Witam,
Hmm sam nie wiem od czego zacząć, może od tego że jestem w związku od ponad roku z Kobietą ( partnerka starsza o ok 10 lat), na początku było super ekstra, potem średnio, rozmowy obietnica poprawy, traumatyczne wydarzenie operacja, dochodzenie do siebie i teraz jest hmmm to przed czym tak uciekałem z poprzedniego związku czyli marazm... Moja partnerka przebywa od czerwca w domu na zwolnieniu. Dochodziła do siebie po poważnej operacji, zapewniała mnie że psychicznie i fizycznie jest wszystko ok. Więc sądzilem ze to że siedzi w domku pozwoli nam zbliżyć się do siebie i zcieśnić relacje... nie wiem może mam jakieś zbyt wygórowane życzenia, albo fantazje... a co nimi jest, może przejdę do rzeczy, chciałem by moja partnerka dawała trochę więcej od siebie a nie tylko to że ugotuje obiad i zrobi pranie. Czy raz na jakiś czas wyjdzie z jakąś inicjatywą w łóżku...
No właśnie o sexie nie mogę gadać bo od razu się denerwuje przez to że kiedyś często gadałem o tym co bym chciał i jak ( umalować się przebrać do łózka czy przywitać choć raz w drzwiach w bieliźnie...) myślałem ze to są normalne fantazje... chyba jednak nie... sex jest często... ale w 90% inicjowany z mojej strony... i czasami brakuje mi jakieś iskry z jej strony... może już nie jestem dla niej atrakcyjny, może juz jej to wszystko tak spowszedniało... nie wiem. Staram się by było jej ze mną dobrze, w łóżku staram się być kreatywny, róże zakrywanie oczu itp... szkoda że tylko ja, latałem jak mogłem rano po bułki do sklepu śniadania itp jak tylko bylem w domu nie pracowałem przeważnie gotowałem coś aby ja zaskoczyć, imieniny to kwiaty czekoladki ii inne atrakcje fajna kolacja... mieliśmy rocznice fajnie sie postarała... tylko ze po zjedzeniu kolacji i numerku odrazu poszła spać... szkoda ze wieczór nie trwał dłuzej... nie wiem wymyślam kino kregle, jakieś wyjścia na basen rower spacery, często słyszę nie bo to nie bo tamto bo za zimno bo za cieplo... bo mi sie nie chce, dodam ze śpi codziennie do 10.30 i jeszcze w ciagu dnia sie często zdarza... Boli mnie to ze jest bardzo pasywna ze z jej strony to co może wyjśc to kanapki na śniadanie (czasem) obiad... Mialem teraz 2 tyg urlopu, czy coś wymysliła? nie... najfajniejsze były moje imieniny dostalem 100 i tekst zebym kupil sobie za to cos co chce, i finito żadnej kolacji czegokolwiek poza lodzikiem... nie chce pisac jak wygladaly jej imieniny... ale dużo inaczej... kupilismy nawet kota ( gdzie ja bylem mega anty kotowy) kotek super, ostatnio zmieniłem calkowicie podejście, o niczym nie mówie co bym chciał co mnie wkurza, na sex nie naciskam, zapytam czy cos robimy albo wprost czy ma ochotę... temat sexu i moich fantazji tez nie jest juz poruszany... myślicie ze nastąpily jakieś zmiany? tak że przez tydz wstawała robić mi kanapki no może więcej niż tydz... zarzuciła mi ostatnio że więcej uwagi poświecam Xboxowi i kotu niż jej... co jest totalna bzdura... bo każdego dnia przytulam ja całuje... glaszcze po glowie i mowie mile czule slowa... gdy zadalem wczoraj proste pytanie kiedy sama bezinteresownie podeszla i mnie namietnie pocalowala sama z siebie... to sie wkurzyla i zaczela odpowiadac wymijajaco, i uslyszalem ze czego ja tak naprawde chce ze powinienem sie cieszyc ze jak wracam do domu to mam cieply obiad... no fakt, że tylko potrafie zapytac czy robimy cos albo czy ma ochote na sex i nic wiecej... więc wiadomo ze to moja wina... chciałem pograc w glupie karty czy panstwa i miasta, czy coklwiek razem porobic o slysze nie... dla mnie lezenie przed tv ciagle i ogladanie seriali czy innych bzdur nie jest mega pasja robie to ale ile tez mozna...co do olewania, wiele razy bylo tak ze wracalem z pracy a Pani byla przykuta do lapka lub tv... i wieczorem znalazla chwile dla mnie... nie wiem moze jestem debilem i mam za dobrze, bo juz tak slyszałem... nie wiem, fajnie jak się starają 2 osoby... Gdy zrobie jakas rzecz ktora wymienilem i podczas klotni podam przyklad to slysze ze wypominam i nikt mi nie kazal...no i oczywiscie skoro mi tak źle to co ja tu jeszcze robie...