac jako dobre dla dziecka, ksztaltujace je. Ja przeciw temu protestuje.
Jesli chodzi o sytuacje kryzysowe, to zalezy od sytuacji. Jaka konkretnie sytuacje kryzysowa masz na mysli?
61 2014-01-11 12:18:27 Ostatnio edytowany przez Abizer (2014-01-11 12:18:46)
Heh, co to się z ludźmi porobiło...
Takie pokolenie widać teraz.
Abizer, o co Ci chodzi dokladnie?
63 2014-01-11 12:28:04 Ostatnio edytowany przez Abizer (2014-01-11 12:28:18)
Że się ludziom w dupach przewraca. W sumie nie ma się czemu dziwić. Takie czasy nastały.
Obrażanie rozmowcy wobec braku merytorycznych argumentow. Smutne, ale niestety typowe
Dziekuję za dyskusję.
Bardzo dużo metod stosowanych przez panią Zawadzka nosi znamiona znęcania się i generalnie prowadzi do tego, że dziecko staje się osobą ze złamanym karkiem (metafora). To metody szkolenia niewolników.
....
Oj już się tak nie rozczulaj nad dzieckiem z tego powodu ,ze za idiotyczne zachowanie zrobi wypad do swojego pokoju, czy tez rodzic odmowi kupna zabawki w sklepie mimo prób wymuszeń przez histeryka. To nie są żadne tam met. szkolenia niewolników czy łamanie karku. Po prostu rozdarty gowniarz ma mieć na uwadze ,ze nie ma prawa tyranizować pozostałych domowników, jeśli do tego się posuwa jest odizolowywane do czasu aż się nie zastanowi w odosobnieniu co wyprawia. Założę się ,ze w przyszłości nie raz nie dwa za jakieś trzaski dziecka o wszystko i o nic tez pokażesz mu palcem drogę za próg pokoju, aby zszedł ci z oczu i nie działał na nerwy. Za brewerie tez nie ma kupna jakieś zabawki, czy lakocia i słusznie . Nie sądzę ,ze to jest łamanie karku, ale na głowę dzieciak włazić nie może i trzeba nie raz nie dwa zareagować nie zawsze tak jak sobie dziecko tego zyczy. Nie popieram w 100% Zawadzkiej ( czasami zbyt patyczkuje się nie raz nad dziećmi)ale w niektórych sytuacjach dobrze radzi rodzicom i potrafi ich naprostować