Czy smutne dzieciństwo wpływa na jakość życia?Czy z nieszczęśliwego dziecka wyrośnie szczęśliwy dorosły?
Podobne tematy
może przedstawię moje doświadczenia...
Pochodzę z rodziny pół-patologicznej... Ojciec wiecznie pijany, matka tyrająca by jakoś zapewnić nam byt, ciągła bieda, awantury, słownictwo- łacina podwórkowa... Nigdy nie miałam nowych zabawek, ubrania zawsze po kimś, zero wycieczek szkolnych... Ogólnie wspomnień nie mam żadnych dobrych, tylko te złe pozostały...
Dziś jestem dorosła, mam swoją rodzinę. Wreszcie mogę powiedzieć,że jestem szczęśliwa! Męża szukałam nie na podobieństwo ojca, jak to jest przyjęte w psychologicznych teoriach lecz na jego przeciwieństwo. Popełniłam tylko jeden błąd... urodziłam dwoje dzieci zanim zarobiłam na ich utrzymanie. Po liceum pojawiło się pierwsze z nich, po 1,5 roku drugie. Czasami bywa ciężko, bo mąż utrzymuje nas z jednej wypłaty, ale jakoś dajemy radę. Poszłam na studia, chcę zdobyć wykształcenie, dobrzy zawód i zapewnić dzieciom dzieciństwo jakiego ja nigdy nie miałam- beztroskie i szczęśliwe... Mąż też pochodzi z rodziny patologicznej- i matka i ojciec alkoholicy, dlatego stara się jak może, by w niczym ich nie przypominać. Kochamy się, szanujemy. Dzieci będą miały z kogo brać dobry przykład.
Jesteśmy przykładem, że patologia nie zamyka nas na zawsze w tym kręgu. A wręcz przeciwnie- robimy wszystko, by więcej się do niego nie zaliczać.
3 2011-03-09 13:55:10 Ostatnio edytowany przez różyczka (2011-03-09 13:57:28)
Zdecydowanie można mieć szczęśliwa dorosłość nawet jeśli się wyszło z bagna.
Ja także wychowałam się w nieciekawym domu, gdzie nienawiść do siebie to było na porządku dziennym.
Niestety moja matka z rożnych przyczyn nienawidziła mnie, do tego ojciec alkoholik straszący ze nas spali żywcem w domu.
Lata bicia upokorzeń, molestowanie jako dziecko odcisnęły się na mnie . Jednak od dziecka wiedziałam ze postępowanie mojej rodziny nie jest dobre.
Zawsze widziałam ze jestem dobrym mądrym człowiekiem i postępowałam podłóg mojego myślenia nie ich.
Wszystko czego się nauczyłam zawdzięczam mojej babci która mnie przygarnęła. Pokazała mi jakim człowiekiem być, jakie mieć zasady i wpoiła szacunek do ludzi.
Sama się uczyłam dla siebie samej, i jako jedyna skończyłam szkołę z zawodem .
Nie powieliłam schematu bo tak jak Pumcia byłam świadoma że mam tendencję do wybierania partnera w podobnym stylu co mój ojciec.
Zawsze byłam poważniejsza niż inni, zawsze ten wiek był wiekszy niż moje lata. A teraz jestem wreszcie taka jaka powinnam być.
Jestem szczęśliwa, spełniona, kobieca, jestem taka jaka zawsze chciałam być.
Wywalczyłam swoje życie, nie stałam się taka jak moi "rodzice".
Mam mądrego kochanego męża, i choć życie nadal mnie przygina ja się nie poddaje.
Dojście do tego momentu nie było łatwe, ale nie chowałam głowy w piasek a zmierzyłam się z diabłami mojej przeszłości i wygrałam !!!!
ehh też miałam nieciekawe dzieciństwo i nadal tkwie w bagnie . ale jedyne o czym marze to wyrwać się z tego wszystkiego... jeszcze rok , roooook ..a dalej to zamierzam dalsze życie z moim chłopakiem , dzięki któremu czuje się chciana , potrzebna- przy nim czuje się innym człowiekiem. z tego co pamiętam zawsze mówiłam.. skończe szkołe i wyrywam się stąd. Nie widzę tutaj miejsca dla siebie niestety . Jestem adoptowana i wyraźnie widzę sposób traktowania moich braci , a mnie .
To bardzo ciekawy temat...i trudny. Nie wiem dlaczego jednym mimo trudnego dzieciństwa udaje się stworzyć udane związki,być dobrym rodzicem czy mówiąc ogólnie być szczęśliwym ,spełnionym człowiekiem.
Mam 38 lat i dopiero teraz uczę się tego wszystkiego co powinnam wiedzieć mając np lat 15...
Ostatnio rozmyślałam o moim przekonaniu na temat mężczyzn - wiadomo pierwszy męzczyzna w moim życiu - ojciec...
Był czas kiedy go kochałam ,jako pięcioletnia dziewczynka.Byłam jego drugą córką,najmłodszą.
Pamiętam go jako szczęśliwego,kochającego tatę.I te jego roześmiane oczy.A za domem był jeszcze sad w którym uwielbiałam przebywać.Jak tam wszystko pięknie pachniało...byłam szczęśliwa.
Aż któregoś dna mój sad zrobił się straszny,ciemny i wrogi.Tato przyszedł pijany .Biegał po tym sadzie z pasem w ręku i krzyczał że się powiesi...Znikną mój cudowny sad i kochający tatuś.Wszystko stało się złe i wrogie. Tato ,gdzie się podziałeś?
To co potem działo się w mojej rodzinie zamazało to cudowne wspomnienie.Rodziły się kolejne dzieci a ojciec coraz częściej zaglądał do kieliszka.Od tej pory mężczyżni są,żli,nie wolno im ufać z drugiej strony są tak bardzo pociągający ,tajemniczy.
Zdałam sobie sprawę że praktycznie przez cały czas walczę o miłość osób które mają swoją "miłość".Wyszłam za mąż za alkoholika.Będzie mnie kochał kiedy przestanie pić,odzyskam wymarzonego mężczyznę - będę szczęśliwa.Przestał pić i teraz dopiero go poznaję- i siebie.No i jest tragedia...
Dziś wiem że moje przekonanie na temat mężczyzn jest błędne.Są wspaniali ,odpowiedzialni,poukładani mężczyżni tylko żeby takich spotykać to sama muszę być wspaniała,odpowiedzialna i poukładana.
Moi rodzice ciągle mnie, poniżają, wyzywają i zastraszają. Jak byłam mała ojciec często mnie bił. Mówią, że jestem gruba i brzydka, że nikt mnie nigdy nie zachce. Mówią mi wprost, że mnie nie kochają, ze żałują, że się urodziłam, że gdyby wiedzieli, że wyrośnie ze mnie coś takiego, to by mnie otruli. Doszło do tego, że nie potrafimy ze sobą rozmawiać. Nasze rozmowy polegają tylko na kłótniach i awanturach. Nigdy nie mają dla mnie czasu. Nigdy nie spytają się mnie jak się czuję, czemu płaczę czy czemu jestem smutna. Nie pamiętam kiedy ostatnio mnie przytulili czy powiedzieli, że mnie kochają. Tak strasznie brakuje mi miłości i czułości... ;( Wyprowadzić się z domu nie mogę, bo nie mam dokąd. Niby mam już skończone 18 lat, ale rzuciłam szkołę i nie pracuję. Ze szkoły zrezygnowałam, bo nie miałam siły na naukę, a po za tym nie miałam warunków do nauki. Szukam pracy, ale jest ciężko z moim wykształceniem. Mam już tego wszystkiego dość ;(
sysia2602-napisz więcej o tym,jak i dlaczego rzuciłaś szkołę?czy mówiłaś komuś o swoich problemach?mam na myśli rodzinę,bo przecież na pewno masz jakieś ciotki itp.czy w twoim domu jest problem alkoholowy,bądź inny rodzaj patologii?
sandrapepko-czym różni się inne traktowanie Ciebie od reszty rodzeństwa?podaj przykłady,proszę.
daria1968-witaj ponownie,spotkałyśmy się w innym moim wątku,ale do dziś Cię pamiętam:-) i pamiętam,że trzeba pytać siebie o swoje uczucia,w sobie szukać istoty problemu i sposobów jego rozwiązania.praca nad sobą i tylko to:-)
pozdrawiam:-)
Człowiek z trudnym dzieciństwem musi ciężko pracować, walczyć, nie poddawać się i niekoniecznie musi wyjść