Witam. Chciałabym zapytać jak żyć po molestowaniu seksualnym? Miałam wtedy 12 lat. Trwało to przez 2 lata. Cyklicznie, 2 razy w tygodniu. czasami częściej. Sąsiad- bo to on dotykał mnie, całował. Nie chciałam tego, ale też nie powiedziałam nikomu. Dopiero 4 lata temu dowiedział się obecny mąż, a kilka dni temu zaufana osoba. Napisałam do niej maila. Bałam się jej reakcji, tego, że mnie nie zrozumie. Poprosiłam nawet żeby nie zaczynała nigdy tego tematu. Miałam jechać do niej w odwiedziny, ale nie potrafię jej spojrzeć w oczy. Wstydzę się tego, brzydzę się sobą i boję się, że ona też się mną brzydzi, ale mi tego nie mówi. Życie seksualne też nie jest najlepsze. Mąż się stara, ale ja za każdym razem czuję, przypominam sobie jak byłam krzywdzona. Proszę pomóżcie mi, bo zwariuję. Od kilku tygodni nie myślę o niczym innym tylko o krzywdzie jaką mi wyrządził:( Jak Wy sobie radzicie, jak przetrwaliście ten czas, czy w ogóle sobie radzicie?
Podobne tematy
To niestety dość naturalna reakcja iż brzydzisz się ale ta iluzja jest tylko w twojej głowie i nigdzie więcej !!! Twoja przyjaciółka/koleżanka zrozumie to nie będzie się tobą brzydziła jeśli nią jest. Pamiętaj to nie jesteś sama !!
3 2015-08-16 22:02:44 Ostatnio edytowany przez joannas (2015-08-16 22:03:15)
To niestety dość naturalna reakcja iż brzydzisz się ale ta iluzja jest tylko w twojej głowie i nigdzie więcej !!! Twoja przyjaciółka/koleżanka zrozumie to nie będzie się tobą brzydziła jeśli nią jest. Pamiętaj to nie jesteś sama !!
Nie jestem sama?? a kto jest ze mną?? Mąż? który być może zapomniał o tym co mu powiedziałam, bo było to kilka lat temu, na początku naszej znajomości? Przyjaciółka? do której nawet boję się zadzwonić, bo nie wiem co powie? Napisała, że mnie rozumie, że nasze relacje się jeszcze bardziej umocniły, ale czy ona pisze prawdę, czy rzeczywiście się mnie nie brzydzi? Nie wiem...
Podobno czas goi rany ale według mnie jest inaczej czas pozwala nauczyć się żyć z tymi ranami.
A może lepiej nie żyć skoro nie potrafimy wybaczyć? Bo ja nadal nie potrafię i nie chcę wybaczyć.
Wszystko dobrze ? Czy tu leci jakis pilot .
Wszystko dobrze ? Czy tu leci jakis pilot .
Jeżeli masz się naśmiewać to proszę uszanuj mnie, bo naprawdę nie było mi łatwo napisać o tym wszystkim czego doświadczyłam w dzieciństwie ![]()
Nie podobaja mi sie te zdania w stylu to juz moze lepiej moze nie zyc lub podobne.
Jak masz naprawde problem to przeciez tylko psycholog moze Ci pomoc.
Po co tracisz czas na forum.
Nie podobaja mi sie te zdania w stylu to juz moze lepiej moze nie zyc lub podobne.
Jak masz naprawde problem to przeciez tylko psycholog moze Ci pomoc.
Po co tracisz czas na forum.
Po to, że do psychologa nie mogę pójść ze względu na pracę. Gdyby ktoś się dowiedział, że chodzę do psychologa nie mogłabym wykonywać swojego zawodu, który kocham wykonywać. Myślisz, że się nie zastanawiałam nad terapią?? Zastanawiałam. Tylko mam wiele do stracenia i jedyną pomocą dla mnie może okazać się to forum. Tak, chcę umrzeć, ale sama tego nie zrobię. Jestem wierząca i boję się Boga. Chcę się spotkać po śmierci z tatą, a gdybym popełniła samobójstwo tak by się nie stało.
Nie wiem w jakim zawodzie mogłabyś zostać zdyskredytowana przez chodzenie do psychologa.
Jesteś nauczycielką i sie boisz co ludzie powiedzą?
Przecież kiedy się ma problem, to zrobienie co w naszej mocy żeby ten problem rozwiązać to jest właśnie właściwa, odpowiedzialna postawa. Nie odkładanie na później, nie czekanie aż samo przejdzie, nie szukanie pomocy na ćwierć gwizdka na forum, żeby się przypadkiem nie wydało.
Ludziom możesz w razie czego powiedzieć, że potrzebujesz sobie poukładać jedną rzecz i rozmowy z psychologiem pomagają i że to nie ma żadnego wpływu na Twoją pracę, bo nie dotyczy niczego z nią związanego.
Mężowi się nie dziw, skoro wspomniałaś o tym na początku znajomości, a potem, aż do niedawna, nigdy o tym nie wspominałaś - on zwyczajnie mógł pomyśleć, że sobie z tym poradziłaś. Ja na Twoim miejscu szczerze bym z nim porozmawiała. On przecież nie siedzi w Twojej głowie, nie wie co przeżywasz i nie dowie się póki mu nie powiesz.
I jeszcze jedno: NIDGY W ŻYCIU nie brzydziłabym się molestowaną dziewczynką, nawet gdyby się okazało, że molestującym byłaby jakaś bliska mi osoba. To tą osobą zaczęłabym się z miejsca brzydzić, a nie molestowaną dziewczynką.
Nie wiem w jakim zawodzie mogłabyś zostać zdyskredytowana przez chodzenie do psychologa.
Jesteś nauczycielką i sie boisz co ludzie powiedzą?
Przecież kiedy się ma problem, to zrobienie co w naszej mocy żeby ten problem rozwiązać to jest właśnie właściwa, odpowiedzialna postawa. Nie odkładanie na później, nie czekanie aż samo przejdzie, nie szukanie pomocy na ćwierć gwizdka na forum, żeby się przypadkiem nie wydało.
Ludziom możesz w razie czego powiedzieć, że potrzebujesz sobie poukładać jedną rzecz i rozmowy z psychologiem pomagają i że to nie ma żadnego wpływu na Twoją pracę, bo nie dotyczy niczego z nią związanego.Mężowi się nie dziw, skoro wspomniałaś o tym na początku znajomości, a potem, aż do niedawna, nigdy o tym nie wspominałaś - on zwyczajnie mógł pomyśleć, że sobie z tym poradziłaś. Ja na Twoim miejscu szczerze bym z nim porozmawiała. On przecież nie siedzi w Twojej głowie, nie wie co przeżywasz i nie dowie się póki mu nie powiesz.
I jeszcze jedno: NIDGY W ŻYCIU nie brzydziłabym się molestowaną dziewczynką, nawet gdyby się okazało, że molestującym byłaby jakaś bliska mi osoba. To tą osobą zaczęłabym się z miejsca brzydzić, a nie molestowaną dziewczynką.
Popieram
Sama czy z pomocą forum nie pomożesz sobie, dziewczyno, pomyśl, było to tak dawno, a mimo to ciągle wraca. I będzie wracać dopóki nie skorzystasz z fachowej pomocy.
Szczerze to wątpię, że samo forum miałoby pomóc.
Nawet sądzę, że to jest niemożliwe.
Ale psycholog plus forum to już inaczej, serio.
A co pomoże?
Rozmowa z psychologiem.
Nie musisz mówic wszystkiego, nie musisz mówic szczegółów . Tylko tyle ile dasz rady.
Jest coś co musisz, jeśli oczywiście chcesz sobie z tym poradzic.
Jeśli czujesz, że nie możesz już dalej z tym życ.
Musisz-przepracowac wszystko od nowa. Poczuc się znowu tą 12 letnią bezbronną dziewczynką.
Pamiętaj, że kompletnie nic nie było Twoją winą.
Dorosły odpowiada tutaj za wszystko.
Przeżyjesz wszystko jeszcze raz. Tylko teraz z większym o stokroc bólem.
Wtedy nie byłaś w pełni świadoma, teraz już wszystko wiesz, dlatego ból będzie tak duży.
Czasem możesz miec dośc. Pomyślisz, że to nic nie da, że psychicznie czujesz się jeszcze gorzej.
Ale to minie. Nie poddawaj się i nie przerywaj terapii.
Tutaj ogromną rolę odgrywasz Ty. Nie psycholog, ale właśnie Ty jesteś całym ''motorem'' w tej sprawie.
Świat może byc piękny, uwierz.
Z tego się wychodzi na tyle, żeby zacząc uśmiechac się nawet do słońca.
Psycholog nie wyśle Ci opinii do szkoły, że do niego chodzisz.
I nie musisz nikomu tłumaczyc, po co i dlaczego tam idziesz.
Życzę powodzenia.
Poczytaj ustawę o ochronie zdrowia psychicznego, psychologa obejmuje tajemnica zawodowa. Może to Cię uspokoi i przekona.
Poczytaj ustawę o ochronie zdrowia psychicznego, psychologa obejmuje tajemnica zawodowa. Może to Cię uspokoi i przekona.
Przykro mi, ale nie uspokoiło
Gdyby ktokolwiek się dowiedział, że chodzę do psychologa zrobiliby wszystko żebym tylko straciła pracę. Wtedy mieliby powód. Z resztą jestem z małej miejscowości i na pewno wizyty u psychologa ktoś by zauważył.
Szczerze to wątpię, że samo forum miałoby pomóc.
Nawet sądzę, że to jest niemożliwe.
Ale psycholog plus forum to już inaczej, serio.A co pomoże?
Rozmowa z psychologiem.
Nie musisz mówic wszystkiego, nie musisz mówic szczegółów . Tylko tyle ile dasz rady.
Jest coś co musisz, jeśli oczywiście chcesz sobie z tym poradzic.
Jeśli czujesz, że nie możesz już dalej z tym życ.
Musisz-przepracowac wszystko od nowa. Poczuc się znowu tą 12 letnią bezbronną dziewczynką.
Pamiętaj, że kompletnie nic nie było Twoją winą.
Dorosły odpowiada tutaj za wszystko.Przeżyjesz wszystko jeszcze raz. Tylko teraz z większym o stokroc bólem.
Wtedy nie byłaś w pełni świadoma, teraz już wszystko wiesz, dlatego ból będzie tak duży.
Czasem możesz miec dośc. Pomyślisz, że to nic nie da, że psychicznie czujesz się jeszcze gorzej.
Ale to minie. Nie poddawaj się i nie przerywaj terapii.Tutaj ogromną rolę odgrywasz Ty. Nie psycholog, ale właśnie Ty jesteś całym ''motorem'' w tej sprawie.
Świat może byc piękny, uwierz.
Z tego się wychodzi na tyle, żeby zacząc uśmiechac się nawet do słońca.Psycholog nie wyśle Ci opinii do szkoły, że do niego chodzisz.
I nie musisz nikomu tłumaczyc, po co i dlaczego tam idziesz.Życzę powodzenia.
Dziękuję.