netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Niedojrzały facet, czy tacy ludzie się zmieniają?

35 odpowiedzi37 133 wyświetleniazałożony przez monikaa79, 16.06.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Niedojrzały facet, czy tacy ludzie się zmieniają?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 36 ]

1

Temat: Niedojrzały facet, czy tacy ludzie się zmieniają?

Jesteśmy razem prawie 3 lata, mój facet ma 35 lat, jestem z nim szczęśliwa, ale... Mam swoje lata i jak każda kobieta, albo przynajmniej większość kobiet chciałabym mieć własną rodzinę, męża, dzieci, własny domek za miastem. On jednak ciągle "nie jest gotowy" Jesteśmy razem prawie 3 lata, kocham go, on mnie też (przynajmniej tak twierdzi), ale na samą wzmiankę o ślubie czy dzieciach on tylko szuka okazji aby gdzieś "uciec", zamienia wszystko w żart a kiedy już go przycisnę tak na poważnie, to zaczyna się tłumaczyć, że mnie kocha, ale to dla niego za szybko, że nie czuje się gotowy itd... Dodam, że jest kawalerem i nigdy nie był w poważnym związku, jak sam stwierdził: jestem pierwszą kobieta którą pokochał. Na początku myślałam, że to tylko takie gadanie, bo ciężko uwierzyć aby 35 letni facet nigdy nikogo nie kochał, ale podpytałam jego znajomych i wygląda na to, że to prawda. Zanim go spotkałam podobno prowadził bardzo kawalerskie życie (zero odpowiedzialności, zero zobowiązań - wiem od jego [teraz naszych] znajomych, bo sam raczej nie chciał się tym "chwalić") Do tego abyśmy zamieszkali razem to musiałam go niemal zmusić. Jemu najwidoczniej odpowiadała sytuacja w której on ma swoje mieszkanie, ja swoje i od czasu do czasu on pomieszka u mnie, ja u niego a później każdy wraca do siebie. Przekonałam go do tego abyśmy zamieszkali razem, mówi, że nie żałuje i że bardzo się cieszy, że tak się stało.

Odkładamy wspólnie pieniądze na domek. Jak wiadomo, to wymaga pewnym wyrzeczeń. Ja potrafię zrezygnować ze zbędnych przyjemności, on ma z tym problemy. Trwoni pieniądze na jakieś graty do motocykla, elektroniczne gadżety i tym podobne. A później dodaje, że przecież wcale się z tym domkiem nie musimy spieszyć. Ręce opadają hmm Sama już nie wiem czy on tego chce czy nie. Kiedy to zaproponowałam nie protestował, może nie skakał do góry z radości, ale też nie protestował, bo do tej pory przed każdą poważniejszą decyzją bronił się rękami i nogami. Wielokrotnie próbowałam z nim rozmawiać, ale on zawsze ma swoją wersję : bardzo mnie kocha, chce ze mną spędzić życie... ale nie powinniśmy się spieszyć hmm Gdybyśmy mieli po 20 lat i znali się od 3 tygodni to pewnie przyznałabym mu rację. Ale oboje jesteśmy po trzydziestce, znamy się już wystarczająco długo, ja go kocham, on mnie też, więc na co mamy czekać? Uważacie, że tacy ludzie się zmienią? Czy Waszym zdaniem on dojrzeje do tego by założyć rodzinę i stać się odpowiedzialnym mężem i ojcem? Kocham go, jest wspaniałym facetem, świetnie się dogadujemy, ale ten jego opór przed wszystkim co poważne i wspólne doprowadza mnie czasami do wściekłości.

2

Odp: Niedojrzały facet, czy tacy ludzie się zmieniają?

Cóż, powiem to z perspektywy osoby, która myśli podobnie, jak Twój facet (i nie wiem, kiedy to się zmieni). Nie jest to łatwy temat niestety. Jego reakcje są potwierdzeniem tego co mówi - nie dojrzał do związku. Tak na prawdę trudno jest przewidzieć czy to się zmieni. Rozumiem Cię, że chcesz wiedzieć na czym stoisz i dopytujesz go, oczekujesz odpowiedzi, ale tak na prawdę prawdopodobnie to płoszy go jeszcze bardziej. Jest to jak widać ogromna różnica w oczekiwaniach i planach. Być może Twój ukochany nie ma planów wcale. Sprawy na ostrzu noża postawić się nie da, bo się kochacie. Osobiście dla mnie 3 lata to byłoby chyba za mało. Ale domyślam się przed czym stoisz. Z jednej strony myślisz, że już tego chcesz, bo jesteście dostatecznie długo i obydwoje po trzydziestce, a z drugiej prawdopodobnie wszystko dokładnie rozważasz, by ten związek trwał, gdyż kolejny, to kolejne lata niepewności. Pytasz się sama czy on się zmieni, i chciałabyś sama się uspokoić, że tak, by wiedzieć, że nie marnujesz czasu, który mu poświęcasz... Może spróbuj od niego coś wyciągnąć - ale tak całkiem niewinnie, czyli bez przygotowań typu: kochanie, czeka nas poważna rozmowa. Całkiem spontanicznie zaznacz temat, być może on zacznie Ci opowiadać o planach - choćby zawodowych, bo prawdopodobnie takie ma. Albo pogadajcie o tym jak widzicie siebie za 10 lat. Np. wracając do domu powiedz, że widziałaś starsze małżeństwo, które przechadzało sie po parku i powiedz, że np. Ty w wieku 60 lat będziesz szczęśliwą babcią piekącą ciasta, zwiedzającą świat, dbającą o linię itp. Ciekawe czy on zaangażuje się w taką rozmowę, czy powie coś o sobie...
Przede wszystkim musisz wiedzieć, ja on postrzega Wasze życie oraz swoje w przyszłości. Czy dotychczasowy schemat jest dla niego najlepszym sposobem na życie. Być może on z jakiegoś powodu się obawia? Np. mój były ciągle pytał ile chce mieć dzieci widząc, że nie czuję instynktu, że obawiam się dzieci. Tylko pytał ale np. nigdy nie starał się rozwiać moich wątpliwości mówiąc "dasz sobie radę", alb "byłabyś świetną matką".
Spróbuj dotrzeć do faceta, ale nie wprost, tylko okrężną drogą. Najwięcej rzeczy podobno mówi się mimochodem, dyskutując pozornie o czymś zupełnie innym...

3

Odp: Niedojrzały facet, czy tacy ludzie się zmieniają?

niewiem,ale skoro on ma 35 lat i twierdzi,ze nie jest jeszcze na tyle dojrzaly,zeby załozyc rodzine,to pytanie,kiedy i czy wogule do tego dojrzeje.....ja Cie doskonale rozumie,ze ty jestes na to gotowa.Przychodzi taka chwila w zyciu,ze chcemy byc spełnieni jako żona,matka...tym bardziej jesli mamy przy sobie bliska osobe.moze On nie chce wogule się wiazać na stałe.....tylko nie potrafi sie do tego przyznać, a może sie myle,musisz to z nim wyjasnic i wiedziec na czym stoisz.

4

Odp: Niedojrzały facet, czy tacy ludzie się zmieniają?

Trudna sytuacja... bo się kochacie... z Twojej opowieści wnioskuję ze gdyby nie Ty nadal byście byli osobno... osobne mieszkania i od czasu do czasu zabawa w dom... obecny układ mu odpowiada bo pewnie macie obowiązki domowe i obstawiam że pewnie Ty robisz więcej... takie odnoszę wrażenie z tych Twoich kilku wersów... nie chcę wróżyć czegoś złego ale niestety jakoś nie widzę tego że by nagle 35 letni facet dojrzał do bycia ojcem... ten domek to też Twoje marzenie a On zwyczajnie na to przystał bo i tak to Ty na to odkładasz... a On... cóż On ma zabawkę nie twierdzę że to źle każdy facet ma jakieś zabawki i zainteresowania to wręcz norma ale bez przesady żeby trwonić kasę na dopieszczanie motocykla? wiem ile mniej więcej wydaje na takie zabawki to nie są najtańsze rzeczy sam ubiór kosztuje dość dużo nie wspomnę o innych rzeczach...
dzieci? niegotowy ? sam jeszcze jest mentalnym dzieckiem... ma opiekunkę w Twojej osobie... kocha Cię ale dlaczego za tym nie idą czyny w postaci właśnie ustalenia daty ślubu choćby cywilnego, planowanie doku, wybieranie projektu, rozmowa o dzieciach itp. przecież oboje nie stajecie się młodsi a Tobie jako kobiecie tym trudniej się z tym pogodzić bo jak piszesz chcesz mieć rodzinę i czujesz instynkt macierzyński więc pewnie gaworzenie bobasków chodzi za Tobą.
zastanów się i jakimś sposobem [nawet podanym tu przez november]spróbuj dowiedzieć się od swojego ukochanego co dalej... bo szkoda żeby twoje wyobrażenie o rodzinie z Tym akurat człowiekiem się nie spełniło... przez jego upór lub obawy... jeśli się boi, to się do tego nie przyzna, ale zawsze warto spróbować zawalczyć... tylko nie daj się zbyć zbyt wcześnie bo tu chodzi o też a może nawet głównie o Twoje życie
nie daje mi spokoju myśl że tacy nigdy nie dojrzewają... a jeśli już to zbyt późno...
ale kończąc to optymistycznym akcentem może ten Twój okaże się wyjątkiem... powodzenia i trzymam z nadzieja kciuki... smile

PS. daj znać jak poszło jak już będziesz po... smile

5

Odp: Niedojrzały facet, czy tacy ludzie się zmieniają?

widze, ze twoja historia po czesci przypomina mi moja wlasna ... ale ja ucieklam z tego zwiazku. Moja historia byla o tyle inna, ze moj byly chcial sam mieszkac i twierdzil, ze potrzebuje sporo czasu dla siebie. Kiedys sie go zapytalam, co by chcial robic za 10 lat. Uslyszalam: czytac ksiazki, chodzic na basen, isc na silownie, ogladac filmy .... przestalam sobie robic nadzieje.
Ale mam nadzieje, ze twoj facet okaze sie gotowy do powaznego zwiazku. Powodzenia!

6

Odp: Niedojrzały facet, czy tacy ludzie się zmieniają?

wiesz wydaje mi się,że on się po prostu boi-obawia? rodzicielstwa? że się nie sprawdzi i ty się na nim zawiedziesz?
może ma jakieś przykre doświadczenie z przeszłości i dlatego boi się zdecydować na dalszy krok, jak sama wspomniałaś to ty wyszłaś z inicjatywą wspólnego mieszkania,hm.. może to dla niego rewolucja???

7

Odp: Niedojrzały facet, czy tacy ludzie się zmieniają?
POW napisał/a:

Kiedys sie go zapytalam, co by chcial robic za 10 lat. Uslyszalam: czytac ksiazki, chodzic na basen, isc na silownie, ogladac filmy .... przestalam sobie robic nadzieje.

A co jest złego w czytaniu czy chodzeniu na basen? smile

Jeśli chodzi o główny wątek to nie uważam aby on był niedojrzały czy nieodpowiedzialny. Po prostu oczekujecie od życia czegoś innego i bynajmniej nie jest tak, że Ty chcesz wybrać jedyną słuszną drogę a on cały czas błądzi smile Widocznie jemu szczęście daje coś innego niż Tobie.
Być może "zmusisz" go do małżeństwa, dzieci i ogólnie pojętej stabilizacji, pytanie tylko, czy on będzie z tym szczęśliwy a co za tym idzie, czy Ty będziesz szczęśliwa u boku nieszczęśliwego faceta? Myślę, że warto się nad tym zastanowić.

8

Odp: Niedojrzały facet, czy tacy ludzie się zmieniają?

Poniekąd zgadzam się z wypowiedzią zorberta. Mnie też, czytając Twojego posta, pojawiło się w głowie pytanie, czy chcesz aby Twój partner robił coś wbrew sobie tylko dlatego, że Ty tego chcesz. Nie mówimy przecież o decyzji - obejrzymy dzisiaj film w domu czy w kinie? I ewentualnie, jeśli tak, jakie mogłyby być tego konsekwencje.

Zgadzam się bardzo! z november. Ona to ładnie ujęła, a ja powiedziałabym wprost, że nie powinnaś naciskać, wywierać presji bo ty chcesz już, teraz... Nie dbając o to, czy wasze plany i marzenia się pokrywają. To oczywiście moja własna opinia - wychodzę z założenia, że związek to pasmo kompromisów ale po pierwsze - kompromis zakłada ustępstwa z obu (!) stron, a po drugie - na pewnym poziomie, gdy podejmuje się decyzje "wagi państwowej" kompromisy i ustępstwa nie mają w moim odczuciu racji bytu - obie strony muszą chcieć (wspólnego domu, małżeństwa, dziecka, itp.). Inaczej to jakoś nie ma sensu. Inaczej prowadzi to do tego, że któreś z partnerów będzie nieszczęśliwe, albo nie będzie szczęsliwe (różnica subtelna, a jednak...). Tak, jak pisze november, celem rozmowy powinno być wyciągniecie z niego informacji, nie obietnic czy ustępstw. Aby na podstawie tych informacji podjąć jakieś decyzje.

Sprawa jest trudna bo się kochacie, jest wam ze sobą dobrze... Ale to nie wszystko. Musi być jeszcze zbieżność tego, jak widzicie swoją wspólną przyszłość. Przychodzi mi na myśl mój brat, który jest chyba dokładnie tym samym przypadkiem, co Twój partner.  Ma 37 lat i ani mu w glowie "dorosnac". Jasne, jest odpowiedzialny, rozsadny, itp. itd., co w ogóle nie zmienia faktu, ze zwyczajnie nie chce pelnej stabilizacji. Kiedy go zapytac, otwarcie przyznaje, ze go to przeraza - wszystko, co ma w sobie cos 'ostatecznego', 'nieodwolalnego' wywoluje u niego ciarki i chec ucieczki na biegun pólnocny. Zycie musi miec w sobie cos nieoczekiwanego, niespodziewanego. W jego mniemaniu malzenstwo oznacza, ze juz do konca zycia wszystko bedzie takie samo. Niekoniecznie monotonne, nudne i szare, ale przewidywalne. I w jego przypadku to nie jest niedojrzalosc, to po prostu jego natura. Nie wydaje mi sie, zeby kiedykolwiek sie zmienil. Dwa razy byl w zyciu w powaznych i dlugich zwiazkach. W obu swiata nie widzial poza dziewczyna. Ale nawet to nie zmienilo jego podejscia. Drugi zwiazek zakonczyl sie ponad rok temu wlasnie przez jego niechec do stabilizacji. Kochal, cierpial, do dzis chyba jeszcze nie przebolal, ale zdania nie zmienil. I chyba liczy na to, że znajdzie kobietę z podobnym nastawieniem do życia.

Wydaje mi sie, ze z Twoim partnerem moze byc podobnie. Jak sama piszesz, wiódl zawsze kawalerskie zycie. Raczej nie ciagnelo go do powaznych zwiazków, w które mialby zaangazowac sie w pelni. To chyba nie przypadek, ze do momentu poznania ciebie byl wolny i niezalezny. Teraz, w wieku 35 lat, trudno nagle zmienic sie o 180 stopni. Moze potrzebowac czasu, zeby do tego dojrzec - i w tym wypadku 3 lata to bardzo mało (czym są 3 lata obok 35ciu?), ale moze byc tez tak, ze taka jest jego natura. Jakkolwiek by nie było, ja na Twoim miejscu starałabym się dowiedzieć, która z opcji jest prawdziwa. A potem zastanowiłabym się. Nie wiem, co bym zrobiła gdyby okazało się, że jedyne, co mi pozostaje to czekać, a wynik jest i tak niepewny - nigdy nie miałam trzydziestu paru lat i nigdy jeszcze nie ciągnęło mnie do zakładania rodziny. Ale wyobrażam sobie, że położyłabym na szali z jednej strony moją miłość do niego, a z drugiej - pragnienie założenia rodziny i stabilizacji. I wyobrażam sobie, że byłoby to cholernie trudne....

9 Ostatnio edytowany przez POW (2010-06-17 11:42:30)

Odp: Niedojrzały facet, czy tacy ludzie się zmieniają?
zorbert napisał/a:
POW napisał/a:

Kiedys sie go zapytalam, co by chcial robic za 10 lat. Uslyszalam: czytac ksiazki, chodzic na basen, isc na silownie, ogladac filmy .... przestalam sobie robic nadzieje.

A co jest złego w czytaniu czy chodzeniu na basen? smile

Nie chodzilo mi o to, ze cos zlego jest w chodzeniu na basen czy czytaniu ... bardziej chodzilo mi o to, ze dla niego te rzeczy sa priorytetem, a dla mnie dzielenia zycia z kims.  Po prostu mielismy inne spojrzenie na zycie. Ja chce dzielic z kims zycie, a on tylko kilka wieczorow w tygodniu.  I wlasnie ta rozbieznosc oczekiwan co do zwiazku spowodowala, ze sie rozstalismy.
Nie ma sensu zmuszac kogos do rzeczy, ktorych on nie jest pewny lub nie chce.  Wtedy ani ty ani on nie bedziecie tak naprawde szczesliwi.  Obie osoby powinny byc gotowe i chetne do zalozenia rodziny, wspolnej przyszlosci.  Inaczej oboje sie zaczniecie meczyc w ktoryms momencie.

10 Ostatnio edytowany przez nimfa (2010-06-17 11:56:07)

Odp: Niedojrzały facet, czy tacy ludzie się zmieniają?

monikaa79
To co piszesz to jakbym czytała o sobie i moim związku. Ja i mój facet również jesteśmy po 30 stce. Mój partner grubo po 3O stce. Ja mam 31 lat.
Nasz związek jest wspaniały, jesteśmy ze sobą 5 lat, dogadujemy się super. Mój facet, dotąd nie był nigdy w tak długim związku, mówi że pierwszy raz poczuł coś takiego do mnie. Tylko jedno powiem Tobie, ja już nie liczę na zalegalizowanie naszego związku, nie licze na wspólne życie oraz dzieci. Na nic nie liczę. Po tym 5 latach przekonałam się jaki to jest człowiek, tzn. on jest samowystarczalny, jest wiecznym kawalerem, ma swoj swiat, swoje hobby. Nie jest człowiekiem, ktory nadaje sie do zycia rodzinnego. Jego aktualne zycie oraz nasze relacje mu odpowiadają i nie chce ich zmieniać.
My nadal nie mieszkamy razem i nie wiem czy zamieszkamy. Spotykamy sie jak przyjaciele.

Gdy ja mówie o ślubie oraz wspólnym zyciu, o planach na przyszłość on się bardzo denerwuje. Na tyle że potrafi rzucić słuchawką od telefonu.

W naszym żwiazku, w którym naprawde się kochamy zaczeło się z tego powodu sypać. Kompletnie wszystko.
Na dziś nie wiem czy chce z nim być. Nasz związek to: wielka przyjazn i milosc. Ale  czy to ma sens? Czy to nas dokądś zaprowadzi? Ja tylko płacze, boje się o przyszłosc.

Dodam, ze jestem już na skraju sił. Nasz kłotnie sa  na porzadku dziennym, a ja czuję tylko wielki ból, żal, rozczarowanie.
Nie wierze juz w ten zwiazek i tego faceta. Jednoczesnie brakuje sił by zrezygnowac z tej miłości, brakuje też sił by być z kims nowym.

Wybacz Monika ze tak mówię, ale to sa faceci, którzy nie dorosną juz nigdy i albo ich na tyle kochamy ze chcemy z nimi byc na ich warunkach albo musimy odejsc. Ja cały czas płaczę, nawet teraz jak to pisze to mi łzy lecą.

11

Odp: Niedojrzały facet, czy tacy ludzie się zmieniają?

Dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Wczoraj wieczorem próbowałam z nim delikatnie porozmawiać, ale skończyło się jak zwykle, obrócił wszystko w żart i uważa że temat skończony. Zapytałam go jak wyobraża sobie nasze życie za 10 lat. Odpowiedział, że za 10 lat będziemy tak samo szczęśliwi jak dzisiaj. Sama już nie wiem co mam robić i co myśleć. Jemu chyba takie życie odpowiada i nie chce niczego zmieniać. Jestem z nim szczęśliwa, ale boli mnie to, że nasz związek zatrzymał się na etapie "studenckim" i co gorsza nie wiem co będzie w przyszłości. Ja chyba nie potrafię żyć w takiej niepewności, nie potrafię nie mieć planów... a jemu się takie życie podoba. Czasami myślę, ze chciałabym aby mnie zostawił. Pocierpiałabym ale może w końcu ułożyłabym sobie życie z kimś innym, a tak kocham go, cierpię i nie potrafię z tym nic zrobić sad

12

Odp: Niedojrzały facet, czy tacy ludzie się zmieniają?

Monika mój ma dokładnie to samo. Tez obraca wszystko w żart. Chyba mogliby sobie podać rękę. Ja lubię żarty, ale jak np. pytam faktycznie powaznie to też bym chciała poważnej odp.

13

Odp: Niedojrzały facet, czy tacy ludzie się zmieniają?

Właśnie przeczytałam całą historię tego postu i dochodzę do wniosku, że chyba tu powinnam poruszyc mój problem, może ktoś będzie umiał mi jakoś pomóc. Otóż, moja historia jest podobna, z tym że ja jestem trochę młodsza, mam 26 lat mój facet ma 31. Jesteśmy ze sobą od 2 lat, od roku mieszkamy razem. Wprawdzie jeśli chodzi o legalizację związku to on ma bardzo podobne zdanie do wyrażanych powyżej- jeszcze za wcześnie, on nie jest gotowy. To jestem w stanie przeczekac, ale jest sprawa, która dużo bardziej mnie martwi. Jak już wspomniałam mieszkamy razem od roku. To on wporwadził się do mnie. Niestety, nie traktuje tego mieszkania jak swoje, raczej jak tani hotel. Mój facet z zawodu jest kierowcą, jeździ ciężarówkami, więc generalnie od pn-pt go nie ma, jest tylko w weekendy. Od ponad pół roku planujemy (albo raczej ja planuję) remont. Rozmawiałam z nim od samego początku o tym, i wydawał się zadowolony z tego planu, tym bardziej, że powiedziałam mu, że ten remont chciałabym zrobic po to, żeby poczuł się bardziej 'jak w domu'. Chciałam żebyśmy razem wybrali rzeczy typu kolory ścian, podłogi czy też meble do kuchni. Niestety, przez pół roku nie otrzymałam żadnego wsparcia, nigdy nie miał czasu żeby ze mną porozmawiac o tym co zrobimy, jak to wszystko będzie wyglądało. Nie mówiąc już o tym, że nie dorzucił do remontu ani grosza. I tu pojawia się problem. Ja odkładam pieniądze na remont od grudnia, udało mi się całkiem sporo zaoszczedzic, oczywiście dorgą kilku wyrzeczeń. A mój facet, nie dośc, że nic nie dał, to w międzyczasie, kupił motor, deskę snowboardową, i pożyczył koledze 2 tys, których do tej pory nie odzyskał. Ostatnio przypadkiem dowiedziałam się ze ma kartę kredytową, o której mnie nie raczyl poinformowac, a na moje narzekanie ze nie wystarczy nam na remont ze nadal brakuje 1 tys, nie powiedzial nic.
Problem jest taki, ze on uznaje ze sa jego i moje pieniadze a nie nasze. Nie informuje mnie o wiekszych zakupach, nie mowieac juz o tym ze do domu nic nie kupuje. Oczywiscie daje mi miesiecznie jakas tam kwote na rachunki (polowe). Martwie sie tym, że za chwile skonczy sie to zle, poniewaz poza karta kredytowa i kredytem ma jeszcze 3 rzeczy na raty!
Żeby było lepiej, to jest czlowiek, zktorym nei da sie porozmawiac, bo za kazdym razem jak probuje, to kazda rzecz czy argument odbiera jak atak, twierdzi ze nie chce mu sie rozmawiac i wychodzi do innego pokoju. Wiec nie piszcze blagam ze mam z nim po prostu porozmawiac, tylko napiszcie mi blagam jak go namowic do rozmowy.
Z gory dziekuje:)

14

Odp: Niedojrzały facet, czy tacy ludzie się zmieniają?
POW napisał/a:

Nie chodzilo mi o to, ze cos zlego jest w chodzeniu na basen czy czytaniu ... bardziej chodzilo mi o to, ze dla niego te rzeczy sa priorytetem, a dla mnie dzielenia zycia z kims.  Po prostu mielismy inne spojrzenie na zycie. Ja chce dzielic z kims zycie, a on tylko kilka wieczorow w tygodniu.  I wlasnie ta rozbieznosc oczekiwan co do zwiazku spowodowala, ze sie rozstalismy.

Podzielam zdanie. Ważne są priorytety.

monikaa79 napisał/a:

...jego opór przed wszystkim co poważne i wspólne doprowadza mnie czasami do wściekłości.

Jeżeli rodzice wychowali egoistę (tkę) to taki człowiek, jeśli będzie miał wybór to z automatu będzie uciekał od odpowiedzialności za drugiego człowieka. Tylko od innych, od otoczenia, od warunków życia będzie zależało jak szybko i czy wydorośleje. Jeżeli będzie miał wszystkiego "pod dostatkiem" - nie będzie chciał zmian.
Podoba mi się stwierdzenie:
ŚWIETNIE SIĘ DOGADUJEMY !
moim zdaniem to jest bardziej trafne niż:
ŁĄCZY NAS WIELKA MIŁOŚĆ!

Przy okazji. monikaa79 piszesz, że Twój chłopak kocha Cię bardzo i dodajesz, że przynajmniej tak twierdzi. Coś tu nie gra. Poznaje się chyba po czynach, a nie po tym co "przynajmniej twierdzi".
Czy nie było między wami do tej pory innej różnicy stanowisk ? Własnie w sposobie przechodzenia kryzysów widać co Was naprawdę łączy.
Rozumiem, że silne męskie ramię, opiekuńczość i czułość kilka razy w tygodniu potrafi kobiecie dać dużo szczęścia. No i udany seks !

Tylko, że dążenie do prawdziwej miłości opiera się napewno na czymś o wiele trudniejszym.

Osobiście uważam, że w tym momencie to właśnie tylko Ty jesteś w stanie pomóc mu zmienić swoje zapatrywanie na przyszłość.
Oczywiście nie ma cudownego specyfiku, albo też zaklęcia które powoduje zmianę w jednej chwili.

Możesz mu pomóc, cokolwiek to oznacza, a możesz dać sobie spokój, cokolwiek to oznacza.
Zastanów się, jak będziesz to wspominać za kilkanaście, kilkadziesiąt lat? Co dla Ciebie było ważne właśnie w takim momencie?

monikaa79 napisał/a:

Do tego abyśmy zamieszkali razem to musiałam go niemal zmusić. Jemu najwidoczniej odpowiadała sytuacja w której on ma swoje mieszkanie, ja swoje i od czasu do czasu on pomieszka u mnie, ja u niego a później każdy wraca do siebie. Przekonałam go do tego abyśmy zamieszkali razem, mówi, że nie żałuje i że bardzo się cieszy, że tak się stało.

Hm, a jednak dobrze jak czasami bierzesz sprawy w swoje ręce!

Jedno jest to: Jeśli się AUTENTYCZNIE KOCHACIE to wspólnie pokonacie wszystkie trudności ! Tego życzę i pozdrawiam !

15 Ostatnio edytowany przez november (2010-06-17 23:26:43)

Odp: Niedojrzały facet, czy tacy ludzie się zmieniają?
pumcia5 napisał/a:

Problem jest taki, ze on uznaje ze sa jego i moje pieniadze a nie nasze. Nie informuje mnie o wiekszych zakupach, nie mowieac juz o tym ze do domu nic nie kupuje. Oczywiscie daje mi miesiecznie jakas tam kwote na rachunki (polowe). Martwie sie tym, że za chwile skonczy sie to zle, poniewaz poza karta kredytowa i kredytem ma jeszcze 3 rzeczy na raty!
Żeby było lepiej, to jest czlowiek, zktorym nei da sie porozmawiac, bo za kazdym razem jak probuje, to kazda rzecz czy argument odbiera jak atak, twierdzi ze nie chce mu sie rozmawiac i wychodzi do innego pokoju. Wiec nie piszcze blagam ze mam z nim po prostu porozmawiac, tylko napiszcie mi blagam jak go namowic do rozmowy.
Z gory dziekuje:)

Wybacz Pumciu ale w moim odczuciu nie ma w tym nic złego. Nie łączą Was jakiekolwiek formalne zażyłości by miał Cię informować o większych zakupach(!)i z jakiegoś powodu miał finansowo wspierać remont Twojego mieszkania, skoro jak widać nie odbiera go jako swojego. Ok, wiem, że tego można przecież - i nie jest to bardzo dziwne - wymagać, czy oczekiwać od partnera. Ale skoro sama widzisz jakie jest jego podejście do takich kwestii, to znaczy, że nie powinnaś się spieszyć z "formalnościami". Ale skoro mówisz, że sama wiesz, że to wcześnie, to w mojej opinii jest tylko na Twoją korzyść. Niestety prawda jest taka, że przed jakimiś deklaracjami i związkami takimi jak małżeństwo należy znać podejście partnera do kwestii finansów. Samo to, że on ma karty kredytowe póki co nie jest złe - i wcale nie musi Ci o tym mówić. Gorzej jest w momencie, kiedy np. będąc już Twoim mężem zacznie kupować na kredyt - a o to bardzo jest dziś łatwo. Wtedy Ty każdorazowo będziesz zmuszona to spłacać w razie jego finansowych niedyspozycji.
Wybacz, nie jestem w stanie powiedzieć Ci jak go namówić do rozmowy, bo niestety Ty znasz go najlepiej, a przecież nie ma metod uniwersalnych... Moim zdaniem powinnaś najpierw zastanowić się sama co jesteście razem w stanie zbudować. O ile będą to Wasze wspólne plany... a na ile tylko Twoje.
Dodam, że daleka jestem od oskarżania go o nieodpowiedzialność itp.
A, chciałabym tylko zaznaczyć jedną rzecz: czasem spieszenie się do wspólnej kasy jest dużym błędem, a i w małżeństwie część finansów powinna moim zdaniem być rozdzielna za pomocą intercyzy.

facet39 napisał/a:

Przy okazji. monikaa79 piszesz, że Twój chłopak kocha Cię bardzo i dodajesz, że przynajmniej tak twierdzi. Coś tu nie gra. Poznaje się chyba po czynach, a nie po tym co "przynajmniej twierdzi".
Czy nie było między wami do tej pory innej różnicy stanowisk ? Własnie w sposobie przechodzenia kryzysów widać co Was naprawdę łączy.

Jedno jest to: Jeśli się AUTENTYCZNIE KOCHACIE to wspólnie pokonacie wszystkie trudności ! Tego życzę i pozdrawiam !

Nie do końca się zgadzam. Owszem - poznaje się po czynach, ale trzeba także brać pod uwagę różnice charakterów, wychowania i wielu innych czynników, które powodują, że ludzie mają takie a nie inne podejście. I wcale to, ze facet czuje się niedojrzały nie musi oznaczać, że nie kocha. Kendy świetnie powiedziała o kompromisach, no i właśnie w tym przypadku tak jest, że chcieć muszą dwie osoby bo to wynika od nich samych. To nie jest kwestia rezygnacji z jakichś dupereli, tylko w pewien sposób zaprzeczenie sobie. Tak to odbieram.
A co do "autentycznej miłości" to sądzę, że to pojęcie utopijne. Miłość nie jest dana raz na zawsze. Jest jak kwiatek, który wymaga pielęgnacji. Innymi słowy "autentyczna miłość" nie wymagałaby niczego, bo przetrwa zawsze. (sorki, że odbiegłam od tematu).

16

Odp: Niedojrzały facet, czy tacy ludzie się zmieniają?

A ja widzę tu lekki paradoks bo jeżeli facet jest dojrzały i odpowiedzialny tylko ma swoje indywidualne spojrzenie na świat (mam tu na myśli brata kendy i jemu podobnych) to może powinien powiedzieć o tym swojej partnerce, a nie oszukiwać ją i zatrzymywać przy sobie jeśli z góry wie, że nie jest w stanie dać jej tego o czym prawdopodobnie i tak za jakiś czas zacznie marzyć! Chyba nie trudno się domyślić czego zapragnie kobieta po 30- stce. Zresztą ludzie wchodzą w związki aby się kochać, budować wspólnotę, jedność, mieć wspólne plany, być dla siebie towarzyszami życia, z czasem założyć rodzinę itp.  Zatem taki facet jest troszku egoistą. Szczerość! Tym bardziej, że nie jest powiedziane, iż nie jest możłiwe aby znalazł sobie panią, która chce żyć podobnie. Chce pozostać niezależną, nie mieć dzieci, nie formalizować związku, tylko jeździć gdzieś z ukochanym!!! Chociaż to rzdakość! Ale nie jest to zupełnie nie możliwe.

Warto też oczywiście mówić o tym czego oboje chcą, oczekują od związku już w zasadzie na początku bo potem można się lekko zdziwić!!! To chyba rada dla nas wszytskich.

Ale mnie zastanawia jeszcze coś!!! Nie przyszło Wam kobitki do głowy, że są niestety też mężczyźni, którzy są wiecznymi chłopcami, którzy nie zamierzają dorosnąć? Dorosłość kojarzy im się z nudą, utratą przyjemności, wolności...! Są nieodpowiedzialni, myślą tylko o krótkochwilowych przyjemnościach, jak się zabawić, zrelaksować,  a z dziewczyną mogliby bawić się w wieczne chodzenie ze sobą niemalże jak licealiści? Coś w stylu byłego POW.

Mnie osobiście to przeraża...

Myślę, iż są dwie rady! Zacząć w końcu wymagać i oczekiwać od ukochanego, przestać brać za niego odpowiedzialność. I przestać się nim opiekować, ochraniać go przed światem. I albo on zacznie dorastać, albo się przerazi i sam uciekanie. Jeśłi zaś nie ucieknie ale obróci życie w ciągłe kłótnie, tak że wszytsko zacznie się walić to wam pozostanie odejść. Wersja optymistyczna to ta, że dorośnie i będą żyli długo i szczęśliwie.

I dodam jeszcze, że tak myślę, iż aby mówić o szczęśliwym związku, miłości spełnionej to oprócz tego, że ludzie się kochają muszą mieć podobne oczekiwania, wyobrażenia jak chcieliby aby wyglądał ich związek, podobne potrzeby aby móc je wzajemnie zaspakajać i wspólne plany, oczekiwania co do przyszłości. Czasami kogoś kochamy, ale może się okazać, iż nie idziecie w tym samym kierunku, a wasze plany, marzenia się wzajemnie wykluczają. Idziecie razem ale każdy ciągnie w swoją stronę co powoduje, że się oddalacie. To jeszcze zalezy kto ile ma lat, na ile jest dojrzały i czego ogólnie oczekuje od życia. Bo dla jednej osoby może najważniejszy być ten drugi człowiek - ukochany/a, a dla kogoś innego samorealizacja i jego osobiste plany i dopóki ta osoba towarzysząca pasuje do planów, jest jej po drodze to z nią jest, ale kiedy już przyjdzie momemt wyboru to wybierze swoje osobiste plany nawet jełśi miałby tego kogoś stracić.

17

Odp: Niedojrzały facet, czy tacy ludzie się zmieniają?

kobieto obudz sie calkiem to niedawno mialam moj byly ma37 lat i mamy synka i to go nie znienilo nawet to ze bylam bardzo wyrozumiala i cierpliwa   cula kochajaca    dawalam mu ze 1000 szans ze wzgledu na dzieci   dzieciak i nic zero odpowiedzialnosci wszystko ja i ja nos w telewizor gry kumle alkochol zabawa mialam tego dosc non stop rozstania godzenie sie dawanie sobie kolejnych szans mialam tego po kokardke kocham go nadal i on to stara sie wykozystac  ale ja to skonczylam bolalo i nadal boli ale nieczuje sie winna wrecz odwrotnie dumna z siebie bo wiem co jestem warta i ty tez tak mozesz tylko odwagi  zrub cos z tym bo zglupiejesz my wcale nie jestesmy gorsze od facetow to oni tak twierdza nie dawaj sie.

18

Odp: Niedojrzały facet, czy tacy ludzie się zmieniają?

Zgadzam się z przedmówczynią. Ja również tkwię w takim związku, ale nie mam dziecka z moim partnerem. Wiem ze się nie zmieni. Ale niestety takich facetow jest wiekszosc sad

19

Odp: Niedojrzały facet, czy tacy ludzie się zmieniają?

nimfa ma racje ale to nieznaczy ze musimy sie na to godzic ja przynajmniej nie zamierzam nie twierdze ze jestem jdealna ale napewno obowiazkowa i zaden facet nawet taki ktorego kocham niebedzie mna pomiatal mam swoja dume i godnosc jak sie nie podoba to fora ze dwora nawet wtedy kiedy to boli.

20

Odp: Niedojrzały facet, czy tacy ludzie się zmieniają?

sokl6101977 dokładnie, jak się nie podoba to: "na drzewo" :-), tylko ze co bedzie jak następny facet też taki będzie? Ja kiedyś jednego wysłałam "na drzewo" , bolało ale nie żałuję, bo się nie zmienił - jak był dzieciak, tak jest do tej pory.
Ja myśle, że zasadniczo faceci wogóle się nie zmieniają, tzn sa tacy jakw chwili gdy ich poznajemy, spotykamy pierwszy raz. A laski ktore wierzą w zmianę są głupie. Albo akceptują faceta takim jaki jest albo nie. Bo wiara w zmianę to naiwność i głupota.

21

Odp: Niedojrzały facet, czy tacy ludzie się zmieniają?

nimfo  masz racje ale ja teraz z facetami sobie igram to ja mam kontrole i napewno zadnego nie wprowadzilam do domu niema mowy o tym , chce sie spotkac to na moich warunkach  i poza domem szanuje moj dom i moje dzieci. studiuje psychologie  z zawodu jestem fryzierka a w wolnych chwilach pozuje do zdiec jestem foto modelka wiec moge powiedziec ze faceci sie boja ambitnych kobiet takich co staja twardo na ziemi a ja to wykozystuje mam zabawe .

22

Odp: Niedojrzały facet, czy tacy ludzie się zmieniają?

sokl6101977 masz rację, boją się ambitnych kobiet na pewno. Ja niestety albo stety też do takich należę (na modelkę neiestety jestem zbyt niska, ale wizualnie trzymam się dobrze smile  i nieraz miałam wrażenie że faceci po prostu mnie się boją. Ogólnie to też marzę o silnym, ambitnym facecie, takim co ma swoje zdanie, ale tacy sa w mniejszości sad

23

Odp: Niedojrzały facet, czy tacy ludzie się zmieniają?

witam:)czytajac dochodze do wniosku iz mam podobny problem..mam 21 lat a moj partner 31.tyle iz on jest po rozwodzie z jedna pania...i z tamtego zwiazku jest dziecko(teraz ma 11 lat)byli malzenstwem 1rok.nastepnie poznal inna partnerke...byl z nia niecale dwa lata,zostawila go bedac w ciazy,mowiac na odejscie ze go nie kochala nigdy a dziecko nie jest jego...zaakceptowalam go mimo wszystko.jestesmy razem ponad 4 lata.pytajac go o dziecko i nasza przyszlosc odpowiada ze nie jest gotowy na dziecko,zostal wczesniej zraniony i dlatego boi sie okazac w pelni swoich uczuc.martwie sie.po dwoch latach naszego zwiazku oswiadczyl mi sie:)wtedy tez jego byla dziewczyna zaczela sie z nim kontaktowac.wypisywala smsy ze go jednak koch itd ze to wszystko przemyslala...po 2 latach!poprosilam wiec mojego aktualnego narzeczonego o badania dna dziecka(tego drugiego).badania sie odbyly a wyniki byly dla nas obojga szkokujace!okazalo sie ze to jest jego drugie dziecko.mimo tego zostal ze mna.ciagle powtarza ze mnie kocha.a ja mam nadal obawy.obecnie zamieszkalismy za granica.nie utrzymujemy zadnych kontaktow z tamtymi dwiema kobietami.nie to za ja nie chce czy ze mam cos przeciw ale on nie chce!w chwili obecnej zastanawiam sie czy dobrze zrobilam bedac z nim.jest czas gdzie sie dogadujemy a sa chwile gdzie ciagle sie sprzeczamy.nie mam nikogo z kim moglabym o tym wszystkim porozmawiac,na dzien dzisiejszy ciagle slysze od mojego partnera ze trzymam go na smyczy ze nigdzie nie moge wyjsc ze mam sie wziasc za siebie,ze jestem zadzrosna o nic itd...ze ciagle marudze.nie czuje tego ciepla co kiedys,zadko mi mowi cos czuje zadko przytula.ostatnio wychodzac do pracy na godzine 11 rano wrocil o 3 nad ranem twierdzac ze zasnal u kolegi.co mam robic?co myslec?uslyszalam nawet ze lepiej by bylo jakbysmy od siebie odpoczeli,zebym wyjechala do polski na jakis czas.z zapytaniem:dlaczego ostatnio tak zadko mi mowisz ze mnie kochasz dostalam odp:mi wystarczy jak powiem ci to raz w tygodniu,po co mam ci to mowic skoro ja wiem i ty wiesz ze tak jest.niechce go opuszczac bo wiem ze nie mial w zyciu latwo,,,pomoglam jak moglam dlaczego on teraz jest taki zimny?

24

Odp: Niedojrzały facet, czy tacy ludzie się zmieniają?

Faceci to wieczne dzieci, oni nigdy nie dorastają tak naprawdę. Związałaś się z małolatem tylko po prostu w ciele dojrzałego mężczyzny...

25

Odp: Niedojrzały facet, czy tacy ludzie się zmieniają?

Kobietko! Uuucieeekaaj!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!   Masz własne życie! Nie lituj się nad człowiekiem - to najgorsze w związku! Skoro facet ucieka od własnych dzieci,to ile jest wart? Pomyśl sama? Jesteś młod i masz OBOWIĄZEK być szczęśliwa!

26 Ostatnio edytowany przez orobcioo (2010-10-13 23:28:00)

Odp: Niedojrzały facet, czy tacy ludzie się zmieniają?

Tu nie chodzi o dojrzalosc tego mezczyzny, a sprawa jest troche klopotliwa. Jak na jego wiek jest wystarczajaco dojrzaly. Uwazam, ze ma zniszczona psychike. Dokladnie wie czego chcesz od niego, ucieka od tematu poniewaz, nie zbyt powaznie cie traktuje. Otworz oczy i zauwaz, ze jestes z egoista, na ktorego treba uwazac. W razie jakichckolwiek problemow, nie bedzie sie staral je rozwiazywac, a pogorszy sytuacje. Napewno jest nerwowy i myslami daleki od zalozenia rodziny. Musi byc dobrym bajkopisarzem, albo ty jestes tak naiwna. Wiem to napewno, ze kiedys cie zostawi bez slowa dla innej. Ty jestes dlaniego kims z kim on sobie poprostu jest. Gdyby mu na tobie zalezalo, nie musialabys rozpisywac sie po forach. On w tym zwiazku jest tylko po to dla przyjemnosci, z ktorych cie wysysa. Zamydla ci tylko oczy odpowiadajac na twoje pytania, co raczej z jego strony jest celowe, aby tylko szybko zakonczyc temat. Co by sie nie dzialo zawsze bedzie ci gwarantowal, ze to nieprawda. Ten zwiazek bedzie w ciaglej niepewnosci. Zauwaz, ze on ciagle cos chce od ciebiek, a nic w zamian nie daje. To pasozyt, nie facet i nie warto na niego mrnowac czasu, bo przyjdzie taki dzien, w ktorym wszystko zrozumiesz, ze to byla pomylka. Czy ty jestes slepa, ze on tobie nie powieca uwagi? Wszystko jest spowodowane okresem z jego dziecinstwa, co teraz sie odbija. Jezeli, ktorys z jego rodzicow byl alkocholikiem lub tym podobnie, to bedziesz miala z nim jeszcze ciezsze zycie.

27

Odp: Niedojrzały facet, czy tacy ludzie się zmieniają?

Mam 35 lat mój partner także ma 35 ,jest kawalerem ja wdową z 14 -nastoletnia córką .Jesteśmy ze sobą o prawie 3 lat na początku było wspaniale swietnie sie dogadywał z córką ,mieszkał z nami ponad pół roku potem ze względu na problemy w moim miejscu zamieszkania gdzie nie chciał już mieszkać ,namówił mnie do przeprowadzki do swojego mieszkania.Od 2 lat mieszkam z córka u niego i jest coraz gorzej ,u mnie nie stawiałam mu żadnych warunków robił co chciał ,a u niego musi być tak jak on chce musimy się dostosować.Jest jedynakiem, strasznym egoistą,który wogóle nie liczy się z moim zdaniem wszystkie problemy załatwia po konsultacji ze swoim ojcem,który nieraz żle mu doradził ,Jak na początku namawiał mnie do małżeństwa tak teraz z powodu kłótni nie ma do mnie zaufania i nie chce słyszeć o tym jak i o  dziecku Od dawna powtarza że nie nadaje się na ojca,wie że nie byłby dobrym ojcem Jego rodzice zrobili mu wodę z mózgu wpajając mu latami żeby nie miał swoich dzieci bo czasy są ciężkie i nie stać go na wychowanie dziecka poza tym to duża odpowiedzialność Ostrzegają go także przed naciąganiem na alimenty na swoje dziecko,gdyby się coś takiego przytrafiło .Narzeka stale na to,że nie jeżdzimy na wycieczki ani samochodem ani rowerem bo to jest dla niego najważniejsze.Dla mnie chyba najważniejsze to większa rodzina i związek partnerski ,którego nigdy nie doświadczyłam zarówno ze swoim mężem ,jak i z nim nie ma mowy o tym ,żeby kiedykolwiek do tego dorósł emocjonalnie

28 Ostatnio edytowany przez toffik35 (2011-05-28 22:27:42)

Odp: Niedojrzały facet, czy tacy ludzie się zmieniają?

Jego poprzedni związek z dużo młodsza od niego dziewczyną rozpadł po prawie 4 latach przez wtrącanie się jego rodziców z powodu jej wieku i trudnej sytuacji materialnej,nachodzili ją w domu ,a jego straszyli i szantażowali W końcu dziewczyna nie wytrzymała tego i dała sobie z nim spokój Potem przez kilka lat spotykał się z dziewczynami bez zobowiązania.Gdy mnie poznał od razu chciał ze mną być na poważnie pomimo,iż nie miałam rozwodu był zdecydowany.Nie miałam pojęcia ,że ma takich starych zaborczych i problemy emocjonalne z samym sobą,które wyniósł z domu rodzinnego,jest strasznie nerwowy,kiedy się zdenerwuje wogóle nad sobą nie panuje jego ojciec ma taki sam charakter Do niedawna nie pozwalał wtrącać się swoim rodzicom do naszych spraw,ale za sprawa kupionego mu przez nich samochodu wszystko się zmieniło ,teraz tylko ich się słucha i twierdzi ,że tylko na nich może liczyć nie wiem czym sobie zasłużyłam na taki brak zaufania poświęcam się dla niego kilka lat nie zdradzam go,wszystko na mojej głowie;zakupy sprzątanie gotowanie itp czasem coś zrobi jak ma czas i ochotę,a ja muszę ale on tego ode mnie nie wymaga przecież.Dla mojej córki ani 1 dobrego słowa tylko wygrażanie się nienawidzą się strasznie,dla mnie chamski potrafi wyłączyć telewizor bez słowa wyjaśnienia gdy oglądam jakiś film a zdarza mi się to bardzo rzadko bo on musi spać bo do pracy na rano a przy świetle nie uśnie nawet mała lampka go drażni.Wszyscy muszą spać kiedy on śpi nie ma innej opcji.Na dodatek po kłótni niedawno powiedział,że dobrze że nie ma ze mną dziecka i nigdy nie będzie miał bo by się wkopał tak jak kolega potem przepraszał,że żałuje że tak powiedział,ale ja mu nie wierzę.Odechciało mi się z nim sypiać nawet patrzeć na niego bo stale słyszę,że chce żeby było tak jak kiedyś a jak nic się nie zmieni to mamy się wynosić ,kiedy mu przypominam że przez niego córka musiałaby zmienić szkołę na 1 rok albo dojeżdżać 1,5 godziny w jedna stronę to mówi żebyśmy zostały jeszcze rok może coś się zmieni i mięknie.Mam już dość takiego traktowania nie zasłużyłam sobie na to ,żeby każdy facet z którym jestem mną pomiatał i wyrzucał kiedy ma na to ochotę.Może jeszcze wytrzymam rok wątpię by się zmienił względem mnie ,to ja muszę zaakceptować go takim jaki jest Nie jest powiedziane ,że muszę mogę zaakceptować narcyza.Dochodzę do wniosku ,że wszyscy faceci są tacy sami i najlepiej być samej z dzieckiem ,niezależnej wtedy jest się przez nich szanowaną,a jeżeli coś im zawdzięczamy to zawsze kiedyś przyjdzie nam za to słono zapłacić,albo zmarnowanym czasem na zabawianie takiego niedojrzałego emocjonalnie tatusisynka czy swoim zdrowiem,depresją,podupadajacą psychiką.Dla takich typów to nieważne jak się czuje ta druga osoba liczy się tylko ,żeby się dobrze bawić i użyć jak najwięcej nie swoim kosztem.Pozdro.

29

Odp: Niedojrzały facet, czy tacy ludzie się zmieniają?

Witam, mam ten sam problem co monikaa79. Mój facet niedługo ma 30 urodziny. Jesteśmy razem 3 lata. Kocham go i myślę, że on też kocha mnie. Niestety nie potrafi mi tego okazywać. Mówi się, że nie słowa się liczą lecz czyny i gesty... w tym przypadku ani tego ani tego. Dlatego też napisałam, żę myślę, żę mnie kocha, bo pozostają mi już tylko domysły. Mam też problem z naszą wspołną przyszłością. Chciałabym mieć męża i dzieci, oczywiście nie teraz i nie wszystko na raz. Zawsze mu tak mówię, ale on na samą wzmiankę unosi się, krzyczy na mnie, że nie chce o tym gadać. Ok, rozumiem, że nie jest jeszcze gotowy na ślub i dzieci. Ale np. porozmawiać o tym, coś zaplanować, to chyba nie jest zbrodnia. Moglibyśmy się np. teraz aręczyć a ślub wziąć za 2-3 lata. Ale on nawet o zaręczynach nie chce gadać. Boję się, żę tylko tracę czas, zapędzi mnie w lata i obudzę się za parę lat jako stara panna bez żadnych perspetyw... Jest jeszcze jedna kwestia. Moja siostra, 23 lata, 1,5 roku po ślubie w 6 miesiącu ciązy, ja będę chrzestną. Bardzo się cieszę na pojawienie się tej małej dziecinki. Czasem chciałabym z nim pogadać o prezencie na chrzciny itp. a on reaguje jak poparzony... Bardzo się martwię, żę on nigdy nie dojrzeje do poważnych decyzji. Teraz remontuje mieszkanie, w którym ma zamiar zamieszkać, nigdy nie zaproponował mi żebym z nim zamieszkała... Nie wiem co mam robić...

30

Odp: Niedojrzały facet, czy tacy ludzie się zmieniają?

Witam, to mój pierwszy post na forum smile
b210 wydaje mi się, że ten facet Cię nie kocha, skoro w żaden sposób tego nie okazuje i tego nie czujesz sad
Co masz robić? To co czujesz, że powinnaś a się tego boisz jeszcze. Bo On się na pewno nie zmieni, przynajmniej na lepsze. Postaraj się postawić na jego miejscu i wczuć w niego. Odpowiedz sobie na pytanie, dla czego On jest z Tobą? Może tylko dla tego, że nie chce być sam i o sex, ale to nie jest miłość.
Poczytałem sobie trochę wątków na forum i aż mi wstyd za niektórych mężczyzn, za ich nieuczuciowość, prostactwo i pustkę wewnętrzną. Na szczęście nie wszyscy tacy są wink
Ja bym na Twoim miejscu dał frajerowi kopa w dupę. Jeżeli na prawdę kocha i mu zależy, to by się obudził i chciał wrócić i poprawić. Może bym mu dał drugą szansę, ale jakby się nie zmienił, to bym mu dał jeszcze jednego kopa, ale już ostatecznego. A jak nie kocha, to nie będzie chciał wracać, bo i po co, poszuka sobie nowszego modelu wink

31

Odp: Niedojrzały facet, czy tacy ludzie się zmieniają?

Ok., każdy ma prawo zyc tak jak mu sie podoba. Nie chce małżeństwa, nie chce dzieci - ma prawo. Dla mnie najgorsze jest to, że mężczyźni oszukują. Nie powiedzą o swoich prawdziwych pragnieniach, bo wiedzą, że kobiety chcą czegoś innego i po usłyszeniu prawdy zwykle mówią dość! A im potrzebna przecież jakas kobieta, która zajmie sie domem i nim i dzieki niej nie będzie czasu i pieniędzy w klubach trwonił, żeby wyrwać jakąś pannę na seks. Ma w domu. I tylko do tego mu ta domowa kobieta potrzebna. Egoizm w czystej postaci!
To jakas współczesna plaga ci mężczyźni . Jakich facetów wychowało moje pokolenie?

32

Odp: Niedojrzały facet, czy tacy ludzie się zmieniają?

Mareno, ja się nie obwiniam o sposób wychowania moich synów, wręcz przeciwnie uważam, że dałam światu odpowiedzialnych, uczciwych i dobrze wychowanych młodych mężczyzn, to dzisiejsze dziewczyny (kobiety) przejęły dominujące role męskie i zatraciły naturalne zachowania i podziały. Pogubiły herarchię wartości w życiu. Uwielbiam jednocześnie moje synowe, więc chyba nie mogę potwierdzić Twojego twierdzenia....

33

Odp: Niedojrzały facet, czy tacy ludzie się zmieniają?

Może stać się tak, że on dojrzeje dopiero po 40 a Ty zostaniesz z tym wszystkim sama.

34

Odp: Niedojrzały facet, czy tacy ludzie się zmieniają?

Witam wszystkich. Widzę, że temat już dawno zamknięty, ale tak sobie czytam ten wątek, bo mam podobny problem co autorka postu, z tym, że ja wzięłam już ślub z podobnym człowiekiem. I chciałabym dać kilka rad osobom, które zastanawiają się nad tym, czy zakończyć zwiazek czy nie i ustrzec wszystkie dziewczyny przed takimi facetami. Po pierwsze popieram wypowiedź mareny7 oraz olofasolo - najlepiej odzwierciedlają prawdę.

Mój mąż jest niedojrzałym facetem, przed ślubem był taki sam, tylko ja tego nie zauważałam, a może nie chciałam zauważać, myślałam, że wszystko będzie dobrze no i nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak taki człowiek funkcjonuje, gdy mieszka się z nim pod jednym dachem, bo nigdy przed ślubem nie mieszkaliśmy razem i jak jego zachowania mogą uprzykrzyć życie. Brak dojrzałości mojego męża (w dużym skrócie) przejawia się w tym, że nie potrafi wiziąć odpowiedzialności za swoje czyny, z byle problemem leci do rodziców, bo nie chce mu się zastanowić, co lepsze - on nawet nie wie czego chce, co jest dla niego najlepsze, ponieważ przeważnie rodzice za niego decydowali, wmawiali mu, że on czegoś nie zrobi dostatecznie dobrze, wyręczali go we wszystkim (wiem, co mówię, bo teraz mieszkam z teściami). Poza tym żyje z dnia na dzień, zachowuje się jak dziecko, obraża się na mnie, gdy brakuje mu argumentów w dyskusji (wymyśla strasznie dziwne sposoby radzenia sobie z problemami, a jak ja pytam dlaczego tak ma być, dlaczego to jest lepsze, a nie moja propozycja to on nie potrafi odpowiedzieć), nie mam w nim żadnego oparcia, on żyje sam dla siebie, myślę, że on mnie nie kocha albo ta miłość jest bardzo infantylna - kojarzy mi się z miłością do mamusi, która posprząta, ugotuje, wyprasuje, tyle, że jeszcze go zaspokoi, chociaż tutaj mamusia wypada z gry, więc super, mam dodatkową przewage w zaspokajaniu potrzeb mamisynka! Dla niego nic nie jest w danej chwili ważne, tylko on sam, jego potrzeby, mam wrażenie, że uważa, że jemu wszystko się należy, mam skakać koło niego, ale w zamian nic nie potrafi dać. Jak ja czegoś chcę, to albo nie ma czasu albo jest zmęczony, albo odpowiada, że zrobi co chcę, ale nigdy nie zabiarze się za to od razu, czekam miesiąc, dwa, dopiero jak zaczynam robić awanturę to z wielkim żalem i łąską odchodzi od komputera albo odrywa się od innej czynności (oczywiście związanej ze swoją osobą...). Nigdy nie może zrobić czegoś dokładnie jak go proszę, zawsze po swojemu, a to wszystko z lenistwa, żeby jemu było łatwiej, żeby czasem się nie spocił, albo nie zmęczył i nie patrzy na to, że często wyrzuca pieniądze w błoto albo coś jest spartaczone, dla niego to nie ma znaczenia. Czułości prawie wcale mi nie okazuje, czasem jak czegoś ode mnie chce (zazwyczaj seksu) a czasem nawet  i przed seksem mnei nie pocałuje, dla niego to jest zwykła czynność jak mycie zębów, nie ma to dla niego żadnej wyższej wartości, tak się zachowuje.

Można by tak jeszcze pisać, mnóstwo okropnych cech mają takie osoby, żeby ich było mniej albo żeby były małoznaczące to bym może dała radę, ale tego już jest za dużo. Wiele razy z nim rozmawiałam, tłumaczyłam, próbowałam przedstawić mu punkt widzenia i podejście do różnych spraw lepsze niż to, którego nauczyli go rodzice, ale to nie skutkuje, on nie wykazuje chęci zmiany, tzn. mówi, że się zmieni i że mam rację, z uśmiechem na ustach przyznaje się, że jest leniwy, że mnie zaniedbuje, ale dla niego to nie są wady i on nie chce się zmienić tak naprawdę. To są kłamstwa, żeby przeciągnąć to wszystko, żebym się odczepiła. Obiecuje, przeprasza, a za miesiąc jest to samo! Tacy FACECI TO OSZUŚCI!!!]

Więc dobrze radzę wszystkim dziewczynom, które mają do czynienia z takim typem - zwiewajcie tak szybko jak tylko się da! Zastanawianie się czy on się zmieni oczywiście ma sens, ale tylko wtedy gdy jesteś gotowa do morderczej pracy, do powtarzania w kółko tego samego, do awantur (czasem po prostu nie da się inaczej, bo nie dociera za cicho powiedziane), do wycieńczenia psychicznego, do poświęcania się wychowaniu takiego delikwenta na nowo, bo mamusia nie potrafiła tego dobrze zrobić niestety. Ale powiem wam szczerze - dziecko jest łatwiej wychować niż dorosłego człowieka. I liczcie się z tym, że nawet jak powie coś, to zawsze za tydzień może zmienić zdanie, jeśli stwierdzi, że jednak to nie jest dla niego wygodne. Więc moim zdaniem: SZKODA ŻYCIA DLA TAKICH FACETÓW! Do dziewczyn z ambicjami, ciekawych świata i mających jakieś poczucie odpowiedzialności i plany na przyszłość - nie marnujcie się przy takich facetach, bo to będzie dla Was udręka. A jak się weźmie ślub...to nic już nie jest takie proste jak zerwanie z chłoptasiem.

Partnera trzeba dobierać sobie pod względem swojego charakteru. Np. osoba odpowiedzialna, lubiąca porządek, potrzebująca wsparcia i czułości będzie się męczyła z niedojrzałym bałaganiarzem egoistą. Każdy musi odpowiedzieć sobie na pytanie - jak wiele jestem w stanie znieść i co mi będzie przeszkadzać, a na co mogę przymknąć oko, bo w dorosłym życiu zostanieci same, bez żadnej pomocy, wszystko bedzie na waszej głowie, łącznie z wielkim dzieciakiem, którego trzeba upominać na każdym kroku i pilnować, żeby czasem nie roztrwonił waszych pieniędzy albo nie zniszczył tego, nad czym długo pracowałaś. Taki balast nie jest nikomu potrzebny, bo to Ty bierzesz za niego odpowiedzialność - on nie potrafi tego zrobić. Mały poemat mi wyszedł, ale mam nadzieję, że da to do myślenia wielu dziewczynom i że dzięki temu mniejsza część będzie później pluła sobie w brodę jak ona mogła wyjść za kogoś takiego?

35

Odp: Niedojrzały facet, czy tacy ludzie się zmieniają?

Aha - jeszcze najważniejsza odpowiedź na pytanie zadane w temacie - SAM SIĘ NIE ZMIENI NA PEWNO. Wszystko zależy od Was i od jego chęci, ale tacy ludzie z reguły nie wyrażają entuzjazmu jeśli ktoś od nich czegoś wymaga. I nawet jeśli twierdzi, że Cię kocha i że mu zależy - być może tak, ale siebie kocha bardziej i Ty będziesz na drugim planie, a zależy mu przede wszystkim na tym, żeby mieć darmową "obsługę all inclusive". Dla mnie to za dużo, za dużo nerwów, straconych dni, rzucania grochem o ścianę, mydlenia oczu. Tacy ludzie mimo, że wiedzą, że mają wady i że one przeszkadzają najbliższej osobie, nie uważają, że powinni je zmieniać. Takie jest moje zdanie. Oczywiści istnieją wyjątki, ale weź pod uwagę to, że zanim się przekonasz czy to jest wyjątek, może być już za późno.

Posty [ 36 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Niedojrzały facet, czy tacy ludzie się zmieniają?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026