Mam 23 lata i półtoraroczną córeczkę z podejrzeniem autyzmu. Jeździmy po lekarzach, psychologach, czeka nas pobyt w szpitalu (nie pierwszy) i badania. Podłamało mnie to, córka nie mówi, nie gaworzy, nie komunikuje się z nami, czasami jak wracam skądś do domu to nawet nie reaguje na moje przyjście, totalna olewka i zamykanie się w swoim świecie.
Od dłuższego czasu czuję się tragicznie. Podejrzewam u siebie depresję albo jakieś inne stany lękowe (?). Jestem płaczliwa, nie mam ochoty na towarzystwo, tym bardziej na wyjścia z domu, codziennie obowiązki mnie przerastają, nie mam siły nawet zebrać się w sobie aby iść z córką na spacer, najchętniej całe dnie leżałabym w łóżku albo spała. Z każdej czynności rezygnuje, bo boję się, że sobie nie poradzę. Z mężem zaczyna nam się nie układać, bo wszystko jest na jego głowie - wykonanie telefonu do lekarza jest nawet dla mnie problemem, nie mówiąc o załatwianiu jakichkolwiek innych spraw.
Sprawa dotyczy moich studiów. Aż wstyd się przyznać, ale kierunek psychologia. Po rocznej przerwie (miałam dziekankę po urodzeniu dziecka) nadszedł czas na powrót. Sama myśl, że miałam tam iść przerażała mnie - bałam się, że sobie nie poradzę, zawalę studia i narażę się na dodatkowe koszty (uczelnia prywatna), czułam dziwny lęk, że nikogo tam nie znam. Nie mogłam spać, jeść z nerwów. Poszłam na jeden zjazd - byłam tam zestresowana, że przez cały dzień siedzenia na zajęciach nie czułam nawet głodu, nic nie jadłam, nie piłam, czułam się niekomfortowo, odliczałam czas do powrotu do domu. Zapowiedziana przez wykładowcę prezentacja do zrobienia przed całą grupą wywołała skrajne emocje, chciało mi się płakać na samą myśl.
Zastanawiam się czy zrezygnować czy ciągnąć to dalej. Rezygnując, będę mogła wrócić w ciągu 5 lat na ten sam rok (rezygnacja wiąże się jednak z dodatkowymi kosztami). Wyobrażając sobie, że rezygnuję czuję ulgę, ale z drugiej strony wyrzuty sumienia, że się poddałam, że unikam problemu, że nie zawalczyłam żeby iść dalej, że zostanę bez studiów, itd.
Co byście zrobili w mojej sytuacji?