Czesc wszystkim. Postaram sie przedstawic moja sytuację jak najlepiej bede mogła, potrzebuje jakiejs rady i kopnika zeby isc do przodu. Wiec jestem z mężem z 14 lat po ślubie 9 lat mamy 8 letnią córkę. Facet mi zwariował od czasu kiedy rok temu poznał swoich 2 teraz najlepszych kolegow, sie zaczely cyrki. Imprezki, narkotyki( kilka razy), picie, kłamanie ze idzie na nockę do pracy a byl u kolegow. Od czerwca jest jeszcze gorzej stracił prace. Okłamał mnie ze znalaz inna prace na nockę ale z dnia na dzien zaczelo mi cos śmierdzieć przycisnelam go okazalo sie ze nie pracuje. Mowi ze wmieszał sie w pewne nielegalne sprawy. Nie chce mowic szczegolowo. Twierdzi ze robi to dla nas zeby zarobic pieniadze dla nas(dla mnie i córki). Nic na niego nie dzialo prośby groźby płacz krzyk. Tłumaczyłam ze po co pchać się w bagno. Moj stosunek do pieniedzy jest zadne. Zebym miala tylko na normalne zycie i to tylko. Moj maz wie o tym ze mam gdzies pieniadze ze chce zyc normalnie, miec normalna rodzine byc zadowolona, a nie zyc w strachu czy cos sie stanie czy nie. Grochem o ścianę. A najlepsze jest to ze jakies 2 miesiace temu sie tak jakby wyprowadził, a do domu wchodzi sobie jakby niby nic, zachowuje sie jakby nigdy nic. Szlak mnie trafia strasznie nie raz sie kłóciliśmy i nawet doszlo do tego ze mu powiedzialam ze nie chce go widziec i sie rozstajemy. A on co albo jakby byl głuchy albo mowi daj mi pare dni daj mi tydz. Poprostu zostawil mnie dziecko i załatwia sobie sprawy. Porazka. Mialam depresje ale nie dałam sie dla córki, mam nerwice i często na nerwy muszę cos brać.
Szczerze mówiąc nie mam ani zaufania do niego, czuje złość złość i jeszcze raz złość, jak mógł mi coś takiego zrobić. Czuje się tak upokozona, nie ważna, poprostu nikim. Zero sumienia z jego strony... masakra
Podobne tematy
Opadają, opadają Beti i to nie tylko ręce. Wziąć takiego za łeb trzeba i powiedzieć, że albo się otrząśnie i zajmie rodziną jak należy albo przyjdzie mu niedługo stawić się na sprawę rozwodową i płacić alimenty. Mam straszną alergię na tych "poczciwców", którzy "dla dobra żony i dzieci" chcą zarabiać pieniądze na szemranych interesach z "najlepszymi" kumplami.
Przez swoją wybujałą fantazję i pomysły na owe interesy, mnożą się tylko problemy i długi (niestety później wspólne już). Beti nie siedź i nie czekaj aż on się ocknie. Działaj już teraz.
Najgorsze to to że zdrowy rozsądek miesza się z uczuciami. Wiem że musze się z nim rozwieść. Wiem że raczej nie odbudujemy tego co bylo. Poprostu psychicznie czasami nie mam siły, nie mam nikogo, kto kopnie mnie w tyłek i powiem dobrze robisz zostaw go. Jeden dzien mam taki ze wypieprz..labym mu reszte rzeczy przed dom, a jeden brak mi siły nawet na to żeby być złą.
Postaraj sie z nim porozmawiac, moze ktos z rodziny lub bliskich moze tez z nim porozmawiac.i jak to nie pomoze to raczej sobie uswiadomic ta systuacje i postawic go przed faktem dokonanym ze zostanie sam.