Tom94 napisał/a:Mrs.Happiness napisał/a:Moim zdaniem to jest tak, że jeśli chłopak się dziewczynie wizualnie podoba, to ona się zgodzi. Tylko jest mały problem. Jak ma się zgodzić, jeśli WIELU chłopaków nie odważy się o to zapytać? Sama wiem jak często jest, że ktoś na mnie zerka, czasem się uśmiechnie, ale... nie podejdzie. Po prostu patrzy i patrzy, i po prawdzie nie wiadomo co z tym zrobić. I wcale nie musiałby być wyszczekany ani cwany, żeby mnie gdzieś zaprosić. Wystarczy, że podszedłby i kulturalnie zapytał, czy miałabym ochotę wybrać się z nim na kawę, albo wymienić numerami i wyjść gdzieś razem w przyszłości, bo wiadomo, że jak ktoś np. będzie akurat gdzieś umówiony, to nie zmieni specjalnie planów dla obcej osoby.
Więc dlaczego tak niewielu z Was, szczególnie tych w młodym wieku, w ogóle jest w stanie spróbować?
To ja mam bardzo dobre rozwiązanie na twoje problemy, może sama wyjdziesz z inicjatywą i zaprosisz faceta na randkę? Dzisiaj mamy równouprawnienie i kobieta również może sama coś zaproponować i to radzę też innym kobietom wziąć do serca.
Tylko dlaczego miałabym odwalać robotę za kogoś, kto sam zainicjował te spojrzenia i tak dalej? Gdybym to ja zaczęła, to okej, pewnie przemknęłoby mi przez myśl, żeby podejść, jeśli chłopak naprawdę wpadłby mi w oko i odwzajemnił zainteresowanie, ale w większości przypadków jest tak, że na przykład siedzę w tramwaju, jakiś chłopak gdzieś blisko mnie i nagle wyczuwam na sobie jego wzrok. I czasami tak przez całą drogę, ale nie robi z tym nic. Chłopacy nie powinni zapominać, że kobiety są zupełnie inaczej wychowywane od pokoleń. Nauczone, że takie pierwsze spotkanie, czy rozmowę powinien zainicjować mężczyzna. Sam fakt równouprawnień wiele nie zmienia. To po prostu jest gdzieś w naszej głowie, a przynajmniej tak jest ze mną.
Zresztą taki chłopak, co nie ma odwagi zaprosić, później jest niezłym utrapieniem. Wiem coś o tym, bo miałam jeden taki przypadek całkiem niedawno. Gdy się poznaliśmy, oboje byliśmy z grupką znajomych, on miał troszeczkę wypite, to odważniejszy. Potem mnie znalazł na jednym z portali społecznościowych, pogadaliśmy. Pisał do mnie codziennie, często jakąś wiadomość miałam jeszcze zanim w ogóle byłam online. Ale spotkania sam na sam nie potrafił zainicjować. Jak już, to ze znajomymi, moimi albo jego. Gdy w końcu ja zaproponowałam coś takiego, to spędziliśmy ze sobą kilka godzin, potem kolejny raz i co dziwne, inicjował jakiś kontakt, ale tylko wtedy, gdy miał dodatkowy powód do tego. Na przykład było zimno, to mnie chwycił za rękę, żeby trochę ogrzać. Albo jak byliśmy z kimś jeszcze, to niby tylko po to, by tę osobę zaszokować, dążył do jakiegoś drobnego kontaktu i nazwał mnie tak, jakby coś między nami było. Poza tym NIC. I teraz powiedz mi, na co komu taki chłopak? Bo moim zdaniem on albo sam nie wiedział czego chce, albo brakowało mu odwagi, by po to sięgnąć. A przecież wtedy nawet ślepy by zauważył, że jestem zainteresowana. Więc w czym rzecz?