Hej,
pisałam ten post kilka dni temu z innego konta ( nie pamiętam hasła) ale nadał nie mogę się przezwyciężyć i dalej żyć. Znowu proszę o opinie.
mam 25 lat , niedawno skończyłam 1 stopień studiów. Miałam dość trudne studia, dość długo zajęło mi by je skończyć- dodatkowy semestr plus wyjazd na erazmusa i problemy programowe.
Byłam wyczerpana, w ogole nie chciało mi się nic robić. Nie miałam chłopaka. Czułam, że jestem nikim.
Obecnie są wakacje, przez lipiec robiłam różne zlecenia, szukałam pracy. Dostałam fajną propozycję pracy na 2 tygodnie- orka od 9 do 22 ale opłacało się. Chyba z tym chcę związać swój zawód. Nie stricte z tym czego mnie uczyli po studiach.
Od końca czerwca do pierwszej połowy lipca bardzo dużo się u mnie zmieniło. Poznałam bliżej kogoś kto zwracał już na mnie uwagę od jakiegoś pół roku. Zaczęłam z nim jakby grę. Byliśmy w grupie znajomych. Oczywiście nie byliśmy przyjaciółmi ale 'znajomymi'. Widziałam, że mu się podobam, widziałam, że on jest mną zainteresowany. Nawet kiedy szukał innych dziewcząt w klubach i z nimi rozmawiał i tak zawsze zwracał uwagę na mnie.
W pewnym momencie po imprezie przespaliśmy się ze sobą. I chyba to był błąd bo mimo, że było świetnie- później posypały się jakieś dziwne sytuacje- wg mnie.
Wyglądało to tak ( z mojej strony), że kilka dni po wyglądało jakby mu zależało- ale było to dla mnie za szybko.
Poza tym on ma pewną opinię takiego imprezowicza, ogarniętego, że wszystko zrobi itp. Wiele razy wydziałam, że wychodził z imprez z dziewczynami. Więc dla mnie automatycznie był to one night stand- mimo, że też miałam jakieś zawirowania i nie wiedziałam co czuję. Ale chyba zbyt szybko pokazałam że mi nie zalezy.
Chciałam się bawić w jakaś gierkę.
Chociaż teraz twierdzę,że on wcale nie był aż tak zainteresowany jak mogło mi się wydawać. I nie chcę zrobić z siebie idiotki...
Nie wiem czy duży wpływ na całą sytuację miał fakt, że on wcześniej przyjaźnił się z dość toksyczną dziewczyną. W momencie kiedy się przespaliśmy ona dziwnym trafem zaczęła mnie wypytywać o niego, zaczęła snuć insynuacje. Ja czekałam na jego krok przez pierwsze dwa czy trzy dni. Nie wiedziałam, że może być już 'za późno'. Wtedy kiedy ja rozkminiałam sytuację ona wyjechała z nim do znajomych na weekend. Ja skontaktowałam się z nim w końcu pytając czy ze mną się spotka- miał się spotkać, ale do spotkania nie doszło. PO jego powrocie widzieliśmy się z dwa razy: suche hej hej. Raz nawet unikał ze mną kontaktu wzrokowego ale powiedział coś o zleceniu. WKurzyłam się bo wyglądało to tak jakby załatwił mi zlecenie, pracę za łóżko. Musiałam napisać do niego. Napisałam. On odpisał , że oczywiście tak nie jest.
Nie widzieliśmy się 3 tygodnie. Cisza, nic o nim nie słyszałam. Stwierdziłam, że jeśli by mu zalezało to może by napisał, może by nawet się odezwał.
Nawet jeśli byłby bardzo zajęty...
Po 3 tygodniach spotkaliśmy się na imprezach. Znowu patrzył się na mnie cały czas, nie tańczył, ale podbił do mnie kiedy byliśmy lekko wstawieni i zaprosił mnie do siebie na spotkanie dnia następnego. Wkurzyłam się później,bo dlaczego nie odzywa się do mnie 3 tygonie a tutaj ni z gruszki ni z pietruszki wychodzi z pudełka i mnie do siebie zaprasza? Nie poszłam, ale napisałam mu, że widzimy się wieczorem u znajomych. Tak też zrobiliśmy ale znowu tylko się widzieliśmy.
Znowu kilka dni przerwy i wczoraj byłam na mieście, spotkałam znajomych. Okazało się, że on też tam jest. Przywitał się ze mną. ZNowu suche hej hej, nie patrzył mi się w oczy . Mówił do każdego ale nie do mnie. Tak jakby mnie nie było w grupce.
Jest to osoba dość zajęta, teraz się okazało,że będzie na wyjazdach cały sierpień. Zastanawiam się czy on po prostu sobie tak nie pogrywa. Ja już przez niego dwa razy płakałam ale nikt o tym nie wie. Wiem,że nie było żadnej deklaracji ale nawet myśmy nie rozmawiali po tej sytuacji. Poza tym dziwiło mnie już dzień- dwa dni po seksie- jego zachowanie, tak jakby już od razu czegoś ode mnie chciał, jakby mu zależało. Ja od razu jakoś nie mogę, może wtedy to popsułam, bo zastanawiałam się , rozkminiąłam, nie było to szybkie.. A teraz mam problem.
Nawet już się nie uśmiechamy do siebie jak się widzimy. Widzę, że on omija mnie wzrokiem.
Jestesmy na innych etapach życia. On ma własną firmę, pracuje, ma zlecenia, dużo kumpli, ogarnia. A ja nadal mieszkam z rodzicami, nie skończyłam studiów w całości jeszcze, mam wakacje, miałam ciężki semestr , ostatnia praca też mnie wykończyła. Chcę odpocząć, a z drugiej strony widzę, że może się od niego różnię?
Ale co z tego.. Gdyby mu naprawdę na mnie zależało to by przecież się odezwał prawda?
Nie wiem czy mam brać na spytki jego znajomego.. Już nic nie wiem. Nikt nic nie wie,może jakieś wypytywania były kiedyś. Ale z drugiej strony do niczego się nikomu nie przyznałam, że mi zależy na nim czy coś. Myślałam, że on jakoś ogarnie.
Okazało się że on dawno też nie uprawiał seksu. I że kochał się ze mną od bardzo dawna. I nie wiem w tym momencie, czy kochał się ze mną bo po prostu chciał mnie zaliczyć jako koleżankę czy zależało mu na mnie i chciał aby coś z tego wyszło a trafił na kamień ( ja).
Bo nie oszukujmy się, ja oczekiwałam od niego spotkania, napisałam mu . On się zgodził, a i tak się nie spotkaliśmy. Mam za dużo rozkmin w życiu. Nie wiem co jest ze mną nie tak.
Chciałabym miłości, widziałam jego wzrok pierwszego i drugiego dnia. To nie był 'suchy' seks. Widziałam jego minę, jego twarz, widziałam, że mu zależy. A później olewka. Ta propozycja pracy- ja wkur***na. Cisza, znowu cisza i spotkanie. I dopiero na ostatnim spotkaniu chciał abym do niego przyszła. A wcześniej nie mógł mnie zaprosić ?
Skąd mam wiedzieć co on robi?Nie śledzę go.
Wydaje mi się, że on jest bardzo samolubny. Że chciał abym była na wyciągnięcie ręki, że teraz jak mnie zaprosił myślał,że przyjdę bo mus ię tak podoba... A to chyba tak nie jest ![]()
Widzię po prostu, że on jest tak zajęty, skoncetrowany na sobie, egoistyczny, że stawia siebie na piedestale a np kontaktuje się ze mną kiedy tylko chce. Ale z drugiej strony może to ja jestem winna bo byłam zbyt niedostępna? Może zgrywałam księżniczkę ic chiałam aby mnie pozdobywał?
Może on nie miał czasu bo miał inne zadania, pracę? Może wcale nie jest takim imprezowiczem jak się wydaje a stwarza sobie taką otoczkę osoby z wieloma znajomościami...
Może wtedy miał czas, bo akurat nie miał zleceń ? Ciągle się spotykał ze znajomymi a teraz jest cisza bo sierpień dużo zleceń itp... A później znowu będzie to samo.
Ale przecież jakby mu naprawdę zależało to smsa by wysłał albo wiadomość na fb ![]()
PS dodam, że wczesniej przed seksem zachowywaliśmy się jak znajomi. śmieszne gadki, śmianie się, jakieś komentarze na facebooku, on nawet miał mi w czymś pomóc. sam pisał
teraz ZERO