Witajcie. Ten stan rzeczy trwa już dwa tygodnie i absolutnie nie znam jego powodu! Moja "przyjaciółka" nie odzywa się do mnie, totalnie mnie olewa. Robi to umyślnie, bo codziennie mamy razem zajęcia po kilka godzin na uczelni. Nie było między nami żadnej kłótni, żadnych spięć. Żyłyśmy sobie normalnie, chodziłyśmy na piwo, na zakupy, rozmawiałyśmy i śmiałyśmy się. Aż tu pewnego dnia ona przyszła na zajęcia i nie zamieniła ze mną słowa. Nie przejęłam się tym, pomyślałam, że moze mieć tego dnia zły humor, albo pokłóciła się z chłopakiem. W sali wysłałam jej małą karteczkę z zapytaniem czy wszystko w porządku. Odpisała "tak, a czego niby ma być inaczej??". Uśmiechnęłam się do niej i to by było na tyle. Myślałam, że to się zmieni, ale póki co nadal jestem traktowana jak powietrze. Przez pewien czas zanim zaczęła mnie olewać, zauważyłam, że traktuje mnie troszkę z pogardą. Potrafiła mi powiedzieć coś w stylu"bo Ty jesteś rozpieszczoną jedynaczką, haha" niby w żartach, ale denerwowało mnie to. Teraz przykleja się do innych osób, zgrywa kozaczkę, jest taka milutka dla wszystkich i ciągle udziela się na zajęciach, a wcześniej siedziała cicho. Podlizuje się do kogo tylko może, mnie nie zauważa. Nawet jak próbowałam coś do niej powiedzieć, czy zażartować to udawała, że nie słyszy. O co jej może chodzić? Powinnam olać to zachowanie, czy napisać jej o co chodzi? Bo znam ją bardzo dobrze i pewnie napisałaby mi, że wszystko jest OK i ja coś wymyślam. Moim zdaniem zachowuje się dziecinnie, dlaczego tak robi?
1 2015-03-27 14:59:37 Ostatnio edytowany przez seymour (2015-03-27 15:01:51)
Podobne tematy
Ktoś jej naopowiadał czegoś na Twój temat?
Ja bym napisała że jest mi przykro, bo nie wiem o co chodzi i że jeśli chce pogadać, to wie gdzie mnie znaleźć. I poczekałabym na jej ruch, a gdyby go nie było, dałabym spokój.
Hm, pisałam wyżej, że nie sądzę, aby pisanie do niej i dopytywanie się o co chodzi przyniesie raczej marny rezultat
Czy ktoś mógł jej naopowiadać głupot o mnie? Nie sądzę, znamy się już tyle czasu, ona ma o mnie ugruntowaną pozytywną opinię(chyba..) ja o niej też. Poza tym, sądzę, że u niej inteligencja emocjonalna leży na niskim poziomie -.-
Nie tyle chodzi o rezultat, ale zachowanie jakiego takiego komfortu psychicznego w sytuacji, na którą masz niewielki wpływ. No bo co jej zrobisz, porwiesz jej kota i co trzy dni będziesz w kopercie przysyłać po jednym wąsie, jeżeli wciąż będzie milczeć? ![]()
Zamiast się męczyć i zastanawiać w kółko o co chodzi, opisujesz otwarcie jak się czujesz i dajesz jej znać, że inicjatywa (razem z odpowiedzialnością za Waszą relację) jest po jej stronie. Zrobiłaś co mogłaś, jesteś otwarta na dialog, ale nikogo do niczego zmuszać nie będziesz.
Musisz się zmierzyć z jedną podstawową, smutną prawdą - to NIE JEST Twoja przyjaciółka.
Wszystko jedno, jaki byłby powód - czy ktoś by jej coś na Ciebie nagadał, czy faktycznie Ty ją czymś zraniłaś, nawet nieświadomie, czy ma jakieś osobiste problemy, nie ważne - przyjaciółka przyszłaby i powiedziała o tym, chciałaby porozmawiać, coś wyjaśnić. Przyjaciel NIE odpycha przyjaciela bez słowa, a wręcz z zamydlaniem oczu, że "przecież wszystko ok".
ona ma o mnie ugruntowaną pozytywną opinię(chyba..)
No właśnie chyba nie.
póki co nadal jestem traktowana jak powietrze. Przez pewien czas zanim zaczęła mnie olewać, zauważyłam, że traktuje mnie troszkę z pogardą. Potrafiła mi powiedzieć coś w stylu"bo Ty jesteś rozpieszczoną jedynaczką, haha" niby w żartach, ale denerwowało mnie to.
Obawiam się, że musisz dopuścić możliwość, że w ogóle nie znasz myśli swojej "przyjaciółki".
6 2015-12-27 19:07:15 Ostatnio edytowany przez FallenAngle (2015-12-27 20:24:48)
moja przyjaźń trwała ponad 10 lat. Poznałyśmy się w liceum. I przypasowałyśmy do gustu. To była jedyna moja koleżanka z która mimo mojego wyjazdu zaraz po maturze za granice utrzymywała ze mną kontakt
. Jeździłyśmy do siebie na nockę ,ona do mnie ja do niej.
Zaraz jak tylko miałam pierwszy urlop odwiedziłam ją. Przywiozłam prezent, wpadłam z butelką wina. Zapraszałam do siebie i mimo 10 lat które jestem w UK nie wybrała się do mnie. Choć nawet byłam jej skłonna kupić bilet w jedną stronę.
Listy, kartki świąteczne, upominki a odwet przyjaciółki zerowy
nawet na pizzę nie zaprosiła jak już szłyśmy każda płaciła za siebie. Jak odwoziła mnie do domu brała pieniądze na paliwo 10 zł ,nawet uprzedzała że może po mnie przyjechać ale muszę jej dać na paliwo.
Kiedy robiłam remanent szafy oczywiście worki z ciuchami dostała przyjaciółka.
Liczyłam ze kiedyś się mi odwdzięczy. W końcu tyle lat znajomości co nas może poróżnić a jednak
Zauważyłam że tak jest od kąt pojawiły się w naszym życiu dwie koleżanki Alina i Bogusia(tak je nazwijmy). Starsze od nas prawie ponad 10 lat. Znajome ze studium. (w czasie moich 10 lat za granicą zjechałam na 2,5 roku by zrobić jakas szkołe, moja przyjaciolka wybrala sie ze mna
)
W ostatnich miesiącach dość mocno się poróżniłyśmy... ciągle wywierałam na niej presję albo mówiłam co mnie boli. hmm... próbowała to załagodzić pisząc : ah pewnie masz zły dzień po co się kłócić, presja z tym całym twoim powrotem do Pl i slubem itp. co ty masz do mnie tak na prawdę, dlaczego się kłócimy.
Odpuściłam i po jakimś czasie pisałyśmy sobie znowu na luzie. Ale przed samymi świętami już nie wytrzymałam.
Nie całe 2 lata temu przyjaciółka wyjechała za granicę do pracy. Ona studiowała przez ten cały czas a ja od początku nastawiłam się na pracę.
Kiedy ja mogę zjechać do kraju ze swoim nażeczonym ona w tym czasie zaczyna wszystko od początku. Mimo wykształcenia musi myć podłogi. Jest tam szczęśliwa ma całą rodzinę pod nosem. Ja znam życie za granicą i nie ma takich kokosów jak by się mogło zdawać.
Przyjaciółka zaraz po wyjeździe zapraszała mnie do siebie (ale to ja ciągle inwestuje w nasza przyjaźń pod względem kasy, odpuściłam sobie przyjazd bo kupiłam dopiero co mieszkanie na kredyt) , była mega szczęśliwa i to że tutaj się tak dużo zarabia.
Kupowała już dom na kredyt za granicą i gadała że w rok czasu postawi swój własny. Na wakacje jechała z 10 razy i nie wiadomo gdzie bo nie mogła podjąć decyzji a w ostateczności to nie pojechała nigdzie. Gada że kasa to jej teraz nie robi różnicy, że prawie w ogóle nie oszczędza tylko sobie fajnie żyje. Że przestała planować życie itp pieprzenie.
Kiedy tylko wyjechała zapytałam o adres za granicą, wysłałam pocztówkę. Jakiś upominek. Koleżanki reakcja: ojj dzięki za kartkę ,wiesz ,tutaj daleko na pocztę ja nawet nie mam czasu sie wyrwać z pracy bo do miasta daleko.
Zawsze mogła to zrobić po nowym roku ,nie prawda ?
Ogólnie jakiś odwet, nawet kiedy spotykała się ze mna na urlopie (wrzesień 2015 bo razem nam się zgrał czas) to mogła coś przywieść. Ja wiem że przyjaźni się nie przelicza ale na tyle rzeczy co ona ode mnie dostała nie było nawet : JAK JA CI SIĘ ODWDZIĘCZĘ
Nawet pieprzonej kartki na święta.
Kiedy pojechałam ostatnio do niej na nockę ( to był ostatni nasz wspólny czas) zaproponowała że może wyskoczymy sobie na obiad do miasta. Ja płaciłam za siebie a koleżanka za siebie.
No i wracając do tego wspólnego urlopu. Gdyby nie Alina nawet nie miałabym jej numeru telefonu. Kiedy już się dodzwoniłam odsypiała wesel i miała się ze mną skontaktować. Czekałam na telefon lub sms jak od kogoś mi bliskiego (np chłopaka)
Spotkanie odbyło się u mnie pod blokiem na 20 min
,na drugi dzień mnie odiwedziła też tylko tak na chwilę w przelocie bo wracała od lekarza.
Na początku miałam to w dupie ale później zrobiło mi się przykro i czułam że to przyjaźń w jedną stronę. I chyba się nie pomyliłam
Kiedy dowiedziała się że biorę ślub z moim facetem a raczej planujemy jej reakcja:
- jesteś pewna że to ten jedyny ? że chcesz tego,
- a no w sumie masz rację już tyle lat jesteście razem to już możesz...
Hmm... chyba nie chodzi tutaj ile lat ale to że mega dużo razem przeszlismy i w ogóle. O czym przyjaciółka wie, o tych wszystkich kłótniach naszych i nieporozumieniach. Sama wyciągała mnie z opresji, od kiedy układa się u mnie chciałabym tego samego dla niej !
Poróżniło nas chyba też to że ona planuje dziecko na oślep ,co ma faceta to planuje dziecko a nawet nie wiem czy będzie z tym facetem.
Pierwszy związek nie nauczył ją niczego, zaraz jak była w drugim robiła to samo ,aż jej nagadałam może i kopałam leżącego bo miała rozdarte serce a ja jeszcze dolałam oliwy do ognia o jej zachowaniu. Myślałam że mi nie wybaczy tego, później przepraszałam ale nie chciałam pisać że się ułoży że jest ok bo widziałam w jej osobie dawną siebie " takie niedojrzałe podejscie do faceta ,zwiazku"
I choć gadałyśmy wiele razy na skypie to myslę że to spotakanie na 20 min pod blokiem to był wynik tej moje szczerości.
Kiedy zapytałam czy będzie jedną z moich druhen odp: yhy
i to tyle zero gadki o panieńskim że ci wyprawię, a jak zaczelam przesylac motywy przewodnie i pisalam ze jestem wybredna. jej odp: znam bardziej wybredne od ciebie.
Nie zawsze ją rozumiałam, bo cześto choruje ma komplikacje różne i lata po lekarzach. Więcc też bywałam nie wyrozumiała.
Teraz ma 3 faceta z którym w końcu zamieszkała.
Chce starać sie o dziecko ale podczas rozmowy na skypie mówiła: ja wiem że nie mogę mieć dzieci, ja to wiem na 100% bo juz 3 facet i nic nie wychodzi.
Zaczęła mnie irytować (jestem po przejsciach w tym temacie)
Zawsze błedy widzi u kogos a nie u siebie samej ,nie potrafi przeprosić a teraz mnie nawet usuneła z facebooka. Skłóciła się ze szwagierką i jej rodziną po czym brat usunął ją z pracy, na początku była mega zadowlona mówiła że maja pełno gości, że ciagle ktos przyjeżdża ,że rodzina Kamili (szwagierki) to drzwiami i okanmi wchodza w pozytywnym slowa tego znaczeniu. Pare tyogdni pozniej czar prysł ,wszyscy skłoceni.
Obwiniłam przyjaciółkę że jest wybuchowa i kłóci sie o pierdoły jeszcze Boguśka dolała oliwy do ognia bo wiedziala o tej sytuacji, i pisała że nasza koleżanka jest chytra że chce wszystko dla siebie wiec oczywiscie na mnie to wszystko spoczęło i ja pisałam całą prawdę.
Przed świętami bożego narodzenia zaczela sie czepiać że ja i moj facet nie mamy studii i jakas pusta gadka o wyksztalceniu, i pytanie o powrot do PL o wakacje gdzie jedziemy.
Napisałam tak: nie wiem gdzie na wakacje chyba nigdzie bo chcemy ten zjazd do PL zaplanować, i wesle i rodzine założyć. A co do studii to teraz kasa sie liczy sama wyjchalas za granice a masz studia wiec co sie czepiasz.
Kolezanka odp: naćpałaś się hahha co ty tak dziwnie odpisujesz hahha,
pocisnełam jej: niski poziom konwersacji jak na nasz wiek nie sadzisz, co sie ugryzło brak sesku ,hahah i takie tam o życou za granicą że ciągel gada o tym że jedzie na wakacje, na sylwestra miała być w Egipcie, później a mama jechać na Cypr itp
do szkoły na język wybiera się od kąt tylko wyjechała i jeszcze nie poszła.
Jakoś tak nazbirało się i jej napisałam to wszystko
Nie wiem czy rozsądnie i może to ja wyszłam na mało inteligentną ?
W każdmym razie 3 dni później wysłałam jej życzenia świąteczne i napisałam że bywam wredna i złośliwa ale jest moją dobrą koleżanką.
Dzisiaj patrzę że nie jestem już w jej znajomych na fb.
Czy to była prawdziwa przyjaciółka ?
Dlaczego jest mi dopiero teraz przkkro jak bym straciła kogoś bliskiego, np chłopka.
Czy ona była mi szczera a może jest jeszcze nie dojrzała i za bardzo wymagam od niej dorosłego podejscia od życia ?
A może to ja wykazałam się głupota że wystarczył drażliwy teamat jakieś przepychanki słowne i dałam się wyprowadzić z równowagi ??
moja przyjaźń trwała ponad 10 lat. Poznałyśmy się w liceum. I przypasowałyśmy do gustu. To była jedyna moja koleżanka z która mimo mojego wyjazdu zaraz po maturze za granice utrzymywała ze mną kontakt
. Jeździłyśmy do siebie na nockę ,ona do mnie ja do niej.
Zaraz jak tylko miałam pierwszy urlop odwiedziłam ją. Przywiozłam prezent, wpadłam z butelką wina. Zapraszałam do siebie i mimo 10 lat które jestem w UK nie wybrała się do mnie. Choć nawet byłam jej skłonna kupić bilet w jedną stronę.
Listy, kartki świąteczne, upominki a odwet przyjaciółki zerowynawet na pizzę nie zaprosiła jak już szłyśmy każda płaciła za siebie. Jak odwoziła mnie do domu brała pieniądze na paliwo 10 zł ,nawet uprzedzała że może po mnie przyjechać ale muszę jej dać na paliwo.
Kiedy robiłam remanent szafy oczywiście worki z ciuchami dostała przyjaciółka.
Liczyłam ze kiedyś się mi odwdzięczy. W końcu tyle lat znajomości co nas może poróżnić a jednakZauważyłam że tak jest od kąt pojawiły się w naszym życiu dwie koleżanki Alina i Bogusia(tak je nazwijmy). Starsze od nas prawie ponad 10 lat. Znajome ze studium. (w czasie moich 10 lat za granicą zjechałam na 2,5 roku by zrobić jakas szkołe, moja przyjaciolka wybrala sie ze mna
)
W ostatnich miesiącach dość mocno się poróżniłyśmy... ciągle wywierałam na niej presję albo mówiłam co mnie boli. hmm... próbowała to załagodzić pisząc : ah pewnie masz zły dzień po co się kłócić, presja z tym całym twoim powrotem do Pl i slubem itp. co ty masz do mnie tak na prawdę, dlaczego się kłócimy.
Odpuściłam i po jakimś czasie pisałyśmy sobie znowu na luzie. Ale przed samymi świętami już nie wytrzymałam.
Nie całe 2 lata temu przyjaciółka wyjechała za granicę do pracy. Ona studiowała przez ten cały czas a ja od początku nastawiłam się na pracę.
Kiedy ja mogę zjechać do kraju ze swoim nażeczonym ona w tym czasie zaczyna wszystko od początku. Mimo wykształcenia musi myć podłogi. Jest tam szczęśliwa ma całą rodzinę pod nosem. Ja znam życie za granicą i nie ma takich kokosów jak by się mogło zdawać.
Przyjaciółka zaraz po wyjeździe zapraszała mnie do siebie (ale to ja ciągle inwestuje w nasza przyjaźń pod względem kasy, odpuściłam sobie przyjazd bo kupiłam dopiero co mieszkanie na kredyt) , była mega szczęśliwa i to że tutaj się tak dużo zarabia.
Kupowała już dom na kredyt za granicą i gadała że w rok czasu postawi swój własny. Na wakacje jechała z 10 razy i nie wiadomo gdzie bo nie mogła podjąć decyzji a w ostateczności to nie pojechała nigdzie. Gada że kasa to jej teraz nie robi różnicy, że prawie w ogóle nie oszczędza tylko sobie fajnie żyje. Że przestała planować życie itp pieprzenie.
Kiedy tylko wyjechała zapytałam o adres za granicą, wysłałam pocztówkę. Jakiś upominek. Koleżanki reakcja: ojj dzięki za kartkę ,wiesz ,tutaj daleko na pocztę ja nawet nie mam czasu sie wyrwać z pracy bo do miasta daleko.
Zawsze mogła to zrobić po nowym roku ,nie prawda ?
Ogólnie jakiś odwet, nawet kiedy spotykała się ze mna na urlopie (wrzesień 2015 bo razem nam się zgrał czas) to mogła coś przywieść. Ja wiem że przyjaźni się nie przelicza ale na tyle rzeczy co ona ode mnie dostała nie było nawet : JAK JA CI SIĘ ODWDZIĘCZĘ
Nawet pieprzonej kartki na święta.
Kiedy pojechałam ostatnio do niej na nockę ( to był ostatni nasz wspólny czas) zaproponowała że może wyskoczymy sobie na obiad do miasta. Ja płaciłam za siebie a koleżanka za siebie.
No i wracając do tego wspólnego urlopu. Gdyby nie Alina nawet nie miałabym jej numeru telefonu. Kiedy już się dodzwoniłam odsypiała wesel i miała się ze mną skontaktować. Czekałam na telefon lub sms jak od kogoś mi bliskiego (np chłopaka)
Spotkanie odbyło się u mnie pod blokiem na 20 min,na drugi dzień mnie odiwedziła też tylko tak na chwilę w przelocie bo wracała od lekarza.
Na początku miałam to w dupie ale później zrobiło mi się przykro i czułam że to przyjaźń w jedną stronę. I chyba się nie pomyliłam
Kiedy dowiedziała się że biorę ślub z moim facetem a raczej planujemy jej reakcja:
- jesteś pewna że to ten jedyny ? że chcesz tego,
- a no w sumie masz rację już tyle lat jesteście razem to już możesz...
Hmm... chyba nie chodzi tutaj ile lat ale to że mega dużo razem przeszlismy i w ogóle. O czym przyjaciółka wie, o tych wszystkich kłótniach naszych i nieporozumieniach. Sama wyciągała mnie z opresji, od kiedy układa się u mnie chciałabym tego samego dla niej !
Poróżniło nas chyba też to że ona planuje dziecko na oślep ,co ma faceta to planuje dziecko a nawet nie wiem czy będzie z tym facetem.Pierwszy związek nie nauczył ją niczego, zaraz jak była w drugim robiła to samo ,aż jej nagadałam może i kopałam leżącego bo miała rozdarte serce a ja jeszcze dolałam oliwy do ognia o jej zachowaniu. Myślałam że mi nie wybaczy tego, później przepraszałam ale nie chciałam pisać że się ułoży że jest ok bo widziałam w jej osobie dawną siebie " takie niedojrzałe podejscie do faceta ,zwiazku"
I choć gadałyśmy wiele razy na skypie to myslę że to spotakanie na 20 min pod blokiem to był wynik tej moje szczerości.Kiedy zapytałam czy będzie jedną z moich druhen odp: yhy
i to tyle zero gadki o panieńskim że ci wyprawię, a jak zaczelam przesylac motywy przewodnie i pisalam ze jestem wybredna. jej odp: znam bardziej wybredne od ciebie.
Nie zawsze ją rozumiałam, bo cześto choruje ma komplikacje różne i lata po lekarzach. Więcc też bywałam nie wyrozumiała.
Teraz ma 3 faceta z którym w końcu zamieszkała.
Chce starać sie o dziecko ale podczas rozmowy na skypie mówiła: ja wiem że nie mogę mieć dzieci, ja to wiem na 100% bo juz 3 facet i nic nie wychodzi.
Zaczęła mnie irytować (jestem po przejsciach w tym temacie)
Zawsze błedy widzi u kogos a nie u siebie samej ,nie potrafi przeprosić a teraz mnie nawet usuneła z facebooka. Skłóciła się ze szwagierką i jej rodziną po czym brat usunął ją z pracy, na początku była mega zadowlona mówiła że maja pełno gości, że ciagle ktos przyjeżdża ,że rodzina Kamili (szwagierki) to drzwiami i okanmi wchodza w pozytywnym slowa tego znaczeniu. Pare tyogdni pozniej czar prysł ,wszyscy skłoceni.
Obwiniłam przyjaciółkę że jest wybuchowa i kłóci sie o pierdoły jeszcze Boguśka dolała oliwy do ognia bo wiedziala o tej sytuacji, i pisała że nasza koleżanka jest chytra że chce wszystko dla siebie wiec oczywiscie na mnie to wszystko spoczęło i ja pisałam całą prawdę.Przed świętami bożego narodzenia zaczela sie czepiać że ja i moj facet nie mamy studii i jakas pusta gadka o wyksztalceniu, i pytanie o powrot do PL o wakacje gdzie jedziemy.
Napisałam tak: nie wiem gdzie na wakacje chyba nigdzie bo chcemy ten zjazd do PL zaplanować, i wesle i rodzine założyć. A co do studii to teraz kasa sie liczy sama wyjchalas za granice a masz studia wiec co sie czepiasz.
Kolezanka odp: naćpałaś się hahha co ty tak dziwnie odpisujesz hahha,
pocisnełam jej: niski poziom konwersacji jak na nasz wiek nie sadzisz, co sie ugryzło brak sesku ,hahah i takie tam o życou za granicą że ciągel gada o tym że jedzie na wakacje, na sylwestra miała być w Egipcie, później a mama jechać na Cypr itp
do szkoły na język wybiera się od kąt tylko wyjechała i jeszcze nie poszła.
Jakoś tak nazbirało się i jej napisałam to wszystko
Nie wiem czy rozsądnie i może to ja wyszłam na mało inteligentną ?
W każdmym razie 3 dni później wysłałam jej życzenia świąteczne i napisałam że bywam wredna i złośliwa ale jest moją dobrą koleżanką.
Dzisiaj patrzę że nie jestem już w jej znajomych na fb.
Czy to była prawdziwa przyjaciółka ?
Dlaczego jest mi dopiero teraz przkkro jak bym straciła kogoś bliskiego, np chłopka.
Czy ona była mi szczera a może jest jeszcze nie dojrzała i za bardzo wymagam od niej dorosłego podejscia od życia ?
A może to ja wykazałam się głupota że wystarczył drażliwy teamat jakieś przepychanki słowne i dałam się wyprowadzić z równowagi ??
Fallen Angel
Rozumiem Twoja sytuacje, mam podobne okolicznosci, moja nie wiem czy przyjaciolka czy kolezanka, no ale zawsze gadalysmy na Skype z tym ze ona nigdy nie byla otwarta a ja walilam wszystko prosto z mostu.
Ona mam rodzine i nie chce wdawac sie w zbyt wiele szczegolow, ale co mnie denerwuje ze ona wiecznie oczekuje ze ja cos napisze do niej.
Po ostanim przyjeciu nie chce za bardzo do niej pisac, bo sie gleboko rozczarowalam.
Ale ja nie chce pisac poniewaz ona nic nie odpisuje i nie ma nic drazniacego jak pisac do obrazu.
Mysle ze zrobilas wszystko zeby ja odzyskac, po prostu zaprzyj sie i nie utzrzymuj zadnego kontaktu, moze sie opamieta.
Przyjaciel powinien dbac o swoja dusze bratnia, powinien pielegnowac przyjazn i starac sie.
Ja staram sie jak moge ale jakos dobre przyjaznie mnie omijaja, kazdy tylko patrzy jak mnje tu wykorzystac a ja jestem zbyt cwana zeby sie dac, takze niestety nie dla kazdego moje dobre serce.
Szkoda ze sie zawiodlas na swojej kolezance, mozesz naposac do mnie jezeli masz ochote, ja j w UK, wrocilas juz do PL?
Postaraj sie jak tu to okreslic move on, i moze nie odzywac sie przez jakis czas, skoro ona nie chce to trudno, widocznie tak mialo byc, nie zmusisz jej do niczego.
Widocznie jest malym dzieckiem kt wydaje sie ze wszystko sie nalezy.
Nie trac energii na nia.
Pzdrawiam Cie