Zrezygnować ze studiów? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STUDIA, SESJA I ŻYCIE STUDENCKIE » Zrezygnować ze studiów?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

Temat: Zrezygnować ze studiów?

Jestem na pierwszym roku studiów. Od zawsze interesował mnie język polski i marzyłam o tym, by zostać pisarką. Już w gimnazjum wiedziałam, że pójdę na filologię polską, ponieważ nigdzie indziej nie widziałam dla siebie miejsca. Maturę zdałam na bardzo wysokim poziomie i dostałam się do jednej z najlepszych uczelni. Od samego początku czułam, że kierunek ten nie będzie łatwy, jednak myślałam, że spokojnie sobie poradzę. Myliłam się. Studiowanie polonistyki wiąże się u mnie z ogromnymi nerwami i stresem. Średnio co parę dni moja psychika wysiada, gdzie w te dni ciężko mi się jakkolwiek pozbierać. Każde kolokwium i pisanie prac mnie przerasta. Co najśmieszniejsze - wcześniej pisanie nie sprawiało mi jakiejkolwiek trudności. Mam problem z zaliczeniem dwóch przedmiotów, których nijak nie potrafię się nauczyć, co wpędza mnie w jeszcze większy stres i rozpacz.
Najbardziej rozczarowuje mnie część literaturoznawcza, na której przecież tak bardzo mi zależało. Liczyłam na rozmowy o lekturze, dzielenie się opiniami, wspólną interpretację, naukę krytycznego myślenia, a nie wkuwanie setki tytułów, autorów i dat, oraz przywoływanie kontekstów, które w żaden sposób nie wpływają na moje pojmowanie literatury. Wiedziałam, że na polonistyce jest ogromna ilość lektur. Nie mam nic do czytania; lubię czytać, uwielbiam czytać. Nie spodziewałam się jednak, że lektur jest od groma i trzeba wszystkie przeczytać w drastycznie krótkim czasie. Przez to po raz pierwszy, odnośnie czytania, czuję ogromną presję i nacisk. Coraz bardziej czytanie zaczyna mi się kojarzyć z przymusem i kaźnią, a nie przyjemnością. Przyłapuję się na tym, że staram się unikać czytania, jak tylko mogę, a przecież do niedawna potrafiłam połknąć kilkanaście książek w ciągu miesiąca.
Coraz częściej myślę o tym, by zrezygnować. Mam parę alternatywnych wyjść, które w jakiś sposób, by mnie satysfakcjonowały, jednak z drugiej strony szkoda mi porzucać to, na co tak długo pracowałam, tym bardziej, że jednak dość dobrze odnajduję się w niektórych przedmiotach związanych z językoznawstwem. Już nie wiem, czy zrezygnować, czy jednak jeszcze walczyć. Co radzicie?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zrezygnować ze studiów?

Nie raczej, jakoś wyluzować, jesteś perfekcjonistką może ? wtedy chyba przejmujesz się każdym szczegółem i starasz sie na 101% i po prostu zbyt wiele od siebie wymagasz. Może trzeba jakoś posegregować ten natłok lektur, nie wszystkie połknąć, pogodzić się z poprawkami, i dalej do przodu może nie tak błyskotliwie jak spodziewałaś się na początku studiowania ale teraz realnie studiując.

3

Odp: Zrezygnować ze studiów?
random.further napisał/a:

Nie raczej, jakoś wyluzować, jesteś perfekcjonistką może ? wtedy chyba przejmujesz się każdym szczegółem i starasz sie na 101% i po prostu zbyt wiele od siebie wymagasz. Może trzeba jakoś posegregować ten natłok lektur, nie wszystkie połknąć, pogodzić się z poprawkami, i dalej do przodu może nie tak błyskotliwie jak spodziewałaś się na początku studiowania ale teraz realnie studiując.

Rzeczywiście, jestem perfekcjoniską i na samym początku podchodziłam do tego z przesadną skrupulatnością. Zrezygnowałam z tej postawy gdzieś na początku stycznia, jednak mimo tego wciąż nie potrafię się w tym wszystkim odnaleźć. Ścigają mnie terminy z tych dwóch przedmiotów i nie potrafię zdać nawet na to minimum. Właśnie jestem świeżo po poprawce... oczywiście oblanej. W przyszłym tygodniu to będzie już mój czwarty termin.
Z tym czytaniem lektur to już pal licho, że nie przeczytam wszystkich, bo ponad 100 lektur nie da się przeczytać w 4 miesiące. Nie byłoby tak źle, gdyby nie testy z nich, które oblewa większość ludzi. Ciężko jakkolwiek obejść system, a przynajmniej ja nie widzę żadnego rozwiązania.

4

Odp: Zrezygnować ze studiów?

Nie, nie rezygnować. To nie jest przypadkowy kierunek, ale Twoje wymarzone studia. Pierwszy rok jest najtrudniejszy, ale sprawdź sobie statystyki swojej uczelni - zapewne całkiem niewielki procent studentów odpada. Dlaczego Ty miałabyś być w tym procencie?
W kwestii stresu i perfekcjonizmu - rozważasz rezygnację, masz już opracowane jakieś altermatywne wyjścia. Świat się więc nie zawali jak Cię wyrzucą smile Oczywiście nie namawiam do przyzwolenia sobie na to wyrzucenie, ale sama świadomość, że tragedii nie będzie zwykle pomaga przebrnąć przez trudności z całkiem dobrym skutkiem.

Zresztą sama mam takie same doświadczenia ze studiów. Również studiowałam wymarzony kierunek i również zaskoczyło mnie to, jak było ciężko. Ale przetrwałam powtarzając sobie, że przecież chciałam, więc będę wojować do końca tongue Po pierwszym roku było o niebo łatwiej. I, po latach, bardzo miło wspominam okres studiów smile

5

Odp: Zrezygnować ze studiów?

Też bym radziła nie rezygnować. Sama przeszłam przez polonistykę, więc wiem o czym mówisz. Ale po pierwszym roku będzie ci dużo łatwiej, zobaczysz.

6 Ostatnio edytowany przez random.further (2017-03-01 20:10:26)

Odp: Zrezygnować ze studiów?
Tajemnicza9715 napisał/a:
random.further napisał/a:

Nie raczej, jakoś wyluzować, jesteś perfekcjonistką może ? wtedy chyba przejmujesz się każdym szczegółem i starasz sie na 101% i po prostu zbyt wiele od siebie wymagasz. Może trzeba jakoś posegregować ten natłok lektur, nie wszystkie połknąć, pogodzić się z poprawkami, i dalej do przodu może nie tak błyskotliwie jak spodziewałaś się na początku studiowania ale teraz realnie studiując.

Rzeczywiście, jestem perfekcjoniską i na samym początku podchodziłam do tego z przesadną skrupulatnością. Zrezygnowałam z tej postawy gdzieś na początku stycznia, jednak mimo tego wciąż nie potrafię się w tym wszystkim odnaleźć. Ścigają mnie terminy z tych dwóch przedmiotów i nie potrafię zdać nawet na to minimum. Właśnie jestem świeżo po poprawce... oczywiście oblanej. W przyszłym tygodniu to będzie już mój czwarty termin.
Z tym czytaniem lektur to już pal licho, że nie przeczytam wszystkich, bo ponad 100 lektur nie da się przeczytać w 4 miesiące. Nie byłoby tak źle, gdyby nie testy z nich, które oblewa większość ludzi. Ciężko jakkolwiek obejść system, a przynajmniej ja nie widzę żadnego rozwiązania.

Pewnie jesteś przyzwyczajona że zawsze 'ogarniasz' i dopinasz na ostatni guzik i pewnie nie lubisz zaskakiwania - spokojnie - to przecież ogromna zmiana stylu nauki i jak sie wydaje na razie się trzymasz i pewnie jest wiele osób które maja tak jak Ty. Nie przejmuj się (wiem, wiem, łatwo powiedzieć...) - zawsze przecież możesz powiedzieć stop i zrezygnować - może to Ci pomoże - taka świadomosć, że to Twoja decyzja : męczę się albo nie męczę, i to Twoja decyzja : co jest dla Ciebie dobre i na teraz i  na przyszłość - w ten sposób na pewno panujesz nad Swoimi studiami bo to Twój wybór.

7

Odp: Zrezygnować ze studiów?

Najbardziej przeraża mnie to, jak bardzo te parę miesięcy mnie wypaliło i jak bardzo zaczynam nienawidzić tego, co wcześniej było moją pasją... Wczoraj tak się zastanawiałam... Od zawsze marzyłam, by zostać pisarką, lecz nigdzie nie ma kierunku związanego stricte z nauką kreatywnego pisania (jedynie widziałam taki na UJ, ale to po studiach podyplomowych), a jako, że nigdy nie miałam innej wizji, co bym mogła robić przez całe życie (oprócz pisarstwa), to przy wyborze studiów stawiałam na pasje, a konkretnie na literaturę. Liczyłam na to, że pomysł sam się pojawi w trakcie studiowania. Teraz, choć większość przedmiotów z językoznawstwa jest cudowna, jednak nie potrafię się z tego cieszyć, ponieważ studia te nie tyle, co nie rozwijają mojej pasji do literatury, lecz także dodatkowo ją gaszą, zabijają. Być może byłoby mi łatwiej, gdyby mój wybór opierał się na chęci zdobycia konkretnego zawodu, a nie rozwijania zainteresowań. Takie moje spostrzeżenia po wczorajszej nocy.

8 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-03-03 01:28:37)

Odp: Zrezygnować ze studiów?

A piszesz coś już, tak choćby do szuflady? Czy czekasz, aż skończysz studia i wtedy zaczniesz dopiero?
Bo wybacz, ale ktoś, kto chce pisać, pisze, nawet, jeśli nie ma w tym kierunku wykształcenia. A Ty mi wyglądasz na osobę, która myśli, że na studiach się nauczy, jak pisać... Mam nadzieję, że się mylę smile

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

9 Ostatnio edytowany przez Tajemnicza9715 (2017-03-03 13:29:21)

Odp: Zrezygnować ze studiów?
santapietruszka napisał/a:

A piszesz coś już, tak choćby do szuflady? Czy czekasz, aż skończysz studia i wtedy zaczniesz dopiero?
Bo wybacz, ale ktoś, kto chce pisać, pisze, nawet, jeśli nie ma w tym kierunku wykształcenia. A Ty mi wyglądasz na osobę, która myśli, że na studiach się nauczy, jak pisać... Mam nadzieję, że się mylę smile

Oh... musiałaś mnie źle zrozumieć. Nigdy nie oczekiwałam czegoś takiego od studiów. Nauka pisania odbywa się jedynie poprzez praktykę - nie można nikogo nauczyć pisać. Można jedynie wskazać błędy stylistyczne, ortograficzne i to wszystko. Pomysłów nikt mi nie wrzuci do głowy, podobnie jak nikt nie wyrobi za mnie stylu pisania. Zajmuję się tym od szóstej klasy szkoły podstawowej i kilkakrotnie brałam już udział w konkursach.
Pisząc, że poszłam dla zainteresowań, miałam na myśli przede wszystkim literaturoznawstwo. Oczekiwałam czegoś w ten deseń, co było w liceum, to znaczy zdobycia wiedzy z literatury, czytania, szerszego omawiania zagadnień, nauki interpretacji, krytycznego myślenia. Spotykam się natomiast z wkuwaniem dat, tytułów i autorów, oraz masowym przerabianiem literatury, która staje się czymś w rodzaju fast-foodu, a nie wartościowej pożywki dla intelektu, jak to określiła moja znajoma z grupy.

10

Odp: Zrezygnować ze studiów?
Tajemnicza9715 napisał/a:

Najbardziej przeraża mnie to, jak bardzo te parę miesięcy mnie wypaliło i jak bardzo zaczynam nienawidzić tego, co wcześniej było moją pasją... Wczoraj tak się zastanawiałam... Od zawsze marzyłam, by zostać pisarką, lecz nigdzie nie ma kierunku związanego stricte z nauką kreatywnego pisania (jedynie widziałam taki na UJ, ale to po studiach podyplomowych), a jako, że nigdy nie miałam innej wizji, co bym mogła robić przez całe życie (oprócz pisarstwa), to przy wyborze studiów stawiałam na pasje, a konkretnie na literaturę. Liczyłam na to, że pomysł sam się pojawi w trakcie studiowania. Teraz, choć większość przedmiotów z językoznawstwa jest cudowna, jednak nie potrafię się z tego cieszyć, ponieważ studia te nie tyle, co nie rozwijają mojej pasji do literatury, lecz także dodatkowo ją gaszą, zabijają. Być może byłoby mi łatwiej, gdyby mój wybór opierał się na chęci zdobycia konkretnego zawodu, a nie rozwijania zainteresowań. Takie moje spostrzeżenia po wczorajszej nocy.

Też zrezygnowałem ze studiów humanistycznych mając nadzieję na dyskusje, których nie było. W dodatku dziekan, który miał z nami zajęcia, okazał się kopnięty. Pisanie książek będzie takie samo jak studia - ludzie nie chcą ich czytać. Napisałem powieść młodzieżową na 220 stron, wydałem za własne pieniądze kilka sztuk, bo dwadzieścia wydawnictw odmówiło wydania książki. Nawet bardzo dobre powieści nie sprzedają się za trzy złote. Myślę że problemem jest upadek kultury. Spróbuję dostać się na kierunek ścisły, niezbyt trudny.

11

Odp: Zrezygnować ze studiów?

Przebrnęłam przez dwa humanistyczne kierunki studiów i uważam, że myślenie, że studia nas czegoś konkretnego w życiu nauczą, jest pomyłką wink Nie chcę psuć zabawy, ale mało który kierunek obecnie skupia się na tym, na czym kiedyś studia - na dyskusji, wymianie poglądów, "studiowaniu" wybranych, interesujących cię zagadnień, szukaniu nowych inspiracji, kreatywnych rozwiązań. Od lat podlegamy tym samym wymogom, co UE, co wiążę się z listami lektur, punktami za dojście do określonych wniosków, wyrzucenie z pamięci dat i tytułów. Niewiele w tym miejsca na kreatywność, zwłaszcza kiedy uczelnie idą w ilość studentów, a nie jakość (jak tu dyskutować w 30 osób...).
Obecnie to, co dają ci studia, to kontakt z literaturą uznawaną za "ważną", kontakt z dobrymi przykładami. Jest to w pewien sposób wartościowe - jest w tych książkach coś, co pozwoliło im przebić się przez setki innych, konkurencyjnych pozycji. Jest na pewno wiele teorii - dlaczego im się udało, co na to wpłynęło, jak interpretować ich sukces, dlaczego akurat taka stylistyka się podobała. Może to pomóc w zrozumieniu, jaka obecnie pisanina się podoba. (Tak sobie wymyślam). Na pewno zdobędzie przegląd wszelkich możliwych tematów i rodzajów i motywów, archetypów, metafor, gatunków i czego tam jeszcze. Jest to pewnego rodzaju zbiór narzędzi, które potem mogą ci się przydać.

Poszłam na anglistykę z dwóch powodów - bo kocham angielski oraz uwielbiam czytać literaturę anglojęzyczną. Studia nie pomogły mi w rozwijaniu swoich pasji, ale dowiedziałam się nowych rzeczy o gramatyce, pozwoliło mi to zrozumieć podstawy funkcjonowania tego języka; literatura mnie przytłoczyła, ponieważ ogrom interpretacji różnych dzieł, patrzenie na nie przez pryzmat jakichś teorii, których nie potrafiłam na początku pojąć (jak można zastosować Freuda do interpretacji tekstu?! albo chociaż dekonstrukcjonizm??), próby rozłożenia tekstów na czynniki pierwsze zabijały we mnie całą magię czytania. To po prostu nie dla mnie smile
Przebrnęłam przez studia dla dyplomu, żeby mieć pracę. Zrezygnowałam z myśli o tym, by akurat z tego czerpać radość. Ot, kolejna rzecz, którą (tak jak szkołę) trzeba znieść i przecierpieć.

Więc na studiach nie będziesz rozmawiać o tekstach, które lubisz i szukać nowych interpretacji. Dowiesz się, jakie są ważne teksty i będziesz musiała nauczyć się właściwie je interpretować. Jak dla mnie to możesz zostać na studiach, ale po prostu poluzować kucyk, olać trochę rzeczy, z których jesteś nawet dobra i przyłożyć się do tych, które są dla ciebie problemem, żeby nie zawalić roku i po prostu przebrnąć przez studia dla dyplomu, a w międzyczasie pisać, pisać, pisać, brać udział w projektach, konkursach, uczyć się języka etc.
Albo możesz zrezygnować.  Jeśli anglistyka zabijałaby we mnie moją miłość do angielskiego, to nie wahałabym się ani chwili, bo to dla mnie bardzo ważna rzecz.

people make mistakes
fathers mothers
people make mistakes
you are not alone

12

Odp: Zrezygnować ze studiów?
MrSpock napisał/a:
Tajemnicza9715 napisał/a:

Najbardziej przeraża mnie to, jak bardzo te parę miesięcy mnie wypaliło i jak bardzo zaczynam nienawidzić tego, co wcześniej było moją pasją... Wczoraj tak się zastanawiałam... Od zawsze marzyłam, by zostać pisarką, lecz nigdzie nie ma kierunku związanego stricte z nauką kreatywnego pisania (jedynie widziałam taki na UJ, ale to po studiach podyplomowych), a jako, że nigdy nie miałam innej wizji, co bym mogła robić przez całe życie (oprócz pisarstwa), to przy wyborze studiów stawiałam na pasje, a konkretnie na literaturę. Liczyłam na to, że pomysł sam się pojawi w trakcie studiowania. Teraz, choć większość przedmiotów z językoznawstwa jest cudowna, jednak nie potrafię się z tego cieszyć, ponieważ studia te nie tyle, co nie rozwijają mojej pasji do literatury, lecz także dodatkowo ją gaszą, zabijają. Być może byłoby mi łatwiej, gdyby mój wybór opierał się na chęci zdobycia konkretnego zawodu, a nie rozwijania zainteresowań. Takie moje spostrzeżenia po wczorajszej nocy.

Też zrezygnowałem ze studiów humanistycznych mając nadzieję na dyskusje, których nie było. W dodatku dziekan, który miał z nami zajęcia, okazał się kopnięty. Pisanie książek będzie takie samo jak studia - ludzie nie chcą ich czytać. Napisałem powieść młodzieżową na 220 stron, wydałem za własne pieniądze kilka sztuk, bo dwadzieścia wydawnictw odmówiło wydania książki. Nawet bardzo dobre powieści nie sprzedają się za trzy złote. Myślę że problemem jest upadek kultury. Spróbuję dostać się na kierunek ścisły, niezbyt trudny.

Też mamy nie za ciekawego prowadzącego, więc wiem, co czujesz tongue
Odnośnie pisania książek... Jak to moja koleżanka z roku powiedziała - albo piszesz coś dobrego i nie możesz wyżyć ze swojego zawodu, albo śpisz na pieniądzach, pisząc badziewne bestsellery, czyli coś, co się najlepiej sprzedaje, choć nie ma w sobie za grosz wartości. Często niesamowici pisarze zdobywali uznanie dopiero po śmierci, np. taki Norwid piszący poezje m.in. o różnych ludziach, którzy odnieśli sukces ("Fortepian Chopina", "Bema pamięci żałobny rapsod"), lecz przez całe życie on sam nie był doceniany, a dzisiaj - po śmierci - omawia się jego teksty w liceum.
Też zrezygnowałam jakiś czas temu, więc chyba pora zamknąć wątek. Dodam tylko, że teraz myślę nad psychologią lub kognitywistyką. Doszłam do wniosku, że to, co mnie przyciąga do książek, to rysy osobowości, możliwość interpretowania, zastanawiania się nad tym, dlaczego dany bohater postąpił tak, a nie inaczej, co nim kierowało. Liczą się emocje, uczucia. Również zwracam uwagę na światopogląd, co jest u mnie wstępem do późniejszego zastanawiania się nad różnymi kwestiami. Dlatego myślę, że powinnam patrzeć w kierunku filozofii lub psychologii, ale jako, że po filozofii niewiele można robić, to cóż... A kognitywistyka chyba tylko ze względu na to, że łączy w sobie wszystkie te dziedziny, które w jakimś stopniu mnie interesują.
A o jakim kierunku ścisłym myślałeś?

13

Odp: Zrezygnować ze studiów?
Monoceros napisał/a:

Przebrnęłam przez dwa humanistyczne kierunki studiów i uważam, że myślenie, że studia nas czegoś konkretnego w życiu nauczą, jest pomyłką wink Nie chcę psuć zabawy, ale mało który kierunek obecnie skupia się na tym, na czym kiedyś studia - na dyskusji, wymianie poglądów, "studiowaniu" wybranych, interesujących cię zagadnień, szukaniu nowych inspiracji, kreatywnych rozwiązań. Od lat podlegamy tym samym wymogom, co UE, co wiążę się z listami lektur, punktami za dojście do określonych wniosków, wyrzucenie z pamięci dat i tytułów. Niewiele w tym miejsca na kreatywność, zwłaszcza kiedy uczelnie idą w ilość studentów, a nie jakość (jak tu dyskutować w 30 osób...).
Obecnie to, co dają ci studia, to kontakt z literaturą uznawaną za "ważną", kontakt z dobrymi przykładami. Jest to w pewien sposób wartościowe - jest w tych książkach coś, co pozwoliło im przebić się przez setki innych, konkurencyjnych pozycji. Jest na pewno wiele teorii - dlaczego im się udało, co na to wpłynęło, jak interpretować ich sukces, dlaczego akurat taka stylistyka się podobała. Może to pomóc w zrozumieniu, jaka obecnie pisanina się podoba. (Tak sobie wymyślam). Na pewno zdobędzie przegląd wszelkich możliwych tematów i rodzajów i motywów, archetypów, metafor, gatunków i czego tam jeszcze. Jest to pewnego rodzaju zbiór narzędzi, które potem mogą ci się przydać.

Poszłam na anglistykę z dwóch powodów - bo kocham angielski oraz uwielbiam czytać literaturę anglojęzyczną. Studia nie pomogły mi w rozwijaniu swoich pasji, ale dowiedziałam się nowych rzeczy o gramatyce, pozwoliło mi to zrozumieć podstawy funkcjonowania tego języka; literatura mnie przytłoczyła, ponieważ ogrom interpretacji różnych dzieł, patrzenie na nie przez pryzmat jakichś teorii, których nie potrafiłam na początku pojąć (jak można zastosować Freuda do interpretacji tekstu?! albo chociaż dekonstrukcjonizm??), próby rozłożenia tekstów na czynniki pierwsze zabijały we mnie całą magię czytania. To po prostu nie dla mnie smile
Przebrnęłam przez studia dla dyplomu, żeby mieć pracę. Zrezygnowałam z myśli o tym, by akurat z tego czerpać radość. Ot, kolejna rzecz, którą (tak jak szkołę) trzeba znieść i przecierpieć.

Więc na studiach nie będziesz rozmawiać o tekstach, które lubisz i szukać nowych interpretacji. Dowiesz się, jakie są ważne teksty i będziesz musiała nauczyć się właściwie je interpretować. Jak dla mnie to możesz zostać na studiach, ale po prostu poluzować kucyk, olać trochę rzeczy, z których jesteś nawet dobra i przyłożyć się do tych, które są dla ciebie problemem, żeby nie zawalić roku i po prostu przebrnąć przez studia dla dyplomu, a w międzyczasie pisać, pisać, pisać, brać udział w projektach, konkursach, uczyć się języka etc.
Albo możesz zrezygnować.  Jeśli anglistyka zabijałaby we mnie moją miłość do angielskiego, to nie wahałabym się ani chwili, bo to dla mnie bardzo ważna rzecz.

Już słyszałam kilkakrotnie o tym, że studia niewiele uczą, że to tak właściwie jedynie zyskiwanie teorii, a praktyka... cóż... może poczekać (jeszcze się człowiek napracuje).
Polonistyka jest takim kierunkiem, gdzie jednak wymiana poglądów i dyskusja jest niezwykle istotnym elementem. Przynajmniej w mojej opinii. Po lekcjach, które miałam w liceum (a miałam świetną nauczycielkę), ciężko mi się przestawić na to, co miałam w gimnazjum, czyli bezrefleksyjne przeglądanie kolejnych lektur. Kiedyś, bodajże Miłosz, mówił o tym, że literatura ma oddziaływać i w pełni się z tym zgadzam. W oddziaływaniu brak jest natomiast skupiania się na faktach i datach, a w słowie tym jest położony silny nacisk na przeżywanie, skupianie się na emocjach, uczuciach - nie powinno się bezrefleksyjnie przechodzić przez literaturę, a tego właśnie uczy filologia polska.
Tak, to są wartościowe narzędzia - nie przeczę - jednak co mi po nich, skoro nie będę potrafiła ich wykorzystać w praktyce?
Właśnie nie chciałabym ukończyć kierunku z myślą, że zmarnowałam pięć lat życia, że lepiej byłoby w ogóle nie iść na ten kierunek. Studia dla dyplomu? Szybciej już wolę porobić kursy i sama się dokształcać tongue Chciałabym jednak, by moje studia dawały mi inspirację, by mnie fascynowały, bym czuła, że to jest miejsce, w którym się w pełni odnalazłam, dlatego też jakiś czas temu zrezygnowałam z polonistyki. Powoli odbudowuję moją nadszarpniętą miłość do książek.

14 Ostatnio edytowany przez MrSpock (2017-06-15 11:15:33)

Odp: Zrezygnować ze studiów?
Tajemnicza9715 napisał/a:

Też mamy nie za ciekawego prowadzącego, więc wiem, co czujesz tongue
Odnośnie pisania książek... Jak to moja koleżanka z roku powiedziała - albo piszesz coś dobrego i nie możesz wyżyć ze swojego zawodu, albo śpisz na pieniądzach, pisząc badziewne bestsellery, czyli coś, co się najlepiej sprzedaje, choć nie ma w sobie za grosz wartości. Często niesamowici pisarze zdobywali uznanie dopiero po śmierci, np. taki Norwid piszący poezje m.in. o różnych ludziach, którzy odnieśli sukces ("Fortepian Chopina", "Bema pamięci żałobny rapsod"), lecz przez całe życie on sam nie był doceniany, a dzisiaj - po śmierci - omawia się jego teksty w liceum.
Też zrezygnowałam jakiś czas temu, więc chyba pora zamknąć wątek. Dodam tylko, że teraz myślę nad psychologią lub kognitywistyką. Doszłam do wniosku, że to, co mnie przyciąga do książek, to rysy osobowości, możliwość interpretowania, zastanawiania się nad tym, dlaczego dany bohater postąpił tak, a nie inaczej, co nim kierowało. Liczą się emocje, uczucia. Również zwracam uwagę na światopogląd, co jest u mnie wstępem do późniejszego zastanawiania się nad różnymi kwestiami. Dlatego myślę, że powinnam patrzeć w kierunku filozofii lub psychologii, ale jako, że po filozofii niewiele można robić, to cóż... A kognitywistyka chyba tylko ze względu na to, że łączy w sobie wszystkie te dziedziny, które w jakimś stopniu mnie interesują.
A o jakim kierunku ścisłym myślałeś?

Po nieudanym pierwszym podejściu do studiów przeglądałem prze tydzień wszystkie kierunki w Krakowie. Wybrałem cztery, z nich został jeden.
1) Programowanie aplikacji internetowych (EPI na UJ).
Najprostszy kierunek informatyczny. Robiłem to wcześniej ucząc się sam i dobrze mi to szło. Prawdopodobnie nie dostanę się, a z drugiej strony znam już te rzeczy i trochę to nudne, bo mało masz kontaktów z ludźmi, co jest wkurzające. Nawet jak się dostanę, to chyba zrezygnuję.
2) Psychologia.
Po kilku godzinach przeglądania programu nauczania zobaczyłem, że obejmuje on wyłącznie omawianie nieuleczalnych chorób. Zrezygnowałem. Nie polecam tego kierunku.
3) Filmoznawstwo.
Podobno są tylko dwa miejsca w Polsce, gdzie jest ten kierunek. Znam się na dobrych filmach ale to może być podobne do filologii polskiej, pisanie recenzji, czyli trudne. Zrezygnowałem.
4) Zarządzanie informacją i publikowanie cyfrowe.
Z opisu trudno się zorientować czego dotyczy. Wydaje się że to jest kierunek biurowy. Trochę jak bibliotekarstwo, ale bardziej interdyscyplinarny, co mi pasuje, bo mam zainteresowania zarówno humanistyczne jak techniczne ale bardziej humanistyczne i z żadnej dziedziny nie ma za dużo. Kierunek jest głównie humanistyczny. Trochę podstaw spraw technicznych i z prawa. Łatwo się dostać, najłatwiej ukończyć ze wszystkich kierunków. Mniej niż jedna osoba na jedno miejsce. Zwalniają z angielskiego jak masz zdany egzamin FCE. Ten kierunek wybieram.

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STUDIA, SESJA I ŻYCIE STUDENCKIE » Zrezygnować ze studiów?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018