Mój chłopak zaprosił mnie na studniówkę. Bardzo sie na początku ucieszyłam,
ale cala ta impreza z czasem przerodziła się w mój horror.
Cały czas zadrędzam się, że będę wyglądała jak szara myszka,
pośród tych wszystkich pięknych, błyszczących i szczupłych dziewczyn.
W sukience zamiast czuć się jakk księżniczka, czuję się jak wieloryb,
owinięty folią aluminiową. Wstrętna, obleśna brzydula, aż mi się chce wymiotować.
Nie mogę na siebie patrzeć. Nic mi się nie podoba.
Co mogę zrobić, żeby wyzbyć się tego uczucia,
że chłopak będzie się mni wstydził przed wszystkimi?
Powiecie - "gdyby nie chciał Cię brać, nie zaprosiłby Cię".
Jak tak nie uważam, wiem, że mnie kocha, jest ze mną,
ale wydaje mi się, że musi się mnie wstydzić.
Jak uporać sięz tymi kompleksami raz na zawsze i zrozumieć swoją wartość?
Nie chcę zepsuć mu imprezy przez moje durne fochy, płacze, zadarty nos na kwintę.