netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

nic nie czuję :(

29 odpowiedzi13 874 wyświetleniazałożony przez Elede, 16.11.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 30 ]

1

Temat: nic nie czuję :(

Drogie Netkobietki, potrzebuję waszej opinii i pomocy smile

Spotykam się z facetem już miesiąc, dość intensywnie. Problem w tym, że chyba nic do niego nie czuję sad a chciałabym poczuć - po bardzo wiele rzeczy mi się w nim podoba. Oczywiście, możecie spytać, po co to ciągnąć dalej...Otóż mam nadzieję, że jednak jakieś uczucie się pojawi...Czy miałyście kiedyś podobną sytuację?

Mam już swoje lata wink więc w sumie powinnam wiedzieć, co czuję lub nie, ale od zawsze miałam z tym problem. Parę lat chodziłam na psychoterapię, bardzo dużo mi to dało. Dlatego zastanawiam się, czy to faktycznie chodzi o to, ze nic nie czuję i powinnam to zakończyć, czy może w grę wchodzi jakaś blokada psychiczna...

Moje związki zawsze były krótkie, parę miesięcy i jedna ze stron stwierdzała, że to jednak nie to. Czasem się zastanawiam, czy ja w ogóle jestem zdolna do miłości...

Hmm, i jeszcze pytanie na koniec, jak wam sie wydaje, powiedzieć mu o tym? Tylko boję się, że to będzie koniec naszej znajomości, a naprawdę miło nam sie rozmawia, mamy wiele wspólnego. Tylko motylków w brzuchu brak...

Ech, piszę jak niedojrzała nastolatka, ale de facto chyba na tym etapie rozwoju uczuciowego się zatrzymałam... sad

2

Odp: nic nie czuję :(

Na wszystko przyjdzie pora a tymczasem ciesz się tym co masz..za dużo rozmyślasz i stąd twój niepokój, wrzuć na luz a zobaczysz co będzie.Pozdrawiam

3 Ostatnio edytowany przez nimfa (2010-11-18 10:40:21)

Odp: nic nie czuję :(

Elede ja mam chyba podobnie. od razu kasowałam i kasuje facetów którzy moze i są fajni, mili ale nie ma tej iskry miedzy nami. Nie zaczynam takich rzeczy nigdy, bo wiem ze nic nie poczuje. Iskra albo jest na 1 spotkaniu albo nie ma jej nigdy. Ale tak mam ja, u Ciebie moze byc inaczej.

A zeby znalezc tą niezaprzeczalną iskre (bratnią duszę) to można się"zajechać". Przynajmniej ja tam miałam w poszukiwaniach i musiałam spotkac się z całym mnóstwem facetów....ale poczekałam, spotykałam się  i było warto...Warto czekać i szukać, to moje zdanie.

Mówienie ze "na wszystko przyjdzie pora" jest w moim sposobie myślenie bezsensu, bo u mnie nigdy sie takie rzeczy nie zdarzały. Nie przyjdzie. Możesz docenić faceta ze jest dobry, miły, zakochany w Tobie, ale skoro Ty czujesz że to "nie ten", to po co?

Elede tu nie chodzi o blokadę psych, tylko o Twoje pragnienie kochania, Ty chcesz prawdziwe kochać, a nie tylko czuć ze jesteś kochana. Miłosć musi być obustronna, a nie jednostronna.

No chyba ze chcesz próbować trochę z nim pobyć, to próbuj...jak powiedziałam wyzej każdy z nas jest inny i inaczej przeżywa zwiazek/miłośc.

Powodzenia życzę i mam nadzieję ze nie zamęczyłam moim idealizmem....:-)

4

Odp: nic nie czuję :(

ELEDE - po pierwsze kiepskie podejście, tak jak wspomniała moja poprzedniczka smile
po drugie, czytałam kiedyś, że udowodniono iż każdy z nas może zakochać się w każdym bez wzgledu na wszystko... o co chodzi? ano o to, że przebywając z jedną osobą, ogromne znaczenie ma dotyk i patrzenie sobie w oczy, można się w sobie zakochać po jakimś czasie...
osobiście uważam, że to może być prawda...
więc bierz się do roboty...:) nie myśl, jak jest, tylko okazujcie sobie więcej uczuć, zgłębiajcie się poprzez głębokie spojrzenia i dotyk dłoni. a zobaczysz, że niespodziewanie poczujesz z tego ogromną przyjemność smile
a przede wszystkim nie zastanawiaj się czy kochasz nie kochasz, lubisz nie lubisz... uczucia przychodzą z czasem... zwłaszcza do ludzi o głebokim i wspaniałym wnętrzu, kiedy czuje się motylki już na pcozątku znajomości, to zauroczenie zewnętrzną strefą drugiej osoby, a co z duchem?? z osobowością...? to musi przyjść z czasem, poznanie potrzebuje czasu,,,, smile
powodzenia!

5

Odp: nic nie czuję :(

Nie. Iskra musi być na 1 spotkania i tyle. To jest zakochanie. A jak jej nie ma to jest d....
Przebywajac z kimś dłużej możesz odczywać miłosć, przywiazanie, przyjażń, ale nigdy nie bedzie to osiągalne jeśli nie było iskry na początku znajomości..........

6

Odp: nic nie czuję :(

ja nie rozumiem dlaczego niektore kobiety od razu chca sie zakochac.. to im tylko przeszkadza w normalnym stopniowym poznawaniu drugiej osoby.. bo moim zdaniem po miesiacu tak naprawde nie mozna sie dobrze poznac a co mowic zakochac czy kochac...
wyobrazaja sobie wtedy ze osoba ktora dopiero co pzonaly jest idealem oddaja mu wszystko co maja swoje mysli swoje cialo..az tu nagle pach i taka wiecznie narzeka..ze nie moze trafic na porzadnego ze wszyscy tacy sami.. same sie skazuja i pozwalaja aby cos takiego je dotknelo..
takie moje zdanie.
po co sie spieszyc z osadami.. poczekaj poznaj nie wszystko od razu, a zobaczysz jak naprawde jest

7

Odp: nic nie czuję :(

Bardzo wam dziękuję za odpowiedzi smile Widzę, że są dwie szkoły - 1. iskra, chemia na początku 2. uczucie przychodzi z czasem.

Powiem wam, że do tej pory zawsze była to wersja 1. w moim przypadku. Zwłaszcza z ostatnim chłopakiem, było namiętnie, romantycznie, byłam kobietą jego życia, już się chciał przeprowadzać....Ja byłam ostrożniejsza, ale w końcu zaczęłam się angażować. No a wtedy jemu się odwidziało, równie szybko jak się zauroczył, tak szybko mu przeszło. Mi jednak zawsze więcej czasu zajmowało, żeby się zaangażować, ale wiem, co to jest chemia, pożądanie - na razie tego nie czuję. Natomiast jak pomyślałam, że przestaniemy się spotykać - to zrobiło mi się strasznie przykro.

A największą rację macie pisząc, że za dużo myślę i analizuję - to święta prawda wink Tak więc postąpię zgodnie z  waszą radą i spróbuję wrzucić na luz i zobaczyć, jak sytuacja się rozwija.

Pozdrawiam smile

8

Odp: nic nie czuję :(

No tak, szkoły są dwie, ale niech akżdy robi jak uważa. Ja jestem za opcją pierwszą i nie zaangażowała bym się bez tej iskry bo nie mam czasu na takie pierdoły, tzn. poznowanie kogos na siłe. Po prostu za leniowa jestem, nie chciałoby mi się.

Dawno temu takie coś zrobiłam i facet latał za mną jak opetany, a ja go miałam totalnie gdzieś....i po co się męczyć?

9

Odp: nic nie czuję :(

wszystko zależy od sytuacji i jak kto się w danej czuje... więc za nikogo nikt decyzji nie podejmie, wyjść jest wiele, każde może się nadać... ale do odpowiedniej sytuacji i samopoczucia... Twój wybór... każdy wybrałby pewnie coś innego... smile będzie dobrze, jakkolwiek byś nie postąpiła smile

10

Odp: nic nie czuję :(

Nie wiem czy uczucie przychodzi z czasem czy nie, ale miałam taką samą sytuację. Spotykałam sie przez ok 2, 3 miesiące z facetem, na początku coś do niego czułam, a po jakimś czasie stwierdziłam, że nie wiem co do niego czuję. Spotykałam sie z nim nadal, bo fajnie mi się z nim gadało i spędzało czas, i myślałam, że wkoncu będe wiedziała co do niego czuję.. Jednak tak sie nie stało, i zakonczyliśmy znajomość, i tego nie żałuje :-) Po skończeniu znajomości nie czułam żadnej tęsknoty, i dowiedziałam się, że jednak to nie było to! :-) Uważam, że jeśli przez jakiś czas nie miałabyś z nim kontaktu, to wtedy byś poczuła, czy tesknisz za nim, czy coś czujesz.

11

Odp: nic nie czuję :(

Update smile

Postanowiłam posłuchać tych osób (nie tylko z forum), które doradzały poczekać, jak się sytuacja rozwija.

Napisałam tego posta w listopadzie, bo dostawałam już kociokwiku od moich chaotycznych myśli wink i faktycznie zaczynałam za dużo analizować i myśleć, zamiast wyluzować. Mój mężczyzna - bo jesteśmy razem cool  - bardzo o mnie od początku zabiegał i pokazywał, że mu na mnie zależy. Zawsze tak miałam, że nie umiałam mężczyźnie okazać pierwsza okazać zainteresowania i dopiero gdy facet zwrócił na mnie uwagę, ja zaczynałam go w ogóle dostrzegać i powoli moja skorupa się topiła.  Nigdy wygląd zewnętrzny nie był dla mnie priorytetem i  nie miewałam zauroczeń od pierwszego wejrzenia. Natomiast B. starał się o mnie, a ja nic...Dlatego tu napisałam wink bo wydawało mi się, że po tylu zabiegach z jego strony już powinno coś w moim sercu drgnąc, a tu nic. Przy czym nigdy nie mówiłam, że czuję coś, co nie ma miejsca, ani niczego nie obiecywałam,a on na to, że przecież nigdzie się nam nie spieszy. Aż jakos tak się stało, że zaczęliśmy się całować, przytulać, spędzac coraz więcej czasu ze sobą no i ...Jesteśmy razem.

B. nie jest ideałem...ale bardzo się do niego zbliza smile Jest opiekuńczy, pracowity, zaradny, odpowiedzialny, inteligentny, zabawny - przy nikim się tak chyba nie śmiałam. Daje mi poczucie bezpieczeństwa i akceptacji. Mamy wiele (hmm właściwie chyba wszystkie - jak na razie) wspólnych poglądów na życie, podobne sposoby spędzania wolnego czasu. Podoba mi się, jak odnosi się do swojej rodziny. No i ten ważny element - motyle w brzuchu są, a jakże smile cały czas się zastanawiam, jak to się stało, że tak się niepostrzeżenie wkradły. Pożądanie, fizyczność, bliskość z nim jest cudowna, czuję się z nim po prostu niesamowicie dobrze, uczymy się nawzajem swoich reakcji, ale sam seks to nie tylko kochanie się, to cały ten czas, jaki spędzamy ze sobą, przytulając się i całując, czując ciepło swoich ciał. Nie chcę zapeszyć...ale jest naprawdę dobrze smile

Dziękuję wszystkim za zainteresowanie tematem smile Podsumowując: dla niektórych ta iskra, motyle to niezbędny element już od samego początku i nie ma w tym niczego złego. Jak jednak pokazuje mój przykład, warto czasem poczekać, poznać się wzajemnie, a w ten sposób można poznać naprawdę wartościowego mężczyznę smile

12

Odp: nic nie czuję :(

Ja swojego faceta pokochałam po jakiś 2 miesiącach, kurcze bylo tak fajnie podobalo mi  sie jego poczucie humoru nie nudziłam  sie z nim wcale było super. A teraz? wszystko  sie zmieniło za 3 miesiące mają być 2 lata i już nie wiem czy będą. To jakiś koszmar co teraz przechodzę czuje ,że koniec  sie zbliża. Od kliku miesiecy nie jest dobrze on o mnie nie dba,nie robi nic żebym była z Nim szczęśliwa.Każde nasze spotkanie kończy  sie moim rykiem i mówie mu ,że już nie jest jak dawniej ,że boje  sie o nas.
A on powiedział,że jestem nierobem,leniem i coś mi  sie w głowie poprzewracało. I taka z Nim rozmowa. Straszna nuda weszla w nasz zwiazek nic nie robimy razem jestem załamana totalnie, czuje  sie jak wrak a on ma to w dupie. Czy ja już nie zasługuje na szczęście? sad

13

Odp: nic nie czuję :(

Gratuluję smile
Wszystko przychodzi z czasem. Ja z moim pierwszym spotykałam się jakieś 9 miesięcy, zanim poczułam te motyle. Było to w liceum, więc według innych powinnam od razu dać się ponieść emocjom (młoda, głupia itd. tongue ) W przypadku mojego obecnego związku też trwało to wszystko dosyć długo. Najpierw było zainteresowanie jego osobą, a później dopiero coś więcej.
Tak jak powiedział Twój mężczyzna: "Nigdzie się nam nie śpieszy." To prawda, trzeba powoli dojrzewać do uczucia, nie wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia.
Życzę szczęścia smile

14

Odp: nic nie czuję :(

Moim zdaniem twierdzenie "milość przychodzi z czasem" jest, delikatnie mówiąc, zapożyczone z jakichś starych romansideł, w których wychodziło się za mąż, bo "był najwyższy czas".. Wg mnie nimfa ma rację - iskra musi być, bo jesli nie ma jej od początku, to później również się nie pojawi..

15

Odp: nic nie czuję :(

Elede- ciesze sie ze ci sie udalo ,kazdy ma prawo do odrobiny szczescia.Ja zrozumialam ze kocham dopiero jak moj maz wyjechal,gdy nagle zrobilo sie pusto i samotnie.

16

Odp: nic nie czuję :(
AnnaMa napisał/a:

Moim zdaniem twierdzenie "milość przychodzi z czasem" jest, delikatnie mówiąc, zapożyczone z jakichś starych romansideł, w których wychodziło się za mąż, bo "był najwyższy czas".. Wg mnie nimfa ma rację - iskra musi być, bo jesli nie ma jej od początku, to później również się nie pojawi..

Też tak sądzę,dwa razy ta iskra we mnie trafiła...niestety nietrafnie..ale nic nie poddaje się póki co.Mimo to,nie potrafiłabym chyba byc z kimś bez tej iskry..samotnośc jest cięzka do zniesienia,ale nie potrafie oszukiwac ani siebie,ani kogoś innego.

17

Odp: nic nie czuję :(

Każda miłość to osobny ,indywidualny przypadek...
jedni zakochują się po paru spotkaniach inni potrzebują wiecej czasu...
Wczoraj po raz kolejny oglądałam ukochany film- ,,Nigdy w Życiu''
Jest tam fajna scena , kiedy to na kolejne wątpliwości Judyty -jej przyjaciółka wypowiada zdanie- ,,za bardzo kombinujesz..''

Wiec Droga Eledo pozwól by wszystko toczyło się samo...czas pokaże...
smile

18

Odp: nic nie czuję :(

Niby każdy inaczej się zakochuje, ale ta chemia musi pojawić się już na początku bliższego poznawania. Jeżeli nie ma tutaj 'tego czegoś' to związek nie będzie trwał długo. Musisz postawić sobie pytanie: Czy zależy Ci na teraźniejszym 'szczęściu' czy na braku późniejszego rozczarowania. Sądzę, że jeżeli wiesz, że to i tak będzie związek krótkotrwały, to możesz się 'pobawić', że tak okrutnie się wyrażę.

19 Ostatnio edytowany przez Małgorzatka (2011-01-17 19:39:15)

Odp: nic nie czuję :(

A we mnie nigdy nie trafiła iskra już podczas pierwszego spotkania. Może jestem jakaś dziwna wink Poza tym jak wytłumaczyć fakt, że niektórzy najpierw są znajomymi przez kilka lat, a później zostają parą, bo coś między nimi powstało. Raczej w takim przypadku, nie ma iskry od pierwszego spotkania. Ja zazwyczaj zaczynam odczuwać tą "iskrę" dopiero na kolejnych spotkaniach. A może podświadomie kieruję swoimi uczuciami, tak aby się nie zawieść na kimś. Np. ja coś poczuję, a drugiego spotkania już nie ma. I co wtedy zrobić z taką iskrą? wink

20

Odp: nic nie czuję :(

Czyż nie było jakiejś iskry że z nim to postanowiła być - już miesiąc?
jakaś iskra była...
Nadeszły czasy , że mówimy-Kocham CIE tak szybko, myląc, chwilowe zauroczenie z Tym przecież głębokim uczuciem...
Słowa te stały się tak mało ważne...
ja znam związki, juz paro miesięczne - gdzie słowo to jeszcze nie padło.
W tych zwiazkach jest szacunek, szczerość i Przyjazn....i pewnie w niektórych pojawi się miłość...
Daj sobie czas...

21

Odp: nic nie czuję :(

Ja tez nie oczekuje 'iskry' i milosci od peirwszego wejrzenia. Taka milosc z definicji musi byc albo bardzo plytka, albo musi byc jakims niespotykanym cudem (polaczenie dusz,itp itd). Jesli ''iskra'' nazywacie odczuwanie potencjalnego pozadania do tej osoby (bo ja tez bez poznania kogos pozadania odczuwac chyba nie bede), no to rzeczywiscie byc musi. Coz, poplatalam troche tongue
Ogolem, moim zdaniem, musi nam sie dana osoba podobac w jakims stopniu. Szczegolnie, jesli ''teoretycznie wszystko pasuje'', to sadze, ze warto dac temu duza szanse, bo czlowiek czasem czuje opor wobec tego, co dla niego 'za dobre' tongue

22

Odp: nic nie czuję :(

CherryBomb, no właśnie za każdym razem zaczynając znajomość, spotykając się z kimś, miałam nadzieję, że to będzie coś na poważnie, na dłużej,być może na całe życie... Nigdy nie bawiłam się niczyimi uczuciami, teraz też tego nie robię i po raz kolejny mam nadzieję, że coś z tego wyjdzie. Na chwilę obecną chemia i iskry bez żadnych wątpliwości są po obu stronach, tylko nie pojawiły się po pierwszych kilku randkach, a po kilkunastu wink

Doris2727, dokładnie tak sobie dziś pomyślałam, że po pierwszym spotkaniu czymś mnie ujął, do tej pory nie umiem tego wyjaśnić słowami. Postanowiłam się z nim spotykać, choć obok mnie kręcił się też inny facet, niby przystojniejszy, niby wygadany, ale coś mu brakowało....I zgadzam sie też z tym, jak lekko wiele osób dziś mówi o miłości, mówi - kocham... A ja nie należę do osób, którym łatwo przychodzi mówienie o uczuciach. Podzielam zdanie osób, które uważają, że miłość rodzi się z czasem, ze wspólnymi doświadczeniami. Mówi się przecież: Zjesz beczkę soli... wink Między nami to słowo jeszcze nie padło, ale oboje zgadzamy się, że jeszcze na to za wcześnie.

W każdym razie w listopadzie usłyszałam bardzo mądre słowa: nie ma czegoś takiego, że po tylu a tylu spotkaniach 'powinnam' coś poczuć, ile ludzi, tyle historii. Każdy człowiek jest inny, kazdy związek jest inny, w każdym związku ujawniają się inne potrzeby i największym błędem jest generalizować. Ile ludzi, tyle recept na udany związek. Wiem już, że emocje są zmienne i płynne, boję się, wiadomo, pierwszej kłótni, kryzysu, końca motyli, bo one nie mogą trwać wiecznie. Wiem, że miłość, jeśli pojawi, też przechodzi swoje etapy - ale dokąd dojdziemy to się tylko okaże z biegiem czasu. A psychologowie badający pary z kilkudziesięcioletnim stażem podsumowali artykuł tak: udany związek to tajemnica, która nie zawsze znajduje wytłumaczenie wink

23

Odp: nic nie czuję :(

Elede no widzisz- miał TO COŚ...wiec początek jest super smile
daj sobie więcej czasu...
i jak to w tym filmie brzmiało -,,za bardzo kombinujesz'' smile
najlepsze są najprostsze rozwiązania smile

24

Odp: nic nie czuję :(

Amen smile

25

Odp: nic nie czuję :(

Podłączę się do tematu, gdyż nie chcę zakładać nowego wątku, ponieważ mam identyczny problem jak Elede. Poznałam wspaniałego chłopaka, ponad miesiąc się widujemy, na początku czułam ogromną euforię i motyle naprawdę je czułam. Jednak włączyło się moje głupie analizowanie i myślenie i zaczął się problem, bo boję się, że go skrzywdzę, że nic więcej nie poczuję, mam już tak drugi raz z tym, że teraz to naprawdę jest coś wyjątkowego z tym chłopakiem. Co zrobić by odgonić takie myśli, one niszczą we mnie uczucia, nie chcę po raz kolejny stracić kogoś, kto może okazać się moim największym szczęściem. U mnie iskra była na początku tylko moje analizowanie je zabija, nie chcę tego, ale nie mogę tych analiz wyłączyć. Kiedy z nim jestem czuję się wspaniale, a jak zostaję sama to walka w mózgu trwa. Miałam dwa lata temu toksyczny związek, który zniszczył mi psychikę, długo dochodziłam do siebie. W jest człowiekiem dzięki któremu się odnalazłam, odnalazłam uczucia, więc dlaczego teraz tak wszystko motam i za bardzo kombinuję. sad

26

Odp: nic nie czuję :(

Chyba za duzo analizujesz, myslisz, oceniasz, rozmyslasz - ale rozumiem, mam to samo. Zamiast cieszyc sie chwila to ja ja zaczynam myslec, co jest co powinno byc, wynajduje sobie bledy na sile. W rezultacie - nie potrafie sie zakochac..

27

Odp: nic nie czuję :(
lili91 napisał/a:

Podłączę się do tematu, gdyż nie chcę zakładać nowego wątku, ponieważ mam identyczny problem jak Elede. Poznałam wspaniałego chłopaka, ponad miesiąc się widujemy, na początku czułam ogromną euforię i motyle naprawdę je czułam. Jednak włączyło się moje głupie analizowanie i myślenie i zaczął się problem, bo boję się, że go skrzywdzę, że nic więcej nie poczuję, mam już tak drugi raz z tym, że teraz to naprawdę jest coś wyjątkowego z tym chłopakiem. Co zrobić by odgonić takie myśli, one niszczą we mnie uczucia, nie chcę po raz kolejny stracić kogoś, kto może okazać się moim największym szczęściem. U mnie iskra była na początku tylko moje analizowanie je zabija, nie chcę tego, ale nie mogę tych analiz wyłączyć. Kiedy z nim jestem czuję się wspaniale, a jak zostaję sama to walka w mózgu trwa. Miałam dwa lata temu toksyczny związek, który zniszczył mi psychikę, długo dochodziłam do siebie. W jest człowiekiem dzięki któremu się odnalazłam, odnalazłam uczucia, więc dlaczego teraz tak wszystko motam i za bardzo kombinuję. sad

ugh mam tak samo!
Spotykam sie naprawde z fajnym chlopakiem, ale.. zaczynam wynajdywac wszystko na 'nie'. Wyszukuje bledow, analizuje, jak bedzie, co bedzie  - w sumie juz skreslam ten zwiazek. On sie angazuje, stara, a ja w glebi siebie mowie 'tak to to!" a za chwile 'nie nie bede z nim gadac wiecej'.

Nie wiem jak sie tego pozbyc? Moze razem dojdziemy do jakis sensownych wnioskow hmm

28

Odp: nic nie czuję :(
Elede napisał/a:

Update smile

Postanowiłam posłuchać tych osób (nie tylko z forum), które doradzały poczekać, jak się sytuacja rozwija.

Napisałam tego posta w listopadzie, bo dostawałam już kociokwiku od moich chaotycznych myśli wink i faktycznie zaczynałam za dużo analizować i myśleć, zamiast wyluzować. Mój mężczyzna - bo jesteśmy razem cool  - bardzo o mnie od początku zabiegał i pokazywał, że mu na mnie zależy. Zawsze tak miałam, że nie umiałam mężczyźnie okazać pierwsza okazać zainteresowania i dopiero gdy facet zwrócił na mnie uwagę, ja zaczynałam go w ogóle dostrzegać i powoli moja skorupa się topiła.  Nigdy wygląd zewnętrzny nie był dla mnie priorytetem i  nie miewałam zauroczeń od pierwszego wejrzenia. Natomiast B. starał się o mnie, a ja nic...Dlatego tu napisałam wink bo wydawało mi się, że po tylu zabiegach z jego strony już powinno coś w moim sercu drgnąc, a tu nic. Przy czym nigdy nie mówiłam, że czuję coś, co nie ma miejsca, ani niczego nie obiecywałam,a on na to, że przecież nigdzie się nam nie spieszy. Aż jakos tak się stało, że zaczęliśmy się całować, przytulać, spędzac coraz więcej czasu ze sobą no i ...Jesteśmy razem.

B. nie jest ideałem...ale bardzo się do niego zbliza smile Jest opiekuńczy, pracowity, zaradny, odpowiedzialny, inteligentny, zabawny - przy nikim się tak chyba nie śmiałam. Daje mi poczucie bezpieczeństwa i akceptacji. Mamy wiele (hmm właściwie chyba wszystkie - jak na razie) wspólnych poglądów na życie, podobne sposoby spędzania wolnego czasu. Podoba mi się, jak odnosi się do swojej rodziny. No i ten ważny element - motyle w brzuchu są, a jakże smile cały czas się zastanawiam, jak to się stało, że tak się niepostrzeżenie wkradły. Pożądanie, fizyczność, bliskość z nim jest cudowna, czuję się z nim po prostu niesamowicie dobrze, uczymy się nawzajem swoich reakcji, ale sam seks to nie tylko kochanie się, to cały ten czas, jaki spędzamy ze sobą, przytulając się i całując, czując ciepło swoich ciał. Nie chcę zapeszyć...ale jest naprawdę dobrze smile

Dziękuję wszystkim za zainteresowanie tematem smile Podsumowując: dla niektórych ta iskra, motyle to niezbędny element już od samego początku i nie ma w tym niczego złego. Jak jednak pokazuje mój przykład, warto czasem poczekać, poznać się wzajemnie, a w ten sposób można poznać naprawdę wartościowego mężczyznę smile

Gratuluję Ci z całego serca. Wiem co czułaś. Wg mnie takie powolne zdobywanie serca to doznanie nie do opisania. Życzę żeby ta miłość i wiara w drugą osobę trwała zawsze.

29

Odp: nic nie czuję :(
aniaaaa napisał/a:

Chyba za duzo analizujesz, myslisz, oceniasz, rozmyslasz - ale rozumiem, mam to samo. Zamiast cieszyc sie chwila to ja ja zaczynam myslec, co jest co powinno byc, wynajduje sobie bledy na sile. W rezultacie - nie potrafie sie zakochac..

Aniu jedyne mądre co przychodzi mi do głowy to to by wyluzować, tylko ja nie potrafię bo mój analizator działą 24h na dobę. U mnie było wspaniale ja też się mocno angażowałam w tę znajomość i nagle trach. Od dwóch lat mam problem analizuję każde swoje zachowanie, swój ruch, wpędzam się w poczucie winy i że kogoś skrzywdzę. Myślałam że to w sobie pokonałam ale jednak nie. Naprawdę czuję się z nim wspaniale, nie wyszukuję żadnych błędów w nim bo ich nie ma. To ja jestem jakaś dziwna. Chcę dać szansę. wiem, że uczuć nie szuka się w głowie tylko w sercu, a ja czułam wszystko co powinnam i nagle pstryknięcie palcem i znikło sad Tak nie może być, tylko jak wrócić do stanu wcześniejszego i jak wyluzować i nie analizować?

Posty [ 30 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026