Witam,
Mam 22 lata i zastanawiam się czy iść na studia magisterskie, jestem rozdarta i bardzo liczę na Waszą pomoc. Mój narzeczony przez 8 miesięcy pracuje zagranicą. Ja studiuje, zdaje zawsze jak najszybciej egzaminy i w wakacje wyjeżdżam do Niego do pracy na 2 miesiące. Gdy On jest w Polsce widzimy się tylko w weekendy bo studiuje w większym mieście. Męczą mnie te rozłąki. Zastanawiam się czy nie zrobić sobie przerwy od studiów. Mogę mieszkać przez te 8 miesięcy z moim narzeczonym ale prace tam mam zagwarantowaną tylko przez 4 -5 miesięcy. Co robić? Proszę o pomoc.
Podobne tematy
Czy przypadkiem nie powinnaś tego rozstrzygnąć z narzeczonym i najbliższymi? No bo co właściwie my Ci mamy doradzić...?
Rozmawiałam. Oni uważają że to moja decyzja. Chciałabym aby ktoś spojrzał na sprawę trzeźwym okiem i doradził.
No więc myślę, że ani ja ani nikt inny w miarę trzeźwo myślący nie doradzi Ci.
No bo - pytanie co studiujesz? Czy po studiach będziesz mogła się przenieść do narzeczonego? Gdzie on pracuje? Czy to praca z perspektywami, czy po prostu praca? Być może to on powinien wrócić? A może powinniście trochę wytrzymać, powinnaś skończyć to co zaczęłaś (studia) i do niego dojechać?
Jak mogę Ci "trzeźwym okiem" doradzić nie znając ani Ciebie ani narzeczonego ani Waszych rodzin ani całej otoczki z tym związanej? Decyzja jest po Waszej stronie. To przywilej, ale i obowiązek. No bo z jednej strony musisz wybrać, z drugiej strony mieć świadomość, że decyzja wpłynie na Twoje życie.
Gdyby sprawa dotyczyła mnie - nie wyobrażam sobie spędzać 8 miesięcy bez mojej kobiety. Co innego półroczny staż z 2-3 wizytami w tym czasie, co innego regularny 8-miesięczny okres rozłąki. Czy ściągałbym ją do mnie, czy sam dojechał do niej - zależałoby to głównie od perspektywy pracy. Gdyby ona była tam panią prezes zarządu, a ja tu śmieciarzem - zostawiłbym wszystko i jechał do niej bez oglądania się. Ale jeśli ona tam kierowcą, a ja tutaj managerem - wtedy naciskałbym na jej powrót do kraju.