Witam. Od jakiegoś czasu czuję się źle. Nic mnie nie cieszy. Czuję się zmęczona. Przestałam się spotykać ze znajomymi, rodziną. Nie widzę w niczym sensu. A nie mam żadnych powodów. Mam świetnego męża, dobrze płatną prace. Dzisiaj jest nasza rocznica z mężem Ja przed komputerem, on przed telewizorem.Idziemy dzisiaj na kolację a mi nawet nie chce się do niej wyszykować. po prostu nei mam siły.
Podobne tematy
2 2015-08-16 21:20:22 Ostatnio edytowany przez ania2500 (2015-08-16 21:22:00)
Może potrzebujesz pobyć w osamotnieniu troszkę,bo przytłacza Cię ciągła obecność innych w pobliżu . Podłożę rowniez moze dotyczyc obecnej pogody. Wiele osob zapada podczas niej w tzw. chandrę
Daj sobie czas. Wiem, że to banalne, ale spróbuj pomyśleć co sprawia Ci przyjemność, co lubisz robić? Mam podobnie i w moim przypadku słuchanie muzyki poprawia mi nastrój. oczywiście ulubionych piosenek z pozytywnym przekazem. A nawiasem mówiąc życzę smacznej kolacji i spróbuj chociaż na chwilkę, malutką chwilkę zapomnieć o swoim złym nastroju:) Głowa do góry, będzie dobrze
)
Można sobie zrobić listę tego co mnie kiedyś cieszyło, tego czym kiedyś się zajmowałam- czyli to co sprawiało mi radość. I się zastanowić- może akurat do czegoś chciałabym powrócić. Może jest to jakaś dobra książka, może gra na pianinie, może haft krzyżykowy, uprawa roślin- cokolwiek. Szukać w sobie inspiracji.
Wiem, że łatwo napisać, ale ja nauczyłam cieszyć się drobiazgami, ulotnymi chwilami. Próbuję je odtwarzać w pamięci. To poprawia nastrój. Taka próba przywołania emocji związanych z tamtą chwilą ![]()
No i to co mi pomogło: to pomoc innym. Próbuję nie zamyka się w sobie i w czterech ścianach. Wychodzę do ludzi. Często i na siłę. Gdy wracam czuję się o wiele lepiej. Bo z kimś porozmawiałam bo komuś pomogłam rozwiązać jego problemy, a przy okazji pomogłam sobie bo dzień zleciał w dobrej atmosferze, bo ja sama się też czegoś nauczyłam o sobie i o innych. Takie tam drobnostki właśnie.
A gdy wracam do domu to robię coś dla siebie. U mnie jest to kąpiel z książką ![]()
Hej, ja na Twoim miejscu może spróbowałbym sportu? Czasami mam takie dni, że czuje się jak wrak ale jak trochę sobie poćwiczę to odrazu wraca mi chęć do życia
a to pewnie za sprawą endorfin, polecam.
Przede wszystkim wyjdź z domu. Zacznij się ruszać, pobiegaj, albo pograj w coś. I bardzo ważne, żebyś zmieniła otoczenie, poznała nowych znajomych. O tym samym niech pomyśli Twój mąż. Wtedy na pewno nabierzecie nowej energii do życia ![]()