netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Maszyny, nie ludzie

37 odpowiedzi6 417 wyświetleńzałożony przez Lucyfer666, 11.01.2016

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Maszyny, nie ludzie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 38 ]

1 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2016-01-11 03:02:19)

Temat: Maszyny, nie ludzie

Zastanawia mnie drogie użytkowniczki i użytkownicy czy mogą istnieć ludzie, którzy są emocjonalnie martwi ? Po prostu nie odczuwają żadnych pozytywnych ani negatywnych emocji, ewentualnie osoby są tak wypaczone, że same wyłączyły/blokują pewne procesy.

Co może powodować takie zmiany ?

2

Odp: Maszyny, nie ludzie

Myślę, że świetnie na Twoje pytanie odpowie dokument o Panu Richardzie Kuklińskim (Seryjny morderca, który zabił kilkaset osób), sam powiedział, że nie czuje kompletnie nic a jak ćwiartował człowieka to wówczas wywierało na nim takie wrażenie, że spokojnie mógł jeszcze jeść pizze smile

3

Odp: Maszyny, nie ludzie
Lucyfer666 napisał/a:

Zastanawia mnie drogie użytkowniczki i użytkownicy czy mogą istnieć ludzie, którzy są emocjonalnie martwi ? Po prostu nie odczuwają żadnych pozytywnych ani negatywnych emocji, ewentualnie osoby są tak wypaczone, że same wyłączyły/blokują pewne procesy.

Co może powodować takie zmiany ?

Hmm ciekawy temat, odpowiadając na twoje pytanie to czasem mam wrażenie że jestem na idealnej drodze do wyeliminowania wszelakich odczuć, tych pozytywnych jak i tych negatywnych.
Zapewne spytasz co sprawiło u mnie taki stan? Odpowiem ci krótko i na temat, nieciekawa przeszłość mówiąc łagodnie.
Takie zmiany właśnie powoduje min złe dzieciństwo, nóż w plecy od najbliższych, życie w ciągłym stresie itp itd
Czy można z tego wyjść? Pewnie, jednak w naszym kraju nie jest to proste.

bujamwoblokach napisał/a:

Myślę, że świetnie na Twoje pytanie odpowie dokument o Panu Richardzie Kuklińskim (Seryjny morderca, który zabił kilkaset osób), sam powiedział, że nie czuje kompletnie nic a jak ćwiartował człowieka to wówczas wywierało na nim takie wrażenie, że spokojnie mógł jeszcze jeść pizze smile

Aż mnie zaintrygowałeś tą historią więc muszę koniecznie się z nią zapoznać.

4

Odp: Maszyny, nie ludzie

Są takie osoby. Najczęściej wiąże się to jednak z jakimiś  uszkodzeniami w mózgu, zaburzeniami. U ludzi gdzie mózg pracuje normalnie nie da się całkowicie wyeliminować uczuć.

5

Odp: Maszyny, nie ludzie

A coz ma do tego kraj, w ktorym sie mieszka? big_smile

Owszem, jak napisal Martainn - sa takie osoby, i sa powody - oznacza to, ze w zasadzie kazdy z nas moze sie stac taka maszyna bez uczuc - wystarczy blad chirurga...

6 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-01-11 12:00:41)

Odp: Maszyny, nie ludzie

powodem może być też związek chemiczny
(alkohol, inne substancje regulujące emocje,)

wielu ludzi np z powodu, np spapranego dzieciństwa "czuje" za bardzo

więc jak ktoś ambitny big_smile
można się śmiało doprowadzić, do stanu braku "duszy", emocjonalnej jałowości

procesor można tez przetaktować, mocno w dół big_smile, często proces już nie do cofnięcia

"lucyfer" nie z tym "szefem" trzymasz big_smile

7

Odp: Maszyny, nie ludzie
bujamwoblokach napisał/a:

Myślę, że świetnie na Twoje pytanie odpowie dokument o Panu Richardzie Kuklińskim (Seryjny morderca, który zabił kilkaset osób), sam powiedział, że nie czuje kompletnie nic a jak ćwiartował człowieka to wówczas wywierało na nim takie wrażenie, że spokojnie mógł jeszcze jeść pizze smile

Historię naszego rodaka znam wink Ale chciałbym zaznaczyć, że nie był seryjnym mordercą w sensie psychopata, tylko nożem na zlecenie.
Z morderstwem jest jak z każdą inną rzeczą - pierwszy raz jest najgorszy,a potem śmiga coraz lepiej. Nawet odpowiednia indoktrynacja nie jest w stanie przygotować kogokolwiek do tego.

Jeżeli macie taką możliwość polecam poznać żołnierzy, którzy mieli okazję być na misji.

tenniedobry2 napisał/a:

powodem może być też związek chemiczny
(alkohol, inne substancje regulujące emocje,)

wielu ludzi np z powodu, np spapranego dzieciństwa "czuje" za bardzo

więc jak ktoś ambitny big_smile
można się śmiało doprowadzić, do stanu braku "duszy", emocjonalnej jałowości

procesor można tez przetaktować, mocno w dół big_smile, często proces już nie do cofnięcia

"lucyfer" nie z tym "szefem" trzymasz big_smile

Oho odnalazłem swoje powołanie tongue
Szef jest dobry - przynajmniej się nie nudzę, a i fajną robotę będę miał zapewnioną ^^
Wiesz no, bez szefa to tak trochę nudno by było

Tom94 - jedna rzecz mnie bardzo ciekawi - Czy taki stan masz tylko w stosunku do ludzi, czy do wszystkiego ?

8

Odp: Maszyny, nie ludzie

Mysle ze chwilowo mozna to "wlaczyc" wprowadzajac do organizmu odpowiednie zwiazki chemiczne. Jak obudzilam sie po narkozie to mialam taki stan chyba.
Na stale ciezko mi to sobie wyobrazic.

9

Odp: Maszyny, nie ludzie
Lucyfer666 napisał/a:

Oho odnalazłem swoje powołanie tongue

wink

10

Odp: Maszyny, nie ludzie
kammiś napisał/a:

Mysle ze chwilowo mozna to "wlaczyc" wprowadzajac do organizmu odpowiednie zwiazki chemiczne. Jak obudzilam sie po narkozie to mialam taki stan chyba.
Na stale ciezko mi to sobie wyobrazic.

Całkiem ciekawe.
Osobiście sam miałem taki stan czystej obojętności jakiś czas temu i trwał około 8 miesięcy.

11

Odp: Maszyny, nie ludzie

8 miesiecy???? Strasznie dlugo.
Mozna wiedziec co bylo powodem?

12 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2016-01-11 18:52:36)

Odp: Maszyny, nie ludzie

Istnieja tacy ludzie. Najczesciej przyczyna jest jakas choroba, badz przyjmowanie substancji psychoaktywnych.

13 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2016-01-11 21:20:40)

Odp: Maszyny, nie ludzie
kammiś napisał/a:

8 miesiecy???? Strasznie dlugo.
Mozna wiedziec co bylo powodem?

Wybacz Kammisiu, ale wolałbym tego publicznie nie rozpisywać i nie wspominać od zera, bo sam niedawno dopiero zamknąłem ten wątek w moim życiu i uwolniłem się od tej zarazy, a zabrał mi on blisko 10 lat z życia.
Po prostu czasami tak się dzieje, że człowiek dosięga do samego dna i zaczyna kopać dalej.

14

Odp: Maszyny, nie ludzie
Lucyfer666 napisał/a:
kammiś napisał/a:

8 miesiecy???? Strasznie dlugo.
Mozna wiedziec co bylo powodem?

Wybacz Kammisiu, ale wolałbym tego publicznie nie pisać i nie wspominać od zera, bo sam niedawno zamknąłem ten wątek w moim życiu, a zabrał mi on blisko 10 lat z życia.
Po prostu czasami tak się dzieje, że człowiek dosięga do samego dna i zaczyna kopać dalej.

Drugie dno ci się marzy??
Od dna to sie pasuje odbić smile jak to jeden pisał, spadać w górę!!!!!

15

Odp: Maszyny, nie ludzie
tenniedobry2 napisał/a:
Lucyfer666 napisał/a:
kammiś napisał/a:

8 miesiecy???? Strasznie dlugo.
Mozna wiedziec co bylo powodem?

Wybacz Kammisiu, ale wolałbym tego publicznie nie pisać i nie wspominać od zera, bo sam niedawno zamknąłem ten wątek w moim życiu, a zabrał mi on blisko 10 lat z życia.
Po prostu czasami tak się dzieje, że człowiek dosięga do samego dna i zaczyna kopać dalej.

Drugie dno ci się marzy??
Od dna to sie pasuje odbić smile jak to jeden pisał, spadać w górę!!!!!


Hahaha wink Za ten nieszczęsny etap według religii to ja na dole mam już lożę zaklepaną z sukkubami i krwawymi drinkami ^^
A tak na poważnie to wiesz - na krawędzi stanąłem i skoczyłem, skrzydła rozwinąłem i dążę do tego by lot był zawsze ku górze.
Zaufaj mi, że to dziwne trochę odbijać sobie stracone lata, ale no cóż ...

Martainn - Bardzo mądry post, ale czy człowiek może sam siebie zamknąć ?

16

Odp: Maszyny, nie ludzie

Najbliższą postacią która osiągnęła taki stan z znanych mi, jest autor tej autobiografi:
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/144494/p … nika-wladz
Wiele razy w trakcie opisuje rzeczy przerażające, ale jego osobiście to zlewa, ocenia je jedynie poprzez pryzmat osobistych zysków/strat.
Ostatecznie miał syna i się nim zaczął opiekować więc pod koniec życia musiał zmienić swoje nastawienie, ale był bliski temu ideałowi.

Można by też rozważyć jakiś zakonników którzy całe życie się umartwiają-pomijając rzecz jasna kwestie "powołania religijnego" i tego typu "uduchowienia".

Zastanowiłbym się również nad różnego rodzaju sługami państwami, killerami, żołnierzami, ale nie przychodzi mi teraz na myśl taka "maszyna".

17

Odp: Maszyny, nie ludzie
Lucyfer666 napisał/a:
tenniedobry2 napisał/a:
Lucyfer666 napisał/a:

Wybacz Kammisiu, ale wolałbym tego publicznie nie pisać i nie wspominać od zera, bo sam niedawno zamknąłem ten wątek w moim życiu, a zabrał mi on blisko 10 lat z życia.
Po prostu czasami tak się dzieje, że człowiek dosięga do samego dna i zaczyna kopać dalej.

Drugie dno ci się marzy??
Od dna to sie pasuje odbić smile jak to jeden pisał, spadać w górę!!!!!


Hahaha wink Za ten nieszczęsny etap według religii to ja na dole mam już lożę zaklepaną z sukkubami i krwawymi drinkami ^^
A tak na poważnie to wiesz - na krawędzi stanąłem i skoczyłem, skrzydła rozwinąłem i dążę do tego by lot był zawsze ku górze.
Zaufaj mi, że to dziwne trochę odbijać sobie stracone lata, ale no cóż ...

Martainn - Bardzo mądry post, ale czy człowiek może sam siebie zamknąć ?

Chyba na boku ze tak powiem pogadamy, smile

To na krawędzi, jest dobre
Ja odbilem sie od krawędzi potem sie okazało ze krawedzie sa nie tylko gora dół,
pojawiaja sie po "bokach" smile ponad rok "siniaków" w tej płaszczyźnie

I teraz juz tylko kwadratowe "jaja" powstają smile

18 Ostatnio edytowany przez Facet79 (2016-01-11 22:49:24)

Odp: Maszyny, nie ludzie

Szeroki i głeboki temat, ale wlasnie lubie takie. I w swoim stylu sie rozpisze...

Wydaje mi się, że może ja jestem osobą zbliżoną do tematu wątku. Wprawdzie nie cechuje mnie zupełny brak emocji, np. odczuwam stany nastroju, rozróżniam emocje, coś tam przeżywam emocjonalnie np. oglądając filmy czy podziwiając dzieła sztuki. Jednak jednoczesnie zupełnie nie są dla mnie ważne tzw. głebsze, wyzsze przezycia. Zwłaszcza zwiazane z relacjami. Nigdy nie byłem w zadnym zwiazku i raczej nie mialem potrzeby zadnej więzi. W życiu nigdy nie szukalem żadnych przezyc, emocji. Nie mialem nigdy potrzeby nawet bycia na jakims koncercie, imprezie. Po nic zwiazanego z emocjami. A moze to tylko socjopatia ?

Po prostu widze, ze sa emocje dobre, ale tez bardzo wiele złych. Czyli stan gdy ktos jest emocjonalnie martwy wprawdzie powoduje, ze omijaja go emocje szcześcia, ale unika też emocji cierpienia itd.

Mam ogromny dystans do emocji z kilku powodów. Po pierwsze emocje sa moim zdaniem ulotne, emocje kogos do innej oosby moga sie zmienic doswlonie z dnia na dzien nie da sie przewidziec co  ktos inny bedzie czul w danej chwili. Dlatego sa tylko bezwartosciowym jak dla mnie dodatkiem w życiu. Emocje nie sa wiec czyms na czym mozna jakos polegac. Po drugie ludzie umieja oszukiwac emocjonalnie, deklarowac jedne emocje a w rzeczywistosci czuc cos zupelnie innego. Nie mozna wiec ufac emocjom jakie widiz sie u innych ludzi. Po trzecie wyrazajac wlasne emocje narazamy sie na ocene innych. Moze byc ona druzgocąca. Emocje to cos co mozna subiektywnie oceniac. Gdy nie czuje sie tego samego co inni to np. mozna byc odrzucanym przez grupę. Dlatego zdecydowanie wole nauki scisle, gdzie ocena czyich dzialan nie opiera sie na emocjach.

Ponadto zycie i innych ludzi traktuje raczej jak reakcje chemiczną, więc śmierć jak koniec takiej reakcji, rozpad tkanek. Dlatego chyba nie boje się śmierci. Kiedys mnie nie było choc atomyu ktore mnie tworza istniały. I kiedys moje ciało wróci do otoczenia. Emocje moga byc pewnym złudzeniem, chwilowym stanem chemicznym majacym zmotywowac nas do pewnych stanow.

Osobiscie bardziej ufam wiedzy, inteligencji, regułom. Te są jasne, niezmienne. I zawsze dziwi mnie dlaczego dla innych tak wazne sa emocje. Moze mam jakas odmiane autyzmu. Moja ulubioną ksiazka jest np. rocznik statystyczny, encyklopedie. Im wiecej informacji tym lepiej.

Lepiej współpracuje mi sie z maszynami niz z ludzmi. Podobno zbliza sie czas, ze pracowac beda z nami roboty. Maszyny moim zdaniem beda kolejnym etapem ewolucji.... nie będą chorować, umierać na raka... bo same doskonale beda znac i moc zmieniać swoją budowe...

Gdybym kiedys mial dziewczyne i pewnego dnia ktos zamienił ją na robota identycznie wygladajacego i postepujacego nie odczułbym żadnego braku... zreszta chyba podobnie gdyby to sie stalo z każda osobą która znam. Jest mi obojetne czy otaczaja mnie osoby które coś czują.

Osobiście nie mam nic przeciwko maszynom, nawet lubie je bardziej niż ludzi. Napisalem "lubię" co swoja drogą tez jest jakąś emocją... wiec moze sam sobie przeczę... A moze nie tyle "lubie" co wydaje mi sie, ze "jestem lepiej dostosowany do pewnego otoczenia"... czy to uczucia ? Nie kazdy stan umyslu musi byc już emocją...

No wlasnie to wlasciwie dopiero wstep do tego..... czym sa emocje, uczucia ? To jest niemal dziedzina naukowa. Definicje okreslaja emocje jako stan pobudzenia umyslu, organizmu, na pewno sytyacja z otoczenia... czyli ta sama sytuacja moze u roznych ludzi budzic rozne emocje...

Wydaje mi sie, ze emocje to pewien prymitywny mechanizm ktoremu ludzie nadaja zbyt wielka wartosciowosc. Sa bowiem pewne kolory ktore potrafia wzbudzac pewne emocje np. radosci, a inne kolory uznaje sie za smutne, dajace inne emocje. To pokazuje jak zwykly kolor, np.taki sam obraz namalowany innymi kolorami moze dac skrajne emocje... choc obraz niesie te sama informacje.

Emocje bywaja złym podpowiednikiem, potrafia zaciemniac obraz rzeczywistosci.

I rzeczywiście, ludzie ktorzy mocno odrozniaja emocje od rzeczywistosic potrafia byc seryjnymi mordercami.

Inna kategoria to np. wycwiczeni żołnierze, płatni mordercy.

Ale uwaga nalezy pamietac, ze nagla utrata emocji moze byc objawem depresji. I to nie sa juz wtedy filozficzne rozwazania...brak emocji nie jest wtedy czyims wyborem czy naturą ale chorobą... pewne przezycia mogly byc zbyt ciezkie i rozregulowały tak, że ma sie depresje i nie czuje zadnych emocji i nie ma sie zadnej motywacji do niczego.

I na koniec : czemu brak emocji traktuje się jako chorobę ? A może wlasnie ktos taki kto ich nie przeżywa jest - w jakims sensie - jedynym w pelni zdrowym ? Jak Pan Spok ze Star Treka ? Czemu emocji nie traktuje sie jako choroby ? Uzalezenienie od czegos jest emocją. Nalogowo zakochanie sie i Milosc ktora uniemozlwia odejscie od kogos z kim nie jest nam wcale dobrze...

Dla mnie określenie "być jak maszyna" to komplement.

19 Ostatnio edytowany przez Iris7 (2016-01-11 23:25:06)

Odp: Maszyny, nie ludzie

Lucyfer, gdybyś porządnie przerył historię filozofii, to jestem pewna, że ktoś już coś takiego wymyślił i dążył do tego - pytanie czy się udało.

Odrobinę kojarzy się ze stoicyzmem, tylko Ty piszesz o odcięciu od emocji całkowicie, a oni dążyli do uniezależnienia emocji od świata zewnętrznego. Stoicyzm zakładał też "spokojne szczęście", ale mimo wszystko trochę mi się z tym tematem skojarzyło, bo jest to pewien rodzaj "otępienia", odcięcia. I jeśli już uczucia, to jak pisałam: takie, które nie zaburzają równowagi wewnętrznej. Może to pierwszy stopień wtajemniczenia.

A poza tym istnieje apatia, ale jest to jedynie stan zmniejszonej podatności na bodźce emocjonalne (fizyczne też), a nie braku jakiejkolwiek podatności.

Odpowiadając stricte na pytanie, to wyłączając anomalie zdrowotne - nie.

20 Ostatnio edytowany przez kwadrad (2016-01-11 23:41:24)

Odp: Maszyny, nie ludzie

To co napisałeś bardziej kojarzy mi sie z depresja.

Ale to tez może być kwestia podejścia , dzisiejszy świat obfituje w multum informacji i podniet.
Trzeba jakoś odfiltrować to co potrzebne a nie podniecać się byle czym.
W przeciwnym wypadku zamiast przezywać swoje życie w miarę jakimś tam skupienia przezywa się jakieś pierdoły.
I tak w kółko dzień po dniu bez jakiejś głębszej refleksji.

21

Odp: Maszyny, nie ludzie

Facet79 - bardzo ciekawe podejście do sprawy, choć absolutnie z nim się nie zgadzam - aż bardzo mnie kusi zapytać jak widzisz pojęcie człowieczeństwa.

daenerys7 - bardzo ciekawe - mi stoicyzm zawsze kojarzył się z coraz większą izolacją w celu nie odczuwania pewnych bodźców.

Kwadrat - w depresji owszem zmysły są otępiałe albo ześwirowane, ale jak już Daenerys7 napisała to wiąże się często z apatią.
Owszem masz rację - jesteśmy codziennie bombardowani wszelkiej maści syfem trafiającym w nasze instynkty, ale czy one są w stanie wyłączyć w nas pewne odczucia, doznania i emocje ?
Osobiście myślę, że częściowo tak

Gwoli wyjaśnienia - ja nie mam problemów tego typu, ani dążeń, żeby taki stan mieć - sam się z niego wyciągnąłem i w końcu zacząłem wiele rzeczy doceniać, więc nie mam ochoty wracać do tego gówna (i nikomu nie życzę do niego trafić)

22

Odp: Maszyny, nie ludzie
Lucyfer666 napisał/a:

Zastanawia mnie drogie użytkowniczki i użytkownicy czy mogą istnieć ludzie, którzy są emocjonalnie martwi ? Po prostu nie odczuwają żadnych pozytywnych ani negatywnych emocji, ewentualnie osoby są tak wypaczone, że same wyłączyły/blokują pewne procesy.

Co może powodować takie zmiany ?

Depresja mniejwięcej tak działa

23

Odp: Maszyny, nie ludzie

E tam od razu depresja.
mi sie dzisiaj włączyl taki tryb. choćby bomba atomowa walnęła, to mnie nie ruszy

24

Odp: Maszyny, nie ludzie
Lucyfer666 napisał/a:

Zastanawia mnie drogie użytkowniczki i użytkownicy czy mogą istnieć ludzie, którzy są emocjonalnie martwi ? Po prostu nie odczuwają żadnych pozytywnych ani negatywnych emocji, ewentualnie osoby są tak wypaczone, że same wyłączyły/blokują pewne procesy.

Co może powodować takie zmiany ?

DDA/DDD

25

Odp: Maszyny, nie ludzie
Lucyfer666 napisał/a:

Tom94 - jedna rzecz mnie bardzo ciekawi - Czy taki stan masz tylko w stosunku do ludzi, czy do wszystkiego ?.

Taki stan mam tylko wobec ludzi, jednak nie będę się rozwodzić dłużej nad tym tematem bo to chyba nie ma za specjalnie zbyt dużego sensu.

26

Odp: Maszyny, nie ludzie

Jeśli szukacie największego potwora to od razu zaznaczam że nie jest nim Hitler Stalin czy Mao aa nacjonalista dyktator paragwaju Francisko Solano Lopez. Człowiek który w ciągu 5 lat wojny zabił 90% ludności własnego państwa.
Co o nim mówili

Francisco Solano López był butnym i zadufanym w sobie dyktatorem Paragwaju, który, w imię honoru i prestiżu narodowego, doprowadził swój kraj do tego, że został on nieomal całkowicie zniszczony przez Brazylię, Argentynę i Urugwaj. Zdolny do okrutnych czynów, López był wielkim fanfaronem i pozerem, psychopatą o morderczych skłonnościach, cierpiącym na manię wielkości i uważającym się za Napoleona Ameryki Południowej. Ostatecznie jednak fatalnie przeliczył się co do swych możliwości, co miało katastrofalne skutki zarówno dla niego samego, jego rodziny, jak i kraju, który podobno tak bardzo kochał.

Autor: Simon Sebag Montefiore, Potwory. Historia zbrodni i okrucieństwa, tłum. Jerzy Korpanty, wyd. Świat Książki, Warszawa 2010, ISBN 9788324715480, s. 180.

Niski i krępy, zawsze miał skłonności do tycia. Ubierał się groteskowo, lecz jego stroje zawsze były kosztowne i starannie wykończone. Gdy był zadowolony, jego oczy wyrażały bydlęcą łagodność. Gdy się jednak rozzłościł, źrenice wydawały się rozszerzać, aż przestawały przypominać oczy ludzkiej istoty i zmieniały się w ślepia rozwścieczonej do szaleństwa bestii. Zawsze zresztą, nawet gdy był spokojny, jego twarz miała tępy, zwierzęcy wyraz.

Autor: Charles Ames Washburn
Źródło: Nigel Cawthorne, Życie erotyczne wielkich dyktatorów, 1996, s. 98

Nowy prezydent, krwawy dyktator, stał się dla kraju i narodu prawdziwym nieszczęściem. Stanąwszy na czele słabego liczebnie i stosunkowo ubogiego kraju, wydał się sam sobie wielkim potentatem, zdolnym do rozprawy z trzema sąsiadami: Brazylią, Argentyną i Urugwajem. Chodziło mu, być może, o uzyskanie dostępu do Oceanu Atlantyckiego przez zagarnięcie brazylijskiego stanu Rio Grande do Sul, może o przyłączenie ziem dawnego państwa jezuicko-guarańskiego, sam zapewne dobrze nie wiedział, czego pragnął, dość, że wplątał swój kraj w nieszczęśliwy zatarg zbrojny z tymi państwami. (…) Francisco Solano Lopes, bezsprzecznie odważny osobiście i obdarzony olbrzymią energią, okazał się w czasie wojny bezwzględnym okrutnikiem, rozstrzeliwującym i skazującym ludzi na chłostę bez sądu, bez możności dowiedzenia swojej niewinności. W roku 1869 rozstrzelał własnego brata, drugiego kazał chłostać aż do śmierci, a matkę skazał na baty, gdyż podejrzewał rodzinę o spisek przeciw dyktaturze i o plany zmierzające do przerwania krwawej masakry ludności, w jaką w tym okresie przeistoczyła się najoczywiściej już przegrana wojna. Należy jednak przyznać, że pogrążywszy kraj w odmęt, nie szukał ucieczki i własnego bezpieczeństwa, lecz śmierci, którą też i znalazł z rąk lansjera brazylijskiego na placy bitwy pod miejscowością Cerro Cora.

Autor: Mieczysław Lepecki, W selwasach Paragwaju, wyd. Wiedza Powszechna, Warszawa 1962, s. 28–29.

Potwór niemający sobie równych.

Autor: George Thompson, angielski inżynier na służbie u Lópeza
Źródło: Simon Sebag Montefiore, Potwory. Historia zbrodni i okrucieństwa, tłum. Jerzy Korpanty, wyd. Świat Książki, Warszawa 2010, ISBN 9788324715480, s. 180.

Obrazek dodany przez użytkowniczkę
Mi dziwnie przypomina kogoś z obecnie rządzących...

27

Odp: Maszyny, nie ludzie

W sumie nie na temat ale przypomniała mi się odpowiedź snajpera na pytanie: "co pan czuł jak pan zabijał tych wszystkich Rosjan (czy Niemców itp.)

Odp. "Odrzut karabinu"

28

Odp: Maszyny, nie ludzie

Bardzo interesujący artykuł Paweło - poszukam trochę literatury o Francisco Solano López, bo takie postacie zawsze mnie interesowały.

Co do "potworów" to zwycięscy piszą historię ... w końcu Paragwaj w losach świata nie zrobił tyle bałaganu co obaj znani klasowo-rasowi europejscy wąsaci

Użytkowniku Naprędce - Co prawda przykład jest dosyć radykalni, ale jak najbardziej pasuje.

29

Odp: Maszyny, nie ludzie

Girdżijew twierdzi że połowa ludzi to "portale organiczne" czyli rasa preAdamowa. Ich dusze są na poziomie zwierząt i oni nie odczuwają empatii.

30 Ostatnio edytowany przez Naprędce (2016-01-19 19:40:31)

Odp: Maszyny, nie ludzie
Lucyfer666 napisał/a:

Użytkowniku Naprędce - Co prawda przykład jest dosyć radykalni, ale jak najbardziej pasuje.

Skoro tak, to historia wojen i ogólnie zorganizowanej przemocy to praktycznie niewyczerpane źródło takich przypadków.
Rzeź w Nankingu, japońska jednostka 731 która w okrucieństwie przebiła Mengele na głowę, 100 tys. zamordowanych Polaków na Pomorzu przez niemieckich sąsiadów, Wołyń, sowieckie łagry itp. itd.

Sprawcy przecież nie byli psychopatami. Niemcy taśmowo rozstrzeliwujący polskich cywilów na Woli w 44, to przecież z tego co pamiętam między innymi policjaci z Poznania, którzy po robocie wracali do żon i dzieci.
Różne czynniki mogą "wyłączać emocje", albo tłumić. Alkohol, pogarda dla innych (grup etnicznych, ras, narodów), ślepa wiara w przełożonych i wodzów, mimikra+ strach przed wykluczeniem z danej grupy, podatność na manipulację, rutyna i pewnie masę innych czynników.

31

Odp: Maszyny, nie ludzie
Naprędce napisał/a:

Skoro tak, to historia wojen i ogólnie zorganizowanej przemocy to praktycznie niewyczerpane źródło takich przypadków.
Rzeź w Nankingu, japońska jednostka 731 która w okrucieństwie przebiła Mengele na głowę, 100 tys. zamordowanych Polaków na Pomorzu przez niemieckich sąsiadów, Wołyń, sowieckie łagry itp. itd.

Sprawcy przecież nie byli psychopatami. Niemcy taśmowo rozstrzeliwujący polskich cywilów na Woli w 44, to przecież z tego co pamiętam między innymi policjaci z Poznania, którzy po robocie wracali do żon i dzieci.
Różne czynniki mogą "wyłączać emocje", albo tłumić. Alkohol, pogarda dla innych (grup etnicznych, ras, narodów), ślepa wiara w przełożonych i wodzów, mimikra+ strach przed wykluczeniem z danej grupy, podatność na manipulację, rutyna i pewnie masę innych czynników.

To samo chciałam napisać mniej więcej.  oczywiście są ludzie totalnie bez emocji, ale większość z nas będzie je odczuwać tylko jak zostaną dotknięci osobiście. Z punktu widzenia naszego organizmu jest to normalne.

32

Odp: Maszyny, nie ludzie

Można rozejrzeć się też wokół siebie; pewna część lekarzy, goście sprzątający ludzkie szczątki na autostradach, pracownicy opieki społecznej kursujący po melinach i odwiedzający patologiczne rodziny itd. żeby wykonywać swoją pracę muszą zobojętnieć na to co widzą na codzień.

33 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-01-22 15:10:13)

Odp: Maszyny, nie ludzie
Naprędce napisał/a:

Można rozejrzeć się też wokół siebie; pewna część lekarzy, goście sprzątający ludzkie szczątki na autostradach, pracownicy opieki społecznej kursujący po melinach i odwiedzający patologiczne rodziny itd. żeby wykonywać swoją pracę muszą zobojętnieć na to co widzą na codzień.

być może się mylę, jednak tak myślę o :
- ludziach z zakładów pogrzebowych, którzy "kupowali klientów"
- aferach o uśmiercaniu starszych osób przez lekarzy pogotowia gdzieś tam w polsce,
- o sprzedaży danych do zakładów pogrzebowych
- o pomocy społecznej też

jakoś obojętności nie widzę, bo nie byli big_smile

nikt nikomu nie nakazuje wykonywania danego zawodu, albo go akceptuje albo nie, albo ma predyspozycje, ale nie świadczy to o zobojętnieniu raczej akceptacji

jeśli w życiu robi się coś na siłę, to tak potrzebne jest zobojętnie, bo na siłę, wbrew sobie, boli

jak nie akceptuję np ciała osoby która zmarła, nie wybieram pracy, gdzie należy do moich obowiązków, "chowanie ludzi"

opieka społeczna ze względu na charakter i odbiorców tej rzekomej "opieki" nie działa dla siebie, tylko dla ludzi którym nie jest tylko i wyłącznie dobrze w życiu
z założenia powinna nieść pomoc,
zobojętniona pomoc??,

w sumie to właśnie jeden z obrazów naszych czasów, widać w wiadomościach różnych jak to ludzie musieli zobojętnieć z racji wykonywanego zawodu, zobojętnieli za pieniądze big_smile

dlaczego jesteśmy jak maszyny, zobojętnieni big_smile
czyżby nie wygodne nam były emocje, nie umiemy sobie z nimi radzić big_smile

pozdrawiam pogodnie

34

Odp: Maszyny, nie ludzie

Wydaje mi się, że mówimy trochę o czymś innym. Ja mam na myśli osoby stykające się regularnie z ludźkimi tragediami i makabrycznymi widokami (itp.), ogólnie- takimi sytuacjami które dla postronnych, przypadkowych osób mają zazwyczaj duży wpływ na psychikę i długo cięzko się z nich otrząsnąć. Niektórzy mają to na codzień.
Widzę tą "obojętność" jako warunek dla wykonywania zawodu to raz, a dwa- jako mechanizm obronny, który pozwala na normalne funkcjonowanie również poza nią, tak by obrazy amputowanych kończyn, szloch rodzin ofiar na korytarzach, smutek w oczach zaszczutych dzieci na jakichś melinach itp nie stawał wciąż przed oczyma i w efekcie nie rozwalił w koncu człowiekowi psychiki.
Taka "maska" nie oznacza dla mnie automatycznie tego, że ktoś jest jakimś nieczułym bydlakiem, któremu np. tak naprawdę wisi czy ktoś mi bliski umrze bądź przeżyje, albo wręcz już kombinuje jak spienięzyć kolejne zwłoki. Chociaż trzeba się, z taką możliwością liczyć... szczególnie w naszej rzeczywistości.

35

Odp: Maszyny, nie ludzie

Ja tylko polemizuję smile

Pewnie jakby ktoś się wypowiedział z jakiegoś zawodu, a najlepiej początkujący i stary wyjadaczy mielibyśmy miarodajny obraz

Dla mnie zakładanie maski nic nie zmienia, maska zasłania  cos co i tak do mnie dociera, popraw mnie jeśli się mylę,  ma tworzyć pozór czegoś

Ja myślę że każdy przechodzi etapami to, potem rutyniarstwo się wkrada jak wszędzie

Zawsze pierwszy raz jest ostry i wyraźny, w miarę powtórek, uodporniamy się

Uczymy się,  itd itp
Tak mi się wydaje, czysta teoria smile

36

Odp: Maszyny, nie ludzie

Widzę tą maskę jako coś w rodzaju przyciemnionej szyby, która sprawia że kolejne tysiące przypadków jakby zlewają się ze sobą i nie dotykają psychiki tak dotkliwie jak na początku. Co nie musi oznaczać, że nie potrafimy do poszczególnych z nich podejść tak jak wymaga tego od nas etyka lekarska, poczucie przyzwoitości itp.
Zgadzam się, że spekulujemy i głos praktyka móglby dużo tu wnieść.

37

Odp: Maszyny, nie ludzie
Lucyfer666 napisał/a:

Zastanawia mnie drogie użytkowniczki i użytkownicy czy mogą istnieć ludzie, którzy są emocjonalnie martwi ? Po prostu nie odczuwają żadnych pozytywnych ani negatywnych emocji, ewentualnie osoby są tak wypaczone, że same wyłączyły/blokują pewne procesy.

Co może powodować takie zmiany ?

Tak, między innymi na tym polega osobowość schizoidalna.

38

Odp: Maszyny, nie ludzie

niestety przedmówca ma rację

Posty [ 38 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Maszyny, nie ludzie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026