Lękowy styl przywiązania - jak się nauczyć bezpiecznego stylu? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Lękowy styl przywiązania - jak się nauczyć bezpiecznego stylu?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

Temat: Lękowy styl przywiązania - jak się nauczyć bezpiecznego stylu?

Witajcie, czy ktoś mógłby mi pomóc w temacie: jak nauczyć się bezpiecznego stylu przywiązania? Jestem w związku od ponad roku i od kilku miesięcy, kiedy podjęłam decyzję, że chcę z nim być i mi na nim zależy, zauważyłam że przywiązałam się w sposób obsesyjny. Nie daję już tym rady, bo stało się to pewnego rodzaju moim sensem, zapełniło moją pustkę, ale nie daje mi to spokoju tylko codziennie czuję ogromny lęk i martwię się. Ja mam dużo zainteresowań, pracę, nie jest tak że jestem uwieszona na nim. Ale bardzo potrzebuję kontaktu z nim, czuję się bardzo samotna. Tylko wiem też, że nigdy nie jest mi tego kontaktu dość. Rady typu: zajmij się sobą nie pomagają mi. Zmuszam się do zrobienia zwykłych czynności, ale nic nie sprawia mi przyjemności, nic mnie nie interesuje. Nie mieszkamy razem jeszcze, nie chcę go do tego zmuszać. A u niego widzę zmniejszone zainteresowanie mną ostatnio. A ja potrzebuję jego uwagi bardzo. Jak przywrócić jego zainteresowanie ? Jak się nauczyć tego bezpiecznego stylu przywiązania, jak znaleźć sens i zająć się sobą? Tak jak mówię, zajmuję się sobą, ale to jest wymuszone, bo z tyłu głowy cała jestem zatopiona w lęku i smutku. Ale żeby było jasne, staram się nie naciskać na niego i nie uważam, żebym go jakoś osaczała w ostatnim czasie (chociaż był kryzys i się kłóciliśmy w okolicach listopada/grudnia)- to się dzieje w mojej głowie bardziej. Choć na pewno on musi to w jakiś sposób odczuwać. Jak znaleźć ten spokój i poczucie bezpieczeństwa w sobie? Strasznie mnie denerwuje, że on ma bardzo swobodne podejście, nie widać u niego, żeby on miał jakieś obawy utraty mnie np. Zajmuje się sobą, jest wręcz taki w tym nieobecny. Zazdroszczę facetom takiego nielękowego podejścia.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Lękowy styl przywiązania - jak się nauczyć bezpiecznego stylu?

Spokój i poczucie bezpieczeństwa w sobie to może poszukać na psychoterapii. Obsesyjne przywiązywanie się do kogoś jest raczej wyrazem jakiś kompleksów, braku pewności siebie. Wg mnie tak to wygląda. Masz zadatki na zazdrośnicę ? Jeśli to jest niepohamowane to może zniszczyć ten i każdy inny związek. Myślałaś kiedykolwiek o terapii ?

"Z gówna bata nie ukręci"  NieGall Anonim

3

Odp: Lękowy styl przywiązania - jak się nauczyć bezpiecznego stylu?

Misinx. Dziękuję ci za odpowiedź. Nie, nie jestem zazdrosna, nigdy nie robiłam mu żadnych scen, wymówek, nie zadaję pytań, nie robię przesłuchania itp - jeśli ci o to chodzi. Chodzę na terapię, niestety nie rozwiązuje ona tego mojego problemu jak na razie. Nie dostaję tam żadnych praktycznych rad, konkretów. Dostaję jedynie wytłumaczenie skąd się to u mnie wzięło i ok - rozumiem skąd - ale co mi to daje, że rozumiem przyczynę? Mnie chodzi o konkretne sposoby poradzenia sobie z tym, metody. Masz więc może jakieś rady?

4

Odp: Lękowy styl przywiązania - jak się nauczyć bezpiecznego stylu?

Piszesz że on zapełnił pustkę. "Najprościej" byłoby włożyć w tą pustkę coś jeszcze, nie skupiać się tylko na nim. Pielęgnuj dawne zainteresowania i przyjaźnie, żeby mieć coś poza nim, choćbyś na początku miała się zmuszać. Przecież zanim go poznałaś też miałaś życie i chyba nie było ono czarną otchłanią.

5

Odp: Lękowy styl przywiązania - jak się nauczyć bezpiecznego stylu?
Kalejdoskopka napisał/a:

Misinx. Dziękuję ci za odpowiedź. Nie, nie jestem zazdrosna, nigdy nie robiłam mu żadnych scen, wymówek, nie zadaję pytań, nie robię przesłuchania itp - jeśli ci o to chodzi. Chodzę na terapię, niestety nie rozwiązuje ona tego mojego problemu jak na razie. Nie dostaję tam żadnych praktycznych rad, konkretów. Dostaję jedynie wytłumaczenie skąd się to u mnie wzięło i ok - rozumiem skąd - ale co mi to daje, że rozumiem przyczynę? Mnie chodzi o konkretne sposoby poradzenia sobie z tym, metody. Masz więc może jakieś rady?

Bo niestety terapie właśnie tak wyglądają. Chodziłem kilka lat na różne terapie, więc trochę znam temat. To jest praca sama ze sobą. Terapeuta Cię może nakierowywać, zadawać Ci pewne pytania. Nie udzieli Ci gotowych rad. To jest psychoterapia w nurcie psychodynamicznym. Często stosowana i tak właśnie ona wygląda. A próbowałaś np. terapii grupowej ? Jesteś z dużego miasta ?

"Z gówna bata nie ukręci"  NieGall Anonim

6

Odp: Lękowy styl przywiązania - jak się nauczyć bezpiecznego stylu?
PodPseudonimem napisał/a:

Piszesz że on zapełnił pustkę. "Najprościej" byłoby włożyć w tą pustkę coś jeszcze, nie skupiać się tylko na nim. Pielęgnuj dawne zainteresowania i przyjaźnie, żeby mieć coś poza nim, choćbyś na początku miała się zmuszać. Przecież zanim go poznałaś też miałaś życie i chyba nie było ono czarną otchłanią.

Tak, mam zainteresowania i przyjaciół. I zmuszam się. Ale to wszystko jest właśnie takie na siłę i w środku nie czuję się spokojna ani szczęśliwa. Ja rozumiem, że negatywne emocje są częścią życia, ale w moim przypadku trwa to już długo i to mnie ogarnia na każdym poziomie...Nie wiem, naprawdę nie wiem co z tym zrobić.

7

Odp: Lękowy styl przywiązania - jak się nauczyć bezpiecznego stylu?
Kalejdoskopka napisał/a:
PodPseudonimem napisał/a:

Piszesz że on zapełnił pustkę. "Najprościej" byłoby włożyć w tą pustkę coś jeszcze, nie skupiać się tylko na nim. Pielęgnuj dawne zainteresowania i przyjaźnie, żeby mieć coś poza nim, choćbyś na początku miała się zmuszać. Przecież zanim go poznałaś też miałaś życie i chyba nie było ono czarną otchłanią.

Tak, mam zainteresowania i przyjaciół. I zmuszam się. Ale to wszystko jest właśnie takie na siłę i w środku nie czuję się spokojna ani szczęśliwa. Ja rozumiem, że negatywne emocje są częścią życia, ale w moim przypadku trwa to już długo i to mnie ogarnia na każdym poziomie...Nie wiem, naprawdę nie wiem co z tym zrobić.

Być może taki jest Twój urok i nigdy tego nie ogarniesz. Zawsze będziesz widzieć "szklankę" do połowy pustą, a nie do połowy pełną. Znam to doskonale, bo też tak mam. Niestety poczucie nieszczęśliwości bywa uzależniające jak każde inne. Identyfikujemy się w ten sposób. Takie ćwiczenie, zrób na sobie działanie "matematyczne" i "odejmij" od siebie zawartą w sobie depresję. Co Ci zostaje ? Jeśli dużo, to nie jest z Tobą tak źle. Jeśli mało, albo nic to... ciężka sprawa.
Nie wiem ile masz lat, ale im jesteś młodsza tym łatwiej jeszcze z tego marazmu wyjść. Ja dobijam już powoli do 50-tki i czuję się jakby nic pozytywnego miało mnie w życiu nie spotkać. Tylko się nacierać ziemią big_smile Też się do różnych rzeczy zmuszam. Przyjaciół to już raczej nie mam. Może jedną osobę... Nawet nie wiem. Nowych nie szukam, bo ciężko mi się już zawiera przyjaźnie. Poza tym ja zawsze wolałem się przyjaźnić z kobietami. Z facetami raczej nie było "chemii". A w tym wieku, będąc żonatym to raczej ciężko zawierać takie przyjaźnie big_smile Zainteresowania jakieś mam, ale nic co by mnie bardzo porywało. Nie umiem się w coś tak bezwzględnie wkręcić. Czasami mam wrażenie, że mam anhedonię big_smile Ale aż tak źle to nie jest.

"Z gówna bata nie ukręci"  NieGall Anonim

8

Odp: Lękowy styl przywiązania - jak się nauczyć bezpiecznego stylu?
Kalejdoskopka napisał/a:

A ja potrzebuję jego uwagi bardzo. Jak przywrócić jego zainteresowanie ? Jak się nauczyć tego bezpiecznego stylu przywiązania, jak znaleźć sens i zająć się sobą? Tak jak mówię, zajmuję się sobą, ale to jest wymuszone, bo z tyłu głowy cała jestem zatopiona w lęku i smutku.

Nie mogłabyś zaakceptować po prostu tego, że jesteś lękliwa? I np. wtedy, gdy czujesz, że ogarnia Cię lęk i smutek mówić do siebie, że to ma niewiele wspólnego z moją dzisiejszą sytuacją, ale kiedyś, gdy byłam dzieckiem nie otrzymałam wystarczająco dużo opieki i miłości, dlatego wciąż jej potrzbuję. Mogłabyś sama siebie uspokajać zamiast odwracać się od swoich emocji i zajmować się czymś, aby odwrócić uwagę od siebie. Sama zaopiekuj się tym dzieckiem, spragnionym miłości i uwagi, które jest w Tobie. Przytul je.

9 Ostatnio edytowany przez Kalejdoskopka (2019-01-15 17:12:05)

Odp: Lękowy styl przywiązania - jak się nauczyć bezpiecznego stylu?

Dziękuję wam bardzo za wszystkie rady i pomysły. Tylko np. co to w praktyce oznacza "zaopiekuj się sobą" - w jaki konkretnie sposób? Możesz podać jakieś przykłady? Konkretne działania? Mam się sama objąć albo coś do siebie mówić?
Ja wiem i słyszałam o tej teorii, tylko właśnie nie bardzo wiem o co chodzi dokładnie. Zgadzam się z tym, tylko że są granice tego co można sobie samemu dać. Nie dasz sobie samej tego, co może dać ci inna osoba, a ja właśnie tego potrzebuję.
Mam już dużo ponad 30 lat i naprawdę naprawdę czuję się już samotna, wiele lat mieszkam sama, wiele już czasu ze sobą samą spędziłam, robiłam wiele rzeczy jako hobby. I jestem już naprawdę zmęczona.
Zgadzam się z tobą - rady typu : zajmij się czymś są pewnego rodzaju unikaniem emocji. A ja właśnie nie chcę ich już unikać i o to pytam - jak sobie z nimi poradzić....Jak się uspokoić?

10

Odp: Lękowy styl przywiązania - jak się nauczyć bezpiecznego stylu?

jak czesto się spotykacie? jak wyglada wasz kontakt? ufasz mu?

11 Ostatnio edytowany przez Kalejdoskopka (2019-01-15 17:18:00)

Odp: Lękowy styl przywiązania - jak się nauczyć bezpiecznego stylu?
sosenek napisał/a:

jak czesto się spotykacie? jak wyglada wasz kontakt? ufasz mu?

1-2 w tygodniu się widzimy, plus wiadomości pomiędzy tym, typu co słychać. Ufam mu. To są tak jak mówię moje lęki i paranoiczność i zdaję sobie dobrze z tego sprawę.
Ja bym chciała mieć jakąs pewność, poczucie bezpieczeństwa, że to jest coś stałego. Ale przecież nigdy nie można mieć takiej pewności, nikt jej nie może zapewnić.
Jak zaakceptować niepewność?

12

Odp: Lękowy styl przywiązania - jak się nauczyć bezpiecznego stylu?
Kalejdoskopka napisał/a:

Dziękuję wam bardzo za wszystkie rady i pomysły. Tylko np. co to w praktyce oznacza "zaopiekuj się sobą" - w jaki konkretnie sposób? Możesz podać jakieś przykłady? Konkretne działania? Mam się sama objąć albo coś do siebie mówić?
Ja wiem i słyszałam o tej teorii, tylko właśnie nie bardzo wiem o co chodzi dokładnie. Zgadzam się z tym, tylko że są granice tego co można sobie samemu dać. Nie dasz sobie samej tego, co może dać ci inna osoba, a ja właśnie tego potrzebuję.
Mam już dużo ponad 30 lat i naprawdę naprawdę czuję się już samotna, wiele lat mieszkam sama, wiele już czasu ze sobą samą spędziłam, robiłam wiele rzeczy jako hobby. I jestem już naprawdę zmęczona.
Zgadzam się z tobą - rady typu : zajmij się czymś są pewnego rodzaju unikaniem emocji. A ja właśnie nie chcę ich już unikać i o to pytam - jak sobie z nimi poradzić....Jak się uspokoić?

Wylogowało mnie i straciłam post., więc piszę jeszcze raz. Nie wiem, czy jest do tego, co piszę teoria. Myślę, co bym zrobiła i jakbym zajęła się sobą, gdybym była w Twojej sytuacji. Skoro Twoje lęki i smutki mają swoje korzenie w dzieciństwie, to trzeba dziecko w Tobie wziąć w opiekę i dać mu to, czego potrzebowało i nadal potrzebuje.  Skoro Twoje emocje z dzieciństwa są wciąż żywe i wystarczy niewiele, aby się one u Ciebie wyzwoliły, to pojawiają się. Chociaż nie masz podstaw, mam na myśli racjonalne podstawy, żeby się bać i smucić, to one znajdują sobie pretekst, żeby się ujawnić. Wtedy są, naprawdę je czujesz, są realne i prawdziwe. Pojawiają się łatwo, bo cały czas nosisz w sobie lęk i smutek z czasów dzieciństwa.
Dlatego sensownym mi się wydaje, żeby przyjąć to, co czuję, nie odwracać się od swoich emocji. Ale wiem, że w dużej mierze to, co czuję teraz jest konsekwencją braków z dzieciństwa, których już nie mam szansy zaspokoić w dorosłości, bo przecież partner to nie rodzic, który będzie leczył moje niedostatki z dzieciństwa.
To brzmi dziwnie, ale ja bym mówiła w myślach do dziecka we mnie, że jest bezpieczne, kochane, że już nigdy nie będzie samo, bo ja z nim jestem i je nie opuszczę. To tak, jakbym mówiła do swojego prawdziwego dziecka to, co uważam za stosowne, żeby je uspokoić, żeby czuło się bezpieczne i spokojne.

13

Odp: Lękowy styl przywiązania - jak się nauczyć bezpiecznego stylu?

To ma sens, dziękuję Magdaleno.

14

Odp: Lękowy styl przywiązania - jak się nauczyć bezpiecznego stylu?

Kalejdoskopko, wróciłaś do tego narcyza czy chodzi o kogoś innego?

15

Odp: Lękowy styl przywiązania - jak się nauczyć bezpiecznego stylu?

zapytałam o częstotliwosc spotkań bo wcale się nie dziwie, że przy spotykaniu się 1-2 x w tygodniu czujesz się zaniedbana i nie traktowana powaznie.

16

Odp: Lękowy styl przywiązania - jak się nauczyć bezpiecznego stylu?

Kalejdoskopka, czytam właśnie fajną książkę od Mikołaja ;-), która mogłaby Ci się spodobać. No, w każdym bądź razie z Tobą i tym, o czym tutaj pisałaś, ona mi się skojarzyła.
„Znaczenie miłości. Jak uczucia wpływają na rozwój mózgu.” Sue Gerhardt

17

Odp: Lękowy styl przywiązania - jak się nauczyć bezpiecznego stylu?

Nie każda terapia musi tutaj pomagać..chodziłam kilka miesięcy na psychoterapię, która nie miała nic wspólnego z moim stanem zdrowia. Zadawane w kółko te same pytania znudziły mnie i stwierdziłam, że Pani chce tylko wyciągnąć ode mnie kasę..

To smutne, że głupcy są tacy pewni siebie, a ludzie rozsądni tacy pełni wątpliwości.

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Lękowy styl przywiązania - jak się nauczyć bezpiecznego stylu?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018