netkobietyWszystkie działy
Stres, lęk, nerwica, depresja

Dorosłość, zmiana myślenia...

5 odpowiedzi3 468 wyświetleńzałożony przez biirdyy, 28.10.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

Jeśli przeżywasz kryzys, porozmawiaj z kimś od razu: Telefon zaufania dla dorosłych 116 123, w nagłym zagrożeniu 112. Wypowiedzi na forum nie zastępują pomocy specjalisty.


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Dorosłość, zmiana myślenia...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1

Temat: Dorosłość, zmiana myślenia...

A więc nie założyłam tu konta bez powodu. Chciałabym się z Wami podzielić moim problemem i poprosić o komentarz, jakieś porady...
Od 4 lat choruję na nerwicę lękową. Miewam bardzo często stany depresyjne. Moim problemem jest moja słaba psychika.
Mam 19 lat i poza mamą i tatą nie mam żadnej osoby z którą mogłabym szczerze porozmawiać. Na codzień jestem otwartą i sympatyczną osobą,
nie chowam się, nie śmieję się z nikogo. Jednak brakuje mi kontaktu z ludźmi. I nie mam na myśli jednorazowego wyjścia z kimś, pośmianie się, wypicie piwa i powrotu do domu, ale chodzi mi o poznanie bratniej duszy, po prostu przyjaciółki czy koleżanki. Do tej pory miałam kilka paczek znajomych ale każda się rozsypywała głupimi plotkami i zmianą szkoły. Przeraża mnie fakt, że w maju piszę maturę a nic nie umiem. Przeraża mnie to, że jestem jedynaczką i muszę sama planować życie bo za kilkanaście lat nikogo przy mnie już nie będzie. Obecnie jestem w związku z chłopakiem ale on mnie nie rozumie, kłócimy się i czuję że lada chwila będzie koniec. Choć zależy mi na nim bardzo wiem że nie jest odpowiednią osobą. Wstyd się przyznać ale przez te całe 4 lata nie znalazłam jeszcze nikogo kto móglby byc moim przyjacielem. Spotkałam się z ponad 20 osobami, jedne spotkania były bardzo pozytywne, inne mniej. Ale za każdym razem kontakt się urywał i te osoby więcej na moje wiadomości nie odpisywały. Trochę się tym zadręczam, a najgorzej jest wieczorami kiedy czekam aż ktoś zadzwoni, spyta co u mnie...Mam wrażenie że nie istnieję.
Pewnie wiele z was napisze "skup się na swoim hobby", "sama gdzieś wyjdź". Robię to. Bardzo często jestem w mieście na spotkaniach, zjazdach, zlotach. Interesuję się wieloma rzeczami, chodzę na kurs i warsztaty. Ale tam są ludzie dorośli którzy rozmawiają o polityce, dzieciach i pracy.
Czuję się bardzo samotna. Nie umiem skupić się na nauce, szkole, maturze.
Każdego dnia powtarzam sobie że od dziś zacznę inne życie, będę lepszą osobą. I to się udaje... do czasu.
Czy ktoś miał tak samo? Jak sobie poradzić?

Proszę pomóżcie.
Pozdrawiam.

2

Odp: Dorosłość, zmiana myślenia...

Wiem, że nerwica potrafi wypruć człowieka z chęci do życia i zdecydowanie wypaczyć nasze postrzeganie samych siebie. Ale jeżeli wiesz, że chorujesz, to pewnie podejmujesz jakieś formy leczenia prawda? Chodzisz na terapię? Znasz przyczynę swoich lęków (jeżeli chorujesz od 4 lat, to znaczy, że 4 lata temu COŚ się wydarzyło. Pytanie brzmi „co”)?

Wiem, że dla młodej osoby stały kontakt z rodzicami nie jest może szczytem marzeń, ale ciesz się, że masz z nimi dobry kontakt. Nawet jeżeli teraz tego nie doceniasz, to z pewnością za kilka lat będziesz się z tego cieszyć smile Wiem też po sobie jak złym doradcą może być stres, lęk o siebie, ambicje i najnormalniejszy w życiu strach. Jedyne co mogę napisać od siebie to to, że nie warto tkwić w związku, w którym nie czujesz się szczęśliwa, że nie warto zmuszać się do znajomości z pierwszą lepszą osobą, bo do przyjaźni dochodzi się latami i to tylko z wybranymi osobami. I uderzyło mnie jeszcze TO:

„Każdego dnia powtarzam sobie że od dziś zacznę inne życie, będę lepszą osobą „

Może wyszłabyś lepiej na całym przedsięwzięciu, gdybyś nie była „lepszą” osobą, tylko po prostu SOBĄ? Gdybyś nie zmuszała się do innego życia, tylko żyła swoim własnym? Zbliżasz się do końca pewnego życiowego etapu, musisz wybrać dalszą drogę, więc pewnie objawy lękowe się nasilają, ale tak naprawdę...czego konkretnie się boisz? Jak to nazwiesz, będzie Ci łatwiej TO oswoić smile

3

Odp: Dorosłość, zmiana myślenia...

Zdradzę Ci, że pisząc starą maturę uczyłam się dopiero 4 miesiące przed tongue. Nie panikuj.
Co do znalezienia bratniej duszy - w moim przypadku zadziałało forum tematyczne w internecie smile. Ja fascynowałam się rysunkiem szczególnie techniką watercolor. Na jednym z tego typu forów (nie chcę tutaj wymieniać) poznałam jedną z przyjaciółek wink. Oczywiście nie zostałyśmy nimi w tydzień, ale tak pół roku utrzymywałyśmy kontakt wirtualny, a później spotkałyśmy się na żywo. Może u Ciebie to zadziała?

4

Odp: Dorosłość, zmiana myślenia...

pop_corn:  Nie chcę pisać o tym co się wtedy wydarzyło ale zapewniam że nie ma to już wpływu na mój obecny stan. To nie było nic wielkiego i zdążyłam się z tym uporać. Nerwica właśnie objawia się u mnie tym że zamiast dostrzegać te dobre plusy i żyć jak normalni ludzie to ja sama wyszukuję w swoim życiu braków i tworzę z nich problem ;/ Ale co mam zrobić kiedy naprawdę czuję się źle... a nawet gorzej. Nie mam na nic siły. Żadnej motywacji.

Rodzicom jestem niesłychanie wdzięczna i doceniam, naprawdę. Ale chcę być samodzielna, bo idę w dorosłość. Chcę mieć własne grono zaufanych ludzi a nie przychodzić z każdym większym problemem do mamy...

Wprawdzie koleżankę jedną dobrą mam, z którą rozmawiam często ale ona mieszka za granicą ;/

5

Odp: Dorosłość, zmiana myślenia...

witaj jesli czujesz sie samotna, to ja tez to mam. przez to ze czuje sie gorsza, panicznie sie boje i nie potrafie wyjsc poza ramy wlasnego ciasnego umyslu wlasnych glupich myslowych bledow , nie mam juz sily ani ochoty na nic. zastanawiam sie czy wogole ma sens to wszystko co robie wciagu dnia i mysle nie ma, ciesz sie ze masz rodzicow, okazuj im to zawsze , kiedys mozesz nie miec okazji. ja mam tez rodzine i braci ale jednak jestem tak zamknieta ze nie potrafie rozmawiac z nimi prawie wogole. ja najchetniej mowie tylko o tym jak mi zle, co mi na duszy lezy choc wtedy jest lepiej ,to nauczono mnie w domu by nie mowic o takich rzeczach, wiec dusze wsobie wszystko i jest smutno. Bo skoro nikt nie rozumie tego, to po co mam im mowic, ale wtedy nie umiem tez  mowic o niczym innym bo jakos to tez traci dla mnie sens..
rozumiem cie doskonale. wciaz depresja nie wiadomo dlaczego i leki nie wiadomo z kad. Ja wciaz czuje sie gorsza slabsza od reszty i to tez mnie trzyma. A jestem juz po maturze, z ledwoscia skonczylam szkole nie tak dawno bo 3 lata temu a co dalej nie wiem. boje sie, i nie mam sil juz wlasne myslenie mnie wykancza..

6

Odp: Dorosłość, zmiana myślenia...

Myślenie negatywne jest główną przyczyną twoich niepowiedzeń. Przez to stracisz wszystkie kontakty z chłopakami, nawet gdybyś poznała ich 10000. Po prostu zwrócisz uwagę na każdy najmniejszy negatyw. To nie jest to że masz duże wymagani co do chłopaka. Po prostu masz zło do świata za istnienie negatywnych rzeczy i to ciebie doprowadza do wściekłości bo chciałabyś żeby świat był idealny bez negatywnych rzeczy. Gdy widzisz w chłopaku coś negatywnego to wściekasz się bardziej na świat niż na niego.

Gdy zaakceptujesz to, że zło jest nieuniknione, że potrzebujemy z nim walczyć każdego dnia, wtedy będziesz mogła być z chłopakiem i przejdzie ci choroba.

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Dorosłość, zmiana myślenia...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026