Osoby dramatu:
Ona: inteligentna kobieta, dość atrakcyjna (ale nie typu "gwiazda"), ambitna i mająca swoje cele, w wieku w którym można by oczekiwać rozsądnego zachowania
On: zwykły gość w wieku już prawie Chrystusowym
Akt I
Przypadkowe poznanie
Bez zbędnego rozpisywania się - wcześniej się nie znali, spodobała mu się, odegrał swoją rolę "samczą", wziął kontakt po krótkiej rozmowie, która skończyła się umówieniem na spotkanie za 2 dni.
Akt II
Spotkanie nieprzypadkowe
90 minut, przedłużone z 60 na wyraźne życzenie tejże Damy. Rozmowy o poooopie Maryny, atmosfera fajna, dużo śmiechu itp. Pożegnanie w deszczu z chodzeniem "pod rękę" z udziałem parasola i "pożyczenia" kurtki zakończone pytaniem Damy, czy się jeszcze zobaczą (iście hollywodzkie, do urzygu przerysowane nawet buziak był - tak że wracając do domu gentleman występujący w temacie śmiał się do rozpuku).
Akt III
Komunikacja damsko-męska
Następny dzień rano, Pan X pisze smsa do Pani Y czy nie zmarzła i czy wszystko ok. Po 5 minutach Pani odpowiada, że wszystko w porządku i że dobrze się bawiła wczoraj kończąc wiadomość miłą emotikonką. Będąc raczej konkretnym Pan X odczekuje regulaminowe 30 minut (nie chcąc wyjść na natręta) i wiedząc (od tejże Pani), że ma wolne popołudnie za 3 dni proponuje spotkanie w dość żartobliwym tonie, pytając czy ma ochotę tego, a tego dnia powtórnie zjeść coś tak dobrego jak wczoraj.
Akt IV
(brak tytułu - piszącego zatyka
)
Telefon milknie na cały dzień. Gentleman występujący w tym dramacie myśli sobie - "ok, może tak jest zapracowana, może ma okres i jest rozdrażniona, a może coś jej wypadło. Bez spiny"... po czym wieczorem otrzymuje smsa o krótkiej treści "możemy się spotkać ale za poczęstunek dziękuję". Pan X najpierw zatyka, a potem zaczyna się śmiać przez około 5 minut. Daje sobie "na wstrzymanie" i postanawia się z całą sprawą "przespać" zanim coś odpisze, bo być może poczucie robienia "łaski" wynika tylko i wyłącznie z chwilowych emocji.
Akt V
Dzień sądu
Kolejnego dnia rano gentleman pisze do Pani maila o następującej wymowie - "Droga X, mam taką zasadę, że w relacjach damsko-męskich, szczególnie na początku, lubię jak wszystko idzie dość gładko i naturalnie bez zbędnych gierek itp. Uważam Cię za świetną dziewczynę i z chęcią zobaczę się z Tobą jeszcze raz natomiast jeśli Ty masz jakiekolwiek obiekcje co do powtórnego spotkania napisz mi o tym wprost - nie jestem facetem, który się obraża, jest nachalny itp. Jakkolwiek sytuacja się nie rozwinie, zdania o Tobie nie zmienię, bo po prostu Cię polubiłem".
Następuje cisza, trwająca cały dzień po czym pojawia się mail - "Jestem bardzo zdziwiona Twoim zachowaniem, które wprowadziło mnie w zakłopotanie. Odniosłam wrażenie, że przerzucasz odpowiedzialność za podjęcie decyzji o spotkaniu (bold mój - ZF) na mnie. W związku z tym ochota na zobaczenie Ciebie już mi minęła".
Po przeczytaniu go gentleman oniemiały idzie sobie kupić kilka piwek, które wypija patrząc w lustro i zaczyna nad dumać nad losami tego świata
![]()
Drogie Panie (a może i Panowie, którzy posiedli "wiedzę tajemną") - jak w "to" się gra??
![]()
