netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

czuję się wyobcowana

5 odpowiedzi3 345 wyświetleńzałożony przez kaja.ab, 07.10.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1 Ostatnio edytowany przez kaja.ab (2015-10-07 09:14:13)

Temat: czuję się wyobcowana

Hej
kiedy wyzbyliście się takiego zachowania, że mówicie rodzicom o wszystkim? Mam 25 lat i do tej pory mieszkam z rodzicami. Czasem czuję, że to mi wadzi, a czasem po prostu mi wygodnie. Studiuję, pracuję, ogarniam swoje życie, hobby- jest trudno. Jednak mam takie wrażenie, że moi rodzice są zbyt opiekuńczy? Tzn nie wiem jak powinni zachowyać się rodzice w stosunku do osoby 25 letniej.
Ale czasem po prostu mi się nic nie chce.
Po prostu czasem mam tak, że wolę podzielić się czymś z rodzicami niż ze znajomymi- mam pełno kolegów, ale 1-2 przyjaciółki. Ludzie , dużo ludzi mówi o mnie, że jestem wyobcowana, że mnie nie znają. A to wynika z faktu że ja nie dzielę się z ludźmi tyloma sprawami iloma dzielę się z rodzicami. - do tej pory.

Myslicie, że powinnam już zacząć żyć inaczej? Nie mówić o wszystkim? Mimo, że rodzice to moi przyjaciele i od zawsze tak było? Bardzo im ufam i czuję się po prostu najlepiej na świecie w swoim domu rodzinnym. Jednak mam coś takiego, że czasem po prostu mi się nie chce nic innego robić, że czuję się mało odpowiedzialna, że w względach prywatnych nic się u mnie od 2-3 lat nie zmieniło.Jedną nogą jestem na studiach, jedną w dorosłym życiu. Niby wiem co chcę robić a później jak wracam do domu nie mam czasu na nic- rodzice mają pretensje że z nimi nie rozmawiam, że unikam ich- a wtedy wlasnie realizuję siebie, wychodzę codziennie.

Mam takie straszne jakieś mysli, ze powinnam sie wyprowadzić, aby miec juz WLASNE życie, nawet glodować ale miec wlasny kąt, a do rodziców dzwonic codziennie, jezdzic w weekendy?
Widze, że bardzo różnię się od znajomych , którzy mieszkają sami. Oni sa bardziej dorośli i odpowiedzialni niż ja. Co z tego, że mieszkam w tym samym mieście co studiuję, ale mam chyba potrzebę zmiany otoczenia.
Widzę, że moi znajomi zupełnie inaczej też podchodzą do spraw związanych ze związkami- ja jestem zbyt starościewcka- bo zamiast znajomym mówię o sprawach prywatnych mamie, babci.

Co wg Was mogę zrobić?

PS aha jeszcze coś. Nie ufam moim znajomym na tyle ile bym chciała. Zawsze coś muszę skonsultować, obgadać z mamą. Jakby jej opinią jest dla mnie ponad inne opinie- nie wiem czy czasem nie najważniejsza. Dlatego też w wielu sprawach się jej pytam- zwykle jeśli chodzi o związki nie wypala.  Czuję, że żyję w jakimś limbo, w jakiejś kuli, bo z jednej strony np po pracy, uczelni ide do znajomych na piwo czy posiadówke do północy ( w dzien powszedni) pogadać, a później wracajac do domu slysze, że rodzice na mnie czekali, że nigdy w domu mnie nie ma, że pewnie ZA DUŻO mówię o sobie innym ludziom. Kiedy mówię o czym rozmawiam ze znajomymi mama uważa, że nie powinnam mówić osobie bo każdy jest ciekawski i zawistny. Nie że mam nie mówić nic, ale mało. Wiecie o co chodzi. Zawsze jakaś ochrona i bezpieczeństwo. Poza tym do tej pory teksty w stylu, że nie ma mnie w domu przez tydzień ( w znaczeniu, że oni mnie nie widzą, bo uczelnia, znajomi, imprezy, praca) i to mnie dołuje.

2 Ostatnio edytowany przez lifrinat (2015-10-07 11:23:43)

Odp: czuję się wyobcowana
kaja.ab napisał/a:

PS aha jeszcze coś. Nie ufam moim znajomym na tyle ile bym chciała. Zawsze coś muszę skonsultować, obgadać z mamą. Jakby jej opinią jest dla mnie ponad inne opinie- nie wiem czy czasem nie najważniejsza. Dlatego też w wielu sprawach się jej pytam- zwykle jeśli chodzi o związki nie wypala.  Czuję, że żyję w jakimś limbo, w jakiejś kuli, bo z jednej strony np po pracy, uczelni ide do znajomych na piwo czy posiadówke do północy ( w dzien powszedni) pogadać, a później wracajac do domu slysze, że rodzice na mnie czekali, że nigdy w domu mnie nie ma, że pewnie ZA DUŻO mówię o sobie innym ludziom. Kiedy mówię o czym rozmawiam ze znajomymi mama uważa, że nie powinnam mówić osobie bo każdy jest ciekawski i zawistny. Nie że mam nie mówić nic, ale mało. Wiecie o co chodzi. Zawsze jakaś ochrona i bezpieczeństwo. Poza tym do tej pory teksty w stylu, że nie ma mnie w domu przez tydzień ( w znaczeniu, że oni mnie nie widzą, bo uczelnia, znajomi, imprezy, praca) i to mnie dołuje.

Sama zaczynasz zauważać, że coś jest nie tak w relacji twojej z rodzicami, ja bym nawet powiedziała, że jest w pewnym sensie toksyczna. Spróbuj zaplanować sobie małe kroczki na wyjście z domu i usamodzielnienie się. Dobrze by już było odciąć pępowinę, aby móc dorosnąć (chyba nie masz zamiaru np. być z chłopakiem i codziennie dzwonić do mamy i się jej radzić).

3

Odp: czuję się wyobcowana
lifrinat napisał/a:
kaja.ab napisał/a:

PS aha jeszcze coś. Nie ufam moim znajomym na tyle ile bym chciała. Zawsze coś muszę skonsultować, obgadać z mamą. Jakby jej opinią jest dla mnie ponad inne opinie- nie wiem czy czasem nie najważniejsza. Dlatego też w wielu sprawach się jej pytam- zwykle jeśli chodzi o związki nie wypala.  Czuję, że żyję w jakimś limbo, w jakiejś kuli, bo z jednej strony np po pracy, uczelni ide do znajomych na piwo czy posiadówke do północy ( w dzien powszedni) pogadać, a później wracajac do domu slysze, że rodzice na mnie czekali, że nigdy w domu mnie nie ma, że pewnie ZA DUŻO mówię o sobie innym ludziom. Kiedy mówię o czym rozmawiam ze znajomymi mama uważa, że nie powinnam mówić osobie bo każdy jest ciekawski i zawistny. Nie że mam nie mówić nic, ale mało. Wiecie o co chodzi. Zawsze jakaś ochrona i bezpieczeństwo. Poza tym do tej pory teksty w stylu, że nie ma mnie w domu przez tydzień ( w znaczeniu, że oni mnie nie widzą, bo uczelnia, znajomi, imprezy, praca) i to mnie dołuje.

Sama zaczynasz zauważać, że coś jest nie tak w relacji twojej z rodzicami, ja bym nawet powiedziała, że jest w pewnym sensie toksyczna. Spróbuj zaplanować sobie małe kroczki na wyjście z domu i usamodzielnienie się. Dobrze by już było odciąć pępowinę, aby móc dorosnąć (chyba nie masz zamiaru np. być z chłopakiem i codziennie dzwonić do mamy i się jej radzić).

ja się boję wlasnie tego, że np będę musiała kiedyś się z kimś związać, zaufać tak jak np ufam rodzinie? nie wiem czy to jest zrozumiałe. ludziom nie ufam tak jak rodzicom. naprawdę, nawet najbliższym kolegom, przyjaciołom. zawsze jest jakieś ale i 'analiza' zachowania. boję się być z chłopakiem, bo musiałabym mu zaufać tak jak rodzicom? czuję że nie wytworzyłam w sobie takiej dozy zrozumienia i empatii wobec innych ludzi- nie mam pojęcia dlaczego. tak jakby rodzina była wszystkim, ponad wszystko. dlatego też od dawna nie mam chłopaka, byłam w życiu w 1 związku a poza tym miałam pewne 'przygody'. nie wypracowałam w sobie czegoś takiego jak dzielenie się 'sobą' z inną osobą, chłopakiem. nie potrafię. nie wiem z czego to wynika o.O

4

Odp: czuję się wyobcowana
kaja.ab napisał/a:

ja się boję wlasnie tego, że np będę musiała kiedyś się z kimś związać, zaufać tak jak np ufam rodzinie? nie wiem czy to jest zrozumiałe. ludziom nie ufam tak jak rodzicom. naprawdę, nawet najbliższym kolegom, przyjaciołom. zawsze jest jakieś ale i 'analiza' zachowania. boję się być z chłopakiem, bo musiałabym mu zaufać tak jak rodzicom? czuję że nie wytworzyłam w sobie takiej dozy zrozumienia i empatii wobec innych ludzi- nie mam pojęcia dlaczego. tak jakby rodzina była wszystkim, ponad wszystko. dlatego też od dawna nie mam chłopaka, byłam w życiu w 1 związku a poza tym miałam pewne 'przygody'. nie wypracowałam w sobie czegoś takiego jak dzielenie się 'sobą' z inną osobą, chłopakiem. nie potrafię. nie wiem z czego to wynika o.O

Jestem pod wrażeniem, jak sama doszłaś do tego z czym masz problem i co blokuje twój rozwój. Niestety nie odpowiem ci co zaszło, że tak właśnie się stało - tu pomógł by ci specjalista, naprowadziłby cię.

A więc walcz o siebie i swoje własne życie. Spróbuj pomyśleć jak małymi kroczkami możesz zacząć budować głębsze, zaangażowane relacje na zewnątrz, także jak zacząć się usamodzielniać i nie żyć z rodzicami w takiej zależności (to cię ogranicza i nie pozwala być sobą).

Słuchaj, warto otwierać się na ludzi i doświadczać pięknych relacji: przyjaźń, miłość. To wiąże się również z cierpieniem - ludzie zawodzą, oszukują, mylą się, ale tak już jest. Takie jest życie. Nie bój się.

5

Odp: czuję się wyobcowana
lifrinat napisał/a:
kaja.ab napisał/a:

ja się boję wlasnie tego, że np będę musiała kiedyś się z kimś związać, zaufać tak jak np ufam rodzinie? nie wiem czy to jest zrozumiałe. ludziom nie ufam tak jak rodzicom. naprawdę, nawet najbliższym kolegom, przyjaciołom. zawsze jest jakieś ale i 'analiza' zachowania. boję się być z chłopakiem, bo musiałabym mu zaufać tak jak rodzicom? czuję że nie wytworzyłam w sobie takiej dozy zrozumienia i empatii wobec innych ludzi- nie mam pojęcia dlaczego. tak jakby rodzina była wszystkim, ponad wszystko. dlatego też od dawna nie mam chłopaka, byłam w życiu w 1 związku a poza tym miałam pewne 'przygody'. nie wypracowałam w sobie czegoś takiego jak dzielenie się 'sobą' z inną osobą, chłopakiem. nie potrafię. nie wiem z czego to wynika o.O

Jestem pod wrażeniem, jak sama doszłaś do tego z czym masz problem i co blokuje twój rozwój. Niestety nie odpowiem ci co zaszło, że tak właśnie się stało - tu pomógł by ci specjalista, naprowadziłby cię.

A więc walcz o siebie i swoje własne życie. Spróbuj pomyśleć jak małymi kroczkami możesz zacząć budować głębsze, zaangażowane relacje na zewnątrz, także jak zacząć się usamodzielniać i nie żyć z rodzicami w takiej zależności (to cię ogranicza i nie pozwala być sobą).

Słuchaj, warto otwierać się na ludzi i doświadczać pięknych relacji: przyjaźń, miłość. To wiąże się również z cierpieniem - ludzie zawodzą, oszukują, mylą się, ale tak już jest. Takie jest życie. Nie bój się.

ja się boję wlasnie tych uczuć, odrzucenia, miłości, przyjaźni- bo co się stanie jeśli kogoś stracę- moja mama mi mowila, że ona kiedyś była nieszczęśliwie zakochana i się zablokowała- że trafiła do psychologa i do szpitala przez to że nie mogła poradzić sobie z odrzuceniem. może dlatego od zawsze trzymała mnie w bezpiecznym 'kokonie' i może od zawsze powtarzała mi że kiedyś tam znajdę chłopaka. a ja mam już 25 lat, przemija obok mnie 1000 chłopców, którzy chcą mnie poznać a ja jestem zimna .niby miła ale nie potrafię się otworzyć? ok kiedyś ktoś mnie skrzywdził ale takie rozpamiętywanie nie ma sensu. boję się, że swoim zachowaniem ranię innych. tak jakbym sama odrzucała swoją postawą.

czuję jakbym czekąła na niewiadomo kogo. boję się relacji z ludxmi w moim wieku bo np mężczyźni nie zachowują się dojrzale ( np jak mój ojciec ) tylko gówniarsko. i mam porównanie i nie chcę się z nimi wiązac mimo, że np ktoś mnie bardzo lubi. jakbym szans nie dawała. już kilka osób mi to powiedziało - "Kaja, to ty odrzucasz!!!" A ja na to- Jak to przecież oczekuję zaproszenia do kina, na spacer a nie tańca na imprezie i póxniej nieśmiałych zaproszen na inne imprezy. Albo mam za duże oczekiwania i wymagania ( księżniczka) i źle odbieram rzeczywistość albo kręcę się w dziwnym kregu znajomych o.O

6 Ostatnio edytowany przez lifrinat (2015-10-07 12:44:09)

Odp: czuję się wyobcowana

Z tego co opisujesz, twoja mama przetransportowała na ciebie swoje lęki, m.in. lęk przed odrzuceniem. Ale ty nie możesz żyć jej życiem, wypełniać jej proroctw, musisz zacząć żyć po swojemu. Wydaje mi się, że dopóki nie otworzysz się na relacje z zewnątrz, nie poznasz też siebie: co lubisz, czego nie akceptujesz, na czym tak naprawdę ci zależy. Z tego co opisujesz, twoja mama wydaje się być toksyczna i nadprojektowała ci przekonania, które cię krzywdzą i nie pozwalają pójść dalej. Nie żyj jej życiem.

Wydaje mi się, że w tej chwili się budzisz, otwierasz oczy i pytasz kim jesteś. I to, co widzisz, ci się nie podoba. Chcesz wyjść z kokonu i przemienić się w pięknego motyla.

Zacznij otwierać się na ludzi, daj się zaprosić na kawę, do kina, na spacer, puść się smile. A nawet jak się sparzysz... A któż z nas się nie sparzył, nie został skrzywdzony?? smile. Twoja mam musi mieć słabą psychikę, że po tym nieszczęsnym zakochaniu trafiła aż do szpitala. Ale ty... ty jesteś inna. Łap to życie, jest krótkie. Odważ się na pokonanie tego, co cię ogranicza.

A znajomi, oni mówią ci prawdę: odrzucasz.

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026