męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 60 z 120 ]

1 Ostatnio edytowany przez Piotr_72 (2018-03-19 11:47:16)

Temat: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm

Dziewczyny,

        Postanowiłem podzielić się na tym forum refleksjami na temat mojego życia, ponieważ w życiu „realnym” nie mam z kim tego uczynić. Czuję taką potrzebę, ponieważ być może któraś z Was wskaże mi błędy, które popełniam / popełniłem. Jeśli ktoś zechce wypowiedzieć własne zdanie – będę wdzięczny.
    W chwili obecnej jestem w punkcie swego życia, w którym odnoszę wrażenie, że mógłbym je  w zasadzie zakończyć. I to nie jest przemyślenie zbuntowanego nastolatka, niezadowolonego z tego, że rzuciła go dziewczyna. To przemyślenie 45 letniego, żonatego faceta.
    Wiem, że w jednym poście nie da się streścić całego swego życia, ale postaram się opisać to, co najważniejsze. Co miało największy wpływ na to, w jakim punkcie się obecnie znalazłem.

    Czuję się bardzo samotny. Mimo tego, że mam żonę. Jesteśmy małżeństwem od 14 lat. Nie mamy dzieci. Mamy kompletnie odmienne podejście do życia. Moja żona jest młodsza ode mnie 4 lata. Nie mamy żadnych wspólnych znajomych. Ona ma masę znajomych. Ja nie mam nikogo znajomego. Kompletnie. Już nie mówiąc o przyjaciołach. Oboje sprowadziliśmy się do Łodzi dwa lata po ślubie, tak więc tu mieszkamy od 12 lat. Przez te 12 lat na palcach jednej ręki mogę policzyć sytuacje, gdy ktokolwiek nas odwiedził. Nadmienię, że oboje pochodzimy z innych miast. Co skutkuje tym, że moja żona nie posiada w Łodzi rodziny. Z rodziną z odległego od Łodzi o 70 km miasta nie utrzymuje kontaktów. Od jakichś 10 lat nie utrzymujemy ze sobą kontaktów seksualnych. Nie mamy dzieci. Moja żona jest osobą bardzo aktywną, ma zainteresowania poza pracą, jest instruktorką fitness. Ja też miałem kiedyś wiele pasji. Miałem. Kiedyś... Teraz już nie. Interesowałem się lotnictwem, jazdą na rowerze, lubiłem basen, dobry film, dobrą książkę. Pasjami zajmowałem się genealogią mojej rodziny. Lubiłem zwiedzanie, wycieczki. Interesowałem się nowinkami z dziedziny IT, językami obcymi. Teraz nie pozostało z tego kompletnie nic. Słucham jedynie audiobooków nagminnie. Najczęściej kilku tych samych , po raz enty... znając każdy na pamięć. Nie słucham niczego nowego, nie oglądam filmów. Nigdzie nie wychodzę z domu.

    Czuję, jak uchodzi ze mnie życie. Mam straszne kompleksy na tle tego, iż nie ukończyłem nigdy żadnych studiów (więc nie posiadam wyuczonego zawodu). To powoduje u mnie straszną frustrację, na wielu poziomach: że w momencie utraty obecnej pracy nie znajdę innej, że zawodzę jako facet, bo  zarabiam 3x mniej niż moja żona (często mi to wypomina). Że jestem „gorszy” od innych (w mojej pracy – biuro – wszyscy są po studiach, w rodzinie też). Kilkakrotnie dochodziłem do momemntu pisania pracy licencjackiej i ZAWSZE kończyłem moją edukację na tym etapie: nigdy nie napisałem pracy, mając wszystkie egzaminy zaliczone... Ostatnia proba była w tym roku: wybłągałem u rektora kolejne wznowienie studiów w celu złożenia pracy. I jej nie złożyłem... Zapytacie pewnie: dlaczego?

    Mnie samemu jest ciężko odpowiedzieć na to pytanie. Przyczyna zapewne tkwi we mnie samym. Nie winię za to nikogo, otoczenia, świata... Wydaje mi się, że od wielu lat mam depresję. Mam od wielu lat bardzo pesymistyczne nastawienie do samego siebie, ogólnie do wszystkiego. Nie cierpię swego wyglądu, neguję to w myślach od razu, gdy otoczenie mówi mi, że jestem przystojny. Nie akceptuję samego siebie. Głównie swego charakteru, a raczej jego braku. Błędów, popełnionych w przeszłości. Tego, jaki jestem obecnie. Pierwszą myślą, z jaką budzę się rano, jest:
„Nie mam żadnych przyjaciół”. Nie kocham swej żony. Chciałbym od niej odejść, ale mój pesymizm jest tak wielki, że nie wierzę już w to, że nadal jestem mężczyzną i że jakiejkolwiek innej kobiecie dałbym szczęście. Taki facet, jak ja, nie akceptujący samego siebie, nie da przecież szczęścia nikomu...

    Chodziłem w zeszłym roku przez wiele miesięcy na psychoterapię. Sesje odbywały się w obecności dwóch terapeutek, tzw. "podejście eriksonowskie". Dało mi to tyle samo, ile dałoby wylewanie swych frustracji komukolwiek. Czyli nic. Zapewne ja też nie jestem tu bez winy, gdyż nie potrafię zacząć zmian od siebie, od swego podejścia do życia. Nie wiem, co zrobić, by zmiany w swym życiu zacząć od siebie, by odrzucić ten pesymizm i niewiarę we własne sily? By nie dopatrywać się we wszystkim od razu złych stron, szukać dziur w całym i samemu sobie podcinać skrzydła. By pozbyć się uczucia, z którym budzę się codziennie rano: że jestem takim zerem, iż nie mam nikomu kompletnie NIC do zaoferowania własną osobą. Że nie przedstawiam żadnej pozytywnej wartości.

    Leczyłem się też u psychiatry (farmakoterapia: Tegretol i Asentra). Niczego to nie dało poza skutkami ubocznym w postaci bardzo suchej skóry i jej łuszczenia, zawrotami głowy i innymi dziwnymi objawami w głowie).

    Jestem też bardzo uzależniony od pornografii z kobiecą dominacją. Krótko mówiąc: osiągam podniecenie w sytuacjach bycia poniżanym, wyśmiewanym (np. mojej niepełnosprawności), bitym przez kobietę. Do tego dochodzi fetyszyzm skóry, latexu, kozaków na szpilce itd.. To tkwi we mnie od dawna: zaczęło się już w okresie dojrzewania.

    Od jakiegoś czas również bardzo chętnie w sieci obrazy i filmy, pokazujące śmierć (np. samobójstwa) i przemoc. Choć w tym przypadku nie chodzi o zaspokajanie się seksualne. Bardziej o jakiś rodzaj ucieczki od rzeczywistości i „oswajania” mojej psychiki ze śmiercią.

    Będę Wam wdzięczny za każdą wypowiedź.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm

Zadaj sobie pytanie - czego chcesz od życia? od siebie?
Fakt, że chodziłeś na terapię, licząc na to, że od samej bytności coś się zmieni, to za mało, trzeba chcieć coś zmienić w swoim życiu, a potem podjąć wysiłek i zacząć działać. 
Z twojego tekstu nic nie wynika, poza chęcią poużalania się nad sobą, co gorsza, próbujesz stworzyć obraz totalnie nieszczęśliwego osobnika, któremu nic nie pomoże, ale ja odnoszę wrażenie, że tobie to odpowiada! Być może żona trawa w tym związku, bo lituje się nad tobą=chorym na depresję, ale gdybyś zaczął sobie radzić, gdybyś wrzucił nowego audiobooka, wskoczył na rower, czy podjął inną aktywność, to może straciłbyś pkt zaczepienia, swoją comfort zone może żona odeszłaby od ciebie, wtedy naprawdę musiałbyś zacząć budować nowe życie solo, a może po prostu oczekiwałaby, że w końcu skoro się wyleczyłeś, to zaczniesz się zachowywać jak facet/mąż/kochanek/partner/przyjaciel.

"Kobiety, nie jesteście centrum rehabilitacyjnym dla źle wychowanych mężczyzn. To nie wasze zadanie zmieniać ich, wychowywać czy im matkować. Potrzebujecie partnera, a nie projektu." J. Roberts

3 Ostatnio edytowany przez Piotr_72 (2018-03-19 14:23:30)

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm

Widzisz... To nie jest tak, że ja nigdy nie byłem aktywny. Że zawsze byłem tak bierny, jak obecnie. Przez pierwszych kilka lat mojego małżeństwa miałem wiele pasji. Napisałem o nich wcześniej. Byłem aktywny, uczyłem się języków obcych, miałem sporo pomysłów. Byłem w stanie w ciągu jednego dnia sam przemeblować mieszkanie. Bo miałem chęć coś zmienić. Bo nie bałem się zmian. Obecnie bardzo boję się zmian. A może nie wierzę już w ich pozytywny efekt?  A wykonanie nawet najprostszej czynności jest dla mnie trudnością. Zmuszam się do wyjścia z domu, pójścia na rower. Tyle, że podczas jazdy rowerem moje myśli są tak samo ponure, jak zwykle.  Mam bardzo zaniżone poczucie własnej wartości, po przyczyniam się do tego sam, po części moja żona. Użalam się ? Pewnie tak...

4

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm

Może to głupie, ale zapytam-czemu jesteś nadal z żoną? Z tego, co piszesz nic cię z nią nie łączy ...

5

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm

Ponieważ już nie wierzę, że jestem nadal mężczyzną i że jakakolwiek inna kobieta byłaby ze mną szczęśliwa. Smutne, prawda?

6

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm

No pewnie, że byłeś aktywny, bo siedząc w czterech ścianach nie poznałabyś żony, nic by się nie wydarzyło, ale potem coś się stało. Nie wiem dlaczego przestaliście żyć razem, dlaczego ona ma swoich znajomych, a ty nikogo nie znasz, itd, efekt jest taki jak opisałeś.

Leki pomagają wyciszyć emocję, wzmocnić pozytywną aktywność, ale gdy je odstawiasz na ogół wszystko wraca do starego stanu, byłeś na terapii, napisałeś o 2 terapeutkach, a nie napisałeś nic o swoim zaangażowaniu w terapię, to nie są wróżki, by odmienić twoje życie, trud zmiany swojego życia leży po twojej stronie. Nie sądzę, abym mogła napisać ci coś mądrzejszego niż to, co terapeutki próbowały ci przekazać, ale owszem jeśli potrzebujesz wypłakać się, to na forum znajdziesz takie osoby,  które poklepią cię po ramieniu, po głaszczą cię po główce (ale dalej będziesz głęboko w du**)

Poszukaj książek o optymizmie. Jest taki psycholog Seligman, który w uproszczeniu uważa, że pesymizm prowadzi do bezradność, a to do depresji.
Jeśli uważasz, że nic nie jest w stanie zmienić twojego stanu, (nie ma sensu sięgać po książkę, po terapię, po pomoc żony), to prawdopodobnie nic nie zrobisz, z góry założysz, że działanie jest skazane na porażkę (bezradność), a jednocześnie utwierdzisz się w stanie, w którym się znajdujesz.

"Kobiety, nie jesteście centrum rehabilitacyjnym dla źle wychowanych mężczyzn. To nie wasze zadanie zmieniać ich, wychowywać czy im matkować. Potrzebujecie partnera, a nie projektu." J. Roberts

7

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm

W wielu aspektach jestem podobny jak Ty. Nawet jesteśmy zdaje się z tego samego rocznika. Też nigdy siebie nie lubiłem. Też mam raczej pesymistyczną i depresyjną naturę. Też jestem introwertykiem. Też mam różne kompleksy i poczucie niższości wobec innych. Też jestem żonaty, choć o połowę krócej niż Ty. Też z żoną praktycznie nie mamy żadnych kontaktów seksualnych. I... z tego co widzę to by było na tyle w kwestii podobieństw. Mam dziecko, ale adoptowane (syn żony). Mam, powiedzmy, że bardzo wąskie grono znajomych. Może jedną osobę, którą mógłbym nazywać przyjacielem. Nie przepadam jednak generalnie za ludźmi i dlatego nie szukam nowych znajomości, przyjaźni. Kiepsko się integruję np. w pracy. Aha... też chodziłem długo na terapię indywidualną. Byłem też kiedyś na grupowej. Też biorę antydepresant. A z żoną jesteśmy aktualnie w trakcie terapii małżeńskiej.
Ponieważ jestem pesymistą, to Ci powiem, że tacy jak my mają przesrane wink A przesrane mamy dlatego, że tak naprawdę jesteśmy uzależnieni od poczucia swojej nieszczęśliwości, od tego wszystkiego co przynosi nam udrękę. My się wręcz nie potrafimy wyobrazić jako szczęśliwych ludzi. Będziemy pomniejszać każdy nas sukces, każdą naszą zaletę. U Ciebie to już poszło nawet w tą stronę, że nawet w seksie skierowałeś się w stronę pornografii z kobiecą dominacją. Jak się tak zastanowię to u mnie aż tak to nie jest, ale faktycznie ja też w pornografii lubię oglądać jak to kobieta jest jednak stroną bardziej aktywną i chyba też ciut dominującą.
Ja też nie odczuwam jakiegoś przywiązania do swojego życia.
No i teraz pytanie co z tym zrobić ?? Na pewno nie powinieneś przerywać terapii. Jeśli tamta nie dawała Ci nic, to trzeba próbować z kimś innym. Z terapeutami jest tak, że czasem długo trzeba szukać swojego. A może właśnie rozwiązaniem byłaby dla Ciebie terapia grupowa ? Kto wie ? No i metodą małych kroków musisz wcielać w życie pewne zmiany. Wbrew pozorom masz duże pole manewru. Na pewno warto wreszcie zająć się tym skończeniem studiów. Masz bardzo bogate zainteresowania i pasje, więc z pewnością można do czegoś wrócić. Coś znów wzniecić. Ważne jest to, żebyś zrozumiał, że kiedy wyjdziesz z domu i zaczniesz realizować powoli te cele, to wyjdziesz też do ludzi. Stworzą się okazje, możliwości. Czasem całkowicie niespodziewane. Zaczniesz spotykać na swojej drodze ludzi, z których każdy może spowodować nawet jakaś rewolucję w Twoim życiu. Tego nigdy nie wiesz.
Ja doskonale zdaję sobie sprawę jak niesamowicie ciężko jest wyjść ze swojej skorupy. Nawet jeśli ona od wewnątrz może być najeżona kolcami.

8

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm
Averyl napisał/a:

No pewnie, że byłeś aktywny, bo siedząc w czterech ścianach nie poznałabyś żony, nic by się nie wydarzyło, ale potem coś się stało. Nie wiem dlaczego przestaliście żyć razem, dlaczego ona ma swoich znajomych, a ty nikogo nie znasz, itd, efekt jest taki jak opisałeś.

Leki pomagają wyciszyć emocję, wzmocnić pozytywną aktywność, ale gdy je odstawiasz na ogół wszystko wraca do starego stanu, byłeś na terapii, napisałeś o 2 terapeutkach, a nie napisałeś nic o swoim zaangażowaniu w terapię, to nie są wróżki, by odmienić twoje życie, trud zmiany swojego życia leży po twojej stronie. Nie sądzę, abym mogła napisać ci coś mądrzejszego niż to, co terapeutki próbowały ci przekazać, ale owszem jeśli potrzebujesz wypłakać się, to na forum znajdziesz takie osoby,  które poklepią cię po ramieniu, po głaszczą cię po główce (ale dalej będziesz głęboko w du**)

Poszukaj książek o optymizmie. Jest taki psycholog Seligman, który w uproszczeniu uważa, że pesymizm prowadzi do bezradność, a to do depresji.
Jeśli uważasz, że nic nie jest w stanie zmienić twojego stanu, (nie ma sensu sięgać po książkę, po terapię, po pomoc żony), to prawdopodobnie nic nie zrobisz, z góry założysz, że działanie jest skazane na porażkę (bezradność), a jednocześnie utwierdzisz się w stanie, w którym się znajdujesz.

Otóż paradoksalnie ja swoją żonę poznałem, siedząc w "czterech ścianach", a konkretnie na GG (rozmawiałem w kolegą ze szkoły średniej, z którym wcześniej nie widziałem się 15 lat, ona usiadła na jego konto, gdyż jest siostrą cioteczną żony tego kolegi - a ja o tym nie wiedziałem, że to ona pisze, a nie on). Potem kilka spotkań i szybki ślub, tak naprawdę nie znając siebie nawzajem. Ale to tak tylko abstrahując.

Masz prawo uważać, że potrzebuję się "wypłakać". Od siebie powiem, że nie oczekuję tutaj głaskania po głowie. Zdaję sobie sprawę, że jestem facetem i powinienem w swoim wieku umieć radzić sobie z wlasnymi problemami. Napisałem tu, ponieważ jestem otwarty na wysłuchanie zdań osób postronnych. Co dwie głowy to nie jedna.

Masz rację, pesymizm prowadzi do bezradności. Ale w moim przypadku to nie jest bezradność w rozumieniu: nie daję sobie rady w życiu codziennym. Ja sobie w miarę dobrze daję radę. Jestem człowiekiem poukładanym, lubię porządek. Problemów życia codziennego też nie pozostawiam bez rozwiazania, tylko na miarę możliwości staram się je rozwiązywać.

Czemu przestaliśmy się kochać? Myślę, że wpłynęło na to wiele przyczyn: z mojej strony: brak fizycznego pociągu do mojej żony, dwukrotna zdrada z jej strony (pierwszy raz: 2 lata po  slubie) - po zdradzie nigdy nic nie jest już takie samo, odmienność zapatrywań na wiele spraw życiowych (tego się człowiek dowiaduje dopiero, gdy pozna partnerkę dobrze), niewiara we własne możliwości seksualne, uzależnienie od pornografii itd.

9 Ostatnio edytowany przez Averyl (2018-03-19 13:28:41)

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm

Jest jeszcze jedno zjawisko, ten psycholog fajnie to nazwał "przeżuwaniem" przeszłości: nie ukończyłeś studiów, masz beznadziejną pracę, a jak ją stracisz, to na pewno nie znajdziesz innej (sorry - instruktorka fitnesu zarabia 3x więcej od ciebie, to czym ty się zajmujesz?), przeprowadziliście się do innego miasta, ona znalazła znajomych, a ty nie... same porażki, ale czy ty żyjesz w przeszłości, czy teraz?
Jeszcze mi przyszła do głowy książka Sławka Lutra "Strażnik mentalny"

Dlaczego ona wciąż jest z tobą?

Edit: nie chodzi o "bezradność", że nie możesz zmyć talerzyka po sobie - fizycznie, jak się domyślam, nie jesteś upośledzony, chodzi o taką bezradność, że nie masz siły, nie chce ci się ruszyć palcem, by zmyć ten talerzyk, bo co to zmieni w twoim życiu? Oczywiście to jest tylko trywialny przykład, ale możesz go odnieść do większych rzeczy, skoro nie kochasz żony, to czemu nie odejdziesz od niej? po co wmawiasz sobie, że nie uszczęśliwisz innej kobiety (to wymówka) przecież chodzi o to, abyś ty poczuł się nieco mniej nieszczęśliwy.

"Kobiety, nie jesteście centrum rehabilitacyjnym dla źle wychowanych mężczyzn. To nie wasze zadanie zmieniać ich, wychowywać czy im matkować. Potrzebujecie partnera, a nie projektu." J. Roberts

10

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm

Moja żona jest instruktorką fitness "po godzinach" normalnej pracy na etacie. To jest jej dodatkowe zajęcie, jej pasja i hobby. Ja pracuję w prywatnej firmie jako prokurent. Zarobki mojej małżonki są kilkakrotnie większe niż moje, czego nie omieszkuje mi przypomnieć przy kłótniach, wcale niekoniecznie dotyczących pieniędzy. Mówiąc krótko: zarabiam mniej od niej, więc w jej mniemaniu jestem gorszy od niej i mam się podporządkować jej woli.

Oczywiście, że żyję teraz. Jednak przyczyny tego, jakim jestem teraz, sięgają korzeniami przeszłości. Konsekwencje błędów z przeszłości są obecne w moim życiu tu i teraz.

Dobre pytanie: dlaczego ona wciąż jest ze mną? Często się zastanawiam nad odpowiedzią na nie. I dochodzę (w przerwach, gdy mija mi na jakiś czas przekonanie, że na jej miejscu ja nigdy był nie był z kimś takim , jak ja) do wniosku, iż:

-zapewniam jej jakiś rodzaj stabilności (posprzątam, zrobię zakupy, ugotuję obiad, zajmę się autem, coś naprawię w domu, ma z kim wyjechać na wakacje itd.). Bez uczucia, jak dwoje obcych sobie ludzi, jednak znających się dosc dobrze.

-jest świadoma tego, że u niej czas też upływa (ma 41 lat), uroda przemija

Być może ta moja bezradność to tego typu wymówka, o której wspominasz. Wspomniałem wcześniej, że nie odchodzę od niej, ponieważ przeświadczenie o tym, że nie dam szczęścia innej kobiecie jest u mnie tak wprasowane w moje myślenie, że ja nie umiem wręcz inaczej myśleć o sobie. To jest DOKŁADNIE to, o czym wspomniał w swym poście forumowicz "Wilczysko". Zresztą bardzo trafnie on ujął rzecz! Niby człowiek jeszcze żyje, ale udręka tej świadomości, że jest to równia pochyła jest tak duża, że przytłacza KAZDE działanie. Niby człowiek żyje, chodzi ulicami, ale jest już jakby gdzieś osobno. Między mną a ludźmi jest jakby szklana ściana.

11

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm

wrócę do pierwszego pytania - czego oczekujesz? od siebie, od życia? jaką radę chciałbyś usłyszeć?
domyślam się, że nie interesuje cię zmiana życia, szukasz rady jak przetrwać w takim układzie?
Nie wiem, ale on nie jest dobry dla nikogo. Jej wiek, jej uroda to nie jest powód by trwać z tobą, ona jest niezależna i da sobie radę (może nawet lepiej bez ciebie), jest towarzyska, więc na pewno nie miałaby problemu zorganizować wyjazdu z przyjaciółmi, skoro trzaska taką kasę to może sobie wynająć gosposię, zapytaj się ją dlaczego jest z tobą, może jesteś wciąż ważny dla niej.

"Kobiety, nie jesteście centrum rehabilitacyjnym dla źle wychowanych mężczyzn. To nie wasze zadanie zmieniać ich, wychowywać czy im matkować. Potrzebujecie partnera, a nie projektu." J. Roberts

12

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm

Być może zdziwi Cię moja odpowiedź, ale chciałbym znaleźć źródło odwagi do odejścia od mojej żony oraz do dokonania zmian w swojej psychice. Mam poczucie zmarnowanego życia w obecnym układzie i chciałbym to zmienić. Szukam odpowiedzi na pytanie: co zrobić, by wyrwać się z tego zaklętego kręgu bezradności, w jakim obecnie tkwię. Dołuję sam siebie i epatuję negatywnym nastawieniem całe moje otoczenie. Co sprawia, że odwraca się ode mnie nawet własna rodzina. A to sprawia, że czuję się jeszcze gorzej.

13

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm

Tkwisz w nieszczęśliwym związku, co tylko pogłębia Twój stan.
Myślę, że potrzebujesz terapii, ale może w innym nurcie. Skutecznej terapii. I zmiany leków na inne, skoro po Tegretolu i Asentrze było źle (mnie ten zestaw odpowiadał, nie miałam żadnych efektów ubocznych).

Potrzebujesz obudzić w sobie chęć życia. Co z tego, że masz 45lat? Wciąż możesz pójść na studia, choćby te zaoczne, jeśli o tym marzysz.

14

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm
Piotr_72 napisał/a:

Być może zdziwi Cię moja odpowiedź, ale chciałbym znaleźć źródło odwagi do odejścia od mojej żony oraz do dokonania zmian w swojej psychice. Mam poczucie zmarnowanego życia w obecnym układzie i chciałbym to zmienić. Szukam odpowiedzi na pytanie: co zrobić, by wyrwać się z tego zaklętego kręgu bezradności, w jakim obecnie tkwię. Dołuję sam siebie i epatuję negatywnym nastawieniem całe moje otoczenie. Co sprawia, że odwraca się ode mnie nawet własna rodzina. A to sprawia, że czuję się jeszcze gorzej.

a gdzie szukasz odpowiedzi?

Obecnie kręcisz się w kółko, musisz po prostu przerwać to ten krąg, nikt tego za ciebie nie zrobi, to jest twoje życie. Zacznij od wrzucenia innego, nowego audiobooka i ciesz się z każdej innej, nowej rzeczy, którą uda ci się zrobić, być może w którymś momencie znajdziesz wystarczająco dużo dobrej energii, by coś istotnego zmienić w swoim życiu. Nie zniechęcaj się do terapii, może tak jak napisała Cyngli, poszukaj kogoś innego, kto lepiej będzie potrafił dotrzeć do ciebie. Nie zaczynaj od rozwodu z żoną, bo jeśli rzeczywiście masz depresję, a poza tym tak słabo zarabiasz, a nie jesteś pewien swojej pracy, to wywracanie życia do góry nogami, może cię przywrócić do pionu, ale równie dobrze może cię dobić. Metoda małych kroków smile

"Kobiety, nie jesteście centrum rehabilitacyjnym dla źle wychowanych mężczyzn. To nie wasze zadanie zmieniać ich, wychowywać czy im matkować. Potrzebujecie partnera, a nie projektu." J. Roberts

15

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm

Wrzucenie nowego audiobooka niczego nie zmieni. Ale rozumiem, o co Ci chodzi: o to, by cieszyć się życiem i znajdować w sobie energię, by cieszyć się każdym nowym aspektem życia. Próbowałem wiele razy, różnych rzeczy. Z każdą jest jak z wypiciem alkoholu: pomaga na krótko, owszem. A potem znow to samo

16

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm

nigdy nie zainspirowała cię żadna książka? wyprawa niby taka jak tysiące, a jednak miejsce zaskakująco urokliwe? cokolwiek?

to jest właśnie kwintesencja pesymizmu i bezradności, do tej pory nie pomagało, to po co próbować i tak nie pomoże... innymi słowy cała ta gadka, że chciałbyś znaleźć źródło siły do zmiany, to shit, taki potok słów bez sensu, bez istotnej treści, by stworzyć złudzenie czegoś innego (ale czego?) i lepiej się poczuć przez chwilę, tak jak po alkoholu (dobre porównanie sad ).

"Kobiety, nie jesteście centrum rehabilitacyjnym dla źle wychowanych mężczyzn. To nie wasze zadanie zmieniać ich, wychowywać czy im matkować. Potrzebujecie partnera, a nie projektu." J. Roberts

17 Ostatnio edytowany przez Omnisphere (2018-03-19 18:38:14)

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm

Piotrze moim zdaniem potrzebujesz fachowej pomocy. Moja intuicja podpowiada mi, że Twoje problemy sięgają głęboko poza depresję. Jeśli praca w dotychczasowym nurcie psychoterapii Ci nie pomogła, to czas spróbować czegoś innego.
Twoje myślenie na temat samego siebie, ogranicza cię i powoduje, że stoisz w miejscu, tkiwsz w związku, który prawdopodobnie już dawno powinien się zakończyć. Zapewne nie czujesz się godzien miłości, uważasz że nikt inny Cię nie pokocha. To przynajmniej jeden taki błędny schemat który u Ciebie zauważam.
Czas Piotrze szukać pomocy.

18 Ostatnio edytowany przez Bland44 (2018-03-19 18:29:43)

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm
Piotr_72 napisał/a:

Ponieważ już nie wierzę, że jestem nadal mężczyzną i że jakakolwiek inna kobieta byłaby ze mną szczęśliwa. Smutne, prawda?

A czy żona jest szczęśliwa?
Moim zdaniem koniecznie idź do psychologa, odzyskaj wiarę w siebie
Nawet nie wiesz, ilu ludzi wokół ciebie może mieć podobne problemy. Nie jesteś sam. Tu na forum możesz otrzymać wsparcie, ale nie konkretną pomoc. Tylko dobry specjalista.
Na pewno nie jestem autorytetem, ale wiem z autopsji jak się czujesz. Prawie całe dorosłe życie miałam podobne problemy. Wiem też, że jestem już nieco dalej niż byłam i jestem trochę silniejsza.

19

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm

Twoje poczucie własnej wartości leży i kwiczy. Nie wiem jak długo brałeś leki, ale potrzeba czasu, by zaczęły działać i efekty uboczne miną. Chyba zbyt szybko poddałeś się. Leki ustabilizują Twoje samopoczucie i dadzą siłę, by wrócić na terapię (i skończyć ją, a nie uciec po kilku miesiącach).
Innego wyjścia nie widzę. Zbyt dużo problemów, byś wyszedł z tego sam.
Powodzenia.

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm

Patrzysz od bardzo negatywnej strony na siebie - widzisz faceta zdominowanego przez zone i nie rozumiesz dlaczego z Toba jest. Tak jak bys widział szklanke do polowy pusta. A druga strona - ta pelna? Ona czuje się przy Tobie pewnie bo jesteś porządnym facetem, robisz wszystko dla niej i wokół niej i ona ma swiadomosc ze nie znajdzie nowego, innego faceta który by skakal kolo niej jak Ty. Ma ugotowane, posprzątane, gdy jest problem to nie ma zmartwienia bo Ty się tym zajmiesz. Chyba nie dociera do Ciebie ile kobiet za takiego faceta dalo by sobie reke uciac. Powinienes myslec o tym wszystkim od tej lepszej strony, wartościowej bo jest taka. 

Poznanie drugiej osoby (nowej), byłoby dla Ciebie na pewno motywatorem do działania i zmiany swojego zycia. Mowie tu o fajnej kobiecie, która docenilaby takiego faceta. Osoby dla której warto się starac, dzialac i przy której czuje się ze można góry przenosić... I nie mowie tu żeby zdradzać, ale np. mieć kogos do rozmow.

Terapelta i terapia również jest wazna i nie powinieneś się poddawac.

Zrozumie, kto stracił...

21

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm

Nie odejde od zony bo nie dam szczescia innej kobiecie- nie wazne ze zona jest ze mna nieszczesliwa. Jakie to egoistyczne. A moze trzeba wziac sie za siebie i drobnymi kroczkami zawalczyc o siebie? Co was razem trzyma? Nic. To po co ja unieszczesliwiasz? Gdyby byla szczesliwa, nie zdradzalaby cie ( dwukrotnie z tego co przeczytalam).
Masz sobie za zle brak studiow? To je zrob. Nie ida te, sprobuj innych, ale zacznij od czegos. Malymi kroczkami. Malo zarabiasz?  To znajdz prace dodatkowa, twoja zona dorabia, ja dorabiam, pelno ludzi dorabia. Ty tez mozesz.

22

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm
samotnax4 napisał/a:

Nie odejde od zony bo nie dam szczescia innej kobiecie- nie wazne ze zona jest ze mna nieszczesliwa. Jakie to egoistyczne. A moze trzeba wziac sie za siebie i drobnymi kroczkami zawalczyc o siebie? Co was razem trzyma? Nic. To po co ja unieszczesliwiasz? Gdyby byla szczesliwa, nie zdradzalaby cie ( dwukrotnie z tego co przeczytalam).
Masz sobie za zle brak studiow? To je zrob. Nie ida te, sprobuj innych, ale zacznij od czegos. Malymi kroczkami. Malo zarabiasz?  To znajdz prace dodatkowa, twoja zona dorabia, ja dorabiam, pelno ludzi dorabia. Ty tez mozesz.

Z drugiej strony, skoro żona jest taka nieszczęśliwa, to wniosek ten sam - niech odejdzie. Co ją przy nim trzyma, wygoda?

23 Ostatnio edytowany przez Piotr_72 (2018-03-20 09:41:52)

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm
Averyl napisał/a:

nigdy nie zainspirowała cię żadna książka? wyprawa niby taka jak tysiące, a jednak miejsce zaskakująco urokliwe? cokolwiek?

to jest właśnie kwintesencja pesymizmu i bezradności, do tej pory nie pomagało, to po co próbować i tak nie pomoże... innymi słowy cała ta gadka, że chciałbyś znaleźć źródło siły do zmiany, to shit, taki potok słów bez sensu, bez istotnej treści, by stworzyć złudzenie czegoś innego (ale czego?) i lepiej się poczuć przez chwilę, tak jak po alkoholu (dobre porównanie sad ).

Na jakiej podstawie taki wniosek wysnuwasz? Na dysku mam grubo ponad 200 GB audiobooków, słuchowisk, audycji historycznych, zbieranych i słuchanych od wielu lat. Do tego, myślę, że ponad tysiąc książek na półkach. Tematyka najczęściej dokumentalno-historyczna, literatura faktu, podróżnicze, biografie. Kilka obszarów, które kiedyś dosyć mnie "zajmowały":

-zamach stanu Pinocheta w Chile w 1973, w ogóle wszelakie zamachy stanu w XX w
-II Rzeczpospolita (gospodarka, COP, Korpus Ochrony Pogranicza)
-zbrodnia katyńska, losy polskich żołnierzy we wrzesniu 1939, którzy potem zginęli w Katyniu/Charkowie/Miednoje - należę do Stowarzyszenia Rodzina Katyńska, gdyż mój krewny został zamordowany w Katyniu
-ucieczki polskich oficerów wywiadu PRL na Zachód
-mur berliński
-Polesie, wojewodztwo poleskie w II RP
-kampania wrześniowa, najazd ZSRR 17 września
-lotnictwo cywilne, rodzaje samolotów, katastrofy, infrastruktura lotnisk
-rodzina Beksińskich, szczególnie Tomek B. (do którego osoby i jego audycji przedśmiertnych żywię dużą atencję, mam z nim wiele podobieństw wg mnie)

I, zaręczam, trochę innych...

Ja mógłbym całą pensję wydać na książki, gdy wejdę do księgarni, moja droga. Nie napisałem tego wszystkiego, by w jakikolwiek sposób się chwalić. Uważam, że w każdym domu powinno być jak najwięcej książek. Obojętne w jakiej postaci.

Chciałem Ci tylko lepiej "naświetlić" swoją osobę. I powiedzieć, że w którymś momencie sięgania pod kolejną książkę, audiobook, czy słuchowisko Teatru Polskiego Radia - człowiek zadaje sobie pytanie: po co to robić, skoro przeczytanie kolejnej książki nie uleczy mojej duszy?  To tylko chwilowa ucieczka od problemu, niczego nie rozwiązująca. Jak sięgnięcie po butelkę wódki, co czasem mi się zdarza. "Lubię" szczególnie wieczorne seanse filmowe w kinach studyjnych - z dosyć niszowymi filmami, np. Andrieja Zwiagincewa (Lewiatan, Niemiłość) - piję samotnie,w ciemnej, pustej sali kinowej z piersiówki, oglądam te jego ciężkie filmy i sam się dołuję).

W jednym masz jednak rację: to JEST kwintesencja pesymizmu. Pisząc mój post chciałem po prostu podzielić się swymi myślami. Bo one TAKIE właśnie są. Codziennie i w każdej sytuacji.

24

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm
Cyngli napisał/a:
samotnax4 napisał/a:

Nie odejde od zony bo nie dam szczescia innej kobiecie- nie wazne ze zona jest ze mna nieszczesliwa. Jakie to egoistyczne. A moze trzeba wziac sie za siebie i drobnymi kroczkami zawalczyc o siebie? Co was razem trzyma? Nic. To po co ja unieszczesliwiasz? Gdyby byla szczesliwa, nie zdradzalaby cie ( dwukrotnie z tego co przeczytalam).
Masz sobie za zle brak studiow? To je zrob. Nie ida te, sprobuj innych, ale zacznij od czegos. Malymi kroczkami. Malo zarabiasz?  To znajdz prace dodatkowa, twoja zona dorabia, ja dorabiam, pelno ludzi dorabia. Ty tez mozesz.

Z drugiej strony, skoro żona jest taka nieszczęśliwa, to wniosek ten sam - niech odejdzie. Co ją przy nim trzyma, wygoda?

Tego to ja nie wiem. Moze widzi ze on sobie bez niej nie poradzi i jest z nim z litosci? A moze go po prostu kocha?

25

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm

Ponieważ w tym wątku uparcie powtarza się jedna "rada", aby autor wziął się w garść itd, pragnę tylko zauważyć że takie pseudorady nie mają sensu w przypadku osoby cierpiącej na zaburzenia depresyjne.Gdyby to było takie łatwe, depresja nie wymagałaby fachowego leczenia. I warto mieć to chyba na uwadzę.

26 Ostatnio edytowany przez Piotr_72 (2018-03-20 10:02:08)

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm
Lou71.71 napisał/a:
Piotr_72 napisał/a:

Ponieważ już nie wierzę, że jestem nadal mężczyzną i że jakakolwiek inna kobieta byłaby ze mną szczęśliwa. Smutne, prawda?

A czy żona jest szczęśliwa?
Moim zdaniem koniecznie idź do psychologa, odzyskaj wiarę w siebie
Nawet nie wiesz, ilu ludzi wokół ciebie może mieć podobne problemy. Nie jesteś sam. Tu na forum możesz otrzymać wsparcie, ale nie konkretną pomoc. Tylko dobry specjalista.
Na pewno nie jestem autorytetem, ale wiem z autopsji jak się czujesz. Prawie całe dorosłe życie miałam podobne problemy. Wiem też, że jestem już nieco dalej niż byłam i jestem trochę silniejsza.

Sądzę, że również nie jest szczęśliwa. Nie zaspokajam jej potrzeb: seksualnych, towarzyskich, emocjonalnych. My praktycznie już ze sobą nie rozmawiamy, nie jemy wspólnych posiłków. Jesteśmy jak roboty, wykonujące machinalnie codziennie te same czynności - najbardziej niezbędne do funkcjonowania domu. Mamy jedynie psa, którego oboje kochamy i traktujemy jak członka rodziny. Oboje kochamy zwierzęta.

Mamy kompletnie odmienne podejście do życia: ona jest ekstrawertyczką ja introwertykiem. Ona jest (przynajmniej zewnętrznie) uśmiechnięta (choć to też trochę poza) i towarzyska, optymistycznie nastawiona do tego, co robi. Ma kompletnie odmienną ode mnie konstrukcję psychiczną: po prostu wierzy we własne siły. Wręcz jest egoistką - mówię to z pelną świadomością osoby, która ma możność jej obserwacji w normalnym życiu od dawna.

Odnoszę też czasem wrażenie, być może subiektywne, że moja żona się mnie wstydzi. Wstydzie się tego, że mam kiepsko płatną pracę, że nie jestem przebojowy, że najczęściej milczę z ponurą miną itd.

27 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2018-03-20 10:05:11)

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm
Omnisphere napisał/a:

Ponieważ w tym wątku uparcie powtarza się jedna "rada", aby autor wziął się w garść itd, pragnę tylko zauważyć że takie pseudorady nie mają sensu w przypadku osoby cierpiącej na zaburzenia depresyjne.Gdyby to było takie łatwe, depresja nie wymagałaby fachowego leczenia. I warto mieć to chyba na uwadzę.

Dlatego doradza się skorzystanie z fachowej pomocy.

28

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm
Omnisphere napisał/a:

Piotrze moim zdaniem potrzebujesz fachowej pomocy. Moja intuicja podpowiada mi, że Twoje problemy sięgają głęboko poza depresję. Jeśli praca w dotychczasowym nurcie psychoterapii Ci nie pomogła, to czas spróbować czegoś innego.
Twoje myślenie na temat samego siebie, ogranicza cię i powoduje, że stoisz w miejscu, tkiwsz w związku, który prawdopodobnie już dawno powinien się zakończyć. Zapewne nie czujesz się godzien miłości, uważasz że nikt inny Cię nie pokocha. To przynajmniej jeden taki błędny schemat który u Ciebie zauważam.
Czas Piotrze szukać pomocy.

Dobrze to ujęłaś moim zdaniem. Moim zdaniem potrzebuję również pomocy seksuologa, nie tylko psychologa. Być może psychiatry również, ale takiego, który nie ograniczy się do automatycznego wystawienia recepty co 6 tygodni i 10 minutowej rozmowy. Problemem są pieniądze: nie stać mnie na wydatek kilkuset złotych miesięcznie na cotygodniowe sesje terapeutyczne. Chodziłem, to wiem, ile to kosztuje, gdy się chodzi prywatnie.

Masz rację, takie myślenie ogranicza mnie, wręcz na starcie skazuje na porażkę. A każda kolejna porażka powoduje u mnie  utwierdzenie się w przekonaniu, że jestem skazany na przegraną, bo przecież to i tak się stało. Dokładnie tak jest: uważam, że mnie nie można pokochać. Gdyż ja sam nie kocham siebie, nie jestem sobie przyjacielem.

29

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm
Omnisphere napisał/a:

Ponieważ w tym wątku uparcie powtarza się jedna "rada", aby autor wziął się w garść itd, pragnę tylko zauważyć że takie pseudorady nie mają sensu w przypadku osoby cierpiącej na zaburzenia depresyjne.Gdyby to było takie łatwe, depresja nie wymagałaby fachowego leczenia. I warto mieć to chyba na uwadzę.

nie wiem, czy miałaś/-eś do czynienia z depresją, czy udało ci się z niej wyjść, ale nawet pomoc specjalisty bazuje na własnej pracy, zależy od własnego wysiłku, od tego, by jednak zadzwonić i umówić się na wizytę, by zwlec się z łóżka i spotkać się z psychologiem, by zastanowić się nad tym, co było na rozmowie - co wcale nie jest takie łatwe, bo dotyka bolesnych aspektów własnego życia. Łatwiej jest jak Piotr - powiedzieć: "na pewno się nie uda, ola- boga, ale jestem biedny misiu", zdecydowanie łatwiej jest się oszukiwać, mówić "masz rację, ALE to nie o to chodzi, to nic nie zmieni".

Piotr_72 napisał/a:

Ja też miałem kiedyś wiele pasji. Miałem. Kiedyś... Teraz już nie. Interesowałem się lotnictwem, jazdą na rowerze, lubiłem basen, dobry film, dobrą książkę. Pasjami zajmowałem się genealogią mojej rodziny. Lubiłem zwiedzanie, wycieczki. Interesowałem się nowinkami z dziedziny IT, językami obcymi. Teraz nie pozostało z tego kompletnie nic. Słucham jedynie audiobooków nagminnie. Najczęściej kilku tych samych , po raz enty... znając każdy na pamięć. Nie słucham niczego nowego, nie oglądam filmów. Nigdzie nie wychodzę z domu.


Piotr_72 napisał/a:

Na jakiej podstawie taki wniosek wysnuwasz? Na dysku mam grubo ponad 200 GB audiobooków, słuchowisk, audycji historycznych, zbieranych i słuchanych od wielu lat. Do tego, myślę, że ponad tysiąc książek na półkach. Tematyka najczęściej dokumentalno-historyczna, literatura faktu, podróżnicze, biografie. Kilka obszarów, które kiedyś dosyć mnie "zajmowały":
/.../Ja mógłbym całą pensję wydać na książki, gdy wejdę do księgarni, moja droga. Nie napisałem tego wszystkiego, by w jakikolwiek sposób się chwalić. Uważam, że w każdym domu powinno być jak najwięcej książek. Obojętne w jakiej postaci.
Chciałem Ci tylko lepiej "naświetlić" swoją osobę. I powiedzieć, że w którymś momencie sięgania pod kolejną książkę, audiobook, czy słuchowisko Teatru Polskiego Radia - człowiek zadaje sobie pytanie: po co to robić, skoro przeczytanie kolejnej książki nie uleczy mojej duszy?  To tylko chwilowa ucieczka od problemu, niczego nie rozwiązująca.

Co takiego stało się, że kiedyś miałeś tyle zainteresowań, miałeś fajne życie ALE dopiero teraz odkryłeś, że to wszystko jest do du**, marudząc, zrzędząc osiągasz pełnie szczęścia?, twoje życie dzięki temu odkryciu stało się wartościowsze?

Mam w domu pesymistę, chorego na depresję, powtarza tak jak ty, "to nic nie zmieni, to nie ma sensu" i nawet nie kiwnie palcem, by mieć wpływ na swoje życie, (liczy na cud, że życie samo się odmieni na skutek zrzędzenia), w końcu i tak nic dobrego go nie spotka.

Piotr - życzę ci, abyś poradził sobie ze swoją depresją, negatywnym nastawieniem do życia, życzę ci abyś przestał się oszukiwać i wymyślać nadintepretacje, wymówki, abyś zapytał sam siebie, czego chcesz od siebie, od życia i zaczął żyć tu i teraz, a nie "kiedyś".

"Kobiety, nie jesteście centrum rehabilitacyjnym dla źle wychowanych mężczyzn. To nie wasze zadanie zmieniać ich, wychowywać czy im matkować. Potrzebujecie partnera, a nie projektu." J. Roberts

30 Ostatnio edytowany przez Piotr_72 (2018-03-20 11:01:05)

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm
Nieszczęśliwa91 napisał/a:

Patrzysz od bardzo negatywnej strony na siebie - widzisz faceta zdominowanego przez zone i nie rozumiesz dlaczego z Toba jest. Tak jak bys widział szklanke do polowy pusta. A druga strona - ta pelna? Ona czuje się przy Tobie pewnie bo jesteś porządnym facetem, robisz wszystko dla niej i wokół niej i ona ma swiadomosc ze nie znajdzie nowego, innego faceta który by skakal kolo niej jak Ty. Ma ugotowane, posprzątane, gdy jest problem to nie ma zmartwienia bo Ty się tym zajmiesz. Chyba nie dociera do Ciebie ile kobiet za takiego faceta dalo by sobie reke uciac. Powinienes myslec o tym wszystkim od tej lepszej strony, wartościowej bo jest taka. 

Poznanie drugiej osoby (nowej), byłoby dla Ciebie na pewno motywatorem do działania i zmiany swojego zycia. Mowie tu o fajnej kobiecie, która docenilaby takiego faceta. Osoby dla której warto się starac, dzialac i przy której czuje się ze można góry przenosić... I nie mowie tu żeby zdradzać, ale np. mieć kogos do rozmow.

Terapelta i terapia również jest wazna i nie powinieneś się poddawac.

Jest ktoś taki w moim życiu. Kobieta,  z którą miałem szansę spróbować być szczęśliwym. Była we mnie zakochana, ja w niej również. Straciłem ją, bo nie umiałem odejść od żony i zabrakło mi wiary w to, że ja mogę dać szczęście kobiecie. Ale ja nadal ją kocham i ciągle o niej myślę. Jest wolną, ciepłą, inteligentną, wrażliwą kobietą z klasą. Piękną, zarówno pięknem cielesnym, jak i pięknem duszy.  I największą wartością, jaka mnie spotkała w życiu. Ale cierpiała przeze mnie. Nadal rozmawiamy ze sobą, ona jedna zna moje problemy. I niestety jest to też dla niej sporym obciążeniem.

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm
Piotr_72 napisał/a:
Nieszczęśliwa91 napisał/a:

Patrzysz od bardzo negatywnej strony na siebie - widzisz faceta zdominowanego przez zone i nie rozumiesz dlaczego z Toba jest. Tak jak bys widział szklanke do polowy pusta. A druga strona - ta pelna? Ona czuje się przy Tobie pewnie bo jesteś porządnym facetem, robisz wszystko dla niej i wokół niej i ona ma swiadomosc ze nie znajdzie nowego, innego faceta który by skakal kolo niej jak Ty. Ma ugotowane, posprzątane, gdy jest problem to nie ma zmartwienia bo Ty się tym zajmiesz. Chyba nie dociera do Ciebie ile kobiet za takiego faceta dalo by sobie reke uciac. Powinienes myslec o tym wszystkim od tej lepszej strony, wartościowej bo jest taka. 

Poznanie drugiej osoby (nowej), byłoby dla Ciebie na pewno motywatorem do działania i zmiany swojego zycia. Mowie tu o fajnej kobiecie, która docenilaby takiego faceta. Osoby dla której warto się starac, dzialac i przy której czuje się ze można góry przenosić... I nie mowie tu żeby zdradzać, ale np. mieć kogos do rozmow.

Terapelta i terapia również jest wazna i nie powinieneś się poddawac.

Jest ktoś taki w moim życiu. Kobieta,  z którą miałem szansę spróbować być szczęśliwym. Była we mnie zakochana, ja w niej również. Straciłem ją, bo nie umiałem odejść od żony i zabrakło mi wiary w to, że ja mogę dać szczęście kobiecie. Ale ja nadal ją kocham i ciągle o niej myślę. Jest wolną, ciepłą, inteligentną, wrażliwą kobietą z klasą. Piękną, zarówno pięknem cielesnym, jak i pięknem duszy.  I największą wartością, jaka mnie spotkała w życiu. Ale cierpiała przeze mnie. Nadal rozmawiamy ze sobą, ona jedna zna moje problemy. I niestety jest to też dla niej sporym obciążeniem.

Skoro dalej przy Tobie jest i Cię wspiera to znak że jej nie straciłeś. Czyli jest coś w Twoim życiu dobrego, co mógłbyś chwycić, trzymać się tego i  dla tego szczęścia zmienić swoje życie.
Masz iskre, która mógłbyś rozpalić, ale sam nie chcesz wiec jak ma się coś zmienić?

Zrozumie, kto stracił...

32

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm
Averyl napisał/a:

nie wiem, czy miałaś/-eś do czynienia z depresją, czy udało ci się z niej wyjść, ale nawet pomoc specjalisty bazuje na własnej pracy, zależy od własnego wysiłku, od tego, by jednak zadzwonić i umówić się na wizytę, by zwlec się z łóżka i spotkać się z psychologiem, by zastanowić się nad tym, co było na rozmowie - co wcale nie jest takie łatwe, bo dotyka bolesnych aspektów własnego życia. Łatwiej jest jak Piotr - powiedzieć: "na pewno się nie uda, ola- boga, ale jestem biedny misiu", zdecydowanie łatwiej jest się oszukiwać, mówić "masz rację, ALE to nie o to chodzi, to nic nie zmieni".


Miałeś... jestem facetem.

Moja była miała dużą depresję plus borderline. Więc wiem dobrze jak to wygląda. Na temat zaburzeń osobowości czy depresji mógłbym całe elaboraty pisać, ale nie o to tutaj chodzi.
W przypadku osoby z  depresją właśnie jest jej trudno podjąć jakiekolwiek działania, gdyż to jest wpisane w depresję. Więc mówienie takiej osobie ''weź się w garść'' jest bez sensu i świadczy zupełnie o braku zrozumienia czym jest depresja.

W przypadku terapii istotne jest odpowiednie podejście do problemu, polegające na zmianie sposobie myślenia i rozmontowaniu błędnych schematów.

33 Ostatnio edytowany przez Bland44 (2018-03-20 12:08:01)

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm
Omnisphere napisał/a:
Averyl napisał/a:

nie wiem, czy miałaś/-eś do czynienia z depresją, czy udało ci się z niej wyjść, ale nawet pomoc specjalisty bazuje na własnej pracy, zależy od własnego wysiłku, od tego, by jednak zadzwonić i umówić się na wizytę, by zwlec się z łóżka i spotkać się z psychologiem, by zastanowić się nad tym, co było na rozmowie - co wcale nie jest takie łatwe, bo dotyka bolesnych aspektów własnego życia. Łatwiej jest jak Piotr - powiedzieć: "na pewno się nie uda, ola- boga, ale jestem biedny misiu", zdecydowanie łatwiej jest się oszukiwać, mówić "masz rację, ALE to nie o to chodzi, to nic nie zmieni".


Miałeś... jestem facetem.

Moja była miała dużą depresję plus borderline. Więc wiem dobrze jak to wygląda. Na temat zaburzeń osobowości czy depresji mógłbym całe elaboraty pisać, ale nie o to tutaj chodzi.
W przypadku osoby z  depresją właśnie jest jej trudno podjąć jakiekolwiek działania, gdyż to jest wpisane w depresję. Więc mówienie takiej osobie ''weź się w garść'' jest bez sensu i świadczy zupełnie o braku zrozumienia czym jest depresja.

W przypadku terapii istotne jest odpowiednie podejście do problemu, polegające na zmianie sposobie myślenia i rozmontowaniu błędnych schematów.

Ja też miałam/mam do czynienia z bliską osobą w rodzinie chorą na depresję. Najgorsza rzecz, to mówić-"weź się w garść". Ale jak przekonać do leczenia, terapii, nadal nie wiem ... sad

34 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2018-03-20 12:21:51)

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm
Lou71.71 napisał/a:
Omnisphere napisał/a:
Averyl napisał/a:

nie wiem, czy miałaś/-eś do czynienia z depresją, czy udało ci się z niej wyjść, ale nawet pomoc specjalisty bazuje na własnej pracy, zależy od własnego wysiłku, od tego, by jednak zadzwonić i umówić się na wizytę, by zwlec się z łóżka i spotkać się z psychologiem, by zastanowić się nad tym, co było na rozmowie - co wcale nie jest takie łatwe, bo dotyka bolesnych aspektów własnego życia. Łatwiej jest jak Piotr - powiedzieć: "na pewno się nie uda, ola- boga, ale jestem biedny misiu", zdecydowanie łatwiej jest się oszukiwać, mówić "masz rację, ALE to nie o to chodzi, to nic nie zmieni".


Miałeś... jestem facetem.

Moja była miała dużą depresję plus borderline. Więc wiem dobrze jak to wygląda. Na temat zaburzeń osobowości czy depresji mógłbym całe elaboraty pisać, ale nie o to tutaj chodzi.
W przypadku osoby z  depresją właśnie jest jej trudno podjąć jakiekolwiek działania, gdyż to jest wpisane w depresję. Więc mówienie takiej osobie ''weź się w garść'' jest bez sensu i świadczy zupełnie o braku zrozumienia czym jest depresja.

W przypadku terapii istotne jest odpowiednie podejście do problemu, polegające na zmianie sposobie myślenia i rozmontowaniu błędnych schematów.

Ja też miałam/mam do czynienia z bliską osobą w rodzinie chorą na depresję. Najgorsza rzecz, to mówić-"weź się w garść". Ale jak przekonać do leczenia, terapii, nadal nie wiem ... sad

Nie ma takiego sposobu. Chora osoba sama musi zechcieć się leczyć.

Dla mnie największą motywacją do leczenia byla wizja utraty najbliższych mi osób. Wiedziałam, że jeśli czegoś ze sobą nie zrobię, to moje małżeństwo się rozpadnie.

35

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm

Mój faceta przychodzi do domu i gra na kompie, bo ma depresję i nic nie ma sensu. OK, niech sobie gra... ale w ten sposób się nie wyleczy z depresji.
Nie chodzi o sformułowanie, ale o zmotywowanie człowieka do działania.
Poza tym tacy ludzie są bardzo toksyczni i potrafią wyssać całą energię z otoczenia. Piotr również napisał, że przez jego stan powoli zaczyna się od niego odwracać rodzina, nie wiem, co stało na przeszkodzie, by gość odszedł do żony i poszedł do tej drugie, ale to oczywiste, że facet tak negatywnie nastawiony do siebie, świata, jeśli powiedział kobiecie, że boi się/nie ma siły/cokolwiek odejść od żony sam zamknął sobie drogę do niej, na co miała ta dziewczyna czekać na cudzego męża, który będzie jej się wypłakiwał jaki jest nieszczęśliwy, a potem robił żonie obiadek?

"Kobiety, nie jesteście centrum rehabilitacyjnym dla źle wychowanych mężczyzn. To nie wasze zadanie zmieniać ich, wychowywać czy im matkować. Potrzebujecie partnera, a nie projektu." J. Roberts

36 Ostatnio edytowany przez Omnisphere (2018-03-20 12:52:12)

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm
Lou71.71 napisał/a:

Ja też miałam/mam do czynienia z bliską osobą w rodzinie chorą na depresję. Najgorsza rzecz, to mówić-"weź się w garść". Ale jak przekonać do leczenia, terapii, nadal nie wiem ... sad

To jest właśnie bardzo trudne, bo osoby z depresją nie widzą już sensu walki. Właściwie jedyne co można zrobić, to wspierać, słuchać ich zmagań z życiem, ale pod żadnym pozorem nie wolno negować ich problemów; jednocześnie motywować, nakłaniać do podjęcia leczenia. Nic więcej nie da się chyba zrobić. Ostatecznie to ta osoba musi podjąć decyzję, dlatego to jest tak trudne.

Jednak trzeba też dbać o swoje bezpieczeństwo. Robienie za ''emocjonalną wycieraczkę'' też nie jest dobre na dłuższą metę.

Piotr_72 napisał/a:

Dobrze to ujęłaś moim zdaniem. Moim zdaniem potrzebuję również pomocy seksuologa, nie tylko psychologa. Być może psychiatry również, ale takiego, który nie ograniczy się do automatycznego wystawienia recepty co 6 tygodni i 10 minutowej rozmowy. Problemem są pieniądze: nie stać mnie na wydatek kilkuset złotych miesięcznie na cotygodniowe sesje terapeutyczne. Chodziłem, to wiem, ile to kosztuje, gdy się chodzi prywatnie.

To nie idź prywatnie a państwowo. Przecież dobrze wiesz, że sam sobie z tym nie poradzisz. A jaka była dokładnie diagnoza w Twoim przypadku? Tylko depresja? Może pomogłyby Ci też antydepresanty z grupy SRRI...

Poza tym, dlaczego uważasz, że potrzebujesz pomocy seksuologa?

Piotr_72 napisał/a:

Masz rację, takie myślenie ogranicza mnie, wręcz na starcie skazuje na porażkę. A każda kolejna porażka powoduje u mnie  utwierdzenie się w przekonaniu, że jestem skazany na przegraną, bo przecież to i tak się stało. Dokładnie tak jest: uważam, że mnie nie można pokochać. Gdyż ja sam nie kocham siebie, nie jestem sobie przyjacielem.

Byłem kiedyś z kobietą, która miała podobne schematy myślenia, dlatego już to znam jakby. Potrzebujesz Piotrze pomocy dobrego psychoterapeuty.


Pamiętaj, że o miłości nie można myśleć w kategorii zasługiwania na nią. Kocha się po prostu.

37 Ostatnio edytowany przez Piotr_72 (2018-03-20 16:59:01)

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm
Averyl napisał/a:

Co takiego stało się, że kiedyś miałeś tyle zainteresowań, miałeś fajne życie ALE dopiero teraz odkryłeś, że to wszystko jest do du**, marudząc, zrzędząc osiągasz pełnie szczęścia?, twoje życie dzięki temu odkryciu stało się wartościowsze?

Mam w domu pesymistę, chorego na depresję, powtarza tak jak ty, "to nic nie zmieni, to nie ma sensu" i nawet nie kiwnie palcem, by mieć wpływ na swoje życie, (liczy na cud, że życie samo się odmieni na skutek zrzędzenia), w końcu i tak nic dobrego go nie spotka.

Piotr - życzę ci, abyś poradził sobie ze swoją depresją, negatywnym nastawieniem do życia, życzę ci abyś przestał się oszukiwać i wymyślać nadintepretacje, wymówki, abyś zapytał sam siebie, czego chcesz od siebie, od życia i zaczął żyć tu i teraz, a nie "kiedyś".

Nie odkryłem tego teraz. I nic szczególnego się nie stało, mozna rzec. Zawsze byłem w głębi podszyty smutkiem, pesymizmem. Może po prostu kiedyś lepiej umiałem ten pesymizm maskować. Może kiedyś CHCIAŁO mi się go maskować, a teraz już nie zależy mi na tego ukrywaniu? Może upływ czasu i świadomość dosyć smutnego faktu, że w przypadku mojej śmierci nie będzie mnie miał KTO pochować?

To jest tak, że nie stało się nic z dnia na dzień. Dobrym porównaniem będzie "odcinanie każdego dnia po 1 mm z wstęgi radości życia". Która to wstęga 30 lat temu miała np. 100 m długości. Patrząc z dnia na dzień nie dostrzeżesz różnicy w nastroju. Ale gdy popatrzy na Ciebie ktoś, kto nie widział Cię od 30 lat - ujrzy od razu różnicę.

Życie przestało przynosić mi radość, stopniowo, po tym 1 mm dziennie.
Nie jestem szczęśliwy, jednocześnie jest we mnie jakaś doza autodestrukcji. Wiem, że to irracjonalne. T. Beksiński wykazywał podobne, nieracjonalne zachowania.

38

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm
Kaja74 napisał/a:

Twoje poczucie własnej wartości leży i kwiczy. Nie wiem jak długo brałeś leki, ale potrzeba czasu, by zaczęły działać i efekty uboczne miną. Chyba zbyt szybko poddałeś się. Leki ustabilizują Twoje samopoczucie i dadzą siłę, by wrócić na terapię (i skończyć ją, a nie uciec po kilku miesiącach).
Innego wyjścia nie widzę. Zbyt dużo problemów, byś wyszedł z tego sam.
Powodzenia.

Leki brałem około pół roku. Nie zauważałem żadnej poprawy samopoczucia. Poza objawami ubocznymi: mocno sucha skóra twarzy i głowy (po Tegretolu), powodująca łuszczenie naskórka i swędzenie. Poza tym: zawroty głowy oraz czasami jakby momenty utraty świadomości na ułamek sekundy. Np. kiedyś  w sklepie: wszedłem i na sekundę straciłem świadomość, gdzie ja jestem, w jakim celu tu przyszedłem? To było straszne. Jakby ktoś wykasował mi na chwilę wszystkie pliki z dysku. Mówiłem o tym psychiatrze. Sądzę, że to był efekt stosowania Asentry.

39

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm
Cyngli napisał/a:

Tkwisz w nieszczęśliwym związku, co tylko pogłębia Twój stan.
Myślę, że potrzebujesz terapii, ale może w innym nurcie. Skutecznej terapii. I zmiany leków na inne, skoro po Tegretolu i Asentrze było źle (mnie ten zestaw odpowiadał, nie miałam żadnych efektów ubocznych).

Potrzebujesz obudzić w sobie chęć życia. Co z tego, że masz 45lat? Wciąż możesz pójść na studia, choćby te zaoczne, jeśli o tym marzysz.

Cyngli, mam 45 lat i codziennie rano budzę się ze świadomością, że najlepsze lata mam już za sobą. I to w zasadzie zmarnowane. Studia powiadasz? W ciągu ostatnich 25 lat sześć razy rozpoczynałem studia: i nigdy nie ukończyłem. Dochodzę do wniosku, że ze mną jest coś nie tak, skoro zawsze prędzej czy później rezygnuję, poddaję się.

40 Ostatnio edytowany przez Piotr_72 (2018-03-21 10:13:00)

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm
samotnax4 napisał/a:

Nie odejde od zony bo nie dam szczescia innej kobiecie- nie wazne ze zona jest ze mna nieszczesliwa. Jakie to egoistyczne. A moze trzeba wziac sie za siebie i drobnymi kroczkami zawalczyc o siebie? Co was razem trzyma? Nic. To po co ja unieszczesliwiasz? Gdyby byla szczesliwa, nie zdradzalaby cie ( dwukrotnie z tego co przeczytalam)..

Nie bardzo rozumiem. Gdzie widzisz egoizm? W tym, że mówię szczerze, iż sądzę że nie dam szczęścia innej kobiecie (bo zawodzę w łóżku, bo mój pesymizm będzie wysysał energię z potencjalnej przyszłej partnerki itd.). A może ja z nią również jestem nieszczęśliwy? Nie tylko ona ze mną? Ja jej przecież na siłę nie trzymam ze mną. A to, że jestem pesymistą i ponurakiem nie oznacza, że nie dam sobie w życiu codziennym rady sam, bez kobiety. Będzie mi smutno, cięzko, ale w łóżku bezczynnie nie zalegnę, możesz mi  wierzyć.

41 Ostatnio edytowany przez vilkolakis (2018-03-21 10:24:37)

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm

A jeszcze tak zapytam, czy robiłeś sobie badanie na poziom testosteronu, hormony tarczycy ?

42 Ostatnio edytowany przez Iceni (2018-03-21 10:26:02)

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm

Czytałam niedawno artykuł o tym, jak sposób myślenia  zmienia strukturę mózgu. 

Tak, okazuje się, że sam fakt jakich słów ktoś używa, jak myśli o sobie samym i otaczającej go rzeczywistości,  jak wyobrażamy sobie siebie samego w roznych sytuacjach ma bezposredni wpływ na funkcjonowanie mózgu - aktywuje różne obszary i różne wygasza.

Czytając takie wątki zaczynam rozumieć jak wielka jest to prawda - nie da się przekonać kogoś, że może być szczęśliwy dopóki ten ktoś sam tego nie będzie chciał...

43 Ostatnio edytowany przez Piotr_72 (2018-03-21 10:50:33)

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm

Tak, miałem wynik testosteronu 812 (przy zakresie 130-950).

hormony tarczycy:

TSH 0,507 (przy zakresie 0,35-4,94)
FT4 1,17 (przy zakresie 0,70-1,48)

więc w normie.

44

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm
Piotr_72 napisał/a:

Tak, miałem wynik testosteronu 812 (przy zakresie 130-950).

Czyli ten trop odpada. Ja akurat mam w normie, ale bliżej dolnej granicy.

45

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm
Iceni napisał/a:

Czytałam niedawno artykuł o tym, jak sposób myślenia  zmienia strukturę mózgu. 

Tak, okazuje się, że sam fakt jakich słów ktoś używa, jak myśli o sobie samym i otaczającej go rzeczywistości,  jak wyobrażamy sobie siebie samego w roznych sytuacjach ma bezposredni wpływ na funkcjonowanie mózgu - aktywuje różne obszary i różne wygasza.

Czytając takie wątki zaczynam rozumieć jak wielka jest to prawda - nie da się przekonać kogoś, że może być szczęśliwy dopóki ten ktoś sam tego nie będzie chciał...

Masz rację.

46

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm
Iceni napisał/a:

Czytałam niedawno artykuł o tym, jak sposób myślenia  zmienia strukturę mózgu. 

Tak, okazuje się, że sam fakt jakich słów ktoś używa, jak myśli o sobie samym i otaczającej go rzeczywistości,  jak wyobrażamy sobie siebie samego w roznych sytuacjach ma bezposredni wpływ na funkcjonowanie mózgu - aktywuje różne obszary i różne wygasza.

Czytając takie wątki zaczynam rozumieć jak wielka jest to prawda - nie da się przekonać kogoś, że może być szczęśliwy dopóki ten ktoś sam tego nie będzie chciał...

A bardzo ciężko jest tego chcieć, bo jak się kogoś (siebie) nie lubi to wcale ci nie zależy na tym, żeby go uszczęśliwiać. Poza tym myśli się, że się na szczęście nie zasługuje.
To poczucie nieszczęśliwości po prostu cię definiuje. Ciężko sobie siebie wyobrazić innego. To jest zamknięte koło.

47 Ostatnio edytowany przez Piotr_72 (2018-03-21 11:09:37)

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm
wilczysko napisał/a:

A bardzo ciężko jest tego chcieć, bo jak się kogoś (siebie) nie lubi to wcale ci nie zależy na tym, żeby go uszczęśliwiać. Poza tym myśli się, że się na szczęście nie zasługuje.
To poczucie nieszczęśliwości po prostu cię definiuje. Ciężko sobie siebie wyobrazić innego. To jest zamknięte koło.

W punkt. Jakbym czytał własne myśli.

48

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm
wilczysko napisał/a:
Iceni napisał/a:

Czytałam niedawno artykuł o tym, jak sposób myślenia  zmienia strukturę mózgu. 

Tak, okazuje się, że sam fakt jakich słów ktoś używa, jak myśli o sobie samym i otaczającej go rzeczywistości,  jak wyobrażamy sobie siebie samego w roznych sytuacjach ma bezposredni wpływ na funkcjonowanie mózgu - aktywuje różne obszary i różne wygasza.

Czytając takie wątki zaczynam rozumieć jak wielka jest to prawda - nie da się przekonać kogoś, że może być szczęśliwy dopóki ten ktoś sam tego nie będzie chciał...

A bardzo ciężko jest tego chcieć, bo jak się kogoś (siebie) nie lubi to wcale ci nie zależy na tym, żeby go uszczęśliwiać. Poza tym myśli się, że się na szczęście nie zasługuje.
To poczucie nieszczęśliwości po prostu cię definiuje. Ciężko sobie siebie wyobrazić innego. To jest zamknięte koło.


To nie jest zamknięte koło.  Wlasnie od tego się zaczyna.  Może czas pomyśleć, że  to NIE JEST zamknięte koło.  Że możesz je przełamać?

Mam 43 lata i nie uważam, zebym najlepsze lata miala za sobą, bo nie wiem co się jeszcze zdarzy.

Poczytaj sobie moje posty sprzed trzech-czterech lat.
Albo moj pierwszy post, w jakim stanie psychicznym tu trafilam.

Wazylam ponad 100kg, bylam w czarnej dziurze psychicznej (fakt, nie mialam depresji) i nie chcialo mi sie wychodzic z domu. Bałam się ludzi.

Teraz waze 30kg mniej, zaczelam spotykac sie z ludzmi, dzieki czemu mogę miec czasem fajny seks tongue mam zamiar tej jesieni przebiec polmaraton i  zaczelam działać w kierunku zarabiania na moim hobby.

Co się stalo?

Zmienilam MYSLENIE.

Nie obchodzi mnie czego NIE mogę.  Skupiam się na tym co MOGĘ. 

Tak, jest ciężko, bo kiedy okaze się, że potrafisz to nie ma już na co zwalić winy za niepowodzenia. To jest wlasnie ta cena  smile

49

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm
Piotr_72 napisał/a:
Kaja74 napisał/a:

Twoje poczucie własnej wartości leży i kwiczy. Nie wiem jak długo brałeś leki, ale potrzeba czasu, by zaczęły działać i efekty uboczne miną. Chyba zbyt szybko poddałeś się. Leki ustabilizują Twoje samopoczucie i dadzą siłę, by wrócić na terapię (i skończyć ją, a nie uciec po kilku miesiącach).
Innego wyjścia nie widzę. Zbyt dużo problemów, byś wyszedł z tego sam.
Powodzenia.

Leki brałem około pół roku. Nie zauważałem żadnej poprawy samopoczucia. Poza objawami ubocznymi: mocno sucha skóra twarzy i głowy (po Tegretolu), powodująca łuszczenie naskórka i swędzenie. Poza tym: zawroty głowy oraz czasami jakby momenty utraty świadomości na ułamek sekundy. Np. kiedyś  w sklepie: wszedłem i na sekundę straciłem świadomość, gdzie ja jestem, w jakim celu tu przyszedłem? To było straszne. Jakby ktoś wykasował mi na chwilę wszystkie pliki z dysku. Mówiłem o tym psychiatrze. Sądzę, że to był efekt stosowania Asentry.

I lekarz nie zmienił Ci leków? Dziwne.

Pół roku stosowania, to stosunkowo krótko.

50

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm
Iceni napisał/a:

To nie jest zamknięte koło.  Wlasnie od tego się zaczyna.  Może czas pomyśleć, że  to NIE JEST zamknięte koło.  Że możesz je przełamać?

Mam 43 lata i nie uważam, zebym najlepsze lata miala za sobą, bo nie wiem co się jeszcze zdarzy.

Poczytaj sobie moje posty sprzed trzech-czterech lat.
Albo moj pierwszy post, w jakim stanie psychicznym tu trafilam.

Wazylam ponad 100kg, bylam w czarnej dziurze psychicznej (fakt, nie mialam depresji) i nie chcialo mi sie wychodzic z domu. Bałam się ludzi.

Teraz waze 30kg mniej, zaczelam spotykac sie z ludzmi, dzieki czemu mogę miec czasem fajny seks tongue mam zamiar tej jesieni przebiec polmaraton i  zaczelam działać w kierunku zarabiania na moim hobby.

Co się stalo?

Zmienilam MYSLENIE.

Nie obchodzi mnie czego NIE mogę.  Skupiam się na tym co MOGĘ. 

Tak, jest ciężko, bo kiedy okaze się, że potrafisz to nie ma już na co zwalić winy za niepowodzenia. To jest wlasnie ta cena  smile

Jak to się stało, że zmieniłaś myślenie ? Terapia ? Coś się wydarzyło ? Czyjeś konkretne wsparcie ?

51

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm
wilczysko napisał/a:
Iceni napisał/a:

To nie jest zamknięte koło.  Wlasnie od tego się zaczyna.  Może czas pomyśleć, że  to NIE JEST zamknięte koło.  Że możesz je przełamać?

Mam 43 lata i nie uważam, zebym najlepsze lata miala za sobą, bo nie wiem co się jeszcze zdarzy.

Poczytaj sobie moje posty sprzed trzech-czterech lat.
Albo moj pierwszy post, w jakim stanie psychicznym tu trafilam.

Wazylam ponad 100kg, bylam w czarnej dziurze psychicznej (fakt, nie mialam depresji) i nie chcialo mi sie wychodzic z domu. Bałam się ludzi.

Teraz waze 30kg mniej, zaczelam spotykac sie z ludzmi, dzieki czemu mogę miec czasem fajny seks tongue mam zamiar tej jesieni przebiec polmaraton i  zaczelam działać w kierunku zarabiania na moim hobby.

Co się stalo?

Zmienilam MYSLENIE.

Nie obchodzi mnie czego NIE mogę.  Skupiam się na tym co MOGĘ. 

Tak, jest ciężko, bo kiedy okaze się, że potrafisz to nie ma już na co zwalić winy za niepowodzenia. To jest wlasnie ta cena  smile

Jak to się stało, że zmieniłaś myślenie ? Terapia ? Coś się wydarzyło ? Czyjeś konkretne wsparcie ?

Prawdopodobnie doszła do momentu, w którym zaczął ją irytować jej ówczesny stan, jeśli się mylę, to niech Iceni mnie poprawi ;-)
Miałam tak właśnie, że w pewnym momencie stwierdziłam, że tak dłużej być nie może. Nie wiem, czy wywołało to jakieś wydarzenie, co było impulsem...

52

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm
Cyngli napisał/a:

Prawdopodobnie doszła do momentu, w którym zaczął ją irytować jej ówczesny stan, jeśli się mylę, to niech Iceni mnie poprawi ;-)
Miałam tak właśnie, że w pewnym momencie stwierdziłam, że tak dłużej być nie może. Nie wiem, czy wywołało to jakieś wydarzenie, co było impulsem...

Tylko, że nawet jak dochodzisz do takiego momentu to wtedy bywa tak, że włącza się jeszcze większa złość na samego siebie i...koło się zamyka. Przynajmniej ja tak to czuję.

Myślę sobie tak teraz, że w wychodzeniu z takiego stanu jest chyba najważniejsze czyjeś wsparcie. Tylko, że to ciężka sprawa i mało komu chce się "holować" kogoś takiego. Od takich ludzi się raczej ucieka.

53

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm
Cyngli napisał/a:

I lekarz nie zmienił Ci leków? Dziwne.

Pół roku stosowania, to stosunkowo krótko.

Do psychiatry jeździłem w ramach NFZ. Więc domyślasz się, co to oznacza? 10 minutowa wizyta co 6-8 tygodni (na tyle starczał zapas leków) w obskurnej poradni psychiatrycznej, mieszczącej się na terenie szpitala psychiatrycznego w Łodzi. Kto mieszka w Łodzi, ten wie co oznacza nazwa "Kochanówka"... Już samo wejście na teren tego przybytku nie nastraja człowieka optymistycznie...
Wizyta z zadanym jednym pytaniem: jak tam, Panie Piotrze? i jedną odpowiedzią: tak samo. Po czym następowało wypisywanie recepty. I koniec wizyty. Dodam, że umówienie się na PASUJĄCY (moje godziny pracy, przewidywany czas wykupu kolejnego opakowania) termin z psychiatrą w ramach NFZ nie jest taką prostą sprawą. Albowiem pan doktor przyjmuje JEDEN raz w tygodniu przez JEDNĄ godzinę. Nie, nie zmienił mi leków. Po prostu na którąś kolejną wizytę już nie pojechałem. Przynajmniej sucha skóra zniknęła - i jest normalna.

54 Ostatnio edytowany przez Averyl (2018-03-21 12:02:51)

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm
wilczysko napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Prawdopodobnie doszła do momentu, w którym zaczął ją irytować jej ówczesny stan, jeśli się mylę, to niech Iceni mnie poprawi ;-)
Miałam tak właśnie, że w pewnym momencie stwierdziłam, że tak dłużej być nie może. Nie wiem, czy wywołało to jakieś wydarzenie, co było impulsem...

Tylko, że nawet jak dochodzisz do takiego momentu to wtedy bywa tak, że włącza się jeszcze większa złość na samego siebie i...koło się zamyka. Przynajmniej ja tak to czuję. .

Zgadzam się z dziewczynami, jak już coś dotkliwie uwiera, to człowiek zaczyna myśleć, by jednak coś zmienić, by odbić się od dna.
Złość? na co?
Ja się zawsze cieszę, gdy jestem zdołowana, a jednak uda mi się przełamać ten stan i wstać z łóżka, coś zrobić, raz że mam satysfakcję z tego co zrobiłam, dwa - że w jakimś małym stopniu pokonałam depresję.
Czujesz złość? to zastanów się dlaczego? może powielasz schematy i robisz ciągle to samo... i ciągle otrzymujesz ten sam efekt.
To o czym napisała Iceni - to jest przełamanie schematu!
Myślę, że każdy rozsądny człowiek wie, czego nie może, ale nie każdy wie, czego CHCE.


wilczysko napisał/a:

Myślę sobie tak teraz, że w wychodzeniu z takiego stanu jest chyba najważniejsze czyjeś wsparcie. Tylko, że to ciężka sprawa i mało komu chce się "holować" kogoś takiego. Od takich ludzi się raczej ucieka.

tak, bardzo trudno się żyje z człowiekiem pesymistą i chorym na depresje.

"Kobiety, nie jesteście centrum rehabilitacyjnym dla źle wychowanych mężczyzn. To nie wasze zadanie zmieniać ich, wychowywać czy im matkować. Potrzebujecie partnera, a nie projektu." J. Roberts

55

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm
Averyl napisał/a:

Myślę, że każdy rozsądny człowiek wie, czego nie może, ale nie każdy wie, czego CHCE.

To prawda. I to też jest klucz do problemu. Ja tak naprawdę też nigdy nie wiedziałem czego chcę. Kim chcę być. Decyzje, które kierunkowały mnie w jakąś stronę często były spowodowane raczej jakąś kalkulacją, a nie konkretnie sprecyzowaną chęcią. I przez to kształciłem się pod kątem kompletnie mnie nie interesującym, potem wylądowałem w pracy, której też nie lubię i tak tkwię w tym do dzisiaj. Ale gdybym miał to teraz rzucić, to kompletnie nie widziałbym co ze sobą zrobić.

56 Ostatnio edytowany przez Piotr_72 (2018-03-21 12:29:45)

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm
Iceni napisał/a:

To nie jest zamknięte koło.  Wlasnie od tego się zaczyna.  Może czas pomyśleć, że  to NIE JEST zamknięte koło.  Że możesz je przełamać?

Mam 43 lata i nie uważam, zebym najlepsze lata miala za sobą, bo nie wiem co się jeszcze zdarzy.

Poczytaj sobie moje posty sprzed trzech-czterech lat.
Albo moj pierwszy post, w jakim stanie psychicznym tu trafilam.

Wazylam ponad 100kg, bylam w czarnej dziurze psychicznej (fakt, nie mialam depresji) i nie chcialo mi sie wychodzic z domu. Bałam się ludzi.

Teraz waze 30kg mniej, zaczelam spotykac sie z ludzmi, dzieki czemu mogę miec czasem fajny seks tongue mam zamiar tej jesieni przebiec polmaraton i  zaczelam działać w kierunku zarabiania na moim hobby.

Co się stalo?

Zmienilam MYSLENIE.

Nie obchodzi mnie czego NIE mogę.  Skupiam się na tym co MOGĘ. 

Tak, jest ciężko, bo kiedy okaze się, że potrafisz to nie ma już na co zwalić winy za niepowodzenia. To jest wlasnie ta cena  smile

Iceni,
Ja również miałem w życiu okres, gdy stwierdziłem, że muszę schudnąć parę kg, wziąć się za siebie. Również zmienić nawyki żywieniowe. I zrobiłlem to: biegałem kilka razy w tygodniu, niezależnie od pogody, wieczorami, zawsze sam. Mogłem wsiąść na rower  w kilkunastostopniowy mróz i pojechać kilkanaście km. Zmieniłem z dnia na dzień diametralnie nawyki żywieniowe (regularność posilkow, rzeczy nie przetworzone, odstawienie napojow gazowanych itd.). Efekty? Były, zrzucilem ok 10 kg w 3-4 miesiące. Zresztą dbam o siebie nadal, zdrowo się odżywiam itepe. Ale do czego zmierzam?

Chciałbym się Ciebie zapytać, co w Twoim przypadku było przyczyną, a co skutkiem? Czy zrzuciłaś kg i w wyniku tego zmieniłas swe "wewnętrzne" myślenie o sobie, czy też zmieniłaś myślenie o sobie i ZA TYM poszło zadbanie o siebie od strony fizycznej? Bo to moim zdaniem ma znaczenie.

W moim przypadku bieganie i zmiana nawyków żywieniowych nie spowodowały zmiany w moim myśleniu o sobie. Było po prostu ... tak samo, anie gorzej ani lepiej. Gdy biegałem - ani na moment nie wyłączyłem myślenia o sobie. Tyle, że wymęczyłem się, trochę skoczyły mi endorfiny i na JAKIŚ czas uspokajałem się myślą, że zrobięm coś pozytywnego dla siebie. Na jakiś czas. A potem złe myśli wracały jak bumerang.
Jak to bylo u Ciebie?

57

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm
wilczysko napisał/a:
Averyl napisał/a:

Myślę, że każdy rozsądny człowiek wie, czego nie może, ale nie każdy wie, czego CHCE.

To prawda. I to też jest klucz do problemu. Ja tak naprawdę też nigdy nie wiedziałem czego chcę. Kim chcę być. Decyzje, które kierunkowały mnie w jakąś stronę często były spowodowane raczej jakąś kalkulacją, a nie konkretnie sprecyzowaną chęcią. I przez to kształciłem się pod kątem kompletnie mnie nie interesującym, potem wylądowałem w pracy, której też nie lubię i tak tkwię w tym do dzisiaj. Ale gdybym miał to teraz rzucić, to kompletnie nie widziałbym co ze sobą zrobić.

Ze mną było/jest podobnie.

58

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm

Wilczysko
Problem z pesymistami polega na tym, że rozwijają liczne czarne scenariusze, które zawsze kończą się katastrofą tongue a w życiu czasem zdarzają się sukcesy big_smile.

wilczysko napisał/a:

Ale gdybym miał to teraz rzucić, to kompletnie nie widziałbym co ze sobą zrobić.

A wiedziałbyś co zrobić gdyś jednak znalazł fajną pracę? Jaki jest twój wyznacznik fajnej pracy - kasa? miła atmosfera?
Skoro znalazłeś nową pracę, to co by się stało gdybyś znalazł kolejną nową pracę - spełniającą kryteria fajnej pracy?
Jest taka teoria, która sugeruje, że błędy, porażki więcej uczą niż... nic nie robienie, nie popełniania żadnych błędów lol

"Kobiety, nie jesteście centrum rehabilitacyjnym dla źle wychowanych mężczyzn. To nie wasze zadanie zmieniać ich, wychowywać czy im matkować. Potrzebujecie partnera, a nie projektu." J. Roberts

59 Ostatnio edytowany przez Piotr_72 (2018-03-21 12:27:36)

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm
Averyl napisał/a:

tak, bardzo trudno się żyje z człowiekiem pesymistą i chorym na depresje.

Averyl, zwrócę uwagę jeszcze na jeden aspekt: ja mam PEŁNĄ świadomość tego, jak osoby z mojego otoczenia CIERPIĄ z powodu mojej depresji. Cierpię z powodu choroby mojego wnętrza oraz  z powodu świadomości bycia ciężarem dla innych. To jest jakby podwójne cierpienie. Ty nie cierpisz z powodu swiadomości tego, że ktoś cierpi z powodu Twojej depresji. Bo zwyczajnie nie cierpisz na depresję. Cierpisz "tylko" z powodu cierpienia bliskiej osoby.

60 Ostatnio edytowany przez Iceni (2018-03-21 12:34:15)

Odp: męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm
wilczysko napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Prawdopodobnie doszła do momentu, w którym zaczął ją irytować jej ówczesny stan, jeśli się mylę, to niech Iceni mnie poprawi ;-)
Miałam tak właśnie, że w pewnym momencie stwierdziłam, że tak dłużej być nie może. Nie wiem, czy wywołało to jakieś wydarzenie, co było impulsem...

Tylko, że nawet jak dochodzisz do takiego momentu to wtedy bywa tak, że włącza się jeszcze większa złość na samego siebie i...koło się zamyka. Przynajmniej ja tak to czuję.

Myślę sobie tak teraz, że w wychodzeniu z takiego stanu jest chyba najważniejsze czyjeś wsparcie. Tylko, że to ciężka sprawa i mało komu chce się "holować" kogoś takiego. Od takich ludzi się raczej ucieka.

Nie. Najwazniejsza jest chęć. 

Tak, bywa, że włączy sie złość na samego siebie. Ale to, czy wykorzystasz te zlosc by cos zmienic, czy odpuscic - zalezy juz od twojej decyzji.

Nie mysl o tym co moze sie zdarzyc - po prostu zacznij.

ZACZNIJ.

Potkniesz sie - wstan i idz dalej
Potkniesz sie - wstan i idz dalej.

Ostatnio uslyszalam bardzo mądre zdanie

"Nie porównuj się do innych. Porównuj się do siebie z poprzedniego dnia."

Nie potrzebujesz wsparcia z zewnątrz, tylko wsparcia samego siebie. Nie uwierzyc w to, że możesz, tylko sprawdzić ILE mozesz.

Najwazniejsze jest by zacząć. I nie ze wsparciem innych tylko na przekór im. I na przekór samemu sobie smile


Mnie dużo daja filmy na YT mówców motywacyjnych, trenerow personalnych itp.
Jak mi sie włącza deprecha to sobie wrzucam jakis kawalek i slucham do usrania "zrob to""zacznij działać zamiast czekac" "wstan i sie wyprostuj" i w którymś momencie wstaje i wracam na wlasciwy tor.

I tak w kolko, codziennie o krok dalej smile

Posty [ 1 do 60 z 120 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » męska depresja-samotność, pesymizm, brak wiary w siebie, masochizm

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021