Cześć. Moja sytuacja wygląda następująco. Jestem w kilkuletnim związku z kobietą, którą kocham nad życie. Mamy wiele wspólnych pasji, a jedną z nich jest podróżowanie. Lubimy poznawać nowe miejsca, kultury i smaki. Problem polega na tym, że moja kobieta niekoniecznie lubi to robić razem ze mną. Co roku minimum 2-3 razy w roku lecą razem z koleżankami z pracy za granicę na tzw. "babski wypad" na kilka dni i zawsze wybierają inny kraj. Ja nie wyobrażam sobie czegoś takiego. Nigdy nie byłem na urlopie bez niej. Miałem wiele propozycji na wspólny wypad od kolegów, ale zawsze odmawiam. Nie mieści mi się w głowie, że mógłbym relaksować się, zwiedzać i pić drinki, gdy ona jest sama w Polsce. Zapytałem ją kiedyś, jakby się czuła, gdybym poleciał gdzieś sam, to odpowiedziała, że byłoby jej z tym źle. Jednocześnie sama realizuje naszą wspólną pasję beze mnie. Tu nie chodzi o zazdrość, albo że jej nie ufam i boję się zdrady. Tu chodzi o to, że ona woli kolekcjonować nowe doświadczenia i wspomnienia z koleżankami, a ja jestem pomijany. Co o tym sądzicie? Czy jest sens być w takim związku, gdy druga osoba woli realizować się na własną rękę?
Podobne tematy
Fakt,ze jestescie w zwiazku ze soba nie oznacza, ze musicie byc do siebie przyklejeni jak na super glue i zawsze wszystko razem robić. W związku musi byc zaufanie. Po za tym wyobrazasz sobie siebie w towarzystwie kilku plotkujacych kobiet ?
. Przyjazn jest tez ważna. Wiele osob straciło przyjaciół, bo zaczeli zajmowac sie tylko partnerami, a kiedy związek nie wypalil to sie zostalo samemu jak palec ,bo ani milosci,ani przyjaźni dlatego Twoja dziewczyna jest madra,ze nie zaniedbuje przyjaciolek. Ja tez jestem zreszta tak samo madra
3 2025-11-11 21:08:36 Ostatnio edytowany przez Typowo (2025-11-11 21:09:41)
Fakt,ze jestescie w zwiazku ze soba nie oznacza, ze musicie byc do siebie przyklejeni jak na super glue i zawsze wszystko razem robić. W związku musi byc zaufanie. Po za tym wyobrazasz sobie siebie w towarzystwie kilku plotkujacych kobiet ?
. Przyjazn jest tez ważna. Wiele osob straciło przyjaciół, bo zaczeli zajmowac sie tylko partnerami, a kiedy związek nie wypalil to sie zostalo samemu jak palec ,bo ani milosci,ani przyjaźni dlatego Twoja dziewczyna jest madra,ze nie zaniedbuje przyjaciolek. Ja tez jestem zreszta tak samo madra
To prawda, że nie zaniedbuje przyjaciółek. Zaniedbuje natomiast mnie. W tym roku była z nimi gdzieś 3 razy, a ze mną tylko raz.
Przecież napisałem, że mam zaufanie. Nie pojechałbym z nimi w roli przyzwoitki. Wkurza mnie po prostu to, że woli realizować NASZĄ wspólną pasję z nimi, a nie ze mną.
Kocham nad życie, już brzmi niepokojąco.
Jak to się ma do wątpliwości bycia w tym związku?
Ciebie pomija, bo może sobie na to pozwolić, wie, że będziesz przy niej mimo wszystko i nie musi się liczyć z twoim zdaniem.
Druga sprawa, to ona pewnie wcześniej już wyjeżdża z koleżankami i nie chce z tych wypadów rezygnować, czemu się specjalnie nie dziwię. Fajna taka odskocznia od swoich facetów. Można powiedzieć, że lepiej się z nimi czuję na wycieczkach niż z tobą, odpoczywa od ciebie i to dla mnie nie jest dziwne. Choć powinna mieć twoją akceptację.
Ale razem też powinniście wyjeżdżać, skoro jesteś chętny. Ale to już sam musisz sobie wypracować.
Nie powinieneś też trzymać się spódnicy partnerki i mieć swoje życie. Jak nie masz kolegów to sam też możesz sobie gdzieś wyjechać.
Kocham nad życie, już brzmi niepokojąco.
Jak to się ma do wątpliwości bycia w tym związku?
Ciebie pomija, bo może sobie na to pozwolić, wie, że będziesz przy niej mimo wszystko i nie musi się liczyć z twoim zdaniem.
Druga sprawa, to ona pewnie wcześniej już wyjeżdża z koleżankami i nie chce z tych wypadów rezygnować, czemu się specjalnie nie dziwię. Fajna taka odskocznia od swoich facetów. Można powiedzieć, że lepiej się z nimi czuję na wycieczkach niż z tobą, odpoczywa od ciebie i to dla mnie nie jest dziwne. Choć powinna mieć twoją akceptację.
Ale razem też powinniście wyjeżdżać, skoro jesteś chętny. Ale to już sam musisz sobie wypracować.
Nie powinieneś też trzymać się spódnicy partnerki i mieć swoje życie. Jak nie masz kolegów to sam też możesz sobie gdzieś wyjechać.
Tak to się ma do wątpliwości bycia w związku, że nie chcę być raniony. Bronisz jej, że woli spędzać czas z przyjaciółkami niż ze mną? To po co ten związek? To nie jest wyjście na drinka, albo domówka u koleżanek i ploteczki, tylko regularne olewanie swojego partnera.
Cześć. Moja sytuacja wygląda następująco. Jestem w kilkuletnim związku z kobietą, którą kocham nad życie. Mamy wiele wspólnych pasji, a jedną z nich jest podróżowanie. Lubimy poznawać nowe miejsca, kultury i smaki. Problem polega na tym, że moja kobieta niekoniecznie lubi to robić razem ze mną. Co roku minimum 2-3 razy w roku lecą razem z koleżankami z pracy za granicę na tzw. "babski wypad" na kilka dni i zawsze wybierają inny kraj. Ja nie wyobrażam sobie czegoś takiego. Nigdy nie byłem na urlopie bez niej. Miałem wiele propozycji na wspólny wypad od kolegów, ale zawsze odmawiam. Nie mieści mi się w głowie, że mógłbym relaksować się, zwiedzać i pić drinki, gdy ona jest sama w Polsce. Zapytałem ją kiedyś, jakby się czuła, gdybym poleciał gdzieś sam, to odpowiedziała, że byłoby jej z tym źle. Jednocześnie sama realizuje naszą wspólną pasję beze mnie. Tu nie chodzi o zazdrość, albo że jej nie ufam i boję się zdrady. Tu chodzi o to, że ona woli kolekcjonować nowe doświadczenia i wspomnienia z koleżankami, a ja jestem pomijany. Co o tym sądzicie? Czy jest sens być w takim związku, gdy druga osoba woli realizować się na własną rękę?
Nie ma recepty pasującej do wszystkich związków. Jak sobie ułożycie i ustalicie tak bedzie. Problem jest taki ze nic nie ustaliliście. Więc to zróbcie
PS. Sorki ale unikanie męskich wyjazdów jest bez sensu. Gdzie chcesz ładować "meskie" baterie jak nie z kumplami? Tym bardziej ze twoja panna jeździ wiec w czym problem żebyś Ty tez pojechał?
Co roku minimum 2-3 razy w roku lecą razem z koleżankami z pracy za granicę na tzw. "babski wypad" na kilka dni i zawsze wybierają inny kraj.
Dobrze, a ile razy w roku wyjeżdżacie razem?
Typowo napisał/a:Co roku minimum 2-3 razy w roku lecą razem z koleżankami z pracy za granicę na tzw. "babski wypad" na kilka dni i zawsze wybierają inny kraj.
Dobrze, a ile razy w roku wyjeżdżacie razem?
Napisałem wyżej. W tym roku była z koleżankami w trzech różnych i nowych krajach, a ze mną tylko raz. Na dodatek wybrała kraj, w którym ona już była, bo twierdziła, że już go dobrze zna. Jakby nie chciała ze mną przeżywać niczego nowego, tylko musiała "odbębnić" wyjazd.
Typowo napisał/a:Cześć. Moja sytuacja wygląda następująco. Jestem w kilkuletnim związku z kobietą, którą kocham nad życie. Mamy wiele wspólnych pasji, a jedną z nich jest podróżowanie. Lubimy poznawać nowe miejsca, kultury i smaki. Problem polega na tym, że moja kobieta niekoniecznie lubi to robić razem ze mną. Co roku minimum 2-3 razy w roku lecą razem z koleżankami z pracy za granicę na tzw. "babski wypad" na kilka dni i zawsze wybierają inny kraj. Ja nie wyobrażam sobie czegoś takiego. Nigdy nie byłem na urlopie bez niej. Miałem wiele propozycji na wspólny wypad od kolegów, ale zawsze odmawiam. Nie mieści mi się w głowie, że mógłbym relaksować się, zwiedzać i pić drinki, gdy ona jest sama w Polsce. Zapytałem ją kiedyś, jakby się czuła, gdybym poleciał gdzieś sam, to odpowiedziała, że byłoby jej z tym źle. Jednocześnie sama realizuje naszą wspólną pasję beze mnie. Tu nie chodzi o zazdrość, albo że jej nie ufam i boję się zdrady. Tu chodzi o to, że ona woli kolekcjonować nowe doświadczenia i wspomnienia z koleżankami, a ja jestem pomijany. Co o tym sądzicie? Czy jest sens być w takim związku, gdy druga osoba woli realizować się na własną rękę?
Nie ma recepty pasującej do wszystkich związków. Jak sobie ułożycie i ustalicie tak bedzie. Problem jest taki ze nic nie ustaliliście. Więc to zróbcie
PS. Sorki ale unikanie męskich wyjazdów jest bez sensu. Gdzie chcesz ładować "meskie" baterie jak nie z kumplami? Tym bardziej ze twoja panna jeździ wiec w czym problem żebyś Ty tez pojechał?
Mogę iść na piwo z kolegami. Nie muszę jechać kilka razy w roku do obcych krajów na kilka dni, żeby "naładować" baterie. W mojej głowie ona jest najważniejsza, a nie koledzy.
10 2025-11-11 21:37:41 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-11-11 21:40:22)
Bert44 napisał/a:Typowo napisał/a:Cześć. Moja sytuacja wygląda następująco. Jestem w kilkuletnim związku z kobietą, którą kocham nad życie. Mamy wiele wspólnych pasji, a jedną z nich jest podróżowanie. Lubimy poznawać nowe miejsca, kultury i smaki. Problem polega na tym, że moja kobieta niekoniecznie lubi to robić razem ze mną. Co roku minimum 2-3 razy w roku lecą razem z koleżankami z pracy za granicę na tzw. "babski wypad" na kilka dni i zawsze wybierają inny kraj. Ja nie wyobrażam sobie czegoś takiego. Nigdy nie byłem na urlopie bez niej. Miałem wiele propozycji na wspólny wypad od kolegów, ale zawsze odmawiam. Nie mieści mi się w głowie, że mógłbym relaksować się, zwiedzać i pić drinki, gdy ona jest sama w Polsce. Zapytałem ją kiedyś, jakby się czuła, gdybym poleciał gdzieś sam, to odpowiedziała, że byłoby jej z tym źle. Jednocześnie sama realizuje naszą wspólną pasję beze mnie. Tu nie chodzi o zazdrość, albo że jej nie ufam i boję się zdrady. Tu chodzi o to, że ona woli kolekcjonować nowe doświadczenia i wspomnienia z koleżankami, a ja jestem pomijany. Co o tym sądzicie? Czy jest sens być w takim związku, gdy druga osoba woli realizować się na własną rękę?
Nie ma recepty pasującej do wszystkich związków. Jak sobie ułożycie i ustalicie tak bedzie. Problem jest taki ze nic nie ustaliliście. Więc to zróbcie
PS. Sorki ale unikanie męskich wyjazdów jest bez sensu. Gdzie chcesz ładować "meskie" baterie jak nie z kumplami? Tym bardziej ze twoja panna jeździ wiec w czym problem żebyś Ty tez pojechał?
Mogę iść na piwo z kolegami. Nie muszę jechać kilka razy w roku do obcych krajów na kilka dni, żeby "naładować" baterie. W mojej głowie ona jest najważniejsza, a nie koledzy.
Uważaj bo "ona jest najważniejsza nie koledzy" sie źle kończy. Musisz chłopie miec swoj swiat poza związkiem
A jak Cie tak męczy ze jeździ bez Ciebie to jej o tym powiedz. Pogadajcie. Czy gdyby jechala raz w roku z koleżankami to byłoby dla Ciebie ok? I Ty z kumplami tez raz w roku na pare dni?
11 2025-11-11 21:38:42 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-11-11 21:40:35)
A mnie się nie podoba to, że wspólną pasję realizuje z koleżankami tak często, zamiast z Tobą.
Jak każdy ma sobie jeździć ze znajomymi na urlopy to po co związek?
Ja rozumiem, że ma się swoich znajomych i jak najbardziej on może się wybrać na ryby czy kręgle z kumplami raz na tydzień czy dwa a ona zrobić babski wieczór z koleżankami. Ale wyjazdy za granicę na kilka dni i kilka razy w roku to chyba przesada. Zwłaszcza, że robi to, co lubicie robić razem. Bez sensu trochę.
Mnie się taka wizja związku nie bardzo podoba i nie byłabym zadowolona. Zapytałabym ją czy woli być w związku ze mną czy może z koleżankami;)
Typowo napisał/a:Bert44 napisał/a:Nie ma recepty pasującej do wszystkich związków. Jak sobie ułożycie i ustalicie tak bedzie. Problem jest taki ze nic nie ustaliliście. Więc to zróbcie
PS. Sorki ale unikanie męskich wyjazdów jest bez sensu. Gdzie chcesz ładować "meskie" baterie jak nie z kumplami? Tym bardziej ze twoja panna jeździ wiec w czym problem żebyś Ty tez pojechał?
Mogę iść na piwo z kolegami. Nie muszę jechać kilka razy w roku do obcych krajów na kilka dni, żeby "naładować" baterie. W mojej głowie ona jest najważniejsza, a nie koledzy.
Uważaj bo "ona jest najważniejsza nie koledzy" sie źle kończy. Musisz chłopie miec swoj swiat poza związkiem
A jak Cie tak męczy ze jeździ bez Ciebie to jej o tym powiedz. Pogadajcie. Czy gdyby jechala raz w roku z koleżankami to byłoby dla Ciebie ok? I Ty z kumplami tez raz w roku na pare dni?
Napiszę kolejny raz. Ja nie chcę jechać z kolegami na żadne wyjazdy za granicę. Nie czułbym się komfortowo, że relaksuję się w taki sposób bez niej. Jak mam gdzieś wychodzić z kolegami, to na piwo, na kręgle lub bilard. Podróże miały być naszą wspólną pasją.
Tak, rozmawiałem z nią o tym. Zapytałem, jakby się czuła, gdybym poleciał gdzieś sam bez niej. Powiedziała, że byłoby jej przykro. Twierdzi tak i jednocześnie nie liczy się z moimi uczuciami.
Jeśli zacznę gdzieś latać sam bez niej, to jaką przyszłość ma ten związek? Ona sobie lata sama i się relaksuje i świetnie bawi beze mnie, ja będę latał sam i będę się relaksował bez niej, więc do czego będziemy sobie potrzebni?
13 2025-11-11 22:00:36 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-11-11 22:03:28)
Bert44 napisał/a:Typowo napisał/a:Mogę iść na piwo z kolegami. Nie muszę jechać kilka razy w roku do obcych krajów na kilka dni, żeby "naładować" baterie. W mojej głowie ona jest najważniejsza, a nie koledzy.
Uważaj bo "ona jest najważniejsza nie koledzy" sie źle kończy. Musisz chłopie miec swoj swiat poza związkiem
A jak Cie tak męczy ze jeździ bez Ciebie to jej o tym powiedz. Pogadajcie. Czy gdyby jechala raz w roku z koleżankami to byłoby dla Ciebie ok? I Ty z kumplami tez raz w roku na pare dni?
Napiszę kolejny raz. Ja nie chcę jechać z kolegami na żadne wyjazdy za granicę. Nie czułbym się komfortowo, że relaksuję się w taki sposób bez niej. Jak mam gdzieś wychodzić z kolegami, to na piwo, na kręgle lub bilard. Podróże miały być naszą wspólną pasją.
Tak, rozmawiałem z nią o tym. Zapytałem, jakby się czuła, gdybym poleciał gdzieś sam bez niej. Powiedziała, że byłoby jej przykro. Twierdzi tak i jednocześnie nie liczy się z moimi uczuciami.
Jeśli zacznę gdzieś latać sam bez niej, to jaką przyszłość ma ten związek? Ona sobie lata sama i się relaksuje i świetnie bawi beze mnie, ja będę latał sam i będę się relaksował bez niej, więc do czego będziemy sobie potrzebni?
Stary pytam czy jeden wyjazd z koleżankami bylby dla Ciebie ok. Trzy to dla mnie tez duzo ale nie możesz oczekiwać ze zrezygnuje z tego w całości bo Ty nie chcesz z kumplami wychodzić. Ty nie potrzebujesz a ona moze tak. Tylko rzeczywiście tych wyjazdów z koleżankami za duzo jak dla mnie.
Jak chcesz zeby liczyla sie z Twoimi uczuciami to to z siebie wydus. Pomyśl czego byś chcial i to zaproponuj. Przestań wjeżdżać na sumienie "jak byś sie czuła gdybym to ja..." i przetan oczekiwać domyślanie sie
PS udusisz ja ta swoja miłością. Ona troche wolny ptak jest
14 2025-11-11 22:02:57 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-11-11 22:04:42)
wieka napisał/a:Kocham nad życie, już brzmi niepokojąco.
Jak to się ma do wątpliwości bycia w tym związku?
Ciebie pomija, bo może sobie na to pozwolić, wie, że będziesz przy niej mimo wszystko i nie musi się liczyć z twoim zdaniem.
Druga sprawa, to ona pewnie wcześniej już wyjeżdża z koleżankami i nie chce z tych wypadów rezygnować, czemu się specjalnie nie dziwię. Fajna taka odskocznia od swoich facetów. Można powiedzieć, że lepiej się z nimi czuję na wycieczkach niż z tobą, odpoczywa od ciebie i to dla mnie nie jest dziwne. Choć powinna mieć twoją akceptację.
Ale razem też powinniście wyjeżdżać, skoro jesteś chętny. Ale to już sam musisz sobie wypracować.
Nie powinieneś też trzymać się spódnicy partnerki i mieć swoje życie. Jak nie masz kolegów to sam też możesz sobie gdzieś wyjechać.Tak to się ma do wątpliwości bycia w związku, że nie chcę być raniony. Bronisz jej, że woli spędzać czas z przyjaciółkami niż ze mną? To po co ten związek? To nie jest wyjście na drinka, albo domówka u koleżanek i ploteczki, tylko regularne olewanie swojego partnera.
Ja jej nie bronię, tylko staram zrozumieć.
Może dusi się w tym związku, bo oplotłeś ją tą swoją bezwarunkową miłością jak bluszczem.
Jesteś olewany/ raniony, bo na to przyzwalasz. Sorry, ale nie masz jaj.
Zamiast powiedzieć co czujesz, czego oczekujesz od niej, to pytasz się jak ona by się czuła w twojej sytuacji… Boisz się nacisnąć jej na odcisk, czyli można powiedzieć, że jej się boisz, żeby nie urazić i tym samym ona nie zrezygnowała z tej relacji.
Kochanie za bardzo nikomu nie wychodzi na zdrowie.
Samba napisał/a:Typowo napisał/a:Co roku minimum 2-3 razy w roku lecą razem z koleżankami z pracy za granicę na tzw. "babski wypad" na kilka dni i zawsze wybierają inny kraj.
Dobrze, a ile razy w roku wyjeżdżacie razem?
Napisałem wyżej. W tym roku była z koleżankami w trzech różnych i nowych krajach, a ze mną tylko raz. Na dodatek wybrała kraj, w którym ona już była, bo twierdziła, że już go dobrze zna. Jakby nie chciała ze mną przeżywać niczego nowego, tylko musiała "odbębnić" wyjazd.
A rzeczywiście napisałeś, ok, dzięki.
No nie wiem, jeśli to twoja pasja - te wyjazdy - i życzyłbyś sobie realizować ją z nią, to chleba z tego raczej nie będzie, chociaż może... pogadajcie ze sobą. Z drugiej strony jeśli zerwałbyś i poznał kogoś nowego, to też nie wiadomo w jakim zakresie i czy w ogóle będzie ta osoba chciała realizować twoje pasje, bo może okaże się być np. domatorką.
Jeśli poza wyjazdami jest wam ze sobą dobrze, to pogadałabym z nią, ze tobie też jest przykro i czy nie zechciałaby poświęcić jednego-dwóch wyjazdów z koleżankami na rzecz wyjazdu z tobą.
Tak z ciekawości - o jak długich wyjazdach piszesz, na jak długo byliście razem tam gdzie byliście? I piszesz o turystyce czy jednak o podróżach?
16 2025-11-12 09:28:37 Ostatnio edytowany przez Legat (2025-11-12 09:36:15)
Kobieta ma nad tobą przewagę. Udało jej się przesunąć granicę i jej w tym związku wolno więcej.
Z tego co piszesz wynika, że widzisz ten związek jako przegrany, bo tak to wygląda. Kochająca osoba nie postępuje jak ona. Wg mnie szkoda czasu i zdrowia na kopanie się z koniem, nie zmienisz jej.
Tylko właśnie. Tu jest poważny problem z tobą. Zakochujesz się "nad życie", pewnie tego nie widzisz, ale brak przestrzeni w związku bywa bardzo męczący.
Autorze, a ja trzymam Twoją stronę. Dla mnie to niewyobrażalne tak często wyjeżdżać bez ukochanego.
PS. Z moich obserwacji wynika, że jeśli kobieta chętnie i często wybywa z domu, a do tego stroi się seksownie i pije alko, to po to żeby być gotowa na poznanie lepszego niż Ty. Żadne tam "dla siebie" Wybacz za szczerość.
Autorze, a ja trzymam Twoją stronę. Dla mnie to niewyobrażalne tak często wyjeżdżać bez ukochanego.
PS. Z moich obserwacji wynika, że jeśli kobieta chętnie i często wybywa z domu, a do tego stroi się seksownie i pije alko, to po to żeby być gotowa na poznanie lepszego niż Ty. Żadne tam "dla siebie" Wybacz za szczerość.
Jeżeli robi to często to tak. Natomiast sporadyczne wypady nie są raczej złe
to tez jedz z kolegami jak masz okazje, to ze powiedziala, ze czulaby sie z tym sie, to sie tym nie przejmuj, przeciez ona robi to samo.
to tez jedz z kolegami jak masz okazje, to ze powiedziala, ze czulaby sie z tym sie, to sie tym nie przejmuj, przeciez ona robi to samo.
Słabe to
Kobieta ma nad tobą przewagę. Udało jej się przesunąć granicę i jej w tym związku wolno więcej.
Z tego co piszesz wynika, że widzisz ten związek jako przegrany, bo tak to wygląda. Kochająca osoba nie postępuje jak ona. Wg mnie szkoda czasu i zdrowia na kopanie się z koniem, nie zmienisz jej.
Tylko właśnie. Tu jest poważny problem z tobą. Zakochujesz się "nad życie", pewnie tego nie widzisz, ale brak przestrzeni w związku bywa bardzo męczący.
Twoje lepsze ![]()
Niekiedy nalezy isc na kompromisy, jesli jej ufa, a ona lubi spedzac czas rowniez ze swoimi przyjaciolkami, to czemu ma to nagle zmieniac, skoro sa ze soba juz dosc dlugo.
On ma tez propozycje wyjazdow z kolegami, a skoro lubi podrozowac, to niech z nimi jedzci, byc moze to pomoze ![]()
to tez jedz z kolegami jak masz okazje, to ze powiedziala, ze czulaby sie z tym sie, to sie tym nie przejmuj, przeciez ona robi to samo.
Ale on nie chce nic z kumplami. Tylko milosc
Sylwia45 napisał/a:to tez jedz z kolegami jak masz okazje, to ze powiedziala, ze czulaby sie z tym sie, to sie tym nie przejmuj, przeciez ona robi to samo.
Ale on nie chce nic z kumplami. Tylko milosc
To juz jego wybór
Te jej koleżanki mają facetów? I oni też tolerują te zagraniczne eskapady?
Jakoś nie chce mi się w to wierzyć, a skoro tamte psiapsiułki są stanu wolnego, to nawet nie chcesz sobie wyobrażać co na tych wyjazdach się dzieje i dlaczego ciebie tam nie ma...
Te jej koleżanki mają facetów? I oni też tolerują te zagraniczne eskapady?
Jakoś nie chce mi się w to wierzyć, a skoro tamte psiapsiułki są stanu wolnego, to nawet nie chcesz sobie wyobrażać co na tych wyjazdach się dzieje i dlaczego ciebie tam nie ma...
No wlasnie tez sobie tego nie wyobrazam. Straszne rzeczy się tam musza dziac
Cześć. Moja sytuacja wygląda następująco. Jestem w kilkuletnim związku z kobietą, którą kocham nad życie. Mamy wiele wspólnych pasji, a jedną z nich jest podróżowanie. Lubimy poznawać nowe miejsca, kultury i smaki. Problem polega na tym, że moja kobieta niekoniecznie lubi to robić razem ze mną. Co roku minimum 2-3 razy w roku lecą razem z koleżankami z pracy za granicę na tzw. "babski wypad" na kilka dni i zawsze wybierają inny kraj. Ja nie wyobrażam sobie czegoś takiego. Nigdy nie byłem na urlopie bez niej. Miałem wiele propozycji na wspólny wypad od kolegów, ale zawsze odmawiam. Nie mieści mi się w głowie, że mógłbym relaksować się, zwiedzać i pić drinki, gdy ona jest sama w Polsce. Zapytałem ją kiedyś, jakby się czuła, gdybym poleciał gdzieś sam, to odpowiedziała, że byłoby jej z tym źle. Jednocześnie sama realizuje naszą wspólną pasję beze mnie. Tu nie chodzi o zazdrość, albo że jej nie ufam i boję się zdrady. Tu chodzi o to, że ona woli kolekcjonować nowe doświadczenia i wspomnienia z koleżankami, a ja jestem pomijany. Co o tym sądzicie? Czy jest sens być w takim związku, gdy druga osoba woli realizować się na własną rękę?
W życiu masz to, na co się godzisz.
Jesteś w kilkuletnim związku z kobietą, która się realizuje jakoś tam... bez ciebie, a teraz co? Obudziłeś się? A gdzie miałeś za przeproszeniem swoje przyrodzenie, gdy pierwszy raz zaproponowala wyjazd na wakacje bez ciebie? Teraz zaczęlo ci to przeszkadzać? Drzewko już sporo urosło przez te lata, wzmocniło się i wiesz co? Jeśli teraz wpadniesz na pomysł żeby je nagiąć, to zwyczajnie pęknie.
Chcę ci przez to powiedzieć, że najprawdopodobniej się rozejdziecie niedługo, o ile związkiem to co was łączy do tej pory nazwać można.
Typowo napisał/a:Cześć. Moja sytuacja wygląda następująco. Jestem w kilkuletnim związku z kobietą, którą kocham nad życie. Mamy wiele wspólnych pasji, a jedną z nich jest podróżowanie. Lubimy poznawać nowe miejsca, kultury i smaki. Problem polega na tym, że moja kobieta niekoniecznie lubi to robić razem ze mną. Co roku minimum 2-3 razy w roku lecą razem z koleżankami z pracy za granicę na tzw. "babski wypad" na kilka dni i zawsze wybierają inny kraj. Ja nie wyobrażam sobie czegoś takiego. Nigdy nie byłem na urlopie bez niej. Miałem wiele propozycji na wspólny wypad od kolegów, ale zawsze odmawiam. Nie mieści mi się w głowie, że mógłbym relaksować się, zwiedzać i pić drinki, gdy ona jest sama w Polsce. Zapytałem ją kiedyś, jakby się czuła, gdybym poleciał gdzieś sam, to odpowiedziała, że byłoby jej z tym źle. Jednocześnie sama realizuje naszą wspólną pasję beze mnie. Tu nie chodzi o zazdrość, albo że jej nie ufam i boję się zdrady. Tu chodzi o to, że ona woli kolekcjonować nowe doświadczenia i wspomnienia z koleżankami, a ja jestem pomijany. Co o tym sądzicie? Czy jest sens być w takim związku, gdy druga osoba woli realizować się na własną rękę?
W życiu masz to, na co się godzisz.
Jesteś w kilkuletnim związku z kobietą, która się realizuje jakoś tam... bez ciebie, a teraz co? Obudziłeś się? A gdzie miałeś za przeproszeniem swoje przyrodzenie, gdy pierwszy raz zaproponowala wyjazd na wakacje bez ciebie? Teraz zaczęlo ci to przeszkadzać? Drzewko już sporo urosło przez te lata, wzmocniło się i wiesz co? Jeśli teraz wpadniesz na pomysł żeby je nagiąć, to zwyczajnie pęknie.
Chcę ci przez to powiedzieć, że najprawdopodobniej się rozejdziecie niedługo, o ile związkiem to co was łączy do tej pory nazwać można.
Na początku to był jeden wyjazd na rok. Dla mnie nawet to było dziwne, bo uważam, że jak jest się w związku, to z koleżankami można wyjść na drinka, a wyjazdy za granicę są dla spędzenia pięknych chwil z partnerem. Jeszcze spoko, jak pary lecą ze sobą na wspólne wyjazdy, ale nie jakieś samotne podróże.
Potem to zaczęło się zmieniać w częste wypady. Siedzą w pracy, szukają okazji, a potem stawiają wszystkich przed faktem dokonanym. Nie ma pytania, że "znalazłam promocję na bilety na weekend, może byśmy polecieli", tylko jest: "wypatrzyłyśmy z dziewczynami tanie bilety do kraju x i planujemy lecieć za miesiąc". Dlatego mnie to boli, bo ona woli spędzać wolny czas z nimi niż ze mną.
Powiem więcej, koleżanki też mają facetów. Godzą się na to i też prawie żaden z nich nigdzie nie jeździ sam lub z kolegami. Siedzą w domu i pilnują dzieci.
Powiem więcej, koleżanki też mają facetów. Godzą się na to i też prawie żaden z nich nigdzie nie jeździ sam lub z kolegami. Siedzą w domu i pilnują dzieci.
No to ładnie...
Ale sorry, nie chce mi się w to wierzyć.
Znowu sobie ktos bajki pisze ![]()
Powiem więcej, koleżanki też mają facetów. Godzą się na to i też prawie żaden z nich nigdzie nie jeździ sam lub z kolegami. Siedzą w domu i pilnują dzieci.
Dawno, dawno temu, w odleglej galaktyce.... ![]()
Typowo napisał/a:Powiem więcej, koleżanki też mają facetów. Godzą się na to i też prawie żaden z nich nigdzie nie jeździ sam lub z kolegami. Siedzą w domu i pilnują dzieci.
Dawno, dawno temu, w odleglej galaktyce....
Zylo sobie Typowo,ktore mialo żonę, ktora miala kolezanki, ktore tez miały mezow....
32 2025-11-12 19:58:32 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-11-12 19:58:58)
Typowo napisał/a:Powiem więcej, koleżanki też mają facetów. Godzą się na to i też prawie żaden z nich nigdzie nie jeździ sam lub z kolegami. Siedzą w domu i pilnują dzieci.
Dawno, dawno temu, w odleglej galaktyce....
Wystarczyło napisać ze siedza w domu i pilnują dzieci ![]()
Tak samo wiarygodne jakby autor napisal ze dziewczyna z koleżankami na 5 dni na Ksiezyc leci ![]()
Solaris napisał/a:Typowo napisał/a:Powiem więcej, koleżanki też mają facetów. Godzą się na to i też prawie żaden z nich nigdzie nie jeździ sam lub z kolegami. Siedzą w domu i pilnują dzieci.
Dawno, dawno temu, w odleglej galaktyce....
Wystarczyło napisać ze siedza w domu i pilnują dzieci
Tak samo wiarygodne jakby autor napisal ze dziewczyna z koleżankami na 5 dni na Ksiezyc leci
Choć takich siedzących pod pantoflem nie brakuje.
Bert44 napisał/a:Solaris napisał/a:Dawno, dawno temu, w odleglej galaktyce....
Wystarczyło napisać ze siedza w domu i pilnują dzieci
Tak samo wiarygodne jakby autor napisal ze dziewczyna z koleżankami na 5 dni na Ksiezyc leci
Choć takich siedzących pod pantoflem nie brakuje.
No jak? Nikt w to nie uwierzył:)
Dlatego mnie to boli, bo ona woli spędzać wolny czas z nimi niż ze mną.
Wyraźnie ten czas spędzany z nimi jest bardziej atrakcyjny niż zwiedzanie nowych miejsc z Tobą. To jest pole do zastanowienia dla Ciebie, bo tupanie nóżkami i wymuszanie "ja chcę" na dłuższą metę na pewno się nie sprawdzi.
36 2025-11-12 20:50:51 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-11-12 20:52:09)
Typowo napisał/a:Dlatego mnie to boli, bo ona woli spędzać wolny czas z nimi niż ze mną.
Wyraźnie ten czas spędzany z nimi jest bardziej atrakcyjny niż zwiedzanie nowych miejsc z Tobą. To jest pole do zastanowienia dla Ciebie, bo tupanie nóżkami i wymuszanie "ja chcę" na dłuższą metę na pewno się nie sprawdzi.
Przecież autor nawet nie tupie, nie śmiałby… ![]()
Przecież autor nawet nie tupie, nie śmiałby…
No fakt, moje niedopatrzenie ![]()
Autor woli stosować emocjonalne szantaże ![]()
Solaris napisał/a:Typowo napisał/a:Powiem więcej, koleżanki też mają facetów. Godzą się na to i też prawie żaden z nich nigdzie nie jeździ sam lub z kolegami. Siedzą w domu i pilnują dzieci.
Dawno, dawno temu, w odleglej galaktyce....
Zylo sobie Typowo,ktore mialo żonę, ktora miala kolezanki, ktore tez miały mezow....
Napisz coś ludziom w internecie i podziel się problemem, to cię wyśmieją. Idź stąd, jeśli nie masz nic mądrego do powiedzenia.
Julia life in UK napisał/a:Solaris napisał/a:Dawno, dawno temu, w odleglej galaktyce....
Zylo sobie Typowo,ktore mialo żonę, ktora miala kolezanki, ktore tez miały mezow....
Napisz coś ludziom w internecie i podziel się problemem, to cię wyśmieją. Idź stąd, jeśli nie masz nic mądrego do powiedzenia.
Ale powiem ci, że ty też nie masz nic do powiedzenia w związku i to jest istotniejsze, choć na forum też.
Napisałeś co cię boli i na tym się skończyło, nie wiem czego oczekujesz, chyba nie lekarstwa, bo to nie ten adres.
Ten problem to jest tylko mały wycinek twojego życia, pokłosie waszych stosunków, poza tym nic nie wiemy, więc i żadnej mądrej rady nie ma.
40 2025-11-12 21:35:24 Ostatnio edytowany przez She19891989 (2025-11-12 21:36:24)
Widzę,że bardzo dużo osób jest zbulwersowanych takim stanem rzeczy. Ale mój partner też wyjeżdża 3 x do roku z kolegami za granicę. Razem też sporo jeździmy ale ja nawet nie mam takich potrzeb żeby aż tyle wyjeżdżać. I nawet się cieszę że ma z kim bo dla mnie by było za dużo, aż tak nie odpoczywam na wyjazdach. Ufam mu i wierzę,że nie dzieje się tam nic złego bo każdy z nich ma żonę i dobre małżeństwa.
Jak długo jesteście razem?
Widzę,że bardzo dużo osób jest zbulwersowanych takim stanem rzeczy. Ale mój partner też wyjeżdża 3 x do roku z kolegami za granicę. Razem też sporo jeździmy ale ja nawet nie mam takich potrzeb żeby aż tyle wyjeżdżać. I nawet się cieszę że ma z kim bo dla mnie by było za dużo, aż tak nie odpoczywam na wyjazdach. Ufam mu i wierzę,że nie dzieje się tam nic złego bo każdy z nich ma żonę i dobre małżeństwa.
Jak długo jesteście razem?
Facetom wolno więcej
Masz inną sytuację, bo akceptujesz te wyjazdy i sama nie jesteś za bardzo chętna.
She19891989 napisał/a:Widzę,że bardzo dużo osób jest zbulwersowanych takim stanem rzeczy. Ale mój partner też wyjeżdża 3 x do roku z kolegami za granicę. Razem też sporo jeździmy ale ja nawet nie mam takich potrzeb żeby aż tyle wyjeżdżać. I nawet się cieszę że ma z kim bo dla mnie by było za dużo, aż tak nie odpoczywam na wyjazdach. Ufam mu i wierzę,że nie dzieje się tam nic złego bo każdy z nich ma żonę i dobre małżeństwa.
Jak długo jesteście razem?Facetom wolno więcej
![]()
Masz inną sytuację, bo akceptujesz te wyjazdy i sama nie jesteś za bardzo chętna.
Nic im więcej nie wolno
She19891989 napisał/a:Widzę,że bardzo dużo osób jest zbulwersowanych takim stanem rzeczy. Ale mój partner też wyjeżdża 3 x do roku z kolegami za granicę. Razem też sporo jeździmy ale ja nawet nie mam takich potrzeb żeby aż tyle wyjeżdżać. I nawet się cieszę że ma z kim bo dla mnie by było za dużo, aż tak nie odpoczywam na wyjazdach. Ufam mu i wierzę,że nie dzieje się tam nic złego bo każdy z nich ma żonę i dobre małżeństwa.
Jak długo jesteście razem?Facetom wolno więcej
![]()
Masz inną sytuację, bo akceptujesz te wyjazdy i sama nie jesteś za bardzo chętna.
To prawda. Gdyby to było coś co również lubię i on by to realizował z kimś innym to faktycznie bolało by mnie to.
Porozmawiaj ze swoją żoną/partnerka że też chciałbyś realizować swoje pasje i odkrywać nowe miejsca ale razem z nią,że czujesz się wykluczony. Może w ten sposób zrozumieć. W dodatku raz do roku razem, to mało podczas gdy z koleżankami 3 razy. Ale też nie chce siać paniki że tam musi się dziać niewiadomo co. Natomiast jeśli Ty tego pragniesz to Twoje potrzeby są po prostu ignorowane.
Dla mnie liczy się energia. Jeśli podróżuje, ale wraca w mega humorze i daje jej to kopia żeby więcej wnosić do waszego życia to ok.
Jeśli hobby to wymówka żeby przerzucić na ciebie większą odpowiedzialność, przed wyjazdem jest zajęta planowaniem kilka miesięcy, po powrocie dalej jest głową gdzie indziej to w sumie słabo.
Czy podróże ja nakręcają na dobre wspólne życie, czy wysysają całe zaangażowanie? To jest różnica.
Moja koleżanka ma chłopa niedoszłego triatloniste. Chłop ma wszystko w d*** bo trening, dieta, coś tam,ale jej to pasi bo jest pracoholikiem i ma w końcu kogoś, kto jej nie stopuje. Także co kto lubi.
Moja koleżanka ma chłopa niedoszłego triatloniste. Chłop ma wszystko w d*** bo trening, dieta, coś tam,ale jej to pasi bo jest pracoholikiem i ma w końcu kogoś, kto jej nie stopuje. Także co kto lubi.
Tak, tylko jest pewna różnica. Posiadanie pasji każdy swoich własnych, które niekoniecznie muszą interesować partnera, jest raczej często spotykanym zjawiskiem, gdzie jedno robi swoje, a drugie robi swoje. Ale posiadanie pasji wspólnej, niech będzie jakakolwiek i dzielenie jej z innymi osobami spoza związku wykluczając jednocześnie partnera... już samo w sobie jest co najmniej dziwne, nie uważasz? Tym bardziej pasji jaką jest zwiedzanie tego czy tamtego, to już w ogóle dla mnie jakaś abstrakcja, bo wychodzi na to, że to zwiedzanie polega na tym, że aby zobaczyć jakąś pieprzoną wieżę albo górę czy kościół, każdy jedzie sobie sam i sam sobie ogląda. To co to za wspólna pasja? Jakiś totalny bezsens oparty na pokracznej logice i naiwnych tłumaczeniach, których główne zadanie moim zdaniem jest takie, żeby mieć wygodne alibi na znikanie z chaty i robienie co mi się podoba daleko od domu, gdzie nie ma żadnych znajomych ani sąsiadów, więc nikt nie zobaczy co naprawdę tam się odpierdala.
Jako wielki mędrzec tego forum, tak bym to widział ![]()
46 2025-11-14 02:09:31 Ostatnio edytowany przez AdamJeden (2025-11-14 02:25:19)
Cześć. Moja sytuacja wygląda następująco. Jestem w kilkuletnim związku z kobietą, którą kocham nad życie. Mamy wiele wspólnych pasji, a jedną z nich jest podróżowanie. Lubimy poznawać nowe miejsca, kultury i smaki. Problem polega na tym, że moja kobieta niekoniecznie lubi to robić razem ze mną. Co roku minimum 2-3 razy w roku lecą razem z koleżankami z pracy za granicę na tzw. "babski wypad" na kilka dni i zawsze wybierają inny kraj. Ja nie wyobrażam sobie czegoś takiego. Nigdy nie byłem na urlopie bez niej. Miałem wiele propozycji na wspólny wypad od kolegów, ale zawsze odmawiam. Nie
...
Masz duży problem kolego. Przypiliło cię i chcesz się poradzić, bo intuicja podpowiada ci, że coś nie gra. Intuicja ma zawsze rację, więc coś nie gra. Jako, że mierzi cię, że partnerka ciekawe życie prowadzi z koleżankami a nie z tobą, oznacza że nie masz poczucia własnej wartości w tym związku. Jest tego jakaś przyczyna, może ona zarabia więcej więc więcej jeździ, ty mniej więc tylko jeden wyjazd do roku. Jeśli kasa porównywalna to jesteś dla niej nudny, ale jednak jakoś wygodny bo jesteście razem. Może was różni coś zupełnie innego, np. przeszłość, jakaś zadra, której nie zauważasz albo tu o niej nie wspominasz.
Tak czy siak, męczysz się. Masz dwa wyjścia, męczyć się dalej albo rozpocząć własne życie i zobaczyć jak potoczą się dalsze losy. Skup się na sobie, wymyśl jak możesz przyjemnie spędzać czas ze znajomymi albo koedukacyjnie. Przygotowuj się na samodzielne życie, bez partnerki. Skoro ona tak chętnie wyjeżdża z koleżankami, to muszą się tam setnie bawić. Przy tylu wojażach musiały odkryć, że towarzystwo panów jeszcze bardziej urozmaica pobyt i ekscytuje ciała. Gdybyś zdobył się na spryt to jedna z nich coś by mogła pisnąć, ale myślę że nie warto ruszać kupy. Tylko by cię załamało bardziej bo nie sądzę, że wkur*iło. Jak nie ma dzieciów szykuj się na new bright future. Szkoda tracić czas na żalenie się i dołowanie się. Z naprawy związku też nici, partnerka odkryła jak narzucać ci jego rytm, prawie każdego faceta to uwiera, nawet fajtłapę.
47 2025-11-14 10:22:45 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2025-11-14 10:23:14)
Sytuacja jak z komedii romantycznej, tylko bez romantyzmu.
Bo jak ktoś woli wycieczki z koleżankami zamiast z partnerem, to chyba pomylił scenariusze – singielka bez zobowiązań gra tu główną rolę.
Okej, raz na jakiś czas można zrobić „babski wypad”, ale jeśli to większość podróży, to znaczy, że w jej filmie grasz raczej epizod niż główną rolę.
Sytuacja jak z komedii romantycznej, tylko bez romantyzmu.
Bo jak ktoś woli wycieczki z koleżankami zamiast z partnerem, to chyba pomylił scenariusze – singielka bez zobowiązań gra tu główną rolę.
Okej, raz na jakiś czas można zrobić „babski wypad”, ale jeśli to większość podróży, to znaczy, że w jej filmie grasz raczej epizod niż główną rolę.
Amen.
49 2025-11-14 17:14:32 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2025-11-14 17:15:00)
Sytuacja jak z komedii romantycznej, tylko bez romantyzmu.
Bo jak ktoś woli wycieczki z koleżankami zamiast z partnerem, to chyba pomylił scenariusze – singielka bez zobowiązań gra tu główną rolę.
Okej, raz na jakiś czas można zrobić „babski wypad”, ale jeśli to większość podróży, to znaczy, że w jej filmie grasz raczej epizod niż główną rolę.
Nie to, żebym nie zgadzała się z sensem wypowiedzi, ale byłoby dobrze, gdyby to były przemyślenia Kaszpira, a nie coś, co zostało napisane przez AI ![]()
Kaszpir007 napisał/a:Sytuacja jak z komedii romantycznej, tylko bez romantyzmu.
Bo jak ktoś woli wycieczki z koleżankami zamiast z partnerem, to chyba pomylił scenariusze – singielka bez zobowiązań gra tu główną rolę.
Okej, raz na jakiś czas można zrobić „babski wypad”, ale jeśli to większość podróży, to znaczy, że w jej filmie grasz raczej epizod niż główną rolę.Nie to, żebym nie zgadzała się z sensem wypowiedzi, ale byłoby dobrze, gdyby to były przemyślenia Kaszpira, a nie coś, co zostało napisane przez AI
Wiesz mamy XXI wiek i jak technika pozwala na modyfikację moich wypowiedzi, które najpierw sam piszę a potem AI poprawia styl to czemu nie.
Bo wiadomości pisane od zera przez AI są delikatnie mówiąc dziwne i często nie nie mają nic wspólnego z tematem.
51 2025-11-14 23:43:25 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2025-11-14 23:44:21)
Dubel
52 2025-11-15 07:24:48 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2025-11-15 07:25:36)
Cześć. Moja sytuacja wygląda następująco. Jestem w kilkuletnim związku z kobietą, którą kocham nad życie. Mamy wiele wspólnych pasji, a jedną z nich jest podróżowanie. Lubimy poznawać nowe miejsca, kultury i smaki. Problem polega na tym, że moja kobieta niekoniecznie lubi to robić razem ze mną. Co roku minimum 2-3 razy w roku lecą razem z koleżankami z pracy za granicę na tzw. "babski wypad" na kilka dni i zawsze wybierają inny kraj. Ja nie wyobrażam sobie czegoś takiego. Nigdy nie byłem na urlopie bez niej. Miałem wiele propozycji na wspólny wypad od kolegów, ale zawsze odmawiam. Nie mieści mi się w głowie, że mógłbym relaksować się, zwiedzać i pić drinki, gdy ona jest sama w Polsce. Zapytałem ją kiedyś, jakby się czuła, gdybym poleciał gdzieś sam, to odpowiedziała, że byłoby jej z tym źle. Jednocześnie sama realizuje naszą wspólną pasję beze mnie. Tu nie chodzi o zazdrość, albo że jej nie ufam i boję się zdrady. Tu chodzi o to, że ona woli kolekcjonować nowe doświadczenia i wspomnienia z koleżankami, a ja jestem pomijany. Co o tym sądzicie? Czy jest sens być w takim związku, gdy druga osoba woli realizować się na własną rękę?
To kurła pojedź bez niej, z kolegami. Nie masz co liczyć na refleksję u niej dopóki sama nie zakosztuje tego "miodu".
Z drugiej strony, podobnie jak moja partnerka, jestem introwertykiem i potrzebuję wymiernej ilości czasu dla siebie, spędzanej samemu ze sobą. Tak więc, gdyby moja partnerka chciała tak 2-3 razy w roku na kilka dni wyjechać z koleżankami na babski wyjazd, to... w sumie byłbym na tak ![]()
Bo takie krótkie "urlopy od siebie" też są potrzebne w związku.
Tak więc, gdyby moja partnerka chciała tak 2-3 razy w roku na kilka dni wyjechać z koleżankami na babski wyjazd, to... w sumie byłbym na tak
I właśnie przez takie podejście ex puściła cię kantem.
Nowe_otwarcie napisał/a:Tak więc, gdyby moja partnerka chciała tak 2-3 razy w roku na kilka dni wyjechać z koleżankami na babski wyjazd, to... w sumie byłbym na tak
I właśnie przez takie podejście ex puściła cię kantem.
Tak malutki, bo ty wiesz czemu bo ci powiedziała. ![]()
Po raz kolejny nie przepuścisz okazji by próbować mnie ugryźć w kostkę, ale dziś się serdecznie z tego pośmieję. Tylko tyle ![]()
55 2025-11-15 13:01:46 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-11-15 13:02:16)
Nie, to jest twoja opowieść N_o. Godziłeś się na ochłapy jej uwagi i to ci wystarczało do szczęścia, a nawet nie zauważyłeś jak ci się wszystko rozpadło. I dlatego puściła cię kantem. Po prostu nie da się budować związku prowadząc osobne życia. Czas osobno to jest praca, czy jakieś wyjścia na kawę czy do kina lub na wystawę ze znajomymi od czasu do czasu. A nie regularne spędzanie kilku osobnych urlopów w roku. I to jeszcze niby dzieląc tę samą pasję do podróży.
Jak para dzieli wspólną pasję, ale jedno z nich woli ją realizować poza związkiem, to jest to gówno, a nie związek. I jedna strona - w tym wypadku autor wątku - jest jedynie dla niej dodatkiem. Jeśli babka stawia siebie i swoje koleżanki ponad partnerem to ewidentnie pokazuje mu gdzie jest jego miejsce w szeregu.
Ty tego nie widzisz, bo do takiego traktowania przez ex zostałeś przyzwyczajony latami waszego małżeństwa. Teraz - jako starszy gość bez sukcesów i ambicji zadowalasz się bezpiecznymi wyborami. Ślinisz się na widok burgera z angusa (tak jak peany o narkotycznej ex tu pisałeś), a próbujesz udowadniać, że mielonka na ciepło jest tym samym. Nie jest. Ty po prostu takiego burgera nigdy nie jadłeś.
Co roku minimum 2-3 razy w roku lecą razem z koleżankami z pracy za granicę na tzw. "babski wypad" na kilka dni
Fanki kaszanki.
Nie, to jest twoja opowieść N_o. Godziłeś się na ochłapy jej uwagi i to ci wystarczało do szczęścia, a nawet nie zauważyłeś jak ci się wszystko rozpadło. I dlatego puściła cię kantem. Po prostu nie da się budować związku prowadząc osobne życia. Czas osobno to jest praca, czy jakieś wyjścia na kawę czy do kina lub na wystawę ze znajomymi od czasu do czasu. A nie regularne spędzanie kilku osobnych urlopów w roku. I to jeszcze niby dzieląc tę samą pasję do podróży.
Malutki jak zwykle próbuje pocisnąć, tylko znowu wybiera sobie z tekstu jedynie to co mu pasuje i tylko to zapamiętuje.
Człowiek ma zasadniczo 26 dni urlopu. Ile trwają 2-3 city breaki? 6 do 10 dni. Ile zostaje na wspólny wyjazd/ wyjazdy? ![]()
I nie, jak się jest w związku, to nie jest to równoznaczne z chęcią latania (także do rodziny jednej i drugiej) wszędzie razem i spędzania razem każdego kawałka czasu poza pracą, bo po pewnym czasie może dojść do przesytu. Moja partnerka to rozumie, bo sama też potrzebuje czasu dla siebie, tez jest introwertyczką.
Jak para dzieli wspólną pasję, ale jedno z nich woli ją realizować poza związkiem, to jest to gówno, a nie związek. I jedna strona - w tym wypadku autor wątku - jest jedynie dla niej dodatkiem. Jeśli babka stawia siebie i swoje koleżanki ponad partnerem to ewidentnie pokazuje mu gdzie jest jego miejsce w szeregu.
Jak wyżej: jedno drugiego nie wyklucza. Poza tym napisałem mu, żeby też pojechał z kolegami na taki wypad. .
Ty tego nie widzisz, bo do takiego traktowania przez ex zostałeś przyzwyczajony latami waszego małżeństwa. Teraz - jako starszy gość bez sukcesów i ambicji zadowalasz się bezpiecznymi wyborami. Ślinisz się na widok burgera z angusa (tak jak peany o narkotycznej ex tu pisałeś), a próbujesz udowadniać, że mielonka na ciepło jest tym samym. Nie jest. Ty po prostu takiego burgera nigdy nie jadłeś.
Malutki, ja takiego burgera jadłem wcześniej, kiedy był jędrny i soczysty, a tacy jak ty mogli sobie na niego co najwyżej popatrzeć. W każdym poście widać jak cię przeszłość i młodość boli. Boli cię, że ty się musiałeś napracować żeby choć doskoczyć do tego poziomu, na którym ja byłem nie robiąc prawie nic. No cóż, takie jak ona cię (czyli kurdupla z nieciekawą facjatą) wtedy spuszczały po brzytwie, bo wybierały takich jak ja.
A że dziś żołądek nieco przetyrany i bardziej mu służą łagodniejsze potrawy... no cóż ![]()
Ty tego nie widzisz, bo do takiego traktowania przez ex zostałeś przyzwyczajony latami waszego małżeństwa. Teraz - jako starszy gość bez sukcesów i ambicji zadowalasz się bezpiecznymi wyborami. Ślinisz się na widok burgera z angusa (tak jak peany o narkotycznej ex tu pisałeś), a próbujesz udowadniać, że mielonka na ciepło jest tym samym. Nie jest. Ty po prostu takiego burgera nigdy nie jadłeś.
Burger z angusa to zbrodnia ![]()
Tylko stek, wtedy możemy delektować się strukturą i smakiem mięsa ...
A burger ? Szkoda takiej klasy wołowiny jak to zmielimy i mocno wypieczemy ![]()
Jack Sparrow napisał/a:Ty tego nie widzisz, bo do takiego traktowania przez ex zostałeś przyzwyczajony latami waszego małżeństwa. Teraz - jako starszy gość bez sukcesów i ambicji zadowalasz się bezpiecznymi wyborami. Ślinisz się na widok burgera z angusa (tak jak peany o narkotycznej ex tu pisałeś), a próbujesz udowadniać, że mielonka na ciepło jest tym samym. Nie jest. Ty po prostu takiego burgera nigdy nie jadłeś.
Burger z angusa to zbrodnia
Tylko stek, wtedy możemy delektować się strukturą i smakiem mięsa ...
A burger ? Szkoda takiej klasy wołowiny jak to zmielimy i mocno wypieczemy
Nie każdy kawałek takiej wołowinki nadaje się na steka
To trochę jak z prosiaczkami duroc. Niby takie mięso na kiełbasę to zbrodnia, ale panie, chorizo z takiej świnki to same pyszności ![]()
60 2025-11-15 17:00:23 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-11-15 17:28:25)
A że dziś żołądek nieco przetyrany i bardziej mu służą łagodniejsze potrawy... no cóż
I to jest najlepsze potwierdzenie tego, że w poprzednim poście miałem rację.
61 2025-11-15 21:59:28 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-11-15 22:08:33)
Nowe_otwarcie napisał/a:Tak więc, gdyby moja partnerka chciała tak 2-3 razy w roku na kilka dni wyjechać z koleżankami na babski wyjazd, to... w sumie byłbym na tak
I właśnie przez takie podejście ex puściła cię kantem.
Ała. Cios poniżej pasa. O ile nie lubie Otwarcia, to chamsko tak walić w czułe punkty.
To nie kwestia złego podejścia, tylko złego partnera. Jesli Otwarcie kupował żonie kwiaty, to też powiesz, że kupował kwiaty, a ona puściła go kantem, więc kwiaty złe?
Normalny człowiek nie musi mieć monitoringu 24/7 żeby dotrzymać zobowiązań.
To kurła pojedź bez niej, z kolegami. Nie masz co liczyć na refleksję u niej dopóki sama nie zakosztuje tego "miodu".
Nie zgadzam się. To brzmi słabo i desperacko.
62 2025-11-16 10:01:24 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2025-11-16 10:53:25)
Ała. Cios poniżej pasa. O ile nie lubie Otwarcia, to chamsko tak walić w czułe punkty.
To nie kwestia złego podejścia, tylko złego partnera. Jesli Otwarcie kupował żonie kwiaty, to też powiesz, że kupował kwiaty, a ona puściła go kantem, więc kwiaty złe?
Normalny człowiek nie musi mieć monitoringu 24/7 żeby dotrzymać zobowiązań.
Mimo wszystko za ten wpis szacun Smutna. Nie lubimy się wzajemnie, to zdecydowanie potwierdzę, mam określone zdanie o twoim podejściu i języku, ale ta uwaga zawarta w ostatnim zdaniu jest słuszna.
BTW: ja widziałem ten wysryw krasnala jeszcze nim wyedytował, tylko nie miałem czasu odpisać. Uwierz, próbował znacznie bardziej kąsać po kostkach ![]()
Nie zgadzam się. To brzmi słabo i desperacko.
Dlaczego? Podejdź do tego na zimno.
Co już wiemy:
- partnerka autora jeździ z koleżankami (to wiemy od niego);
- autor miał propozycje analogicznych wyjazdów od kolegów (to też wiemy od niego);
- partnerka przyznała, że gdyby on zrobił analogiczny numer, to by ją ruszyło (źródło: jak wyżej);
- takie jak ona często nie rozumieją jaka to "przyjemność" dla ich partnera ani co on czuje dopóki nie zafunduje im się możliwości przekonania się o tym na własnej skórze )to już z doświadczenia); tak samo niespodzianką okazuje się dla nich sam fakt, że partner może się odważyć zrobić to samo, że to nie jest zarezerwowane tylko dla nich.
Zbierz to do kupy, a zobaczysz że autor może osiągnąć jednym ruchem kilka korzyści:
- refleksja u panny (że nie jest księżniczką na specjalnych prawach, że to co robi może sprawić przykrość, że na tej samej zasadzie on też się może dobrze - a nawet zbyt dobrze, podczas któregoś takiego wypadu - bawić; to ostatnie może dodać też odrobinę zdrowej zazdrości, która zacieśni związek i sprawi że następny wyjazd będzie wspólny);
- autor zrealizuje wyjazd związany ze swoją pasją, w innym towarzystwie (co da mu inne przeżycia, inne wrażenia, inny sposób spędzenia miło czasu, co też może wpłynąć na jego wizję takich wyjazdów. Innymi słowy: spojrzenie na swoją pasję z innej strony.
W tym kontekście nie wydaje mi się to słabe, a wręcz wygląda na nie tylko najlepsze, ale i jedyne skuteczne wyjście*.
*) przy założeniu, że chce ocalić ten związek
Jesli Otwarcie kupował żonie kwiaty, to też powiesz, że kupował kwiaty, a ona puściła go kantem, więc kwiaty złe?
Zasadniczo - tak. Bo najwyraźniej to nie o kwiaty chodziło.
Sam byłem zdradzony i wiem jakie błędy popełniłem. Wiem czego nie robiłem. Wiem też czego robiłem za dużo. Wiem też czego wolałem nie widzieć.
Tu nie chodzi o monitoring 24/7, ale widzenie czerwonych flag. Jak deklarujesz pasję (tak to pomijacie z N_o, że zastanawiam się czy wiecie czym w ogóle posiadanie pasji jest) wspólną z partnerem, ale wybierasz realizowanie jej w znacznej mierze poza związkiem, to tu jest coś mocno nie tak. Bo tu nie chodzi o wyjazd sam w sobie. Czas dla siebie jest ważny. ALE zobacz na to - ona jeździ z koleżankami bez niego (choć to niby ich wspólna pasja), a jednocześnie zastrzega, że jemu tak na dobrą sprawę zrobić tak samo już nie wolno. Bo jej byłoby z tym źle.
Rada N_o w tym aspekcie - "pogódź się z tym jak cię traktuje, bo mnie z tym byłoby dobrze. I zrób jej na złość."
Od kiedy to pogodzenie się z byciem popychadłem/zapychaczem i/lub robienie na złość wyszło komukolwiek na zdrowie?
Tu potrzebna jest rozmowa, dialog. I wytyczanie zdrowych granic. Z wytłumaczeniem dlaczego autor czuje się źle z jej zachowaniem. I jeśli jego partnerka dalej będzie mieć w dupie jego uczucia (lub będzie próbowała odwracać kota ogonem), to sorry, ale trzeba się rozstać. Bo w takim związku nie ma partnerstwa. Bez względu na to czy zdrada się tam pojawiła, czy nie. W związku nie ma miejsca na singielskie zachowania. Ani tym bardziej nie ma miejsca na egoizm pod hasłem "moje zadowolenie kosztem twojego rozgoryczenia/frustracji/emocjonalnego dyskomfortu".
- takie jak ona często nie rozumieją jaka to "przyjemność"
Rozumieją i robią to celowo, bo to jeden ze sposobów manipulacji, aby pokazać drugiej osobie gdzie jest jej miejsce w szeregu. Jej wolno. Jemu nie. Granie w jej grę, pod jej nutę to ostatnie co facet powinien zrobić.
Rada N_o w tym aspekcie - "pogódź się z tym jak cię traktuje, bo mnie z tym byłoby dobrze. I zrób jej na złość."
Widzę krasnal, że dalej nie potrafisz się oprzeć pokusie przekręcania tego co piszę.
Nie było tam nic o "pogódź się z tym jak cię traktuje", nie "zrób jej na złość" tylko "daj jej na własnej skórze odczuć to co robi, bo dopiero wtedy zrozumie" a bonusem w tej metodzie jest wycieczka w innym otoczeniu i inne spojrzenie na swoją pasję.
Widzisz i rozumiesz tylko to co chcesz widzieć i rozumieć i co pasuje do twoich teorii.