Udzielałam się w innych działach i wątkach, ale teraz niestety muszę poradzić się tutaj... Od niecałych dwóch miesięcy spotykam się z wspaniałym facetem. Znamy się już dłużej, ale wtedy byłam w związku i nasza znajomość była raczej powierzchowna. Niespełna rok temu zakończyłam mój chory związek, całkowicie toksyczny i po ponad pół roku od rozstania moje stosunki z tym znajomym się polepszyły kończąc się tym, że zostaliśmy parą. Wszystko cudownie, jest co prawda z innej miejscowości oddalonej o jakieś 50km, ale widujemy się często (zazwyczaj co dwa dni). Ja mam stałą pracę u siebie natomiast On po zakończeniu studiów rozpoczął szukanie pracy. I niestety tak się złożyło, że znalazł w swoim kierunku przy czym musi wyjechać na pół roku za granicę na szkolenie póki jego oddział nie otworzy się w Polsce. I moje pytanie jak taka rozłąka może wypłynąć na "raczkujący" związek? Absolutnie nie mam zamiaru mu zabraniać wyjazdu- to dla niego ogromna szansa zaraz po studiach zaczepić się w zagranicznej firmie, ale boję się, że to automatycznie będzie koniec znajomości...Jako, że mam bardzo złe doświadczenia z poprzedniej relacji jestem teraz bardzo ostrożna i nie wiem czy mam się dalej angażować tak jak do tej pory czy przystopować....
1 2015-08-27 09:59:49 Ostatnio edytowany przez lilianna90 (2015-08-27 10:00:25)
Podobne tematy
Udzielałam się w innych działach i wątkach, ale teraz niestety muszę poradzić się tutaj... Od niecałych dwóch miesięcy spotykam się z wspaniałym facetem. Znamy się już dłużej, ale wtedy byłam w związku i nasza znajomość była raczej powierzchowna. Niespełna rok temu zakończyłam mój chory związek, całkowicie toksyczny i po ponad pół roku od rozstania moje stosunki z tym znajomym się polepszyły kończąc się tym, że zostaliśmy parą. Wszystko cudownie, jest co prawda z innej miejscowości oddalonej o jakieś 50km, ale widujemy się często (zazwyczaj co dwa dni). Ja mam stałą pracę u siebie natomiast On po zakończeniu studiów rozpoczął szukanie pracy. I niestety tak się złożyło, że znalazł w swoim kierunku przy czym musi wyjechać na pół roku za granicę na szkolenie póki jego oddział nie otworzy się w Polsce. I moje pytanie jak taka rozłąka może wypłynąć na "raczkujący" związek? Absolutnie nie mam zamiaru mu zabraniać wyjazdu- to dla niego ogromna szansa zaraz po studiach zaczepić się w zagranicznej firmie, ale boję się, że to automatycznie będzie koniec znajomości...Jako, że mam bardzo złe doświadczenia z poprzedniej relacji jestem teraz bardzo ostrożna i nie wiem czy mam się dalej angażować tak jak do tej pory czy przystopować....
Wszystko zależy od tego jak ważna jest dla was ta znajomość i co do siebie czujecie. Jest wiele związków które pomimo odległości wspaniale sobie radzą i dają rade - są we dwoje i jeżeli m zalezy to żadne km nie powinny tego zmienić - przynajmiej na jakiś czas...po pewnym czasie sytuacje trzeba przemyśleć ..co żyć zawsze na odleglość jest jednak trudno.
Wydaje mi się, że On jest już dość mocno zaangażowany, ja coraz bardziej. Raczej oboje patrzymy na tą znajomość dalekosiężnie. Odległość nie jest też aż tak duża bo około 250km. Ma dostać mieszkanie więc weekendy można będzie spędzać wspólnie, ale wiadomo też nie każde. Sama nie wiem co mam o tym myśleć...
Wydaje mi się, że On jest już dość mocno zaangażowany, ja coraz bardziej. Raczej oboje patrzymy na tą znajomość dalekosiężnie. Odległość nie jest też aż tak duża bo około 250km. Ma dostać mieszkanie więc weekendy można będzie spędzać wspólnie, ale wiadomo też nie każde. Sama nie wiem co mam o tym myśleć...
Porponuję spróbować. Życie masz tylko jedno - korzystaj i nie bój się wyzwań. Nie myśl negatywnie bo tak też będzie sie działo , pomyśl o tym pozytywnie - 250 km to nie jest tak daleko , można się zorganizować.
Udzielałam się w innych działach i wątkach, ale teraz niestety muszę poradzić się tutaj... Od niecałych dwóch miesięcy spotykam się z wspaniałym facetem. Znamy się już dłużej, ale wtedy byłam w związku i nasza znajomość była raczej powierzchowna. Niespełna rok temu zakończyłam mój chory związek, całkowicie toksyczny i po ponad pół roku od rozstania moje stosunki z tym znajomym się polepszyły kończąc się tym, że zostaliśmy parą. Wszystko cudownie, jest co prawda z innej miejscowości oddalonej o jakieś 50km, ale widujemy się często (zazwyczaj co dwa dni). Ja mam stałą pracę u siebie natomiast On po zakończeniu studiów rozpoczął szukanie pracy. I niestety tak się złożyło, że znalazł w swoim kierunku przy czym musi wyjechać na pół roku za granicę na szkolenie póki jego oddział nie otworzy się w Polsce. I moje pytanie jak taka rozłąka może wypłynąć na "raczkujący" związek? Absolutnie nie mam zamiaru mu zabraniać wyjazdu- to dla niego ogromna szansa zaraz po studiach zaczepić się w zagranicznej firmie, ale boję się, że to automatycznie będzie koniec znajomości...Jako, że mam bardzo złe doświadczenia z poprzedniej relacji jestem teraz bardzo ostrożna i nie wiem czy mam się dalej angażować tak jak do tej pory czy przystopować....
Taka rozłąka może wpłynąć tylko negatywnie. Często faceci wyjeżdżają zamiast szukać czegoś na miejscu, bliżej i mają w tym powód swój a jest nim swoboda i chęć poznania nowego. Co jest ważne - być bliżej czy przyszłe, virtualne, być może, pieniądze ?
Akurat raczej nie chodzi o wolność. I tak ma jej sporo, długo był sam i nie korzystał z przysłowiowej wolności i swobody. Znam go parę lat i jego rodzinę jeszcze dłużej więc to pewna informacja. Bardziej się obawiam, że brak drugiej osoby w ważnych momentach mnie przerośnie. I mam przeczucie, że z pół roku zrobi się rok, półtorej itd... Jednak to jego decyzja. Czy mam mu w ogóle wspominać o moich obawach?
związek na odległość to wyzwanie, to też rodzaj testu dla relacji. Jeśli rozłąka nie trwa w nieskończoność, to może nawet dobrze wpłynąć na związek, bo przechodzimy na inny rodzaj komunikacji. Ale ja osobiście nie lubię rozłąki. Mi nie posłuzyła. ![]()
Jak wam na sobie naprawdę zależy to dacie radę.
Najbardziej mnie chyba martwi że to dopiero początek związku, ale z drugiej strony moja znajoma poznała swojego partnera na kilka tygodni przed wyjazdem na erasmusa. Poczekał na nią pół roku i są dalej razem od ponad 4 lat:)Więc mam nadzieję że przetrwamy. Pytanie z innej beczki jak sobie radzicie z tęsknotą gdy Wasi partnerzy wyjeżdżają?