Poznałem swoją żonę ( Inez ) w Polsce w 2009 roku przez wspólnych znajomych. Ona była wtedy w zwiazku z jej ówczesnym facetem z którym jej się nie układało. Spedzielismy razem wspaniały i bardzo intensywnu miesiąc. Niestety ona musiała wracać do pracy w Anglii. Sprawy tak się potoczyły że Inez nie mogła rozstać się ze swoim ówczesnym facetem ponieważ nie chciała mu robić przykrości. Nasz kontakt niestety się urwał. W między czasie ją wyjechalem do USA gdzie bylem w dwóch nieudanych związkach i cały czas myślałem o Inez ale straciłem praktycznie wszelkie nadzieje na cokolwiek. Po długim czasie bez kontaltu na początku 2013 roku Inez napisała do mnie że zerwała że swoim facetem i że kocha mnie i potrzebuje się że mną zobaczyć. Bylem przeszczesliwy bo mój poprzedni związek był słaby. Pomoglem jej załatwić wizę i przyjechała do mnie. Na początku było wspaniale. Stesknilismy się za sobą bardzo i spedzalismy dużo czasu razem. Niestety musieliśmy zamieszkać w mieszkaniu moich rodziców że względów finansowych (Konczylem studia). Po kilku miesiącach relacje mojej matki z Inez były masakryczne. Wtedy uswiadomilem sobie że moja matka ma jakis syndrom i nie akceptuje żadnej kobiety w moim życiu. Snuła intrygi cały czas obwiniając Inez o wszystko. Generalnie dramat! Po jakimś czasie wzielismy się w garść i mogliśmy sobie pozwolić na wyprowadzenie się do kawalerki. Niestety długo nie pomieszkalismy bo okazało się że jestem chory na raka a konkretnie chłoniaka nieziarnicznego. To spowodowało że musieliśmy znowu wprowadzić się do moich rodziców ponieważ nie dali byśmy rady finansowo. Ja przeszedlem chemioterapię i radiacje. W trakcie chemii wzielismy slub w ukryciu bez powiadomienia moich rodziców. Nie chciałem nic mówić bo wiedziałem jak to się skończy ze strony mojej matki. Niestety później to się wydało i tak była draka. Na szczęście udało mi się przejść leczenie bardzo dobrze i wyzdrowieć. Niestety sytuacja w domu cały czas była napięta a ją straciłem siły do wszystkiego. Było mi bardzo ciezko wrócić do rzeczywistości. Kiedy już w miarę dobrze się czułem moja zona wypchnela mnie abym poszedł do pracy i wrócił do normalnego życia. Udało się znaleźć pracę. Niestety bardzo zamknalem się w sobie i przestałem okazywać jakiekolwiek emocje. Nie miałem czasu rozmawiać z żoną bo albo ona była w pracy albo ja. Zaczęliśmy się mijac. Zona zaczęła mi zarzucac że się bardzo zmienilem i że ona mnie nie poznaje. Że nie ma we mnie wsparcia i nie czuje się bezpiecznie. Zarzuca mi również że zacząłem wszystko olewac i nie dbać o swoje sprawy. Rzeczywiście było kilka sytuacji kiedy powinienem bardziej zadbać czy być bardziej zaangażowany. Chciałem iść do psychologa ale to niestety tutaj kosztuje. Mam ubezpieczenie ale nie pokrywa wizyt u psychologa i bez tego jest to cholernie droga sprawa. Wczoraj wieczorem żona mi oznajmiła że chce odejść ponieważ wypaliła się i nie może już dłużej ciągnąć tego wszystkiego pod chorym dachem i że nie czuje się przy mnie bezpiecznie i nie ma zaufania. W rachubę nie wchodzi żadna osoba trzecia. Jestem załamany i nie wiem jak mam postępować. Jak Inez napisała do mnie 2 lata temu po długim okresie byłem najszczęśliwszym facetem na świecie i powiedziałem sobie że to już będzie moja ostatnia kobieta i że ją bardzo kocham. Nadal ją bardzo kocham i proszę o pomoc. Nie wiem w jaki sposób powinienem postępować! Z góry dziekuje za podpowiedzi!
Milosz lat 29
Podobne tematy
Miłosz, to w jaki sposób powinieneś postępować i co zrobić aby żona dała wam szansę, możesz dowiedzieć się jedynie od niej. Musicie porozmawiać i wyjaśnić sobie wszystko.
Moim zdaniem powinieneś z nią usiąść i porozmawiać. A jak tak bardzo ci zależy na niej to o nią zawalcz, pokaż jej jak bardzo ją kochasz. Udowodnij. Czasami naprawde male rzeczy sprawiają drugiej osobie przyjemność. Powodzenia, trzymam kciuki.
Moim zdaniem powinieneś z nią usiąść i porozmawiać. A jak tak bardzo ci zależy na niej to o nią zawalcz, pokaż jej jak bardzo ją kochasz. Udowodnij. Czasami naprawde male rzeczy sprawiają drugiej osobie przyjemność. Powodzenia, trzymam kciuki.
Przedewszystkim chcialem podziekowac za odpowiedzi! Strasznie dziekuje! Dzisiaj rozmawialem z zona dlugo i ona powiedziala ze jest tak zmeczona wszystkim ze nie wie co czuje. Wyprowadzila sie dzisiaj do znajomej ktora mieszka niedaleko. Opisywala siebie jaką jest osobą.. Mówiła że jest bardzo matczyna w związku i że to zawsze przeszkadzało jej byłym partnerom. Sprawdzała czy facet wszystkiego dopilnował itd. Że mną było podobnie.. Mowila tez ze ma problem sama ze soba i musi go rozwiazac a do tego potrzebuje byc sama. Ja jej powiedziałem że ja ją akceptuje i kocham taką jaką jest i że jeżeli ja mam jakiś problem to nie ona nim jest tylko ja sam mam problem że sobą i że będę robił wszystko zeby co tylko mogę zmienić na lepsze. Moja żona cały czas jakby chciała mi udowodnić że jesteśmy zbyt różni od siebie albo tak mi się wydaje.. Powiedziała jeszcze że jeśli przestane się do niej odzywać to ona to zrozumie. Z całej rozmowy wynioslem praktycznie jedno że moja żona jest tak zmęczona całą sytuacja że nie jest w stanie żadnej decyzji podjąc i to tyle. Czy powinienem dać jej czas rzeczywiście? Czy to tylko złudzenia? Z jednej strony jest mi strasznie przykro że tak się stało a z drugiej jestem na nia zły. Na koniec dnia i tak ją bardzo kocham. Najtrudniej jest pomoc samemu sobie niestety..
czy powinienem dać jej czas i jednocześnie trochę zabiegać o nią? Czy urwac kontakt? Dziekuje jeszcze raz za pomoc!!!
5 2015-10-14 08:42:52 Ostatnio edytowany przez rojka (2015-10-14 08:44:08)
Jeśli ona potrzebuje czasu to jej go daj. Ile ? Nie wiem.
Ale kontaktu nie urywaj. Jeśli dalej mieszkacie z Twoją matką to może warto się postarać,żeby z nią nie mieszkać. Może to będzie wyjście z sytuacji?
Broń Boże nie urywaj kontaktu, ona to potraktuje jak obojętność, że masz ją już gdzieś. Sądzę że powinieneś o nią zabiega wiesz rzeczy typu kwiaty, jakiś mily sms, czasami zadzwonić jak sie czuje, pomysl nad jakąś radka,park,spacer,kolacja. Tak jakbyście sie poznawali od nowa. Rozumiesz. Pracujesz? Może pomysl nad jakims kątem dla was. Możliwe ona też czeka na taki ruch z powodu konfliktu z twoją mamą.
Jeśli ona potrzebuje czasu to jej go daj. Ile ? Nie wiem.
Ale kontaktu nie urywaj. Jeśli dalej mieszkacie z Twoją matką to może warto się postarać,żeby z nią nie mieszkać. Może to będzie wyjście z sytuacji?
Ja mieszkam cały czas bo nie mam gdzie się podziac ale ona wczoraj wyprowadziła się do znajomej i jak wychodziła to powiedziała że dam sobie radę..... Ja już nie wiem co mam myśleć.. To chyba koniec.. ![]()
Broń Boże nie urywaj kontaktu, ona to potraktuje jak obojętność, że masz ją już gdzieś. Sądzę że powinieneś o nią zabiega wiesz rzeczy typu kwiaty, jakiś mily sms, czasami zadzwonić jak sie czuje, pomysl nad jakąś radka,park,spacer,kolacja. Tak jakbyście sie poznawali od nowa. Rozumiesz. Pracujesz? Może pomysl nad jakims kątem dla was. Możliwe ona też czeka na taki ruch z powodu konfliktu z twoją mamą.
Kąt to ona sobie znalazła sama.. Wyprowadzając się do znajomej i mówiąc gdy odchodziła że dam sobie radę.. Czy to już koniec? Czy jeszcze mam zabiegać i coś robić? Boże jakie to trudne.. ![]()
Tak jak już wcześniej napisałem żona wyprowadziła się do koleżanki. Zabrała jakieś tam rzeczy a dzisiaj mi wysyłała SMS-a że po resztę przyjdzie w piątek.. Ciężkie to wszystko
nie wiem czy nadal powinienem zabiegać czy dać jej spokój żeby odpoczela.. 100 pytań do i mam straszny metlik w głowie.. Kocham ją ale nie wiem co mam robić.. Poza tym widzę że ona w zatrwazajacym tempie stała się jakby inną osobą.. Nie poznaje swojej żony.. ![]()
Sądzę że nie masz nic do stracenia, spróbuj tak jak pisałam wyżej. Możliwe że z jej strony to taka gra być oziębła, że niby jej nie zależy. W jakimś sensie może chce sprawdzić czy o nią zawalczysz.
Miłosz, myślę, że przyczyną Waszego kryzysu są skutki Twojej choroby, walki o zdrowie i życie. Ona nie opuściła Cię w tych ciężkich chwilach, wspierała Cię, co więcej, zdecydowała się na ślub z Tobą.
Z chorobą udało Ci się wygrać, ale psychicznie, niestety, nie stanąłeś na nogi po tej traumie - " Było mi bardzo ciezko wrócić do rzeczywistości.".
Nie jesteś w tym odosobniony, dlatego zdecydowanie powinieneś poddać się terapii, być może masz depresję.
Z pewnością jesteś objęty badaniami profilaktycznymi w centrum onkologii, w którym się leczyłeś, być może tam uzyskasz pomoc psychologiczną.
Jeśli nie, to zastanów się skąd zdobyć środki na tę terapię (może rodzice?), bo uważam, że na ten moment, to dla Ciebie sprawa priorytetowa, obyś nie wpadł w jeszcze większy dół z powodu odejścia żony.
Jeśli chcesz walczyć o Wasze małżeństwo powinieneś mieć jakiś konkretny plan na najbliższą przyszłość; terapia, lepsza praca, wyprowadzka od rodziców, bo same zapewnienia żony o Twojej miłości, w tej sytuacji nie wystarczą.
Utrzymuj z nią kontakt, ale nie narzucaj się za bardzo, daj jej odpocząć. Szczerze mówiąc nie dziwię się jej, że postanowiła ratować siebie, dlatego musisz mieć jakiś konkret.
Miłosz, myślę, że przyczyną Waszego kryzysu są skutki Twojej choroby, walki o zdrowie i życie. Ona nie opuściła Cię w tych ciężkich chwilach, wspierała Cię, co więcej, zdecydowała się na ślub z Tobą.
Z chorobą udało Ci się wygrać, ale psychicznie, niestety, nie stanąłeś na nogi po tej traumie - " Było mi bardzo ciezko wrócić do rzeczywistości.".
Nie jesteś w tym odosobniony, dlatego zdecydowanie powinieneś poddać się terapii, być może masz depresję.
Z pewnością jesteś objęty badaniami profilaktycznymi w centrum onkologii, w którym się leczyłeś, być może tam uzyskasz pomoc psychologiczną.
Jeśli nie, to zastanów się skąd zdobyć środki na tę terapię (może rodzice?), bo uważam, że na ten moment, to dla Ciebie sprawa priorytetowa, obyś nie wpadł w jeszcze większy dół z powodu odejścia żony.
Jeśli chcesz walczyć o Wasze małżeństwo powinieneś mieć jakiś konkretny plan na najbliższą przyszłość; terapia, lepsza praca, wyprowadzka od rodziców, bo same zapewnienia żony o Twojej miłości, w tej sytuacji nie wystarczą.
Utrzymuj z nią kontakt, ale nie narzucaj się za bardzo, daj jej odpocząć. Szczerze mówiąc nie dziwię się jej, że postanowiła ratować siebie, dlatego musisz mieć jakiś konkret.
Josh, dziekuje Ci bardzo za odpowiedz. Uwazam ze masz racje.. Poki co dam jej troche czasu ale przede wszystkim sobie żeby dokladnie przeanalizować dlaczego nasz związek się rozpadł i co dokładnie potrzebuje zmienic.. Pozytywne jest to ze jestem zmotywowany do maksymalnego dzialania. Chce zrobic absolutnie wszystko co moge zeby zaczac jeszcze raz, lepiej.. Dziekuje!
Milosz ja mialem podobna sytuacje i zapytam czy stosowales jakas przemoc fizyczna lub psychiczna w stosunku do zony ,czy ignorowales ja spedzajac wiecej czasu z kolegami niz w malzenstwie ?? lub masz zwiazek z inna kobieta???Jezeli nie to Ty nie jestes winny jej odejscia a ona nie jest do konca tak jak Ty ja widzisz. Przeczytalem te posty i powiem ze jestem troche oburzony jak ludzie pisza o kwiatach i przeprosinach dla zony ktora odeszla .Nie kupuj jej kwiatow i nie pros o wybaczenie za to ze odeszla chyba ze cos zrobiles zlego .Moja zona tez mi powiedziala po 5 latach ze jest bardzo zmeczona zyciem ze mna bo przez te 5 lat troche chorowalem . Przebylem dwie powazne operacje nerki i operacje woreczka Pracuje w szkole jako nauczyciel i prowadze normalne zycie jak kazdy inny.Zawsze bardzo sie staralem aby moja zona miala wszystko co najlepsze a za to otrzymalem od niej ze jest zmeczona tym zyciem . Bet 385 napisal ,,,,,bron boze nie urywaj kontaktu bo ona pomysli ze to obojetnasc ..... dla niej to bylo obojetne skoro zdecydowala sie na taki krok .Daj sobie troche czasu az ochloniesz z emocji i wtedy jeszcze przeanalizuj Wasz zwiazek .
dla niej to bylo obojetne skoro zdecydowala sie na taki krok .
Może nie tyle co obojętne ale dziewczyna nie wytrzymała konfliku z teściową. Teściowa nie akceptowała jej od początku, ślub odbył się w tajemnicy. Możliwe,że nie wytrzymała też choroby autora. W życiu nie zawsze jest tak jakbyśmy chcieli ale nie każdy jest w stanie wziąć na siebie nie dość,że męczącej teściowej to jeszcze choroby męża. Kumulacja. Sam autor też przyznał,że zaniedbał żonę ale to wynikało z jego choroby i sposobem radzenia sobie z nią. Tutaj nie ma kogo obwiniać tylko życie tak się potoczyło ,że zamiast róż rzuciło im kłody pod nogi.
Ja tez mialem konflikt z moja tesciowa ale nigdy nie opuscilem mojej zony nie wyszedlem sam tylko z zona.To prawda ze sytuacje zyciowe ochladzaja uczucia i byc moze ta trudna sytuacja dotknela zone auora ale po to sie laczymy w zwiazki aby przetrwac razem dobre i zle chwile .Tak bylo z moja zona przez 5 lat nikt i nic nie bylo przeszkoda na naszej drodze. .Jezeli uczucie jest silne zadna tesciowa czy ktokolwiek inny nic nie zrob Dzisiaj tesciowa a jutro moze to byc ktos inny i za kazdym razem bedziemy w separacji??
Może w tym wypadku żona jest mniej odporna, może wyobraziła sobie inaczej ich życie. Tego nie wiem. Ale nie każdy jest tak silny ,żeby w imię miłości przetrwać wszystko.
Bardzo mozliwe ze zona autora wyobrazala sobie inaczej ich zycie. Tak to wyglada.Ja nie mieszkam w USA wiec trudno mi powiedziec o zyciu w tym kraju ale znam przypadki kiedy ludzie przemieszczali sie do Anglii z Polski bo wydawalo im sie ze tam bedzie natychmiastowy cud swiata .Niestety po krotkim okresie wracali do Polski.Jest to mozliwe ze zona Milosza wyobrazala sobie zupelnie inaczej ich zycie a USA a zastala ja choroba meza i jeszcze konfliktowa tesciowa . Moim zdaniem zona Milosza powinna z nim porozmawiac i wspolnie znalezc jakies wyjscie z sytuacji Odchodzac pognebila go jeszcze bardziej .Tak wynika z jego postu.Milosz powinienes byc silny i pokazac zonie ze sobie radzisz Wtedy moze ona zdecyduje sie na rozmowe i cos ustalicie razem.
Napisałeś że przyczyną odejścia było to że zamknąłeś się w sobie. Czemu tak zrobiłeś?
Ja tez mialem konflikt z moja tesciowa ale nigdy nie opuscilem mojej zony nie wyszedlem sam tylko z zona.To prawda ze sytuacje zyciowe ochladzaja uczucia i byc moze ta trudna sytuacja dotknela zone auora ale po to sie laczymy w zwiazki aby przetrwac razem dobre i zle chwile .Tak bylo z moja zona przez 5 lat nikt i nic nie bylo przeszkoda na naszej drodze. .Jezeli uczucie jest silne zadna tesciowa czy ktokolwiek inny nic nie zrob Dzisiaj tesciowa a jutro moze to byc ktos inny i za kazdym razem bedziemy w separacji??
Dzięki Andrzej, na początku obwinialem bardzo siebie za to co się stało ale z drugiej strony abstrahując od całej sytuacji to zacząlem analizować nasz związek i być może w ogóle szukanie winnego nie ma sensu.. Dochodze powoli do tego co ja spierzylem ale byc moze obydwoje mieliśmy zupełnie inne priorytety.. Nie wiem jeszcze.. Zbyt wcześnie żeby wyciągać konkretne wnioski ale mysle często o tym co napisałes.. Też tak myślałem że związek jest po to by za wszelką cenę sobie pomoc.. Na dobre i na złe.. I co? ![]()
Napisałeś że przyczyną odejścia było to że zamknąłeś się w sobie. Czemu tak zrobiłeś?
Mysle że jedną z przyczyn było to że się zamknalem w sobie po chorobie. Czyli przestałem okazywać wyższe emocje, nie mówiłem do końca wszystkiego Inez ale to też dlatego że myślałem że po mojej chorobie i w tej całej sytuacji ona nie chce jeszcze dodatkowo słyszeć ode mnie o tym wszystkim bo jest bardzo zmeczona. Zacząłem pewne rzeczy robić mechanicznie jak jakiś robocik bez wyższych emocji. Taka depresja ale przy której można w miarę możliwości funkcjonować. Ja generalnie jestem osoba która lubi bardzo się opiekować partnerem czasami może nawet swoim kosztem, natomiast Inez często mówiła że miłość będzie wtedy kiedy ja bede wykorzystywał swój potencjał i dążył do swoich celów.. Cały czas powtarzała że nic nie robię albo że za mało robię chociaż chodzilem do pracy, uczylem się i probowalem za wszelką cenę robić dobrze jak i dla niej tak i dla siebie. Inez była bardzo nastawiona na karierę i czasami mam wrażenie że oczekiwała tego też ode mnie. Ja nie moge być z kimś kto przedkłada karierę ponad związek.. Ale czy tak rzeczywiście było.. Tego jeszcze w 100% nie wiem.. ![]()
Też tak myślałem że związek jest po to by za wszelką cenę sobie pomoc.. Na dobre i na złe.. I co?
Miłosz, chyba jesteś trochę niesprawiedliwy w ocenie swojej żony. Ona nie porzuciła Cię w chorobie, była z Tobą, wyszła za Ciebie za mąż, wtedy, gdy walczyłeś o życie.
Powodem jej odejścia jest to, co działo się potem.
Każdy ma jakąś wytrzymałość i każdy ma prawo do szczęścia.
Wyleczono Cię, a Ty wpadłeś w marazm (nawet nie wiesz, jak Cię rozumiem), ona ciągle Cię wspierała, stawiała na nogi, walczyła, a Ty dalej tkwiłeś w stanie zawieszenia.
Nie chciałeś sobie pomóc.........i nastąpiło zmęczenie materiału - żona odeszła.
Teraz obudziłeś się z ręką w nocniku i tak na prawdę nikt nie wie, czy uda Ci się uratować małżeństwo.
Teraz Ty musisz zawalczyć, najpierw o siebie, potem o żonę, ale efekt jest nie do przewidzenia.
Jednak walkę o siebie, o to, żebyś znowu zaczął żyć i umiał cieszyć się życiem zawsze warto podjąć.
Ja do tego co napisała Josz dodałabym jeszcze próbę zamieszkania oddzielnie czyli bez mamy/teściowej. To się może udać jak będziecie tylko dla Siebie bez udziału osób trzecich.
Zgadzam sie z tym co napisala Josz.Powinienes zawalczyc o siebie ,znalezc mocna pozycje w zyciu a wtedy bedziesz mial wiele osob wokol siebie nawet zone. Zastanawia mnie jeden fact Piszesz ze ....poznales swoja zone w 2009 kiedy byla w zwiazku z owczesnym partnerem i spedziles z nia intensywny miesiac . Czy kiedykolwiek sie zastanowiles jak sie czul ten owczesny partner? a jak Ty sie czules kiedy ona wrocila do owczesnego partnera bedac dalej z nim w zwiazku do 2013 ? Spotkalo mnie to samo w przeszlosci i dlatego uwazam ze jest to bardzo istony fakt.
Czy to jest uczucie? i do kogo ? do owczesnego partnera czy tej drugiej osoby? Mysle ze zachowanie Twojej zony ma korzenie duzo wczesniej anizeli jak napisala Josz po Twojej chorobie.My nie powinnismy oceniac kto jest sprawiedliwy czy nie sprawiedliwy wzgledem kogo gdyz Twoja systuacje jest inna . Ja mieszkalem 5 lat w Niemczec i moge stwierdzic ze budowanie zycia szczegolnie przy starcie w innym kraju moze byc bardzo trudne i ciezkie. Wyobrazam sobie studenta ktory rozpoczyna zycie w innym kraju i ciezka choroba uniemozliwia mu progres zycia . Jak wynika z postu trwalo to od 2013 do chwili obecnej. Rowniez zgadzam sie z Rojka ze Twoja zona mogla wyobrazac sobie zupelnie inaczej Wasze zycie przed wyjazdem do Ciebie. Czasami wyobrazamy sobie ze gdzies bedzie nam lepiej . To wszystko razem moglo ja zmeczyc . Zawalcz o siebie jak napisala Josz ,znajdz dobra pozycje w zyciu a wtedy bedziesz mial wiele osob wokol siebie i zone w pierwszej koleinosci.
To po co dwoje ludzi zawiera zwiazek malzenski? W zyciu sa nietylko radosci ale tez zmartwienia i chodzi o to aby je razem wspolnie przetrwac .
Dziekuje wam wszystkim za wsparcie! Naprawdę nie wiedziałem ile "obcy" ludzie czasami maja dobrego serca! Będę walczył o siebie.. Już zacząłem szukać nowej pracy staram się wziąć w garść.. Nie jest łatwo ale nie ma wyjścia.. Robie to dla siebie ale i mam nadzieję że to pomoże mi w starym nowym a być może w nowym związku chociaż ta druga opcja póki co jest mi obca.. Moj najlepszy przyjaciel mieszka teraz z moja żoną i z jej przyjaciółka bo nie miała gdzie iść generalnie.. Kiedy rozmawiam z żoną a jest to rzadkością.. wiadomo.. i niespedziowam sie niczego innego, nasze rozmowy sa bardzo konkretne i stanowcze.. Ale podobno zona caly czas wupytuje mojego przyjeciela co ze mna, jak sie czuje, itd. Póki co daje sobie i jej czas. Sobie na stanięcie znowu na dwóch nogach i wyprowadzenie się od matki, lepszą pracę i powrót do rzeczywistości.. Jej bo na pewno tego potrzebuje.. Dzieki jeszcze raz wszystkim za pomoc!
Ja Ci życzę powodzenia i wierzę w to,że się uda.
Nie jesteś jej obojętny ale obchodzenie się z Tobą jak z jajkiem nie przyniosło rezultatów , widocznie do Ciebie trzeba stanowczo ![]()
Milosz Ja tez zycze Ci powodzenia ale przede wszystkim miej na uwadze swoje zdrowie. . Piszesz ze byles chory na raka miales chemioterapie przez dluzszy okres czasu i jeszcze psyhicznie nie zdazyles podniesc sie na nogi.a juz dostales obuchem w glowe od zony
Po takiej chorobie sczegolnie po chemioterapii trzeba miesiecy a nawet do dwoch lat aby dojsc do siebie .Ty masz jaknajbardziej prawo do tego aby byc chwiejnym psyhicznie pod kazdym innym wzgledem przez nastepne kilka miesiecy .. Jak mozemy byc tak zaslepieni i jeszcze mowic o postepowaniu jak z jajkiem ? Mogly byc rozne powody odejscia zony tego nie wiemy . Tesciowa to nie problem mozna sie po prostu od niej wyprowadzic Z Twojego postu wynika ze nadal sie obwiniasz za jej odejscie. To Twoja zona powinna sie obwiniac ze nie dala Ci troche wiecej czasu abys doszedl do siebie po tak ciezkiej chorobie.)
. Jak mozemy byc tak zaslepieni i jeszcze mowic o postepowaniu jak z jajkiem ? Mogly byc rozne powody odejscia zony tego nie wiemy . Tesciowa to nie problem mozna sie po prostu od niej wyprowadzic Z Twojego postu wynika ze nadal sie obwiniasz za jej odejscie. To Twoja zona powinna sie obwiniac ze nie dala Ci troche wiecej czasu abys doszedl do siebie po tak ciezkiej chorobie.)
Andrzej, Mówiąc o jajku nie miałam nic złego na myśli i nie jestem zaślepiona. O co Ci chodzi?
Są ludzie u których głaskanie po głowie przynosi zupełnie odmienny rezultat. Utwierdzanie kogoś w chorobie dalej go w tej chorobie trzyma.
Nie pójdzie dalej dopóki nie dostanie ( w przenośni) kopa.
Będzie tak tkwił i się zastanawiał co go złego jeszcze w życiu spotka.
Teraz jak Inez odeszła Milosz nabrał wiatru w żagle.
Pisanie tutaj to jest gdybanie, nie wiemy , nie widzimy, nie znamy.
Dla mnie teściowa Inez to jest problem dla Ciebie nie.
Nie rozumiem ludzi, którzy nie rozumieją ,że ktoś może mieć inne zdanie i to co napisze i myśli od razu musi atakowany.
A Inez za co ma się obwiniać, nie było Cię przy nich to dlaczego winę zwalasz na nią?
Rojka nikt mu nie karze siedziec i myslec o chorobie rowniez ja nikogo nie atakuje ani nie obwiniam . Wnioskuje z postow Milosza ze on sam sie obwinia za wszystko a to nie jego wina ze zachorowal i mial stany depresyjne . To normalne po takiej chorobie.W kwestii tesciowej wnioskuje na podstawie postow wystepuje ciagle sugerowanie winy tesciowej. Nie znamy dokladnie faktowi relacji pomiedzy malzonkami a tesciowa wiec nie mozemy sugerowac czyjesc winy. Na podstawie mojego zycia zauwazylem ze inne relacje byly ze strony mojej mamy w stosunku do mnie a mojej zony w trakcie mojej operacji . Moja matka walczyla o moje zycie jakby walczyla o swoje natomiast moja zona tez walczyla ale nie jak o siebie . I to jest normalne. Moja zona do dzisiaj podkresla ze ja jako facet nie rozumiem jej milosci do naszej 4 letniej corki bo nie jestem matka . W tym przypadku nie znamy faktow . Znamy sprawe oglednie i jezeli sa jakies nieporozumienia z tesciowa to albo mozna z nia porozmawiac w koncu to nie jest sasiadka tylko bliska rodzina lub jezeli rozmowa jest niemozliwa to wyprowadzic sie jezeli jest to mozliwe. Mowimy o o wspolnym przebywaniu calej trojki pod jednym dachem.To sa trudne sprawy aby doradzic .Musielibysmy znac wiecej faktow chociazby o co obwiniala tesciowa inez zone Milosza .Samo stwierdzenie obwiniala to nie wystarczy aby kogos oceniac. Wiemy tylko ze jakis konflikt nastapil l w trakcie choroby Milosza kiedy tesciowa przyjela ich do siebie pod tzw wspolny dach ale nic wiecej nie wiemy .Zgadzam sie z Toba Rojka ze Milosz nie moze siedziec i myslec o chorobie absolutnie nie .Milosz powinien znalezc sie wsrod ludzi odwrocic uwage od depresji poprzez inne czynnosci jak praca czy dalsze studia .Ja np po mojej ciezkiej operacji i chorobie zdecydowalem sie na studia podyplomowe i dzisiaj stwierdzam ze dobrze zrobilem .Tego samego zycze Miloszowi aby znalazl inne czynnosci jak praca lub studia ( autor napisal ze byl studentem) ktore odwroca uwage od obecnych problemow . Uwazam ze nigdy nie nabierze wiatru w zagle jezeli bedzie tylko siedzial i dociekal dlaczego tak sie stalo. Czasami krotka przerwa , relax pozwala nam inaczej spojrzec na sprawe. W koncu zona Milosza robi to w tym momencie .)
Miłosz, to w jaki sposób powinieneś postępować i co zrobić aby żona dała wam szansę, możesz dowiedzieć się jedynie od niej. Musicie porozmawiać i wyjaśnić sobie wszystko.
nic dodać, nic ująć, szkoda, że ludzie nie wiedzą o tak oczywistych rzeczach.
Adiaphora a co Milosz przeskrobal ze ma sie starac o szanse u zony ? Przeskrobal ze byl chory i mial depresje po chorobie? Taki czlowiek potrzebuje czasu. On jednak technicznie nigdy nie wyprowadzil sie od zony 9jak wynika zjego postu) byl tylko myslami w innym miejscu co bylo normalnym stanem po chemioterapii. Jak pisze caly czas ja kochal tylko nie mogl sobie poradzic z depresja po chorobie .I to nalezy zrozumiec To zona powinna mu pomoc wydostac sie z tej depresji a nie jeszcze ja poglebiac odejsciem Depresja pochorobowa przynalezy do choroby. . Dopiero jak uda nam sie z niej wyjsc to mozemy powiedziec ze zakonczylismy rozdzial Czasami depresja pochorobowa zwlaszcza po chemioterapii jest tak silna ze nie jestesmy w stanie sobie z nia sami poradzic i potrzebujemy pomocy innych .Tutaj Milosz zostal sam az zglosil sie na forum bo nie mial do kogo innego i jeszcze ma prosic o szanse?
Na początku było wspaniale. Stesknilismy się za sobą bardzo i spedzalismy dużo czasu razem. Niestety musieliśmy zamieszkać w mieszkaniu moich rodziców że względów finansowych (Konczylem studia). Po kilku miesiącach relacje mojej matki z Inez były masakryczne. Wtedy uswiadomilem sobie że moja matka ma jakis syndrom i nie akceptuje żadnej kobiety w moim życiu. Snuła intrygi cały czas obwiniając Inez o wszystko. Generalnie dramat! Po jakimś czasie wzielismy się w garść i mogliśmy sobie pozwolić na wyprowadzenie się do kawalerki.
Andrzej, z tego sobie wykombinowałam ![]()
A moze ją to też przerosło? teściowa która jej nie akceptuje, Twoja nagła choroba, wspieranie Cię przez cały czas choroby, Twoje niezaangażowanie się po wyjściu z choroby, osoby bliskie osób chorych też czasami wysiadają psychicznie i fizycznie moze wam jako małżeństwu by się przydała jakaś terapia? a co Ci szkodzi porozmawiać z nią i zaproponować? a może się boi ze choroba wróci? daj jej chwile niech sobie to poukłada w głowie czasem samotność to dobry doradca pogadaj z nią za jakiś czas i zobaczysz na czym stoisz, życzę powodzenia ![]()
Jakas straszna tesciowa chyba pojdzie do piekla ale z postu wynika ze to Matka Milosza wiec moze ja tez przerosla ta choroba ?Mam corke 5 letnia i nie wyobrazam sobie co by sie dzialo jakby tak zachorowala .,Chyba bym odszedl od zmyslow. Zgadzam sie z Dorota ze koniecznie powinienes wyciagnac zone na terapie malzenska chociazby dlatego ze Twoja zona lubi odchodzic . Jak wynika z Twojego postu odeszla w 2009 roku i teraz. To jest drugi raz odkad sie znacie .Z wlasnego doswiadczenia to moja zona tez tak wracala i odchodzila tlumaczac sie ze musi sobie wszystko przemyslec i dojsc do jakis wnioslow . Najgorsze ze zabierala moja corke ktora od urodzenia wychowywalem .To ja karmilem ikapalem i przewijalem a zona tlumaczyla ze teraz wlasnie jest ten moment kiedy musi zadbac o swoja kariere. Wybrala kariere. . Za czwartym razem kiedy chciala wrocic mnie juz nie bylo. Przechodzilem ciezko ten okres ale bylo mi lzej jak w tym okresie kiedy za kazdym razem przezywalem jej odejscie i .. Dlatego rozumiem jak Ty sie teraz czujesz .Po dwoch latach bedac po rozwodzie poznalem moja obecna partnerke i absolutnie nie mamy zadnych problemow Nadal sie poznajemy i nie spieszy nam sie do zalegalizowania zwiazku.Czasami jest lepiej dobrze poznac sie przed slubem aby uniknac problemow w malzenstwie. Doradzam terapie malzenska . To napewno Wam pomoze. Trzymam kciuki
Dobrze kombinujesz Rojka taka tesciowa to do piekla albo na terapie aby ktos jej uswiadomil ze nalezy sie opiekowac chorym synem a nie tylko stwarzac konflikty ale dokladnie jak juz mowilem za malo wiadomosci aby kogos oceniac
Andrzej ja rozumiem ze matka też dostaje ''kota'' gdy jej dziecko choruje to jest jasne jak słonce sama jestem matką tylko ze jego matka zachowywała sie tak od początku a on nie chorował od początku, więc to nie choroba wpłynęła na zachowanie teściowej do synowej, moim zdaniem tu jest potrzebna terapia i osoba obca trzecia psycholog pomoże im i otworzy oczy czy to ma sens czy nie.
Tisia ja tak pisze bo jedna osoba zaczela o tesciowej i teraz wszyscy na tesciowa a o reszcie zapomnieli. .Z postu wynika kilka watkow. Jeden to tesciowa ale rownierz trzeba zwrocic uwage na te inne chociazby to ze autor Milosz poznali swoja zone w 2009 roku kiedy ona byla w zwiazku owczesnym partnerem .....przezyli miesiac razem i dziewczyna wrocila do partnera a potem z powrotem do Milosza w 2013. Nastepny watek ze teraz odeszla . Na tej podstawie mozna stwierdzic ze cos z tymi odejsciami i powrotami jest nie tak .Z postu wynika ze tesciowej nie bylo w 2009 roku a dziewczyna tez odeszla po miesiacu Moja zona odchodzila 3 razy i wracala bo wiedziala ze moze wrocic ale po pewnym czasie ja juz mialem dosyc przezywac za kazdym razem. jej odejscie Trzymalem sie ze wzgledu na corke ale to nic nie dalo .Lepsze byly spedzenia czasu co dwa tygodnie przez dwa dni z corka jak szarpanie dziecka z domu rodzinnego do babci niewiadomo kiedy i w jakim czasie. Kazdego dnia myslalem czy jeszcze zastane zone w domu kiedy przyjde z pracy czy juz jej nie bedzie i kiedy znow mi powie ze musi wszystko przemyslec i ze chce byc sama jakis czas Nie mozna bylo nic ustalic ani nic zaplanowac np wakacje razem. Planowalismy ale 4 dni przed wyjazdem na wspolny urlop zona oznajmila mi ze nie jedzie ze sie rozmyslila. Milosz moze sprobowac rozmawiac z zona .Zglosic sie na terapie malzenska jednak powinien miec to na uwadze ze zona moze odejsc trzeci raz z jakiegos powodu i byc na to przygotowanym. Wiele ludzi tak zyje to tylko zalezy co komu odpowiada w zyciu.
Witam was serdecznie kochani.. Andrzeju to co napisałes że Inez odeszła w 2009 jest zastanawiające i rzeczywiście może ona ma tendencje do uciekania od problemu poprzez odchodzenie albo zwyczajnie odchodzenia. To nie zmienia faktu na pewno że tak jak Rojka pisała każdy ma swoja wytrzymałość i Inez na pewno miała już dosyć.. Czego dokładnie? Dzisiaj do tego doszedlem. Odkąd przyjechała do mnie do czasu choroby wszystko było w miarę ok. To znaczy że moja matka nadal snuła intrygi i nie akceptowala Inez (zupelnie bez przyczyny - kazda moja kobieta bedzie fatalna dla mnie) ale ja i moja zona byliśmy w tym razem i radzilismy sobie aż się wyprowadzilismy i zaczęliśmy mieszkać sami. Później jak już wcześniej pisalem moja choroba spowodowała że musieliśmy wrócić do rodziców. Szybko wyzdrowialem ale coś mi się stało i dzisiaj już wiem że to była depresja. Taka depresja że mogłem iść do pracy, na piwo, zakupy ale nie widać było po mnie różnicy kiedy jestem szczęśliwy a kiedy smutny. Zero wyższych emocji. Zanim znalazłem pracę to mówiłem sobie że a jeszcze chwilę bo po tak ciężkiej chorobie to muszę odpocząć co dzisiaj uważam za bzdurę.. Moja żona robiła wszystko zeby mi pomoc wypychając mnie z domu abym wrócił do normalnego funkcjonowania a ja cały czas byłem w letargu (depresji) i chociaż znalazlem pracę i wrocilem na studia nic mnie nie cieszyło.. Zawsze też nalezalem do osób które robią wszystko dla tej drugiej osoby (partnera) w sensie że pracowalem ponieważ chciałem zaspokoić potrzeby partnera, szkole konczylem bo Inez mnie do tego motywowała.. zrozumiałem jedno.. Że to wszystko powinienem robić sam dla siebie a nie dla drugiej osoby.. Niewiarygodne jest to jak przez kilka miesięcy byłem pogrążony i ślepy żebym przez tydzień od zerwania zaczął wszystko rozumieć. Może potrzebowalem tak jak Rojka pisała kopa w tyłek.. Pewnie tak bo glaskanie mnie to byłby pewnie gwóźdź do trumny.. To wszystko nie zmienia faktu że kocham swoją żonę i bardzo chciałbym do niej wrócić. Wiem że teraz to jest nie możliwe.. Inez zerwała że mną tydzień temu i jest to zbyt świeże żeby co kolwiek zrobić dlatego tez nie mam pojecia jak bym mogl zaproponowac jej terapie po tym jak mi powiedziala ze sie wypalila i zebym nie czekal na nia. ( w dniu rozstania) Ale chce jej bardzo pokazać że zrozumiałem nie wypowiadając tylko słów tylko czyniąc!!! Facta Non Verba - rzecz która moja zona powtarzała jak mantre przez ostatnie kilka tygodni.. Postanowiłem że dam jej a przede wszystkim sobie miesiąc może trochę więcej abym mógł znaleźć mieszkanie, przyjaciel załatwia już mk lepszą pracę i biorę się za działanie.. Tym razem robie to dla siebie ale też to nie zmienia faktu że jeszcze bardzo licze że Inez jak zobaczy że się staram to zmieni o mnie zdanie i może da mi drugą szansę. Moj przyjaciel ostatnio powiedział że jak kobieta już zrywa to raczej wie co robi i nie ma odwrotu.. Tak jak pisalem wczesniej spróbuje zero kontaktu przez jakiś czas i wykorzystam ten czas na odrobienie swojej pracy czyli ogarnięcie swojej własnej "kuwety" i wyprostowania siebie. Andrzeju bardzo się ciesze że znalazłes wspaniałą kobietę i że jest wspaniale. Życzę Ci aby tak zostało i koszmar z poprzedniego zwiazku nigdy już nie wrócił! I jeszcze raz dziękuje wszystkim za pomoc, jesteście niesamowici! ![]()
Moim zdaniem dobrze robisz tylko to "zero kontaktu" to nie zawsze może zadziałać tak jak my zakładamy, że zadziała.
Dobrze,że widzisz to czego nie widziałeś wcześniej i Siebie dla Siebie stawiasz na pierwszym miejscu ale nie egoistycznie tylko zdrowo.
Milosz a czy Twoja żona wie o tym, że szukasz mieszkania, że chcesz zmienić pracę?
Czy ona wie ,że dałeś Wam czas?
No tak jasne zacznij ogarniać własną ''kuwetę'' bo chodzi tu przede wszystkim o Ciebie tylko, ze jeżeli przez miesiąc czasu nie bedziesz mieć żadnego kontaktu z żoną to już w ogóle zapomnij o niej jeżeli zerwiesz kontakt nie będziesz miał o co walczyć takie jest moje zdanie.
Dzisiaj stala sie wiekopomna chwila. Moja żona przyszła odebrać resztę rzeczy i mieliśmy rozmowę. Powiedziała że inaczej sobie wyobrazala życie w USA. Że czuje się oklamana przeze mnie bo za nim przyjechała zupełnie inaczej jej to przedstawiałem i ona myslala że za pół roku wróci a tutaj okazało się zupełnie odwrotnie. Mówiła że tęskni za rodzina i że nie mam pojęcia ile ją kosztowało bycie tutaj prawie 3 lata. Ją zacząłem jej mówić że wiem że zawalilem na pewno wiele spraw ale że biorę się w garść, szukam innej pracy, mieszkania.. A ona na to żebym nie robił tego dla niej bo ona już swojego zdania nie zmieni. Powiedziała że nasze mechanizmy nie pasują do siebie. Mamy odmienne priorytety.. I że może pozostać moim najszczerszym doradcą i przyjacielem.. Że jest jak moja matka wręcz..
To mnie osłabiło.. O jakiej szansie ja myślałem..
to już chyba koniec..
A myslalam tez o tym ze wszedzie dobrze tam gdzie nas nie ma, a czy ona chce wrócić do Polski? nie myslaleś Ty tez o tym?tzn nie wiem na ile jestes w stanie dla niej zrobić i jeżeli ją znasz to wiesz czy z jej ust słowo ''koniec'' to faktyczny koniec?
Milosz jakbym widzial swoje zycie w przeszlosci tylko ja musialem sie zmierzyc nie tylko z odejsciem zony ale rowniez mojej corki z ktora bylem bardzo zwiazany . Zgadzam sie z Twoim przyjacielem ze jak kobiety mowia stanowczo nie a potem i tak wracaja to w tym przypadku polskie przyslowie mowi ze jak sie schrzani ze tak powiem zupe to mozna ja jakos przywrocic do smaku ale mimo wszystko to nie bedzie nigdy to samo . Piszesz ze tesciowa to Twoja matka nie akceptowala Twoich partnerek ..Czy Twoja matka jest samotna osoba ? (tak wynika z Twojego postu) moze ona czuje sie zagrozona w jakis sposob bo jest sama ? Jak piszesz na poczatku mieszkaliscie z Tesciowa czyli jednak przyjela Was pod wspolny dach a potem nastapily konflikty. Dobrze by bylo abys porozmawial ze swoja matka i wyjasnil te konflikty aby zapobiec na przyszlosc. Piszesz ze Twojej zonie wypalily sie uczucia a jakie ona miala uczucia do Ciebie w 2009 roku kiedy po miesiacu jednak zdecydowala sie wrocic do owczesnego partnera? Napewno to byly silniejsze uczucia do owczesnego partnera skoro tam zdecydowala sie wrocic. Nastepnie z Twoich postow wynika ze dopiero po czterech latach znow odeszla od owczesnego partnera i wrocila do Ciebie i teraz znow odeszla.Wyglada na to ze Twoja zona nie mogla sobie poradzic z uczuciami do dwoch partnerow w jednym czasie lub moze mogla sobie poradzic gdyz to nie byly uczucia ? Napisales ze zona stawiala kariere ponad Wasz zwiazek .Moja zona odchodzila kiedy rodzina byla kula u nogi w karierze. Latwiej bylo zawiesc dziecko do dziadkow jej rodzicow a ja nie mialem prawa wiedziec o niczym gdyz zona odeszla Sa osoby ktore nie potrafia budowac swojej kariery bedac z rodzina z roznych powodow. To moglo tez byc przyczyna odejscia Twojej zony . Twoja sprawa dla niektorych wyglada prosto konfliktowa tesciowa i zmeczona choroba zona ale jak sie zastanowisz znajdziesz wiele innych watkow i faktow ktore swiadcza o czlowieku ktore mogly byc przyczyna zachowania Twojej zony .Zgadzam sie z tym co napisales ze powinienes wreszcie zrobic cos dla siebie! to jest najwazniejsze!!! Robienie wszystkiego tylko dla innych osob czesto jest absolutnie niedocenione i wrecz szkodliwe dla siebie samego .
A myslalam tez o tym ze wszedzie dobrze tam gdzie nas nie ma, a czy ona chce wrócić do Polski? nie myslaleś Ty tez o tym?tzn nie wiem na ile jestes w stanie dla niej zrobić i jeżeli ją znasz to wiesz czy z jej ust słowo ''koniec'' to faktyczny koniec?
Tisia 18 zgadzam sie z Toba a moze zaproponowac zonie wyjazd do Polski ? W koncu tam sie poznali i byli razem przez miesiac . Dobre sprawdzenie uczuc czy bedzie chciala wrocic do Polski z Toba? Tu mamy za malo szczegolow do sprawy i nie wiadomo na jakim etapie tam jestescie.
Tym bardziej,że ona tęskni za Polską i wychodzi na to,że wcale w USA szczęśliwa nie była ,chciała wracać.
Może to jest jakiś pomysł,zależy Ci to próbuj wszystkiego .
Andrzej, Rojka i Tisia.. Nie powiedziałem wam jeszcze o jednej sprawie.. Tak to prawda moja zona nie chciała tu zostać a mi bardzo zależało żeby ona zrobiła zielona kartę i mogła zawsze wjechać i wyjechać do USA bezproblemowo. Ona cały czas nie chciała bo mówiła że i tak nie będzie tu mieszkać.. Zdecydowała się jednak i tydzień przed zerwaniem poszlismy do adwokata aby podpisać potrzebne papiery. Po zerwaniu teraz słyszę że ona jednak zmieniła zdanie i nie chce palić mostów za sobą i chce zielona kartę.. Wszystko jej się nagle odmieniło.. Powiem wam że jestem już tak tym zmęczony że nie mam siły nawet myśleć ani płakać.. Moj przyjaciel doradza mi żebym zachował się po mesku jak gentleman i dał jej te papiery i juz. A mnie to meczy bardzo i nie wiem kompletnie co mam zrobić.. ![]()
47 2015-10-24 22:32:00 Ostatnio edytowany przez milosz.livepiano (2015-10-24 22:33:01)
Rowniez wszedzie slysze ze powinienem odseparowac sie od niej na jakis czas I zadbac o siebie, dac jej czas.. I nie wiem czy to najlepszą strategia.. Z drugiej strony jak wczoraj rozmawialiśmy bo wpadlismy na siebie wracając z pracy ( żona pracuje obok mojej) to powiedziała mi na przykład żebym położył się na trawie zamkna oczy i pomyślał jak super jest być singlem!!! A później że potrzebuje być sama. Dowiedziałem się też że pisze z jakimś gościem z Brazylii od 2 tygodni który nie mieszka w USA..
![]()
Piszesz .....( Moja żona przyszła odebrać resztę rzeczy i mieliśmy rozmowę. Powiedziała że inaczej sobie wyobrazala życie w USA. Że czuje się oklamana przeze mnie bo za nim przyjechała zupełnie inaczej jej to przedstawiałem)
Czy ona przyjechala do Ciebie czy do USA??? Z Twojego postu wynika ze do USA . Jak sie kogos kocha to miejsce nie ma znaczenia . Niewiadomo co Ty jej naobiecywales moze zamek z diamentow ktorego nie masz . Tutaj jest ewidentny stuprocentowy materializm !
(i ona myslala że za pół roku wróci a tutaj okazało się zupełnie odwrotnie. )
A dlaczego nie mogla wrocic za pol roku ? i znow przyjechac? Co jej przeszkadzalo? Tysiace ludzi na swiecie wraca i wyjezdza z powrotem .
( Mówiła że tęskni za rodzina i że nie mam pojęcia ile ją kosztowało bycie tutaj prawie 3 lata. )
Ja bedac w Niemczech 5 lat przez rok nie widzialem mojej matki ,ojca i siostry. Bardzo tesknilem za nimi To normalne ze sie teskni. To zaden wyczyn ze strony Twojej zony . Wszyscy tesknia za rodzina na obczyznie .
To ona Ciebie oklamala kiedy przysiegala biorac slub ze bedzie z Toba na dobre i na zle . Z postu wynika ze byliscie troche w USA zanim wzieliscie slub to co nie widziala jak jest a mimo to wziela slub z Toba ? Dlaczego? Wydaje mi sie ze to chodzilo o zielona karte.
Andrzej, Rojka i Tisia.. Nie powiedziałem wam jeszcze o jednej sprawie.. Tak to prawda moja zona nie chciała tu zostać a mi bardzo zależało żeby ona zrobiła zielona kartę i mogła zawsze wjechać i wyjechać do USA bezproblemowo. Ona cały czas nie chciała bo mówiła że i tak nie będzie tu mieszkać.. Zdecydowała się jednak i tydzień przed zerwaniem poszlismy do adwokata aby podpisać potrzebne papiery. Po zerwaniu teraz słyszę że ona jednak zmieniła zdanie i nie chce palić mostów za sobą i chce zielona kartę.. Wszystko jej się nagle odmieniło..)
Bedac z Toba nie chciala zielonej karty a kiedy jest bez Ciebie nagle chce? Wydaje mi sie ze nic jej sie nie odmienilo .Jej celem od poczatku byla zielona karte . Te chwiejnosci to typowe gierki Ja przechodzilem dokladnie to samo!
( Powiem wam że jestem już tak tym zmęczony że nie mam siły nawet myśleć ani płakać)
Jezeli bym w ogole plakal to tylko dlatego ze mam tak zamydlone oczy!.
( Moj przyjaciel doradza mi żebym zachował się po mesku jak gentleman i dał jej te papiery i juz. A mnie to meczy bardzo i nie wiem kompletnie co mam zrobić..
Piszesz o jej adwokacie i papierach rowniez o zielonej karcie czyli sponsorowanie. Sponsorowanie kogos w obcym kraju to jest bardzo powazna sprawa. Trzeba miec pewnosc kogo sie sponsoruje bo mozna siebie niezle wpakowac . Chociaz Twoja zona nie jest absolutnie lady to dlaczego ty masz byc gentelmen ? nie mniej jednak Ty chyba nie masz wyjscia chyba za pozno . Ja bym definitywnie zasiegnal porady adwokata aby sie nie obudzic z reka w nocniku jak kiedys napisal Josz . W kazdym kraju prawo jest inne i lepiej je znac. Piszesz ze Twoja zona ma kontakt z kims z Brazylii . Proponowalbym sie odseparowac od niej i zamiast ciagle nieslusznie sie obwiniac przede wszystkim zasiegnalbym porady adwokata aby sie upewnic co Cie moze spotkac prawnie z jej strony w przyszlosci .Czasami warto sie zabezpieczyc aby uniknac w Twoim przypadku 3 depresji i reki w nocniku . Trzymam kciuki!
Andrzej - Dlaczego zielona karta to sponsorowanie?
W moim pojęciu to krok do otrzymania obywatelstwa. Nie związany ze sponsorowaniem .
Może się mylę , nie wiem jak to działa.
Chciałabym się dowiedzieć.
Po co do tego adwokat ? I jaki udział ma mieć w tym Milosz?
Milosz , a Ty się szybko zacznij ogarniać i myśleć realnie.
Jak dla mnie jakimś smrodkiem mi tu zaleciało ale jeszcze do końca nie wiem jakim.
Rojka aby ktos otrzymal zielona karte i mogl przebywac legalnie musi ktos go sponsorowac . Moze to byc instytucja w ktorej pracuje lub rodzina. W przypadku Milosza to on musi sponsorowac swoja zone . Mam kolege w Stanach ktory tez tak sponsoruje . Dalej o obywatelstwie to nie chce sie wypowiadac bo mam za malo wiadomosci . Pozdrawiam
51 2015-10-26 03:53:43 Ostatnio edytowany przez andrzej187 (2015-10-26 03:54:47)
Andrzej - Dlaczego zielona karta to sponsorowanie?
W moim pojęciu to krok do otrzymania obywatelstwa. Nie związany ze sponsorowaniem .
Może się mylę , nie wiem jak to działa.
Chciałabym się dowiedzieć.
Po co do tego adwokat ? I jaki udział ma mieć w tym Milosz?Milosz , a Ty się szybko zacznij ogarniać i myśleć realnie.
Jak dla mnie jakimś smrodkiem mi tu zaleciało ale jeszcze do końca nie wiem jakim.
Rojka wlasnie rozmawialem z przyjacielem o roznych sprawach i przy okazji zapytalem o zielona karte. Mojn przyjsaciel ma firme i interesy miedzy innymi w USA. Otoz sponsorowac moze tylko maz llub zona meza ktora jest obywatelem USA. Oczywiscie jeszcze rodzice moga sponsorowac dziecko ale np podobno babcia nie moze sponsorowac wnuka. Podobno z adwokata korzysta sie jak jest cos niezgodne z prawem aby bronil. Zgadzam sie z Toba ze ta sytuacja jakims smrodkiem zaleciala . Moj przyjaciel powiedzial tez ze w USA mozna dostac niezle alimenty po rozwodzie min 1200 dolarow . Chyba poszukam amerykanki i przestane sie martwic o finanse.Oczywiscie zartuje .Wole to co mam . Tez tak uwazam ze Milosz powinien sie ogarnac .)
52 2015-10-26 08:39:41 Ostatnio edytowany przez rojka (2015-10-26 08:46:21)
Powiedziała że inaczej sobie wyobrazala życie w USA. Że czuje się oklamana przeze mnie bo za nim przyjechała zupełnie inaczej jej to przedstawiałem i ona myslala że za pół roku wróci a tutaj okazało się zupełnie odwrotnie. Mówiła że tęskni za rodzina i że nie mam pojęcia ile ją kosztowało bycie tutaj prawie 3 lata.
Tak to prawda moja zona nie chciała tu zostać a mi bardzo zależało żeby ona zrobiła zielona kartę i mogła zawsze wjechać i wyjechać do USA bezproblemowo. Ona cały czas nie chciała bo mówiła że i tak nie będzie tu mieszkać.. Zdecydowała się jednak i tydzień przed zerwaniem poszlismy do adwokata aby podpisać potrzebne papiery. Po zerwaniu teraz słyszę że ona jednak zmieniła zdanie i nie chce palić mostów za sobą i chce zielona kartę.. Wszystko jej się nagle odmieniło.. (
Biorąc pod uwagę to co powyższe i to co napisał Andrzej i zachowanie Żony Milosza czyli te jej początkowe powroty i jak się domyślam Milosz jesteś obywatelem USA wychodzi tylko na jedno: nie jest ważne co zrobisz w kierunku ratowania Waszego małżeństwa ,Ona podjęła decyzję już wcześniej i przypuszczam,że jej nie zmieni .
Teraz będzie się starać o pobyt w USA i godne warunki po rozwodzie, zielona karta jest jej potrzebna na wszelki wypadek,żeby móc wybrać gdzie chce przebywać bo po rozwodzie zostanie z niczym.
Jak odmówisz przygotuj się na zmianę jej zachowania.
To całe gadanie o tęsknocie było tylko po to,żeby część winy za rozpad małżeństwa zwalić na Ciebie, żeby czuła się mniej winna.
Na adwokata pewnie namówiła Ciebie matka, tak na wszelki wypadek.
Andrzej , Ty już wcześniej napisałeś ,że odejście Inez ma drugie dno.
Miałeś rację.
Ja liczyłam na to,że ich małżeństwo da się jeszcze poskładać, że może to co ich łączy będzie ważniejsze niż to co można otrzymać po rozwodzie.
Miłosz - jednak "zero kontaktu" to dobry pomysł.
Ty ochłoniesz, poukładasz sobie wszystko w głowie a Twojej żonie może da to do myślenia, że nie otrzyma od Ciebie wszystkiego co chciała podanego na tacy , bo jej sen o kryształowym życiu się nie spełnił bo nie tak wyobrażała sobie życie w USA .
Ojć...faktycznie widać drugie dno ale to wyszło dopiero po tym jak nam o tym napisałeś, ja bym się grubo zastanowiła na pójście na rękę Twojej Żonie, miłość miłością ale rozum też ma 3 groszę do powiedzenia najwidoczniej zamiast czlowiekiem z którym miała byc na dobre i na złe byleś jej zabawką i kartą do ''lepszego zycia'' przemyśl to...
Tisia i Rojka calkowicie sie z Wami zgadzam. Ja przeszedlem podobna sytuacje w zyciu i wedlug mnie ten post Milosza za ladnie wygladal . On to opisal oczami zakochanego faceta. Natomiast to jak to Rojka napisala smrodkiem powiewalo bo np
=milosz.livepiano]Poznałem swoją żonę ( Inez ) w Polsce w 2009 roku przez wspólnych znajomych. Ona była wtedy w zwiazku z jej ówczesnym facetem z którym jej się nie układało. Spedzielismy razem wspaniały i bardzo intensywnu miesiąc. Sprawy tak się potoczyły że Inez nie mogła rozstać się ze swoim ówczesnym facetem ponieważ nie chciała mu robić przykrości. )
Ona zrobila przykrosc owczesnemu partnerowi bedac przez miesiac z Miloszem jak rowniez zrobila przykrosc Miloszowi kiedy po miesiacu wrocila do owczesnego partnera i byla z nim dalej w zwiazku przez 4 lata.
Jakie byly jej uczucia i do kogo? Nastepny post ..... Dowiedziałem się też że pisze z jakimś gościem z Brazylii od 2 tygodni który nie mieszka w USA.)
Z tych postow wynika , ze na zonie Milosza odchodzenie i wracanie do partnerow nie robi zadnego wrazenia.Bywa tak czasami w zyciu ale to swiadczy o podwojnym uczuciu do dwoch osob lub tutaj powiedzialbym w ogole o braku uczucia..
Uwazam ,ze Milosz to prawdziwy facet . Jak pisze .... Pomoglem jej załatwić wizę ... nastepnie ........ Tak to prawda moja zona nie chciała tu zostać a mi bardzo zależało żebyona zrobiła zielona kartę i mogła zawsze wjechać i wyjechać do USA bezproblemowo iOna cały czas nie chciała bo mówiła że i tak nie będzie tu mieszkać.. Zdecydowała się jednak i tydzień przed zerwaniem poszlismy do adwokata aby podpisać potrzebne papiery. Po zerwaniu teraz słyszę że ona jednak zmieniła zdanie i nie chce palić mostów za sobą i chce zielona kartę.. Wszystko jej się nagle odmieniło.. )
Bedac z Toba nie chciala zielonej karty a teraz jak odeszla to chce? Smrodkiem zalatuje .Mysle ,ze albo dla kolejnego partnera chce pokazac ze ma zielona karte albo tak jak powiedziala Rojka ......zielona karte aby sie ustawic w USA i miec godne warunki po rozwodzie .
Nastepny post ....Zdecydowała się jednak i tydzień przed zerwaniem poszlismy do adwokata aby podpisać potrzebne papiery. (zielonej karty).
Nastepny post ...... powiedziała mi na przykład żebym położył się na trawie zamkna oczy i pomyślał jak super jest być singlem!!! A później że potrzebuje być sama. )
Po adwokacie i zalatwionej sprawie ona lezy na trawie i cieszy sie ze jest singlem. Pieknie sie wszystko zgadza.
Dowiedziałem się też że pisze z jakimś gościem z Brazylii od 2 tygodni który nie mieszka w USA..
----ktos trzeci moze przyczynic sie do rozpadu zwiazku .
Zgadzam sie z Rojka ze to cale gadanie to nic innego jak zwalanie winy. To co Ty miales skakac do sufitu zaraz po chemioterapii? albo nastepny watek z tesciowa?? Ja tez mialem uparta tesciowa to sie wyprowadzilem ale razem z zona .Moja rada nawet jezeli mimo wszystko zawalczysz o nia to i tak to samo znow przyjdzie do Ciebie za jakis czas .Ja mialem taka meke przez 5 lat. Nie polecam !!
Miłoszu, już po pierwszej Twojej wypowiedzi wiedziałam, że coś jest nie tak. Od razu wyczułam, że kobieta do ciebie nie będzie chciała wracać i że najprawdopodobniej ma innego.
Powiem tak kobiety nie lubią ślamazar. Lubią natomiast niezależnych mężczyzn, twardych, wiedzących czego chcą od życia. Wprowadzając się do matki popełniłeś błąd, wiem, że nie miałeś innego wyboru, ale to zaważyło na waszym związku. Wiem, że pewnie cię to zaboli ale ta kobieta nigdy prawdziwie cię nie kochała. Dziwią mnie opinie dziewczyn które pisały ci, że masz się o nią starać, dawać kwiaty itp. To nie działa, wiadomo jest, że kiedy będziesz się jeszcze bardziej starał, ona to oleje. Kobieta musi poczuć silnego, niezależnego mężczyznę. Nawet jeśli miałeś depresję, dalej darzyłeś żonę wielkim uczuciem, dlatego brak starań z Twojej strony wydaje mi się wykluczony. Gdyby kobieta faktycznie cię kochała zrozumiałaby, że masz chorobę po depresji i próbowałaby jakoś zawalczyć o ten związek, ona po prostu się poddała.
Dziwię się, że nie zastanowiłeś się dlaczego odeszła od poprzedniego partnera. Z tego co wyliczyłam byli ze sobą ponad 4 lata, czy faktycznie to było takie puste uczucie ? Wątpię. Do ciebie wróciła nie dlatego, że cię kochała, ale dlatego, że poczuła się opuszczona po poprzednim związku i szukała pocieszyciela, który zapewniłby jej bezpieczeństwo i miłość. Bez obrazy, ale jest to w gruncie rzeczy pusta kobieta, która tak właściwie nie wie czego chce i będzie skakać z kwiatka na kwiatek. Wątpię, żeby się ustabilizowała z kimkolwiek.
Dlatego ty sam weź się w garść, bo ta kobieta nie jest warta Twojego zachodu. Pójdź do tej dobrze płatnej pracy, wynajmij mieszkanie, dokształcaj się, a co ważniejsze znajdź hobby, które sprawi, że na nowo zaczniesz cieszyć się życiem. Możesz kupić sobie jakieś zwierzątko np. kota, żeby nie czuć się tak do końca samotnym i poczuć siłę obowiązku.
Wierzę w ciebie i trzymam kciuki !
Czesc kochani, przedwczoraj rozmawialem z moim przyjacielem ktory mieszka z moja żoną i jej koleżanką i zaczął mówić mi że powinienem czynić dobrze jak człowiek. Mówił że Inez była przy mnie przy chorobie, że pomimo sytuacji to trwała przy mnie i nie zasługuje żeby tych papierów nie mieć. Ja mam dosyć już tego. Dodatkowo kilka dni temu niestety poniosły mnie emocje i polubilem profil tego faceta z Brazylii z którym Inez rozmawia i wczoraj miałem 3 połączenia od żony. Oddzwonilem a ona z pretensjami że ją sledze i że ona ma prawo robić co chce i żebym się nie wpieprzał w jej życie. Żebym nie robił z siebie debila. Ja jej powiedziałem że jest to głupie ale człowiek w emocjach robi różne bzdury i że jestem tak samo człowiekiem który coś czuje i miałem gorszą noc po prostu. Zablokowała mnie na facebook i Instagram. Była tak zła że w życiu nie słyszałem jej w takim stanie. Nagle po rozmowie wszelkie moje uczucia do niej poszły do śmieci. Nie chce robić tej karty dla niej. Jeżeli ona po tygodniu od rozstania traktuje mnie jak gowno to ja to pie***le! Człowiek w przeciągu 2dni zmienia się nie do poznania. Czuje się jakbym rozmawiał z obca osoba a nie z osoba z która spędziłem prawie 3lata.
Miłoszu sam dostałeś odpowiedź ta kobieta nie jest po prostu ciebie warta. Nie jest warta Twojej miłości i poświęcenia. Znajdziesz sobie inną lepszą kobietę, która będzie cię kochała ponad wszystko. Musisz tylko uwierzyć w siebie.
Gwarantuje, że ta kobieta nie będzie szczęśliwa z żadnym mężczyzną, obudzi się po 30-stce i wtedy będzie wiedziała, że zmarnowała życie. Nie ma co tracić czasu na tak pustą kobietę.
Jak odmówisz przygotuj się na zmianę jej zachowania.
To całe gadanie o tęsknocie było tylko po to,żeby część winy za rozpad małżeństwa zwalić na Ciebie, żeby czuła się mniej winna.
Wiem, mało skromne ale zacytuję samą siebie.
Milosz, teraz to Ty dopiero będziesz miał okazję ją poznać.
Czesc kochani, przedwczoraj rozmawialem z moim przyjacielem ktory mieszka z moja żoną i jej koleżanką i zaczął mówić mi że powinienem czynić dobrze jak człowiek. Mówił że Inez była przy mnie przy chorobie, że pomimo sytuacji to trwała przy mnie i nie zasługuje żeby tych papierów nie mieć. )
Twoj przyjaciel sugeruje ,ze ona zrobila Ci wielka LASKE bedac przy Twojej chorobie. Po to jest malzenstwo aby liczyc na siebie w trudnych chwilach. W tej kwestii Twoj przyjaciel trzyma jej strone wypowiadajac sie, ze ona nie zasluguje abys trzymal jej papiery a czy Ty zaslugujesz na jej zachowanie wzgledem Ciebie i traktowanie Cie przez nia jak piszesz kiedy jeszcze nie zdazyles wyjsc z depresji po tak ciezkiej chorobie ? Zmien przyjaciela !
.
Nastepnie .....Dodatkowo kilka dni temu niestety poniosły mnie emocje i polubilem profil tego faceta z Brazylii z którym Inez rozmawia i wczoraj miałem 3 połączenia od żony. Oddzwonilem a ona z pretensjami że ją sledze i że ona ma prawo robić co chce i żebym się nie wpieprzał w jej życie. Żebym nie robił z siebie debila. ) nastepnie .......Była tak zła że w życiu nie słyszałem jej w takim stanie.)Ona sie obawia aby ten trzeci partner sie o czyms nie dowiedzial od Ciebie . To mogloby pokrzyzowac jej plany jakie ma wzgledem trzeciego partnera.To sa plany ulozenia dalszego zycia na obczyznie za pomoca kogos.
Nastepnie ....... Nagle po rozmowie wszelkie moje uczucia do niej poszły do śmieci.)
Bardzo dobrze bo ta kobieta nie jest nic warta .Nastepnie ....... Nie chce robić tej karty dla niej. Jeżeli ona po tygodniu od rozstania traktuje mnie jak gowno to ja to pie***le! )
Masz najlepszy dowod kim jest naprawde Twoja zona. Wyglada ze ona nigdy nie miala zadnych uczuc . .W sprawie xielonej karty poradzilbym sie adwokata czy mozna jakos przerwac sponsorowanie Biorac pod uwage jej zachowanie wzgledem Ciebie jak piszesz ja bym jej nigdy nie sponsorowal .
Nastepnie ......Człowiek w przeciągu 2dni zmienia się nie do poznania. Czuje się jakbym rozmawiał z obca osoba a nie z osoba z która spędziłem prawie 3lata.
Miloszu mozna zmienic swoje przyzwyczajenia ,zainteresowania ale nie charakter. Twoja zona zawsze taka byla i bedzie tylko Ty miales zamydlone oczy przez nia . Ja bym zasiegnal porady adwokata aby sie dowiedziec co ona jeszcze moze zrobic . Co jeszcze Cie czeka z jej strony??
60 2015-10-29 04:03:06 Ostatnio edytowany przez andrzej187 (2015-10-29 04:04:14)
Rojka Asiek92 macie calkowita racje ze teraz dopiero ja poznaje i szkoda czasu na tak pusta kobiete .Miloszu staraj sie jakos wyplatac z tego chaosu i patrz przed siebie ,Asiek92 dobrze napisala
..... ta kobieta nie jest po prostu ciebie warta. Nie jest warta Twojej miłości i poświęcenia. Znajdziesz sobie inną lepszą kobietę, która będzie cię kochała ponad wszystko. Musisz tylko uwierzyć w siebie.)
Trafione w 10. Ja uwierzylem w siebie kiedy za trzecim razem moja zona odeszla tlumaczac ze musi byc sama i przemyslec wszystko. Czwarty raz mnie juz nie bylo . Pisalem o tym .Czas jest najlepszym lekarstwem na ochlodzenie uczuc aby trzezwo spojrzec na pewne sprawy . Zycze powodzenia
Sluchajcie moi kochani! Moja zona dzisiaj powiedziala ze ma w nosie zielona karte I ze chce rozwodu! Rozmawialismy dlugo. To byla najgorsza rozmowa w moim zyciu..
Powiedziala ze myslala ze jestem czlowiekiem ale sie mylila. Wkurzyla sie na to ze polubilem jej kolesia z ktorym gada na Instagramie.. I to przekreslilo absolutnie wszystko. Powiedziala ze jezeli mam jaja I zeby nie zwatpila jeszcze do konca w to czy jestem czlowiekiem to zebym uszanowal jej wole i podpisal oswiadczenie ktore napisala ze nie bede robil problemu przy rozwodzie za obopulna zgoda.. Sluchajcie nigdy w zyciu nie przerabialem czegos takiego! Czuje się jak w psychiatryku!!! O__O
62 2015-10-29 08:44:45 Ostatnio edytowany przez rojka (2015-10-29 08:45:31)
Ja nie przechodziłam rozwodu ponieważ nie brałam ślubu.
Moja koleżanka przechodziła.
To co się dzieje po złożeniu papierów rozwodowych to jest tak jakbyś na nowo poznawał osobę, z którą Cię kiedyś połączyła miłość.
Wychodzi jej ciemna strona.
Cała sytuacja z odejściem bliskiej osoby jest jak z filmu grozy.
Poukładane życie zmienia się w chaos , nic nie jest tak jak być powinno i jak zostało zaplanowane.
Polubieniem kolesia i jej reakcją, tym co mówi ,w ogóle się nie przejmuj.
Miałeś gorszą chwilę, stało się nie cofniesz tego.
Jesteś tylko człowiekiem , który ma emocje i może je pokazać.
Początki zawsze są trudne przyjdzie taki moment , że będziesz miał to w nosie.
Plus tej całej sytuacji jest taki,że Wy ze sobą rozmawiacie. Tzn mówicie o tym co Was boli ale nie wpadaj w paranoję,że Inez co chwila wyskakuje z jakimiś zarzutami do Ciebie.
To co jest prawdą to ją przyjmij a jak czujesz,że przesadza to pomyśl,że to jest tylko obrona z jej strony ,żeby czuć się mniej winną.
Czy Twoja żona byla przy Tobie jak byłeś ciężko chory to u mogłabym polemizować.... wyszło szydło z worka była z Tobą z wielu powodów ale czy na bank z miłości? Teraz uniosła się honorem ze ''w nosie ma kartę'' hmmm... a dlaczego? bo wie ze dalej coś do niej czujesz i jak się honorem uniesie Ty zmiękniesz i dla dobrego kontaktu z nią podpiszesz co trzeba....a daj jej ten rozwód i niech idzie swoją drogą nie rób problemu przy rozwodzie bo nie ma sensu ale karty bym nie podpisała niech szuka innego hmmm...głupka który będzie jak Ty naiwny (sorki za szczerość ale wykorzystywanie i oszukiwanie kogoś przez lata to chyba najgorsze okrucieństwo), a Ty... Ty jeszcze będziesz szczęśliwy ![]()
Ja bym nic nie podpisywal bez porady adwokata . Jak podpiszesz rozwod bazujac tylko na swoich informacjach to nozesz sie niezle wkopac bez odwrotu. Widac jej typowe gierki ,wchodzenie na meska ambicje. Czytalem ze w USA to nie ma znaczenia czy rozwod jest za porozumieniem stron czy nie . W obu przypadkach ona moze wystapic o alimenty i napewno o to jej chodzi. Chce je miec jaknajszybciej dlatego wchodzi na meskie ambicje abys szybko podpisal .
Moja zona zwolnila sie z pracy i symulowala chorobe dziecka krotko przed sprawa alimentacyjna .Wystapila o podwojne alimenty dla siebie i dziecka a w ukryciu prowadzila niezarejestrowana dzialalnosc.Nie ma sprawy . Zawsze bym pomogl mojej zonie w koncu to matka mojej corki ale wysokosc alimentow jakie chciala byla prawie taka sama jak moje zarobki ( jak pisalem jestem pedagogiem szkolnym) . Nagle dziecko bylo chore i ona byla chora . Dziecko wypisala z przedszkola .Przedstawila zaswiadczenie lekarskie ze dziecko za duzo sie przeziebia w przedszkolu i musi byc przez jakis czas pod jej opieka w domu . Niestety musialem podjac dodatkowe prace aby temu sprostac . Sam dla siebie nie mialem prawie nic tylko na skromne zycie. Bylo mi ciezko , do momentu kiedy przypadkowo dowiedzialem sie od wspolnych znajomych, ze moja zona prowadzi niezarejestrowana dzialalnosc z ktorej ma duzo wieksze zarobki od moich. Dowiedzialem sie rowniez, ze jest w zwiazku z innym partnerem przez dluzszy czas i kilkakrotnie wyjezdzala z nim na wczasy do Grecji czy na Majorke ,zostawiajac dziecko ze swoimi rodzicami. Musialem wniesc sprawe do sadu i nie bede pisal ile mnie to kosztowalo zdrowia, aby uzyskac potrzebne dowody do sprawy. Zostalem zwolniony z alimentow na zone, a zona musiala zarejestrowac legalnie swoja firme . Zabawne bylo to co mi powiedziala po sprawie ,ze nie jestem absolutnie mezczyzna ,bo prawdziwy mezczyzna tak nigdy by nie postapil . Powiedziala rowniez ,ze ona nie musiala martwic sie o alimenty czy je dostanie czy nie ,a teraz musi martwic sie o firme aby zyc . No coz, powiem niektore kobiety sa tragicznie przebiegle i wyrafinowane niektore sa normalne i uczciwe. Bez urazy do kobiet , to samo mozna powiedziec o meskim rodzie. Wszyscy jestesmy ludzmi gorszymi lub lepszymi.Miloszu nie daj sie zwiesc pozorom i hipokryzji Twojej zony . Miej oczy otwarte.
Moja zona zwolnila sie z pracy i symulowala chorobe dziecka krotko przed sprawa alimentacyjna .Wystapila o podwojne alimenty dla siebie i dziecka a w ukryciu prowadzila niezarejestrowana dzialalnosc.Nie ma sprawy . Zawsze bym pomogl mojej zonie w koncu to matka mojej corki ale wysokosc alimentow jakie chciala byla prawie taka sama jak moje zarobki .
Sąd Ci zasądził takie alimenty?