netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

początek związku, jak to bylo u Was?

16 odpowiedzi13 100 wyświetleńzałożony przez szukajacy_odp, 18.07.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » początek związku, jak to bylo u Was?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

1

Temat: początek związku, jak to bylo u Was?

Witam, jestem chłopakiem, mam 25lat i jestem samotny. Nie mam zbyt dużych doświadczeń z tematu relacji damsko ? męskich. Strasznie mnie już to męczy że nie mogę sobie nikogo znaleźć. Powodów jest kilka: mieszkam w małym mieście, na które praktycznie po pracy nie wychodzę ? jedynie weekendy są szansą na poznanie kogoś, bo spędzam je w dużym mieście. Ale co z tego skoro jestem nieśmiały względem kobiet oraz mało pewny siebie. Ostatnim z głównych powodów jest moje wyobrażenie o początku związku. Polega to na tym, że wydaje mi się, aby zacząć się z kimś spotykać, najpierw musisz poczuć coś w stylu zauroczenia, coś co przyciągnie cię do tej osoby. I właśnie z tym mam największy problem. Bo nie wiem czy dobrze sobie to wyobrażam, że najpierw trzeba poczuć to coś , ten magnes aby potem próbować budowę związku? Czy jeżeli się tego na samym początku nie poczuje jest sens kontynuować to? Chciałbym się dowiedzieć, czy Wy jak kogoś poznawaliście z kim stworzyliście później związek od razu poczuliście do tej osoby ten magnes czy później to przyszło? Meczy mnie to raz w życiu coś takiego poczułem, ale niestety nic z tego nie wyszło, prawdopodobnie przez mój brak pewności siebie i zdecydowania.

2

Odp: początek związku, jak to bylo u Was?
szukajacy_odp napisał/a:

Witam, jestem chłopakiem, mam 25lat i jestem samotny. Nie mam zbyt dużych doświadczeń z tematu relacji damsko ? męskich. Strasznie mnie już to męczy że nie mogę sobie nikogo znaleźć. Powodów jest kilka: mieszkam w małym mieście, na które praktycznie po pracy nie wychodzę ? jedynie weekendy są szansą na poznanie kogoś, bo spędzam je w dużym mieście. Ale co z tego skoro jestem nieśmiały względem kobiet oraz mało pewny siebie. Ostatnim z głównych powodów jest moje wyobrażenie o początku związku. Polega to na tym, że wydaje mi się, aby zacząć się z kimś spotykać, najpierw musisz poczuć coś w stylu zauroczenia, coś co przyciągnie cię do tej osoby. I właśnie z tym mam największy problem. Bo nie wiem czy dobrze sobie to wyobrażam, że najpierw trzeba poczuć to coś , ten magnes aby potem próbować budowę związku? Czy jeżeli się tego na samym początku nie poczuje jest sens kontynuować to? Chciałbym się dowiedzieć, czy Wy jak kogoś poznawaliście z kim stworzyliście później związek od razu poczuliście do tej osoby ten magnes czy później to przyszło? Meczy mnie to raz w życiu coś takiego poczułem, ale niestety nic z tego nie wyszło, prawdopodobnie przez mój brak pewności siebie i zdecydowania.

Ty sobie nie wyobrażaj tylko działaj! Już tu jest taki jeden co sobie tylko wyobraża i teoretyzuje...
Jeżeli kogoś spotkasz i uznasz, że np dobrze Ci się z tą osobą rozmawia to już jest znak, że powinniście spotkać się znowu chociażby pociągnąć dalej ciekawy temat rozmowy. Dana osoba podoba Ci się fizycznie i chciałbyś się więcej o niej dowiedzieć to też się umawiasz. No powodów jest setki! Zwykle nie ma fajerwerków, motylków i nie wiadomo czego. Coś Cię musi zainteresować i to już jest powód do kolejnego spotkania. I wszystkie te spotkania później weryfikują Twój pogląd o danej osobie smile

3

Odp: początek związku, jak to bylo u Was?

Ja jak pozanałam swojego obecnego faceta to powiedziałam mu, że jest obrzydliwy i może sobie o mnie pomarzyć tongue Ale smsowaliśmy, gadaliśmy, zaczęliśmy się spotykać i po prostu... tak wyszło, że się zakochałam big_smile Dlatego ja bym raczej na ten magnes nie czekała smile Po prostu staraj się poznawać nowe dziewczyny, każda z nich ma koleżanki - kiedyś trafisz na taką, której się nie oprzesz wink Poza tym skoro nie masz zbyt dużego doświadczenia to nawet takie niewinne flirty będą dobrą drogą do nabrania śmiałości do kobiet:) Nie wiem gdzie można kogoś poznać tak naprawdę... Może jakiś kurs językowy? smile

4 Ostatnio edytowany przez apoteoza (2011-07-22 20:41:46)

Odp: początek związku, jak to bylo u Was?

Moj poczatek zwiazku (jedynego w moim zyciu) wygladal, ze to on mnie wyHaczył w pubie, postawil mi drinka i na podstawku byl jego numer telefonu a ze tez mi wpadl w oko to napisalam, zwiazek trwal 2.5 roku..

Obecnie tez kogos poznalam i rowniez w pubie, on podszedl i zaproponowal drinka , nie tworzymy pary ale jestesmy w bardzo dobrych kontaktach jak na razie.
Czasami jak poznasz kogos to nie poczujesz od razu wielkiej sympatii, musisz poznac te osobe, od razu wielka milosc sie nie narodzi.

Bywaj w miejsach, gdzie mozesz zawrzec sporo nowych znajomosci i przede wszytskim nie wyobrazaj sobie pieknego poczatku, tego nie idzie zaplanowac, wszystko przyjdzie z czasem. Przelam sie, wyjdz do pubu, baru, na impreze moze wpadnie Ci jakas dziewczyna w oko, moze ty jej rowniez, zaproponuj drinka nie masz sie czego krepowac dostaniesz kosza próbuj dalej ale nie poddawaj sie po pieRwszej porażce.
Jest tutaj wiele watkow na ten temat, poszukaj, poczytaj a dowiesz sie czegos ciekawego. Jesli sie nie myle to helpex pisal cos na ten temat, My nie gryziemy smile

5

Odp: początek związku, jak to bylo u Was?

Ja mojego chłopaka też poznałam w klubie. Patrzył się na mnie caaały czas, nie spuszczał ze mnie wzroku. Do tego stopnia, że podchodzili do mnie znajomi i pytali czy go znam, bo gapi się jak ciele w malowane wrota. Trochę mnie to już zaczęło irytować. Potem wyszłam na zewnątrz, było dosyć chłodno siedziałam z koleżanką i trzęsłam się jak galareta na co on podszedł i dał mi swoją bluzę. I tak się zaczęło smile Pierwsze spotkanie w weekend po 4 dniach, chemia była od razu, mówi, że nigdy tak nie miał. Siedzieliśmy ze sobą do 3 w nocy, następnego dnia przyjechał do mnie siedzieliśmy znowu tak długo, kolejny dzień znowu to samo. Nie mogliśmy się rozstać. Oprócz tego w ciągu dnia cały czas wisieliśmy na telefonie. Tak więc u mnie była chemia od samego początku, aż było to czuć w powietrzu. Fajny wątek, miło się wspomina takie rzeczy smile

6

Odp: początek związku, jak to bylo u Was?
niunia21 napisał/a:

Ja mojego chłopaka też poznałam w klubie. Patrzył się na mnie caaały czas, nie spuszczał ze mnie wzroku. Do tego stopnia, że podchodzili do mnie znajomi i pytali czy go znam, bo gapi się jak ciele w malowane wrota. Trochę mnie to już zaczęło irytować. Potem wyszłam na zewnątrz, było dosyć chłodno siedziałam z koleżanką i trzęsłam się jak galareta na co on podszedł i dał mi swoją bluzę. I tak się zaczęło smile Pierwsze spotkanie w weekend po 4 dniach, chemia była od razu, mówi, że nigdy tak nie miał. Siedzieliśmy ze sobą do 3 w nocy, następnego dnia przyjechał do mnie siedzieliśmy znowu tak długo, kolejny dzień znowu to samo. Nie mogliśmy się rozstać. Oprócz tego w ciągu dnia cały czas wisieliśmy na telefonie. Tak więc u mnie była chemia od samego początku, aż było to czuć w powietrzu. Fajny wątek, miło się wspomina takie rzeczy smile

U mnie bylo identycznie tylko ja nie wyszlam na dwor tylko on po 2 godznach podszedl w koncu do mnie!! A gapil sie jak by go zamurowalo. smile Nie tworzymy (jeszcze) pary, poznajemy sie nadal ale bardzo bym chciala dogadujemy sie idealnie w kazdej kwesti smile

7

Odp: początek związku, jak to bylo u Was?

Witaj smile jeśli chodzi o początek mojego związku, który nadal trwa, to możesz poczytać sobie w wątku pt. Nic nie czuję. W skrócie - na początku wielkiej chemii nie było, hmm, ale 'coś' sprawiło, że chciałam się z tym człowiekiem spotykać - i po czasie narodziło się uczucie. Nie patrz jednak na innych, nie patrz jak 'powinno' być, bo nie ma czegoś takiego. Spotykaj się z kobietam, nie myśl że to może być twoja kobieta od razu, raczej ucz się rozmawiać z kobietami, czuć się dobrze w ich towarzystwie...Jeśli jesteś nieśmiały, wydaje mi się, że lepiej spotykać się z kimś, poznać, docenić jakąś fajną dziewnczynę, która na pierwszy rzut oka nie jest gwiazdą towarzystwa, a może się okazać wartościową osobą i kto wie, może ty się jej spodobasz też;)

8

Odp: początek związku, jak to bylo u Was?

Ja też uważam, że nie ma co teoretyzować. Trzeba działać wink Jeżeli jesteś nieśmiały to najlepszym lekarstwem będzie dla Ciebie właśnie rozmowa z kobietą- w pubie, na jakiś kursach, nawet w centrum handlowym. Nie oczekuj od razu motylków w brzuchu (osobiście uważam, ze to w ogóle jest przereklamowany zwrot, bo nigdy ich nie czułam smile ) ani szalonych uczuć. Na pewno jest tak, ze wiele dziewczyn podoba Ci się - uważasz je za atrakcyjne, miłe, inteligentne - rozmawiaj z nimi, umawiaj się na niezobowiązujące randki, aż w końcu poczujesz, że kobieta z którą właśnie jesteś jest najwspanialsza na świecie smile i to właśnie będzie to!
Powodzenia

9

Odp: początek związku, jak to bylo u Was?

A ja zawsze od samego początku wiedziałam czy chce być z tą osobą czy nie. Tylko raz weszłąm w związek kompletnie nic nie czując do faceta i nawet nie wiem po co z nim byłam. To był toksyczny zwiążek, nie okazywałam facetowi, że nie chce z nim być, ale on traktował mnie jak nie powiem kogo dlatego zerwałam i nawet nie bylo mi szkoda tego związku. Z innymi facetami bylo inaczej, jak ich zobaczylam, to od razu coś zaiskrzylo, te spojrzenia i od razu wiedzialam, ze coś z tego musi byc i zazwyczaj tak było czyli nie wchodziłąm w związku, zeby sprobowac, zakocham sie to sie zakocham, nie to nie, tylko po prostu czułam już to coś, przyciagało mnie do nich i faktycznie jeden zwiazek trwał 2 lata, i teraz kolejny już prawie rok i licze na to, ze ten już bedzie tym ostatnim zwiazkiem, ktory zakonczy sie na slubnym kobiercu, bardzo bym tego chciala:)
Może niektórzy mają tak, że lubią kogos, nic poza tym ale wchodza w zwiazki, bo wydaje im si,ę, że mogą pokochać, a potem jak się okazuje do miłości długa droga, a w uczuciach nic się nie rusza- takie przypadki niestety się zdarzają dlatego staram sie nie zawracac sobie glowy i probowac na sile wchodzic w zwiazki, gdzie od poczatku nie ciagnie mnie tak do faceta.

10

Odp: początek związku, jak to bylo u Was?

Wiesz, z moim byłym, to było tak, że poznałam go przez koleżankę. Jemu spodobałam się od razu, on mi raczej nie, bo jakoś wtedy jeszcze nie myślałam o związkach. Jednak on zaczął mnie podrywać, zaczęliśmy pisać, spotykać się, zauroczyłam się porządnie i tak oto weszliśmy w związek. Byliśmy razem 2 lata, niemiłe wspomnienia, bo zostawił mnie dla innej - ale było, minęło smile
Z obecnym Ukochanym jestem ponad 2 lata. Zaczęło się od niewinnego pisania na Internecie. Byłam około pół roku po rozstaniu z EX. Jednak z każdym dniem coraz bardziej wkręcałam się w tę znajomość. Wiedziałam, że chciałabym go poznać. On też i od razu pisał, że bardzo chce się ze mną spotkać, że nie ma innej opcji tongue No i że jestem ładna i takie tam, wiadomo big_smile Pisaliśmy dalej i chyba spotkaliśmy się po miesiącu intensywnego pisania, bo wcześniej nie było odpowiedniej okazji i trochę mieliśmy stresa xD Na spotkaniu od razu poczułam coś wyjątkowego, było cudownie, zima, 6 grudnia, lecz na serduchu cieplutko . Spędziliśmy 6 godzin spacerując smile Czułam się jak w bajce, jak to zakochani ludzie smile  Już wtedy nie był mi w głowie były. Potem, po paru spotkaniach wyznaliśmy sobie uczucia, byliśmy tego pewni . Bywały chwile chłodu, może niepewności, ale to tylko na początku, bo jestem jego pierwszą dziewczyną, więc wiadomo jak to jest. Jednak ogólnie cały czas intensywnie i wiadomo nadal te motyle w brzuchu, choć jasne, że pewnego dnia nasz związek będzie inny, będzie mniej motyli, ale nadal kochać się będziemy, wspierać, dbać o siebie, najważniejsza będzie wzajemna przyjaźń i wspólnie spędzone lata, troska o siebie wzajemnie.
Jeżeli chodzi o związki to róznie bywa. Niektórzy zaczynają od przyjaźni, można powiedzieć że u nas tak było, bo nie od razu planowaliśmy coś więcej, wtedy było to przyjacielskie. Jednak czasem uczucie dopada jak grom z jasnego nieba smile

11

Odp: początek związku, jak to bylo u Was?

Hmm... mojego ukochanego poznałam w firmie mojej matki. Na początku mnie nie ruszył, a jedyne na co zwróciłam uwagę, to jego głos. No co za głos! A na ładne brzmienie to ja lecę! Wtedy jednak przestraszyłam się niczym niedoświadczona gąska i skończyło się na "cześć Magda, cześć Bartek". Tak jak mówię- bez fajerwerków.

A, no i wtedy był jeszcze.... tydydydym! ZAJĘTY! yikes

Minęły jednak dwa miesiące, i przyszedł czas, kiedy musiałam sobie zakupić laptopa. Moja matka, nieufna wobec mojej wiedzy informatycznej, kazała mi konsultować wszystko z Bartkiem przez GG. No i tak się zaczęło. Zawalaliśmy się linkami z różnymi modelami, i ,niewiadomo kiedy, wszystko nabiera rozpędu lawiny- on rozstaje się z dziewczyną (nie z mojego powodu! ona znalazła sobie innego!), my zaczynamy gadać nie tylko o laptopach, i to codziennie; w końcu przybywam do Warszawy, a nasze pierwsze spotkanie to objazdowa, 64-kilometrowa wycieczka po stolicy. Ach, musiałam wyglądać jak idiotka z tym durnym uśmiechem na twarzy!

2 miesiące bujania się i w końcu 25 listopada 2009 roku, na pożegnanie po randce, składa na mych ustach pierwszy pocałunek. :>

Tak czy siak, przy poznawaniu się nie było wielkiego huku, konfetti i napisu nad głową B. "mój Ci on!". Ale jakoś wytrzymaliśmy rok i 8 miesięcy, więc to chyba nie jest niezbędne. B. musiał dać się poznać, żeby okazało się, że znalazłam szmaragd wśród sterty gruzu, więc spokojnie, i Ciebie jakaś wyhaczy w końcu!

12

Odp: początek związku, jak to bylo u Was?

Jak ja poznałam mojego obecnego chłopaka to też nie miałam burzy uczuć. Sama zastanawiałam się czy to jest normalne, czy te uczucia sie pojawia.Wkurzało mnie wszystko w nim a przewąznie na początku jest na odwrót, nie widzi się wad. Ja je widziałam bardzo wyraźnie. Wkurzał mnie nawet sposób jego chodu hehe. Nawet mu powiedziałam, że nie wiem czy w góle coś poczuje do niego, byłam zraniona więc zrobiła mi sie blokada. Teraz po 9 miesiącach wiem, że bardzo go kocham, zamieszkaliśmy ze sobą i wiem, że te uczucia będą jeszcze silniejsze (kobieca intuicja wink ) Wydaje mi się, że uczucia które rodzą się powoli sa bardziej trwalsze i silniejsze i chyba lepiej tak bo zawsze się dzieje coś nowego. Baw sie w poznawanie dziewczyn ale nie żeby je krzywdzic. Tylko przełamuj swoją nieśmiałość, wejdź na neta jak się wstydzisz a potem spotykaj sie w realu. wkońcu poznasz jakąś fajną dziewczyne

13

Odp: początek związku, jak to bylo u Was?

Ja doradziłabym więcej luzu, więcej luźnych rozmów z kobietami... Oczekiwanie uniesień i motylków w brzuchu juz na samym początku znajomości może okazać się zwodnicze hmm

Na potwierdzenie tego, opiszę moją historię. Ja również miałam listę oczekiwań względem potencjalnego partnera. Poznałam jednak chłopaka, który choć miły, nie spełniał niektórych punktów z owej listy. Podeszłam jednak do tej znajomości z pewnym dystanesem, powiedziałam sobie, że jeśli on będzie chciał się spotykać to odmawiać nie będę, a potem zobaczymy jak będzie. I to okazał się strzał w dziesiątkę! Teraz owy pan jest moim mężem big_smile

Trzymam kciuki!

14

Odp: początek związku, jak to bylo u Was?

szukajacy_odp myslę, że jak już tu ktoś napisał bądź otwarty na nowe znajomości. Nie zawsze od razu musi być związek, ale z pewnością dobrze jest mieć koleżanki. Poznawać kobiety, ich punkt widzenia, rozmawiać z nimi choćby właśnie w relacjach koleżeńskich.
Mając koleżanki masz możłiwość poznawania nowych osób i może się okazać, że któraś z tych osób wyraźnie Cię zainteresuje.

Aby zacząć spotykać się z dziewczyną na spotkania to myśle, że wystarczy jełśi jakaś dziewczyna będzie Ci się podobać fizycznie lub dobrze będzie Ci się z nią rozmawiało. Każde kolejne spotkanie może rozbudzić w Tobie większe zainteresowanie, fascynację. I z pozoru niewinne spotkania mogą z czasem przerodzić się w randkowanie.  Albo może być też tak, że po jednym np. wspólnym spacerze zorientujesz się, że nic z tego nie będzie.

Jednak mysle, że aby z daną osobą wejść w związek to trzeba czuć tą cheć aby z nią przebywać, radość z kolejnego spotkania, ciekawość jaka jest. Odczuwać fascynajcę, zauroczenie. Z czasem zakochanie.

Dziewczyny wy piszecie, że na początku niekoniecznie byłyście zainteresowane? To raczej normalne, bo to nie wy podrywałyście. To zazwyczaj mężczyna coś zrobił w waszym kierunku i często taka sytaucja dopiero zmusza kobietę do zauważenia danego mężczyzny i zastanowienia się, czy on nam się podoba itp.? Sprawa ma się  trochę inaczej gdy na początku jest znajomość, przyjaźń, która przeradza się w uczucie.

Jednak gdybyście same mialy poderwać jakiegoś chłopaka, to jednak coś musialoby Wam się w nim podobać, coś pociągać?

Dlatego z męzczynami myśle, że jest trochę inaczej. Mężczyna, który podrywa musi czuć jakieś zainteresowanie do kobiety aby zrobić jakiś gest w jej kierunku. Zauroczenie wyglądem, fascynacja jej urodą. Taka ciekawość kim ona jest. Taka ogromna chęć poznania jej itp. Czymś jednak kobieta musi zainteresować, zafascynować aby męzczyna odważył się na działanie, szczególnie jeśłi szuka uczucia.

Mężczyzna myślę, że powinien raczej wiedzieć czego chce od kobiety zanim zacznie jej "zawracać głowę". Chyba, że na początku podchodzi do niej koleżeńsko.

Gdyż inaczej ma się sprawa kiedy chłopak poznaje koleżankę i zaczyna z różnych powodów spędzać z nią więcej czasu i z koleżeństwa rodzi się uczucie.

Dlatego szukajacy_odp nie lekceważ koleżeństwa, czasem warto się umówić z dziewczyną choćby po to aby sobie przyjemnie porozmawiać.

15 Ostatnio edytowany przez NieInteresujSie (2011-07-22 20:15:46)

Odp: początek związku, jak to bylo u Was?

wydaje mi sie ze nie ma sensu zebys sie ladowal od razu w zwiazek, bo cos czuje ze pierwsza dziewczyna ktora sie toba zainteresuje w twoich oczach bedzie juz ta jedyna,(co nie znaczy ze nia jest) ja bym ci proponowal troche poszalec, tzn poznawaj ludzi, nie martw sie niska samoocena, duzo wybujanych pewniaczkow ktorych widujesz poprostu udaja pewnosc siebie smile nie trzeba jej miec, mozna udawac ze sie ma, a po kilku spotkaniach, skutecznych podrywach sama sie pojawi. i wtedy wachlarz kandydatek sie zdecydowanie powiekszy ;p ja czegos takiego jak pisales o zauroczeniach, motylkach na poczatku doswiadczylem naprawde ze 2 razy i oba okazaly sie bledne. dziewczyny z ktorymi sie wiazalem na dluzej zazwyczaj mnie poprostu nie cierpialy, gardzily mna i moim sposobem na zycie, 1 z nich zabraniala  swojemu (wtedy) chlopakowi sie ze mna zadawac ;D 2 dzwonila regularnie na policje za zaklocanie ciszy nocnej, potrafila cholera jedna 20 min trzymac winde na swoim pietrze zebym musial po schodach isc. ale im wiecej z nia rozmawiasz, tym bardziej poznajesz i zaczynasz dostrzegac rzeczy ktore ci sie podobaja  i koncowka przy ktorej zazwyczaj uciekam to zaczynasz sie bez niej nudzic, martwic, i gapic sie jak spi ;p

spotykaj sie ze ludzmi, nie siedz w domu.

16

Odp: początek związku, jak to bylo u Was?

NieInteresujSie wybacz ale się zainteresuję, dlaczego przy tej "koncówce" uciekasz? smile

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » początek związku, jak to bylo u Was?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026