Witajcie. Jakiś czas temu znajomy poprosił mnie o pomoc przy pracy sezonowej, prowadzi mały ,,biznes". Nie byłam specjalnie zachwycona ( mam nerwicę, ataki paniki itd.) ale pomyślałam spr?buję, może coś w moim życiu w końcu się zmieni, wyjdę do ludzi, trochę zarobię. Już od pierwszych chwil tej wsp?łpracy dawał mi do zrozumienia, że jestem wyjątkowa, że mi ufa, że pracuję na innych zasadach niż pozostali. Czułam się zakłopotana i hamowałam jego zapędy, najpierw żartem, później delikatną rozmową, mówiłam że nie jestem zainteresowana, że nie chcę tego typu relacji. On mówił OK, rozumiem, tak sobie tylko żartuje. Kiedy myślam że odpuścił odetchnęłam, rozluźniłam, zaangażowałam w pracę on ,,zaatakował" znowu. Każdego dnia delikatnie przesuwał granicę, taki misiu co dużo żartuje, tylko dla mnie nie było do śmiechu. Nie ubieram się ładnie do pracy, nie maluję, nie perfumuję, włosy zawsze w kitkę a on i tak gapi się i komplementuje, dotyka, czuję się osaczona. Jejku jak ciężko mi o tym pisać, normalnie boję się go a często pracujemy sam na sam, mam zamiar odejść ale jeszcze trochę muszę popracować dopóki nie wróci z urlopu moja zmienniczka. Zamiast poprawy kolejne bagno w moim życiu. Jak go zniechęcić do siebie?
Podobne tematy
Super, tylko pogratulować że żadna nie musiała bronić się przed zapędami szefa i pewnie cała ta sytuacja to moja wina.
To nie jest twoja wina, że znajomy ma złe intencje wobec ciebie. Jeżeli w jakikolwiek sposób czujesz się niezręcznie, niekomfortowo z powodu jego natarczywości, to zgłoś sprawę do PIP, do sądu- wystąp o odszkodowane , na policję o molestowanie w pracy i zwolnij się z niej . Natomiast poinformuj pana stanowczo, że zanim wyciągnie łapy w twoją stronę to niech dwa razy pomyśli, gdyż już zgłosiłaś sprawę o naruszanie nietykalności cielesnej i nie życzysz sobie jego dotykania. Z takimi typami trzeba krótko, bo nie zatrudnilaś się w agencji tow., ale w pracy sezonowej. A facet jak ma problem z sobą to sa odpowiednie miejsca i panie.
Dzięki. Mam jakieś dziwne poczucie winy. On przecież jest ,, taki fajny'' , tak dobrze płaci i żartuje i odwiezie po pracy. Wczoraj to już przegioł mocno i ostro mu powiedziałam żeby mnie nie dotykał, że nie chcę już dłużej pracować a on i tak swoje. Jak bym była niedorozwinięta, głupia panna która wcześniej się śmiała a teraz strzela fochy a on przecież się tylko zbujał. Kurza twarz czuję się winna że chcę zostwaić pracę przecież kupił bardzo drogi sprzęt ( w domyśle specjalnie dla mnie). Proszę utwierdźcie mnie, że dobrze robię rezygnując z tej pracy. Jeszcze jutro będę musiała tam iść, najpierw dopracy a potem przeprowdzić ostateczną rozmowę a już dzisiaj cała się telepię ze strachu, masakra jakaś.
To nie jest twoja wina, że znajomy ma złe intencje wobec ciebie.
On nie ma złych intencji, po prostu stracił dla niej głowę i tyle.
Autorko, powtarzaj do znudzenia, że nie jesteś zainteresowana, w końcu mu przejdzie, a jak nie - postrasz terminem ''stalking''.
No nie wiem czy nie ma złych intencji. Ja się go już boję, wcześniej znałam go tylko z widzenia i od zawsze jakoś intuicyjnie go nie lubiłam. Teraz kiedy lepiej go poznałam to wiem że to psychol. Mój błąd że zgodziłam się na tą pracę. Odnoszę wrażenie że mnie wcześniej upatrzył sobie. Już po pierwszym dniu pracy zapowiedział mi poważną rozmowę w przyszłości. Trzeba było mi wtedy wiać. Boję się że będzie mnie przekonywał żebym została, przepraszał i obiecywał że już nigdy więcej (chociaż już wiem że mówi jedno a robi drugie), zrobi minę zbitego psa i będzie mówił i mówił a ja jie będę umiała być asertywna. Poza tym wyjdę na świnię która zostawia go w trakcie sezonu, no i ten drogi sprzęt.
Przypominam Ci tylko, że masz nerwicę i miewasz ataki paniki.
Jesteś pewna, że tego nie wyolbrzymiasz?
Sama choruję na nerwicę lękową, więc... no cóż, znam to.
Taaak, wiedziałam że moje zdrowie tu ,, wypłynie''. Nie,nie wyolbrzymiam. On nie ma dobrej reputacji jako człowiek. Dlaczego go bronisz a mnie wbijasz w poczucie winy. Ja chcę tylko przetrwać najbliższe dni. Może jego żona lepiej opowiedziałaby Ci jakim on jest człowiekiem...
9 2015-07-09 11:53:14 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-07-09 11:53:48)
Taaak, wiedziałam że moje zdrowie tu ,, wypłynie''. Nie,nie wyolbrzymiam. On nie ma dobrej reputacji jako człowiek. Dlaczego go bronisz a mnie wbijasz w poczucie winy. Ja chcę tylko przetrwać najbliższe dni. Może jego żona lepiej opowiedziałaby Ci jakim on jest człowiekiem...
Po pierwsze, sama napisałaś, że masz problemy natury psychicznej.
Po drugie - ja się odnoszę tylko do tego, co napisałaś. Nie wbijam Cię w żadne poczucie winy, napisałam wyraźnie - ignoruj faceta, powiedz parę razy, że Cię jego zaloty nie interesują, postrasz stalkingiem, powiedz jego żonie. Zrób cokolwiek.
A napisałam o wyolbrzymianiu, bo samej często zdarzy mi się tak zrobić z racji mojej choroby. To nic złego.
Napisałam na anonimowym forum bo w jakiś sposób wstydzę się tej sytuacji, chciałam się wygadać, znaleźć wsparcie. Nie mam ochoty być bohaterką jakiejś afery w naszej lokalnej społeczności. To jest moje słowo przeciwko jego słowu (a ja jestem przecież : problemy psychiczne). Z całej tej syruacji wyjdę w jakiś sposób stratna, chcę tylko by były to straty jak najmniejsze dla mnie, mojego zdrowia i reputacji.
Wiesz, jakby to powiedzieć...
Nie masz sto tysięcy rozwiązań.
Możesz to olewać, możesz mu się postawić, możesz zmienić pracę.
I to chyba tyle.
Postawiłam mu się ostro wczoraj, jutro po pracy a może i w trakcie powiem, że nie będę już dłużej dla niego pracować. No i nakręcam się bo boję się jego reakcji, to wszystko. Pierwszy raz znalazłam się w sytuacji gdzie mężczyzna jest tak nachalny i nie chce zrozumieć słowa NIE.
Nigdy, znam ten ból. Najważniejsze to odważyć się i być stanowczym. Pomyśl, że jak nie ta praca to innna. A jego drogi sprzęt, który zakupił? No kupił dla swojej wygody przecież (ten sprzętu ) i go nie zabierzesz po sezonie. Powtarzaj sobie że jesteś wartościową dziewczyną, że praca inna też się znajdzie, a on nie ma prawa cię molestować.
Co do twoich problemów psychicznych, to lepiej nie opowiadać o tym, bo niektórzy przypną ci łatkę. Miałam nerwicę lękową bardzo silną, napady paniki, ale nigdy nie wyolbrzymiałam. Wyolbrzymianie problemów nie ma nic wspólnego z nerwicą lękową.
Dzięki Szpileczko. On chyba nie widzi problemu w swoim zachowaniu w stosunku do mnie. Ja powinnam być zaszczycona jego awansami. On superfacet, ja głupia sierota, urobi mnie tak jak będzie chciał. Do niego nie docierają moje słowa za to on umie przegadać każdego. Jestem zdecydowana na odejście z tej pracy, martwię się tylko tą rozmową.
Będzie dobrze. Odważ się dla wszystkich dziewczyn i kobiet molestowanych. Wiem że ciężko, ale uwierz mi że znajdziesz inną pracę, a jak mu powiesz że się zwalniasz to będziesz wygrana. Może być też tak, że on powie, że już nie będzie się tak zachowywał itd. tylko żebyś została, to zostań. Miałam taką sytuację, że pracodawca się do mnie przystawiał i rzeczywiście chciałam odejść. jednakże on zrozumiał że zostanie na lodzie i pracowałam i nawet palcem mnie nie dotknął ani nie mówił sprośnych rzeczy.
Niestety on ciągle przeprasza i obiecuje że już nigdy, że mnie rozumie a za chwilę znowu coś. Mnie męczy ta sytuacja. Gdyby nie on to praca była by OK. Ale ile razy można tłumaczyć, prosić, upominać. Ja się denerwuję, w końcu postawiłam sprawę na ostrzu a on kaja się z uśmiechem na ustach i cieszy się że jestem taka ,,porządna" ( jakbym specjalnie dla niego się urodziła), patrzy z politowaniem no bo co ja mogę, bo on mi dobrze płaci.
Na Twoim miejscu nie zmieniałabym pracy, tylko nastawienie. Patrzysz na wszystko z pozycji ofiary. Dlaczego? Daj mu do zrozumienia, że jest palantem i pracuj dalej! Niech spada na drzewo.
Mogę znosić jego powłóczyste, pełne uwielbienia spojrzenia, bzdurne komplementy, puszczać mimio uszu niesmacze żarty i teksty o moich piersiach czy pupie, ignorować durne smsy czy telefony. Ale niech mnie nie dotyka, niech się do mnie nie zbliża... nie mogę nawet o tym myśleć.?
Nie pozwól mu się dotykać, nie jesteś lalką. Zawsze możesz w ostateczności strzelić go w twarz!
Od początku staram się trzymać dystans to on się lepi. Mówię jasno żeby mnie nie klepał po tyłku, że niektóre jego teksty są nie na miejscu a ostatnim razem po prostu go odepchnęłam i wykrzyczałam żeby mnie nie dotykał... I co, to ja się wstydzę, czuje się winna... Jestem psychicznie wykończona, brzydzę się go (a on taki biedny a ja mu tylko się spodobałam no i facet próbuje szczęścia- to jego własne słowa).
Absolutnie nie wstydź się i nie czuj się winna. Nie bądź grzeczną dziewczynką, która chce iść do nieba, tylko kobietą, która idzie tam gdzie chce!
O Boże, łatwo powiedzieć gorzej zrobić . Wybaczcie ale muszę się wygadać a w realu to jednak za ciężki temat.
Nie pozwól mu się dotykać, nie jesteś lalką. Zawsze możesz w ostateczności strzelić go w twarz!
Przesada, pozwie ją za to do sądu o napaść i będzie miała za to sprawę karną oraz zapłaci mu za to odszkodowanie.
Jak to mówia lepiej g.. nie tykać. Sprawe molostowania w pracy autorka powinna załatwić zgodnie z prawem i najlepiej mieć na to świadków i dowody.
Natomiast prawda jest też taka, że żadna praca nie jest warta takiej ceny jak utrata zdrowia, szczególnie psychicznego. Nie ta praca, to inna a swoją wartość i poczucie godności powinna postawić na 1 miejscu.
Tak, wiem że najważniejsza jestem ja i moje zdrowie. Ale zawsze jest jakieś ale... Nie wiem, mam mętlik w głowie. Zobaczę co przyniesie jutro. Dzięki za dobre słowo:)
Powiedziałam, że nie widzę naszej dalszej współpracy, nie umiem udawać że jest ok. Oczywiście przepraszał i zapewniał że już więcej taka sytuacja się nie powtórzy. Nie miał w zamiarach jednorazowej akcji ale stały związek ( ale on ma żonę i dzeci niewiele młodsze ode mnie). Nawet jeżeli jest poważnie zakochany to tym bardziej powinnam zejść mu z oczu, żeby go nie drażnić swoją obecnością, tak myślę. On mi się w żaden sposób nie podoba, nie widzę w nim faceta dla mnie. Niech lepiej dba o swoją rodzinę. Czuje się jakby przejechał po mnie walec drogowy.