Witam wszystkich. Widzę, że temat już dawno zamknięty, ale tak sobie czytam ten wątek, bo mam podobny problem co autorka postu, z tym, że ja wzięłam już ślub z podobnym człowiekiem. I chciałabym dać kilka rad osobom, które zastanawiają się nad tym, czy zakończyć zwiazek czy nie i ustrzec wszystkie dziewczyny przed takimi facetami. Po pierwsze popieram wypowiedź mareny7 oraz olofasolo - najlepiej odzwierciedlają prawdę.
Mój mąż jest niedojrzałym facetem, przed ślubem był taki sam, tylko ja tego nie zauważałam, a może nie chciałam zauważać, myślałam, że wszystko będzie dobrze no i nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak taki człowiek funkcjonuje, gdy mieszka się z nim pod jednym dachem, bo nigdy przed ślubem nie mieszkaliśmy razem i jak jego zachowania mogą uprzykrzyć życie. Brak dojrzałości mojego męża (w dużym skrócie) przejawia się w tym, że nie potrafi wiziąć odpowiedzialności za swoje czyny, z byle problemem leci do rodziców, bo nie chce mu się zastanowić, co lepsze - on nawet nie wie czego chce, co jest dla niego najlepsze, ponieważ przeważnie rodzice za niego decydowali, wmawiali mu, że on czegoś nie zrobi dostatecznie dobrze, wyręczali go we wszystkim (wiem, co mówię, bo teraz mieszkam z teściami). Poza tym żyje z dnia na dzień, zachowuje się jak dziecko, obraża się na mnie, gdy brakuje mu argumentów w dyskusji (wymyśla strasznie dziwne sposoby radzenia sobie z problemami, a jak ja pytam dlaczego tak ma być, dlaczego to jest lepsze, a nie moja propozycja to on nie potrafi odpowiedzieć), nie mam w nim żadnego oparcia, on żyje sam dla siebie, myślę, że on mnie nie kocha albo ta miłość jest bardzo infantylna - kojarzy mi się z miłością do mamusi, która posprząta, ugotuje, wyprasuje, tyle, że jeszcze go zaspokoi, chociaż tutaj mamusia wypada z gry, więc super, mam dodatkową przewage w zaspokajaniu potrzeb mamisynka! Dla niego nic nie jest w danej chwili ważne, tylko on sam, jego potrzeby, mam wrażenie, że uważa, że jemu wszystko się należy, mam skakać koło niego, ale w zamian nic nie potrafi dać. Jak ja czegoś chcę, to albo nie ma czasu albo jest zmęczony, albo odpowiada, że zrobi co chcę, ale nigdy nie zabiarze się za to od razu, czekam miesiąc, dwa, dopiero jak zaczynam robić awanturę to z wielkim żalem i łąską odchodzi od komputera albo odrywa się od innej czynności (oczywiście związanej ze swoją osobą...). Nigdy nie może zrobić czegoś dokładnie jak go proszę, zawsze po swojemu, a to wszystko z lenistwa, żeby jemu było łatwiej, żeby czasem się nie spocił, albo nie zmęczył i nie patrzy na to, że często wyrzuca pieniądze w błoto albo coś jest spartaczone, dla niego to nie ma znaczenia. Czułości prawie wcale mi nie okazuje, czasem jak czegoś ode mnie chce (zazwyczaj seksu) a czasem nawet i przed seksem mnei nie pocałuje, dla niego to jest zwykła czynność jak mycie zębów, nie ma to dla niego żadnej wyższej wartości, tak się zachowuje.
Można by tak jeszcze pisać, mnóstwo okropnych cech mają takie osoby, żeby ich było mniej albo żeby były małoznaczące to bym może dała radę, ale tego już jest za dużo. Wiele razy z nim rozmawiałam, tłumaczyłam, próbowałam przedstawić mu punkt widzenia i podejście do różnych spraw lepsze niż to, którego nauczyli go rodzice, ale to nie skutkuje, on nie wykazuje chęci zmiany, tzn. mówi, że się zmieni i że mam rację, z uśmiechem na ustach przyznaje się, że jest leniwy, że mnie zaniedbuje, ale dla niego to nie są wady i on nie chce się zmienić tak naprawdę. To są kłamstwa, żeby przeciągnąć to wszystko, żebym się odczepiła. Obiecuje, przeprasza, a za miesiąc jest to samo! Tacy FACECI TO OSZUŚCI!!!]
Więc dobrze radzę wszystkim dziewczynom, które mają do czynienia z takim typem - zwiewajcie tak szybko jak tylko się da! Zastanawianie się czy on się zmieni oczywiście ma sens, ale tylko wtedy gdy jesteś gotowa do morderczej pracy, do powtarzania w kółko tego samego, do awantur (czasem po prostu nie da się inaczej, bo nie dociera za cicho powiedziane), do wycieńczenia psychicznego, do poświęcania się wychowaniu takiego delikwenta na nowo, bo mamusia nie potrafiła tego dobrze zrobić niestety. Ale powiem wam szczerze - dziecko jest łatwiej wychować niż dorosłego człowieka. I liczcie się z tym, że nawet jak powie coś, to zawsze za tydzień może zmienić zdanie, jeśli stwierdzi, że jednak to nie jest dla niego wygodne. Więc moim zdaniem: SZKODA ŻYCIA DLA TAKICH FACETÓW! Do dziewczyn z ambicjami, ciekawych świata i mających jakieś poczucie odpowiedzialności i plany na przyszłość - nie marnujcie się przy takich facetach, bo to będzie dla Was udręka. A jak się weźmie ślub...to nic już nie jest takie proste jak zerwanie z chłoptasiem.
Partnera trzeba dobierać sobie pod względem swojego charakteru. Np. osoba odpowiedzialna, lubiąca porządek, potrzebująca wsparcia i czułości będzie się męczyła z niedojrzałym bałaganiarzem egoistą. Każdy musi odpowiedzieć sobie na pytanie - jak wiele jestem w stanie znieść i co mi będzie przeszkadzać, a na co mogę przymknąć oko, bo w dorosłym życiu zostanieci same, bez żadnej pomocy, wszystko bedzie na waszej głowie, łącznie z wielkim dzieciakiem, którego trzeba upominać na każdym kroku i pilnować, żeby czasem nie roztrwonił waszych pieniędzy albo nie zniszczył tego, nad czym długo pracowałaś. Taki balast nie jest nikomu potrzebny, bo to Ty bierzesz za niego odpowiedzialność - on nie potrafi tego zrobić. Mały poemat mi wyszedł, ale mam nadzieję, że da to do myślenia wielu dziewczynom i że dzięki temu mniejsza część będzie później pluła sobie w brodę jak ona mogła wyjść za kogoś takiego?