Depresja męża, jak sobie z tym radzicie? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Depresja męża, jak sobie z tym radzicie?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

Temat: Depresja męża, jak sobie z tym radzicie?

Cześć,
Długo szukałam jakiegoś sensownego forum,  gdzie będę mogła poszukać bratnich dusz. 
Mąż ma zdiagnozowaną depresję, od ponad pół roku bierze leki. Oprócz tego,  że pod względem zachowania ( wkurzał głupimi docinkami, lubił sprawiać przykrość innym i reszta,  która pewnie wyjdzie tu w praniu) to człowiek,  z którym życie zaczyna męczyć...Jest ON i jest cała reszta. Nie ma już męża i żony,  nie ma partnerstwa, nie ma uczuć,  nic kompletnie... Jałowy,  nudny człowiek,  który nie robi nic oprócz gapienia się w telewizor,  komputer lub telefon. No dobra,  czasami umyje naczynia lub zrobi obiad jak go poproszę... ale i tak wiecznie słyszę,  że czuje się źle,  słabo i chyba jest chory( czyt. Przeziębiony). Randka? Ile razy próbowałam coś zainicjować , ale za każdym razem mój plan legł na przedbiegach bo zrobił lub powiedział coś takiego,   że odechciewa mi się z nim w ogóle siedzieć w jednym pomieszczeniu...
Napiszcie proszę jak sobie radzicie,  poradziłyście? Bo ja po pół roku wymiękam,  a końca nie widać... psychoterapia nie wchodzi w grę bo jego lekarz powiedział,  ŻE NIE JEST POTRZEBNA!! I ten oczywiście nie pójdzie,  pomimo,  że powiedziałam,  że lekarz nie żyje z nim 24/h tak jak ja i uważam,  że powinien na nią iść,  bo leki to mu tylko zamulają życie..

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez niepodobna (2021-01-24 21:04:02)

Odp: Depresja męża, jak sobie z tym radzicie?

Depresja u mężczyzn może przebiegać trochę inaczej niż u kobiet. Może pojawiać się złość, zniecierpliwienie, opryskliwość, a nawet agresja, nieprzewidywalność, skłonność do ryzykownych zachowań. Tylko, jeśli mąż poza tym, że jest niekontaktowy, bywa opryskliwy, czasem niegrzecznie odpowiada, także ewidentnie próbuje Ci dokuczyć, to może być sprawa nie tylko choroby, a niestety czegoś w charakterze. Albo wciąż ciosasz mu kołki na głowie z powodu tej choroby i niechęci do aktywności, i zaczął się odgrywać, nie wiem, taka możliwość też jest.
W każdym razie pretensje, oskarżenia, żądania i złote rady typu "weź się w garść","idź w końcu na terapię" żadnemu choremu na depresję jeszcze nie pomogły. Więc tylko tym męża dobijasz. Psychoterapia natomiast nie jest cudowną metodą na wszystko - i tak, nie zawsze jest wskazana przy depresji lub nie zawsze na danym etapie leczenia. Czasem pacjent musi najpierw odbić od dna za pomocą leków, bo rozgrzebywanie problemów na terapii mogłoby wręcz pogorszyć jego stan, jako że w tym momencie nie ma na coś takiego siły i nie jest przygotowany, a dodatkowe emocje pojawiające się przy tym mu zaszkodzą - bo terapia to nigdy nie jest bułka z masłem, nawet dla człowieka bez depresji. A czasem psycholog w ogóle nie ma nic do zrobienia. Nie wiem, jak jest w tym wypadku, ale zaufałabym raczej lekarzowi, a nie osobie, której po prostu ciężko z chorym i chce go zmienić. Bo tak, nie widzę u Ciebie zainteresowania jego samopoczuciem, a jedynie własnym. Nie dajesz do zrozumienia, byś próbowała poznać i pojąc źródło problemów męża. Nie piszesz nic o tym, czy depresja pojawiła się u niego pod wpływem jakichś okoliczności, czy jest endogenna, nie piszesz, jak próbujesz go wspierać, skupiasz się tylko na tym, że nie spełnia twoich oczekiwań. Człowiek się robi "jałowy i nudny" pod wpływem depresji, nie potrafi się niczym zainteresować ani prawdziwie zająć, nie ma siły nawet na zwykłe czynności, bardzo silnie odczuwa nawet małe fizyczne problemy zdrowotne, może mieć też objawy, które przypominaja poważne choroby somatyczne (psychosomatyzm) - choć badania nic nie wykażą, cierpienie jest prawdziwe. Ty wydajesz się traktować męża tak, jakby miał jakieś fanaberie lub robił Ci na złość nie tylko wspomnianymi docinkami, ale samą chorobą.. Tyle mi się nasuwa na podstawie tego pierwszego posta. Być może źle Cię oceniam, ale nic więcej nie da się z tego wyciągnąć. Może sama zasięgnęłabyś porady psychiatry lub psychologa, w jaki sposób postępować z chorym na depresję, by pomagać, a nie szkodzić, a jednocześnie nie pozwolić na "wejście sobie na głowę"? Moim zdaniem potrzebujesz tego.

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

3 Ostatnio edytowany przez Monoceros (2021-01-24 22:27:20)

Odp: Depresja męża, jak sobie z tym radzicie?

Przychylam się do postu niepodobnej. Jestem daleka od ufania lekarzom ot tak, zawsze i bezgranicznie, ale wiem też, że osoba, która idzie na terapię z przekonania ma szansę na polepszenie swojego stanu, a przymuszona - nic nie zdziała.
Rozumiem, że jest Ci ciężko. Nie chciałaś od losu takiego cieżaru jakim jest chory mąż. Nie ma znaczenia, czy to depresja, rak czy stwardnienie rozsiane... No a może jednak ma? Twój mąż ma szansę z tego wyjść. Ale nie jest Ci łatwo. Jakoś z tym się łączę, bo nie potrafię zajmować się chorym bratem, mam go dość i już nie przejmuję się nim. Ale też nie obiecywałam mu miłości w zdrowiu i chorobie, zrobiłam też tyle, ile byłam w stanie.

Pytanie jest takie, czy Ty rozumiesz, że on jest chory i nie ma wpływu na to, że jest w złym humorze. Depresja sieje spustoszenie jeśli chodzi o nastrój, więc jego zachowanie musiało się zmienić. Przeciwstawianie się swoim złym nastrojom, choćby takim, których nie rozumie, jest trudne - zapewne sama nie raz doświadczyłaś tego, że obudziłaś się struta i wszystko Cię wnerwia, na nic nie masz ochoty... On ma tak na codzień.

W tym związku przez jakiś czas nic nie będzie, bo masz chorego człowieka, a nie zdrowego człowieka który podjął decyzję siedzieć przed telewizorem i czuć się źle. Daj czas lekom, niech on da czas lekom na zadziałanie. Niech chodzi do psychiatry, sprawdza co działa a co nie. A Ty poszukaj wsparcia dla siebie, ale takiego sensownego, które będzie polegało na tym, że regenerujesz siły, zyskujesz energię, dobry humor. A nie takiego, które polega na narzekaniu, dołowaniu, obgadywaniu i budowaniu coraz większej na złości męża.

If you can be anything, be kind.

4

Odp: Depresja męża, jak sobie z tym radzicie?

Bez terapii, samymi lekami, nie polepszy mu się ani trochę.
Nie ufałabym opinii lekarza, który mówi takie bzdury. Nie ufałabym też, że dobrze te leki dobrał.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

5

Odp: Depresja męża, jak sobie z tym radzicie?
DziamdziaRamdzia napisał/a:

... psychoterapia nie wchodzi w grę bo jego lekarz powiedział,  ŻE NIE JEST POTRZEBNA!! I ten oczywiście nie pójdzie,  pomimo,  że powiedziałam,  że lekarz nie żyje z nim 24/h tak jak ja i uważam,  że powinien na nią iść,  bo leki to mu tylko zamulają życie..

Słyszałaś na własne uszy, że lekarz zanegował psychoterapię w przypadku twojego męża? Jak dla mnie, to stwierdzenie lekarza jest tak niewiarygodne, że aż ... nie wierzę.

Odp: Depresja męża, jak sobie z tym radzicie?

Postaram się odpowiedzieć na większość poruszonych w odpowiedziach tematów.
Mąż miał zdiagnozowaną depresję około 20 lat temu, która jest skutkiem traumy.  Twierdził,  że nigdy nie trafił na dobrego lekarza,  więc przestał w nich wierzyć i do nich chodzić,  starał się podnieść sam.  Ona jednak wracała... Minęło sporo czasu od początku naszego związku zanim powiedział mi o co chodzi.  Długo nie wiedziałam dlaczego tak się zachowuje,  dlaczego mnie odtrąca,  myślałam,  że robię coś nie tak... Po 6 latach jego stan pogorszył się bardzo, doszła bezsenność.  Na szczęście tym razem powiedział mi o tym od razu,  postanowiliśmy,  że poszukamy dobrego lekarza, a jeśli okaże się nie trafiony będziemy szukać do skutku. Na szczęście udało się za pierwszym razem,  Mąż zadowolony.  Lekarz powiedział,  że wskazana jest terapia psychodynamiczna, że ma syndrom borderline ( przepraszam jeżeli źle to nazwałam). Nie poszedł.  W tym miesiącu był u lekarza,  powiedział,  że nie czuje się najlepiej, przyznał się też,  że na terapię nie poszedł Lekarz zmienił leki na sen i podobno odpowiedział mu,  że to nic nie szkodzi, że terapia nie jest mu aż tak potrzebna,  tym bardziej,  że jak się ją zacznie trwa latami.  I tu mi się nie zgadza,  bo skoro leczenie trwa latami to dlaczego nie zacząć jak najszybciej..? Ok, rozumiem z postu wyżej, że w chwili obecnej mogłoby to być dla niego trudne,  ale dlaczego lekarz mu o tym nie powiedział? Niestety nie jestem w stanie sprawdzić wiarygodności.
Poza tym staram się,  naprawdę staram się go wspierać ale chyba nie umiem tak jakby on tego oczekiwał, zresztą ja nawet nie wiem czego ode mnie oczekuje... To nie jest tak,  że ja mu karze coś zrobić,  że każe mu ruszyć się z kanapy.  Owszem proszę go o pomoc w drobnych czynnościach w domu,  nie wymagam od niego generalnych remontów... Kiedy jestem w pracy i rozmawiamy przez telefon,  mówi mi,  że nie ma na nic siły to odpowiadam by odpoczywał, że jak wrócę to zrobię obiad,  czy umyje naczynia,  a on jak będzie chciał to może mi wtedy pomóc.  Naprawdę nie naciskam... Za każdym razem mu powtarzam by nie martwił się pierdołami,  że mi też nie zawsze się chce i też tragedii nie ma... Ale są momenty,  kiedy już nie daję rady,  coś we mnie pęka... Bo ile można słuchać docinek,  dopierdzielania i w ogóle przykrych rzeczy...? I pomimo,  że tłumaczę sobie,  że to choroba to emocje są ode nie silniejsze...
O chorobie wiedzą tylko jego rodzice,  z mojej strony nikt,  nawet nasi znajomi... Nie mam z kim porozmawiać,  nie mam kogo się poradzić,  dlatego jestem tutaj,  by dowiedzieć się jak inni radzą sobie w życiu codziennym. 
Mam wiele zainteresowań, pomimo pandemii potrafię odreagować stres. Nie zmienia to faktu,  że brakuje mi męża... i bardzo to odczuwam, bo tęsknię... i nie chcę by odbierano to jako egoizm.
I nie mówię do niego by się ogarnął itp bo tyle to już zdążyłam wyczytać jak tylko powiedział mi o depresji.

7

Odp: Depresja męża, jak sobie z tym radzicie?

Nie ma zadnych szans, ze bez terapii cokolwiek sie tutaj zmieni.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.
Odp: Depresja męża, jak sobie z tym radzicie?
Lady Loka napisał/a:

Nie ma zadnych szans, ze bez terapii cokolwiek sie tutaj zmieni.

Mówisz to z obiektywnego punktu widzenia czy z doświadczenia? Szukam osób,  które na codzień zmagają się z chorobą bliskiej osoby, aby dowiedzieć się jak sobie z tym radzą,  jak "pracują" z chorymi?

9

Odp: Depresja męża, jak sobie z tym radzicie?
DziamdziaRamdzia napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Nie ma zadnych szans, ze bez terapii cokolwiek sie tutaj zmieni.

Mówisz to z obiektywnego punktu widzenia czy z doświadczenia? Szukam osób,  które na codzień zmagają się z chorobą bliskiej osoby, aby dowiedzieć się jak sobie z tym radzą,  jak "pracują" z chorymi?

Ale to nie Ty masz "pracowac" z chorym. Nie od tego jestes. Mozesz go wspierac, mozesz mu pomagac, ale nie ma zadnych szans na to, zeby wyleczyc depresje lekami bez terapii.
Tak sie po prostu nie da.

W problemach psychicznych pierwszym i glownym torem dzialania jest terapia, ktora uczy chorego jak ma funkcjonowac ze swoja choroba w spoleczenstwie, uczy zmiany nawykow i radzenia sobie ze swiatem codziennym. Leki sa pomoca, ale nie sa czyms, co sprawi, ze choroba zniknie. Lekow sie uzywa do ustabilizowania stanu psychicznego chorego po to, zeby wytrzymal  i dal rade do momentu, w ktorym to terapia zacznie dzialac i czlowiek zacznie faktycznie pracowac nad swoim zyciem.

Ty nie jestes i nie bedziesz dla niego terapeutka. Zreszta to nie byloby zdrowe. I tak on teraz sobie zyje jak w raju bo praktycznie niczego od niego nie wymagasz, a on nawet jak Cie obraza, to ma latwe wytlumaczenie w postawi swojej depresji.
Naprawde chcesz tak zyc? Bo jak dla mnie to jezeli Twoj maz sie leczyc nie chce, to lepiej nie bedzie, bedzie juz tylko gorzej. Jezeli nie macie dzieci, to ja bym uciekala. Jezeli macie dzieci, to uciekalabym tym bardziej, bo taki ojciec nie jest zadnym wzorem, a atmosfere w domu tez macie niezbyt dobra do wychowywania dzieci.
Na Twoim miejscu ogarnelabym separacje i wrocilabym w momencie, w ktorym Twoj maz zaczalby sie faktycznie leczyc u terapeuty i bylyby tego efekty.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

10

Odp: Depresja męża, jak sobie z tym radzicie?
Lady Loka napisał/a:

Ty nie jestes i nie bedziesz dla niego terapeutka. Zreszta to nie byloby zdrowe. I tak on teraz sobie zyje jak w raju bo praktycznie niczego od niego nie wymagasz, a on nawet jak Cie obraza, to ma latwe wytlumaczenie w postawi swojej depresji.
Naprawde chcesz tak zyc? Bo jak dla mnie to jezeli Twoj maz sie leczyc nie chce, to lepiej nie bedzie, bedzie juz tylko gorzej. Jezeli nie macie dzieci, to ja bym uciekala. Jezeli macie dzieci, to uciekalabym tym bardziej, bo taki ojciec nie jest zadnym wzorem, a atmosfere w domu tez macie niezbyt dobra do wychowywania dzieci.
Na Twoim miejscu ogarnelabym separacje i wrocilabym w momencie, w ktorym Twoj maz zaczalby sie faktycznie leczyc u terapeuty i bylyby tego efekty.

Bardzo się z tym zgadzam. Uważam, że należy oczekiwać kroków w postaci podjęcia terapii, postawić mu ultimatum. Ty go nie uleczysz, a bez terapii to się tylko będzie pogłębiać. Jak będziesz mu wszystko zapewniać, nic nie oczekiwać, to z jego niechęcią do leczenia nie będzie miał motywacji do podjęcia terapii bo to wyjścia ze strefy komfortu.
Mam siostrę z diagnozą borderline. Wymusiła na mamie utrzymanie i mieszkanie bez żadnych warunków i tak od lat jej stan tylko się pogarsza. Żyje w izolacji, bo nikt już nie jest w stanie znieść jej obecności.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.
Odp: Depresja męża, jak sobie z tym radzicie?

Ale ja nie chcę się z nim ani rozwodzić ani od niego separować... Dlaczego jak coś się psuje to trzeba to od razu wyrzucać?? Tym bardziej,  że przysięgałam mu być z nim na dobre i na złe,  w zdrowiu i chorobie... Kocham go i nie zamierzam opuszczać... Wystarczająco mało i tak go już mam... Ja chcę mu pomóc,  dlatego znowu się powtórzę,  że szukam ludzi,  którzy zmagają się z chorobą u bliskich.
Co do terapii,  czekam na lepszy dzień aby z nim poważnie porozmawiać,  bo niestety,  żeby cokolwiek ustalić to już wiem że musi obudzić się w lepszym humorze. 
Sama mam zamiar wybrać się do psychiatry,  tak jak  mi to tutaj poradzono.  Myślę  że to będzie najlepsze rozwiązanie, bo tutaj raczej nie znajdę pomocy...

12

Odp: Depresja męża, jak sobie z tym radzicie?
DziamdziaRamdzia napisał/a:

Ale ja nie chcę się z nim ani rozwodzić ani od niego separować... Dlaczego jak coś się psuje to trzeba to od razu wyrzucać?? Tym bardziej,  że przysięgałam mu być z nim na dobre i na złe,  w zdrowiu i chorobie... Kocham go i nie zamierzam opuszczać... Wystarczająco mało i tak go już mam... Ja chcę mu pomóc,  dlatego znowu się powtórzę,  że szukam ludzi,  którzy zmagają się z chorobą u bliskich.
Co do terapii,  czekam na lepszy dzień aby z nim poważnie porozmawiać,  bo niestety,  żeby cokolwiek ustalić to już wiem że musi obudzić się w lepszym humorze. 
Sama mam zamiar wybrać się do psychiatry,  tak jak  mi to tutaj poradzono.  Myślę  że to będzie najlepsze rozwiązanie, bo tutaj raczej nie znajdę pomocy...

Ja nie napisałam, że od razu masz go zostawiać i się z nim rozwodzić. Ale na chwilę obecną Wasza relacja jest toksyczna i taka zostanie dopóki on nie zacznie się leczyć. A leczenie w tym przypadku to terapia, a nie lekarstwa.
Chcesz z nim dalej być w takiej relacji jeżeli on nie będzie chciał się leczyć?

Czasami trzeba ratować siebie, a nie związek.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

13

Odp: Depresja męża, jak sobie z tym radzicie?

DziamdziaRamdzia, jutro postaram się napisać do Ciebie PW.

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

14 Ostatnio edytowany przez JaJakoJa (2021-02-02 02:48:25)

Odp: Depresja męża, jak sobie z tym radzicie?
Lady Loka napisał/a:

A leczenie w tym przypadku to terapia, a nie lekarstw.

Wypisujesz bzdury, na które powinna zareagować administracja, bo to tak samo, jakbyś polecała choremu na raka leczenie lewoskrętną witaminą C. Depresja (odrózniać od tzw. problemów adaptacyjnych) ma różne przyczyny, ale zawsze biologiczne, np. niedobór serotoniny, dopaminy czy noradrenaliny, u mężczyzn może to być także niedobór testosteronu. Życzę powodzenia w uzupełnianiu serotoniny lub testosteronu psychoterapią.

Nie wiesz, to się nie wypowiadaj i nie szkodź innym. Naprawdę nie masz obowiązku wypowiedzenia się w każdym wątku.

"Tolerancja represywna to uzasadnienie dominacji niewielkiej, świadomej swoich celów i dobrze zorganizowanej mniejszości nad rozbitym, upokorzonym, nie potrafiącym bronić własnego systemu wartości społeczeństwem".
Ideolog Nowej Lewicy, niemiecki komunista Herbert Marcuse.

15

Odp: Depresja męża, jak sobie z tym radzicie?

Zgadzam się z JaJakoJa. Żeby się nie rozpisywać pozwolę sobie zacytować słowa Niepodobnej. Jest trochę opracowań na temat tego popularnego, powszechnego ale szkodliwego założenia, wskazanego przez Lokę.

niepodobna napisał/a:

Psychoterapia natomiast nie jest cudowną metodą na wszystko - i tak, nie zawsze jest wskazana przy depresji lub nie zawsze na danym etapie leczenia. Czasem pacjent musi najpierw odbić od dna za pomocą leków, bo rozgrzebywanie problemów na terapii mogłoby wręcz pogorszyć jego stan, jako że w tym momencie nie ma na coś takiego siły i nie jest przygotowany, a dodatkowe emocje pojawiające się przy tym mu zaszkodzą - bo terapia to nigdy nie jest bułka z masłem, nawet dla człowieka bez depresji.

Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy.

16 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2021-02-02 14:36:55)

Odp: Depresja męża, jak sobie z tym radzicie?
R_ita napisał/a:

Zgadzam się z JaJakoJa. Żeby się nie rozpisywać pozwolę sobie zacytować słowa Niepodobnej. Jest trochę opracowań na temat tego popularnego, powszechnego ale szkodliwego założenia, wskazanego przez Lokę.

niepodobna napisał/a:

Psychoterapia natomiast nie jest cudowną metodą na wszystko - i tak, nie zawsze jest wskazana przy depresji lub nie zawsze na danym etapie leczenia. Czasem pacjent musi najpierw odbić od dna za pomocą leków, bo rozgrzebywanie problemów na terapii mogłoby wręcz pogorszyć jego stan, jako że w tym momencie nie ma na coś takiego siły i nie jest przygotowany, a dodatkowe emocje pojawiające się przy tym mu zaszkodzą - bo terapia to nigdy nie jest bułka z masłem, nawet dla człowieka bez depresji.

To samo tylko swoimi slowami napisalam w kilku postach w tym temacie.
Tyle, ze znowu wyciaga sie fragmenty z kontekstu, zeby mi dowalic.

Sluchajcie. Nigdzie nie powiedzialam, ze ma natychmiast odstawic leki. Powiedzialam natomiast, ze samymi lekami, bez terapii nie zdziala nic. Bo taka jest prawda, ze nie zdziala. Leki sa spoko, zeby wlasnie ustabilizowac pacjenta, ale malo kto bierze psychotropy cale zycie, bo one popisowo potrafia rozwalic reszte organizmu. Bierze sie leki po to, zeby podciagnac sie psychicznie i zeby mozg zaczal dzialac tak jak dzialac powinien. A potem potrzebna jest terapia po to, zeby czlowiek nauczyl sie funkcjonowac bez lekow i zeby poznal mechanizmy, w ktorych sam funkcjonuje.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

17

Odp: Depresja męża, jak sobie z tym radzicie?

Leki sa konieczne, aby wyrownac biochemie mozgu. Nie kazdy lek od raz zadziala na pacjenta, trzeba o tym pamietac i pacjent musi widziec, czy jest poprawa w nastroju czy nie. Jak nie ma, to dobiera sie inny zestaw. Mezczyzni inaczej choruja niz kobiety, wielu przechodzi depresje tak jak twoj maz. Jak chemia w mozgu sie ustabilizuje, to jest dobry czas, aby pracowac na terapii. W zasadzie psychoterapia jest konieczna, aby zmienic malo rozwojowe przekonania. Jednak bez zaangazowania pacjenta w proces nic nie uda sie wypracowac. To pacjent musi powiedziec sobie, ze juz tak dalej zyc nie moze, chce byc spokojny i szczesliwy. U mezczyzn depresja czesto pojawia sie w powizaniu z brakiem samorealizacji w karierze zawodowej. Na te chwile po prostu zaopiekuj sie soba, to jest gorszy czas zwiazku, i z meza bedziesz malo miala. Jednak nie trac nadziei, kiedys zawsze wychodzi slonce. Wszystko bedzie dobrze, tylko musi sie leczyc i pracowac nad soba.

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Depresja męża, jak sobie z tym radzicie?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021