witam.niedawno otrzymałam awans,na początku się ucieszyłam,ale z każdym kolejnym dniem coraz bardziej się stresuje tym że sobie nie poradzę,że nie podołam obowiązkom.Dużo pracy na komputerze a ja niewiele z tego tematu ogarniam.Od kilku dni boli mnie żołądek,nie mam na nic ochoty i siły,jak sobie z tym radzić,co myśleć?
Podobne tematy
Mam to samo...nie ogarniam, a kiedyś tak nie miałam.
ja się zawsze bałam zmian,raczej wolę stabilizacje,ale wszyscy mi mówią że jak mam szansę to trzeba spróbować,że trzeba iść do przodu,tylko że to wszystko tak przeraża.
Bo stres wszystko psuje.
żebyś wiedziała żeby nie stres to byłoby prościej,ale jak z tym walczyć,nie można się poddać i stać w miejscu,co robić?
Sama nie wiem, też często o tym myśle, to chyba zależy od naszych charakterów, są osoby co niczym się nie przejmują i idą do przodu jak burza ( zazdroszcze) i są osoby (patrz ja) które wszytskim sie przejmują i czasami jakąs porazkę w pracy przezywają tydzień.
Chyba ważne jest wsparcie osób bliskich, rozmowa.
Ja o tyle mam przerypane ze biorę hormony i one zbliżaja mnie małymi krokami do depresji i do niskiej samooceny- nie miałam tak kiedyś.
Nie mogę sie na niczym skupić, zawalam w pracy, a później becze.
ja nigdy nie brałam hormonów,a też tak mam że każdą duperelą się przejmuję i beczę z byle powodu.też podziwiam te osoby co idą do przodu z podniesioną głową i nikim się nie przejmują,tak bym chciała.może to się wynosi z domu rodzinnego?
Być może , jesli ktos Ci całe zycie mówi ze jestes do bani to tak sie poźniej czujesz, a bardzooooo często tak nie jest.! I zazwyczaj problem siedzi w tej pierwszej osobie, która poniża drugą osobę , próbując siebie dowartościować.
Myślę, że można się nauczyć takiej życiowej odporności i wtedy takie stresy nie wpływają aż tak bardzo na Ciebie. Ja kiedyś miałam ciągłą gule w brzuchu, po prostu źle się czułam fizycznie ale stwierdziłam żę to w niczym nie pomaga, a wręcz przeciwnie - stres może być przyczyną wielu chorób więc staram się nie przejmować tak bardzo
Witaj, generalnie uważam że nie ma co się stresować. Trochę wiary w siebie. Na pewno dasz sobie rade. Czasem po prostu warto uwierzyć w to co się robi, a wszystko się udaje.
są chwile że się nie stresuje,wierzę że dam radę,ale przychodzi taki dzień że wszystko widzę w ciemnych barwach,wszystko mi się wydaje takie trudne i nie dla mnie.że ja tam po prostu nie pasuję.jestem takim człowiekiem który nie lubi zmian.a najgorsze jest to że ten stres jest taki silny że odbiera siły całkowicie,wtedy bym tylko spała,ale mam rodzinę i zmuszam się do prac w domu,to mnie ratuje.
Sądzę że nie tylko Ty masz takie dni, wierz mi że ja mam bardzo często, ale staram się podnosić i iść dalej.
Trochę wiecej wiary w siebie, jeśli ktoś dał Ci awans to kurcze musisz być po prostu w tym dobra i tyle.
dzięki wielkie,nigdy nie pisałam na forum,to mój pierwszy raz,tak za bardzo nie mam z kim pogadać bo moje koleżanki albo wyjechały i zapomniały o mnie,albo mają swoje życie.mam męża który mnie wspiera ale to jednak facet,dla nich wszystko jest prostsze.od poniedziałku zaczynam prace na nowym stanowisku,zobaczymy jak to będzie.
odezwij sie gg 8487387
dzięki wielkie,nigdy nie pisałam na forum,to mój pierwszy raz,tak za bardzo nie mam z kim pogadać bo moje koleżanki albo wyjechały i zapomniały o mnie,albo mają swoje życie.mam męża który mnie wspiera ale to jednak facet,dla nich wszystko jest prostsze.od poniedziałku zaczynam prace na nowym stanowisku,zobaczymy jak to będzie.
Powodzenia
! Będzie dobrze, zawsze nowa sytuacja powoduje stres, grunt to jakoś go przełamać, może spróbuj pić melisę albo brać coś uspokajającego typu nervomix itp.Co Cię najbardziej stresuje?
Dokładnie, może też magnez- poprawia samopoczucie i przede wszystkim hobby- znaleźć coś co Cie zrelaksuje po pracy.
Witaj,Twoje stresy związane z nową praca to nic wobec problemów jakie ja obecnie przechodzę.No więc tak:mąż od 2 miesięcy jest w szpitalu onkologicznym-rak gardła ,schudł 10 kg.a był szczupły,nie może jeść bo wszystko wypaliła radioterapia,ma obrzęk gardła ,stan zapalny jamy ustnej ,odżywiany jest dożylnie.Syn ma 26 lat i głęboką depresje ciągle płacze ,ranoczęsto wymiotował ostatnio więc od 2 dni jest w szpitalu.Czuje ,że to wszystko ze stresu jaki przebył.To zawsze odbija mu się na żołądku.Ja robie co mogę pocieszam obydwu ,ale sama mam też nerwice ,a teraz to chyba i depresje.Wymiękam po prostu ,.Syn od kilku lat ma depresje,lęki,bóle brzuche zdiagnozowany też zespół jelita drażliwego.Do tego jak mu lepiej to jest uparty jak kozioł.Do pracy mało chodzi bo pare dni i już poranne wymioty i bóle brzucha.Więc .znowu siedzenie w domu i zadręczenie siebie i mnie i tak w koło.Ja mam dość on też.mówi ,że jak by miał pistolet to by sobie palnął w łeb.,bo ma dość tej męki.Bierze na stałe leki psychotropowe,namówiłam go tez na wizyte u psychologa ,ale trzeba czekać do sierpnia.Nie wiem jak to wytrzymam.No i co czy Ty nie przesadzasz?Możesz sobie powiedzieć jak na filmie"Ja wam jeszcze pokarze 'i podnieść głowe do góry!
witaj. ja wiem że te moje problemy to nic poważnego,zdaje sobie sprawę że tym co ja się przejmuję to w porównaniu do np.twoich zmartwień to KPINA,ale człowiek jak niema większych,poważniejszych problemów to byle czym się przejmuje,a ja też w swoim niedługim życiu sporo przeszłam.ojciec pił,mama też ciągłe awantury,widok jak ojciec bije,katuje matkę,nie chciało się w tym domu mieszkać.potem wyjechałam z domu,wyszłam za mąż,urodziłam córkę,na chrzcinach moich rodziców nie było,było mi cholernie smutno,i nigdy nie mogłam na nich liczyć.potem mama zaczęła chorować miał usunięty pęcherz,potem kolejną operację i kolejną i przyjeżdżam do niej a jej niema,była pod respiratorem po tygodniu zmarła,a za dwa lata ojciec też rak.dłuższy czas nie mogłam się uspokoić,jak było tak było ale to moi rodzice.Także bardzo mocno ci współczuje,i będę się modlić o siłę dla ciebie.a ty mimo wszystkiego myśl o sobie bo nie na wszystko mamy wpływ.
Warto poprosić jakiegoś zaprzyjaźnionego współpracownika, aby czasem coś doradził. Można też pogadać otwarcie z szefem, jeśli jest normalnym człowiekiem. Przydaje się też jakaś odskocznia, np. hobby, której poświęcasz się po pracy.
20 2015-06-30 09:17:51 Ostatnio edytowany przez nieśmiała#6 (2015-06-30 16:24:07)
a jak wy myślicie czy ja dobrze zrobiłam,przyjmując ten awans,większą odpowiedzialność brać na siebie,a znowu te zarobki też nie będą jakieś duże,tyle tylko że mniej dźwigania.sama nie wiem co myśleć,bo już mi się wydaje że dobrze zrobiłam,a tu ktoś mi powie że mi współczuje albo coś w tym sensie.co byście zrobiły?